Szwagier - problem

11.12.06, 15:46
Może kojarzycie moją sytuację a jeśli nie przypominam w poniższym linku.
Uciekam od teściów do swojego małego domku, lecz to niestety zajmie jeszcze
trochę czasu, wiadomo domu nie zbuduje się w przeciągu kilku tygodni –
niestety. Ale mam chwilowo problem nie z samymi teściami, ale w tym samym
domu mieszka jeszcze mój szwagier i nie wyrabiam, normalnie coś mnie trafi...
Nie wiem, może źle myślę, może jestem dziwna, ale mam serdecznie go dosyć...
Mieszka na tym samym piętrze i co chwilę przychodzi do mojego pokoju aby
pobawić się z dziećmi, niby to nic złego, ale jakby ktoś nad Waszymi głowami
wisiał non – stop to już też byście miały dosyć, normalnie jakby nie miał
swojego życia... Już marudzę mojemu mężowi aby coś z tym zrobił, ale mój mąż
jest du... a ja chwilowo nie chcę wojen, bo za kilka dni święta i nie bardzo
chciałabym aby był kwas we święta.... BO wiecie normalnie nie mam żadnej
intymności – nawet podłubać w nosie nie mogę, bo się boję, iż za chwilę
wparuje szwagier.... Co zrobić z takim gościem...? Jak delikatnie dać mu do
zrozumienia, żeby zajął się czymś produktywnym.... A nie cały czas
przesiadywał zabawiając dzieci.... (wiem, zaraz ktoś mi powie, ze mam
fajnie, że nie powinnam marudzić, ale naprawdę ja naprawdę nie mam chwili
spokoju, a chciałabym pobyć z dziećmi i z mężem sam na sam.... ).
Pozdrawiam
    • chimba Re: Szwagier - problem 11.12.06, 15:49
      oto link:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=567&w=53195408
    • iwles Re: Szwagier - problem 11.12.06, 15:55
      Daj szwagrowi dziecko i niech idzie do swojego pokoju pobawić się, a Ty w tym
      czasie dłub sobie do woli w czym chcesz...........


    • aarian Re: Szwagier - problem 11.12.06, 15:57
      kobiety co z Wami dzisiaj?
      szwagier zly, szwagierka ble.
      ciesz sie, ze ma sie kto z dziecmi Twoimi bawic, bo moje sa poszkodowane i
      musza same to robic jak ja nie mam czasu.
      korzystaj z tego.
      jak ja bym chciala, zeby ktos sie troche moimi dziecmi zajal wink
      • myszynka Re: Szwagier - problem 11.12.06, 16:25
        aarian napisała:
        > jak ja bym chciala, zeby ktos sie troche moimi dziecmi zajal wink

        Jednak nie chciałabyś, żeby to był ktoś, kogo nie lubisz, prawda?
        • iwles Re: Szwagier - problem 11.12.06, 16:42
          czy jedyną wadą tej osoby jest to, że jej nie lubisz ?????

          czy też robi ona krzywdę twojemu dziecku ?
          albo istnieje realne zagrożenie, że może zrobić coś złego ?
    • weronikarb Re: Szwagier - problem 12.12.06, 07:48
      Chimba a co z tym mieszkaniem?
      Dogadalas sie z mezem i sie wyprowadzacie?
      Jejku jak ja bym chciala tez sie wynies, nerwowo ja juz nie wytrzymuje.
      Poprostu sypie sie

      Koszmar poprostu.
    • chimba Re: Szwagier - problem 12.12.06, 09:02
      Do weronikarb – niestety nie przekonałam męża... jedyna moja nadzieja to ten
      domek który budujemy – tego się trzymam.... A ja pamiętam, że też się
      budowaliście i jak?

      Teraz troszkę wytłumaczenia w sprawie szwagra... To nie jest tak, ze
      komukolwiek zabraniam kontaktów z dziećmi, może tak ktoś to odebrał, jak
      czytał to co wcześniej napisałam. Proszę może ktoś się zamieni ze mną na
      tydzień, czy widzę kogoś chętnego? O nikogo nie widzę... Każdy normalny
      człowiek potrzebuje trochę spokoju, a ja go po prostu nie mam. Ktoś powiedział,
      ze mam dzieci podrzucić szwagrowi.... A ja mam dosyć podrzucania. Dzieci tak
      jak i ja potrzebujemy siebie nawzajem, a nie tak jak teraz jest, ze mamy w
      ogóle nie mają i jeszcze mam je podrzucać do szwagra, żeby zupełnie czuły się
      porzucone? Bo kiedy z nimi mogę być, praktycznie wieczorami przez dwie godziny,
      i nawet nie to, i w sobotę, niedzielę, i też nie przez cały weekend, bo
      właściwie nigdy nie jestem sama. I nie mówcie mi, że dzieci nie potrzebują być
      sam na sam z rodzicami bo w to nie uwierzę. Widzicie, kto nie jest w mej
      sytuacji tego nie zrozumie i jak ktoś mi zazdrości, ze moimi dziećmi interesują
      się wszyscy, tak ja zazdroszczę tym z Was gdzie jest brak zainteresowania
      dziećmi. Szkoda, ze nie mogę trochę tego zainteresowania przekazać Wam, a ja
      miałabym trochę spokoju, trochę wytchnienia...
      • weronikarb Re: Szwagier - problem 12.12.06, 09:28
        Tak budujemy sie, ale to niestety nie jest inwestycja na rok czy dwa a na
        dluzej bo finansow brak.

        Chimba w pelni Cie rozumiem, ale z tym mieszkaniem bym nie popuscila tym
        bardziej ze nei tracicie a wychodzicie finansowo w sumie na zero.

        My jakbysmy chcieli wynajac to o budowie mozemy zapomniec, bo jak patrzylam na
        oferty to oplaty miesieczne to ok. 400PLN plus liczniki - a teraz mamy tylko
        liczniki sad

        Jednak jak tak dalej pojdzie to chyba zwarjuje.

        Wczoraj np. siedzialam godzine przy swieczkach bo nei bylo meza aby wymienic
        korek.
        Szwagier nei wymieni, szwagierka jak korki szczelily wziela mala i zeszla na
        dol, dopiero jak moj maz wrocil to zrobil.

        Powie ktos - trzeba bylo zejsc - jednak nie potrafie wytrzymac w jednym
        pomeoszczeniu z nia nawet minuty - naprawde jestem wtedy chora. Ta osoba
        wywoluje u mnie taka nienawisc jakiej nie czulam nigdy w calym swoim zyciu - i
        jest to uczucie irracjonalne
        • 74l Re: Szwagier - problem 12.12.06, 10:10
          Naprawdę Wam współczuję.My na szczęście mieszkamy sami, i trochę
          zainteresowania dziećmi ze strony dziadków przydałoby się( chodzi o
          nasze "wyjścia"), ale nie narzekam.mamy intymność , dobre kontakty z rodzicami,
          jesteśmy niezależni.
          Weronikarb , a co z twoją szwagierką, nie wyjechała? Dawno nie byłam na emamie,
          więc nie jestem w temacie.
          Trzymajcie się jakoś dziewczyny...
          • aarian wiem, wiem 12.12.06, 10:19
            glupie takie gadanie, ale ja czasem naprawde chcialabym, zeby ktos na pare
            gozin zajal sie moimi dzieciakami, zeby jakas rozrywke mialy. bardzo doceniam
            to, ze mieszkamy z dala od moich rodzicow czy tesciow, bo nie wyobrazam sobie
            mieszkania, nawet z wlasnymi rodzicami.
            dlatego bardzo Wam wspolczuje.
            kiedys mialam taka sytuacje, podobna aczkolwiek zupelnie inna.
            z pewnych powodow musialam mieszkac przez kilka tygodni u wujka. nie mialam
            jeszcze pracy, wiec o wynajmie mieszkania nie bylo mowy. niby to rodzina,
            mieszkanie za free, niby wszystko w porzadku, ale czulam sie jak piate kolo u
            wozu. bardzo zle. niby kazdy byl uprzejmy, ale jak przyszlo co do czego to
            bylam przeganiana z pokoju do pokoju, bo w tym akurat gdzie spalam
            byl 'gabinet' i w czasie pracy mialam nie preszkadzac. niby dorosla, a czulam
            sie jak male dziecko, ktore bez powodu jest karcone. nie wiem czy o takie mniej
            wiecej odczucia Wam chodzi. w kazdym razie naprawde wspolczuje sad
          • weronikarb Re: Szwagier - problem 12.12.06, 11:39
            Narazie zostalo to przesuniete na wiosne. Jejku jak wyjada to ja odzyje smile

            Wiecie jak potrafia wykonczyc psychicznie czlowieka? Powinnam isc zdiagnozowac
            depresje i ja leczyc pod okiem fachowca. Jak narazie biore tabletki ziolowe, na
            jakis okres pomagaja, pozatym posiadam silna wole ktora trzyma mnie na
            powierzchni.
            Jednak sa chwile zalamania, np. 2 tygodnie temu przeplakalam calutka sobote - i
            tak mam co jakis okres.
Pełna wersja