kuku-007
19.11.06, 18:25
Taki post znalazłam na forum Oszczędzamy... wątek "Największa oszczedność
zycia" czy coś takiego. Ciekawe, pawda? Zresztą jak cały watek...
My z mezem najwiecej zaoszczedzilismy nie placac przez kilka lat alimentow na
jego byla corke. Wprawdzie pozniej trzeba bylo to splacac, ale i tak wtedy
dzieki temu jakos udalo nam sie przezyc i zalatac dziury w budzecie.
Oszczedzamy tez dzieki temu, ze jestem jeszcze studentka i dzieki temu
wszyscy w
trojke (lacznie z 36 letnim mezem, ktory ledwo zdal mature i studentem nigdy
nie
byl) mieszkamy od kilku lat w akademiku. Stwarza to pewne dlsze mozliwosci, bo
wiadomo, ze w akademiku oszczedzamy na chemii, srodkaCH do sprzatania, nie
placimy za prad, wode itp.
W razie potrzeby zawsze znajdzie sie tez ktos, kto gratis zajmie sie synkiem,
wiec oszczedzamy tez na opiekunce. Czasami ktos nas czyms poczestuje, co
generuje dalsze oszczednosci.
W czasie wakacji oszczedzamy wysylajac dziecko na dwa miesiaca do dziadkow
mieszkajacych na kaszubach. Sami tez spedzamy u nich urlop i wtedy nie musimy
placic praktycznie za nic.
Zakupy spozywcze robie w Biedronce lub Tesco(polecam marke tesco). Maz nie
jest
wybredny, wiec jak czasem zostaje jakies stare jedzenie, robie mu z tego jakas
zapiekanke (patent z emamy).
A przede wszystkim dostosowuje wydatki do mozliwosci, o czym wielu zdaje sie
zapominac.