Dodaj do ulubionych

Trudy bycia żoną bezrobotnego

IP: *.* 19.02.02, 08:31
Moja sąsiadka przeżywa obecnie trudy bycia żoną bezrobotnego. Pewność siebie i wigor życiowy jej męża przeobraziły się w zgorzknienie. Przypomniały mi się czasy, kiedy to mój mąż był bezrobotny. Trwało to pół roku. Czas był wyjątkowo niekorzystny - byłam wtedy w ciąży. W żołądku wzbierająca fala, senność i złe samopoczucie i obok tego sfrustrowany mąż, który czuje się jakby społeczność wyrzuciła go na śmietnik. Wiem, że niektóre z Was przeżywają obecnie ten stan - same pracują, mąż w domu.Nie będę pytać o sposoby pomocy mężowi, bo jedynym jest praca. Natomiast w obliczu czekającego mnie powrotu męża na "etat domowy" (jego obecna praca nie przynosi praktycznie żadnego dochodu - wszystko co zarobi musi oddać do skarbowego, banku i ZUS-u) chcę zapytać Was, czy może wiecie jak w takiej sytuacji nie zwariować? Matylda
Obserwuj wątek
    • Gość: Ania_G Re: Trudy bycia żoną bezrobotnego IP: *.* 19.02.02, 10:11
      Zapędzić do nauki. Zawsze to jest czas, który można wykorzystać. Najlepiej podnosząc kwalifikacje, uczyć się czegoś nowego. Parę książek nie kosztuje wiele. Niech naprawi kran, wywierci dziure w ścianie itp. Może nie każdy tak potrafi, ale nie można siedzieć i czekać?Pozdrawiam.
    • Gość: asia_t Re: Trudy bycia żoną bezrobotnego IP: *.* 19.02.02, 11:03
      Tez chetnie poczytam, jak nie zwariowac... moj maz sie wczoraj dowiedzial, ze praca, juz zalatwiona, bedzie nie za 3 dni, a... 15 maja... zalamalismy sie oboje... i probujemy cos wymyslec, zeby nie zwariowac... siedzimy w domuz dwojka dzieci, przychodzi opiekunka, to jakis absurd!!! tez wymyslilam mezowi jakas nauke, kursy, szkolenia,moze cos znajde na te 2 miesiace, bo po 4 miesiacach siedzenia w domciui jest nie do wytrzymania... zalamal sie, bo to on powinien utrzymywac rodzine i czuje sie jak nieudacznik.... pozdrawiamasiaT
      • Gość: zaneta Re: Trudy bycia żoną bezrobotnego IP: *.* 19.02.02, 11:42
        Powiedzcie mi jak robic kursy gdy nie ma pracy i kasy. Myslalam, ze w takiej sytuacji sprzedaje sie samochod, potem zamienia mieszkanie na mniejsze, a nie wydaje.
      • Gość: Ania_G Re: Trudy bycia żoną bezrobotnego IP: *.* 20.02.02, 22:10
        Oj no tak, jak mówiła moja babcia chłop w chałupie, to jak wrzód na d....Ja swojemu zabroniłam jechać na kontrakt i teraz też siedzimy razem, on mnie pilnuje i dzidziusiów, żeby się za szybko nie urodziły. Ale tak rzadko możemy być tyle czasu ze sobą, że naprawdę, jest to dla mnie super czas i na pewno nie zmarnowany, mimo finansowego minimum. Ale nie pieniądze są czasem najważniejsze.Pozdrawiam.
    • Gość: nastka2001 Re: Trudy bycia żoną bezrobotnego IP: *.* 19.02.02, 11:30
      Mój mąż siedział w domu grobo ponad pół roku. Zrezygnował z pracy w wojsku, popracował pół roku w tym czasie zaszłam w ciążę, tamta praca się skończyła i postanowiliśmy (byłam wtedy w czwartym mieisącu, że na razie do pracy nie wróci, że ja będę pracować a on w tym czasie zajmie się domem i resztą. No i ,że pierwsze miesiące z dzieckiem spędzimy razem w domu. Plany trochę się zmieniły ale nie o to chodzi. Chodzi o to, że pomimo iż mąż nie uczestniczył w żadnych kursach (nie bardzo nas było na to stać, poza tym kursy w moim mieście nic nie dają to takie wyciąganie forsy)to nigdy się nie nudził. Po pierwsze wstawał jeszcze przede mną i biegł po bułeczki, potem szykował mi śniadanie i kawę Inkę potem mnie budził i pakował potrzbne mi rzeczy do pracy. Po moim wyjściu zabierał się za mycie naczyń i ogólne porządki. Robiła się godzina 10 -11. Potem wychodził na miasto pozałatiać jakie pilne sprawy, a jeżeli nie to robił w domu to co potrzebne - np tapetował sypialnię - dwa czy trzy tygodnie (wiem, wiem tempo nie za długie ale też czas miał do godziny 15,, kiedy to robił obiad - nie codziennie. O 16 wracałam do domku i kładłam się bądź obijałam w inny sposób a mąż dookoła mnie skakał. Układ nie był zły - rzeczy do naprawiania w domu jest jeszcze sporo. Np ale niósł ze sobą niebezpieczeństwo, że się nie znudzi tym siedzeniem w domu, że będzie się czuł na tyle zrealizowany, że już mu się nie będzie nigdy chciało szukać pracy. Na szczęście tak się nie stało. Myślę, że jeżeli jedna osoba pracuje to dla tej drugiej zawsze znajdzie się zajęcie, szczególnie jeżeli jest w domu dziecko. Co więcej pamiętam ten okres kiedy oboje byliśmy w domu z malutką i byliśmy oboje tak zmęczeni i wiecznie zajęci dzieckiem, że nikt o sobie nie pomyslał bezrobotny. I był to jeden z fajniejszych okresów w naszym życiu - lato, my wolni, dziecko ech już tak nie będzie i dobrze.Nastka2001
      • Gość: horac Re: Trudy bycia żoną bezrobotnego IP: *.* 20.02.02, 14:48
        Nastko,Czytam Twój post jak piękną bajkę. Gratulacje z powodu idealnego męża. Mój niestety nie potrafił się tak poprawnie "znaleźć" w tej nieciekawej sytuacji.To, że nie miał pracy stanowiło dla niego ogromny stres, którego nie potrafił produktywnie wykorzystać.Całe dnie spał, nic nie robił, godzinami się nie odzywał, a jeśli już - nie było to nic szczególnie miłego.Wiem, że nie on jeden tak reaguje na brak pracy. Sąsiad, o którym mówiłam w pierwszym poście, zachowuje się podobnie.Tłumaczenia, żeby się dokształcał, czytał itp. nie skutkowały. On po prostu popadł w jakiś dziwny marazm - albo spał albo gapił się w TV.Poza tym, jak się nie ma pracy, to się nie ma kasy. Szkolenia kosztują dużo. Mąż kategorycznie odmawiał wykorzystania pieniędzy, które ja zarabiałam, na swoje dokształcanie.Zresztą ja sama, która przez 30 lat mojego życia uczyłam się bez przerwy, zaczynam wątpić w sens podnoszenia swoich kwalifikacji przy obecnym bezrobociu.Matylda
        • Gość: Ania_G Re: Trudy bycia żoną bezrobotnego IP: *.* 20.02.02, 22:05
          Wydaje mi się, że nie jest to trud bycia żoną bezrobotnego, tylko trud bycia żoną człowieka w depresji. Rzeczywiście, tu nie pomogą szkolenia ani wymyslanie zajęć. Chyba pomoc psychologa. Albo chociaż deprim. Pomaga(wiem z doświadczenia). Wiadomo, że mąż czuje się odpowiedzialny za utrzymanie rodziny i jest to stresujące. Ale takie zachowanie naprawdę nie jest typowe. Tak mi się wydaje, może się mylę. Zresztą nie trzeba szkoleń, żeby np nauczyć się programu(są wersje 30 dniowe np), lub podszlifować język, no nie wiem, ja zawsze uczyłam się sama, więc może dla mnie to proste. Zawsze jest to coś, co sprawia, że czekając nie mamy poczucia straconego czasu. Pozdrawiam
          • Gość: horac Re: Trudy bycia żoną bezrobotnego IP: *.* 21.02.02, 10:25
            Aniu G.,Tak, też byłam pewna, że to początki depresji. Wydostał się z niej, gdy założył własną działalność gospodarczą i znów poczuł się "potrzebnym" człowiekiem. Jednak fatalna sytuacja gospodarcza potencjalnych jego klientów, jak również całej polskiej gospodarki, powodują, że po opłaceniu zusów-srusów i raty do banku (kredyt na cele firmy), pozostaje mu w kieszeni jedno wielkie wrzeszczące zero.Wystarczy przeprowadzić prosty rachunek, by okazało się, że bardziej opłaca się nie pracować, niż pracować.Tak więc, prawdopodobnie mąż znowu stanie się bezrobotnym, podobnie jak nasz sąsiad, o którym wspominałam (nie byle kto - gość po SGH, doświadczenie, języki, prezencja itp.).Trudno mi ich jakkolwiek pocieszać, kiedy widzę tę beznadzieję gospodarczą wokół. Żyjemy w kraju kontrastów - prezes czerwonego BIG Banku bierze na łapę trochę ponad 300 tys. zł miesięcznie., Dariusz Rosati i reszta bandy wyciągają z NBP świeżo drukowane 35 tys. zł na łebka co miesiąc - i jeszcze im mało. A z drugiej strony - młodzi wykształceni, chętni do pracy ludzie, popadają w depresję siedząc w domu bez szans na zatrudnienie.Zazdroszczę tym z Was, których połowice odnajdują się w domowej rzeczywistości. Mój mąż do takich nie należy. Tak więc kolejna depresja przed nami.Psycholog odpada - nie ma siły, która zaciągnęłaby tam męża. Deprim to też nie do końca dobre rozwiązanie - bo co -łykać to przez, powiedzmy - rok bezrobocia?Jedyna nadzieja w tym, że sytuacja gospodarcza się poprawi, albo pakować się i jazda stąd!Matylda
    • Gość: nastka2001 Re: Trudy bycia żoną bezrobotnego IP: *.* 20.02.02, 15:13
      Nie mąż jest idealny tylko ja ;) - trzeba mieć wiele fantazji żeby wymyślać ukochanemu zajęcia niecierpiace zwłoki, trzeba też było trochę "podyskutować" na temat obowiązków w końcu to ja w ciązy będąc pomykałam do pracy.Nastka2001P.S. Właśnie rozmawiałam z mężem czy popadł wtedy w odrętwienie - powiedział, że bardzo chciał iść do pracy ale nudzić się to on się nie nudził chyba, że wtedy kiedy spałam. A to już moja zasługa ten brak nudy.
      • Gość: wiesia Re: Trudy bycia żoną bezrobotnego IP: *.* 20.02.02, 15:52
        No a mój na bezrobociu jest bardzo spełnionym tatusiem, ku własnemu i dziecka zadowoleniu.Choć właśnie wymyślił, że pójdzie do pracy za głodową pensję, żeby choć staż pracy leciał i w papierach nie stało ,że ciągle n bezrobociu siedział.A ja nie wiem co lepsze: żłobek+lekarstwa+ lekarz + dojazdy też kosztują, opiekunka +dojazdy też i w sumie wyjdzie na 0.W każdym razie gdyby nie kwestia konieczności finansowej to chętnie by sobie kurem domowym i opiekunem do dziecka był na stałe.
    • Gość: malanda Re: Trudy bycia żoną bezrobotnego - Matyldo IP: *.* 21.02.02, 15:46
      Matyldo,ja myślę, że zanim przystąpicie do JAKIEGOKOLWIEK działania na rzecz zmiany Waszej sytuacji, powinniście zaakceptować tę w jakiej się macie znaleźć. Dla naszej psychiki zabójcze jest myślenie, że "wszystko jest nie tak", że "dlaczego ja", "to niesprawiedliwe", a jeszcze gorsze gdy ta druga kochana osoba, która miała wspierać w szczęściu i nieszczęściu, doli i niedoli, wypomina (słowem lub milczeniem, to nie ma znaczenia jak), że jest się gorszym, bo się nie ma pracy.Jak pięknie Nastka potrafiła zmotywować swojego męża, nie czuł się niepotrzebny!!! I tak jak napisała, to ona jest wielka, bo nie dała mężowi odczuć, ze coś jest nie tak.Naprawdę kluczem wyjścia do każdej zmainy jest akceptacja tego co jest. To oczywiście nie oznacza, że należy się z tym pogodzić. Gdy człowiek jest pogodzony ze sobą, gdy nie miotają nim odczucia, że jest do niczego, działa dużo efektywniej.Mój niepracujący mąż w końcu ma kontakt z synami :), ja mam gotowy pyszny obiad jak wracam z pracy :)i zadowolonego :)mężczyznę w domu, bo wreszcie ma czas na rozwijanie własnych zainteresowań.Jedyny minus całej tej sytuacji to gorsza sytuacja materialna. Ale pieniądze szczęścia nie zastąpią. Tym optymistycznym akcentem kończę życząc zadowolenie z tego co masz. :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka