Dodaj do ulubionych

powrót do pracy

IP: *.* 03.02.02, 17:34
Dziewczyny, czy któraś z Was była pozostawiona sama sobie z decyzją o powrocie do pracy ? Chodzi mi o sytuację, kiedy mąż niby generalnie nie ma nic przeciwko i potwierdza nawet taką konieczność, ale jednocześnie nie robi zupełnie nic aby kobiecie ten powrót ułatwić. Dziecko do przedszkola jeszcze za małe, każde inne rozwiąznie facetowi z jakichś powodów nie pasuje i tak w kółko. Czy któraś samodzielnie podjęła taką decyzję, załatwiła formalności, wróciła do pracy i teraz nie żałuje ???
Obserwuj wątek
    • Gość: Aldonia Re: powrót do pracy IP: *.* 03.02.02, 18:16
      A czy jest jakiś facet, na którego można liczyć?Ja wiedziałam, że wrócę do pracy, bo z poborów męża to mogliśmy porobić opłaty. I koniec. A dziecko? Było wiadomo, że to moja mama będzie się zajmować. Mąż się krzywił, bo z moją mamą nie przepadają za sobą. Ale cóż było robić?Na szczęście mam wspaniałego jeszcze ojca, który zawsze jest do usług i teraz to głównie on zajmuje się wnuczką.
      • Gość: MiZ Re: powrót do pracy IP: *.* 03.02.02, 18:26
        A czy jest jakas "Baba", na ktora mozna liczyc??? (oczywiscie poza moja ;) )A tak w ogole to moze czasami same podejmiecie decyzje, jesli nie potraficie sie dogadac z Wasza druga polowka? :)maz :hap:
        • Gość: Aldonia Re: powrót do pracy IP: *.* 03.02.02, 23:34
          Ot, i odezwał się typowy facet. :OUkłuło? :ouch:1. W kuchni odlepiła się tapeta. Powiedziałam mojemu, że coś z tym zrobił. Stwierdził, że jak będziemy robić remont w kuchni, to się wymieni. Wisiała tak ta tapeta niechlujnie, aż po 3 miesiącach ojciec mój nie mógł na to patrzeć i przykleił. :bounce:2.Samochód jest na mojej głowie: tankowanie, myjnia, warsztaty, bo mój nie ma prawa jazdy i ma święty spokój. :sleep:3.Każde wakacje muszę zaplanować sama, bo mu wszystko jedno. :gun:4.Jadąc przez pół Polski na upragniony wypoczynek, muszę sama liczyć na siebie, bo mój, mimo że trzyma mapę to i tak zamiast "w lewo", powie "w prawo" i odwrotnie i licząc na niego zajechalibyśmy pod durnego chatę. :eek:Nie chce mi sie więcej przypominać ciekawych szczegółów bo już późno i idę spać. :hello:
          • Gość: MiZ Re: powrót do pracy IP: *.* 04.02.02, 00:13
            Moze ja jestem typowym fecetem, ale mnie to nie kluje :)Cale szczescie ,ze moja "baba" nie jest "typowa" :)1- Jakos zbyt czesto na mnie nie narzeka, a jak jestem w "wyjazdach" to nie czeka 3 miesiace, by podkleic tapete w kuchni :hap:2- To ,ze Twoj "typowy facet" nie jezdzi na myjnie, do tankowania i warsztatu to rzeczywiscie wydaje mi sie nienormalne, :crazy: mimo iz nie ma prawa jazdy :lol:3- I Ty narzekasz ,ze mozesz sobie wybrac miejsce i sposob spedzenia wakacji??????!!!!!!!...:) ja niestesty nie mam takiej mozliwosci i musze sie konsultowac z zona ;)4- Biedaczek... :) zaczynam mu wspolczuc... :) ale majac taka zone to mu sie nie dziwie, ze jest tak zestresowany, ze nie wie w ktora strone sie obrocic (na ten punkt spojrz z przymruzeniem oka jesli mozesz ;) )To jak juz tak pozno to ja tez ide :sleep:maz :sol:P.S.I jak kazdy typowy facet wierze w swoja nietypowa "babe", ze poradzi sobie przez tydzien jak bede w delegacji :love:
          • Gość: wiesia Re: powrót do pracy IP: *.* 04.02.02, 08:10
            Aldonie ja mam tak samo i uważam to za normalne- przyzwyczaiłam się i tyle :ouch: Różnica taka, że tę tapetę sama bym przykleiła...;-)
        • Gość: tygrys Re: powrót do pracy IP: *.* 04.02.02, 01:12
          Dogadać to my się chyba potrafimy, tylko druga połowa facet niestety najczęściej...) musi najpierw wiedzieć, czego chce. A nie "zadecyduj sama, a jak coś pójdzie nie tak to wszystko twoja wina".
          • Gość: MiZ Re: powrót do pracy IP: *.* 04.02.02, 07:01
            ??????? chyba????? :crazy:A poza tym skoro nie wie czego chce, to chyba Ty powinnas byc zadowolona? :)"Typowa kobieta" zawsze przeciez stara sie postawic na swoim, wiec my... "typowi faceci" , czasami nie chcemy juz dyskutowac :)Przepraszam, ale sie spiesze wiec rozwine to moze za tydzien :)maz :hello:
            • Gość: tygrys Re: powrót do pracy IP: *.* 04.02.02, 09:29
              Bardzo interesujące... Dlaczego w takim razie Wy, "typowi faceci" chcecie dyskutować na tak "typowo babskie" tematy jak kolor firanek, wybór kurteczki dla dziecka, czy rodzaj garów w kuchni ???
    • Gość: Adzia Re: powrót do pracy IP: *.* 04.02.02, 09:42
      Kasiu, a może coś więcej napiszesz ? Bo jakoś tak trudno sobie wyobrazić Twoją sytuację...czy mąż nie chce zostawić dziecka z opiekunką? Co mu konkretnie nie pasuje? Co konkretnie chciałabyś, żeby robił? Czy przeszkadza Ci bierność męża, czy jeszcze coś innego?Może się coś wymyśli...PS. Ludziska, przestańcie Wy z tą typowością. Sami wiecie, że to idiotyczne (przepraszam za wyrażenie, ale szufladek to ja nie cierpię jak zarazy. Każdemu można wytykać że jest typową babką, typowym facetem, typowym cyklistą czy typowym czymśtam. To typowe argumenty argumenty poniżej typowego pasa, w typowym sporze płci. Jakież to typowe ;-) ).
      • Gość: tygrys Re: powrót do pracy IP: *.* 04.02.02, 20:43
        Generalnie nie chodziło mi o pretensje do męża, bo rozumiem, że można mieć wątpliwości. Też boję się tego powrotu i pozostawienia dziecka z obcą jakby nie było nianią (o ile znalazłabym taką za rozsądne pieniądze...). Babcie niestety odpadają, bo jedna za daleko, a druga twierdzi, że rady sobie nie da... Chyba najbliżej byłaś z tą biernością. Uważam, że decyzję o powrocie do pracy, a bardziej o losach dziecka w tym czasie powinny podejmować dwie osoby. Tylko że mój mąż każdą nianię widzi jak potwora znęcającego się nad biednym dzieckiem (każdą potencjalną, bo jeszcze z żadną się nie spotkaliśmy). A prawda jest taka, że do pracy wrócić już powinnam, na co wszystkie znaki na niebie i na ziemi wskazują. I dlatego chciałam poznać opinię którejś z Was, znajdującej się w podobnej sytuacji..BuziaczkiKasia B.
        • Gość: Adzia Re: powrót do pracy IP: *.* 05.02.02, 08:25
          A wiesz, to trochę zastanawiające, ten dualizm w zachowaniu mąża...z jednej strony jest, jak piszesz, bierny, z drugiej strony boi się opiekunki i nie pała entuzjazmem do Twojego powrotu do pracy...Hmm, może postaraj się, aby uwierzyl, że opiekunka potrafi się dobrze zająć Waszym dzieckiem? Uruchom swoje kontakty, popytaj znajomych - wiesz, ja przez znajomego "załatwiłam" opiekunkę, która jest wspaniałą, odpowiedzialną osobą, a dodatkowo z dużą wyobraźnią, i moja córcia ją bardzo lubi (podczas Świąt pytała często "Przyjdzie Madzia?"). Bo z tego, co mi się wydaje, przede wszystkim musisz porazić sobie z obawami męża co do obcej osoby. Więc niech to nie będzie obca osoba, niech będzie polecona, znajoma, ktoś, komu można zaufać.Powodzenia!
    • Gość: as Re: powrót do pracy IP: *.* 04.02.02, 21:29
      kasiab napisała/ł:> Dziewczyny, czy któraś z Was była pozostawiona sama sobie z decyzją o powrocie do pracy ? Ja, byłam. Nie tylko z tą decyzją, bo zaczęło się od tego czy Jusia ma się wogóle urodzić. Jestem od tego momentu już ponad 6 lat sama z każdą decyzją. Nie jest to znów nic wielkiego i mimo że trudne to bywa przyjemnym zajęciem. > Chodzi mi o sytuację, kiedy mąż niby generalnie nie ma nic przeciwko i potwierdza nawet taką konieczność, ale jednocześnie nie robi zupełnie nic aby kobiecie ten powrót ułatwić. Dziecko do przedszkola jeszcze za małe, każde inne rozwiąznie facetowi z jakichś powodów nie pasuje i tak w kółko. Czy któraś samodzielnie podjęła taką decyzję, załatwiła formalności, wróciła do pracy i teraz nie żałuje ???Podejmowanie samodzielnych decyzji jest przyjemne, między innymi dlatego, że nie żałuje się decyzji z grubsza przemyślanych. Dlatego ważniejsze od tego co sądzi Twój mąż jest to co Ty sama o tym sądzisz. Ważny jest powód, dla którego wrócisz do pracy. Ja (6 lat temu) strasznie nie chciałam wracać - Jusia miała tylko 6 miesięcy - wyłam, po nocach nie spałam. Myślałam o tym żeby pracować w domu. Ale wróciłam do mojej pracy sprzed urodzin Jusi. Najpierw w tzw. normalnym trybie. Niestety nie zdało to egzaminu - strasznie tęskiniłam, a Jusia potrzebowała mnie w ciągu dnia; znalazłam pracę po południu i obie byłyśmy całymi dniami najszczęśliwsze na ziemi. Potem pracowałam w dzień - ale na nie cały etat itd. Opowiadam o tym wszystkim bo morał z tego taki: nawet jeśli Twoja decyzja nie będzie od razu trafiona to ZAWSZE jest szansa żeby coś naprawić i być zadowolonym. Pozdrawiamas

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka