Witam wszystkie mamy,tatusiów i dzieciaki

W końcu się zarejestrowałam, czasami pisałam, jeszcze zanim wprowadzono rejestrację, ostatnio głównie czytałam. Tak krótko - moja rodzinka to mąż - Szymon, synek - Kuba (19 miesięcy)i jeszcze jedno małe w brzuchu, nie wiadomo jeszcze czy chłopiec czy dziewczynka.I jeszcze oczywiście rodzice i siostra, z którymi mamy przyjemność mieszkać i pomimo że przyjemność to mam nadzieję, że ni za długo...A pytanko - czy puścić męża z synkiem do teściów na święta??? (ja nie mogę jechać, bo pan doktor nie kazał

Niby proste, bo niby czemu nie? Ale sprawa wygląda tak: Kuba jest do mnie bardzo przywiązany, to chyba taki wiek, że chodzi za mną i woła mama,mama...

i nie bardzo chce spędzać czas z kim innym. Mój mąż spędza z nim mniej czasu, ja niemal cały dzień.Boje się, że maly będzie mu płakał u rodzinki, szczególnie wieczorem (zawsze usypia w moim towarzystwie, z mężem nie chce).Może mi się tak wydaje, może będzie w porządku...A mi się tylko wydaje, że jestem niezastąpiona...Szymon dobrze zajmuje się małym...Inna sprawa, to podróż.Muszą pojechać pociągiem, po 4-godzinnej podróży przesiadka i potem znowu 4-godzinna podróż.Czy to nie za dużo dla takiego malca?Mogą też jechać dwa dni - przenocować u rodzinki w W-wie???Kuba jak był młodszy to często jeździł z nami pociągiem,ale wtedy zawsze ruszaliśmy z W-wy i podróż trwała ok 4 godzin, bez konieczności przesiadania się?I co tu robić, poradźcie? Może doświadczyłyście jak w takich nowych sytuacjach zachowują się wasze dzieciaki? Nigdy nie mogę ograniczyć się do krótkich wypowiedzi,więc to pytanie trochę długie

.Pozdrówka, Lidziak