IP: *.* 18.10.01, 19:10
Czy Wasi mężowie korzystaja z usług agencji towarzyskich?
Obserwuj wątek
    • Gość: guest Re: zdrada IP: *.* 18.10.01, 19:14
      Aga!A po co mieliby to robić? Płacić za coś, co mają w domu za darmo??? ;) No chyba, że nie mają...Magda :hello:
      • Gość: guest Re: zdrada IP: *.* 18.10.01, 19:27
        Aga! Zgadzam się z Magdą- po co? A nawet gdyby mieli po co... Niektórzy przyrzekają w kościele, inni są " świadomi praw i obowiązków..." w urzędzie, jeszcze inni bez legalizacji żyją ze sobą, ale chyba wszyscy wiedzą ( a przynajmniej powinni), że nawet kiedy jest w związku gorzej (również w łóżku) to oszustwo, zdrada są po prostu zwykłą ludzką podłością.
        • Gość: guest Re: zdrada IP: *.* 18.10.01, 19:37
          Baśka napisała/ł:> ale chyba wszyscy wiedzą ( a przynajmniej powinni), że nawet kiedy jest w związku gorzej (również w łóżku) to oszustwo, zdrada są po prostu zwykłą ludzką podłością.Rozumiem zauroczenie, to znaczy stan który sprawia, ze chcesz lepiej wyglądać, że dbasz o siebie, to pomaga lepiej się poczuć... Ale zdrada?... To już nie przelewki. W takiej sytuacji nie ma mowy o lepszym samopoczuciu. To kłamstwa, oszukiwanie i ranienie drugiej osoby, ból i w rezultacie niepewność... bo moim zdaniem nie da się budować własnego szczęścia na tragedii innej osoby...Magda :hello:
          • Gość: guest Re: zdrada IP: *.* 18.10.01, 21:07
            zdrada to część naszego życia...coś czym może spotkac sie każda z nas... ale nie każda jest w stanie wybaczyć...
            • Gość: guest Re: zdrada IP: *.* 20.10.01, 13:45
              Znam takich "biznesmenów" którzy załatwiają swoje interesy w Klubie Nocnym Amazonka w Gdańsku, jest to erotyczny klub Katza. Nie muszę chyba mówic jak bardzo żenujący jest poziom tego miejsca..... ble..W każdym razie sprawa z pozoru niewinna bo służbowa kolacja z klientem . Ale żony tych Panow nie mają zielonego pojęcia gdzie odbywają sie te służbowe kolacje. Jak mówi znajomy pseudobiznesmen klimat klubu sprzyja interesom (???????)Dla mnie facet,który korzysta z usług agencji a potem wraca do domu do żonki to po prostu totalny dupek (przepraszam za niesubtelność), niedość ze zdradza żonę to jeszcze naraża całą rodzine na różnego rodzaju choroby. Totalny brak wyobraźni. fuuuuuuuuuuuuuu Pozdrawiam Anja
    • Gość: guest Re: zdrada IP: *.* 18.10.01, 21:07
      Ech, na pewno nie. A gdyby nawet korzystali - uwierz - zona jest ostatnia osoba, ktorej sie o tym mowi ;)
    • Gość: guest Re: zdrada IP: *.* 19.10.01, 11:56
      A ja znam takich mężów.Przykładni ojcowie,meżowie.W domu mają-tak to przynajmniej wygląda-wszystko.A jednak lubią sobie poszaleć.I do końca nie rozumiem czego naprawde im brak?Chyba mocnych wrażeń.Bo żony zadbane...i wcale nie "boli je ciągle głowa".I to fakt,żony dowiadują się na końcu-lub nigdy.
      • Gość: guest Re: zdrada IP: *.* 19.10.01, 12:44
        Mojemu mężowi w domu niczego nie brakuje :-), więc jeśli przyszedłby mu kiedyś w dalekiej przyszłości pomyśł na jeszcze więcej rozrywek to ... zostałby inwalidą...
    • Gość: mj Re: zdrada IP: *.* 19.10.01, 12:24
      Mam nadzieję, że mój mąż nie korzysta, bo jeśli dowiedziałabym się o tym to niestety musiałby odejść.Nie potrafiłabym wybaczyć zdrady, może jest to drastyczne postępowanie, ale nie mogłabym żyć z mężczyzną, który oszukuje najbliższą osobę.Ale to jest tylko moje zdanie, każdy ma swój pogląd na te sprawy.Pozdrawiam Magda mama Marcinka
    • Gość: guest Re: zdrada IP: *.* 19.10.01, 12:54
      Też znam tych, co korzystają... Jeden sie tłumaczył, że kobiety w agencjach sa bardziej wyluzowane i zrobią wszystko, czego chcą...A żone oczywiście bardzo kocha ...nie rozumiem tego - jeśli się kogoś kocha, to sie go nie oszukuje??KIKAMam nadzieję, że ja jestem dla mojego ślubnego dosyć wyluzowana :)
      • Gość: guest Re: zdrada IP: *.* 19.10.01, 19:48
        Moje drogie na ten temat rozmawialam z moim mezem i ogromnie sie zdziwilam jak sie okazalo ze roznie pojmujemy slowo :zdrada. Wg. niego (na poczatku) "skok w bok" to TYLKO seks bez milosci ktory nic nie znaczy dla wiekszosci facetow (bo tak to traktuja - przeciez swoje zony kochaja). Wkurzylam sie strasznie i odwrocilam sytuacje pytajac jakby sie on czul gdybym to ja tak zdradzila. Tylko tak dla seksu ale oczywiscie jego kocham bo jest moim mezem. Wiecie w jakim byl szoku !!!!!! Ufffff cale szczescie ze ta rozmowa miala miejsce na samym poczatku naszego zwiazku - przynajmniej omowilismy wszystkie kwestie i konskwencje partnerstwa w rodzinie. :))))))))Moj misko zrozuzmial doskonale moje uczucia i zapewnia mnie ( w dalszym ciagu ) ze gdyby cos takiego zrobil oznaczaloby to jedno ze mnie nie kocha. Sam juz nie toleruje od tej rozmowy -roznych propozycji kolegow zonatych (wspolczuje ich zonom) na takie "wyskoki" do klubow. To chyba cos znaczy ze zamiast z nimi woli byc ze mna w domku. :)))Pozdrawiam Mysle ze zdrada to nieodwracalna strata powodujaca brak zaufania.Szczerze mowiac , nie potrafie zrozumiec facetow ktorzy mowia ze kochaja swoje zony ale je zdradzaja. Gdzie tu sens i logika ?
        • Gość: guest Re: zdrada IP: *.* 19.10.01, 22:02
          Nie bede mowic w imieniu mojego meza, powiem o sobie.A wiec zdaza mi sie wyskoczyc na «platnych chlopcow», a nawet na «platne dziewczyny». Moj maz jest informowany o moich wypadach, czasami namawiam go zeby poszedl ze mna ale on zazwyczaj nie chce.Nie pomyslcie o mnie ze jestem dziwna...Tu nie ma nic ze zdrady. Po prostu jest to eksytujace przezycie i nic wiecej. Kazdy ma swoje upodobania w zyciu. Osobiscie uwielbiam kochac sie z moim mezem, sex stanawi wazna strone naszego zwiazku, ale mimo tego czasami lubie sobie zafundowac cos innego. Ide z kolezankami do tzw. meskich tancerzy, gdzie masz do wyboru i koloru, wszystkie rasy i rozmiary, podczas spektakli mozesz zaplacic za specjalne extra..., co do platnych dziewczat to lubie kabarety nagich tancerek, pary lisbijek, czy tez widoczne podniecenie innych mezczyzn na bodzce wzrokowe - wszystko to jest ciekawym przezyciem i nigdy mi nie przyszlo do glowy ze zdradzam meza. To przeciez tzw. platne uslugi, takie same jak masarzysta, kosmetyczka, dentysta...
          • Gość: guest Re: zdrada IP: *.* 19.10.01, 22:13
            Obawiam się Marta, że rozpętałaś niezłą dyskusję... Ja sama powstrzymam się od komentarza, nie jest to jednak forma krytyki. Po prostu ja dzisiaj mówię NIE, ale nie wiem jak potoczy się moje dalsze życie... Nikt tego nie wie, więc nigdy nie mówię nigdy ;).Magda :hello:
            • Gość: guest Re: zdrada IP: *.* 20.10.01, 10:11
              Powiem szczerze, że wydaje mi się, że stateczni mężowie lubiący przebywanie w domu ze swoimi ślicznymi żonkami są najlepsi. Zawsze po fakcie są bardzo skruszeni i prawie zawsze wracają do agencji. I absolutnie nie przeszkadza im to w miłości do sałych, "normalnych" partnerek. Czasem tylko wspominają o ich nadwadze, rozstępach i nudnej codzienności.
            • Gość: guest Re: zdrada IP: *.* 22.10.01, 08:13
              A ja bym chciała powiedzieć "nigdy"...właściwie, to już przecież powiedziałam, i on też powiedział. O tej sprawie gadaliśmy na początku naszego związku - nawet nie było to "badanie terenu" tylko dyskusja z kumplem, dla którego "wyładowanie energii" na boku to nic złego. No właśnie - jeśli druga strona to akceptuje (ale naprawdę akceptuje, a nie: godzi się na to w imię kompromisu) to pewnie naprawdę nic złego...I tu jest właśnie pies pogrzebany - granice zdrady w związku wyznaczamy sobie sami. Przyznam, że osobiście nie potrafię wyobrazić sobie takiego "wolnego związku", ale tez nie muszę, bo mnie to nie dotyczy. Ja wiem, że to byłby koniec, i wiem też, że ani on przede mną, ani ja przed nim nie potrafilibyśmy tego ukryć - my jesteśmy jak pensjonarki, wszystko sobie wypaplamy.Chociaż...czasem się zastanawiam, czy, gdyby jednak przyszło co do czego, potrafiłabym zachować się honorowo i odejść...nie wiem, przyznam. Pozostaje ufać, że jednak "słowo droższe pieniędzy". Że kiedy przysięgaliśmy sobie wierność, mieliśmy na myśli dokładnie to samo.Pozdrawiam Agnieszka
    • Gość: guest Re: zdrada IP: *.* 20.10.01, 11:23
      Nie wiem czy moj maz korzysta, bo jesli to mnie o tym nie informuje, na szczescie. Mam nadzieje ze nie, ale widzac jak zachowuja sie panowie z ktorymi pracuje na tzw. wyjazdach integracyjnych, zaczynam w to wątpić. Raczej nie integruja sie z kolegami z firmy, z kolezankami tez nie (ryzyko!!!, a poza tym czesc z tych pan jest mocno po 50 ;), a w pierwsza noc znikaja i jak koty z pecherzem jezdza w poszukiwaniu "towaru". Nastepnego dnia odsypiaja i dopiero sa w stanie zobaczyc gdzie i z kim przyjechali. A spotkania z klientami w klibie go-go "To tylko biznes"I jak widze pozniej zone dyrektora, siedziaca w domu z dwojka dzieci, robiaca mezusiowi kanapeczki do pracy i martwiaca sie jaka maz ma stresujaca prace to mysle sobie ech, zycie.....A facet fakycznie ma stres. Przyjal nowa sekretarke, chodzi wokol niej jak kot kolo wrobla, a ta nic...A tak na marginesie. Czy w tej dyskusji nikomu nie przyjdzie na mysle, ze te dziewczyny sa tez czyimis corkami, czasami zonami, matkami.Jak pisze marta- przecież to tylko higieniczna czynnność. Jak korzystanie z toalety. Czy aby tylko?
      • Gość: guest Re: zdrada do Marty IP: *.* 21.10.01, 23:38
        Marta, a nie boisz się złapać jakiegoś świństwa?Ja bym się bała.W końcu nawet zwykłe czynnosci higieniczne lepiej "odprawiac" we własnej toalecie.Pomijam w tych pytaniach sprawę oddzielenia seksu od miłości.Dla mnie to jedność, mam nadzieje ze dla mojego męża też. Aha a czy masz dzieci?-to a propos pierwszego pytania.
    • Gość: guest Re: zdrada IP: *.* 22.10.01, 10:26
      Marta!Czasami też o tym myślę, jakby to było wyskoczyc sobie " na chłopaczka" , że tak powiem, ale jakos brak mi odwagi. A zresztą - nie tylko o odwagę tu chodzi - może czasami mam na to ochotę i to bardzo, ale powstrzymuje mnie przed tym fakt, że zaraz mysle sobie, co ja bym powiedziała i jak bym się poczuła, jakby tak zrobił mój mąż! Naprawdę straciłabym do niego zaufanie, może nie na zawsze, ale na bardzo długo...nie wim też, czy rzeczywiście potrafiłabym oddzielić sex od miłości - gdy mysle o tym czysto teoretycznie, wydaje mi się, że tak, ale boję sie swojej reakcji juz "po fakcie"...może zżerałyby mnie wyrzuty sumienia? Ale przyznaje się , ze tez o tym myślałam...A czy uważacie, że zdrada jest również tylko pocałunek? Jestem ciekawa waszych opinii.KIKA
      • Gość: guest Re: zdrada IP: *.* 22.10.01, 11:18
        Czytajac te listy przypomina mi sie przypadek mojej sasiadki.Po 11 latach malzenstwa postanowila sobie urozmaicic zycie seksualne i poszukac przyjaciolke,ktora miala by je urozmaicic.Wszystko szlo po jej mysli ;ona i jej maz byli zachwyceni nowymi doznaniami ,nawet probowala mnie namowic na takie rozwiazanie.Do czasu jak jej maz wyprowadzil sie do wspolnej przyjaciolki i zlozyl pozew o rozwod......... :) Dalej nie musze opowiadac.A moj maz tylko sie usmiecha i zartuje ze jak mi cos takiego przyjdzie do glowy to musze poszukac sobie przyjaciolki:ladnej ,madrej i bogatej ;)A tak serio na szczescie sasiadka nie miala dzieci ,bo to one najbardziej cierpia za glupote doroslych! :(
      • Gość: guest Re: zdrada IP: *.* 22.10.01, 11:29
        KIKA napisała/ł:> A czy uważacie, że zdrada jest również tylko pocałunek? Kika, a czy Bill Clinton zdradzał? Niektórzy powiedzieliby że nie, a ja myślę, że tak, a wiesz dlaczego? Bo tak twierdziła jego żona, a po drugie, bo ukrywał to przed nią.Ja sądzę, że zdradą jest takie zachowanie, którego nasz partner nie akceptuje, i do którego nie przyznajemy się przed nim. Pojęcie bardzo pojemne, bo różni ludzie akceptują różne rzeczy.A pocałunek?...Dla mnie byłby przede wszystkim sygnałem, że coś niedobrego dzieje się w naszym związku. Bo czasem pocałunek jest formą bliskości większej nawet, niż przypadkowy kontakt seksualny.
        • Gość: guest Re: zdrada - DO ADZI IP: *.* 22.10.01, 12:35
          Adziu! Ja tez tak myslę, chciałam poznac opinie innych, bo np. moja przyjaciółka uparcie twierdzi, że pocałunek to nic nie znaczy.....no bo (wg. niej) całowac to mozna sie z każdym i to jest tylko po prostu czynnośc mechaniczna (ha ha , usmiałam się, jak mi to opowiadała), wrecz odruch.Dziwię sie jej, że będąc mężatką, ma takie podejście do sprawy . Czysta głupota dla mnie przynajmniej. Ja nie potrafiłabym pocałowac człowieka, którego ledwo co znam i nic bliskiego mnie z nim nie łączy - dla mnie też czasami pocałunek znaczy więcej niż pełny sex - to , że kogoś całuję, to oznacza, że jest mi bardzo bliski, że mu ufam...a całować sie z kimś ot, tak - po prostu - żadna przyjemność.KIKA
          • Gość: guest Re: zdrada - DO ADZI IP: *.* 22.10.01, 12:47
            Ale to chyba jest różnica - są pocałunki, które można dać każdemu, babci, cioci czy koledze, ale jest ten jeden rodzaj, zarezerwowany dla najbliższej osoby. Co innego cmoknięcie oficjalne typu "rąsia, klapa, buzia, goździk" - a czym innym jest pocałunek, w który wkładamy całą duszę, taki, w którym ofiarowujemy część siebie. To już jest pewien poziom intymności, nie dla każdego przeznaczonej.
            • Gość: guest Re: zdrada - DO ADZI IP: *.* 22.10.01, 13:16
              No własnie o taki pocałunek mi chodziło, nie o cmokniecie w policzek :)KIKA
      • Gość: guest Re: zdrada - MARTA ODPOWIADA NA PYTANIA. IP: *.* 22.10.01, 17:20
        Jak pisze marta- przecież to tylko higieniczna czynnność. Jak korzystanie z toalety. Czy aby tylko? -Droga Melu ja nic takiego nie powiedzialam. I wogle jak doznania erotyczne czy sexualne moga Ci sie kojarzyc z czyms takim jak toaleta ??! Prosze o wyjasnienia.Wracajac do tematu to wszystko zalezy od temperamentu. Uwazam ze w dzisiejszych czasach nie istnieje juz mit mezczyzny, ktory ma prawo do seksu w kazdej postaci i kobiety, ktora powinna swoj temperament przelac na dzieci i marzeniu o orgazmach ktore zostana tylko marzeniami. Jestesmy swietlanym pokoleniem wyzwolonych kobiet, ktore maja te same prawa co mezczyzni !Uwazam ze to naturalne moc zaspokoic swoje potrzeby wzrokowe, dotykowe, emocjonalne...i nie zalezy to bynajmniej od faktu czy jestesmy matka z trojgiem dzieci czy tez zwariowana nastolatka.To czy nasze zapotrzebowania pokryja filmy, internet, prywatne agencje i nie wiem co tam jeszcze to juz zalezy tylko od nas. Mozna tez w pelni zadowolic sie mezem, ale wiekszosc z kobiet ma bardzo silnie rozwiniety temperament i dusze odkrywczyni.Bodzce wzrokowe, dotykowe i zapachowe sa wspanialym przezyciem, ktorego nie moglabym sobie odmowic. Szczerze nie widze roznicy miedzy moja kosmetyczka, a masazysta, obydwoje znaja wszystkie zakatki mojego ciala.Po kazdym masazu czuje sie zrelaksowana i w super formie, a maz nie jest zazdrosny ze ktos obcy dotyka mojego «tylka» to dla niego naturalne, ze mam czasami ochote na «chwileczke zapomnienia» !To samo jest z babskimi imprezami, kiedy wybieramy sie do kabaretow gdzie tancza nadzy mezczyzni. Nie idziemy tam po to bo jestesmy niezadowolone z pozycia z naszym slubnym, czy tez chcemy go zdradzac, to tylko forma rozrywki i przyjemnego spedzenia czasu. Np. ostatnim razem poszlismy cala banda w przerwie obiadowej w czasie pracy na «tancerki»cryingnagie tancerki, symulacja stosunku, extra za dodatkowa oplata). Zjedlismy pyszny obiad, troche alkoholu, piekne dziewczyny... Musze Wam przyznac, ze wszyscy uczestniczacy byli bardzo zadowoleni. Wrocilismy do pracy(powazna firma zajmujaca sie edukacja narodowa) w swietnym humorze. Wiem, ze mozna sie zakochac w czasie takich wypadow w swoim masazyscie czy tez przystojnym tancerzu, ktorzy dostarczaja nam wielu przyjemnosci. Ale uwazam ze tak samo mozna sie zakochac w swoim kumplu z pracy czy sprzedawcy z pobliskiego sklepu. Na to juz nie ma regoly. W zwiazku dwojga ludzi najwazniejsze jest zaufanie, milosc i tolerancja. Wyznaczanie chorych granic i czynienie z drugiej polowki niewolnika niczego nie zmieni, chyba ze na niekorzysc.Nigdy nie zabronilabym mojemu mezowi platnych uslug typu masazystka, spektakle erotyczne, i co by tam sobie wymysliljesli by mu to sprawialo przyjemnosc. Co innego gdyby nasz zwiazek mial powazne problemy i nie mialabym pewnosci do meza i jego postepowania, ale chyba i w takich sytuacjach lepiej sie rozstac niz robic za policjanta i dedektywa...
        • Gość: guest Re: zdrada - do Marty IP: *.* 23.10.01, 10:10
          Czytając twoją wypowiedź mam mieszane uczucia, ale wydaje mi się, że dla Ciebie nie jest ważna miłość tylko doznania erotyczne. Według mnie kobieta chodząca oglądać gołe kobiety to już jest zboczenie (mogę zrozumieć oglądanie facetów). Może tylko ja jestem "staroświecka" uważając że jest to po prostu "chore". Piszesz, że "w związku najważniejsza jest: zaufanie, miłość i tolerancja", ale to co ty robisz to nie ma nic wspólnego z miłością do twojego partnera. Czy tylko ja jestem tego zdania ???
          • Gość: Agata Re: zdrada - do Marty IP: *.* 23.10.01, 10:19
            Myślę, że Marta nie do końca to samo miała na myśli opisując swoje "wyprawy" i nie to samo rozumie pod pojęciem usług erotycznych. Pierwszy post był chyba zapytaniem o korzystanie z agencji towarzyskich w rozumieniu płatnych stosunków seksualnych. Marta pisze natomiast o wizytach w klubach go-go itp. Jakkolwiek tego typu rozrywki są mi obce, nie stawiam znaku równości między nimi a płatnymi usługami erotycznymi.
        • Gość: guest Re: zdrada - do Marty IP: *.* 23.10.01, 10:30
          Marta,miłość, zaufanie i tolerancja to podstawa udanego związku. Jeszcze dodałabym szczerość. Podpisuję się pod Twoim postem. Sama bym go pewnie nie napisała, bo nie lubię wywoływać burzy w szklance wody i nie potrafię bronić swoich przekonań. Aczkolwiek miło mi było przeczytać, ze ktoś ma podobne zapatrywania do moich.Pozdrowienia,Dagmara
    • Gość: guest Re: zdrada-film? IP: *.* 22.10.01, 13:25
      Dziewczyny, a co powiecie o filmach porno, które stymulują waszych mężczyzn, czy nie jesteście czasami zazdrosne o te super zgrabne i bez kompleksów panienki, które podziwiają Wasi Panowie. Nie zastanawiacie się z kim facet się później kocha z Wami czy z dziewczyną z filmu?
      • Gość: guest Re: zdrada-film? IP: *.* 22.10.01, 13:35
        Ewa nigdy nie miałam takiego "filmu" ze mój mąż kocha się z panienką z filmu. Nigdy też nie byłam zazdrosna o te panienki z gazet czy filmów. Przecież to tylko obraz.To tak jakbym sie zastanawiała czy kocha się z piosenkarką, aktorką albo modelką. Też są ładne i seksowne.Taki problem wogóle nie powinienen istnieć.Pozdrawiam Anja
      • Gość: guest Re: zdrada-film? IP: *.* 22.10.01, 13:38
        O ile znam się na tym to moi koledzy traktują porno tylko jako stymulator.W końcu w większości są wzrokowcami.Zresztą oglądanie filmu to nie zdrada.Nikt tu z nikm fizycznie nie przebywa.A fantazje seksualne po takich filmach to przecież nic złego.Zresztą fantazje ma chyba każdy.Czasami myślę,że niektóre kobiety same powinny pooglądać jakiś dobry film porno.Nauczyłyby się czegoś.A może razem oglądać takie filmy...?
        • Gość: guest Re: zdrada-film? IP: *.* 22.10.01, 14:00
          A co powiecie na to, że mój luby nie lubi oglądać takich filmów? Znamy się 6 lat, mieszkamy razem od dawna i nigdy nie ogląda takich filmów. Nawet próbowałam sprawdzić, czy nie ogląda w internecie - ale nie... Kiedyś prowokacyjnie zostawiłam film erotyczny włączony a on przełączył mówiąc - nie lubię tego...
          • Gość: guest Re: zdrada-film? IP: *.* 22.10.01, 14:07
            Mój też nie. To chyba nic dziwnego...a wzrokowiec chyba taki sam jak inni ;-)A czy faceci oglądając takie filmy, nie nabywają kompleksów? Tak się zastanawiam...
            • Gość: guest Re: zdrada-film? IP: *.* 23.10.01, 12:49
              Adzia, raczej nie ma szans zeby nabawili sie kompleksow... Bo tamci panowie z filmow.. to oni zawsze hmm... maja powazne problemy ze wzwodem... jak sie blizej przyjrzec...A w ogladaniu wspolnie filmow porno na video nie ma nic zlego... Moim zdaniem.teraz juz musze konczyc, ale nastepnym razem opisze Wam cos smiesznego na temat wlasnie takiego ogladania...Oczywiscie jesli wczesniej nie zostane odsadzona od czci i wiary ze ogladam ;)PozdrawiamNina
          • Gość: guest Re: zdrada-film? IP: *.* 22.10.01, 14:07
            Agniecha,trudno powiedzieć czy to dobrze czy źle????Może jest po prostu trochę pruderyjny. Ale to wszystko napewno jest do nadrobienia. Moze pogadaj z nim o tym jakoś delikatanie... Pozdrawiam Anja
            • Gość: guest Re: zdrada-film?- do Anji i Andzi IP: *.* 22.10.01, 14:22
              Pruderyjny nie jest, uwieżcie mi :lol:I jakoś nie potrzeba nam filmów aby wprowadzać nowe "elementy" hi,hi...
              • Gość: guest Re: zdrada-film?- do Agniechy IP: *.* 22.10.01, 14:29
                agniecha napisała/ł:> Pruderyjny nie jest, uwieżcie mi :lol:Hmmm...ja akurat przecież wcale tak nie twierdziłam, nieprawdaż?Wierzę, wierzę. Cicha woda brzegi rwie, coś o tym wiem ;-)
              • Gość: guest Re: zdrada-film?- do Anji i Andzi IP: *.* 22.10.01, 14:41
                No to co Ty nas tu w maliny wpuszczasz Agniecha ;)Pozdrawiam Anja
                • Gość: guest Re: zdrada-film?- do Anji i Andzi IP: *.* 22.10.01, 14:46
                  Ale przecież pisałam o filmie a nie temperamancie mojego męża...
                  • Gość: guest Re: zdrada-film?- do Anji i Andzi IP: *.* 22.10.01, 14:48
                    Oczywiście chciałam napisać temperament
                    • Gość: guest Re: zdrada-film?- do Anji i Andzi IP: *.* 22.10.01, 17:01
                      A na mojego faceta takie filmy działaja jak płachta na byka (oczywiście w pozytywnym sensie)!!!A co do wybrażania sobie przez niego że się kocha z panienka z filmu to mi to dynda kalafiorem. A niech sie kocha w myślach nawet z samą Amelą Padnderson i wyobraża se co chce, grunt że dla mnie po takim filmie jest to totalna jazda bez trzymanki!!!A tak szczerze powiedziawszy nobla bym dała temu co wymyślił porno, bo mi osobiście te filmy i świerszcze bardzo pomogły po porodzie, kiedy myślałam że zwymiotuję na własne odbicie w lustrze i ostatnią rzeczą, na która bym miała ochotę byłby sex.
    • Gość: guest Re: zdrada IP: *.* 23.10.01, 13:21
      NIE!!!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka