Dodaj do ulubionych

Zrezygnowałam z pracy

IP: *.* 22.04.02, 20:32
Jestem mamą 15 miesięcznej Sabinki. Korzystam z urlopu wychowawczego i mam zamiar wykorzystać go w całości. Nie chcę wracać do pracy, nie myślę też na razie o szukaniu nowej.Po prostu żadna praca nie wydaje mi się warta tego, żebym się musiała męczyć na dwóch etatach. Lubię przebywać z Sabinką i szkoda byłoby mi jej zostawiać samej na tak długo. Nie jest to z mojej strony żadne poświęcenie. Po prostu NIE CHCE MI SIĘ PRACOWAĆ.Dodam jeszcze że mój mąż zarabia bardzo kiepsko, mieszkamy z moimi rodzicami. Swoją decyzją chcę zmusić męża do lepszych efektów finansowych (są już efekty).Bo skoro ja muszę opiekować się dzieckiem to ktoś musi nas utrzymać.
Obserwuj wątek
    • Gość: Monika_M Re: Zrezygnowałam z pracy IP: *.* 22.04.02, 20:37
      I mi też się nie chce pracować! Wolę milion razy bardziej zacisnąć pasa (bo mój mąż też tysięcy nie zarabia) i patrzeć jak rozwija się moja córeczka niż mieć parę groszy więcej i nie widzieć dziecka po 11 godzin na dobę. To się nie powtórzy nigdy więcej, a to takie piękne chwile.POzdrawiam i popieramMonikaP.S. A do końca życia jeszcze się zdążymy napracować na 3 etaty!
      • Gość: xaniax Re: Zrezygnowałam z pracy IP: *.* 22.04.02, 20:52
        ja też nie chce wracać do pracy przecież dzidziusie są takie kochane lecz mój mąż szuka pracy jak nie znajdzie to będę musiała, to będzie okropne. dzieci tak szybko rosną i już nigdy nie będą nas tak potrzebowały jak teraz gdy sa takie malutkie
    • Gość: M_iśka Re: Zrezygnowałam z pracy IP: *.* 22.04.02, 21:44
      Ja już od 5 lat siedzę w domciu,i posiedzę jeszcze ze 3-4.Nie pracuję od połowy ciąży z Olą która ma w tej chwili 4 lata,teraz jest jeszcze 9-miesięczny Jaś którego też zamierzam sama wychowywać a nie w "placówkach".Mój mąż ochoczo poszedł do pracy i dorabia na taxówce kiedy ma ochotę przyzwyczaił się do tego mimo,że mamy ogromny dom i jeszcze większe opłaty nie wypędza mnie na siłę do pracy. A ja po tylu latach tak się rozleniwiłam,że nie wyobrażam sobie pójścia do roboty.Może w związku z tym za 3 lata postaram się o jeszcze jedno maleństwo? :) ;)
      • Gość: Hołubka Re: Zrezygnowałam z pracy IP: *.* 23.04.02, 12:15
        Aniu, nie martw się tak bardzo, zawsze lepiej ,kiedy dziecko jest z ojcem niż z kimś obcym. Tata to przecież ktoś najbliższy po mamie. W moim przypadku to rozwiązanie nie wchcodzi w grę, gdyż mąż twierdzi, że w domu by zwariował.
        • Gość: Hołubka Re: Zrezygnowałam z pracy IP: *.* 24.04.02, 11:59
          Dziękuję za wasze posty. Naprawdę nie uważam, że pracujące mamy są wyrodne. Dla mnie byłoby to zbyt męczące. Po prostu kiedy mam za dużo spraw do załatwienia i mało czasu strasznie się denerwuję.
    • Gość: kalinka Re: NIEZrezygnowałam z pracy IP: *.* 23.04.02, 15:23
      A ja lubię pracować i nie mam zamiaru z pracy zrezygnować. Z córeczką byłam w domu przez 7 m-cy i powrót do firmy był mi już bardzo potrzebny. Kocham swoje dziecko nad wszystko, ale nie wyobrażam sobie siebie zajmującej się wyłącznie domem, podobnie mój mąż. Uwielbiam, kiedy wokół mnie dużo się dzieje, kontakt z ludźmi. Planuję już kolejne dziecko i wiem, że na pewno znowu wrócę do pracy.Pozdrawiam,Iza
    • Gość: bonia Re: Zrezygnowałam z pracy IP: *.* 23.04.02, 21:37
      A ja pracuję i jestem szczęśliwa, że pracę mam. Nie sądzę, żeby moje dziecko było bardziej szczęśliwe widząc codziennie mamę zastanwiającą się co włożyć do garnka. Nie sądzę też, aby tatuś z konieczności niedzielny (bo pracujący na kilku etatach) dawał dziecku pełnię szczęścia. Poza tym nie liczy się ilość, ale jakość czasu spędzonego z dzieckiem.
      • Gość: 06061975 Dni "Otwartych drzwi" w przedszkolu-parodia IP: *.* 23.04.02, 23:05
        Parę dni temu dowiedziałam się, że w przedszkolu niedaleko naszego domu organizowane są dni "otwartych drzwi". Pomimo, że nie jestem jeszcze pewna na 100% czy po wakacjach Kacper zacznie już chodzić do przedszkola postanowiłam się tam wybrać. Uzbrojona w wizję dobrego, niekoniecznie idealnego, przedszkola (o którym czytałam także w "Dziecku") chcąc przygotować Małego do tej wizyty, opowiedziałam mu o dzieciach, zabawkach, miłych paniach. Zrobiłam to chyba dość przekonująco, bo moje (dość nieśmiałe zazwyczaj) dziecko bardzo domagało się obejrzenia przedszkola. Wyobraźcie sobie nasze miny i rozczarowanie gdy okazało się, że "otwarte drzwi" w tym przedszkolu polegają wyłącznie na wręczeniu formularza zgłoszeniowego w drzwiach sekretariatu. Ani dzieci, ani sal ani niczego innego nie zobaczyliśmy. Zobaczyliśmy jedynie szaro-bury hall przedszkola i skrzywioną minę sekretarki. Nikt nawet nie próbował nas do niczego namawiać, czy przekonywać, że to właśnie to przedszkole powinniśmy wybrać. Nie dowiedzieliśmy się niczego, no może poza tym, że na pewno nas tam więcej nie zobaczą. Śmialiśmy się potem z mężem, że sformułowanie "otwarte drzwi" zrozumieli zbyt dosłownie-drzwi przedszkola rzeczywiście nie były tego dnia zamknięte.I tylko szkoda mi trochę mojego synka, który był tą sytuacją naprawdę rozczarowany.I jeszcze jedna refleksja: w naszym mieście (dużym), z powodu zbyt małej ilości dzieci zamknięto ostatnio kilka przedszkoli. Nie dziwię się brakowi zainteresowania, jeżeli reklamowały się tak, jak to, które odwiedziliśmy. W końcu nie dla wszystkich rodziców jedynym kryterium wyboru przedszkola jest jego lokalizacja w pobliżu domu. Ja przynajmniej się do takich nie zaliczam i będę szukać dalej. Pozdrawiam Was. Asia
    • Gość: Gosia26 Re: Zrezygnowałam z pracy IP: *.* 24.04.02, 07:30
      Sluchajcie czemu w kazdym takim poscie pojawia sie przeciwwaga w postaci mam pracujacych, ktore podkreslaja ze ich dzieci sa szczesliwe, a te mamy niepracujace to zastanawiaja sie co do garnka wlozyc.Ja siedze w domu od lat 9, mam mala Ule wiec posiedze jeszcze ze 2-3.... niestety nie zastanawiam sie nad garnkem bo po pierwsze go nie lubie i nie gotuje w tygodniu, a po drugie w szkole jest stolowka... Uwielbiam byc z dziecmi tak jak ktos uwielbia rozmawiac z klientami czy siedziec nad slupkami ;) uwielbiam bawic sie w spolecznika i bycie w domu mi to umozliwia. Uwielbiam sie uczyc- tez moge to robic. Uwielbiam czytac ksiazki, nurkowac, jezdzic w gory- i to wszytko moge robic.Ostatnio czuje chec zmaniy- dlatego zdecydowalam sie na studia doktoranckie, czyli bede juz chyba mama pracujaca ;) Co bedzie potem? Moze bede pracowac u kogos a moze wymysle swoj sposob na prace...Chyba wazne jest zyc tak zeby z usmiechem patrzec rano w lustro i realizowac swoj pomysl na zycie. Jestem gleboko wdzieczna losowi ze mi to umozliwil. jednoczesnie gdybym marzyla o kierowaniu czyms wielkim czy sprzedawaniu ludziom ubran bylabym gleboko nieszczesliwa siedzac z dzieckiem....Naprawde nie trzeba wszedzie weszyc krytyki wlasnego sposobu na zycie ;)
      • Gość: bonia Re: Zrezygnowałam z pracy IP: *.* 25.04.02, 09:31
        Forum Gosiu polega na tym, że każdy wypowiada swoje opinie. Hołubka napisała, dlaczego zrezygnowała z pracy, a ja piszę dlaczego z pracy nie zrezygnuję dobrowolnie. Wolno mi pisać. Nikogo nie przekonuję, nie krytykuję. Piszę tylko, że ja (w tych ciężkich czasach) cieszę się bardzo, że pracę mam, że dzięki temu mojemu dziecku nie brakuje pieluch, soczków, chodzi na angielski, na basen, wyjeżdża często za miasto. Dla mnie jest to ważne. Dla mnie ważne jest też to, że dziecko codziennie kilka godzin może spędzić z tatą, który pracuje tylko na jednym etacie. Niestety nie możemy liczyć na pomoc nikogo z zewnątrz, nie urodziliśmy się w rodzinie Billa Gatesa. Ktoś może nie zgadzać się z moim wyobrażeniem życia rodzinnego, jego prawo.BognaPSW przeciwieństwie do tysięcy kobiet w Polsce masz szczęście, że nie musisz się codziennie zastanawiać co włożyć do garnka. Ciesz się z tego, a nie wyśmiewaj (cyt. niestety nie zastanawiam się nad garnkiem), bo los bywa czasami źłoślwy. Jesteś jeszcze młoda, nie przeżyłaś jeszcze swojego życia i nie wiadomo co Cię jeszcze może w życiu spotkać. Troszkę więcej pokory!
    • Gość: 888 Re: Zrezygnowałam z pracy IP: *.* 24.04.02, 08:32
      Każdy ma swój sposób na życie. Czasem też życie zmusza nas do podejmowania pewnych decyzji niekoniecznie zgodnych z naszymi odczuciami i chęciami... Spędziłam prawie trzy lata z moją córką w domu i teraz wspominam ten okres bardzo dobrze, ale wtedy dla mnie siedzenie w domu było nie do zniesienia, na dłuższą metę chyba bym zwariowała. Należę do osób, które nie mogą siedzieć dłuższy czas w jednym miejscu...bo dostaję wariacji. :cry:Muszę mieć wypełniony dzień po brzegi to wtedy lepiej się realizuję! Moja córka jest podobna do mnie, kiedy zbyt długo nie chodzi do przedszkola to ją rozsadza! Ona również potrzebuje tego swojego "minimum prywatnośći"! :)Szczerze mówiąc dla mnie teraz problem stanowi nieuchronnie zbliżający się koniec mojej umowy o pracę i świadomość zostania bez pracy już za parę miesięcy! Jestem w trakcie poszukiwania pracy co w obliczu takiego bezrobocia jest koszmarem, który spędza mi sen z powiek! :(Niestety ja nie mogę sobie pozwolić na siedzenie w domu, bo mój mąż nie jest w stanie nas utrzymać :(Teraz kiedy razem pracujemy trudno nam wiązać koniec z końcem, a już nie wiem co zrobimy, gdy ja nie znajdę czegoś najpóźniej od października!Nawet gdybym chciała zostać w domu to życie już za mnie zadecydowało... Ale gdybym miała wybierać to też bym poszła do pracy tylko do takiej, która sprawiałaby mi radość (byłabym aktorką lub piosenkarką o czym zawsze marzyłam i marzę!)... :)PozdrawiamSelinaP.S. Dodam jeszcze, że moja córka nie jest zaniedbana pod żadnym względem, cały wolny czas spędzamy razem, potrafimy też przegadać całe noce! Zajmowanie się sobą i spędzanie razem czasu to kwestia potrzeb danego człowieka oraz podejścia do życia, a każdy z nas jest przecież inny i od swojego losu oczekuje czegoś innego!s.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka