Właśnie wróciłam z ostrego dyżuru laryngologicznego. Tak właśnie skończyła
się przygoda mojego syna z lego.
Klocek był w nosie ale jak tam sie dostał to rzecz ciekawa.
Synek budował sobie z klocków samochód, ale zauważył, że jego kuzyn ogląda
bajkę to podszedł do niego i zaciekawiony gapił się w tv. nagle zachciało mu
sie podłubać w nosie a od chcenia do czynu krótka droga. Ale, że Daniel to
mała gapa zapomniał, że nadal trzyma klocek w ręku. No i podłubał sobie razem
z klockiem.
jak się na niego spojrzałam to moje dziecię było bialutkie i przez łzy mi
powiedział, że ma klocek w nosie. No to ja biegiem ubranie wrzuciłam na niego
do sąsiada z prośbą o podwiezienie do szpitala ( jak na złośc mąż zabrał
samochód).
W szpitalu migusiem wygrzebali klocek a mój synu dłuugo dziękował, bo to
bardzo ważny element do budowania