Dodaj do ulubionych

Ale jestem zła!!!!!!

IP: *.* 12.05.02, 19:54
Ale jestem wkurzona!!!!Przez prawie 2 lata udało mi się nie dawać dziecku żadnych słodyczy, tylko m.in wafelki i paluszki. Chciałam za wszelką cenę odwlec w czasie ten dzień. Ja jestem strasznie łasa na słodycze, dlatego postanowiłam dziecko trochę lepiej nauczyć się odżywiać, mój luby też poparł mnie. Aż do przedwczoraj, była moja teściowa, jedliśmy jakieś tam słodkości, Madzia oczywiście zadowoliła się waflem, ale teściowa chciała jej dać czekoladę, mówię że ma na to czas, ale ona swoje, że jedna kostka jej nie zaszkodzi, najgorsze jest to że mój luby też był tego zdania. Oboje na mnie tak strasznie napadli, że pod wielką presją dałam jej tę kostkę. No i się zaczęło, teraz jak Madzia widzi gdzieś czekoladę lub coś podobnego wpada w furię, w sklepie robi sceny. Teraz musimy chować się jak coś chcemy zjeść, a kiedyś wystarczyło po prostu powiedzieć, że to jest od mamy. Po prostu jestem bardzo zła na siebie, że uległam pretensjom. Najgorsze jest to że mó facet stanął po stronie mamusi, chociaż pomału zaczyna to być norma>>> Musiałam to napisać, może mi przejdzie>!
Obserwuj wątek
    • Gość: madzia22 Re: Ale jestem zła!!!!!! IP: *.* 12.05.02, 20:16
      I tak byś nie uniknęła tej sytuacji, prędzej czy później Madzia spróbowałaby słodyczy i jak każe dziecko zaczęła je uwielbiać. Ja zastosowałam inną taktykę. Oboje z mężem nie lubimy słodyczy i prawie ich nie ma w domu. Pozwalamy in natomiast jeść je zawsze kiedy chcą (chyba że zaraz jest obiad czy kolacja). Chłopcy jedzą łakocie od przypadku do przypadku. Na początku byli zafascynowani nowym smakiem, teraz nie chcą już jeść ani czekoladek, ani ciast, ciasteczek etc.Mój znajomy problem słodyczy rozwiazał w jeszcze inny sposób. Jego 3 letni syn stwierdził, że on nie będzie jadł nic oprócz cukierków. Razem z żoną powiedzieli mu - dobrze, będziesz jadł, co chcesz. Wytrzymał dwa dni. Teraz nie może patrzeć na słodkości.Może i twoja córeczka znudzi się tym smakiem.Powiedz swojemu mężowi, że masz do niego duży żal za to, że mimo waszych wcześniejszych ustaleń, zgodził się na to, aby Madzia zjadła czekoladkę. Nie trzymaj w sobie złości o taki drobiazg, nie warto.Madzia
    • Gość: Gosia1 Re: Ale jestem zła!!!!!! IP: *.* 13.05.02, 09:15
      Sabina, może nie będzie Ci się podobało to co napiszę, ale sama jesteś sobie winna. Nie będę rozważać celowości nie podawania dziecku słodyczy, bo zdaję sobie sprawę z korzyści płynących z takiego postępowania. Ale...... No właśnie, każdy kij ma dwa końce. Nie pamiętałaś o jednej zasadzie - ZAKAZANE JEST ZAWSZE NAJBARDZIEJ POŻĄDANE!!! I teraz pamiętając o tej zasadzie spróbuj tak pokierować apetytem na słodkości Twojej córeczki aby nie miała już uczucia, że to jest jakaś wielka nagroda i wyróżnienie. To po prostu tylko zwykła czekolada, takie sobie coś, co może i jest smaczne, ale nie znowu jakiś cud. A swoją drogą teściową wygoniłabym gdzie pieprz rośnie...... Ja też nie cierpię jak się podważa mój autorytet. Trzymaj się. Pozdrawiam Gosia
      • Gość: Sabina Re: Ale jestem zła!!!!!! do Gosi1 IP: *.* 19.05.02, 10:37
        Stało się, więc teraz muszę..., no właśnie jak mam pokierować jej apetytem,żeby nie uważała słodyczy za cud świata?NIewiem czy mam zawsze dawać jej słodycze kiedy chce, czy ograniczyć w jakiś sposób? NA razie ma 21 m-cy i nie zawsze dociera do niej co mówię. Czekam na Twoją odpowiedź!A co do teściowej, to przeraża mnie fakt,że niedługo będziemy razem mieszkać!!Koszmar. Ale mam nadzieję, że nie będzie aż tak żle.
        • Gość: juliiaa Re: Ale jestem zła!!!!!! do Gosi1 IP: *.* 20.05.02, 10:23
          wydaje mi sie ze nie mozna nigdy przesadzac w zadna ze stron..moja siostra probowala ograniczac slodycze swojej pierworodnej i wszyscu sie tego trzymali..niestety klaudia zaczela wyjadac cukier z cukiernicy...:(mam 11 miesieczna core..pomyslalam sobie ze nie bede jej zabraniala slodyczy bo ja je uwielbiam i wiem ze moga sprawic wiele radosci takie male łakocie ale julii zaczna dawac slodkie rzeczy zastepcze czyli sama sprobuje robic slodycze typu cos w miodzie(smile) ,rodzynki i inne slodkosci ktore nie spowoduja wielkich szkod w jej uzebieniu(przyszlymsmile) a sprawia ze moja corka nie bedzie jadla cukru i podbierala slodyczy innym dzieciomsmile) Pozatym niedlugopojawia sie pyszne slodziutkie czeresnie i soczyste arbuzysmile)))powodzeniasmile))acha i zjedz sobie czekoladke z bakaliami to ci sie humor poprawismile))
        • Gość: Gosia1 Re: Ale jestem zła!!!!!! do Gosi1 IP: *.* 20.05.02, 15:10
          Sabino, przepraszam, że dopiero teraz odpowiadam, ale ostatnio mam urwanie głowy. Nie będę Ci podpowiadać co masz robić. Natomiast napiszę, jak sytuacja wygląda u mnie w domu. Mianowicie u nas zakupy "słodyczowe" robione są raz w miesiącu, razem z innymi potwornymi zakupami w realu. I jest ich mnóstwo, bo muszą wystarczyć na cały miesiąc. Moje dzieci są już duże, ale przecież nie zawsze takie były. I od samego początku to JA decydowałam co, kiedy i ile jadły. Do tej pory tak jest. I są to: albo jeden batonik czekoladowy, albo dwie kostki czekolady, albo dwa lizaki itp, itd. Dziennie. Zamiast chipsów, których po prostu nie cierpię przygotowuję Im pop corn, moim zdaniem o niebo zdrowszy. No i bez tłuszczu, bo prażony w mikrofalówce. Często są też paluszki słone. Nie bronię dzieciom słodyczy, mimo iż zdaję sobie sprawę z tego, że są niezdrowe. Dlaczego? Bo dla mnie są nieodłącznym elementem dzieciństwa. Gdybym miała rozpatrywać nasze życie pod kątem zdrowia, to załamałabym się, bowiem nie ma już chyba zdrowej żywności...... A słodycze są taką wielką przyjemnością! Po "zdrowych" warzywach, owocach, i innych takich, na które dzieci nie mogą patrzeć. Oczywiście jest też jedna i nieodwołalna zasada: najpierw jogurt, owoce, soki, dopiero potem słodycze. Na końcu. Powiem Ci, że u mnie dzieci również często zapominają o słodyczach, a ja wcale się nie palę z przypominaniem......... Jaki z tego wniosek? Dwuletnia dziewczynka jest na tyle duża, że można się z Nią już układać, umawiać, dogadywać, iść na kompromis. Jeden kawałek czekoladki dziennie. I konsekwencja, któa jest jedyną metodą na wszelkie łzy i całe zło tego świata :-) Życzę Ci z całego serca słodkich dni! :lol: I nie bądź już zła, popatrz na to z odrobiną humoru. Pozdrawiam Gosia :hello:, uwielbiająca mleczko w tubce, które z zapamiętaniem wypija po kryjomu przed dziećmi i nie dlatego, że niezdrowe, ale dlatego, że te potwory zeżarłyby je matce bez zmrużenia okiem!!!!:lol: :lol: :lol:
    • Gość: Tarka Re: Ale jestem zła!!!!!! IP: *.* 19.05.02, 20:49
      Ja miałam problem ze słodyczami przez dłuższy czas, sama jestem łasuchem i dziecko (na razie to starsze) też mam łasucha. W pewnym momencie uzmysłowiłam sobie że konsumpcja słodyczy w naszym domu nieustającą rośnie, co rzecz jasna nikomu nie wychodzi na zdrowie i uroda też cierpi :-(Wprowadziłam zasadę, o której gdzieś przeczytałam: słodycze są tylko w weekend (wytłumaczyłam dziecku, że wiem że lubi i ja też lubię, więc nie odmawiamy sobie całkiem, ale są niezdrowe, więc jemy rzadziej). I wiesz co? Najpierw było marudzenie, a teraz nawet w sobotę dziecku się zapomina, że można by tak czekoladkę. Albo zje jedną i ma dość. Ja też.To rozwiązanie ma ten plus że ciocie i babcie częstujące słodyczami pojawiają się na horyzoncie najczęściej właśnie w weekend. A w ciągu tygodnia słodyczy po prosu nie kupujemy i cześć. Wszyscy są zadowoleni.:-)Moim zdaniem kluczem jest uczciwe podejście: skoro słodycze są takie niezdrowe (a są dla wszystkich , powiedzmy to sobie szczerze, dla dorosłych też) to czemu mama je? Jeśli dziecko zobaczy że i ty nie jesz, przyjmie zakaz znacznie łatwiej.
    • Gość: EwG Re: Ale jestem zła!!!!!! IP: *.* 19.05.02, 21:35
      Oj skąd ja to znam!!! Ja też starałam się nie dawać synkowi słodyczy. Od czasu do czasu dostawał ciasteczko lub kawałek ciasta. Słodyczy raczej u nas nie bywa, a jak już dostajemy czekoladę lub bombonierkę to częstujemy nią gości, sami raczej unikamy. Synek nie dostawał czekolady do 2 lat, głównie z powodu tego, że jest bezmeczny. Ale ostatnio w czasie pobytu u teściowej, Michał został uraczony cukierkiem czekoladowym (babcia częstowała wszystkie swoje wnuki i wszystkie się obżerały cukierkami czekoladowymi - kuzyni są starsi o 3 i 9 lat). Zjadł z zapałem i to był argument babci, że i on tego potrzebuje, bo tak bardzo chciał. "prziecież, to tylko mały cukiereczek, nie może mu zaszkodzić". Oczywiście Miśka następnego dnia wysypało (ale według teściowej alergia to mój wymysł).Dalej nie daję synkowi czekolady i cukierków, ot czasem poliże sobie landrynkę u dziadka i odkłada, ale za to bardzo lubi ciasta, zwłaszcza przekładana masą.Ewa mama Michała
    • Gość: Ania_mama_2Budrysow Re: Ale jestem zła!!!!!! IP: *.* 21.05.02, 15:23
      Oj dziewczyny!Po pierwsze zapomniałyście, o tym, że czekolada to najlepsze żródło magnezu(no chyba, że pijecie dużo kakao). A jak mnie uczono przy niedoborze magnezu nie wchłania sie odpowiednio wapń.Wiec najlepiej stosować zasadę złotego środka.Moje dzieci są już duże. Około roczku zaczęłam im dawać czekoladę gorzką w małych ilościach 1, 2 kosteczki (są uczulone na mleko wiec kakao odpada).W wieku przedszkolnym wprowadziłam zasade szwdzką (bo to szwedzi wymyślili) jeden dzień słodki w tygodniu.Sama uwielbiam słodycze i prawde mówiąc było w tej zasadzie rownie dużo troski o zdrowie moich chłopców co chęci poprawienia własnej urody.Ale do dziś unikam wszelkich batoników, ciasteczek, paluszków i landrynek. Czytałyście kiedyś na etykietkach ile w tym świństw???? (pół tablicy Mendelejewa). Jemy gorzką czekolade i domowe pieczone ciasta z owocami (bez zadnych olejków zapachowych). Jeśli chłopcy dostaną od kogoś zakazane słodycze, od czasu do czasu, nie robie tragedii.Na codzień apetyt na cukier pokrywamy owocami (kupuje osiem kg jabłek tygodniowo na naszą trójkę).A propos "zakazanego owocu". Moim zdaniem dzieci po prostu dziedziczą skłonność do łasuchowania. Chodzi o to by nadać temu rozsądny wymiar jak ze wszystkim.Ania

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka