Dodaj do ulubionych

problemy z tatusiem

IP: *.* 14.01.02, 11:40
właśnie jestem 8 lat po ślubie. mam 31 lat, dwójkę wspaniałych i planowanych dzieci (4,5 i 11 miesięcy) i problemy z mężem, który się śmiertelnie niepoważnie zakochał i zostawił nas - bo samemu mu lepiej. wybranka serca nadal ze swoją rodziną(mąż, 2 dzieci), a ja sama w leśniczówce z tysiącem problemów. przyjeżdza regularnie. spedza z nami całe weekendy, jest miły, czarujący, zajmuje się dziećmi, je, śpi, przywozi ciuchy do prania i właściwie nie wiem co myśleć??? gdy kazałam zabrać mu wszystkie swoje rzeczy - odmówił. jedną nogą cały czas jest ze mną i dziećmi! co robić? otwarcie mówi, że lepiej mu tak naprawdę bez obowiązków, ale jest! potrzebuje nas nadal! nie chce wracać, bo nie ma do tego przekonania. a ja? czy mnie ktoś zapytał, czy sobie poradze z dziećmi i pracą zawodową( bo ją lubie i trzeba z czegoś żyć)??? dziwne! a najdziwniejsze jest to, że ciągle mi na nim zależy, kocham go i chce żeby wrócił! dlaczego to wszystko jest takie skomplikowane? co robić żeby nie zwariować??
Obserwuj wątek
    • Gość: guest Re: problemy z tatusiem IP: *.* 14.01.02, 12:37
      Czekaj, czegoś tu nie kapuję, zostawił was bo się zakochał ale nie jest z tą drugą? To normalne że nadal go kochasz, przecież macie za sobą wiele cudownych chwil o których nie jest łatwo zapomnieć. Ale moim zdaniem dajesz się urabiać na całego!Nie obraź się, ale ja postawiłabym sprawę jasno, niech wybiera i zdecyduje czy chce być z wami, czy do końca życia bedzie przyjeżdżał na gotowy ciepły obiad i po czyste ubranie.A ty będziesz cierpiała bo jemu będzie tak wygodnie?Musisz coś postanowić, przecież są dzieci które bardzo kochasz!gorąco pozdrawiam JmK
      • Gość: Gosiafka Re: problemy z tatusiem IP: *.* 14.01.02, 12:49
        Matko Agata !! Musisz baaardzo kochać tego faceta .Co to za smarkacz i co to za układ .Włos się na głowie jeży . :eek: Tam ma kobietkę tu prane ubranka.Naprawdę Cię podziwiam ,znając siebie (a charakterek to ja mam) Już dawno te jego ciuchy fruwałyby po podwórku.Nie wolno dawać się tak traktować ,wiem że łatwo powiedzieć .co z dziećmi ,ze stroną finansową !Ale dla dobra tych dzieci właśnie tak nie można ,nie można dawać się tak traktować życzę wszystkiego dobrego i dużo siłyGosia
      • Gość: guest Re: problemy z tatusiem IP: *.* 14.01.02, 12:52
        No mężowi robisz prezent nie z tej ziemi. Ma dwa domy, dwie kobiety... hm.. na jego miejscu nic nie robiłabym z tym, bo układ jest wygodny. Tylko jak Ty długo tak wytrzymasz? Radzić Ci nie będę, ale na pewno musisz podjąć konkretną decyzję, albo rybki albo akwarium. Albo mieszka z Wami i jest z Wami, albo walizeczka i żegnaj misiu. Wykończysz się, jeśli ta chora sytuacja będzie trwać dłużej.Gorące pozdrowienia kaya
    • Gość: Alka Re: problemy z tatusiem IP: *.* 14.01.02, 13:24
      Cóż, nie byłam w takiej sytuacji, ale jak się znam to te jego ciuszki do prania wyfrunęłyby pierwszym otworem w ścianie jaki by mi się napatoczył! Jeśli nie jest z Wami na całego to niech korzysta z pralni, jadłodajni, sprzątaczki itp., albo zaniesie tej drugiej... Zanim zamieszkałam z moim partnerem ustaliłam jasno, że nie potrzebuję faceta by mu prać sprzątać itp. Przyjął i teraz jak coś mu się przez dłuższy czas nie chce zrobić to wystarczy: a pamiętasz...? I już jest dobrze ;-) Nie daj się, Ty bez niego byś sobie dała radę - na pewno, a on bez Ciebie? Nie sądzę...
    • Gość: guest Re: problemy z tatusiem IP: *.* 14.01.02, 14:16
      Biorąc ślub składa się przysięgę, która zaczyna sie od słów: "Pomny praw i obowiązków wynikających z założenia rodziny uroczyście przyrzekam...".Dodam tylko tyle, że mimo całej miłości jaką bym żywiła do męża po zrobieniu mi takiego numeru zastał by walizki spakowane przed drzwiami, zamki w drzwiach zmienione i pozew o alimenty leżacy na tych walizkach. Bądź egoistką i pomyśl o sobie, bo co bedzie jak jemu znudzi się przyjeżdżanie do Was tudzież znajdzie sobie inny obiekt westchnień, który przyjmie go z otwartymi ramionami i bedzie prać, prasować, sprzątać i gotować??pozdrawiamsammy
    • Gość: guest Re: gadu, gadu IP: *.* 14.01.02, 14:41
      Jak to łatwo pogadać... Co ja bym takiemu niewdzięcznikowi zrobiła! Wywalić walizki, wykopać drania! itp.Dziewczyny, takie rady to, za przeproszeniem, potłuc o kant ...y.Tak to sobie można powygrażać póki problem nas nie dotyczy.Ale kiedy już zaistnieje, to raczej trzeba odsunąć urażoną ambicję i pomyśleć rzeczowo zamiast sprawiać by jego ubrania fruwały i drzeć się nawzajem za kudły.Kochasz go? Zależy Ci na nim? Potrafiłabyś wybaczyć? Jedna jest rada: POCZEKAJ. Głupio się zakochał? Bywa. Zdarza się nie tylko facetom. Poczekaj. Zakochanie minie. To przykre, prawda, ale warto dać szansę. Macie za sobą tyle lat. On nie wykazał się rozsądkiem, Ty więc daj Wam szansę. Zanim podejmiesz decyzję, poczekaj. Mam w tej kwestii pewne doświadczenia, trochę swoje, trochę bliskiej znajomej. Jeśli chcesz pogadać o tym, daj znać... Matylda
      • Gość: guest Re: gadu, gadu IP: *.* 14.01.02, 14:56
        Troche sie zgadzam z matylda. Agato, jak czekaszto czekaj. Ale prac i gotowac mu przestan. I popros o decyzje-albo zabieram swoje zabawki i ide do innej piaskownicy, albo cos razem probujemy naprawiac. A nie takie szczere- ja tu zostaje bo tak bez obowiazkow to mi dobrze.... Szanuj sie troche kobieto!
        • Gość: guest Re: gadu, gadu IP: *.* 14.01.02, 16:01
          Ja też się zgadzam, że propozycje typu "Rzuć go w cholerę", podobnie jak namawianie do romansowania z mężami na czacie, to próby zabawy czyimś życiem. Zastanówcie się, czy czasem nie próbujecie napisać jakiejś powieści typu "kepasa", gdzie tak łatwo przestawia się pionki.Do rzeczy - Agato, widać, że chcesz go odzyskać. Moim zdaniem pierwsze, co powinnaś zrobić, to przestać być jego służącą. Bądź kobietą samodzielną, spełnioną, z własnymi zainteresowaniami, poglądami, realizujacą swe marzenia. To go o wiele bardziej zaintryguje, niż posłuszna, potulna kucharka, sprzątaczka i praczka. Pokaż, że bez niego potrafisz być szczęśliwa i spełniona. Zaimponuj mu czymś.Nie możesz się podkłądać, musisz się szanować!Oczywiście, pod warunkiem, że chcesz, aby wrócił. Jeśli jesteś gotowa mu wybaczyć. Nie wiem, i nie powiem Ci, czy warto - Ty sama wiesz, czy dasz sobie z tym radę.Pozdrawiam Agnieszka
          • Gość: guest Re: gadu, gadu IP: *.* 14.01.02, 18:47
            sammy to jest :"swiadomy/a praw i obowiazkow uroczyscie oswiadczam ze wstepuje w zwiazek malzenski i przyzekam ze uczynie wszystko aby nasze malzenstwo bylo szczesliwe,zgodne i trwale" zgadzam sie z wypowiedzia poprzedniczek - podpisuje sie obiema raczkami :) Kobito postaw sprawe jasno - albo Ty i dzieci , albo do widzenia - lacznie z gatkami do prania.
            • Gość: guest Re: gadu, gadu - agata IP: *.* 15.01.02, 09:16
              jestem kobietą ambitną. jestem leśnikiem! pracuje zawodowo, uwielbiam tę prace, jeżdze konno, pływam, czytam, słucham i czuje się całkowicie zadowolona z tego kim jestem. tylko nie rozumiem dlaczego ja dorosłam, a on nie. ucieka przed obowiązkami w coś czego sam nie rozumie, jesteście super!! moze się pozbieram agata
      • Gość: Sammy Re: gadu, gadu - do Matyldy i Lilly IP: *.* 15.01.02, 22:20
        Widzisz, ja nie pisałam tego z pozycji osoby, która myśli, że postąpiła by w ten sposób tylko z pozycji osoby, która coś takiego zrobiła. Nie będę opisywała jak i co, powiem tylko, że w pewnym momencie - po dwóch latach małżeństwa - nie wytrzymałam i dałam mojemu (obecnie byłemu) mężowi tydzień na zmianę swojego zachowania i zagroziłam, że w przeciwnym razie będziemy musieli się rozstać. Mój mąż w to nie uwierzył i obudził się z przysłowiową ręka w nocniku, a zobaczył mnie dopiero na rozprawie alimentacyjnej. Posiadam własną dumę i godność osobistą i nikt, ale to nikt nie bedzie ich deptał. A tym bardziej osoba, która uważa i mówi, ze mnie kocha, ale bedzie żyła w taki a nie inny sposób, bo tak jest jej wygodnie.Partner nie jest zabawką, która jak nam się znudzi to odstawiamy ją na półkę, a jak bedziemy mieć ochotę to z powrotem po niego sięgamy. Partner nie jest komputerem, który można wyłączyć bo nam tak wygodniej. A tym bardziej dzieci...I ja nie mówię, że wystawienie męża za drzwi jest proste. Ale jeżeli jest to jedyne wyjscie, które jest w stanie go otrzeźwić, to należy z niego skorzystać. Szczególnie jeżeli zakładamy, że jeżeli przeprosi i wyjaśnimy sobie całą sprawę, to wpuścimy go z powrotem.A mój obecny mąż stwierdził, że facet nigdy się nie zmieni skoro kobieta chcąc go odzyskać będzie mu prała, prasowała i gotowała obiady. Niestety sytuacja bedzie się pogarszała, bo mężczyzna traci do takiej kobiety szacunek.Tak więc czasami potrzebne jest podjecie bardzo radykalnych kroków, by potem było nam lepiej...pozdrawiam sammy :)
        • Gość: horac Re: żegnaj Misiu? - do Sammy i oczywiście Agaty IP: *.* 16.01.02, 12:53
          Droga Sammy, Nie bardzo mogę wyobrazić sobie to co napisałaś (wyznaczenie mężowi ultimatum, że albo poprawi się w 7 dni albo żegnaj Misiu!) Może poprostu wyobraźnia mi niedomaga. Mieliście dzieci? Jeśli tak, to tym bardziej coś mi tu nie gra. No, ale wolność wyboru. Ja żyję trochę inaczej. Też nie zawsze w naszym małżeństwie było różowo, ale mamy dziecko (11 m-cy) i oboje jesteśmy pozbawieni wątpliwości, że synek jest dla nas najważniejszy na świecie (chyba nie jesteśmy toksyczni?). Myślę sobie, że skoro powołałam dziecko na świat, moim zadaniem jest zapewnić mu pełną rodzinę (no wiadomo, że nie za wszelką cenę - w przypadku przemocy czy alkoholizmu rozstanie wydaje się usprawiedliwione). I mój honor, poczucie godności nie są tu aż tak ważne. Jestem w stanie poświęcić wiele dla trwania naszej rodziny. Uważam, że warto. Zresztą, bardziej niż honor, cenię charakter. A ten trzeba mieć, by zmierzyć się z trudnościami, co też polecam Agacie, zamiast podejmowania nerwowych decyzji, gwałtownego działania. Trud cierpliwości , niełatwy spokój i wiara że się uda to jedyna dobra droga, jaką widzę. Łatwiej jest się szybko rozwieść niż przezwyciężyć trudności. Szybki rozwód, to według mnie pójście na łatwiznę. Uważam też, że ludzie pobierając się powinni być świadomi, że wcześniej czy później przyjdą gorsze chwile dla ich związku. Po to jest ich dwoje, że kiedy jedno straci głowę, drugie ma być tym kto wskaże drogę i chwilowo samodzielnie podtrzyma rodzinę. Agata ma wiele dobrej woli, chce spróbować, być może nawet zdoła wybaczyć. Agato, czy Twój mąż dałby się namówić na terapię rodzinną? Czy jesteście wierzący? Są osoby duchowne - ludzie wielkiej mądrości, wspomagające małżeństwa w kryzysie. Wiesz, gdyby Twój mąż był idiotą, zauważyłabyś to przez te 8 (jeśli dobrze pamiętam) lat. A może tak jest, że ta jego Flama, to tylko skutek problemu, który wynikł gdzieś po drodze? A jakim synem jest Twój mąż? A może spotkały Was czy jego problemy materialne, utrata pracy?A może, przy Tobie, aktywnej kobiecie, czuje się szaro i nijako? Tamta połechtała jego miłość własną - czy to długo, żeby dać sobą zakręcić? Pozdrawiam. Matylda
          • Gość: Sammy Re: żegnaj Misiu? - do Matyldy IP: *.* 16.01.02, 14:19
            Matyldo, a jednak to zrobiłam. Po roku prósb i gróźb nie wytrzymałam i postawiłam takie ultimatum.Na pytanie dotyczace dzieci odpowiem twierdząco, tak mamy córkę.Wiesz, żeby dostać prawo jazdy trzeba zdać egzamin. Niestety nie ma egzaminu, który upoważnia do wzięcia ślubu czy też zostania rodzicem. A szkoda, bo nie wszyscy do tego dorastają. Obecnie jestem w drugim związku już trzy lata. Jak na razie dogadujemy się bez większych problemów i mam nadzieję, że tak pozostanie.Postąpiłam tak jak postąpiłam i nie żałuję. Naprawdę jestem szczęśliwa czego i wszystkim Wam życzę.pozdrawiamsammy :)
    • Gość: guest Re: problemy z tatusiem - odpowiedź IP: *.* 15.01.02, 09:11
      dzięki za rady!! ale on jest sam. mieszka sam. z nią utryzmuje kontakt telefoniczno - mail-owy! sama nie wiem czy dobrze robie? daje mu niesamowity kredyt zaufania i warto na niego czekać?? zależy mi na nim! sama tego nie rozumiem! a dzieci!! jego syn ma 11 miesięcy, a córka tęskni mocniej ode mnie!! jestem głupia?? czasem myśle, że absolutnie tak!! już mi troche lepiej! dzięki wszystkim!! kiedyś też mówiłam i wiedziałam co zrobię kiedy..... ale teraz.... jest zupełnie inaczej! nigdy nie można przewidzieć co będzie.. pozdrawiam!!
      • Gość: emama25 Re: problemy z tatusiem - odpowiedź IP: *.* 15.01.02, 09:33
        jakie to przykre, dowiedzieć się po ośmiu latach że żyło się z dzieckiem i draniem. Bardzo Ci współczuje, ale dla własnego dobra powinnaś się głęboka zastanowić co dalej. Czy jak on wróci i jednak stwierdzi, ze ty lepiej gotujesz i prasujesz jego gacie, to czy będziesz potem szczęśliwa, czy bedziesz w stanie zapomnieć ze była ta druga. Trudno jest cos poradzić jak się takiej sytuacji nie przeżyło.Swoja drogą to jesteśmy małżeństwem od 7 lat i do głowy by mi nie przyszło że mój mąż mógłby zrobić coś takiego, ale teraz to chyba zwątpiłam w płeć przeciwną i przestałam być czegokolwiek pewna oprócz siebie.Masz przynajmniej dla kogo żyć i cudowna pracę, której akurat bardzo Ci zazdroszcze. Dopiero raz w życiu słyszałam o kobiecie leśniku, ty jesteś druga. Tyle że tamta jest stara panną i przypomina raczej dobrze zbudowanego chłopa.Pozdrowionka
    • Gość: Lilly Re: problemy z tatusiem IP: *.* 15.01.02, 10:42
      Nie napiszę pewno niczego nowego - przede wszystkim weź głęboki oddech i zastanów się czego naprawdę chcesz. Nie mysl o tym, co wypada zrobić w takiej sytuacji, posłuchaj serca i posiłkuj się rozumem. I podejmij decyzję - albo zrobisz wszystko, by odbudować swój związek (bo kochasz męża, bo chcesz mieć dalej rodzinę, bo jestes gotowa wybaczyć etc), albo konsekwentnie wszystko ukrócisz. Pamiętaj, to ma być twoja decyzja, twoje szczere chęci. A tak zupełnie na marginesie - pisało już o tym kilka dziewczyn - podziwiam niektóre z Was z jaką łatwoscią dajecie "dobre" rady typu - rzuć go, zostaw, niech ma... Jakie my wszystkie jestesmy mądre gdy chodzi o kogos innego, gdy tylko obserwujemy chłodnym okiem inny ludzki dramat. Osobiscie nigdy nie wzięłabym na siebie odpowiedzialnosci za czyjes życie, zwłaszcza w sytuacji porady internetowej...Drażnią mnie takie jednoznaczne i radykalne rady - może przychodzą nam one z łatwoscią, bo to nie my będziemy ponosić konsekwencje ich wprowadzenia w życie? Pamiętajmy jednak, że kierujemy je na dobrą sprawę do osób zupełnie nam nieznanych, anonimowych. I pamiętajmy, że z reguły znamy tylko jedną stronę medalu. A przecież wszystkie wiemy, że życie nie jest takie proste.Pozdrawiam :)
      • Gość: guest Re: problemy z tatusiem IP: *.* 15.01.02, 12:14
        No więc właśnie - mądre słowa Lilly! Mojej koleżance, która znalazła się w podobnej (ale tylko PODOBNEJ) sytuacji (dziecko 2 latka, mąż zakochany w innej - ale nie zamieszkały z tą drugą, i też się wyprowadził, także przyjeżdżał do dziecka, pomagał), otóż tej kobiecie nikt z bliskich nie ośmielał się dawać rad typu "odstrzel drania". Wszyscy serdeczni jej, mówili - daj mu czas. Ciężko jej było czekać, co wieczór dusiło w dołku, przerażała pustka kątów wspólnego do niedawna domu. Ta kobieta to właściwie nie tak moja znajoma jak mojego męża. Przyjeżdżaliśmy do niej, gdy w długie zimowe wieczory siedziała przygnębiona w domu tuląc córcię bardziej spragnioną ojca niż ona męża. Gadaliśmy długo i to właśnie mój mąż, wiedząc już sporo o życiu i będąc facetem, prosił ją o cierpliwość. Nie o akceptację dla postępowania jej niewiernego chłopa, a o cierpliwe przeczekanie właśnie. Nie było to dla niej łatwe. Trudno jej było po prostu nic nie robić i czekać. Czuła się upokorzona, zazdrosna i zaznała wszystkiego tego co przeważnie ze zdradą się wiąże - a więc i odwetu. Dowiedziała się kim jest ta trzecia. Okazało się, że jest ona, o dziwo! świadkiem Jehowy (o dziwo - bo uwodzenie żonatych w tym wyznaniu jest podobno surowo zakazane). Postarała się więc, by przełożeni tego kościoła (czy jak to tam się zwie) dowiedzieli się o tym romansie. No i dowiedzieli się. "Trzecia" przestała więc czcić Jahwe. Mąż, jakoś tak się złożyło, przestał czcić tę trzecią. Ale nie wracał. To uzmysłowiło naszej znajomej, że problem tkwił gdzie indziej. Już teraz bez żalu, złości postanowiła poczekać i zrobić rachunek także swojego sumienia. Nie była idealnym partnerem - władcza, porywcza, narzucająca swoje zdanie, nie dająca facetowi pola do działania. Mógł czuć się przy niej niepotrzebny, mało operatywny, fajtłapowaty. Poza tym rodzina - jej i jego - obie strony dość silnie ingerowały w ten związek. Wiele znalazła przyczyn tak po swojej jak i męża stronie. Zaczęli rozmawiać, szczerze mówić (bez złości) o tym, gdzie i co ich oboje bolało. Wrócił. Już ponad rok są znowu razem. A najbardziej z tego cieszy się ich córka. Pozdrawiam. Matylda
        • Gość: Gosia26 Re: problemy z tatusiem IP: *.* 16.01.02, 14:37
          Tez kiedys wywalilam meza za dzrwi. On plakal po jednej stronie drzwi, ja po drugiej. A jednak otworzylam je dopiero gdy przyszedl i powiedzial, ze podjal decyzje i ze zostaje z nami. I chociaz kocham go okropnie, jestem od niego uzalezniona finansowo w pewnym stopniu bezgranicznie mu ufam itd, uwazam, ze o ile nie warto tak po prostu zatrzaskiwac drzwi, to postawa jaka lansuje Matylda (czyli razem za wszelka cene) jest mi obca. Sammy ma racje. Dopiero twarde zycie weryfikuje nasze wybory. Czlowiek ktory byl fajowym mezem bezdzietnym,przydzieciach moze sie okazac gowniarzem. Facet nieodpowiedzialny moze dorosnac dzieki posiadaniu dzieci. Dlatego bron Boze nie radze agacie stwierdzania ze nie warto i poszukiwan nowego tatusia. Ale jesli gosc chce byc sam,to niech bedzie sam. Muwisz ze przyjezdza na weekendy. Moze masz mozliwosc wyjechacwtedy? Ty sobie odpoczniesz, a on niech pogotuje i poprzewija, popierze i poczyta bajki.Nie mozna byc troche tata czy troche mezem, a chyba wlasnie to twoj maz stara sie osiagnac. Mysle ze kazdy zwiazek przezywa kryzysy- dzieki temu sie umacnia lub pada. Zapewne obie strony sa winne tej sytuacji- i agata i jej maz, zabraklo miedzy nimi komunikacji. Ale na sile nie warto w sobie szukac winy. Matyldo wiesz historia twojej kolezanki jest slodka i rzewna ale bardzo przepraszam, jesli ona taka zla kobieta byla, to jej maz nie mogl jej o tym powiedziec tylko musial sobie jakas taka bardziej ulegla przygruchac?? I zdecydowanie sie nie zgadam z twoim stwierdzeniem ze dziecku trzeba zapewnic pelna rodzine. Trzeba mu zapewnic milosc i wzorce osobowe. Nauczyc walki o godnosc i wysokie poczucie wlasnej wartosci. Jeslimoja corka wyjdzie za gowniarza chcialabym, zeby umiala od niego odejsc, przyznac sie do bledu i zaczac od nowa, a nie tkwic w zwiazku zeby dzieckomialo tate. Tego kwaiatu pol swiatu, jak mawia moja babcia, dwa razy mezatka (to byl skandal :)dla ktorej jej drugi maz rzucil palenie, przyjal ja z dwojka dzieci, przelknal zapowiedz ze ona juz wiecej dzieci nie chce i przestal byc starym kawalerem :)
          • Gość: horac Re: problemy z tatusiem-do Złej - Dlaczego? - Gosi IP: *.* 16.01.02, 15:32
            "Na siłę nie warto w sobie szukać winy" - napisała ZłaGosia.No bo nie warto na siłę! Ale w ogóle warto!Chcę Ci powiedzieć ZłaGosiu, że nie "lansuję" postaw, Broń mnie Panie Boże, mówię tylko co ja bym zrobiła, i mówię też "wolny wybór!".Mój wybór w konfrontacji miłość własna i miłość do rodziny pada zdecydowanie na to drugie. Moje pierwsze małżeństwo rozpadło się w dużej mierze dlatego że byłam głupiutką, zakochaną w sobie małą egoistką z przerośniętym POCZUCIEM GODNOŚCI, na nieszczęście on podobnie (w ogromnym skrócie rzecz ujmując)A jak przeczytasz uważnie "słodką i rzewną", jak ją oceniłaś, historię mojej znajomej, to dowiesz się, że on jednak nie z powodu tej drugiej-uległej odszedł od żony. Powód tkwił gdzie indziej!!! Bardzo cieszę się, że drugi mąż Twojej babci rzucił palenie i przyjął ją z dwójką dzieci. To bardzo pocieszające! Tylko co te dzieci na to powiedziały? Czy ktoś je w ogóle pytał o zdanie? Tym optymistycznym akcentem, kończę już moje wynurzenia, nie chcąc Cię bardziej zezłościć niż już jesteś ZłaGosiu rozzłoszczona. Spadam do domu. Ciao. Matylda.
            • Gość: Gosia26 Re: problemy z tatusiem-do Złej - Dlaczego? - Gosi IP: *.* 16.01.02, 23:36
              Nie nikt ich nie spytal. Ale drugi maz mojej babci to jedyny dziadek jakiego znam i moja mama nie zna swojego prawdziwego ojca.Wiesz egoizm to jedno, zdrowy szacunek do swojej osoby to drugie. Wsrod powodow do rozwodu wymienilas alkoholizm. Nie wiem w czym on jest gorszy od robienia z kobiety smiecia poprzez mieszanie jej w glowie. Przeczytaj jeszczeraz pierwszy post. Nie jest z tamta. Jest sam. Ale do dzieci przychodzi. Dzieci pewnie sikaja ze szczescia ze ata przyszedl. Tata spija smietanke,bo bowiazkow nie ma zadnych, niech przyjdzie zona opierze nakarmi, dzieci oblepia. Tak nie mozna!!! Dzieci juz za moment sie skapuja co jest grane. Pierwszy maz mojej baci byl taki. A ona fakt- ma despotyczny charakter. No to sie rozwiodla i trafila na swego. ewnie go juz nie kochala- milosc przy takich zachowaniach przez pare lat wyparowuje. Milosc sammy tez nie wytrzymala- ile razy mozna czekac az on dorosnie? Ty- tez widocznie czekalas za dlugo skoro sie rozwiodlas. I co- zalujesz zemasz drugiego meza? Masz go tylko dlatego ze masz dziecko i postanowilas zostac w imie swietej trwalosci malrzenstwa i posiadania pelnej rodziny? Nie chcesz byc sama za wszelka cene? Czy zwyczajnie go kochasz? To chyba wazne pytania. Dopoki sie kocha- trzeba walczyc. Ale potem? Czy warto? W imie czego?Matylda i zla nie jestem na ciebie. Zla kobeta jestem, jak mawial nawiekszy MACHO filmu polskiego ;) Internet pare razy mnie zbulwersowal,kilka razy rozczarowal. Zezloscil? Nigdy.
              • Gość: horac Re: problemy z tatusiem i emamą - logowanie niemożliwe po fakcie IP: *.* 17.01.02, 10:05
                Odpisałam Ci Zła-Jeszcze?-Gosiu, ale zapomniałam się zalogować na początku i mój post diabli wzięli.Widzę, że po napisaniu odpowiedzi nie ma szans by się zalogować i wysłać posta. Jak będę miała chwilę, to jeszcze raz to wszystko wypocę. Tymczasem Pa. Matylda.
                • Gość: Gooh Re: problemy z tatusiem i emamą - logowanie niemożliwe po fakcie --> ależ możliwe MATYLDA IP: *.* 18.01.02, 13:45
                  Matylda, ja tylko z pomocąjesli nie zdążyłaś lub zapomniałaś sie zalogować, to wystarczy skopiowac całą treść postu (zaznaczasz wszystko i wciskasz ctrl i C) a potem po zalogowaniu i wejściu na ten sam post, w tereści postu (teraz pustej) ustawiasz się kursorem i wciskasz wklej, czyli ctrl i V.mam nadzieje, że to Ci pomoże, bo wiem, że trudno jest napisac ponownie to samoPozdrawiam Gooh
              • Gość: horac Re: problemy z tatusiem-do Złej - Dlaczego? - Gosi IP: *.* 18.01.02, 08:55
                Chyba po prostu nie dane mi będzie odpowiedzieć na Twój post, znowu mi się coś porąbało i się nie wysłał, znikając przy tym. Myślę, że dam za wygraną. Mierna jest moja wiedza o internecie. Pewnie sama coś tu knocę. Może znasz się lepiej na tym? Powiedzmy, że odpisuję na post. Nie chcąc tego robić on line, rozłączam się i piszę. Bywa, że w trakcie pisania wyskakuje mi, to znaczy pojawia się nagle na środku okienko "połącz". Kiedy nie skorzystam z tej okazji, potem, gdy post jest już skończony, nie mogę się połączyć z emamą. To zapewne kwestia jakichś ustawień w moim komputerze, albo co? Natomiast, jeśli odpisywanie nie trwa zbyt długo, nie mam problemów z powtórnym wepchnięciem odpowiedzi na emamę. A jak Ty to robisz?Matylda.
                • Gość: agatalesnik Re: problemy z tatusiem-do Złej - Dlaczego? - agata IP: *.* 18.01.02, 13:49
                  wszystko doszło jak trzeba. czekam za odpowedź z niecierpliwoscia i twoje zdanie. bardzo wszystkie mi pomagacie! dzięki
    • Gość: Gooh Re: problemy z tatusiem IP: *.* 15.01.02, 11:27
      Agatko,współczuje Ci z całego serca (sama byłam, a może jeszcze jestem w podobnej sytuacji) , ale ...powinnaś sie zastanowic co dla Ciebie jest lepsze, jak naprawdę chcesz żyć? Tylko Ty znasz odpowiedź na to pytanie. To nie jest łatwe, wiem, ale trzeba jasno określic sytuację (nie piszesz co prawda, czy taki stan juz długo trwa, może dopiero się zaczął).Dla zdrowia psychicznego trzeba rozjaśnić jak najszybciej (nie określam czasu, bo dla każdego co innego to oznacza)tę sytuację :-)Trzymam kciuki i gorąco pozdrawiamGooh.
      • Gość: agatalesnik Re: problemy z tatusiem-dzięki bardzo IP: *.* 17.01.02, 13:49
    • Gość: Lilly Re: problemy z tatusiem IP: *.* 18.01.02, 08:23
      Widzę Agata, że Tobie na nim zależy, a i ty nie jestes mu tak zupełnie obojętna. Może więc jest o co powalczyć? Porozmawiaj z nim, spokojnie bez krzyków. Spróbujcie oczyscić atmosferę.Mieszkasz pod Poznaniem? Ja jestem z Poznania.
      • Gość: agatalesnik Re: problemy z tatusiem- do Lilly IP: *.* 18.01.02, 13:52
        może odpowiedziałabyś po za forum. chętnie się spotkam i pogadam na "żywo" dzięki za słowa które pokrzepiły mnie co nieco, bo ostatnio jakoś trace nadzieje, że on to wszystko zauważa, całe moje starania i wysiłki! staram się nie tracić nadzieji. jest mi strasznie ciężko samej z dzieciaczkami. pozdrawiam gorąco!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka