Gość edziecko: guest
IP: *.*
04.09.01, 22:33
I oto mija osiem lat jak zostałam żoną najwspanialszego człowieka na świecie. Każde z nas miało za sobą nieudany związek i nadzieje na szczęśliwe życie. Na początku był koszmar. Bezustanne pretensje i intrygi ze strony mojej porzedniczki. Myślałam przejdzie, czas goi rany. Ale jakże się myliłam.... Mijały lata a ingerencja w nasze sprawy nasilała się z roku na rok. Dziś nie mogę już tego znieść. Jak nauczyć się z tym żyć? Być zawsze tą drugą. Jeszcze rok temu argumentem było dziecko - Córka z poprzedniego związku. Dziś jest już pełnoletnią dziewczyną i mam z nia cudowny kontakt.W tym roku urodził się nam synek, ale dla mojej teściowej słowo synowa kojarzy sie nie ze mną. Jest dla mnie miła ale daje mi do zrozumienia że mam swoje miejsce w szeregu.Boli mnie to bardzo i nie mam już siły żeby o siebie walczyć.Sorry ale musiałam się komuś wyżalić.Pozdrawiamwszystkie mamy i ich pociechy,