Dodaj do ulubionych

MIAŁA RACJE

IP: *.* 23.11.01, 20:54
Drogie Mamy.Przeczytałam w "Twoje Dziecko" list od Elżbiety i popieram jej przekonanie, iz w naszym kraju nie warto mieć drugiego dziecka. Wystarczy popatrzeć na swoje wypłaty i na ceny w sklepach, po drugie, kto dał mi prawo wyberać, które dziecko pójdzie na studia, po trzecie opieka państwa nad rodziną (i wcale nie chodzi mi o urlop macierzyński), po czwarte: stosunek pracodawców do mam,... i mogła bym tak wymieniać jeszcze długo...Przy odpowiednim wychowaniu jedynak może być pogodnym, życzliwym dzieckiem.Pozdrawiam Iza
Obserwuj wątek
    • Gość: guest Re: MIAŁA RACJE IP: *.* 23.11.01, 20:59
      Bardzo zgadzam się z Tobą, choć wiem, że za chwilkę zostaniemy oskarżone o egoizm itp.
    • Gość: guest Re: MIAŁA RACJE IP: *.* 23.11.01, 21:24
      Nie miała racji - to żaden egoizm-napiszę wkrótce o mojej rozmowie z przyjaciółką jedynaczką.Ania
    • Gość: guest Re: MIAŁA RACJE IP: *.* 23.11.01, 22:28
      Moim zdaniem piszesz głupstwa. artykułu nie czytałam ale jak można powiedziec ze nie warto mieć drugiego dziecka ?Nawet mój tato - największy przeciwnik jakiego znałam posiadania wiecej niż jednego dziecka, smieje sie i mowi ze wszysto to odszczeka bo kocha nad zycie swoje wnuki - a dałam mu ich az czworo. Monika
      • Gość: guest Re: MIAŁA RACJE IP: *.* 23.11.01, 22:53
        To na pewno nie jest kwestia "warto czy nie warto", dzieci są ... brak mi słów,( cudem) ale jest też dla nich przyszłość, tylko jaka, może warto o tym pomyśleć zanim będzie ich kilka. Mogłabym mieć ich dużo gdybym wiedziała, że moja sytuacja będzie stablna przez np.20 lat, a w dzisiejszych czasach, na własnym rozrachunku... . To temat rzeka.
        • Gość: guest Re: MIAŁA RACJE IP: *.* 23.11.01, 23:03
          Serdeczne pozdrowienia od mojej drugiej córeczki :)Zapewniam że warto :love:Gosia
          • Gość: guest Re: MIAŁA RACJE IP: *.* 24.11.01, 09:35
            to nie jest żaden egoizm, ale zdrowy rozsądek i miłość do dziecka właśnie. Zgadzam się z opinią że w dzisiejsezych czasach posiadanie jednego dziecka jest najwłaściwsze, chociaż sama mam ich troje. I każdego dnia martwię się o to jak sobie poradzimy z wykształceniem całej trójcy i zapewnieniem im startu w dorosłeżycie. Kiedyś oglądałam wywiad z panią Falandysz, która stwierdziła że obowiązkiem rodziców jest wykształcić dziecko i zapewnić mu to pierwsze mieszkanie. Zgadzam się z tym w 100 %. ja osobiście mam siostre i brata i biednych rodziców. żeby skończyć szkołę srednią musiałam pracować i to ciężko, musiałam płacić sama za swoje studia, wyszłam z domu w czym stałam, po ślubie nie mielismy nawet obiadu dla rodziny bo nie było moich rodziców na niego stać. Dlatego wiem co to jest za odpowiedzialnosć posiadać dziecko i to nie jest akurat nasza wina że żyjemy w takim państwie w którym posiadanie dzieci jest takie trudne. I to wcale nie jest kwestia miłości, bo miłością nie zapłacisz za książki do szkoły, za angielski, za studia, za lekarstwa, za ubrania itp. Na razie moje dzieci nie mogą narzkać, czasami wydaje mi się że mają się troche za dobrze, ale każdego dnia się boję co będzie jutro.
      • Gość: guest Re: MIAŁA RACJE IP: *.* 24.11.01, 14:57
        Moniko 13W związku z Twoim postem mam do Ciebie parę pytań (na które nie oczekuje odpwiedzi, wystarczy, że zadasz je sama sobie): skąd masz mieszkanie, jeżeli je masz; króre dziecko lub które dziceci poślesz na studia, któremu kupisz mieszkanie; czy opłacasz swoim dzieciom fundusz mieszkaniowy lub posagowy. Posiadając jedno dziecko (lub dwoje-zależy od finansów)zwiększasz szanse na to,że Twoje dzieko nie będzie zasilało rzeszy bezrobotnych. Może stać Cię na tyle dzieci ile masz lub więcej, ale większość rodaków zarabiw w okolicy średniej krajowej lub najniższą krajową.Jeżeli Bóg ześle mi jeszcze jedno dziecko przyjmnę Je z radością jaką przyjełam Marcinka, ale i z wielką obawą o jego przyszłość.Jednocześnie podziwiam Cię za odwagę.Nazywanie moich (i innych mam) pogląów głupstwami przypomina mi maniery Pana Leppera.Pozdrawiam Iza
      • Gość: guest Re: MIAŁA RACJE- Do Moniki! IP: *.* 27.11.01, 13:33
        Kochana, gdyby mnie było stać, mogłabym mieć i sześcioro dzieci, bardzo je kocham. Mam ich dwoje, kiedyś bardzo pragnęłam mieć jeszcze jedno - trzecie. Los zdecydował za mnie - straciłam je. I choć żal nadal mnie rozrywa, ja wiem że może i dobrze się stało... Za co miałabym je wychować? Za co wykształcić? Co dać, a co odebrać, jakie możliwości?? Kto dał prawo niektórym ludziom decydować, które dzieci mają się uczyć (czyt. czy stać na to ich rodziców), a które nie?!! I nie chodzi mi bynajmniej o możliwość pracy, chodzi mi o to, co państwo ma za ZASRANY (przepraszam za wyrażenie) obowiązek zapewnić każdej matce i dziecku!!! Czyli porządną opiekę zdrowotną (a to jest w naszym kraju pod psem), o opiekę finansową, czyli możliwość pracy mimo, iż "niestety" posiada się małe dzieci... Po co mam rodzić, jeżeli jestem postrzegana jako ktoś gorszy tylko dlatego że mam dzieci, do cholery?!!! Co ja przeżywałam, gdy córa była mała i musiałam iść na zwolnienie, wie tylko matka, która to przeżyła. Rozchorowałam się na żołądek z nerwów. TO JA miałam wyrzuty sumienia, że moje dziecko jest chore, byłam nawet zła na moje maleństwo, że "śmiało" zagorączkować, i zamiast spokojnie się nią zająć, drżałam, czy aby nie stracę pracy. A zasiłki na dzieci??? To po prostu zakrawa na ironię. Byłam przez pewien czas samotną matką... Brak mi słów, jaką opieką byłam objęta... Mam dość takiego traktowania, niestety przestałam być patriotką od kiedy mam dzieci. Jest mi wszystko jedno, gdzie będę mieszkać, byleby tylko moje dzieci były traktowane, jak ludzie a nie zwierzęta.. Nie każdy ma głowę do interesów i nie każdemu powiodło się w życiu. Nie można człowieka dyskryminować tylko dlatego że jest niezaradny, bezradny wobec otaczającego go świata i nie umie zarabiać pieniędzy. Takie jest moje zdanie. Pozdrawiam Gosia
    • Gość: guest Re: MIAŁA RACJE IP: *.* 24.11.01, 11:51
      Tez tak myslalam ale mam dwojke dzieci (Madzie urodzilam 7,10). I nie kryje obaw co do jutra, co do przyszlosci naszych dzieci. Wiem, ze bede musiala wrocic do pracy (moze za rok?) i bede bardzo tesknila za moimi skarbami ale coz? Rzeczywistosc przytlacza.Aga
    • Gość: guest Re: MIAŁA RACJE IP: *.* 24.11.01, 11:56
      Staje za Tobą Iza. Może nie tyle nie warto mieć drugiego dziecka, ale po prostu nas na nie nie stać (przynajmniej mnie). Pewnie, że się martwię co wyrośnie z mojego jedynaka (no i tak bardzo chciałabym dziewczynkę:)), ale tak jest już w tym naszym kraju. Smutne, ale prawdziwe. Oczywiście szanuje i podziwiam te mamy, które mają więcej niż jedno dziecko :)) U moich sióstr i braci (nas też było w domu czworo) jest conajmniej troje dzieci, a ja będę obstawała jak na razie przy swoim. Pozdrawiam - Marta
    • Gość: guest Re: MIAŁA RACJE IP: *.* 24.11.01, 15:16
      Ja w kwestii wybierania na studia. Mam wrazenie ze mlody czloweik sam powienien podjac decyzje czy w ogole chce na studia isc czy nie. I chociaz rodzice jesli moga powinni go wspierac, to akurat nie jest to warunkiem koniecznym do skonczenia studiow w ogole.Co to w ogole za sformuowanie- nie warto???A wogole warto miec dzieci??? Chyba nie bo finansowo jest to nieoplacalne w kazdym wypadku.
      • Gość: guest Re: MIAŁA RACJE IP: *.* 24.11.01, 22:32
        Wasza dyskusja utwierdza mnie w przekonaniu, że powoli wchodzimy do świata zachodniego, wysokorozwiniętego. Cechą tych własnie krajów jest coraz niższy przyrost naturalny. Za decyzją o urodzeniu dzieci stoją właśnie takie dylematy. Proszę zauwazyc, ze to w krajach biednych rodzi się duzo dzieci.:))))
        • Gość: guest Re: MIAŁA RACJE IP: *.* 25.11.01, 15:19
          Ktorego swiata zachodniego zmierzamy? W Europie panstwa staraja sie bardzo wspierac macierzynstwo - ze wzgledu na malejacy przyrost naturalny (a powodem jest, jak napisala Gosia26, ze posiadanie dzieci jest w ogole nieoplacalne). natomiast w Stanach niezaleznie od braku pomocy panstwa, rodziny sa bardzo duze - wiecej niz troje dzieci to nic niezwyklego. Moze dlatego, ze tam rodzice nie czuja sie zobowiazani do dopieszczania swoich pociech do wieku lat 30. Dzieci zaczynaja prace ok. 16. roku zycia, na studia biora kredyty (ktore pozniej same splacaja). Oczywiscie zycie w Stanach jest bez porownania latwiejsze niz w Polsce (kwestia mieszkaniowa, czy bezrobocie) ale jest to tez kwestia mentalnosci. Ja nie mialam wyboru - jedno czy dwoje (mam blizniaki) - ale chcialabym miec jeszcze jedno dziecko (maz marzy o jeszcze jednej parze blizniat !!!). Owszem martwie sie, jak im pojdzie w zyciu (tez mysle pesymistycznie dokad zmierza ten swiat - patrz super artykul w ostatnim Dziecku), ale do tego czasu obecna recesja chyba sie skonczy (???), a moze bedzie juz nastepna? Kazde pokolenie w swoim zyciu przechodzi przynajmniej jeden okres boom"u, i co najmniej jeden recesji. To ze teraz jest zle, nie znaczy ze bedzie tak zawsze. Uwazam, ze wychowanie w wielodzietnej rodzinie jest wspaniala inwestycja w rozwoj spoleczny dziecka - czego nie zastapia zadne zasoby finansowe rodzicow.
          • Gość: guest Re: MIAŁA RACJE IP: *.* 25.11.01, 16:17
            Dziewczyny, nie można tak generalizować, że "w naszym kraju nie warto" itp. Wszystko zależy od sytuacji materialnej danej rodziny. Dlaczego zakładacie, że w Polsce nikogo nie stać na kilkoro dzieci? Owszem, jesli ktoś uważa, że nie stac go na drugie dziecko, to może lepiej, żeby go nie miał, chociaż jako jedynaczka zawsze byłam nieszczęśliwa mimo, że miałam kochających rodziców. Gdyby pojawiło sie moje rodzeństwo, pewnie niektórych rzeczy musiałabym sobie odmówić, ale wydaje mi się, że byłabym szczesliwsza. Mój mąż ma brata, z którym utrzymujemy dosyć okazjonalne stosunki i kiedyś gdy zabraknie naszych rodziców Wigilie będziemy spędzać tylko z naszymi dziećmi (co najmniej dwójką, mam nadzieję). Ponieważ moja mama ma 2 siostry, to u nas Święta zawsze były rodzinne i trochę smutno mi się robi na myśl, że za jakiś czas będę spędzać Wigilie w takim małym gronie...Pozdrawiam, Kasia
    • Gość: guest Re: MIAŁA RACJE IP: *.* 25.11.01, 20:09
      o - właśnie KasiuL!!ja też jestem smutną jedynaczką - juz o tym gdzieś pisałam... i dlatego niezaleznie od tego, czy prace nadal będę miała, czy nie - chcę mieć więcej dzieci (a mam już - dopiero? dwoje)!to prawda, że niektórzy żyją biednie i ja nigdy nikogo staram się nie potępiać - każdy ma tyle dzieci, ile chce, choć ostatnio to sobie myślę, że kazdy ma tyle dzieci, na ile zasłużył :) (biorąc pod uwagę, że staram się bezskutecznie od roku zajść w ciążę, nie jest to dla mnie wesołe stwierdzenie)nienawidzę ogólnikowych stwierdzeń "nie warto mieć drugiego dziecka w dzisiejszych trudnych czasach" (nienawidzę!!!!)każdy niech to ocenia sam na użytek swojej własnej rodziny; ja chcę powiedziec jedno - skończyłam studia - wtedy całkowicie bezpłatne i na wypożyczonych z biblioteki podręcznikach :) - miałam swój pokój i swoje zabawki, w domu było bardzo skromnie, ale wszystko dla mnie... i do dziś całą sobą zazdroszczę wszystkim, którzy mają rodzeństwo!!! oddałabym ten swój pokój, zabawki za brata, czy siostrę (do dzis pamiętam plany, ktore snulam, jako 10-12 latka, jak tu sprawić, żeby miec siostrę lub przygarnąć do domu jedną z kuzynek...)oby wasze dzieci, drogie rozsądne mamy planujące każdą złotówkę i odmawiające waszym dzieciom brata, czy siostry z rozsądku nigdy nie powiedziały tego o sobie...
    • Gość: guest Re: MIAŁA RACJE IP: *.* 26.11.01, 11:25
      Moje kochane, czy ktoś może mi wyjaśnić, dlaczego to rodzice mają być zobowiązani do zapewnienia dziecku tego pierwszego mieszkania? Pytam serio.
      • Gość: guest Re: MIAŁA RACJE IP: *.* 26.11.01, 13:11
        Adziu, bo jak mu tego mieszkania nie zapewnia to potem będš musieli przez kilka ładnych lat mieszkać z córkš czy synem oraz ich dziećmi w swoich ciasnych dwóch pokojach z kuchnia. To oczywi?cie taki żart ale z odrobinš goryczy. Kwestia mieszkania pojawiła się po zacytowaniu przez jednš z dziewczyn słów pani Falandysz. Tyle, że jej sytuacja finansowa jest nieco lepsza niż większo?ci społeczeństwa.A tak serio, chyba każdy z nas majšcy czy planujšcy dzieci my?li o ich przyszło?ci, zastanawia się, które przedszkole czy szkołę wybrać, czy zapisać na lekcje języka aby jak najlepiej dziecko przygotować do dorosłego życia. Sama z własnego do?wiadczenia wiem także ile znaczy możliwo?ć zamieszkania we własnych czterech ?cianach.A wracajšc do głównego tematu - oczywi?cie, że warto jest mieć więcej niż dwoje dzieci. My, dwóch jedynaków, czekamy na narodziny trzeciego. Ale cały czas czuję się krzywdzona przez państwo. Dla niego istnieję tylko po to aby płacić podatki. Z tego tytułu, że tworzymy normalnš rodzinę, dajemy sobie radę, zdobyli?my wykształcenie i pracujemy, mšż jest, nie pije i nie bije, jeste?my traktowani jak gorsza kategoria. Nam się nie pomaga i nie wspiera. Ostatnio z mężem rozważli?my możliwo?ć ustanowienia separacji majštkowej tak abym mogła rozliczać się wspólnie z dziećmi i płacić niższe podatki. Nawet zasiłek porodowy będzie przysługiwał tylko biednym rodzinom. Mnie jak zwykle państwo nie pomoże. To tak jakbym ja w domu chwaliła za pištkę w szkole tylko jedno dziecko, to które zwykle przynosi tróje. A temu, które zawsze przynosi pištki za kolejnš już się pochwała nie należy. Wręcz przeciwnie, powinien za to trójkowe dodatkowo wynie?ć ?mieci.PozdrawiamMarta
        • Gość: guest Re: MIAŁA RACJE IP: *.* 26.11.01, 14:08
          Marto, wiem jakie jest życie...co do bycia wykorzystywanym przez państwo nie chcę się nawet wypowiadać, bo mnie nerwa ponosi :-(Ale...dlaczego to ma być obowiązek???? Dlaczego mamy wyrabiać w dzieciach postawę roszczeniową (ba, w dzieciach? przecież dzieci nie mieszkają samodzielnie i nie zakładają rodzin - robią to dorośli). Mnie nigdy przez myśl by nie przeszło, że rodzice z definicji mają mi kupić mieszkanie. Że pomagają w miarę swoich możliwości i chęci, to inna sprawa (my mieszkamy w domu moich rodziców, i solidarnie ponosimy koszty utrzymania, oraz prowadzenia domu, jak dobrze pójdzie, to za dwa lata idziemy na swoje) , ale ja się odnoszę tylko do jednego stwierdzenia które padło powyżej - skąd się u nas wzięło to przekonanie, że rodzice muszą to robić? Bo tak ktoś napisał powyżej.Pozdrawiam Agnieszka
          • Gość: guest Re: MIAŁA RACJE IP: *.* 26.11.01, 14:41
            Agnieszko, oczywi?cie, że rodzice nie muszš dać dziecku mieszkania. Sš jednak w stanie pomóc dziecku w znalezieniu swojego miejsca w życiu a to też kosztuje. Jest takie przysłowie, że głodnemu trzeba dać wędkę a nie rybę. Dla naszych dzieci takš wędkš jest wykształcenie i zdrowie. Wykształcenie daje możliwo?ć zdobycia dobrej pracy a w dalszej kolejno?ci kupno tego osławionego mieszkania. Jeżeli wychowamy szczęsliwe dzieci to będš one miały dużš szansę na założenie własnej szczęsliwej rodziny. Wiem, że pienišdze szczę?cia nie dajš ale i ile łatwiej bawić się i ?miać z dzieciakami jeżeli się człowiek nie martwi skšd wzišć kasę na buty czy wymarzonš wycieczkę klasowš. Napisałam łatwiej bo nie twierdzę, że pienišdze warunkujš szczę?cie rodzinne. Nie ma takich prostych zależno?ci. Chciałabym jednak dać swoim dzieciom tę przysłowiowš wędkę i szczęsliwe dzieciństwo a bez kasy ani rusz.PozdrawiamMarta
            • Gość: guest Re: MIAŁA RACJE IP: *.* 26.11.01, 14:50
              Okej, Marto, mamy podobne zdanie. Mnie jednak chodziło o tę subtelną różnicę między "muszą" a "mogą jeśli chcą", tylko tyle...Bo ktoś wyżej zacytował panią Falandusz, która twierdziła, że jest to powinnością rodziców...
              • Gość: guest Re: MIAŁA RACJE IP: *.* 26.11.01, 15:14
                Agnieszko, przed chwilš hurtem przeczytałam posty do wštku ile kosztuje dziecko. I tam wła?nie dziewczyna napisała, że jej i siostrze rodzice kupili po mieszkaniu i ona też czuje sie w obowišzku zrobić to samo dla swoich dzieci. Ludzie różnie pojmujš swojš odpowiedzialno?ć za dzieci. My zdecydowali?my, że wolimy mieć troje dzieci, którym nie damy w posagu mieszkań niż jedno z apartamentem i samochodem. Oczywi?cie broń Boże, nie oceniam tamtej dziewczyny, że ?le robi. Każdy chce jak najlepiej dla swoich dzieci - tak mi sie przynajmniej wydaje. Ja uważam, że warto jest mieć więcej niż jedno dziecko. Warto dla siebie i dla dzieci jako rodzeństwa i rodziny. Tylko nasze państwo tego nie docenia.PozdrawiamMarta
                • Gość: guest Re: MIAŁA RACJE IP: *.* 26.11.01, 15:36
                  Napisałem rano Meli, bo poruszył mnie temat wątku "Ile kosztuje dziecko", a tu widzę, że to raczej w tym miejscu powinienem się odezwać. Swoją drogą, dziewczyny, jestescie bardzo pomysłowe w wymyslaniu takich nazw wątków, żeby za nic nie można się domyslić, "co jest w srodku". :)Na wstępie bezczelnie zacytuję sam siebie z tamtego wątku:>Znam rodziny z szesciorgiem i dziewieciorgiem dzieci. I (będę to powtarzał do znudzenia) te rodziny żyją, mają sie nieźle, a w każdym razie znacznie lepiej niż niektóre rodziny z jednym dzieckiem. >Wniosek? Nie opłaca się mieć dzieci, a jednak... :) (...)>PS A patrząc szerzej, to żyć też się nie opłaca - strasznie to kosztowne... ;)Sprawa jest jednak zbyt poważna, żeby zbyć ją tylko żartami.Niektóre argumenty tu już padły. Spróbuję jeszcze cos dodac. Bo myslę, że to poważny znak czasów. No bo czy dawniej (w czasach naszych prababć i babć) nie kochano dzieci? Czy ludzie byli "mniej odpowiedzialni"? Czy nie chcieli zapewnić "tego, co najlepsze"? A przecież mieli po pięcioro, siedmioro i (o zgrozo!) dwanascioro dzieci. Ktokolwiek słyszał opowiesci o takich rodzinach, wie ze nawet jesli panował tam niedostatek, a nawet bieda, to najczęsciej towarzyszyły im takie trudno przeliczalne na pieniądze sprawy jak - miłosc, jednosć, solidarnosć...Nie potępiam, broń Boże, tych, którzy uważają, że ich "nie stać na drugie dziecko". Po prostu ich nie rozumiem. I - przyznaję - trochę mi ich żal, bo mam wrażenie, że nie wiedzą, co tracą.I jeszcze jedno - szkoda, że nie mogę sobie przypomnieć tytułu książki, ale było to cos bodaj wydane przez Santorskiego, w której podawano wyniki badań przeprowadzonych wsród jedynaków (oczywiscie w Stanach, bo tam już wszystko zbadano) :)Otóż żaden z nich (powtarzam - ŻADEN) nie chciał mieć tylko jednego dziecka.Pozdrawiam - poruszony Wojtek, jedynak, tata trojga dzieci.
                  • Gość: guest Re: MIAŁA RACJE IP: *.* 26.11.01, 16:18
                    OOO- Wojtek, podpisuje sie pod Twoim postem, jestem jedną z tych jedynaczek, ktora za żadne skarby świata i za żadną biedę nie zafunduje dziecku "jedynactwa"; mam dwoje i staram sie o trzecie, a potem może czwarte...Też znam wiele rodzin z kilkorgiem dzieci - na prawdę normalnych i nie najbogatszych pieniędzmi, za to super bogatych duchem!!! Hojnych miłością!!!Otwórzmy wreszcie oczy!!!!! nie wierzę, że my, którzy mamy dostęp do internetu i piszemy na tym forum (więc albo mamy pracę z minimalną pensją co najmniej, albo mamy w domu, a to kosztuje) jesteśmy za biedni na drugie dziecko... egoizm moi państwo, egoizm!!! kurczę zaczynam się wkurzać, więc kończę...przepraszam z góry wszystkich, których zdenerwowałam, ale nie skasuję powyższego, a niech tam :) ;jedynaczka, wyznawczyni wielodzietności!
                  • Gość: guest Re: MIAŁA RACJE IP: *.* 26.11.01, 17:22
                    ....Nie potępiam, broń Boże, tych, którzy uważają, że ich "nie stać na drugie dziecko". Po prostu ich nie rozumiem. ......to ja ci wytłumaczę Wojtku, jeśli nie rozumiesz :)rodzina 2+1, mieszkająca przy rodzicach w panieńskim pokoju żony, niecałe 10 m kwadratowych, za ścianą teściowie, za drugą ścianą siostra z mężem i dzieckiem niepełnosprawnymkolejki do łazienki, grafik kąpieli, etc etcpracują w budzetówce - czyli mają ona 740 zł (pracuje w ZUSie, on 1000 zł, prac. administracyjny), dziecko chorowite, alergiczne wydatki miesięczne na nie (na leki podkreślam 500 zł najmniej) dokładają się do kosztów mieszkania (pozostala rodzina w podobnych warunkach finansowych), ciułają cały rok na tydzień wakacji nad polskim morzem, są bez jakichkolwiek szans na własne mieszkanie (chyba się orientujesz w oprocentowaniu kredytów), bez nadziei a mieszkanie za x lat po babci czy wujku który odejdzie w krainę wiecznych łowów i mogą się zdecydować na drugie dziecko prawda? powiesz że ubranka będą mieli po pierwszym - może i tak, chociaż prawie wszystkie jakie mieli były już uzywane i nie nadają się do użycia,;zmieszczą się w tych 10 metrach? pewnie tak - upchną się i jakoś będzietylko czy się wykramią? niech nie daj Bóg drugie dziecko też będzie tak alergiczne - i co - zostanie im 100 zł na miesiąc?ile jest takich rodzin? śmiem powiedzieć że co druga trzecia rodzina - młoda rodzina - tak wegetuje, bez jakichkolwiek perspektywowszem już słyszę - że 100 lat temu chowało się po 7 dzieci w jednej izdebce, bez butów etc... ale nie o to chodzi! ludzi, wielu wśród nas - naprawdę nie stać pod względem finansowym na drugie, najbardziej nawet upragnione dziecko!!! dlatego też ta dyskusja powyżej wcale nie była taka głupia (NIE twierdzę że ty tak twierdzisz :) ) bo dziecko to wspaniały, cudowny najlepszy w życiu prezent dla nas rodziców - ale i ....kosztpozdrawiam
                    • Gość: guest Re: MIAŁA RACJE IP: *.* 26.11.01, 17:36
                      Kasiu masz swieta racje.
                    • Gość: guest Re: MIAŁA RACJE IP: *.* 26.11.01, 18:05
                      Kasiu, nie masz świętej racji - masz po prostu wyjątkowo trudną sytuację.Bardzo serdecznie Cię pozdrawiam. I nadal jestem za rodzinami wielodzietnymi. Tymi, ktore mogą zaspokoić swoje podstawowe potrzeby - jedzenie, ubranie.
                      • Gość: guest Re: MIAŁA RACJE do Agny IP: *.* 26.11.01, 20:01
                        Agna czy uwazasz ze wystarczy miec dzieci zeby byc szczesliwym i juz niczego nie oczekiwac od zycia poza skromnym posilkiem...?Dzieci dziecmi a ludzie nie sa po to zeby stac sie wylegarnia dla wlasnego gatunku.Uwazam, ze nie warto tracic swoich marzen i sensu wlasnego zycia kiedy nie stac nas na dzieci.Uwazam, ze zycie to cos duzo wazniejszego niz rozmnazanie sie za wszelka cene.Szanuje kobiety dla ktorych jedynym sensem zycia sa dzieci. To piekna misja do spelnienia.Jednak takie kobiety to mniejszosc.Wiekszosc z nas pragnie zycia w przyzwoitych warunkach, rozwoju psychicznego jak i fizycznego, bliskosci kultury i sztuki, znajomosci swiata, osiagniec zawodowych jak i osobistych, maksymalnego korzystania z kazdej chwili, bycia piekna, zadbana i atrakcyjna kobieta...Osobiscie nigdy nie zdecydowalabym sie na drugie dziecko gdyby nie bylo mnie stac na nianke, sprzataczke, kucharke, (czyt. uslugi wzgledem potrzeb)czyli minimum zapewniajace dla mnie i meza normalne funkcjonowanie i kontynuowanie naszych przyzwyczajen wzgledem zycia.Wzgledem dziecka musialabym miec pewnosc ze posiadam mozliwosc zapewnienia mu conajmniej opieki medycznej i dobrej edukacji. Normalna rzecza wydaje mi sie tez udostepnienie dziecku dogodnych warunkow i rozwijanie jego zdolnosci i zamilowan.W krajach rozwinietych ludzie nie maja duzo dzieci nie dlatego bo nie pozwala im na to sytuacja finansowa.bowiem maja takie warunki o jakich Polakom sie nawet nie snilo..., tylko dlatego ze nie chca zeby ich zycie przypomonalo wegetacje...I nie ma tu nic z egoizmu, to nazywa sie po prostu MILOSC, bo jesli nie kochamy siebie i wlasnego zycia watpliwym jest zebysmy dali szczescie wlasnym dzieciom.Nie sadze by Kasia byla w wyjatkowo ciezkiej sytuacji.Duza czesc mlodych ludzi w Polsce nie stac na wynajecia mieszkania, czy kupno domu. Wiekszosc z nich ma niskie zarobki a do tego brak jakichkolwiek perspektyw i pomocy socjalnej typu bezplatne leczenie(lekarze+szpitale+leki),bezplatnych serwisow typu nianka, kolonie wakacyjne czy zimowe, centra sportowe..., czy tez zapomogi i pomoc spoleczna.Droga Agno !Jestem ciekawa czy Twoje zycie polega wylacznie na zaspokojeniu podstawowych potrzeb fizjologicznych ???Nie wiem czy wiesz, ze czlowiek to nie tylko cialo...
                        • Gość: guest Re: MIAŁA RACJE do Agny IP: *.* 26.11.01, 21:22
                          Droga Marto, serdecznie mnie ubawiłaś domysłami na mój temat, cha, cha...Ja na prawdę nie uważam, że posiadanie dzieci (więcej niz jednego, czy dwójki) powoduje, że zycie to wegetacja!!!Mam dwoje, marzę o nastepnych, pracuję, skończyłam studia z jednym, aplikację z drugim, teraz pracuję, chodze do Teatru, kina, czytam - nie tylko bajki moim dzieciom... Uważam, że to, że je mam ubogaca mnie niezmiernie - po raz kolejny "chodzę do szkoły muzycznej" odprowadzając moją córeczkę do "przedszkola muzycznego", obserwuję, jak mój syn uczy się pisać, recytuje wiersze, uczy się języka... moje dzieci dostarczaja mi wzruszeń, które w mojej ocenie są nieporównywalne do żadnej sztuki, czy jakichkolwiek innych przeżyć!!!! Podkreslam Marto, że jest to moja prywatna opinia i mam do niej prawo, tym bardziej, że staram się nie oceniać nikogo za jego poglady, w tym tez Twoich.Nigdy jednak nie nazwę egoizmu, "nie chcą, żeby ich życie przypominalo wegetację" - MIŁOŚCIĄ. Niektórzy ludzie z , jak to nazywasz, zachodu nie mają wiecej dzieci własnie dlatego, że mimo iż ich stać - nie chce im się! Oczywiście też mają do tego prawo! I ja ich nie potępiam, ale nazywajmy rzeczy po imieniu - o ile moim zdaniem jest rozterką zastanowienie się Kasi, czy innych mam w trudnej sytuacji zyciowej, czy miec drugie dziecko, o tyle takiej postawy - nie mieć więcej dzieci, bo to trudne i nie wygodne nie potępiam, toleruję, ale miłością nazwać nie mogę. Najwyżej dążeniem do własnej wygody, czy po prostu innymi oczekiwaniami od zycia!!! Przeciez wiele ludzi wcale nie ma dzieci - czy ja ich potepiam? Wcale nie! Ale czy nie mają dzieci z milosci do swoich nie poczętych dzieci? Absurd jakiś.Moje życie, jak wspomnialam nie polega na zaspokajaniu wyłącznie potrzeb fizjologicznych - rozumiem, że to pytanie wiąże się z moją deklaracją, że rozumiem rozterki mam, ktore nie maja na jedzenie i inne podstawowe potrzeby.Kochana - znam wiele, na prawdę wiele rodzin wielodzietnych z trójką, piątką, siódemką dzieci. Te dzieci są często bardziej "zaspokojone" kulturalnie niz niejeden jedynak siedzący przy "kompie" lub grający na "gameboyu". Te dzieci dzieki obserwacji zycia w dużej rodzinie mają często wrażliwość, o jakiej mnie, jedynaczce się pewnie nie śniło.Znam tez rodziny "jedynackie", w ktorych też jest dziecko "super" zaspokojone i wspaniale. Myślę, że w momencie, gdy odejdziemy od aspektu pieniedzy, zaspokojenie dziecka "kulturalne", "poznawcze" ma na prawdę niewiele wspólnego "dzietnością" rodziny.Ja również uwazam, ze nie nalezy rezygnować z własnych marzeń - moim marzeniem jest, zeby moje dzieci nie mialy wspomnień z "jedynackiego" dzieciństwa, jakie mam ja. Zeby mialy ciocię, czy wujka dla swoich dzieci. Żeby mogły dzielić się opieką nad swoimi starymi rodzicami z bratem, czy siostrą. Żebym miała pełno ludzi na starość przy wigilijnym stole. Żebym jeszcze choć raz przeżyła cud narodzin, pierwszego kroczku, pierwszego "mama"... Żebym bawiła się na weselu syna, czy córki (chyba, że nie ożenią się, czy nie wyjdą za mąż).Również Tobie życzę spełnienia Twoich marzeń - każdy na szczęście, nawet w naszym biednym kraju ma do nich, indywidualnych i nie wiem jak nawet niepopularnych, czy niewygodnych dla innych prawo.pozdrawiam serdecznie, niewegetująca i z duszą :) Agna
                          • Gość: guest Re: MIAŁA RACJE do Agny IP: *.* 26.11.01, 21:49
                            Agna z tego co piszesz musisz miec super sytuacje finansowa i rodzinna. W takim przypadku to sama radosc miec dzieci.Z tego co piszesz poziom Twojego zycia jest lepszy niz przecietnego Polaka(szkola muzyczna, kursy jezykowe, studia, aplikacje...)Masz ogromne mozliwosci i z nich korzystasz a dzieci sa dopelnieniem do Twojego szcescia...Jednak postaw sie w sytuacji przecietnej matki Polki zarabiajacej 600zl na miesiac, ktora musi wybierac czy kupic sobie ksiazke czy tez kilo kielbasy...W moim poscie nie pisalam o kobietach z Twoja pozycja i mozliwosciami. Spodziewalam sie po Twojej pierwszej wypowiedzi ze jestes kims takim, bo inaczej nie napisalabys tego ze jestes za wielodzietnymi rodzinami ktore moga zaspokoic swoje podstawowe potrzeby, gdybys sama tworzyla takaowa rodzine.Latwiej jest pisac takie rzeczy jesli nas to bezposrednio nie dotyczy.
                            • Gość: guest Re: MIAŁA RACJE do Agny IP: *.* 26.11.01, 22:35
                              krótko, bo idę spać:studia bezpłatne, za aplikacje płaciła praca; za język synka i szkołę muzyczną, rzeczywiście płacimy my z pomoca dziadków;owszem zarabiam więcej niż 600 zł i się tego nie wstydzę - haruję, jak głupia i uczyłam się łącznie z podstawówką 24 lata!odnoszę się wszak nie do nie zamoznych, ktorych podziwiam, jak kilkakrotnie mówiłam i wkładasz mi w usta jakies rzeczy, ktorych nie mówiłam - ale do tych zamożnych z Zachodu, o których pisałaś (pisałaś, że dla nich w takiej sytuacji nie sama radość miec dzieci, tylko "wegetacja");W mojej rodzinie i otoczeniu jest wiele rodzin wielodzietnych z zarobkami do 1.000 zł. to kwestia wyboru - pisalam o tym;W Polsce istnieją biblioteki, ja tez z nich korzystam, kiedy wybór pomimo moich zarobków ponad 1.000 zł pada na kilo kiełbasy :) I jest Teatr Telewizji, gdy nie starczy na ten "płatny" nie tylko abonamentem RTV :)Polecam "Jeżycjadę" Małgorzaty Musierowicz (jest dostępna w bibliotece :) ) - może ja po prostu nie moge dobrze wyłuskać, o co mi chodzi, sprzedać swoich przemyśleń, może jakas idealistka jestem, naiwna...Pozdrawiam serdecznie - nie ma co sie boczyć Marto, po prostu mamy inne priorytety, marzenia i sytuacje; miło bylo z toba wymieniać poglądy!Dobranoc!
                      • Gość: guest Re: MIAŁA RACJE IP: *.* 26.11.01, 20:06
                        To ja jestem ta, która czuje się zobowiązana do kupienia swoim dzieciom mieszkania, a już na pewno opłacenia pobytu na studiach (wcale nie prywatnych). I czuję się w obowiązku to zrobić dlatego, że rodzice opłacili mi studia i kupili mieszkanie. Nie wymagałam tego od nich stać ich na to było.Moje poczucie obowiązku wynika tylko z czystej kalkulacji - podczas gdy inni muszą spłacać swoje mieszkania ja już mogę odkładać na mieszkania dla dzieci. Waśnie dlatego, że dostałam chcę się jakoś odwdzięczyć przyszłym pokoleniom. I nie jest to rozpieszczanie dziecka. Zawsze na swoje przyjemności musiałam zapracować. Teraz też jestem samodzielna. Ale dostałam podstawę (od rodziców nie dostaję złamanego szeląga) i mogę teraz się skoncentrować na innych rzeczach. A posiadanie drugiego dziecka to luksus dla mnie i pewnie dla wielu, na który sobie pozwolę (w końcu mogę pojeździć jeszcze starym CC). Nie uważam jednak, że osoby które w stopniu minimalnym nie są zabazpieczone finansowo powinny posiadać wiele dzieci - chociaż jak się ostatnio dowiedziałam w górach to niezły interes - kobiety nie biorą ślubu i mają powyżej trzech. Wtedy dostają po ponad 400 zł na jedno dziecko. Mają wszelkie udogodnienia typu książki do szkoły, ubrania itd. winkwink;) czyli najbardzie nie opłaca się mieć trzech ( w POlsce oczywiście) Przy mniejszej ilości jakoś sobie można dać radę ( i nie wyhodujemy nieszczęśliwego jedynaka), przy większej szczególnie samotnym matkom pomoże państwo. Agata
                        • Gość: guest Re: MIAŁA RACJE do Agny raz jeszcze IP: *.* 27.11.01, 11:03
                          opisana sytuacja na szczęście mnie nie dotyczy - wyobraź sobie że to była sytuacja z wyobraźni - przecież czytam gazety, słucham radio i widzę jak żyją ludzie na świecie - owszem to był ten czarny scenariusz - ale tak jest w życiu! i nic na to nie poradzimy - naprawdę wiele rodzin tak zyje, wręcz wegetuje i doskonale je rozumiem że nie chcą mieć drugiego i kolejnego dziecka - nie chcą to złe słowo - NIE MOGĄ najzwyklejja nalezę do tych rodziców, którzy uważają że powinni zapewnić dzeicku przyszłość na jakimś poziomie, nie chcę żeby moja córka i przyszłe drugie dziecko - zaczynali od zeraja sama dostałam mieszkanie od rodziców - oni od swoich itd itd i chcę zapewnić to swojemu dziecku (dzieciom), nie widzę sensu posiadania 7 dzieci i nie przekazania im niczego oprócz mojej miłości - wypuszczenia ich w świat z walizką lichych ubrań - chociaż zaznaczam - gdybym miała kupę forsy i pewność że każdemu coś mogę dac na równym poziomie - miałabym ich nawet 10! niestety pieniądze przysłaniają takie plany, widać tylko rzeczywistość
                          • Gość: guest Re: MIAŁA RACJE IP: *.* 27.11.01, 11:32
                            A dlaczego dziewczyny, stosujecie taką polaryzację - albo jedno dziecko, albo siódemka? A stany pośrednie nie istnieją? Niech każdy ma tyle dzieci, na ile go stać. Słowo "stać" każdy moze rozumieć inaczej, dla jednego będzie to sprawa butów na zimę, dla innego polisy na życie, kursów językowych, wreszcie mieszkania i samochodu. Ja nie czuję się w obowiązku kupować dzieciom mieszkań, natomiast czuję, że wykształcenie ich to jest mój obowiązek. I pod tym kątem zaplanujemy sobie wielkość naszej rodziny. Natomiast do mieszkania owszem - dołożymy się, na ile będzie nas stać. Ale pomyślimy o tym później. Doprawdy, nie zamierzam planować mojej córce (i ewentualnym następcom ;-) ) życia na dwadzieścia lat z góry. Pozdrawiam Agnieszka
                            • Gość: guest Re: MIAŁA RACJE IP: *.* 27.11.01, 12:28
                              ojejku to że napisałam 7 czy 10 to nei znaczy że po dokładnie taką licznę chodzi! to była przenośnia, przykład!dla mnie liczna rodzina której utrzymanie to dla mnie byłby kłopot to już 3 dzieci - na razie mam jedno i poważnie rozważamy drugie - upragnione - ale rozważamy to pod względem TEŻ finansowym - bo mamy takie widzimisię żeby dać wszystko dzieciom TAKŻE pod względem finansowym, czyli i polisę i mieszkanie etc. chyba możemy prawda?
                              • Gość: guest Re: MIAŁA RACJE IP: *.* 27.11.01, 12:45
                                Kasia_M napisała/ł:> bo mamy takie widzimisię żeby dać wszystko dzieciom TAKŻE pod względem finansowym, czyli i polisę i mieszkanie etc. chyba możemy prawda?No właśnie o tym pisałam. Że każdy ma swoją wizję co do tego, co chce dać swoim dzieciom, i pod tym kątem planuje rodzinę. Czyżbym próbowała cokolwiek komukoleiwk narzucać?Pozdrawiam Agnieszka
                                • Gość: guest Re: MIAŁA RACJE IP: *.* 27.11.01, 13:37
                                  a gdzie ja napisalam ze próbujesz komukolwiek i cokolwiek narzucać?
                                  • Gość: guest Re: MIAŁA RACJE IP: *.* 27.11.01, 14:04
                                    Kasia_M napisała/ł:> a gdzie ja napisalam ze próbujesz komukolwiek i cokolwiek narzucać?A gdzie ja napisałam że coś takiego napisałaś ? ;-)Kasiu, my naprawdę mamy podobne poglądy. Nie ma sensu spierać się o słówka, prawda? Przecież chyba każdy normalny człowiek przyzna prawo do planowania rodziny - rodzicom właśnie, a nie społeczeństwu, i zdaje się, że co do tego wszystkie się zgadzamy.Pozdrawiam cieplutko Agnieszka
                            • Gość: Agata Re: MIAŁA RACJE IP: *.* 27.11.01, 13:29
                              Właśnie, Adziu, to samo miałam na myśli w mojej wypowiedzi poniżej. Może nie wyraziłam się dostatecznie jasno.
                          • Gość: guest Re: MIAŁA RACJE do Agny raz jeszcze IP: *.* 27.11.01, 16:24
                            Staram się nigdy nie oceniać innych ludzi - to ich sprawa, jeśli nie mogą mieć więcej dzieci i jeśli nie chcą mieć - to też ich prawo.Twoim prawem jest ustalić sobie w życiu taki system wartości, że chcesz zapewnić swojemu dziecku mieszkanie - super! I ustalić, że w oparciu o takie, czy inne kryteria będziesz miała jedno, czy dwoje... Masz prawo!Ja mam po prostu inne poglądy! Mam prawo!Dla mnie wypuszczenie bowiem w świat dziecka z walizką lichych ubrań i kilkorgiem rodzeństwa ma większą wartość, niż wypuszczenie jedynaka z własnym mieszkaniem, nie mającego rodzeństwa - osoby bliskiej, jak nikt inny.Po prostu mam takie poglądy - sama jestem jedynaczką i może trochę nad sobą płaczę.Pozdrawiam serdecznie!
                            • Gość: guest Re: MIAŁA RACJE do Agny raz jeszcze IP: *.* 27.11.01, 18:09
                              ja też jestem jedynaczką -widać źle wychowaną - bo się z tego cieszę
    • Gość: Agata Re: MIAŁA RACJE IP: *.* 27.11.01, 10:24
      Czytam z zainteresowaniem i nie mogę się nadziwić, że dałyście się dziewczyny wciągnąć w dyskusję z gruntu bezprzedmiotową. Jak można powiedzieć: w naszym kraju nie warto mieć drugiego dziecka. Po takim postawieniu sprawy dyskusja nie ma szans być rzeczowa, logiczna i nie ma prawa prowadzić do żadnych wniosków. Dlaczego? Ponieważ w naszym kraju żyją rodziny o bardzo różnym stopniu zamozności, a także ludzie o rozmaitych życiowych priorytetach. Już te dwie sprawy powodują, że decyzja o posiadaniu dzieci w ogóle, a o posiadaniu większej liczby dzieci w szczególności jest warunkowana bardzo różnymi przesłankami. Jednych po prostu stać na zapewnieniu 3 dzieci najlepszych szkół, dodatkowych zajęć, najdrożysz ubrań itp. Innych na to także stać, ale nie planują więcej dzieci, bo uważają, że jedno im wystarczy. A w innej, mniej zamożnej rodzinie, nie ma mowy o prywatnej szkole, nowych ciuszkach (wszystkie po kuzynach i dzieciach przyjaciół), ale za to rodzice nade wszystko pragną mieć więcej, niż jedno dziecko i uważają, że sobie poradzą. Podobna rodzina w takiej samej sytuacji powie, że jedno to wszystko, na co ich stać. Nie wiem, co ma wynikać z tej dyskusji, ale chyba nie jakiś wspólny wniosek, bo takowego być po prostu nie może. Należałoby chyba rozpatrywać każdą sytuację osobno. A zresztą po co rozpatrywać, jeśli i tak każda z rodzin taką decyzję podejmuje samodzielnie i sama z nią potem musi żyć.Może nie wyraziłam się precyzyjnie, przepraszam, ale trochę nie widzę sensu z takim postawieniu sprawy. Czy to znaczy, że skoro w naszym kraju nie warto mieć drugiego dziecka, to ja też nie powinnam go mieć? Przecież moja sytuacja nie jest porównywalna z sytuacją żadnej innej rodziny. Podobnie zresztą sytuacja każdej z Was.Pozdrawiam i liczę, że ktoś mi wyjaśni, jaki sens ma tak dalece generalizująca hipoteza.Pozdrawiamagata
      • Gość: guest Re: MIAŁA RACJE IP: *.* 27.11.01, 10:42
        Oj, Agato, poczułam sie jak uczennica, którš za wypracowanie skarciła surowa pani profesor. Czy z każdego naszego postu muszš wynikać jakie? wnioski, które będš jedyne i obowišzujšce dla reszty? Każde z nas przedstawiło swoje zdanie, wylało swoje żale i wymieniło poglšdy. Skoro tylu z nas w tej dyskusji zabrało głos to chyba miało to jaki? sens. Troche przesadziła? z takš surowš ocenš. W końcu wypowiedzieli?my się nie na temat pasowania lub nie różowych skarpetek do żółtej podkoszulki tylko na jeden z poważniejszych i nurtujšcych nas problemów.PozdrawiamMarta
        • Gość: Agata Re: MIAŁA RACJE IP: *.* 27.11.01, 13:11
          Martochciałam tylko wyrazić swoją opinię, że tak sformułowany temat nie może prowadzić do porozumienia (jeśli nie odpowiada Ci określenie "wnioski"). Dyskusja staje się coraz bardziej gorąca, dziewczyny starają się nawzajem sobie udowodnić, że WARTO mieć więcej dzieci albo, że NIE WARTO. To jest spór o pryncypia (np. w jakim stopniu i do jakiego momentu rodzice powinni finansowo wspomagać dziecko, czy w imię pragnienia posiadania większej liczby dzieci powinno się rezygnować z własnych przyjemności i aktywnego życia). Ale najważniejsze moim zdaniem jest to, że sytuacja finansowa tak nas różni między sobą, że nie sposób jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie. Pisałam moją opinię spowodowana tylko i wyłącznie bardzo kategoryczną wymową tematu tego wątku. Gdyby on brzmiał: Jeśli dochody rodziny wynoszą 2000 zł i nie ma własnego mieszkania, to nie warto mieć więcej dzieci, to OK (oczywiście przerysowałam to.) Aby dyskutować to chyba trzeba ustalić jakąś wspólną płaszczyznę, inaczej naprawdę nie sposób odnieść się do tematu.Jeśli jednak uważasz, że można w ten sposób rozmawiać, to i ja dołóżę swoja opinię. W Polsce (i nie tylko) warto mieć więcej dzieci. Można wyjść z patologicznej rodziny, zamiast studiować - iść do pracy, aby się jak najszybciej usamodzielnić, studia kończyć w wieku dość zaawansowanym i urodzić pierwsze dziecko w wieku 34 lat, bo wtedy ma się nareszcie ustabilizowane życie, własne mieszkanie, niezłą pensję. Mimo tak późnego wieku warto zdecydować się na jeszcze jedno dziecko, które się urodzi mając 36 lat. Powiesz - tak, ale nie każdy ma mieszkanie, dobrą pensję itp. Owszem, i to właśnie jest to, co mam na myśli.
          • Gość: guest Re: MIAŁA RACJE IP: *.* 27.11.01, 13:50
            nie agato - to nie jest dyskusja o tym czy WART czy NIE WARTO mieć kolejne dzieciwidziałaś żeby ktoś powiedział - mam kasę na wychowanie jednego dziecka i w związku z tym NIE WARTO mieć drugiego? ja się nie dopatrzyłam takich słów - każda z dziewczyn których nie stać na kolejne dzieci - mówi że gdyby mogłą to by je miała, chciałaby je mieć - ale wie że jej nie stać bo chiałaby wszystkim dać dużo - a może tylko jednemu
            • Gość: guest Re: MIAŁA RACJE IP: *.* 27.11.01, 13:58
              Iza napisała: Przeczytałam w "Twoje Dziecko" list od Elżbiety i popieram jej przekonanie, iz w naszym kraju nie warto mieć drugiego dziecka. Do tego się odniosłam, Kasiu M.
              • Gość: guest Re: MIAŁA RACJE IP: *.* 27.11.01, 14:32
                faktycznie pominęłam te słowa (tyle tych postów)jednak dalej uważam że poglądy wypowiadających się na ten temat dziewczyn są takie że nie dlatego nie warto - bo to nic specjalnego tylko obowiązki etc - tylko dlatego że ich na to nie stać
          • Gość: guest Re: MIAŁA RACJE IP: *.* 27.11.01, 13:56
            Agato, ja nie kwestionuję Twojego poglšdu na rodzinę i dzieci. Dla mnie jest on bardzo rozsšdny i zbieżny z moim. To co my?lę napisłam wcze?niej i podpisałam Marta - nie mylić z martš. Rzeczywi?cie tytuł wštku jest do?ć dosadny. Ale proszę nie kwestionuj zasadno?ci poruszenia tego tematu. Tak jak napisała? jest to spór o pryncypia i może budzić spore emocje. W czę?ci z nas może siedzieć żal, że nie możemy sobie pozwolić na kolejne dziecko, choć bardzo tego by?my chcieli, inni już my?lš o tym, że temu jednemu jedynemu chcieliby dać więcej niż majš. Kto? wychował się w wielodzietnej rodzinie i zna smak łez bo było wy?miewane za chodzenie w kurtce po starszym rodzeństwie a kto? inny pisał list do ?w. Mikołaja z pro?bš o rodzeństwo. Nie wszystkie posty sš czystš propagandš ZA lub PRZECIW. Proszę nie odmawiaj nam prawa do przelania na ekran swoich przemy?leń, wštpliwo?ci i obaw.PozdrawiamMarta
            • Gość: guest Re: MIAŁA RACJE IP: *.* 27.11.01, 14:01
              To jeszcze dwa słowa. Nie odmawiam oczywiście prawa do przelania swoich przemyśleń. Na pewno nie. Jeszcze raz podkreślam, że nie tytuł (jak napisałam wcześniej) a teza zawarta w rozpoczynającym wątek poście (ależ to paskudne słowo) mnie poruszyła. Teza bardzo radykalna i w gruncie rzeczy sprowadzająca wszystko i wszystkich do wspólnego mianownika. A tak się nie da. Pozdrawiam Cięagata
    • Gość: guest Re: MIAŁA RACJE IP: *.* 27.11.01, 12:10
      Mysle ze kazdegostac na inna ilosc dzieci, bo kazdy ma inne poczucie obowiazkow wobec dzieci. Moje chodza do zwyklej podstawowki ale nie mam poczucia, ze sa niedokształcane. Nie uwazam zeby moim obowiazkiem bylo finansowanie dziecku studiow. Przeciez moze isc na zaoczne i pracowac. Oczywiscie jesli bedzie mnie na to stac, pomoge. To pierwsze skonczy znajdzie prace i pomoze mlodszej siostrze- czy tak nie moze byc? Pamietajmy ze dzieci w rodzinie wielodzietnej uczy sie takze odpowiedzialnosci za siebie nawzajem,swiadomosci, zeniejest sie samym. Przyklad z zycia? Mloja mlodsza corka Zuza ma okazje pojechac ze swoja kolezanka na narty. Starszej,bardzo zzytej nie wysle, nie stac mnie. Pogadalam z nimi- ze albo jedna jedzie na narty a druga za to bedzie miala super wakacje letnie, albo obie jada na zimowisko. Byl placz i krzyki po pol godzinie z pokoju wyszla Ania i powiedziala, ze To jest najplepsza przyjaciola Zuzi i niech jada. Obiecalam zagle w lato tylko my tata i nowonarodzone malenstwo a dwie dziewczyny zostana z dziadkami....Pewnie ze wolalabym wyslac obie.... ale dumna jestem ze moja malutka coreczka podjela tak dorosla decyzje. Co utwierdza mnie w przekonaniu ze da sobie rade w zyciu, ze nauka nie poszla w las i ze mimo wszystko jakos pieniadze na studia sie znajda. Bo przeciez w gromadzie nie zginiemy, nie?Gosia
      • Gość: guest Re: MIAŁA RACJE IP: *.* 27.11.01, 13:04
        Mšdra z Ciebie dziewczyna, GosiuPozdrawiamMarta
      • Gość: guest Re: MIAŁA RACJE IP: *.* 28.11.01, 00:17
        Hej! Myślę, że nie uda nam się rozwikłać sporu czy warto mieć więcej dzieci. My z mążem chcemy mieć drugie dziecko, pod warunkiem że uda nam się wyjść z kawalerki. Już teraz jest nam ciasno, raczej nie znalazłabym miejsca na drugie łóżeczko, pewnie będę musiała poozbyć się kompa, by mały miał w przyszłości biurko. Komputer i dostępo do internetu jest jednak niezbędny w mojej pracy. Chciałam jednak troszkę odejść od tematu pod wpływem wypowiedzi Gosi 26Gosia26 napisała/ł:> Nie uwazam zeby moim obowiazkiem bylo finansowanie dziecku studiow. Przeciez moze isc na zaoczne i pracowac. Oczywiscie jesli bedzie mnie na to stac, pomoge. To pierwsze skonczy znajdzie prace i pomoze mlodszej siostrze- czy tak nie moze byc? Pamietajmy ze dzieci w rodzinie wielodzietnej uczy sie takze odpowiedzialnosci za siebie nawzajem,swiadomosci, zeniejest sie samym. )Ja jestem jedynaczką, dzięki rodzicom (oszczędności graniczącej z przesadą) mogłam skończyć studia, podjąć dobrą pracę i zamieszkać w swoim mieszkanku zakupionym przy przeważającym wkładzie moich rodziców. Mój mąż ma brata (zdolniacha - pięć lat różnicy). Od najmłodszych lat musiał się nim opiekować, ustępować, poświęcać swój czas. Zamiast grać z kolegami w piłkę pilnował brata, bo jak się pobrudził to obrywało się mężowi. Mój mąż przykład ułożonego dziecka, jego brat wręcz przeciwnie. Dzięki bezstresowemu chowaniu już w wieku trzech lat zaczynał czytać, (mój mąż zaczął około 5 roku) geniusz!!!. Mój mąż też jest bardzo zdolny, ale braciszej był zawsze lepszy, więc osiągnięcia męża się nie liczyły. I tak przez całe dzieciństwo. Studia - mąż dorabiał w każde wakacje, żeby odciążyć rodziców, braciszek olimpijczyk dwa lata wcześniej rozpoczął studia - jeździł na zagraniczne wycieczki, bo chciał zostać dyplomatą. Mąż ciężko pracuje, braciszek wybrał karierę naukowca. A jak wiadomo, pieniądze z tego marne, szczególnie gdy nie ma ochoty na dorabianie. Mój mąż z małym plecaczkiem wprowadził się do mnie, braciszek dostał mieszkanie w Warszawie. I oto ostatnio usłyszałam od teściowej , która zbiła mnie z nóg: Drogi synku, twój brat założy niedługo rodzinę, będzie trzeba mu pomagać, bo z akademickiej pensji nie wyżyją i to w Warszawie, to takie drogie miasto!!! A mój mąż jak pokorne ciele: Nie martw się jak będzie trzeba to pomogę. Szlag mnie trafił, bo mamy długi, brak perspektyw na mieszkanie przynajmniej dwupokojowe i jeszcze może mamy utrzymywać tego darmozjada. Powiedziałam tylko, że mąż ma teraz swoją rodzinę i musi dbać przede wszystkim o jej byt, a biorąc pod uwagę naszą sytuację majątkową nie widzę możliwości pomocy. To co potem się działo przeszło moje najgorsze oczekiwania. Jestem zła kobieta, jedynaczka- egoistka, nie rozumiem znaczenia -rodzina,mnie ciągle będzie mało pieniędzy itp. Ubrałam maluszka i wyszłam, na szcęście podążył za mną mój mąż z nalepką "pantoflarza i nieudacznika bez własnego zdania".A kto tak go wychował? Dodam jeszcze, że od teściów otrzymaliśmy jedynie 5 tys. na wesele (brat oczywiście teźż tak dla sprawiedliwości). Nie czuję się pokrzywdzona, tylko nie chcę dokładać do tej rodziny.A może ze mną naprawdę coś nie wporządku???????Gosiu 26 oczywiście nie czepiam się twojej wypowiedzi wyrwanej z kontekstu na temat pomocy między rodzeństwem. Podczepiłam się tylko, by się wyżalić i spytać czy tak można rozumieć rodzinę?Smutna jedynaczka w konspiracji za co bardzo przeprasza.
      • Gość: guest Re: MIAŁA RACJE IP: *.* 28.11.01, 10:49
        Gosia26 napisała/ł:> Moje chodza do zwyklej podstawowki ale nie mam poczucia, ze sa niedokształcane. Nie uwazam zeby moim obowiazkiem bylo finansowanie dziecku studiow. Przeciez moze isc na zaoczne i pracowac. Oczywiscie jesli bedzie mnie na to stac, pomoge. To pierwsze skonczy znajdzie prace i pomoze mlodszej siostrze- czy tak nie moze byc? Pamietajmy ze dzieci w rodzinie wielodzietnej uczy sie takze odpowiedzialnosci za siebie nawzajem,swiadomosci, zeniejest sie samym."Gosiu czy naprawdę uczysz to młodsze dziecko odpowiedzialności za siebie, czy tylko to starsze.Dlaczego " starszak" ma pomagać siostrze, skoro sam został "rzucony na głęboką wodę?.Jest to kreowanie rodzinnej gwiazdy - najmłodszego ulubieńca całej rodziny, który okazuje się być potem egocentrykiem. I tu widzę obraz mojej siostry: egoistę niezdolnego do samodzielnej egzystencji, który do tej pory kradnie mnie i mojej mamie kosmetyki (mamie zdaje się to nie przeszkadzać), który zostawia dziecko na kilka dni bez słowa wyjaśnienie,który nie utrzyma się na stanowisku pracy dłużej niż 2 miesiące, który uważa, iż wszystko się jemu należy i nigdy na nic nie zapracował.Ile razy powiedziałaś "...Bo ona jest młodsza..."?Jeżeli tak mówisz robisz krzywdę dwójce swoich dzieci. PozdrawiamIza
        • Gość: guest Re: MIAŁA RACJE IP: *.* 28.11.01, 11:09
          Izo i Jedynaczko, To, że Wasi rodzice czy te?ciowie faworyzujš jedno dziecko kosztem drugiego ma się nijak do kwesti decyzji o posiadaniu więcej niż jednego dziecka. Sama mam dwoje dzieci i też mi sie kiedy? od mojej mamy oberwało, że nierówno chłopców traktuję (hi hi powiedziała mi to specjalistka - miała mnie jednš). Tymczasem posiadanie kilkorga dzieci nie oznacza, że w danym momencie traktuje sie je jednakowo, ma się takie same wymagania. Przecież to normalne, że inaczej traktuję sze?ciolatka a inaczej trzylatka. Starszy musi sie sam ubrać, umyć, zje?ć obiad i utrzymać porzšdek na biurku. Ale za to to on je?dzi z tatš na całodniowe wycieczki rowerowe i na mecze piłkarskie i ma swoje biurko. Oczywi?cie gdy obydwaj bedš mieć około 20 lat to pewnie mój stosunek do nich będzie bardzo podobny. Jeżeli Wasi najbliżsi nie sš idealnymi rodzicami dla rodzeństwa to może lepiej ich potraktować jako negatywny wzorzec i powiedzieć sobie ja taka nie będę niż zdecydować, że ja będę mieć tylko jedno dziecko.PozdrawiamMarta
          • Gość: guest Re: MIAŁA RACJE IP: *.* 28.11.01, 14:08
            Marto! 1.Na wstępie mego postu zaznaczyłam, że pod wpływem fragmentu postu Gosi 26 odejdę od tematu, by poruszyć kwestię pomocy rodzeństwu.2. W żadnym zdaniu nie pisałam, że chcę mieć jedno dziecko, bo jak ma się ich więcej któreś się faworyzuje.3. Mam zamiar mieć dwoje dzieci i będę się modliła, by kochać i traktować je podobnie.4. Chodziło mi o waszą radę, (rzeczywiście tego wyraźnie nie napisałam) czy opisana przeze mnie sytuacja jest normalna i czy mój mąż do końca życia powinien pomagać bratu (który ma własne duże mieszkanie, lepsze wykształcenie, i nieograniczoną pomoc finansową rodziców)? Bo może jako jedynaczka mam klapki na oczach.
            • Gość: guest Re: MIAŁA RACJE IP: *.* 28.11.01, 14:18
              Jedynaczko, jeżeli chcesz prostš odpowied? na pytanie czy Twój mšż powinien pomagać bratu w kontek?cie opisanej przez Ciebie sytuacji to odpowoadam - nie nie powinien. W pewnym wieku braterska pomoc powinna się sprowadzać do wzajemnej pomocy w miarę mozliwo?ci i bez wymuszania. Mozna sobie w trudnych momentach pomóc finansowo, mozna od czasu do czasu zaopiekować się dziećmi, pomóc w remoncie, przeprowadzce. Ale braterska pomoc to nie alimenty na brata.PozdrawiamMarta - też jedynaczka z mężem jedynakiem, oczekujšce narodzin trzeciego dziecka.
            • Gość: guest Re: MIAŁA RACJE IP: *.* 28.11.01, 14:38
              Jedynaczko, Rozumiem twoje rozgoryczenie. Jednak nie przykladajmiary do wszyskich rodzin wielodzietnych.Moim marzeniem jest- nie pomoc jednemu dziecku czy tez wszystkim. Chce ich wychowac tak, aby czuli ze sa druzyna. Mnie zabraknie. Oni beda mieli wtedy siebie. nie po to by z poczucia obowiazku sobie pomagac. Ale zeby po prostu byc ze soba. Wspierac sie. Osiagac sukcesy i ponosic porazki. MOze ktos pojdzie na studia. Moze nie. Prawde mowiac nie obchodzi mnie to.Obchodzi mnie to na co mam wplyw. By i to najmniejsze i to najwieksze bylo dobrym czlowiekiem. By bylo madre nie w znajomosc jezykowi obslugi komutera ale by wszystkie byly przekonane, ze swiat trzeba zdobywac. Nie wazne co sie robi. Trzeba robic to z pasja. Chce dac impoczucie tego, ze zawsze to bedzie ich dom. Tu moga wrocic z dwoja z klasowki, z okiem podbitym przez kolege. Z nieslubnym dzieckiem. Poplaczemy sobie razem i zaczniemy dawac rade. Chce dac im fundament- wpoic przekonanie ze sa jedyne. Rozpietosc ich wieku i charakterow codziennie daje mi niezla lekcje od losu. Ale jednoczesnie widze ze moje dzieci po prostu sie kochaja. Ze Zuza i Ania zyc bez siebie nie moga. Ze wolaja Ole na przytulanki. Ze gdy zbieramy zabawki do domu dziecka bo mimo wszystko mamy wiecej niz inni, Ola tez przynosi swoje, bo to jej daje poczucie wspolnoty. Ze slowem, wiem ze to niemodne i wychowam jakies niedzisiejsze istoty, czlowiek jest na tyle bogaty ilemoze z siebie dac. Mam nadzieje ze im tak zostanie, bo w koncu czemu ma nie zostac? Za drzwiami czeka dorastanie starszych corek- juz sie zaczyna. Ale na razie jakos sie dogadujemy- jakprzezyje Jarocin, spanie pod namiotem z kolega i imprezy do rana- to pogadamy :)
        • Gość: guest Re: MIAŁA RACJE IP: *.* 28.11.01, 14:22
          A i tu sie mylisz....Nie zdarza mi sie powiedziec "bo jest mlodsza"Dlaczego?Bo starsze sa na tyle stare ze nie musze tego mowic. I kiedy mlodsze im dokucza, to po prostu mi ja przynosza. Za chwile zas mlodsza nie bedzie najmlodsza. I jej tez nie powiem "bo ona jest mlodsza". Dlaczego? Bo obie sa malutkie.Izo,uwazam za wileka sztuke wsrod wielu dzieci w podobnym wieku wychowanie gwiazdy- mnie sie raczej nie uda.A co do rzucania na gleboka wode to przypuszczam ze dla wygody pominelas moja kwestie o pomaganiu najstarszemu dziecku- to w miare oczywiste w koncu moja najstarsza corka pierwsza pojdzie na studia jesli bedzie miala ochote. I mam nadzieje sie wychowam swoje dzieci tak, aby nie zadaly sobie go w twojej- egoistycznej formie. Mam nadzieje ze beda sobie pomagac z czystej sympatii- dlatego ze sie lubia, ze sa ze soba zwiazane. To nie tak ze w ogole nie pomoge moim dzieciom. Oddam ostatnia koszule dla nich. Ale nie dlatego ze jest to moim obowiazkiem, a jedynie dlatego, ze chce to zrobic. Kto wie moze kupie im mieszkania? A moze nie. Moze pomoge na stuciach wszystkim? A moze jednej czy dwu. Ale jestesmy druzyna. Wczorajmoja najstarsza corka gdy poprosilam ja o zrobienie siostrze kaszki nie powiedziala- dlaczego ja. Powiedziala a tobie mamus herbatki zrobic? A kanapke przynioslami przyszla gwiazda rodzinna czyli 20 miesieczna Ola.
    • Gość: guest Re: MIAŁA RACJE IP: *.* 27.11.01, 13:07
      A ja uważam, że to ile kto ma dzieci to sprawa tylko i wyłącznie prywatnego wyboru i osobistej odpowiedzialnosci. Nie ma jednej dobrej recepty na model rodziny. Z jedynaków wyrastają wrażliwi ludzie, a wsród rodzeństwa mogą znalezć się wypaczone charaktery. O wszystkim decyduje wychowanie i miłosc, która powinna towarzyszyć dzieciom (czy dziecku) każdego dnia. Uważam jednak, że obowiązkiem rodziców jest zapewnić swoim dzieciom wykształcenie (o tym pisało już przede mną sporo osób), bo to wykształcenie własnie to klucz do lepszego życia - lepszej pracy, zarobków, a co za tym idzie - lepszych warunków bytowych. Dlatego trochę się dziwię tym, którzy pomimo nie najlepszych finasów decydują się na liczną gromadkę wiedząc, że pewnych atrakcji nie będą mogli zapewnić swoim dzieciom. I nie mam tu na mysli samochodów za zdaną maturę czy mieszkania na studia (choć w kupnie mojego pomogli mi moi rodzice). Mam na mysli tak oczywiste dla wielu z nas wakacje, lekcje języka, basen, komputer czy chociażby książki, które kosztują fortunę! My mamy narazie jedno dziecko, planujemy drugie i na tym chyba poprzestaniemy, choć marzy mi się gromadka dzieci i tupocik gołych nóżek na schodach.... To własnie moim zdaniem mądry kompromis - stać nas, aby z dwójką dzieci od czasu do czasu wyskoczyć do kina (takie wyjscie- to przynajmniej 100 zł w kieszeni mniej), aby zafundować im zimowisko z nauką jazdy na nartach, aby wysłaćje na angielski, czy kupić książki. I proszę, nie zakrzyczcie mnie, że to nie jest ważne! Jest, zapytajcie się tych dzieci, które ferie spędzają w domu, podczas gdy ich koledzy i koleżanki szleją w Karpaczu (o austriackich Alpach nie wspomnę). Zapytajcie się tych, którzy donaszają zimową kurtkę starszego brata...Albo tęsknym wzrokiem patrzą na kolorowego Harry Pottera w księgarni...
      • Gość: guest Re: MIAŁA RACJE IP: *.* 27.11.01, 13:44
        Lilly troche sie z toba zgodze,ale nie do konca...Masz male dziecko- ja juz takie podrosniete. Dzieci zazdroszcza. Takmaja. Moje dziecko oczywiscie zazdrosci nart w Austrii. Adidasow za 500 zlotych. Jemu zazdroszcza wyluzowanych rodzicow. Mozliwosci malowania po scianie. Włóczegi po gorach, spania na prawdziwym siani i jazdy na tarpanku.Nie sztuka wyslac dziecko na narty do Austrii i kupic mu te adidasy. Sztuka- nauczyc wyboru. Spodziewac sie buntu,bo jakze czesto on dotyka rowniez nas doroslych- dlaczego inni maja lepiej a ja??? Nauczyc mimo wszystko byc szczesliwym i znajdowac jasne strony zycia. Edukacja wazna rzecz. Tylko ze w edukacji najwazniejszy jest czlowiek. Ja swoje dzieci w najgorszym wypadku angielskiego naucze. Ale- od tego jest szkola. Mnie nauczyla francuskiego tak, ze swobodnie czytam a pieosenka "Moi Lolita" nie ma dla mnie tajemnic. Wazny jest efekt a nie bogactwo srodkow. I calkiem bogate doswiadczenie nauczylo mnie, ze najlepsi nauczyciele pracuja w malych niepozornych szkolkach. Ze w takich szkolkach poproszenie o rabat na drugie dziecko jest calkiem na miejscu i za- w moim przypadku 200 miesieczznie mozna dziecko przyzwoicie nauczyc.Jak juz napisalam- kazdy inaczej rozumie slowo stac. Ja osobiscie uwazam, ze jesli czlowieka STAC na dziecko w ogole, to stac i na drugie finansowo. Czy STAC go psychicznie to zupelnie inna sprawa....
        • Gość: guest Re: MIAŁA RACJE IP: *.* 27.11.01, 14:27
          Gosiu, ja też się z Tobą zgadzam. Zgadzam się, że miłosc jest najważniejsza. I nauka wyboru. I że zadaniem szkoły jest nauczyć tak, żeby nie trzeba bylo dokształcać na prywatnych lekcjach. I wiem, że można obyć się bez nart i letnich wakacji tak jak można obyć się bez walkmana i wielu innych rzeczy. A nie można żyć bez miłosci... Nie można obyć się bez rodzinnego wsparcia... Tak mi się skojarzyło - my z mężem często się do siebie przytulamy, ot tak, bez powodu, a może własnie z powodu naszej wzajemnej miłosci i wiesz, ten nasz mały raczkujący Piotrus gdy to widzi natychmiast raczkuje w naszym kierunku, wstaje i wyciąga do nas swoje łapki. Bierzemy go na ręce i tak tulimy się w trójkę. Kwintesencja rodziny.Ale wracając do tematu - jak już napisałam poprzednio - dzieci to wielka odpowiedzialnosc - i psychiczna, i finansowa. I decydując się na każde kolejne dziecko trzeba chyba zadać sobie pytanie - czy jestesmy na nie przygotowani tak psychicznie, jak i finansowo. I naprawdę nie chodzi tu o kaprysy, ale często o rzeczy bardzo podstawowe. Skwitowanie tego wzruszeniem ramion i stwierdzenie "jakos to będzie" to dla mnie jednak objaw niedojrzałosci i braku odpowiedzialnosci własnie.
          • Gość: guest Re: MIAŁA RACJE IP: *.* 27.11.01, 15:19
            i tu nie moge siedziec cicho bo po prostu mam nie tylko inne poglady ale i doswiadczenie.Uwazam ze kwestia potrzeb ma dla kazdego inne,bardzo subiektywne znaczenie i wymiar.Samanigdy nie bylam rozpieszczana wakacjami w roznych miejscach-moi ropdzice prowadzacy gospodaresto po prostu nie mogli sobie chocby pozwolic na wyjazd a i finansowo nie byloby to latwe-i co? Nic.Kiedys moze troche wzdychalam do tych wyjazdow ale teraz wzdycham do wspomnien lata spedzonego w domu-i tu usmiech w strone moich rodzicow i babci-za to,ze bez pieniedzy potrafili nam wspaniale uatrakcyjnic czas. Moj maz ktory mial te wszystkie atrakcje `swiata` tez wzdycha..do moich wspomnien hihi.Wiele moich kolezanek,ktorym rodzice fundowali ciekawe atrakcje po prostu mialo przesyt,co wiecej-dotad nie radza sobie w zyciu,ani ze sprawami finansowymi ani z zyciem prywatnym.Oczywiscie nie wszystkie ale faktem jest ze zagraniczne wyjazdy,pieknie zorganizowane au-pair i szkoly jezykowe nie pomogly w osiagnieciu sukcesu. Siostra i ja radzilysmy sobie w duzej mierze same juz na studiach,dodatkowo wspierajac rodzenstwo, odwiedzilysmy Wlochy i wiele innych krajow podrozujac doslownie za grosze,zatrzymujac sie w klasztorach i domach parafialnych-cudowna przygoda. Nauczylysmy sie w tym czasie jezyka-perfekcyjnie. Wiele bym mogla opowiadac ale lece na zakupy.Mysle,ze wartosc wychowania sprowadza sie przede wszystkim do umiejetnosci rodzicow nauczenia dziecka jak sobie w zyciu radzic,jak sobie samemu pomagac. Jak to Megi wspomniala w innym watku, czasem jest zenujace jakie ludzie dorosli maja roszczenia w stosunku do rodzicow. Moj brat,ktory byl juz mlodszy i ktoremu rodzice pomogli bardziej zewnetrznie(dzieki temu,ze my sie usamodzielnilismy)jest niestety przykladem takich oczekiwan. Pmimo wspanialego startu finansowego zaczyna teraz od mniej niz zera(daleko mniej). Jego zona tez wychowana na zasadzie-dziecku trzeba zapewnic-niestety ma te sama tendencje. Nie chce przytaczac przykladow bo to bu zabrzmialo jak scenariusz jakiejs mydlanej opery.Zycie pokazalo mi,ze mam za co byc wdzieczna moim rodzicom i to bynajmniej nie sa wartosci mierzone liczba zer. Chcialabym aby moje dzieci mialy takie same odczucia w stosunku do nas i,choc wiem,ze nawet przy tuzinie potomstwa poradzimy finansowo podolamy w sprawach o ktorych mowisz(choc bmoze nie do konca tak jak to widzisz) to nie zamierzam tego robic w ten wlasnie sposob. Moja kolezanka-jedynaczka ma teraz czworeczke-wiecej nie moze ze wzgledu na zdrowie. Jej sytuacja materialna jest bardzo dobra jest wykladowcana uczelni w USA)ale swiadomie uczy dzieci by zdobywaly doswiadczenia w tym jak sobie w zyciu radzic,jak liczyc na siebie, zdobywac wiedze mozliwie najmniejszym k0osztem.Zreszta sama je uczy zachecajac do wnikliwosci ,kreatywnosci. Wprowadza je rowniez w tajniki gospodarstwa domowego, wydatkow itp. Nie musi tego robic ale twierdzi,ze to jest najlepsze co moze wlasnemu dziecku ofiarowac-oczywiscie na bazie wlasnych,smutnych doswiadczen kiedy to na poczatku malzenstwa doprowadzila meza do bankructwa nie mowiac juz o ilcznych kartach kredytowych z okresu studiow.W naszym przypadku moze mamy ulatwiona sytuacje. Ot np angielski mamy gratis-24 godziny na dobe z native speaker hehewink,Basen za grosze(taka angielska rzeczywistosc),wstepy do muzeum i in placowek w okreslonych dniach rowniez darmowe i tak moznaby mnozyc. Kino tez nie jest szczytem marzen a komputer zapewnia nieograniczony dostep do wiedzy za jedyne 10 funtow miesiecznie.Potencjal taki,ze trudno go objac-byle tylko checibyly a tu juz rola rodzicow by je w odpowiedni sposob rozbudzic i nie zniechecic przede wszystkim, nie zniesmaczyc przesytem i latwoscia dostepu. Tyle mojego tak pobierznie-rozumiem co masz na mysli ale mam umotywowane powody by sie nie zgadzac.Coz,zycie pokaze ile w tym idealow a ile prawdy(mowie o sobie)tak anprawde to rodzice sa kluczem,moze nie tyle do wiedzy co do madrosci bo przeciez inteligencja to nie tylko intelekt,nie tylko wiedza..Przepraszam jesli powtarzam cos co moze juz zostalo powiedziane tutaj-dopiero otworzylam ten temat i przeczytalam 2 posty tylko.lecepozdroB
            • Gość: guest Re: MIAŁA RACJE IP: *.* 27.11.01, 15:46
              I jeszcze jedno..nie wiem czy to tylko tutaj tak jest, czy to dobrze czy zle-fakt faktem,ze bez wzgledu na sytuacje materialna rodzicow juz 10latki zarabiaja sobie na kieszonkowe i in potrzeby,roznosza gazety(wstaja o 5-6tej codziennie przed szkola),zbieraja owoce w sezonie,zajmuja sie cudzymi dziecmi,robia komus zakupy,dorabiaja sobie tu i owdzie-sa samowystarczalni- studia sa teraz platne ale malo ktory student ma je finansowane przez rodzicow-czesto odklada na nie z kieszonkowego i prezentow a reszte dorabia juz w trakcie. Ja sama tez udzielalam korepetycji itd co na moim kierunku nie bylo takie proste(ilosc zajec i nauki). a jednak dalo sie i to niezle-co wiecej-korepetycje sa cenne rowniez dla korepetytora(ot chocby patrz;przyklad Gosi26 hihi)Fakt faktem,ze w tym kraju problemczy uda mi sie sfinansowac edukacje dziecka` jakos nie istnieje. Istnieje inny:czy mam ochote na takie wyzeczenie-czasowe i emocjonalne przede wszystkim. Oczywiscie motywacje rodzicow w kwestii usamodzielniania sa rozne=wystepuja i skrajnosci typu:masz 18 lat,wynocha z domu-wcale nie tak nietypowa skrajnosc,ale kto wie...moze i zrdrowsze dla obu stron-pod warunkiem,ze dziecko nie skonczy pod mostem-raczej jednak nie konczy-ma juz po prostu tyle roznych doswiadczen,ze wie jak sobie poradzic. A te wszystkie praktyki mlodziencze sa jak klejnociki w CV i przyszli pracodawcy przychylnie na to patrza. taki inny punkt widzenia :)
              • Gość: guest Re: MIAŁA RACJE IP: *.* 27.11.01, 16:36
                Bogusia i Gosia - jak zwykle (czy to choroba jakaś? :) ) podpisuję się pod Waszymi postami.Mam nadzieję, że i mnie się uda to wcielić w życie i doczekać się trzeciego, a może czwartego dziecka... bo warto :)
              • Gość: guest Re: MIAŁA RACJE IP: *.* 28.11.01, 00:17
                A skoro jestem juz w temacie..przypomnialo mi sie ...przeczytalam kiedys takie slowa: jedno dziecko jest dla rodzicow.Drugie dla tego pierwszego ( by mialo kogos bliskiego gdy juz rodzicow zabraknie). W tej sytuacji nasuwa mi sie refleksja:skoro egoizmem jest posiadanie drugiego dziecka bo `nie zapewni mu sie odpowiedniego wyksztalcenia itp itd` to,z tej perspektywy, jakimz egoizmem jest wydanie na swiat tego pierwszego i pozbawienie go (swiadomie)rodzenstwa. Czemu wogole dawac zycie jakiemukolwiek dziecku skoro jestesmy tak bezinteresowni i nieegoistyczni? Pozwole sobie odpowiedziec na nie:bo MY chcemy doswiadczyc rodzicielstwa. A czy to nie egoizm-zubozenie naszego upragnionego dziecka o cos tak cennego jak relacje horyzontalne w rodzinie?Kiedy jeszcze bylam na etapie teoretycznych przemyslen,postanowilam sobie,ze wolalabym wogole nie miec dzieci niz miec tylko jedno.Oczywiscie nie wiem czy w praktyce stac by mnie bylo na taki heroizm czy potrafilabym sobie tego odmowic,ale...no wlasnie...**sobie**.Wiem,ze sa sytuacje gdy rodzice nie maja wyjscia,gdy sama natura zmusza do przyjecia takiego rozwiazania,gdy kolejne malenstwo wcale nie spieszy sie na ten swiat pomimo wielu staran. Wiem i zdaje sobie sprawe,ze tu wszystko sprowadza sie do motywacji a mianowicie co nami kieruje gdy decydujemy sie na tylko jedno dziecko. Bo jesli fakt,ze nie mozemy sobie pozwolic na kolejne (i wiedzac o tym decydujemy sie na pierwsze to:patrz wyzej) Jesli to jest tak zw sila wyzsza to zupelnie inna sprawa. Wiem jedno(i tu zaznaczam,ze to tylko moje prywatne doswiadczenie):znajomi mi rodzice jedynakow,ktorzy z egoistycznych powodow nie zdecydowali sie na kolejne dziecko,pod wieloma wzgledami skrzywdzili tez bardzo widocznie swoje jedynaki:a to byli zaborczy w stosunku do dziecka,a to byli zaborczy w stosunku do jakiejs sfery swego zycia-oczywiscie kosztem dziecka,a to nie stac ich bylo na wyzeczenia i spontanicznosc.....ot po prostu-egoista pozostanie egoista-czy to w stosunku do obcych czy do najblizszych. Nie chce analizowac kazdego przypadku i dodam,ze to wcale nie znaczy,ze ich dzieci nie wyszly na ludzi i wartosciowych ludzi czesto. Wyszly ale nie obylo sie bez szczegolnego bolu.Skrajnym przypadkiem jest moja kuzynka,ktora dotad nie moze wyzwolic sie z zaborczosci swojej mamy choc uciekla przed nia na drugi koniec Europy. Ciocia zawsze zaklinala sie,ze sie wyskrobie a wiecej nie bedzie miala. Jest szczegolnym przypadkiem pedantki i tu chyba byl pies pogrzebany.Dziewczyna na jakims etapie zycia dopominala sie o rodzenstwo-byly placze i bunt-bez skutku. Rodzenstwa nie bylo ale udalo jej sie wywojowac psa-ten jednak `zniknal` znienacka tuz przed planowanymi wakacjami(po kilku miesiacach )-bo przeciez pies to problem a z urlopu nie zrezygnujemy. Dziewczyna przyplacila to choroba i depresja.Do kolezanki nie bo mamusia nie pozwala(zreszta kolezanki nie zawsze sa na zawolanie),rodzenstwa nie bo mamusia nie chce,psa tez nie...bo po co nam klopot? Nawet podczas spotkan rodzinnych musiala siedziec jak trusia przy mamusi.W koncu corka dorosla i zaczela robic swoje. Wyjechala za granice i juz nie wrocila. I co? Mamusia wyslala tatusia na kontrakt zagraniczny,sama przeszla na emeryture i przesiaduje u corki,ktora tak szalenie kocha!!!!! A tak naprawde ma chyba niezaspokojone potrzeby macierzynskie i wlasnie z tego powodu ma bzika na punkcie wnuczki. Jak to mi powiedziala pare lat temu podziwiajac nasze pierwsze malenstwo:ja nic nie chce od zycia.Tylko by moja corcia przywiozla mi takie sliczne dzieciatko i je tu zostawila. sama moze sobie jechac` Ha ha. Dla mnie to niestety chore i egoistyczne ale taka to juz kobieta.Stad moj osobisty wniosek-czy mamy jedno czy wiecej-wszystko zalezy od naszej motywacji. Dlaczego mamy jedno i dlaczego wiecej? Nie chce juz rozpatrywac roznych ewentualnosci tym bardziej,ze i tak kazda z nas w sercu musi sobie szczerze odpowiedziec na to pytanie-szczerze i bez szukania usprawiedliwien. Tu nikomu osadzac indywidualne przypadki- kazdy ma inne serce i inna nature,inne predyspozycje-liczna gromadka nie dla kazdego i mala tez nie wszystkim odpowiada-kazdy inaczej wyobraza sobie szczescie i,choc sa jakies wyznaczniki typu:`generalnie to jest najlepsze` to i tak od czlowieka do czlowieka bedzie to wygladalo inaczej.Tylko powtorze jedno: moim zdaniem stwierdzenie:`powolanie na swiat drugiego dziecka jest egoizmem`(w kontekscie potrzeb materialnych)jest jak najbardziej nie na miejscu,zwlaszcza gdy bierzemy pod uwage w/w wniosek .Na jego podstawie,`powolanie na swiat jedynaka(ze swiadomoscia,ze bedzie jedynakiem bo tak zdecydujemy) jest dopiero egoizmem!!! I powtarza: nie mam tu na mysli sily wyzszej czy chocby rozterek w rodzaju:ten swiat jest tak zly,ze boje sie miec wiecej dzieci-(akurat to myslenie jestem w stanie zrozumiec co nie znaczy,ze podzielam)czy innych odosobnionych przypadkow.A co do radzenia sobie..zgadzam sie z tym co juz w ktoryms momencie powiedzial Wojtek:powiekszenie sie rodziny w wiekszosci przypadkow(poza tymi patologicznymi pewnie) motywuje do inspiracji i szukania nowych rozwiazan:potrzeba matka wynalazkow. Moze to tez ma cos wspolnego z tymi badaniami nad inteligencja matek:otoz,jak wiemy,kobieta podczas ciazy czesto traci pamiec.Dowiedziono chyba,ze ta sfera juz do konca nie powraca do dawnego stanu jednak otwiera sie inna:zwieksza sie inteligencja w sensie madrosci zyciowej.Robiac badania na szczurach dowiedziono,ze szczurze mamy znacznie latwiej radza sobie z zadaniami niz te ktore matkami nie byly. Moze to dotyczy i tatusiow,a ,jesli nie,to przynajmniej zony sa im inspiracja. Jak to powiadaja:maz jest glowa rodziny a kobieta szyja.;)Co do finansow to tez warto odkurzyc szare komorki i popatrzec w przyszlosc. My np doszlismy do wniosku,ze dobrze by bylo pozwolic dzieciom posmakowac baletu -nie zeby zaraz sobie snuc jakies plany ale by mogly same zdecydowac czy to dla nich. Zastanawialismy sie jak to sfinansowac. I co? i okazalo sie ze jedno dziecie wyroslo z pieluch czyli mamy juz zalepiona luke-cotygodniowe lekcje dla trojeczki.;)A w sprawie decyzji i mozliwosci to ,jak zawsze,kazdy z nas ma inne priorytety i co innego jest dla niego wazne. Ot np dla nas akurat fakt nie posiadania mieszkania nie ma nic wspolnego z posiadaniem dzieci. Powody? jest ich wiele,zaraz sie na nie zabiore tak dla przykladu ale faktem jest,ze po wyluszczeniu ich nasi zdziwieni(delikatnie mowiac) krewni i znajomi(glownie Ci w Polsce)musieli przyznac nam racje.Oto podloze(ktore z pewnoscia dla Polakow jest trudne do objecia ze wzgledu na roznice sytuacji-chocby ceny wynajmu)a)gotowki nie mamy-jak 99% procent mlodych malzenstw w tym krajub)kredyt mieszkaniowy jaki by nam przyznano pozwolilby na zakup: >>>duzego domu(moze 4-5 sypialni) w.... miescie-prawdopodobnie na dodatek w jakiejs zadymionej badz niebezpiecznej dzielnicy-NIE MA MOWY!!!Nigdy nie chcielibysmy wychowywac dzieci w miescie majac przy tym inny wybor(oczywiscie jakims kosztem) >>>malego domku (moze 2 sypialnie) w lepszej dzielnicy ale nadal w miescie (jw)badz jeszcze mniejszego na wsi-i jedno i drugie nie wchodzi w rachube-z prostego powodu-taki maly dom bardzo by ograniczyl nasze marzenie o licznej rodzinie i mozliwosci goszczenia innych-chocby rodziny z Polski.Dodatkowo i jedno i drugie wiazaloby sie z ogromnym zobowiazaniem splacania kredytu prawie do smierci.Pytanie tylko `po co?` Po to by sie pochwalic,ze `posiadamy?` Bo rzeczywiscie innych zalet nie ma-oplaty miesieczne prawie te same(czynsz=ratom za dom) plus odpada nam zmartwienie o koszty napraw bo to zalatwia wlasciciel.Zmartwienie o to,ze Matt moze stracic prace(odpukac) a wtedy my dom(w przypadku wynajmu bezrobotnym czynsz placi urzad socjalny natomiast o raty trzeba sie samemu martwic ew placic dodatkowo za `ube
                • Gość: guest Re: MIAŁA RACJE IP: *.* 28.11.01, 08:36
                  Jak zwykle, Bogusiu, trafiłaś w sedno.Nic dodać, nic ująć.A swoją drogą - też bym chciała, żeby mi się chciało ;) tyle pisać.Wstrętny leń jestem i tyle. :gun: :sweat:
                • Gość: guest Re: MIAŁA RACJE IP: *.* 28.11.01, 08:48
                  Bogusia - odwróciłaś kota ogonem i wyszło na to, że te matki które mają jedno dziecko są egoistkami i niewiem kim tam jeszcze..........
                  • Gość: guest Re: MIAŁA RACJE IP: *.* 28.11.01, 09:21
                    Nie,ja po prostu wysuwam logiczne wnioski idac torem myslenia zaszczepionym na samym poczatku dyskusji i bynajmniej nie wrzucam `wszystkich` rodzicow jedynakow do jednego worka,co zreszta zaznaczam parokrotnie podczas tej dlugiej przemowy(rozumiem,ze z powodu jej dlugosci czytelnik moze zabubic sedno sprawy.Jesli tak to sorry.)B
                • Gość: guest Re: MIAŁA RACJE do Bogusi IP: *.* 28.11.01, 10:08
                  Bogusiu!Masz całkowita rację. W 100, więcej 200%. Ale w warunkach Wielkiej Brytanii, nie Polski. Niestety nasze państwo jest na tyle biedne, że nie moze sobie pozwolić na tak daleko idaca opiekuńczość. Zadnych doplat do czynszow czy miejsca w domu starcow. A dlaczego ludzie chcą miec dom czy mieszkanie? Bo:wynajecie domu Wawie - o srednim standarcie ok 6 000 miesięcznie, - co stanowi ok 1000 funtow! A lepszy - 10 000.Srednia placa - ok 1 800wynajecie mieszkania 3 pokojowego w nowym bloku - ok 4000 zl.Male dwupokojowe mieszkanko z 1200-1400Czy kredyt jest tanszy? Nie, nawet ostatnio splacanie kredytu bylo drozsze niz wynajem. Niestety niestabilnosc polskiej gospodarki, obnizenie stop procentowych i wprowadzenie opodatkowania od lokat zmienilo ta sytuacje - juz lepiej splacac kredyt. Tyle ekonomii.A psychologia? Ludzie licza ze kiedys ten kredyt splaca, chociazby bedac przed emerytura i wtedy nikt ich z domu nie wyrzuci. A z wynajetego domu na emaryturze trzeba bedzie sie sie wyniesc emerytura=1000 zl, wynajem... jak wyzej. Do tego dochodza niestabilne warunki wynajmu - wlasciciel nie chce Cie na przyklad zameldowac w domu czy mieszkaniu, co jest powszechna praktyka w celu unikaniu podatku, i nie masz wtedy prawa do opieki medycznej w swoim rejonie.Poza tym jest irracjonalna potrzeba, po latach komunizmu, posiadania czegos na wlasnosc - stad kupowanie za ogromne pieniadze mieszkan "wlasnosciowych", ktore tak naprawde nie naleza do kupujacego, a do spoldzielni ktora je wybodowala. I w przypadku jej bankructwa obdarowane nim dziecko za 20 lat zamiast wlasnego M2 moze miec do slacenia dlugi tej wlasnie spoldzielni ktorej czlonkiem zostalo dzieki zapobiegliwosci rodzicow :sarcastic:Temat jest dłuuuuuugi, i na pewno nie czrno bialy. Pisalas ze twoja siostra w Polsce kupila dom - a jednak. Ja bedac w Anglii na kursie jesykowym duzo rozmawialam na ten temat z moimi nauczycielami. Wierz mi ze niektorzy sie zalili ze ich rodzicow nie bylo stac na dobra prywatna (smiesznie po w Anglii nazywa sie to "publiczna" szkole z intermnatem), z ktorej bez problemu zdali by na Harvard. A tak musz uczyc tepych uczniow z Polski - czyli mnie, hihi :lol: i wynajmowac pokoj przy rodzinie.A jedynacy? Mam przyjeciela jedynaka, z fantastycznymi rodzicami, ktorzy mimo 35 lat malzenstwa sa bardzo w sobie zakochani - az przyjemnie na nich popatrzec. Dlaczego nie zdecydowali sie na drugie dziecko. Z czystego egoizmu - jak mi powieedzieli. Chcieli miec czass na pielegnowanie tego co jest miedzy nimi. A ich jedynak? Jest ciepłym, pogodnym i dobrym człowiekiem. Z jednym dzieckiem.I to tez jest recepta na zycie.Ale sie nam zrobilo ekonomicznie w tych rozwazaniach..ekoMela
                  • Gość: guest Re: MIAŁA RACJE do Bogusi IP: *.* 28.11.01, 11:50
                    Melu, ja też się z Tobą zgadzam. Tak się składa, że ze względów zawodowych i po linii wykształcenia jestem często w Wilekiej Brytanii i mam tam sporo znajomych (i Anglików i Polaków) I tu muszę przyznać, że jestem trochę zdumiona podejsciem Bogusi, którą skądinąd bardzo lubię i cenię za wiele rzeczy, ale to na marginesie. Jestem zdumiona pewną życiową , nazwijmy to, niefrasobliwoscią. Własny dom to własny dom. Wszędzie, na całym swiecie, niezależnie od tego jak bardzo opiekuńcze jest państwo. Jest "My home is my castle", my mówimy "własny, ale ciasny". Bo, czy tego chcemy czy nie, gdy dom jest nasz, to daje to nam poczucie bezpieczeństwa: nikt nas nie wywali, możemy robić co chcemy, burzyć sciany, brać kredyty hipoteczne itd, itp. Nawet w tak opiekuńczym (dyskusyjne) państwie jak GB - młodzi ludzie biorą kredyty (tańsze niż w Polsce) i spłacają własne lokum.Nie chcę być tutaj posądzona o skrajny materializm, ale dla mnie i na pewno dla wielu z was pieniądze są ważne, bo zapewniają byt rodzinie. Wykształcenie dzieciom. Pewnosc i poczucie bezpieczeństwa. Czy to nie jest ważne?Natomiast co do ilosci posiadanego potomstwa - to napiszę to jeszcze raz - jest to kwestia osobistego wyboru i odpowiedzialnosci za nasze decyzje. Kwetia tego, co chcemy zapewnić naszym dzieciom. Oprócz miłosci.Podziwiam wielodzietne rodziny. I szanuję ich wybór. Nie osądzam, że to złe, albo dobre. Twoją decyzją Bogusiu, jest mieć kilkoro dzieci. Moim wyborem: mieć ich dwoje (jak będzie więcej, bo np. druga ciąża to bliźniacza - tylko się ucieszę). Kto ma rację? Ty? Ja? Mi wydaje się, że obie.
                  • Gość: guest Re: MIAŁA RACJE do Bogusi IP: *.* 28.11.01, 12:18
                    Chciałam napisać dokładnie to samo, co Mela (dzięki Melu ;) ). Niestety, sytuacja mieszkaniowa jest u nas naprawdę niewesoła, o dobrą pracę też coraz trudniej.Mela napisała, że średnia płaca to 1800 zł. Rzeczywście to średnia. Wielu ludzi zarabia o wiele więcej, ale są też tacy (niemało), których miesięczna pensja to ok. 1000 zł (brutto!). I naprawdę wiele jest rodzin, gdzie w 2-3-pokojowym mieszkaniu mieszkają rodzice z dwojgiem dorosłych dzieci, ich mężami/żonami i dziećmi. Bogusiu, powiedz szczerze, czy uważasz, że warunki mieszkaniowe nie powinny odgrywac żadnej roli przy podejmowaniu decyzji o liczbie dzieci? Masz dużo racji, że trudna sytuacja często wymusza znalezienie jakiegoś rozwiazania. Niestety spadkiem po latach poprzedniego ustroju jest jakaś bierność i niezaradność wielu ludzi, którzy nie uważają, że sami są odpowiedzialni za swoje życie, tylko są przekonani, że ktoś (państwo) powinien im dać to, czego potrzebują. Inna sprawa, że te niższe zarobki w Polsce są tak niskie, że ludzie mają bardzo niewielkie "pole manewru", czyli możliwości wynalezienia jakichś dodatkowych zasobów.Cieszę się, że ja, Ty i prawdopodobnie większość emam nie jesteśmy w takiej cięzkiej sytuacji (na szczęście) i obyśmy nigdy nie były. Pozdrawiam,Magdzi
                    • Gość: guest Re: MIAŁA RACJE do Bogusi IP: *.* 28.11.01, 14:33
                      Hej hej ale przeciez ja wlasnie o Tym mowie.O tym ,ze w konkretnej sytuacji(nasza) w konkretnym polozeniu(nasze) cos sie sprawdza a cos nie. Wlasnie dlatego podkreslilam ze w polskich warunkach moje argumenty dotyczace np wynajmu domu bylyby niezrozumiale(bo polska rzeczywistosc jest inna)Mowie o tym wszystkim by najzwyczajniej sklonic ludzi do refleksji a nie szufladkowania:tak jest i koniec.patrz:poczatek dyskusjiI nie mow mi Lilly,ze `wlasny dom to wlasny dom` bo na tzw `zachodzie` nie koniecznie jest to prawda. W niektorych panstwach zachodnich tak naprawde wynajem jest znacznie popularniejszy niz zakup.Bardzo mi przykro ale wielu osobom nie mieszkajacych tutaj bardzo trudno to zrozumiec-nawet Polakom ktorzy sie tu osiedlaja.Moja kolezanka-Polka wychowana w bloku(ciezko zdobyte mieszkanko wlasnosciowe) zaraz po przyjezdzie przycisnela swego meza(Walijczyka) do mury i szantazujac go,ze nie bedzie slubu doputy dopoki nie kupia domu .kupili,a ze teraz sobie w brode pluja to juz inna para kaloszy.na dodatek chca sie przeniesc w nasze okolice wiec domu trzeba sie pozbyc.Moze to rzeczywiscie sposcizna komunizmu. tak sie jednak sklada,ze moi rodzice nawet w dobie komunizmu posiadali swoj dom i swoj grunt-moze dlatego dla mnie nie jest to takie wazne a juz napewno moj maz nie ma takiego konceptu. W Stanach mam wielu znajomych z wiele wiekszymi rodzinami ktorzy rowniez wynajmuja ogromne domy i jakos im sie nie pali do zakupu. A wobec wczesniej wspomnianej sytuacji nie zrezygnowalabym z moich marzen za cene jakiejs wyimaginowanej (dla mnie) wartosci. Jesli ktos chce,jesli poczuje sie lepiej majac 4 sciany na wlasnosc to prosze bardzo-wolny wybor i nie osmielilabym sie tego kogos nazwac materialista czy jakos inaczej .Jego sprawa. Nie zdziwila mnie Lilly tak bardzo Twoja reakcja bo czesto ja slysze od rodakow(tylko)-jednak na szczescie jestem dosc bezpiecznie poza sfera wplywow by mnie to chocby dotykalo.:)No wlasnie w tym sek Melu,ze nic nie jest czarno bialo i to co dla jednego stanowi dobre rozwiazanie-dla innego jest prawdziwa klapa.Wlasnie nad tym sobie jezyk strzepilam w poprzednich postach.;) O to mi chodzi ze w okreslonej sytuacji(ot np jak nasza),przy okreslonym nastawieniu,celach,priorytetach itd itp cos moze sie dla danej osoby sprawdzic a cos nie. I tu juz nic nie jest tak naprawde warunkiem-ani posiadanie auta,ani mieszkania,ani oszczednosci...... Wszystko zalezy od punktu widzenia.Co wiecej...mam znajomych w lepszej sytuacji finansowej ktorzy tez maja i chyba beda mieli jedno dziecko. Wlasciwie to on chce wiecej a ona twardo nie.Powod: Jej zdaniem maz jest len i daleko mu do mojego wiec,skoro nie moze na niego liczyc bo dziecka na rece nie wezmie, to ona, pomimo szczerych checi i swiadomosci,ze dla dziecka to nie jest najlepsze, poddaje sie-bo inaczej pewnie by wpadla w depresje. Dziecko tez bylo bardzo placzliwe od poczatku i to bynajmniej ja nie zachecilo. Nie oceniam-po prostu nie stac ich psychicznie na wiecej i to tez jest specyficzna sytuacja.No i jeszcze jeden aspekt:ludzie(niektorzy) mowia,ze zaluja,ze cos bylo tak a nie inaczej w ich dziecinstwie ale gdyby to mieli..mamy znajomego ktory przeszedl przez najlepsze szkoly z internatem (oprocz Eton chyba). I co? Nie marzyl nawet o Oxford,choc pewnie by sie tam dostal. jego ambicja byla i jest cieplutka rodzinka ktorej mu zawsze na tej drodze brakowalo bo rodzice(oboje lekarze)pracowali na Macao i w innych czesciach swiata a on nawet w swym rodzimym jezyku nie mowi(jest Portugalczykiem)bo wiecej czasu spedzal w szkolach z internatem niz w towarzystwie swych rodzicow. Ma 2 siostry ale tez ich nie zna bo byly oczywiscie w innych szkolach.(uwaga:nie ejst jedynakiem a wiec ,jak widac,tez nie uwzielam sie na jedynakow.;)I dlatego, tak jak juz wspomnialam-wszystko zalezy od naszych perspektyw,priorytetow,motywacji wreszcie. W Polsce pewnie lepszym rozwiazaniem w sytuacji podobnej do naszej byloby to wlasne M. Zreszta osobiscie nie musielibysmy sie tym przejmowac bo rodzice juz dawno podzielili przestronny dom na polowe i tylko czeka az ktores z dzieci chcialoby tam zamieszkac. Niestety z wielu powodow nie jest to rozwiazanie dla nas choc ktos inny uznalby je za idealne(z innych powodow i na bazie innych priorytetow)Znam tez 2 rodziny w Polsce-kazda po 5-cioro dzieci,mieszkajace rowniez w wynajetym mieszkaniu i swietnie sobie radzacych wiec i dla nich to,mimo wszystko okazalo sie lepsze.To do czego zmierzam to podwazenie wniosku wysunietego na poczatku:`nie oplaca sie czy tez jest egoizmem powolanie do zycia drugiego dziecka`Wlasnie przez te przyklady chce pokazac,ze to bynajmniej nie taki prosty i czarno-bialy wniosek. Pewnie niewiele osob chcialoby zyc tak jak my zyjemy i mozliwe,ze nawet nie wiedzieliby gdzie w tym sens i szczescie. I my rozniez nie zamienilibysmy naszego zycia na egzystencje we wlasnym palacu ale bez trojeczki najmlodszych pociech. Bo to akurat jest naszym miernikiem szczesciaObrazek ktory zapadl mi gleboko w sercu to moze 6 letnia dziewczynka przylepiona do siatki i podgladajaca zabawy naszych maluchow. Pomimo pieknych zabawek,basenu,krolika i wielu wielu innych rzeczy byla sama. Raz uslyszalam glos jej mamy:`te dziewczynki sa za male dla Ciebie.Przestan juz tam wypatrywac` i jej` ale ja chce by sie ze mna bawily.MUSZA sie ze mna bawic`Dla tej mamy to byl ideal a mi by serce peklo gdyby to moje dziecko tak przestawalo przy ogrodzeniu. Ja moglam sie litowac i uzalac nad Mala ale moze ona by miala kiedys zal gdyby zamiast tych wszystkich rzeczy posiadala np brata I tak to juz w zyciu bywa. Jedni beda samokrytyczni,inni beda sie cieszyli tym co maja.A co do mojej siostry...tak,rzeczywiscie splacaja mieszkanie po latach wynajmowanie:w polskich warunkach to wychodzi taniej a jednoczesnie nie przeszkadza im w realizacji planow rodzinnych-maja jedno dziecko a ew dwojka kolejnych pomiesci sie w tym domu bez potrzeby wymieniania go na nowy. No i dom jest w malym miasteczku co akurat dla nich tez bylo wazne. Problem w tym,ze niestety maz,by splacic raty pracuje od switu do nocy co jest ich wielka bolaczka.Inna bolaczka to meczace dojazdy do pracy w W-wie-cena mieszkania poza miastem.Pomimo to nadal sie decyduja na to rozwiazanie bo sa w stanie jednak zaakceptowac te konkretne ofiary i to jest dla nich najlepsze.Kolejna wersja szczescia.:)A w sprawie rodzicow Twojego znajomego...ja nie mowie,ze *nie* choc z drugien strony bywaja i tacy ktorzy wierza,ze `dzieci sa widzialnym dowodem milosci rodzicow(ucielesnieniem).Im glebsza ta milosc tym wieksze pragnienie jej ucielesniania(oczywiscie zakladam,ze nie dotyczy to przypadkow patologicznych).;)Wychodzac z tego zalozenia Milosc tej pary wcale nie musiala byc taka `wielka`.;)Ale powaznie...faktem jest,ze wiele spraw nie wyglada w rzeczywistosci tak jakby sie nam wydawalo i jak nadawca chce by nam sie wydawalo. I ta uzewnetrzniana `sweet sweet love` moze tez byc(choc nie musi) pozbawiona glebi.Ale tu oczywiscie nie mnie osadzac indywidualne przypadki.Widze,ze dyskusja troche zboczyla z tematu .Moze nie powinnam w niej zabierac glosu bo zdaje sie,ze autorce chodzilo wylacznie o sytuacje w Polsce.Ech i chyba tez sie niedostatecznie uwywnetrznilam bo moje slowa zostaly nieco inaczej odebrane.Juz sie poprawiam i siedze cicho.Usciski dla wszystkich bez wyjatkusmileB
                • Gość: sylwiao Re: MIAŁA RACJE IP: *.* 28.11.01, 15:03
                  Przyznam sie Wam, ze wychowawszy sie z dwiema siostrami, czasami marzylo mi sie, by byc jedynaczka. Ale teraz, gdy wszystkie jestesmy juz dorosle i zycie rzucilo nas w rozne miejsca na swiecie, tesknie. Chcialabym moc widywac moje siostry czesciej, pogadac, poradzic sie w trudnej sytuacji, nawet poklocic. To wszystko ma swoj urok.Rodzice starali sie nauczyc nas samodzielnosci, wcale nie kupili nam mieszkan, nie rozpieszczali finansowo. I chwala im za to. Dzieki temu jestem kim jestem. (choc oczywiscie startujac w zycie z wlasnym mieszkaniem, byloby mi duzo latwiej) Ja sama mam dwoje dzieci, trzecie w drodze. Jeszcze kilka miesiecy temu myslalam o powrocie do pracy, moze zaczeciu jeszcze jednych studiow... Los splatal figla i bylam nieszczesliwa, trudno bylo mi sie pogodzic z faktem, ze nastepne kilka lat spedze w domu z nowym maluszkiem. teraz, gdy medycyna musi mi pomoc donosic ciaze, wiem ze dzidziusia bede kochac tak samo jak istniejaca juz dwojeczke. I postaram sie dac im to, co dali mi moi rodzice. Wiare w siebie, dobre wyksztalcenie, przyjazne nastawienie do swiata. Moze kiedys sytuacja pozwoli mi na to, by pomoc im wejsc w dorosle zycie z wlasnym mieszkaniem, ale mam nadzieje, ze i bez tego sobie poradza i z usmiechem podejma kazde wyzwanie. Wiem, ze beda mieli siebie. Egoizm nie pozwala mi jednak zapomniec, ze jeszcze na pewien czas to wlasnie ja musze zapomniec o wlasnych przyjemnosciach i aktywnym zyciu. A naprawde brakuje mi chwil, gdy moglabym wyjsc z domu bez maluchow, a wlasnym mezem, od chocby do kina.
              • Gość: guest Re: MIAŁA RACJE IP: *.* 28.11.01, 00:17
                zpieczenie `od`- zycie w stresie.No i oczywiscie jest to zobowiazanie finansowe:jak to mowila jedna starowinka w reklamowce radiowej na temat nowego systemu ratalnego: `nareeeeeszcie mozemy pozwolic sobie na dzieci`(to na wiesc o nowym systemie hihi)Pod wieloma wzgledami zakup domu uniemozliwilby nam takie zycie jakie chcielibysmy zapewnic naszym dzieciom: swieze powietrze,duzo przestrzeni,kontakt z natura,ogrod no i rodzenstwo (i tu caly wachlarz zalet.;)plus niepracujaca(.:lol:)mama i tatus ktory moze pozwolic sobie na prace 30-32godziny/tydzien a wiec tez obecny co wcale nie jest bez znaczeniaA i jest jeszcze cos-otoz w kraju gdzie majatku sie nie dziedziczy po rodzicach posiadanie domu w `celach spadkowych `nie jest wartoscia. No i ile by te nasze dzieci odziedziczyly gdybysmy tak podzielili ten `majatek` w postaci domu chocby na 5,nie mowiac juz o wiekszej gromadce.;) Dodatkowo jesli staruszkowie trafiaja do mieszkania w domu starcow to musza zdac dom ktory posiadaja(oddac go po prostu)w zamian za nowe lokum i opieke. Jesli go nie posiadaja to te opieke(i lokum)dostaja tak czy inaczej,no wiec pytam:po co? Po kiego..?Sama juz wole inwestowac w serca dzieci niz w cztery sciany w tej sytuacji i,miejmy nadzieje, dzieki temu nie skonczymy w domu starcow.A jesli nawet to i tak warto probowac. w koncu milosc rodzicow powinna byc bezwarunkowaI to by bylo na tyle moich spekulacji-kurcze,mialam robic inne rzecz...ale mi sie zebralo...chyba dlatego,ze,tak jak juz ktos wspomnial(agata chyba)ile osob tyle pomyslow i jednoznaczne stwierdzenie,ze kobiecina MIALA RACJE jest gruba pomylka-bo nie miala racji albo miala ale wylacznie w swoim przypadku(bo o osadzanie innych bym sie tu nie pokusila) No i dochodza jeszcze inne aspekty ale tu juz nie ebde sie powtarzac.I to tyle zasuwam do lozka bo juz nieprzyzwoita pora.Spokojnych snow i duzo pociech(Y).:lol:B
      • Gość: guest Re: MIAŁA RACJE IP: *.* 27.11.01, 17:31
        I oto właśnie chodziło!!!!!!!!!!!Ciebie stać na dwójkę, mnie na jedno.Podstawą tutaj jest edukacja.Czy widziałyście kiedyś, drogie mamy, szczęśliwego bezrobotnego, jak ten bezrobotny ma kupić sobie mieszkanie czy opłacić studia zaoczne? Przypominam, że nawet dzienne mają być płatne. Znam osoby, które z mgr przed nazwiskiem i dwoma językami pracują w sklepie mięsnym zarabiając 800 zł. Mgr zdaje się już nie wystarczać? Nie każdy ma też w swoim mieście uczelnie i musi ponosić tego koszty.A co do wychowania jedynaka. Moja siostra jest tą czwartą. W przeciwieństwie do reszty rodzeństwa jest to osoba nieprzystosowana do życia i na domiar złego ma dziecko, którym faktycznie opiekują się i utrzymują moi rodzice. Wszystko zależy od wychowania a nie od ilości rodzeństwa.Mój synek, co najmniej 3 godziny dziennie spędza ze swoim kuzynostwem, także tym dalszym i jestem pewna, że nie będzie "typowym" jedynakiem.Pozdrwiam IzaI jeszcze jedno: nie wszyscy mają komputer w domu tylko do zabawy.
    • Gość: guest Re: MIAŁA RACJE IP: *.* 28.11.01, 12:48
      Czytam Was i czytam. W zasadzie myślę tak, jak Wy, martwię się o przyszłość (jeszcze nie narodzonych )moich dzieci. Ale.Moja mama ma trzy siostry i trzech braci. Pochodzą z bardzo biednej rodziny, moja mama pierwszy raz jadła szynkę w wieku dwudziestu lat. Sama sie dziwi, jak oni sie wszyscy wychowali i nikt nie umarł. Dziś nie są najbogatsi, ale ich dzieci studiują, jeśli chcą. Ci, co nie chcą, nie studiują. Rodzą dzieci. Rodzeństwo mojej mamy to najlepsi przyjaciele, zawsze mogą na siebie liczyć, spotkania rodzinne są zawsze wspaniałą zabawą.Mój ojciec ma dwie siostry i dwóch braci. Wychował się na zesłaniu na Syberii, tam przyszła na świat jedna z ciotek. Wyobrażacie sobie wycowywanie trójki dzieci w kołchozie, gdzie przestępstwem jest wykradzenie kubka mleka dla głodnego dziecka?Wszystkie dzieci poradziły sobie po powrocie do Polski, niektóre są bogate. Dlatego, jak to wspominam, mam więcej wiary w przyszłość.Poza tym więcej wiary w siebie. Nie wiem, jak mi się to uda, ale(jestem teraz w ciąży) po odchowaniu dzieci zamierzam podkreślać w listach motywacyjnych nowe, wykształcone przez macierzyństwo cechy:odpowiedzialnośćkomunikatywność(po treningu porozumiewania się z człowiekiem nie umiejącym mówić)kreatywność(non stop trzeba wymyślać coś nowego, nowe zabawy)większa elastyczność w kontaktach z ludźmi, cierpliwośćstanowczośćumiejętność kierownia niezbornym i nieposłusznym zespołem. większa ineligencja emocjonalna oraz intuicjaumiejętność produktywnego organizowania czasuNo czy to nie wspaniałe cechy?Myślę, że warto uświadamiać je pracodawcom! Według amerykańskich badań najlepszym pracownikiem jest...samotna matka, bo ona naprawdę będzie się ogromnie starać, żeby dobrze pracować.Pozdrawiam i życzę optymizmu!
    • Gość: guest Re: MIAŁA RACJE IP: *.* 28.11.01, 13:38
      Pozwólcie , że i ja zabiorę głos w tej dyskusji.Oczywiście- ile kto chce mieć dzieci to jego osobisty wybór, nie tylko spowodowany przez posiadanie lub nie środków finansowych. Ja np. mam tylko dwoje dzieci i na tym poprzestanę, gdyż nie dałabym rady opiekować się synem tak jak muszę ( a muszę , bo prowadzę jego terapię) A więc w grę wchodzi CZAS jaki mogę poświęcić dziecku i muszę ten czas oszczędzać. Dziecko zdrowe jest mniej czasochłonne.Jeśli chodzi o środki finansowe, to przyjmijmy, że jest pewne minimum, którym musimy dysponować, żeby zapewnić dziecku wyżywienie, leki, edukację itp. To jest kwestia odpowiedzialności za swój i dziecka los.Jeżeli brakuje nam na to minimum to chyba zrozumiała jest decyzja o odkładaniu decyzji o posiadaniu dziecka lub zwlekaniu z poczęciem drugiego. Pozostaje ubolewać, że nie wszyscy mają środki na to minimum.-------------Natomiast chciałabym napisać o czymś innym, o tym, że często tracimy poczucie tego co jest niezbędne dla dzieci a czego pożądamy dla nich. Stajemy się i to jest niestety nieuniknione .społeczeństwem konsumpcyjnym, tyle, że u nas w kraju dostęp do dóbr konsumpcyjnych nie jest równy. Czasem widzę, że to co chcemy zapewnić dzieciom to dostęp do jak największej ilości tych dóbr, ulegając stereotypom i sprzedawanym na każdym kroku wizjom zadbanego obywatela. Taki zadbany obywatel, obywatel świata porusza się po świecie korzystając z coraz większej ilości gadżetów , konsumuje wiedzę, rozrywkę, konsumuje nawet znajomości a czas ma tak zapełniony, że już mu brakuje czasu, żeby skorzystać z własnego mózgu i wyprodukować jakąś swoją myśl .Coraz więcej rodziców ulega temu wyścigowi do dóbr i pcha swoje dzieci prosto do " wyścigu szczurów" nie zdając sobie sprawy, że padli ofiarami pięknie sprzedawanych produktów. Wszystko może być produktem, nawet wizja rodzinki konsumującej lekcje tenisa, wakacje tu i tam, edukującej się i wypoczywającej aktywnie.Coraz więcej wymaga się od naszych dzieci i my sami chcemy żeby dzieci nie były gorsze, bo konsumpcja rodzi ducha rywalizacyjnego. Ale rywalizowanie o większą ilość skonumowanych atrakcji prowadzi według mnie tylko do niestrawności i to niestrawności umysłowej. Znam dziewczynkę tak" zadbaną" pod tym względem, dla której ojciec żyły sobie wypruwa, żeby mogła bez kompleksów korzystać z tego " co najlepsze", że dziewczynka ta nie ma czasu ani ochoty na to, żeby zrobić coś twórczego i wykrzesać z siebie choć odrobinę inwencji. Tak naprawdę wszystko to, co zdaje się tak atrakcyjne jest puste a jeśli zawiera w sobie choć odrobinę treści to taką samą treść można znaleźć w prostych rzeczach. Największym skarbem jest wyobraźnia i autorefleksja. Coś co pozwoli naszym dzieciom zachować dystans do świata .I tego powinniśmy pożądać dla naszych dzieci.Jeśli nie możemy dziecku dać tych luksusów, które kuszą wizją zadbania i komfortu , to według mnie - wcale nie czynimy tym dziecku uszczerbku. Ale pisząc to wcale nie mam złudzeń, że to się zmieni. Konsumpcja wcale nie jest paskudna jak brzmi- potrafi mieć bardzo racjonalne opakowanie . Ktoś kto dostał od rodziców dar samodzielnego myślenia łatwiej sobie poradzi z pożądaniem towarów i zapełnianiem pustki za ich pomocą. Przypuszczam zlośliwie, że obecne dzieci mogą się zbuntować gdy dorosną i staną się generacją abnegatów albo zapragną ucieczki do natury a my wypruwający sobie żyły dla nich zostaniemy skrytykowani i nie doczekamy się ani odrobiny wdzięczności.Naprawdę, warto mieć dzieci- a pozwolić sobie możemy na tyle, ile mamy czasu. To powinien być wyznacznik.Szkoda tylko, że niektórzy muszą tracić swój czas na to, żeby zapewnić minimum socjalne rodzinie. PozdrawiamMegi ( filozof :-) )
      • Gość: guest Re: MIAŁA RACJE IP: *.* 28.11.01, 13:42
        Megi - dalas mi do myslenia :)PozdrawiamYM
      • Gość: guest Re: MIAŁA RACJE IP: *.* 28.11.01, 14:07
        Megi, doskonałe ujęcie tematu.Napisała? to co pod?wiadomie czułam i my?lalam ale nie umiałam ubrać w słowa. Miotamy się próbujšc zaspokoić wszelkie potrzeby swoich dzieci. Te konsumpcyjne (Mc Donalds, Pokemony) i te pozostałe. Tak trudno znale?ć złoty ?rodek.PozdrawiamMarta
      • Gość: guest Re: MIAŁA RACJE IP: *.* 28.11.01, 14:52
        AniuG i Megidzieki serdeczne.:love:Ujelyscie mnie za serce i tak zwiezle i jasno powiedzialyscie co ja probowalam powiedziec w calej mojej oplakanej demagogii.Przypomniala mi sie jeszcze taka anegdota:W pewnym miejscu rybacy zalozyli tymczasowa osade. Po powrocie z polowow wyrzucali szczatki ryb karmiac nimi mewy. Dorosle mewy przyprowadzaly wiec swoje piskleta na wyzerke. I tak minelo pare miesiecy. Rybacy zwineli osade i przeniesli sie w inne miejsce. A mewy...te mlode zaczely umierac z glodu. Ot po prostu nie mialy potrzeby zdobywania pozywienia w naturalny sposob a wiec i motywacji do latania`Przepraszam za niedokladne przytoczenie-anegdota jest chyba z De Mello a moral?Pomoz ludziom pomagac sobie samym. I sprowadza sie to nie tylko to tych potrzebujacych,glodujacych i innych ale rowniez do naszych dzieci-pozwolmy im latac.Nauczmy je jak to robic i dajmy im przede wszystkim szanse.Tak by uwierzyly w siebie, nie zwatpily przy pierwszej porazce i zbudowaly wlasny fundament,wlasne poczucie pewnosci i wlasna godnosc. Przeciez nawet chory nie lubi by mu uslugiwano i lepiej sie czuje gdy sam moze sie umys itd.To jest wlasnie to co mi przekazali moi rodzice i to,co sprawia,ze nigdy nie strace wiary w siebie.Byle tylko milosci nie zabraklo.PozdroB
      • Gość: guest Re: MIAŁA RACJE do Megi IP: *.* 28.11.01, 20:48
        Jestem pełna podziwu!!! Dziękuję serdecznie! Tak często zapominamy o tym, co jest NAPRAWDĘ w życiu najważniejsze!Pięknie to ujęłaś! Jeszcze raz dziękuję.Pozdrawiam Goska

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka