Dodaj do ulubionych

toksyczny dziadek

IP: *.* 23.10.01, 18:23
czując,że zaraz wybuchnę,pośpieszyłam do eDziecka po wsparcie i radę.Dzieci już "podrośnięte",więc pytają,dlaczego mama taka wściekła,że ze złości aż płacze...Zostawiam więc potomstwo samemu sobie,licząc,że nic nie zdemolują(i siebie nawzajem) i w nietypowej porze zjawiam się na forum.Zacznę od początku.Gilbert urodził się w czasie moich studiów.Tylko dzięki pomocy taty mogłam wrócić na III rok gdy synek miał 10 miesięcy(na niańkę nie było kasy wtedy).Dziadek do wnuka się rwał,chociaż nasz "pomysł" wzięcia ślubu przed końcem studiów nie wzbudził niczyjego (oprócz oczywiscie nas dwojga) entuzjazmu...Dodam,że wtedy jeszcze mój tata pracował(z dziećmi!).Tak sobie węc żyliśmy przez dwa lata w pełnej zgodzie(aha! od początku mieszkamy osobno,więc dziadek "dochodził"-brak samochodu,trasa ok.20 minutowa,czasem w zimie o 6.30 ).Psuć się zaczęło (tu mam dwie koncepcje,bo oba zdarzenia nastąpiły równocześnie...może jest jakaś trzecia koncepcja...) jak zaszłam w drugą ciążę a mąż zaczął lepiej zarabiać.Dziadek zaczął mnożyć problemy:że dzisiaj nie może zostać bo ma wizytę u lekarza,że musi jechać do pani Zosi czy innej Frani(potem okazywało sie to nieprawdą).Było to dla mnie uciążliwe,bo plan miałam maksymalnie dostosowany do jego pracy,więc nie było mowy o zamianie zajęć.Poza tym nie najlepiej znosiłam drugą ciążę.Pod koniec nie mogłam się już doczekać rozwiązania,bo dopasowanie się do planu dziadka zaczęło mnie i moje nerwy przerastać.Gilbert miał wtedy 2,5 roku i ze spokojnego malucha przeistoczył się w chłopca nadpobudliwego(na mój rozum i mój temperament,wizyta u psychologa jeszcze przed nami).Teraz otwierają mi się oczy i zaczynam się zastanawiać,czy czas spędzony z dziadkiem mu w tym nie pomógł...Jednak Gilbert uwielbia dziadka i domaga się sam wizyt u niego,dlatego też myślałam,że wszystko jest o.k.Urodziła się Ismenka i...katastrofa! Gilbert został przez dziadka "odstawiony".Synek nie wykazywał zazdrości o niemowlaka,był bardzo opiekuńczy:głaskał,kołysał i przytulał(zresztą do tej pory świetnie dogaduje się z maluchami na placu zabaw)...ale tylko gdy dziadka nie było w pobliżu.Dziadek w pobliżu oznaczał wrzask:"nie rusz jej,zostaw,nie tak szybko,nie tak mocno,nie tak gwałtownie,nie tak głośno..." I Gilbert działał "na przekór" - co w domu się nie zdarzało WCALE! przeczytałam książkę "rodzeństwo bez rywalizacji" i wiedziałam,że dziadek postępuje dokładnie tak,jak nie należy!!!Teraz zrozumiałam trochę swoje problemy z młodszym bratem(rodzice zawsze twierdzili,że byłam chorobliwie zazdrosna...).Ciekawe,jakie jeszcze swoje wady powinnam wiązać z "wychowaniem" w normalnej rodzinie? a nawet "ponadnormalnej",bo oboje rodzice są nauczycielami...Gilbert teraz jest "niedobry"dla dziadka,bo jest "niegrzeczny".Znajomi dziadka (wczoraj spotkałam jedną)mówią,że dziadek dużo opowiada o Ismence,a zaraz potem zadają pytanie:a jak ma na imię ten starszy? O czym to świadczy? ano o tym,że Gilbert został "odrzucony". Może jednym z powodów jest również to,że zachowania Gilberta są podobne do zachowań mojego męża,którego tata nie do końca chyba akceptuje...(kochana córeczka tatusia zasługuje zawsze na kogoś lepszego).W weekend byliśmy na wyjeździe u rodziny(ja-szofer,dziadek i dzieci).Wróciłam skrajnie wyczerpana psychicznie.Nie tyle dziećmi(te mam na codzień i wiem,czego się spodziewać),ile dziadkiem.Nie będę się rozpisywać,ale wyszło między innymi na to,że jestem niedobrą matką,bo dzieci nie jedzą "dobrze"(=tyle ile chce dziadek) i nie robią siku na zawołanie(np.przed wyjazdem).Nie wiem,co mnie dzisiaj do nich(dziadków) poniosło,bo chciałam z tydzień odpocząć od "kaprysów" taty(a może to męskie klimakterium?).Gilbert po przedszkolu był "niewyżyty",więc jak zwykle szalał(biegał,krzyczał,itp).Ja jestem na takie zachowania uodporniona,więc nie bardzo zwracałam uwagę,zresztą nie chciałam zbytnio wychodzić,bo widziałam,że mama z chęcią "poskramia"wnuki(stęskniła się przez wyjazd).Wspomagał ją w tym (nieproszony)dziadek za pomocą nic nie znaczących uwag dotyczących moich metod wychowawczych(bezstresowe wychowanie do niczego nie prowadzi itp.)Przegapiłam "moment krytyczny" w zachowaniu Gilberta,kiedy to bezwzględnie należało się udać do domu.Moja wina.Zaczął stukać orzechem w świeżo zakupiony taboret dziadków.Porobiły się dziurki.Zapowiedziałam delikwentowi,że odkupi ze swojej skarbonki i zaczęłam się zbierać do domu - jaki sens ma wrzeszczenie lub bicie(!!!!)dziecka,które jest jak w transie???Na to usłyszeliśmy,że jak Gilbert będzie taki dziki,to dziadek go więcej nie wpuści do siebie i ŻE GO NIE KOCHA.Wpadłam w furię(na swój opanowany sposób),zebrałam dzieci,powiedziałam,że tak się do dzieci NIGDY nie mówi(mi się nie zdarza nawet w napadzie wścieklizny,prędzej dam klapsa) i że skoro tak myśli to nie będzie wnuka widywał i wyszłam bez pożegnania.Poryczałam się dopiero w samochodzie.Mężowi nie bardzo chciałabym o tym mówić,bo stosunki teściowie-zięć i tak są oziębłe.Najwyżej dowie się ,jak tu zajrzy...przepraszam,że tak długo,ale musiałam coś zrobić,żeby nie beczeć przy dzieciach...
Obserwuj wątek
    • Gość: guest Re: toksyczny dziadek IP: *.* 23.10.01, 20:55
      Patsi,serdecznie Ci współczuję, nie wiem co napisać w takiej sytuacji............ strasznie smutno mi się zrobiło jak przeczytałam ten post.......Może czasowo ogranicz kontakty dzieci z dziadkiem albo porozmawiaj z nim na osobności i powiedz, że boli Cię takie postępowanie w stosunku do Gilberta, powiedz co czujesz i jak byś chciała aby stosunki te wyglądały, w końcu to Twój ojciec i może zrozumie, że wyrządza Wam krzywdę.Trzymaj się ciepło i głowa do góry :)pozdrawiam Cię serdecznie,Monika A/P
      • Gość: guest Re: toksyczny dziadek IP: *.* 23.10.01, 22:13
        mysle, ze postapilas dobrze. synek walczy o milosc a odtracenie to straszna rzecz-a Ty to czujesz. jak swiat aiatem wnuki psuly taborety i swiat sie nie zawalil. mysle, tak jak poprzedniczka, na razie ogranicz kontakty i bron swoich racji. jestes dobra mamaa
      • Gość: guest Re: toksyczny dziadek IP: *.* 23.10.01, 22:20
        rozumiem cię mam podobna sytuację, tyle tylko, że mieszkam z takim dziatkiem i z toksyczną siostrą.Sebuś synek siostry jest o rok starszy od mojego Marcina. Ponieważ małżeństwo siostry było zawarte tylko ze względu na dzieko, Seby było zawsze dziatkowi szkoda. Mój Marcin może tylko patrzeć jak dziadek przytula i bawi się z Sebą. A prezenty - tylko jak mu jest głupio nie dać, czyli pokazać przy rodzinie lub znajomych jaki jestem dobry dziadek. Marcin posiada wszystkie niezbędne rzeczy, często ja sobie nic nie kupię oby dziecko miało, ale jak będzie starszy to będzie mu przykro. Seba zachowuje się jak Kali z "Pustyni i puszczy". Gdy Kali ukradnie krowę to jest dobrze, gdy jemu ukradną jest katastrofa. Z własnego doświadczenia radzę Ci odizoluj dzieci na jakiś czas. Może Twój tata przemyśli sprawę. Nie dopuść do tego by Twój synek był taki jak Sebcia.Trzymaj sięIza
    • Gość: guest Re: toksyczny dziadek IP: *.* 23.10.01, 23:06
      Ano troszkę chyba jednak toksyczny :( Ja chyba troszkę odsunęłabym dziadka od wychowania dzieci,mniej kontaktu niech się stęskni za Gilbertem ,niech przemyśli.Mój teść też ma tendencję do faworyzowania młodszych dzieci(tak swoich jak wnuków) całe szczęście w granicach rozsądku(ale my mieszkamy parę kilometrów od siebie i kontakty nie są tak częste).Trzymaj się dzielnie !! Ech Ci rodzice ;)pozdrowionka gosia
    • Gość: guest Re: toksyczny dziadek IP: *.* 24.10.01, 08:55
      Patsi,myślę, że zachowanie Twojego Taty jest niedopuszczalne, szczególnie, że jak napisałaś pracuje z dziećmi.Jednak nie jestem pewna czy zupełne i nagłe odizolowanie go od dzieci jest dobrym pomysłem szczególnie ze wzglęgu na Gilberta. Może spróbowałabś najpierw z nim porozmawiać i wytłumaczyć mu, że nie życzysz sobie, aby krytykował Cię przy dzieciach (może się z Tobą nie zgadzać, ale niech powie Ci to na osobności) czy odzywał się do nich tak jak opisałaś. Jeśli rozmowa nie poskutkuje, to może zastosuj stopniowe "odstawianie", czyli coraz rzadsze i krótsze wizyty. Napisałam o "odstawieniu:, ale tak naprawdę sama nie jestem do końca przekonana czy brak kontaktów z "dziadkami" to dobry pmysł. Ale czasem wybrać mniejsze zło.Trzymaj się,Ludek
    • Gość: slvkoleczko Re: toksyczny dziadek IP: *.* 24.10.01, 09:16
      oj patsi jak ja Cię rozumiem.... Mam podobna sytuacje tyle że toksyczną osoba jest moja mama... gdybym chciała opisac wszystkie jej zagrywki, mowy i zachowanie to brakłoby czasu. Ostatnio przez 1,5 mies. mama była z nami po przeprowadzce (kłopoty z załatwieniem miejsca w przedszkolu)więc gdy sama sie zoferowała ze nam pomoże z zacisnietymi zebami przyjęlismy jej pomoc. Często moje dzieci słyszały że jak mogą sie tak zachowywac , że chyba babci nie kochaja że babci serduszko pęknie itp itd. Dodam że była to z reguły reakcja na normalne zachowanie dzieci. Ja tez sie bardzo duzo dowiedziałąm o sobie (od niej). Ponadto było obraźnie się na nas, szantaż emocjonalny i nie tylko...Generalnie z radością odwieźliśmy ją do domu. Pewnie gdy ją odwiedzimy (z grudniu) będzie miło i radośnie bo tak z reguy jest przy 2-3 godzinnych wizytach. Powiem brzydko ale zaczynam się cieszyc z tego ze mieszkam 300 km od niej. A powoli zaczynam przymierzać sie do wizyty u dobrego terapeuty (tyle że na prywatnego mnie nie stac a nie wiem jak to jest z państwowymi). Życzę ci powodzenia i pamiętaj że to ty jestes wyrocznia dla twoich dzieci i to ty ustanawiasz ich prawa (także możesz ograniczyc ich kontakty z dziadkiem jesli sa ze szkodą dla nich). A z doswiadczenia wiem że rozmowy z taka osobą niewiele dadzą (ileż ja przeprowadziłam rozmów i nic zero efektów). POzdrawiam Sylwia
    • Gość: guest Re: toksyczny dziadek IP: *.* 24.10.01, 15:22
      Patsi,Długo myślalam nad Twoim postem aż pomyślałam, że tak jak nie ma idealnych rodziców (patrz rownoległy wątek), tak nie ma idealnych dziadków. W tamtym wątku bardzo fajnie napisała Agata: "Zresztą zmieniają się teorie wychowania i ten, co dzisiaj jest ideałem, jutro może się obudzić z ręką w mocniku i okaże się, że jest "toksyczny". A znów Dorka: "Wszystko, co czytam(...) staram sie przepuścić przez swój własny system wartości". Może odrobinę za bardzo przejęłaś się książką "Rodzeństwo bez rywalizacji?". Bo życie tak się ma do książki jak dziadek idealny do realnego. A Twój realny Tata okazał się niezastąpiony, kiedy go potrzebowałaś. I Gilbert bardzo się do niego przywiązał. Teraz Dziadek jest zauroczony wnuczką (kto wie, może przypomniał sobie, jak to Ty byłaś taka mała?) i to zauroczenie... no sama wiesz jak to z tym jest. Rozumiem, że bardzo, bardzo zabolały Cię jego słowa, ale myślę, że Gilbert nie wziął ich aż tak bardzo do siebie. Przecież dzieci często rzucają w gniewie: nie lubię cię, nie będę się z Toną bawił itp. co oznacza: jestem na ciebie wściekły w danej chwili, za to co mi teraz zrobiłeś (a po pięciu minutach bawią się ze sobą jak gdyby nigdy nic). Więc Gilbert na pewno odróżnia słowa wypowiedziane w gniewie od solennej deklaracji! Powiem Ci coś jeszcze. Okropnie złościło mnie, jak teściowie dawali mi poznać, że nie aprobują moich metod wychowawczych ("do czego to podobne, że ona niczego nie chce jeść!", "za chwilę wejdzie ci na głowę!" itp.). Podejrzewałam ich też, że jakoś ze mną rywalizują o miejsce w sercach dzieci. Byłam trochę zazdrosna. Mój syn ma dziś prawie 30 lat i z tej perspektywy widzę, jak mało ważne są ostre nawet różnice zdań w sprawach "ile zupki" czy "kiedy na nocnik". I jak ważni byli dziadkowie dla moich dzieci. Oni sami, ich dom, ich ogród, zapach babcinego ciasta wszystko to składało się na smak dzieciństwa. I myślę, że to się przede wszystkim liczy. Serdecznie Cię pozdrawiamHanka Bartoszewicz
      • Gość: guest Re: toksyczny dziadek IP: *.* 24.10.01, 16:59
        To, co napisałaś, Hanko, zwłaszcza przedostatnie zdanie, skłoniło mnie do zastanowienia się nad tym, jaką rolę w życiu dzieci spełniają dziadkowie.Pamiętam, że był w Dziecku artykuł na ten temat.Myślę, że wiele zależy od osobowości dziadków i ich sposobu na życie. Moja babcia (od strony mamy), mimo, iż została nią w młodym wieku , świetnie czuła się w tej roli. Uczyła mnie piosenek, śpiewała kołysanki, pomagała zapamiętać daty urodzin członków najbliższej rodziny. Jednocześnie nie pozwalała "włazić sobie na głowę", więc czuliśmy przed nią zdrowy respekt. Nigdy nie stosowała "emocjonalnych gierek" i szantażu, mówiła wprost, co się jej nie podoba, czasem groziła paskiem do ostrzenia brzytwy, lecz nigdy go nie użyła. Nie szczędziła pochwał, ni czułości. Dziadek był (i jest) mniej wylewny, czasem upierdliwy, ale też dał się lubić.Myślę, że teraz trochę inaczej kształtuje się rola i wizerunek dziadków, niż nawet to jedno pokolenie wcześniej.Moja mama długo nie mogła odnaleźć się w roli babci. Zachowywała dystans, który moja córka od razu wyczuwała. Potem babcia dziwiła się i obrażała, że wnuczka się jej boi, nie chce iść na ręce i płacze (gdy jednocześni lgnęła do obcych ). A mi się marzy, że moja córcia będzie tak blisko ze swoją babcią, jak ja byłam z moją, że będzie o niej ciepło myśleć, z szacunkiem i miłością, że - tak jak mi - babcia będzie się jej kojarzyć ze świętami, wieczornymi rozmowami, rodzinnymi biesiadami ze śpiewem. Dziadkowie są po to, by rozpieszczać, ale jednocześnie są ważnym łącznikiem z przeszłością, historią, tradycją. Gdy dorośniemy i tak to wszystko sobie przewartościujemy (lub nie), ale ważne jest byśmy poznali swoje korzenie i utożsamili się ze swymi przodkami, swą ojczyzną.Dziadkowie powinni wychowywać okazjonalnie, nie na co dzień.Dlaczego? - małżeństwa mieszkające z rodzicami wiedzą to najlepiej.:-) Dorka :-)
      • Gość: guest Re: toksyczny dziadek IP: *.* 24.10.01, 19:31
        Dzięki dziewczyny,już trochę ochłonęłam. Hanka - bardzo mądre słowa...rzeczywiście,przejęłam się bardziej od Gilberta - to bardzo mądry chłopiec i nie potrafił zrozumieć,dlaczego byłam zła na dziadka,skoro to on nabroił...Ale chciałam wyjaśnić jeszcze kwestię książki "rodzeństwo..." - ja nie biorę zbytnio do siebie żadnych teorii zawartych w poradnikach,ale głupio mi jest przed synkiem,kiedy widzę tę niesprawiedliwość i jawne faworyzowanie,tym bardziej,że mam do tej pory w pamięci swoje uczucia,kiedy urodził się mój młodszy brat(właśnie dlatego przeczytałam tę książkę - bo wiedziałam,że coś powinnam zrobić,żeby oszczędzić Gilbertowi zazdrości takiej jak moja ).Niemniej jednak wiem,jak bardzo synek jest zżyty z dziadkami,więc nie zamierzam mu ograniczać kontaktów w sposób drastyczny - ot,po prostu będzie ich widywał w swoim zabałaganionym mieszkaniu a nie w ich muzeum...aha! dodam jeszcze,że mój tata zrobił się ostatnimi czasy trudny w stosunkach międzyludzkich,więc przypadek Gilberta jest jednym z wielu.Powinnam po prostu tego nie zauważyć...ale tego NIE KOCHAM CIE nie przecierpie chyba długo.jeszcze raz dzięki za wsparcie.
      • Gość: guest Re: toksyczny dziadek IP: *.* 25.10.01, 07:42
        A ja myślę, że listy te są nazbyt patetyczne.( Hanka z Dziecka i Dorka)Kojarzą mi się z piosenką " Cudownych rodziców mam..."- też uderzającą w "wysokie C".Jaki to świat jest wspaniały, jak cudownie, jak dobrze, jak szczęśliwie....nawet jeśli ktoś kogoś rani - to z miłości i takie postępowanie jest bez znaczenia - nie wywiera wrażenia i nie ma znaczenia dla przyszłego życia, bo po 30 latach już się niczego nie pamieta.Dziadek - czy babcia,ojciec, czy matka - to ludzie - tylko ( i może aż) ludzie.A skoro ludzie - to nie są "cudowni" i bez wad, a jak już zrobią coś źle, to nie dlatego, że nie chcieli. Czy Dziadkowi więcej wolno tylko dlatego, że jest dziadkiem ?NIe tylko uczucia dziecka ( mam na myśli Gilberta) są ważne w tej całej sytuacji, ale również uczucia jego mamy....Patsi postąpiła dość impulsywnie - ale miała do tego pełne prawo!Nie ma idealnych dziadków ( rodziców czy teściów). Tylko czy oni - w imię swojej starości doświadczenia, zmęczenia życiem, czy chwilowego zauroczenia innym wnuczkiem mają prawo ranić uczucia innych - bo za 30 lat nikt o tym nie będzie pamiętał? Czy Ci, których uczucia zraniono nie mają prawa poczuć się tak, jak ich potraktowano? W imię starości wolno wszystko - i nie należy się zmieniać - bo starych drzew się nie przesadza?Nie zgadzam się z Hanną, że różnice zdań w sprawach "ile zupki" są mało ważne...Są ważne - bo dzieją się tu i teraz. Są ważne - jeśli kogoś poruszają, irytują lub doprowadzają do nerwicy.Są ważne - bo rodzice mają prawo wychować swoje dzieci - bez nieustannego wysłuchiwania ( jeśli nie mają na to ochoty i są to "normalni rodzice"- nie będę się zagłębiać w wyjaśnianie "Normalni"- chodzi o to ,ż e chca dobrze wychować dzieci, troszczą się o nie jak należy...)i nie muszą się zgadzać na to, by ludzie mówili do ich dzieci tak jak się im -ludziom podoba..Mam wrażenie Hanno, że bronisz dziadka - bo Ty sama jesteś już Babcią.......A Patsi - myślę, że Twoja reakcja na zachowanie ojca - jest dodatkowo podminowana jego mieustannym brakiem czasu - i "wymigiwaniem" się od pomagania Ci.... kiedy nadal tego potrzebujesz....Z jednym się tylko zgadzam - Gilbert kocha dziadka - a dziadek - Gilberta - i dla małego uwaga dziadka nie miała większego znaczenia.Jeśli jednak częściej będzie się spotykał z brakiem zainteresowania i miłości z jego strony ( dziadka)i będzie odrzucany lub traktowany w sposób opisany przez Patsi, to z pewnością za 30 lat okarze się, że to miało znaczenie.....
        • Gość: guest Re: toksyczny dziadek IP: *.* 25.10.01, 10:22
          Adda, mam wrażenie, że mnie nie zrozumiałaś.Jeśli moje wspomnienia z dzieciństwa brzmią dla Ciebie za "wysoko", to nie jest to kwestia patetyzmu, lecz Twoich indywidualnych przeżyć i przemyśleń, prawda?Mam właśnie takie "cukierkowe" wspomnienia, bo nigdy nie doświadczyłam traktowania takiego, jak mały Gilbert, mimo, że moja babcia była apodyktyczna. Może nie napisałam tego wprost, ale uważam, że dziadkowie nie mają prawa po swojemu wychowywać naszych dzieci, emocjonalnie ich szantażować (rodzice zresztą też), odrzucać, by potem znowu przyjmować i tak w kółko. Napisałam, że rolą dziadków powinno być okazjonalne wychowywanie, dzięki temu dzieci uczą się, że istnieją inne poglądy na świat, a nie tylko ten lansowany przez rodziców. Dziadkowie często przekazują wnukom wiedzę, której nie mają możliwości przekazać rodzice.Moim zdaniem wszystkie mamy, które oddają swoje dzieci pod opiekę dziadkom muszą liczyć się z tym, że dziadkowie będą chcieli zagarnąć wnuki dla siebie i mieć duży wpływ na ich kształtowanie. Dlatego ważne jest ustalenie jasnych zasad współpracy, czy pomocy z ich strony i szybka reakcja w razie wejścia dziadków w kompetencje rodzica.Wcale nie dziwię się Patsi, że tak zareagowała - ja pewnie zareagowałabym gwałtowniej (w stosunku do dziadka). NIe wolno grać na uczuciach dziecka. Jeśli dziadek robi to nieświadomie, trzeba mu uzmysłowić do czego może doprowadzić jego postępowanie. PozdrawiamDorka
          • Gość: guest Re: toksyczny dziadek IP: *.* 25.10.01, 11:16
            Nie chciałam nikogo dotknąć. Przepraszam wszystkich, którzy mimo to poczuli się dotknięci.To dobrze, że niektórzy mają dobre wspomnienia z dzieciństwa , i że są wyrozumiali i kochający dziadkowie.Wszystkim tego rzyczę. Pozdrawiam
            • Gość: guest Re: toksyczny dziadek IP: *.* 25.10.01, 11:26
              Czyli adda to Ty Roberto?
              • Gość: guest Re: toksyczny dziadek IP: *.* 25.10.01, 12:55
                Ah... przepraszam.... ale czy chciała byś mieć na imię Roberta?
                • Gość: guest Re: toksyczny dziadek IP: *.* 25.10.01, 17:37
                  Miałam koleżankę Kazimierę - w skrócie Kazię.Ładne imiona.:-) Dorka :-)
                  • Gość: guest Re: toksyczny dziadek IP: *.* 26.10.01, 07:34
                    Dorka napisała/ł:> Miałam koleżankę Kazimierę - w skrócie Kazię.> Ładne imiona.Hmmm, ja mam na drugie Kazimiera. Przez całe studia byłam Kazką.No pewnie, że ładne, a Roberta jeszcze ładniejsze - kojarzy się z Robertą Flack.Pozdrawiam Agnieszka
    • Gość: guest Re: toksyczny dziadek IP: *.* 25.10.01, 08:36
      Hm..hm... No jak to przeczytalam to sie okazuje ze ja to jestem szczesciara a wlasciwie moje dziecko. Narazie wychowuja ja dziadkowie, czyli moi rodzice. Ani ja ani nawet moj maz(wiadomo z tesciami roznie) nie mamy zadnych ale to zadnych zastrzezen. Oboje tak bardzo za nia przepadaja ze nieraz sie boje czy mi jej za bardzo nie rozpieszcza. Ponadto oni sami nie wchodza nam w kompetencje rodzicow nie krytykuja, cos tam zapewnie im sie nie podoba ale twierdza ze to nasze dziecko i jesli my popelnimy jakis blad to bedziemy to naprawiac na wlasnych wnukach. Tak jak oni. W moim domu bylo troche rygoru ze strony mamy, bo tata to najczesciej dorabial. No ale mnie dzisiaj niewiele rzeczy jest w stanie zlamac.Zaluje tylko ze dziadek ze strony meza rzadko widuje wnuczke mimo ze dzieli nas tylko 12 km. Wiem ze za nia przepada, pieknie sie razem bawia ale nie wiem czemu tak rzadko przyjezdza. Drugiej babci nie ma.Kiedys zamieszkamy oddzielnie. Wiem ze moje dziecko bedzie bardzo tesknic za dziadkami i tego boje sie najbardziej.Patsi, zgadzam sie z toba, nigdy twoje (i w ogole wszystkie)dzieci nie powinni uslyszec NIE KOCHAM CIE. Mnie to by tez ruszylo. Az zal ze wyszlo to z ust czlowieka doroslego i na dodatek dziadka.Mam nadzieje ze twoj tata to zrozumial i ze mu wstyd.A Gilbert ma madra mame i na pewno mu wytlumaczy ze dziadek go kocha tylko sie troche zdenerwowal i powiedzialo mu sie niechcacy.Trzymajcie sie.
    • Gość: guest Re: toksyczny dziadek IP: *.* 25.10.01, 12:04
      SZORUJ BABCIU DO KOLEJKITam w kąciku stoi wyrko nie zasłane,jeszcze piesek smacznie chrapie na tapczanie,a już cicho ktoś po domu chodzi w kapciach,po omacku się ubiera dzielna babcia.Tata wstanie za godzinę, bo mu płacą,ale babcia też się musi przydać na coś,choć rarytas już w tym babci siwa głowa,by w łazience była zawsze rolka nowa.Szoruj babciu do kolejkipięć po czwartej,z mlekiem dzwonią już butelki,idź na wartę,stań w ogonku cichuteńko jak ta myszkaniech nie złapie cię, serdeńko, znów zadyszka.(...)Leć do sklepu babciu-przywieźli banany,zabierz tamtą setkę, jest pod ręcznikami,jeśli ci zabraknie, to dołożysz z renty.wiesz, że wnuczek musi płacić alimenty.(...)Babciu droga, jeśli nie ma mydła w kiosku, ty wymodlisz je u samej Matki Boskiej.Ty wywalczysz świeży serek w sklepie mlecznym,dzięki tobie dostał dziadek Krzyż Walecznych.Jeśli ciężko ci jest z nami-ruszaj z Bogiem,widokówkę ci wyślemy na Dzień Kobiet.To co z tego, że swój złoty krzyżyk sprzedasz,przecież sama sobie bez nas rady nie dasz.(...)tekst i muzykaJacek ZwoźniakCzasy i realia się zmieniły. A my?
    • Gość: guest Re: toksyczny dziadek IP: *.* 25.10.01, 15:07
      Hej!przeczytalam twoj post i te odpowiedzi jednym tchem bo dotycza mnie tak jak kazdych rodzicow ktorzy maja kontakty z dziadkami.My mieszkamy w jednym domu z dziadkami(moi tesciowie)i nieraz bolalo mnie ze sa oschli w stosunku do Julka(2,5)nie wtracali sie(no moze troszke)ale tez nie biora i nie brali wnusia zbyt czesto na spacerki.I wiecie co tak sobie mysle ze to nie jest tak okropne jak sobie wyobrazalam.Mam poczucie ze to wlasnie ja i maz wychowujemy malego i tylko my mamy wplyw na to co robi.Wiem ze gdyby tesciowie albo i moja mama opiekowala sie czesciej dzieckiem musialabym zaakceptowac ich styl wychowania.Wiem ze to trudne ale niestety taka jest rzeczywistosc.Wspolpraca a nie praca przeciwko sobie jest wazna w wychowaniu.problem jest tylko jak to osiagnac.Na pewno latwiej jest cos zasugerowac obcej opiekunce niz tacie czy mamie(przynajmniej w moim przypadku).Dlatego tez przed rokiem kiedy stalam przed pytaniem isc na studia?myslalam o tym by zapytac o pomoc tesciow czy rodzicow ale zapalila sie czerwona lampka "nie" i Julek jest w super zlobku ma kontakt z dziecmi i opiekunki tez sa fajne.Czasami jest ciezko ale jestem niezalezna i postapilam tak jak wydawalo mi sie ze bedzie najlepiej.Mysle ze Twoj tata jednak zareaguje na twoje slowa i przemysli sytuacje ale nie spodziewalabym sie jakis totalnych zmian to sa slowa ktore on tez na pewno w dziecinstwie slyszal i u swoich dzieci je powielal wiec to sa lata.Jedna rozmowa na pewno niczego nie zmieni ale probuj i rozmawiaj z nie o tym co czulas kiedys i teraz.Powodzenia.Monia z Julkiemp.sGilbert bardzo ladne imie
    • Gość: guest Re: toksyczny dziadek IP: *.* 26.10.01, 08:06
      Droga Patrycjo, doskonale Cię rozumiem, gdy buntujesz się przeciwko innemu traktowaniu dzieci. Mimo tego, co napisały dziewczyny powyżej, takie postępowanie zostawia ślad w dzieciach. Moi rodzice do szaleństwa kochają moje dziecko (3 lata) i mojej siostry córeczkę (6 lat). Muszę wyjaśnić, że ja z siostrą jesteśmy bliźniaczkami i mieszkamy obok siebie, nasze dzieci widują się codziennie a rodzice, gdy są w Warszawie, spędzają czas i ze mną i z moją siostrą. Pamiętam czas, gdy urodził się Filip, Ula była wtedy oczkiem w głowie wszystkich i czułam, że do Filipa nie mogą się jakoś przemóc. Ale zanim skończył roczek , to on stał się tym najcudowniejszym dzieckiem rodziny. Ula jest nadal bardzo kochana, ale ja wyczuwam jak moi rodzice faworyzują Filipa "bo jest młodszy". Na szczęście nie ma tak bolesnych stwierdzeń "nie kocham Ciebie"! Walczę jednak z takim stanem, ponieważ doskonale pamiętam, jak to było ze mną i z moją sistrą. Rodzice mnie chwalili za jedno i krytykowali za inne, podobnie z moją siostrą. Konsekwencją tego są nasze kompleksy, do dzisiaj niewykorzenione. Pamiętam też, jak bolało mnie stwierdzenie mamy, że ja jestem podobna do rodziny mojego ojca więc czułam, jakbym "należała" bardziej do nich, a mieliśmy z nimi chłodniejsze układy (babcia "warszawska" widywała nas rzadko i była chłodna w stosunku do nas), natomiast nasza najukochańsza babcia (ze strony mamy) mieszkała z nami i zawsze mi się wydawało, że moja siostra ma większe prawo do niej. I choć sama babcia NIGDY nas nie wyróżniała, moi rodzice utwierdzili nas w takim układzie, który do dziś odczuwam. Mój starszy brat, rónież podobny do rodziny mamy bardzo przyjaźni się z moją siostrą, a ja mimo, że przecież też jestem blisko, czuję się jakby poza tym układem "bardziej rodzinnym" niż ze mną. Bardzo mnie to boli, ale wiem, że jest to wynik właśnie takiego nieprzemyślanego traktowania dzieci, wypowiadania słów, które w podświadomości pozostawiają bardzo głęboki ślad i rzutują na naszą osobowość.EWA
      • Gość: guest Re: toksyczny dziadek IP: *.* 26.10.01, 17:37
        Zgadzam się z Tobą Ewo. Nigdy nie wiadomo co dzieci zapamiętają, a kompleksów łątwiej jest się nabawić niż się ich pozbyć.Pozdrawiam.PS. A mówienie "Nie kocham Cię" jest wg. mnie niedopuszczalne lepszy już jest klaps.
      • Gość: guest Re: toksyczny dziadek IP: *.* 27.10.01, 11:54
        > "Mimo tego, co napisały dziewczyny powyżej, Takie postępowanie zostawiaślad w dzieciach"Ewo, chyba zbyt pobieżnie przeczytałaś wypowiedzi dziewczyn. Żadna nie stwierdziła, że odzywki typu "nie kocham cię" nie zostawiają śladu w psychice dziecka. Nie ważne, czy mówi to dziadek, babcia, czy matka.Dorka
        • Gość: guest Re: toksyczny dziadek - do Dorki IP: *.* 29.10.01, 08:36
          Prawda uogólniłam. Myślałam właściwie o jednej wypowiedzi Hanki z Dziecka, która napisała:"Rozumiem, że bardzo, bardzo zabolały Cię jego słowa, ale myślę, że Gilbert nie wziął ich aż tak bardzo do siebie. Przecież dzieci często rzucają w gniewie: nie lubię cię, nie będę się z Toną bawił itp. co oznacza: jestem na ciebie wściekły w danej chwili, za to co mi teraz zrobiłeś (a po pięciu minutach bawią się ze sobą jak gdyby nigdy nic). Więc Gilbert na pewno odróżnia słowa wypowiedziane w gniewie od solennej deklaracji! "EWA
    • Gość: guest Re: toksyczny dziadek IP: *.* 27.10.01, 20:26
      Twój post zmusił mnie również do refleksji. Teraz wiem, że jestem szczęściarą.Z moją córką,od 5 m-ca-od czyli od momentu kiedy wróciłam do pracy(obecnie Zuzia ma 16 m-cy) jest mój teść(emerytowany nauczyciel).Dodam, że wcześniej zajmował się również synkiem mojej szwagierki.I cóż mogę powiedzieć. Kamil dziś 4-ro latek i Zuzia moja latorośl uwielbiają go.Dzieci o dziwo nie weszły mu na głowę a są naprawdę żywe i przebojowe.Powiem więcej łapię się na tym, że zazdroszczę mu spokoju, cierpliwości, ciągle nowych pomysłów na zabawy. Kamil najbardziej lubi gdy bajki opowiada nie kto inny tylko dziadek!Zuzia natomiast pierwsze słowo wypowiedziane to oczywiście "dziadziuś" potem "Andziej". Z podziwem patrzę jak wspaniale radzi sobie od początku z przewijaniem, karmieniem.Z dumą patrzę na coraz to nowe umiejętności mojego maleństwa.Życzę wszystkim dzieciom takiej opiekunki-przyjaciela.Tobie natomiast -głowa do góry, bo po nocy przychodzi dzień...Ściskam Cię- Cześć.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka