Być drugą żoną

IP: *.* 04.09.01, 22:33
I oto mija osiem lat jak zostałam żoną najwspanialszego człowieka na świecie. Każde z nas miało za sobą nieudany związek i nadzieje na szczęśliwe życie. Na początku był koszmar. Bezustanne pretensje i intrygi ze strony mojej porzedniczki. Myślałam przejdzie, czas goi rany. Ale jakże się myliłam.... Mijały lata a ingerencja w nasze sprawy nasilała się z roku na rok. Dziś nie mogę już tego znieść. Jak nauczyć się z tym żyć? Być zawsze tą drugą. Jeszcze rok temu argumentem było dziecko - Córka z poprzedniego związku. Dziś jest już pełnoletnią dziewczyną i mam z nia cudowny kontakt.W tym roku urodził się nam synek, ale dla mojej teściowej słowo synowa kojarzy sie nie ze mną. Jest dla mnie miła ale daje mi do zrozumienia że mam swoje miejsce w szeregu.Boli mnie to bardzo i nie mam już siły żeby o siebie walczyć.Sorry ale musiałam się komuś wyżalić.Pozdrawiamwszystkie mamy i ich pociechy,
    • Gość edziecko: guest Re: Być drugą żoną IP: *.* 05.09.01, 07:33
      Ja też jestem drugą żona, mój mąż mówi, że pierwszą. Nie ważne, wiaodmo jak jest. Moi teściowei mnie kaceptują i lubią. Mie bołało, że urodziłam Artkowi trzecie dziecko a nie pierwsze, i to 3 syn. Maciek jest teraz oczkiem w gowie męża. Tamta zona nigdy nie ingerowała w nasze życie, płacimy alimenty z naszych wspólnyc środków i jest to temat tabu. Nie rozumiem w tym wszystkim jak Twój mąż Cię traktuje, kim jesteś dla niego. Czy zdanie Twojej teściowej jest ważne, nie z nią zyjesz? Czy na lubiła tamtą żónę?Jak chcesz się wygadać to napisz na mój priv, razem łatwiejKasia
      • Gość edziecko: guest Re: Być drugą żoną IP: *.* 05.09.01, 07:42
        Cześć,jestem jeszcze "świeża" jeśli chodzi o obsługę internetu. Co trzeba zrobić, by podać swój pryw. adres ew. się na czyjś dostać? To co robię do tej pory jest całkowicie na "wyczucie" i po omacku. Nawet ostatnio pojawiło się moje nazwisko - dość deprymujące. Nie wiem jak to zrobiłam...Proszę o info...Bydka
        • Gość edziecko: usia Re: Być drugą żoną IP: *.* 05.09.01, 07:48
          też tak miałam. Kiedy sie rejestrujesz, to nie wpisuj swojego nazwiska, tylko pseudo albo imię (w rubryce imie i nazwisko).A co do priva, to dziewczyny twierdzą, że wystarczy kliknąć na link na górze postu i sie pojawia, ale mnie ta głupia maszyna pisze, że nie podałam swojego adresu w ustawieniach poczty i grup i nie moge dostac priva. I też prosze o wyjaśnienia (a może to nie maszyna jest głupia...:))))
          • Gość edziecko: guest Re: Być drugą żoną IP: *.* 05.09.01, 09:07
            ok - dziękiBry
    • Gość edziecko: Ernest Re: Być drugą żoną IP: *.* 05.09.01, 07:34
      Nie wiem jak Cię pocieszyć... Bardzo dobrze rozumiem co możesz przeżywać. Ja sama jestem w związku (wolnym) 11 lat. On był po przejściach, rozwiódł się (ponad 20 lat temu), miał po drodze jakieś kobiety.Sądziłam, że jeśli ktoś coś przeżył, np. rozwód, to nie znaczy że jest gorszy, lecz lepszy, bo lepiej zna siebie, swoje wymagania i swoje WADY i że będzie mu łatwiej stworzyć nowy związek. Potem byłam ja, panna, bez szczególnych doświadczeń życiowych i w ogóle. Byłam z nim 8 lat nim ośmielił się "pokazać" mnie swojej matce. Traktowana byłam jak powietrze. Nawet przy jakiejś uroczystości rodzinnej, (dostąpiłam zaszczytu brać w niej udział), jego matka przedstawiała jego byłą żonę jako swoją obecną, ukochaną synową... a ja stałam bądź siedziałam obok i słuchałam... Nie ma sensu pisać jak się czułam - każda z nas może sobie to wyobrazić.Obecnie też jestem na drugim miejscu... a może nawet na trzecim... Mamy dziecko, malutkie dziecko, 3 miesięczne... Mieszkamy osobno, on nie zawsze "ma czas" do nas wpaść bo pracuje, a ja "siedzę w domu i p... w stołek". Dlaczego o tym wszystkim piszę, bo chcę Ci powiedzieć, że ja jestem któraś po jego żonie i kilku kobietach o których wiem (a które były w jego życiu po jego rozwodzie a przed poznaniem mnie). Wpada do nas coraz rzadziej, bo chce, by jedna z nich została chrzestną mojego dziecka!!!! Gdy nie podejmuję tematu - on się nami nie interesuje bo "PRACUJE"!!Wydaje mi się, że aby stawić czoła temu co Ty przeżywasz, czy temu co ja j e s z c z e staram się znieść, potrzeba naprawdę dużej siły psychicznej, poczucia, że nie jest się osamotnionym, a przede wszystkim, że można liczyć na kogoś - przyjaciółkę, przyjaciela, kogoś z kim można porozmawiać. I mieć siłę by stawić czoła szarej, brutalnej codzienności. Wydaje mi się, że ważną rolę musi odegrać Twój mąż, który jednoznacznie musi się za Tobą opowiedzieć i dać swojej matce dowód na to, że dla niego Ty jesteś najważniejsza, bo Ty jesteś jego żoną i z Tobą ma obecnie dziecko, na któe się przecież musiał zdecydować. A skoro się zdecydował to przecież musi Cię kochać! (ja sama już chyba w to słowo nie wierzę, nie wierzę, że mężczyzna może kochać). To nie Ty powinnaś o siebie walczyć, tylko on powinien to wszystkim okazywać - że Ty jesteś najważniejsza w jego życiu.Pozdrawiam i trzymam kciukiBydka
      • Gość edziecko: usia Re: Być drugą żoną IP: *.* 05.09.01, 07:40
        Przed chwilą odpisałam na Twój post w innym wątku. Szkoda, że się pospieszyłam, bo to, co przeczytałam teraz, jest tym, co Ci napisałam. Trzymaj sie i walcz o siebie i dziecko.Na pewno znajdziesz wsparcie wsród nas. I jesli możesz, zacznij sie powoli uniezalezniać od "ukochanego", także materialnie. Ale domyslam się, jakie to może byc trudne, zwłaszcza emocjonalnie.Całuję.
    • Gość edziecko: guest Re: Być drugą żoną IP: *.* 05.09.01, 07:46
      Pesto, a jak maz? Bo uskarzasz sie na tesciowa i byla zone, jak rozumiem.... moze zle rozumiem. :)Moja kolezanka w podobnej sytuacji uciela kontakty. Z tesciowa widuje sie raz w roku, byla zona- co miesiac. I dobrze w koncu jest sama i bardziej potrzebuje wsparcia :)Dzieci to zupelnie inny temat i czekam z utesknieniem na chwile, kiedy Polacy zaczna sie rozwodzic kulturalnie, aby dzieci mogly siadac do wspolnego stolu i miec w nowej mamie meza przyjaciolke (jak ty- brawo). Ze stara oczywiscie to samo :)Postaw sie- nie chca to sie nie pchaj- niech sie mama z byla zona dopieszczaja :) Nie za nie wychodzilas. Odwagi!!
    • Gość edziecko: guest Re: Być drugą żoną IP: *.* 05.09.01, 07:51
      Witaj :)Nie wiem jak to jest byc drugo zona, bo Artur przede mna mial jedna kobiete zone innego mezczyzny.Natomiast moge Ci powiedziec jak to jest miec drugiego meza... Ja przez to, ze z moim bylym mam dzieci musze utrzymywac dobry kontakt. Nie chcemy, zeby dzieci widzialy, ze sie klocimy czy mamy cos do siebie, to ich nie dotyczy. Obije i Kasia i Pawel wiedza, ze tat i mam sie kiedys kochali, ale teraz sa osobno.Bardzo sie staram, zeby Artur nie czul tego, ze moj byly mimo wszystko w jakis sposob istnieje w naszym zwiazku. Ale on istnieje i temu nie da sie zaprzeczyc. U mnie sytuacja jest o tyle dobra, ze moje mam nie akceptowala mojego bylego (jak widac miala racje) natomiast akceptuje Artura. Natomiast mnie czasami jeszcze zdarza sie powiedziec do Artka "Grzegorz"... To troche deprymujace, i mimo, ze Artur twierdzi, ze jest OK, ze przeciez moze zylam z nim kilka lat i sie przyzwyczailam, to wiem, ze go to "kluje", bo boli to za mocne slowo.Z mojej strony nie ma numeracji. Grzesiek byl i przeminal. Bylam mloda popelnilam blad, za ktory niestety nie place sama. Ale Artur wiedzial o tym jak sie ze mna wiazal. Wiec jezeli mysli o sobie, ze jest tym drugim, to na pewno nie wyplywa to ode mnie... Dla mnie jest on w tej chwili najwazniejszy i nie liczy sie to co bylo... W rodzinie nie moze byc numeracji...Pozdrawiam,Kasandra
    • Gość edziecko: guest Re: Być drugą żoną IP: *.* 05.09.01, 12:52
      Dzięki!Wielkie dzięki za słowa otuchy. W kwestii męża moja odpowiedź jedt taka - to cudowny i kochający facet. Problem jest taki że kiedyś lekarz zapomniał chyba o odcięciu pępowiny łączącej go z mamą. Zerwanie kontaktów z teściową jest wię niemożliwe. Jest to samotna kobieta uwielbiana przez swojego syna, który nie raz chciałby zaprotestować ale NIE PORTAFI !!! Jej słowa są święte i ona z premedytacją z tego korzysta. Gdybym mogła widywać ją raz w miesiącu byłabym najszczęśliwszą osobą pod słońcem. Niestety to niemożliwe. Od kiedy przeszła na emeryturę i nie ma co ze sobą zrobić jest częstym gościem w naszym domu. Pretekst - maleńki wnuczek co prawda uwielbiany "gdyby tylko był nie od tej mamy...."Pozdrawiam Pesta
    • Gość edziecko: guest Re: Być drugą żoną IP: *.* 05.09.01, 14:04
      CześćNa pewno nie piszę na temat, ale cieszę się, że ludzie układają sobie życie po przeżytych wcześniej związkach. II żona, II mąż, więc jednak tak można? Można skończyć coś co przyniosło rozczarowanie i upokorzenia? I zacząć wszystko jeszcze raz. Może nie odnowa - przeszłość ciągnie się w postaci dzieci, byłych żon i mężów, ale jednak być jeszcze szczęśliwym. Myślę teraz o rozwodzie, nie ukrywam jednak, że boję się samotności. Ale przecież nie mam 70 lat, dziecko chyba nie przekreśla szansy na nowy związek, mimo to brak mi wiary, nikt przecież nie chce być sam. Jednak drugie żony i mężowie stają się normą, to daje mi nadzieję, że nie przegrałam jeszcze swojego życia. Pesta, mimo, że Twój problem mnie poruszył, zazdroszczę Ci Twojego prywatnego szczęścia przy facecie, który Cię kocha.Pozdrawiam
Pełna wersja