Dodaj do ulubionych

przyjaciolka ma raka

29.11.06, 16:56
Kilka tygodni temu dowiedzialam sie, ze moja przyjaciolka ma raka. sad

Przyjaznilysmy sie bardzo blisko kiedy bylysmy razem na studiach. Obie
przechodzilysmy wtedy przez podobnie paskudne sprawy, co bardzo nas do siebie
zblizylo i mysle, ze nawzajem sobie bardzo wtedy pomoglysmy. Przez jakis czas
mieszkalysmy razem, generalnie bylysmy bardzo blisko - i, przynajmniej ja,
cenilam sobie te przyjazn szalenie. Piec lat temu ona wyjechala do innego
miasta i jakis rok po tym (pierwszy rok odwiedzalysmy sie kilka razy w roku,
rozmawialysmy przez telefon przynajmniej raz w tygodniu) kontakty gwaltownie
sie rozluznily i to z jej inicjatywy (czy tez jej braku) - nie odpowiadala na
moje telefony i maile, albo zbywala mnie "jestem zajeta, zadzwonie poznie" -
i nie dzwonila. Kiedys pojechalam ja odwiedzic - okazalo sie ze sie
przeprowadzila - nawet mnie o tym nie poinformowala. Bardzo to przyzywalam i
za skarby swiata nie moglam wymyslec dlaczego. Nie moglam znalezc nic za co
moglabym sie obwinic, nie moglam znalezc momentu kiedy jej nastawienie sie
zmienilo - a ona nie odpowiadala na moje pytania. Machnelam w koncu na to
reka - najwyrazniej dla niej ta przyjaz nie znaczyla tyle co dla mnie. Teraz
mysle, ze znam przyczyny i nie maja one ze mna wiele wspolnego - ale tez nie
chce mi sie glebiej wchodzic w spekulacje na ten temat.

Co roku wysylam jej zyczenia na urodziny i w tym roku odezwala sie z
informacja ze od kilku tygodni wie, ze ma raka i nie ma ochoty z nikim na ten
temat rozmawiac.

Jestem koszmarnie tym zdolowana, nie wiem jak sie zachowac. Chcialabym przy
niej byc, jakos ja wesprzec, dac jej znac, ze mysle o niej - no nie wiem -
ale nie wiem nawet czy w ogole powinnam. Nie wiem jak sie zachowac. Nie chce
sie jej narzucac, chce uszanowac jej zyczenia, ale nie chce tez miec
wrazenia, ze siedzialam bezczynnie kiedy ktos dla mnie wazny przechodzi przez
cos ciezkiego. Czy jest to samolubne z mojej strony?

Co byscie zrobily na moim miejscu?
Obserwuj wątek
    • marta76 Re: przyjaciolka ma raka 29.11.06, 17:00
      jeżeli do tej pory nie dawała znaku życia,a teraz sie odezwała pisząc,że ma
      raka,a nie chce o tym rozmawiać to może jednak szuka wsparcia w Twojej osobie.
      • kayah73 Re: przyjaciolka ma raka 29.11.06, 17:11
        Wyslalam jej na razie 2 maile i kartke - tylko tyle, ze mysle o niej, ze
        trzymam kciuki, staralam sie jej przypomniec ze jest silna (bo jest - jedna z
        najsilniejszych kobiet jakie znam), zeby sie nie dala... Nie wiem co moge inego
        napisac. Nie odezwala sie oczywiscie. Nie wiem czy sie jej narzucam... sad
        • monia145 Re: przyjaciolka ma raka 29.11.06, 20:07
          Napisz, że zawsze może na ciebie liczyć, że jeśli będzie potrzebowała pogadać
          to jesteś do dyspozycji. Nie narzucaj się,ale jasno daj do zrozumienia, że
          gdyby jednak zmieniła zdanie, to niech wie, że furtka jest otwarta...
          • krtek7 Re: przyjaciolka ma raka 29.11.06, 21:47
            Wg mnie - lepiej żebyś się narzucała niż nie kontaktowała z nią. Myślę że gdy
            ktoś ma raka to woli sie "opędzać" od znajomych niż przeżywać walkę w
            samotności.
            Może być też tak, że to ona nie chce się Tobie narzucać i np. nie ma z kim
            pogadać.
            Lepiej się "ponarzucaj".
            • demarta Re: przyjaciolka ma raka 29.11.06, 21:49
              ja tam poszłabym sie z nią upić, coby zmiękła i wyciągnęłabym wszystko wołami.
              koleżanka ewidentnie jest typem introwertyka z przymusu, nie potrafi się
              otworzyć, ale marzy o tym, żeby ktoś to z niej wyciagnał.
              • mammutka Re: przyjaciolka ma raka 30.11.06, 10:21
                upić raczej nie.. smile może brac jakieś leki, które mogą wejść w interakcję z
                alko.. ale napewno wsparcie nawet dawno zapomnianych znajomych sięprzyda..
    • marta76 Re: przyjaciolka ma raka 29.11.06, 17:14
      moze trzeba odpuścić,ona już wie,że myślisz o NIej.
      • berecik7 Re: przyjaciolka ma raka 29.11.06, 21:27
        Z jednej strony nie chce rozmawiać, a zdrugiej...pisze, że ma raka. Coś mi się
        zdaje, że jednak chce rozmawiać. Nie narzucaj się, ale daj co jakiś czas znać,
        że myślisz o niej.
    • majan2 Re: przyjaciolka ma raka 29.11.06, 21:44
      Mysle, ze jest to znak ze ciebie potrzebuje.
    • wisienka89 Re: przyjaciolka ma raka 29.11.06, 21:50
      dziewczyna sie wykonczy psychicznie jezeli odetnie sie od świata! To na epwno
      dla niej ogromny cios, ciezar i przezycie. Nie daj za wygrana i na rpzymus, ale
      sie z nia spotkaj..nie wiem pojedz do niej i mimo wszystko chciej z nia
      porozmawiac, na pewno jej to ulzy kiedy komus sie wyzali. Piszesz ze kiedys na
      wazajem sobie pomoglyscie..teraz tez stoicie przed taka proba!!! Walcz o to!!
    • denea Re: przyjaciolka ma raka 29.11.06, 22:22
      Lepiej żeby podarła kolejną kartkę czy skasowała maila niż nie dostała od
      Ciebie nic jeżeli na to czeka, a takie mam wrażenie. Co Ci zależy, "ponarzucaj
      się" - tak jak do tej pory, może potrzebuje więcej czasu żeby się otworzyć
      • kayah73 Re: przyjaciolka ma raka 29.11.06, 23:54
        Dzieki Dziewczyny.
        Z wyjazdem jest ciezko, bo to ponad 700km w jedna strone, a ja mam
        kilkunastomiesieczne dziecko ktore musialabym ze soba wziac - troche dla mnie
        ryzyko w razie jakby mi zatrzasnela drzwi przed nosem, albo sie okazalo, ze
        adres, ktory mam jest znow nieaktualny. Ale kusi mnie bardzo zeby pojechac.
        Postanowilam sobie ze bede sie co tydzien odzywac - ma racje Danea, najwyzej
        bedzie wyrzucac te kartki i kasowac maile, albo filtr sobie na mnie zalozy...

        To moje pierwsze bliskie otarcie z tak ciezko choroba i przyznam, ze nawet nie
        bardzo wiem co jej w tych mailach napisac...

        • mathiola Re: przyjaciolka ma raka 30.11.06, 10:30
          ja mialam do czynienia z osobami chorymi na raka. Nawet jeli mwi, e nie chce,
          to nieprawda, ona potrzebuje wsparcia, potrzebuje poczucia ze nie jest sama.
          Gorzej z tymi tematami do rozmowy - musisz wyczuc, czy woli o tym nie rozmawiac
          czy wlasnie lepiej mowic o tej chorobie normalnie, jak o czyms co jest ale da
          sie to pokonac. Np. z moja ciocia rozmawiamy o raku, ktory ja dotknal na
          codzien, normalnie, oswoilysmy ten temat i nie ma owijania w bawelne. A innej
          bliskiej mi osobie nie mozna nawet wspomniec ze jest chory, bo rzuca talerzami
          ze zlosci i wychodzi. To musisz wyczuc sama. Chociaz osobiscie uwazam ze
          zdrowiej jest o tym mowic, oswajac temat...

          PS a tak z innej calkiem beczki - nie wiecie dlaczego nagle nie moge pisac
          polskich liter?????
    • gabon32 Re: przyjaciolka ma raka 30.11.06, 10:46
      kiedy zachorowałam, zrobiłam to samo co Twoja przyjaciółka - odcięłam się, nie
      chciałam z nikim na ten temat rozmawiać, powiedziałam tylko o
      tym "przyjaciółce". Odezwałam się do mojej "przyjaciółki" po dwóch miesiącach,
      ale wtedy ona nawrzucała mi, że się nie odzywałam, że ona się martwiła co się
      dzieje itd. Następnie przestała się do mnie odzywać; jest chyba obrażona.
      Pomijając już to, że nie próbowała nawiązać kontaktu wcześniej, to teraz olała
      zupełnie. Cóż, chyba się jednak pomyliłam co do niej.

      A w Twojej sprawie, jeżeli Ci zależy na przyjaciółce, to walcz o nią. Jeżeli
      uzna że nie chce tej znajomości to Ci o tym powie. Ale teraz potrzebne jest jej
      wsparcie, nawet jeżeli zachowuje się tak jakby było zupełnie inaczej.
      • kayah73 Re: przyjaciolka ma raka 30.11.06, 15:33
        gabon32 napisała:

        > kiedy zachorowałam,

        Strasznie mi przykro. sad( Mam nadzieje, ze jest juz lepiej?

        > zrobiłam to samo co Twoja przyjaciółka - odcięłam się, nie
        > chciałam z nikim na ten temat rozmawiać, powiedziałam tylko o
        > tym "przyjaciółce". Odezwałam się do mojej "przyjaciółki" po dwóch
        > miesiącach,
        > ale wtedy ona nawrzucała mi, że się nie odzywałam, że ona się martwiła co się
        > dzieje itd. Następnie przestała się do mnie odzywać; jest chyba obrażona.
        > Pomijając już to, że nie próbowała nawiązać kontaktu wcześniej, to teraz
        > olała
        > zupełnie. Cóż, chyba się jednak pomyliłam co do niej.

        sad

        Wydaje mi sie, ze sporo sie rzeczy sklada na to, ze ludzie nie umieja sie w
        takich sytuacjach zachowac. O "takich sprawach" sie nie mowi, chowa se je po
        szpitalach (wiec nie mamy wprawy, czy jakiegos modelu, przykladu), a my sami
        jestesmy teraz pchani do tego zeby sie skupic na sobie, wiec nawet na czyjas
        chorobe czy niesczescie patrzymy przez pryzmat tego jak dotyka ona *nas*.

        Nie usprawiedliwiam Twojej przyjaciolki, tak pisze tylko co mi sie samej na ten
        temat wymyslilo ostatnio...

        > A w Twojej sprawie, jeżeli Ci zależy na przyjaciółce, to walcz o nią. Jeżeli
        > uzna że nie chce tej znajomości to Ci o tym powie. Ale teraz potrzebne jest
        > jej wsparcie, nawet jeżeli zachowuje się tak jakby było zupełnie inaczej.

        Trudno jest mi wyczuc jak ja mam wspierac, bo nie dostaje od niej zadnej
        odpowiedzi. Czasami boje sie, ze to dlatego, ze cos mowie nieodpowiedniego,
        czasami mysle, ze po prostu potrzebuje czasu, co tez rozumiem. Trudno jest
        dobrac slowa, zwlaszcza w liscie, zeby wlasnie nie byly one na moj temat -
        chocby szczere "martwie sie" sprowadza rozmowe do tego jak JA sie czuje. Nie
        wiem czy wlasnie rzucic jej cos neutralnego (co? o pogodzie? o tym co u mnie? o
        polityce?), czy pisac cos w stylu "trzymam kciuki" i "nie daj sie" czyli
        nawiazujacego do choroby. Nie chce sie dopytywac - a moze to tez zle? Glupio
        jest mi nawet napisac proste "jestem tutaj" - mam wrazenie, ze ona ma sporo
        przyjaciol i mnie widzi jako intruza.
        No nie wiem... I podejrzewam, ze wy mi tez nie podpowiecie, zalezy w jakim ona
        jest stanie, nastroju...

        Ale wielkie dzieki za wszelkie odpowiedzi, nie dam sie tak latwo zniechecic. Z
        reszta, nie wybaczylabym sobie tego.
    • jo.st Re: przyjaciolka ma raka 30.11.06, 15:47
      Dziewczyny napisały powyżej już na tyle duzo, że zapewno podjęłaś decyzję jaką
      obrać taktykę.

      Ja chciałabym poruszyć inną sprawę. Zaciekawiło mnie to, co pisałaś o Waszej
      przyjaźni zaraz po tym, jak skończyłyście studia. Wspomniałaś, że ona jakoś
      zniknęła, nie odzywała się, zbywala telefony... Sprawa jest prywatna, nie chcę
      więc być namolną i wścibska, ale jesli możesz powiedz, co było tego przyczyną.

      U mnie było podobnie, z moją przyjaciółką. Zazwyczaj to ja dbałam o nasze
      kontakty, ja dzwoniłam, ja zapraszałam, ja załatwiałam itd. Ona też jakby mnie
      unikała, w ogóle nie dzwoniła, nie interesowałam ją wcale. W końcu machnęłam
      ręką. Wiem od wspólnych znajomych, że wypytywała o mnie, zatem chyba nie byłam
      jej obojętna, ale skąd to "odcięcie" ?
      • kayah73 Re: przyjaciolka ma raka 30.11.06, 16:01
        jo.st napisała:


        > Ja chciałabym poruszyć inną sprawę. Zaciekawiło mnie to, co pisałaś o Waszej
        > przyjaźni zaraz po tym, jak skończyłyście studia. Wspomniałaś, że ona jakoś
        > zniknęła, nie odzywała się, zbywala telefony... Sprawa jest prywatna, nie
        chcę
        > więc być namolną i wścibska, ale jesli możesz powiedz, co było tego przyczyną.

        Napisze Ci na priva.


        • jo.st Re: przyjaciolka ma raka 03.12.06, 22:42
          Kayah, nic nie dostałam na priva sad(
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka