Dodaj do ulubionych

Forum LEKARZE?????

IP: *.* 26.11.02, 13:32
Kochane Mamuśki,to, co się wczoraj odstawiało w szpitalu, gdzie jest moja córeczka - przechodziło ludzkie pojęcie! Ja z brzuchem musiałam stawiać się pani ordynator, żeby mi pozwoliła pojechać z dzieckiem karetką na inny oddział!!!!!! Wyobrażacie sobie?!?!?!? Oczywiście, miałam rację i postawiłam sprawę jasno - albo jadę z Nią, albo nie jedziemy wcale. A że Mała miała biegunkę, to pani doktor się zatkała po czym przyniosła mi do podpisu świstek, prośbę o miejsce w karetce!!!!!!! Nie mam na to słów!!!! O ile wiem, coś tu się nie zgadza z Konwencją Praw Dziecka i będę to sprawdzać, tylko ściągnę z Internetu treść tego dokumentu. To jeszcze nie koniec. Niektórzy lekarze, właściwie lekarki, bo tych więcej w pediatrii, mają czelność wyprosić matki z sali i zmusić je do zostawienia ryczących, wystraszonych dzieci, bo podobno matki przeszkadzają im w obchodzie!!!!!!! Sama widziałam jak matka płakała pod salą a jej córeczka w sali, bo pani doktor nie pozwoliła Jej wejść!!!!!!!!! Ja wyszłam na chwilę, po czym wróciłam i już nie dałam się wyrzucić, jako jedyna. Pani doktor nie powiedzała już ani słowa i zbadała Entunię mi na rękach, no bo co miała powiedzieć?! MIAŁAM RACJĘ. O ile mi wiadomo, rodzic MA PRAWO być przy dziecku, także przy zabiegach typu pobieranie krwi. Jestem na siebie wściekła, że pozwoliłam dziś pigule pobrać krew pod moją nieobecność, tzn. że dałam Ją zabrać do tego zabiegu!!! Wiem, że dużo mniej by się bała, gdybym ja czy mąż był przy Niej!!!!! Ale już nigdy więcej.Na oddziale spotkałam impertynenckie niedouczki krótko po studiach, na których musiałam wymuszać sposób leczenia, ponieważ ich czynności się kompletnie wykluczały (oczekiwano stałego stolca, i dlatego podano mojej córce kleik i marchwiankę, którą w końcu wypiła, po czym podano Jej Smectę, którą zaraz zwymiotowała razem z wypitym wcześniej mlekiem!!!!!! PARANOJA!!! Rano Smectę wylałam do zlewu, słusznie oczekując jej odstawienia, co też się stało - zaznaczam, że biegunka już minęła)!!! A najbardziej mnie wkurzyła jedna młoda pańcia lekarz, która uczyniła uwagę tonem autorytarnym, żeby -"tu trochę ogarnąć, bo to jednak jest szpital a nie hotel!"-. Fakt, w hotelu jest milsza obsługa. Jak można, zmordowanym rodzicom, dzień i noc siedzącym przy dziecku mówić coś takiego?!I wpadłam na pewien pomysł. Może stworzymy coś w rodzaju osobnego forum, na którym będziemy oceniać lekarzy i to Z IMIENIA I NAZWISKA, bo tu chodzi o NASZE DZIECI!!!! Jeżeli taki lekarz będzie miał wiele opinii negatywnych, to chyba wreszcie coś się zmieni?!?!? Nie wydaje mi się, żeby była tu mowa o jakimkolwiek zniesławieniu, właśnie dlatego, że to zbyt poważna sprawa, by powierzać dzieci, nieumiejące się obronić, niedouczonym, nieuprzejmym i wątpliwym konowałom!!!!!!!!!!!!!!!! Przepraszam za określenie, ale jeżeli ktoś krzywdzi dziecko, bo mu się wydaje, że mu wolno, bo jest LEKARZEM, to nie zasługuje na to miano w żadnym calu. Oczywiście, trzeba by też promować dobrych lekarzy (takich też znam, choć chyba niestety mniej). Nie wolno nam też zapomnieć o pielęgniarkach, bo to one przecież zajmują się naszymi dziećmi, gdy nas akurat w szpitalu przy nich nie ma. Co o tym myślicie??? Mógłby to być początek naszej kampanii na rzecz jak najlepszego traktowania dzieci przez służbę zdrowia. Czekam na opinie.SunnaP.S. I nie dajcie się!!!!!!! Jeśli Wam się zdaje, że jakaś osoba w białym fartuchu niepotrzebnie krzywdzi Wasze dziecko, wykonując np. niepotrzebne badania (tak jak dzisiejsze szopki z pobieraniem moczu mojej córeczce, które to pobieranie, bardzo dla niej stresujące, było zupełnie niepotrzebne) - nie pozwólcie!!!!!!! To Wy znacie najlepiej swoje dziecko, to WY właśnie chcecie dla Niego naprawdę dobrze, i tylko od Was może ono oczekiwać obrony!!!!!!!!!
Obserwuj wątek
    • Gość: AgnieszkaP. Re: Forum LEKARZE????? IP: *.* 26.11.02, 15:59
      Ente, przede wszystkim bardzo Ci wspolczuje tych wszystkich przezyc i gehenny jaka teraz przechodzisz w szpitalu ale Twoja propozycja raczej nie ma szansy na zaistnienie.Widzisz, jezeli podasz nazwisko np. lekarza, mozesz zostac posadzona o znieslawienie. Byla kiedys na forum mama ktora przeszla koszmar w szpitalu, zdaje sie w czasie porodu, i potem opisala calosc na forum, wlacznie z podaniem nazwiska lekarza. Praktycznie na nastepny dzien musiala to wszystko odwolac w osobnym poscie. Poza tym polecam lekture watku "Skandal i paranoja" z 25 wrzesnia tego roku ( na emamie ). Pozdrowienia,Agnieszka
    • Gość: karolinak-s Re: Forum LEKARZE????? IP: *.* 26.11.02, 16:25
      Etne, wspolczuje, ale jednoczesnie radze ochlonac. Twoj post az wibruje od emocji. Rozmumiem, ale wszelkie dzialania podejmowane w stanie silnych emocji czesto przynosza wiecej szkody niz pozytku.Oprocz tego, ze ocenianie z imienia i nazwiska lekarzy natychmiast skonczyloby sie w sadzie to niesmialo pozwole sobie zauwazyc, ze laik nie jest w stanie ocenic pracy lekarza. Mozna rozprawiac o tym czy dziecko wyzdrowialo szybko czy nie (to nie zawsze zalezy od lekarza), czy lekarz byl uprzejmy czy nie, czy udzielil wyczerpujacych informacji czy nie i czy Ty je zrozumialas, ale wybacz jakosc jego pracy jako lekarza moze ocenic tylko gremium innych lekarzy. Z twojego opisu troszke wynika, ze lepiej wiesz jak wyleczyc corke niz lekarze w szpitalu w ktorym dziecko lezy i tu pojawia sie niesmiale pytanie to czemu tam lezy? Zawsze mozna sie wypisac na wlasne zadanie. A pielegniarki nie zawsze lubia jak sie o nich mowi pigula (ja bym nie lubila).Dla nas rodzicow jest jasne, ze chcemy byc przy naszych dzieciach zawsze i w kazdym momecie, a dla lekarzy, ze musza miec troche miejsca do pracy, ze obecnosc jednych rodzicow czasem przeszkadza innym - stad w wielu szpitalach prozby o opuszczenie sali na czas obchodu - normalnie na sile nikogo sie nie wyrzuca, ale prosi. Czesto niestety rodzice nie stosuja sie do zalecen lekarzy i w szpitalu podaja dzieciom do jedzenia to czego wlasnie lekarz zabronil bo takie jest biedne (widzialam wielokrotnie) i cale leczenie bierze w leb. Zgadzam sie, ze lekarze maja nieco inna perspektywe postrzegania dziecka niz rodzice. Wiem bo moi rodzice sa lekarzami i ich podejscie do wlasnego wnuka zmienia sie w zaleznosci od tego czy jest tylko wnukiem czy wnukiem i pacjentem. dy trzeba mu bylo zrobic maly zabieg ja sie upieralam przy znieczuleniu miejscowym, dziadkowie przy ogolnym. Ja myslalam o tym, ze przy ogolnym trzeba byc dluzej w szpitalu, ze moj syn nie umie sam spac w lozeczku itd, a dziadkowie o tym, ze przy miescowym dziecko sie kreci, ze latwiej cos uszkodzic (chodzilo o oko) itd. Ale czy rodzice zawsze wiedza lepiej - pewnie nie, choc zawsze nalezy pomyslec, czy to co lekarze mowia jest wewnetrznie spojne.I jeszcze jedna refleksja. Przy akcji Rodzic po ludzku powstal ranking szpitali. Wiem, ze lekarze nie zawsze zgadzaja sie z opiniami zawartymi w tym rankingu. sama rodzilam w szpitalu, ktory wcale na szczycie tego rankingu nie jest (byl to wybor swiadomy) i bylo fantastycznie. Moje wspomnienia sa duzo lepsze niz wielu moich kolezanek rodzacych w szpitalach ze szczytu rankingu. Wiec te oceny na forum po nazwisku wydaja mi sie chybionym pomyslem.
      • Gość: Bułeczka Re: Forum LEKARZE????? IP: *.* 26.11.02, 17:54
        Podpisuje sie pod tymi slowami obiema rekami, a tak na marginesie nie lubie gdy sie mowi o pielegniarkach "piguly".Pozdrawiam
    • Gość: mika Re: Forum LEKARZE????? IP: *.* 26.11.02, 18:39
      Bardzo cię rozumiem. Też miałyśmy z Lenką trochę kontaktówze służbą zdrowia. Nie napiszę tu na farum jakie są moje wrażenia, bo są one bardzo "niecenzuralne". Bułeczko byłabys zszokowana co gorszego mozna wymyślić od "piguły".Wymienianie lekarzy z nazwiska to rzeczywiście niefortunny pomysł, po co masz mieć kłopoty. Może chociaż nazwy szpitali czy przychodni, datę, godzinę zdarzenia i opis sytuacji? Co na to prawo? Może to będzie jakiś bat.
    • Gość: Agnieszka.Z Re: Forum LEKARZE????? IP: *.* 26.11.02, 18:59
      zacznę od końca.Słowo "piguła "wcale mi nie przeszkadza choć zawodowo ją jestem....A co do reszty to fakt ,że rodzice mają prawo do wszystkiego -rozumiem ale nie zawsze są w stanie pomóc a niekiedy to bardziej panikują od swoich pociech.rozumiem też że jest gro lekarzy ,którzy mijają się z zawodem i sama się dziwię ,że jeszcze pracują.Ale jak pisze moja poprzedniczka trzeba ich też czasami zrozumieć.....
    • Gość: Ente Gwoli wyjasnienia... IP: *.* 26.11.02, 20:30
      Będę się kontaktować z prawnikiem, jeżeli chodzi o kwestie stricte prawne. Tak się składa, że człowiek, który nie wykonuje danego zawodu, niekoniecznie musi być laikiem. Tak się również składa, że to akurat matka zazwyczaj najlepiej zna swoje dziecko i bywa, że faktycznie lepiej wie, jak je leczyć, wcale nie dlatego, że się wymądrza. Trudno jest komuś, kto po raz pierwszy i przez chwilę widzi pacjenta zaordynować naprawdę właściwe postępowanie, zwłaszcza jeżeli pacjent nie może sam określić lekarzowi swoich objawów. A tak jest w przypadku dziecka. Ponadto, sama mam zawód wymagający przede wszystkim powołania i jestem przekonana, że określenie "piguła" dla osoby, która jest niekompetentna i nieuprzejma jest bardzo delikatne. Uważam, że akurat pielęgniarki cierpią wyjątkowo z powodu niskich płac i to, niestety, przekłada się na ich stosunek do pacjentów (są, rzecz jasna, wyjątki i ja też na takie trafiłam) a to jest NIEDOPUSZCZALNE. Nie dla pieniędzy wybiera się takie zawody. Oczywiście, że targają mną emocje, ale podchodzenie do czegokolwiek bez emocji kończy się obojętnością, jakże często wymierzoną w najsłabszych! Mam nadzieję, że potrafię te emocje opanować na tyle, by nie przesłoniły mi faktycznego stanu rzeczy.I jeszcze coś. Zniesławienie polega na ujawnianiu informacji NIEPRAWDZIWYCH dotyczących jakiejś osoby. Jeśli są prawdziwe - naprawdę nie widzę powodu, by ich nie ujawniać. O prawdziwości tych zarzutów decyduje w ostateczności sąd. I tu pojawia się problem, który rozumiem. Wielu boi się zaświadczyć w sądzie przeciw komuś wysoko postawionemu lub wykonującemu uznany zawód. To jasne, lekarza każdy potrzebuje. Poza tym sprawa w sądzie, to nerwy i kłopoty, nie wszyscy się na to zdobędą. Ja mam zamiar się zdobyć, bo chodzi o moje dziecko i w ogóle o dzieci. A podsumowując: oczywiście, że konsultowałam się z lekarzem mojej córki, któremu ufam, zanim oceniłam pracę lekarzy w szpitalu. Mam prawo do takiej oceny, bo lekarze są dla pacjentów a nie odwrotnie.Sunna
      • Gość: Gosia1 Re: Gwoli wyjasnienia... IP: *.* 26.11.02, 20:50
        I tu się Ente z Tobą zgadzam! Mam to szczęście, że trafiłam na naprawdę cudownego i kompetentnego pediatrę (Pan Doktor Grzegorz Tokarski z Kielc, ordynator OIOMu w szpitaliku), który nie wstydzi spytać się o moje zdanie ani nie uważa tego za ujmę na honorze. Pytanie: "a jak pani uważa" jest na porządku dziennym. Hwała Mu za to! Hwała Mu jeszcze i za to, że non stop dokształca się, że zna różne nowinki, że jest lekarzem z wyobraźnią i szerokimi horyzontami. Uwielbiam Go!!!! I coś jeszcze a propos słuchania rodzica. Jak Misiu był malutki (roczek) zachorował na zapalenie krtani. Mojego Pana Doktora niestety nie było - "robił" w tym czasie dwójkę i często wyjeżdżał do Warszawy. Na marginesie dodam, że akurat w tych momentach moje dzieci zaczynały chorować jak najęte, a leczenie trwało niewspółmiernie do choroby długo. No więc szczekającego Misia zabrałam do przychodni. Pani doktor obejrzała Go, osłuchała, po czym przepisała diphergan i flegaminę. Na moją sugestię, że Misiu jest alergikiem, że dusi się podczas krtani i że może by tak budesonid i hydrocortison (dla niewtajemniczonych: steroidy), pani zareagowała świętym oburzeniem: jak to??? takiemu małemu dziecku steroid??? wariatka nie matka!!! toż to śmierć dla dziecka!!! tylko głupi dawałby takiemu maluchowi steroidy!!!Osłupiałam. A że długo nie znałam naszego Pana Doktora, to i moje zaufanie w tym momencie troszkę jakby się zachwiało. Kurcze, a On przepisywał...hmmm. Nie na długo to zaufanie się chwiało. Dokładnie do pierwszej w nocy, kiedy to synek zaczął się dusić. Pojechaliśmy do szpitala (nie będę o tym pisać, bo do tej pory otwierają mi się w kieszeni wszystkie noże...) a tam mój maleńki synek dostał i steroidy (hydrocortison w kroplówce i to dawkę uderzeniową!!!!), i budesonid wziewnie, i antybiotyk bo od zapalenia krtani rozwinęło się zapalenie płuc. Ze szpitalika wyszedł cień dziecka. Pan Doktor tylko zgrzytnął zębami...Przepisał mi na stałe najpierw hydrocortison, potem jak Misiu urósł encorton. Mam te leki w apteczce pierwszej pomocy. Za każdym razem kiedy Miś zaczyna szczekać (nawet w nocy) dzwonię do Pana Doktora, i telefonicznie ustalamy dawkę. Od tamtego czasu Miś nigdy już nie był w szpitaliku, nigdy się nie dusił a zapalenie krtani kończy się po dwóch dobach. Ulga przychodzi natychmiast po podaniu encortonu. A całkowite wyleczenie, takie że nie ma śladu po szczekaniu właśnie po tych dwóch dobach. Dziękuję Bogu za naszego Pana Doktora. Nie zamienię Go na żadnego innego. Nigdy. Pozdrawiam Gosia
      • Gość: madzia22 Re: Gwoli wyjasnienia... IP: *.* 27.11.02, 00:13
        Wierzę w jakość twojej, Sunna, oceny sytuacji, także uważam, że lekarz-pediatra powinnien przede wszystkim słuchać tego co ma mu do powiedzenia rodzić, i w ten sposób uzyskane informacje konfronotwać ze swoją oceną.Lekarze, jakiejkolwiek specjalności, bardzo często traktują swoich pacjentów, jak przedmioty, a najbardziej dotyka to osoby słabsze - czyli dzieci i starszych ludzi. Dlatego też za całkowicie słuszne uważam to, iż rodzić chce być ze swoich dzieckiem podczas zabiegów szpitalnych (nie mam tu na myśli operacji, czy też innych dramatycznych sytuacji).Ente w tej kwestii ma, moim zdaniem, całkowitą rację.Co do "czarnej" listy lekarzy, jest to niefortunny pomysł, bo: taka lista już nieformalnie istnieje, na forach edziecka właśnie, poza tym niemożliwa jest weryfikacja opinni mam na takiej liście umieszczanych, a ja jestem zwolennikiem tezy, iz lepiej uwolnić dziesięciu złoczyńców, niż skazać jednego sprawiedliwego.Madzia
        • Gość: AgnieszkaP. Re: Gwoli wyjasnienia... IP: *.* 27.11.02, 04:28
          Ja sie podpisuje pod postem Madzi bo bardzo mi sie podoba to co napisala o skazaniu chocby jednego niewinnego.O tym ze wlasnie bardzo czesto moga kierowac nami emocje ( przy umieszczeniu nazwiska np. lekarza na tzw. czarnej liscie ) i niemozliwosci obrony ze strony "oskarzonego" bylo juz mowione w innych watkach na ten sam temat na forum.Ja sie powtorze i napomkne o sytuacji ktorej sama bylam swiadkiem w swojej pracy zawodowej. Kolezanka, pielegniarka opiekowala sie chorym ktory umarl na jej dyzurze, po dlugiej reanimacji ( ostatnie stadium rozedmy pluc, niewydolnosc serca, podeszly wiek, rodzina doskonale poinformowana o stanie chorego i beznadziejnej prognozie ). Mimo to, zostala w sposob okrutny i zatrwazajacy wyzwana od mordercow przez dwoch meskich czlonkow rodziny pacjenta, ktorzy na dodatek przerastali ja o glowe. Dziewczyna bala sie po skonczonym dyzurze isc do swojego samochodu na parkingu. Byla roztrzesiona, spedzila dwa tygodnie na zwolnieniu z powodu stressu, bala sie wrocic do pracy. I co, fajnie by bylo gdyby jej nazwisko znalazlo sie na takiej liscie ? Taka i taka - morderczyni ? Skazana bez sadu ?Z drugiej strony dziwi mnie ze w Polsce wciaz jeszcze sie uwaza ze rodzice wrecz szkodza swoja obecnoscia przy zabiegach, obchodach, panikuja i nie pomaga to ani lekarzom, ani pielegniarkom. Przeciez od takich przekonan juz dawno sie odeszlo w wiekszosci krajow na swiecie. Przede wszystkim rodzic najlepiej zna swoje dziecko i ta wiedza moze tylko pomoc, a nie zaszkodzic. Rodzic ktory jest dobrze poinformowany, ktory bierze udzial w procesie diagnozowania, leczenia i pielegnacji, ktory ma zaufanie do ludzi opiekujacych sie jego dzieckiem, nie ma powodow do paniki. Dziecko ktore ma przy sobie mame lub tate jest spokojniejsze, lzej znosi bolesne czy nieprzyjemne zabiegi. Czy ordynatorzy lub oddzialowe tych osrodkow gdzie rodzicow traktuje sie wciaz jak intruzow sa niedouczeni, nie czytaja prasy fachowej, publikacji ? To nie sa zadne nowinki, tylko fakty znane juz od lat. Rodzic przy dziecku w szpitalu to spokojniejsze dziecko, mniej pracy dla pielegniarek, najlepsza obserwacja. Nawet przy koniecznosci zabiegow np. operacyjnych mozna tak to zorganizowac ze rodzic jest z dzieckiem do momentu uspienia, to nie jest trudne do zrealizowania. To tyle,Agnieszka
      • Gość: AgnieszkaP. Re: Gwoli wyjasnienia... SUNNA IP: *.* 27.11.02, 05:23
        Sunna napisała/ł:Uważam, że akurat pielęgniarki cierpią wyjątkowo z powodu niskich płac i to, niestety, przekłada się na ich stosunek do pacjentów (są, rzecz jasna, wyjątki i ja też na takie trafiłam) a to jest NIEDOPUSZCZALNE. Nie dla pieniędzy wybiera się takie zawody.Masz absolutna racje ze akurat w Polsce nie dla pieniedzy sie wybiera zawod pielegniarki. Cale to gadanie o tym ze tragiczny stosunek do pacjenta niektorych pielegniarek jest spowodowany niskimi zarobkami to dla mnie pic na wode, czy kiedykolwiek w historii tego zawodu w Polsce pielegniarki zarabialy dobrze ? NIGDY ! Moge swobodnie stwierdzic ze wszystkie obecnie zatrudnione w Polsce pielegniarki, podejmujac decyzje o wyborze tej, a nie innej profesji, doskonale zdawaly sobie sprawe jakie beda ich zarobki w przyszlosci. Z drugiej strony ;) wkurza mnie ;) to Twoje stwierdzenie ( jako pielegniarke ), musze sie chwile podroczyc :) Czy to oznacza ze pielegniarka powinno sie byc tylko z powolania, niewazne za jakie pieniadze? No bo jak sie nie dla pieniedzy wybiera taki zawod, to po co w ogole placic :)Ja osobiscie nie czuje "powolania" :) Bardzo lubie swoj zawod, i wszystko co jest z nim zwiazane, ciagle sie doszkalam, i probuje udoskonalac, lubie wszelkie "techniczne" strony tej profesji jak i spedzanie dlugiego czasu na rozmaowach z pacjentami i ich rodzinami. Czuje sie profesjonalistka a nie siostra milosierdzia, co oczywiscie nie przeszkadza mi byc "aniolem w bieli" kiedy sytuacja tego wymaga. I za to oczekuje godziwej oplaty :) Sytuacja sie nie zmieni dopoki w Polsce standard pracy pielegniarki bedzie w sumie zalezal od tego ile jest wymagane przez przelozone/oddzialowe danych osrodkow. Ja pracowalam w Polsce pod taka oddzialowa i ordynatorem ze nikomu niemile slowo czy skrzywiona mina nie mialaby prawa sie pojawic. W Kanadzie gdzie pracuje jest ustawa ktora wiele lat temu powolala do zycia Izby Pielegniarskie. Glowna misja tych Izb jest ochrona spoleczenstwa przed niekompetentnymi pielegniarkami. Izby egzaminuja kandydatki ( nie szkoly ), wydaja licencje, i te licencje trzeba co roku odnawiac. Kazda skarga do Izb to dochodzenie, a pielegniarki zgodnie okreslaja to jako " dla Izb jestes winny/a dopoki ci nie udowodnia ze jest na odwrot". Nawet moja kolezanka z pracy ma obowiazek zwrocenia mi uwagi jezeli uwaza ze postepuje wbrew standardom zawodowym, a jezeli to nie odniesie skutku, zlozenia na mnie skargi ( inaczej moze byc uznana za wspolodpowiedzialna ). Oczywiscie nie oznacza to ze same tu idealy :) ale dla przecietnej pielegniarki ten bat w pewnym sensie nad glowa wisi :)Pozdrowienia,Agnieszka

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka