Dodaj do ulubionych

swieta-moje spojrzenie

IP: *.* 06.12.02, 11:38
bedzie dlugo...w sumie powinnam sie cieszyc ze Swiat, to radosne Swieto ale coroku od zawsze jest zle, zle wychodzi..matka z pretensjami, zamiast zyczen upomnienia i nakazy ..szkoda slow-bylo minelo..postanowilam ze juz nigdy nie spedze z nia Wiglii, chce innaczej, wlasnie radosniej i spokojniej, bez szalu przedswiatecznego, bez wywalonego jezora zeby tylko jej sie przypodobac , bez krzyku, rodzinnie..czy uda mi sie?....tyle lat przyzwyczajen?..a teraz za tydzien wyprowadzamy sie na nowe mieszkanie, nie mamy kuchni, nie mamy mebli i tak szczescie z tym mieszkaniem, taki maly-duzy cud, wiec radosc ale i smutek troszeczkesmilejestesmy mlodym malzenstwem , docieramy sie a maz pochodzi z takiego domu gdzie swieta nie sa celebrowane moze dlatego ze kiedys w swieta odszedl jego ojciec?..tak wiec jego mama nie robi zadnych szczegolnych wyczynow kulinarnych, a choinka jest tylko dlatego ze ktos z rodziny przyjdzie i ja sam ubierze...w ubiegym roku z pol roczna corcia pojechalam do niej, do innego mista w pierwszy dzien swiat liczac ze my z mezem mozemy zacza zmieniac to wszystko na lepsze...ale nie wyszlo , przez caly dzien siedzielismy przy miseczce z cukierkami a ja nic nie mowilam..bo co powiedziec?..lzy mnie dusily....tak wiec w tym roku nie zaprasza nas na swieta , gdzies wychodzi...no a my w tych dwoch pustych pokojach bedziemy siedzic, bo wymyslilam spokojne swieta, bo sie uparlam ze bez swojej mamy i jej nagabywania...niby tak lepiej..ale jak to naprawde bedzie??....boje sie ze bedzie smutno, ze bede siedziala i plakala ze sama....sama bo moj maz tez nie widzi potrzeby obchodzenia, celebrowania tych swiat...moze sie w koncu tego nauczy?tylko czy ja predzej nie zmatowieje i nie zgodze sie na takie "lezenie duchowe", bez promykow i radosci..w koncu dzisiaj zapomnialam ze sa Mikolajki..jak byc szczesliwa??...to gdzie ta stajenka?...laurka
Obserwuj wątek
    • Gość: KATRINAK Re: swieta-moje spojrzenie IP: *.* 06.12.02, 13:08
      Witaj Laurko!Wiesz wydaje mi się,właśnie teraz rozpoczynasz nowy rozdział w swoim życiu.Swoje mieszkanko,to podstawa,aby wprowadzić "nowe"tradycje świąteczne.Teraz to Ty jesteś panią u siebie.To nic że nie masz mebli,czy tez kuchni,liczy się to,że macie siebie.Myślę,że na zmiany nigdy nie jest za późno!Gdy postawisz w domu skromną choineczkę,połozysz na stole opłatek,i złożysz męzowi życzenia płynace prosto z serduszka,to musi się udać.Może twój mąż do tej pory miał taki sam obraz świąt jak Ty? i dlatego nie robią na nim żadnego wrażenia.Wierzę że Ci się uda!!!Spróbuj też porozmawiać ze swoją mamą,tak naprawdę szczerze.Powiedz czego od niej oczekujesz.Może zapros ją do siebie,i pokaz jak powinna wygładac Wigilia.Nie martw się,ze będziesz sama na pewno znajdzie się jakas bratnia dusza.Pozdrawiam Cię cieplutko.Powodzenia.
    • Gość: bonia Re: swieta-moje spojrzenie IP: *.* 06.12.02, 13:34
      Rozumiem jak bardzo może Ci być przykro i myślę, że przede wszystkim ze względu na swoją córkę powinnaś postarać się choć troszkę zmienić nastawienie męża do świąt. Święta potrafią być piękne i po to je wymyślono, żeby trochę odróżnić zwykłą codzienność od kilku szczególnych chwil w roku. Te święta z dzieciństwa pamięta się najbardziej i jeśli są dobrze przez rodziców zaaranżowane to wspomina się je długo. Z doświadczenia wiem, że jak się teściowa obrazi na cały świat to nie ma siły i chyba trzeba ją zostawić w spokoju. Co do sposobu spędzania świąt przez twoją mamę to myślę, że pewnie też jej nie zmienisz. Spróbuj wypracować swój własny styl. Nie siedź w Wigilię nad talerzem zalana łzami, ale weź sprawy w swoje ręce i stwórz takie święta jakie zawsze chciałaś mieć - bez krzyków, biegania itp. - oczywiście na miarę twoich możliwości finansowych i lokalowych. Jak nie zrobisz 13 potraw to na pewno się świat nie zawali (oczywiście miseczka cukierków to chyba troszkę mało), jak nie masz stołu to obrus do wieczerzy możecie położyć na podłodze i skupić się bardziej na atmosferze duchowej świąt. Najważniejsze żebyś sama sobie uświadomiła co dla ciebie jest ważne. Ja osobiście od kilku lat robię święta u siebie w domu, w swoim własnym rytmie. Do mnie zjeżdża się cała rodzina i do tej pory nie słyszałam żeby ktoś miał zastrzeżenia. Przy okazji wyprawiania różnych imprez staram się żeby było co zjeść i wypić, ale żeby był spokój, żeby błahostki nie przesłaniały sedna sprawy. Tobie też życzę żebyś znalazła swój sposób na spędzanie świąt.
    • Gość: sugar Re: swieta-moje spojrzenie IP: *.* 06.12.02, 14:27
      Lauro,Myślę, że moje poprzedniczki mają rację. Weszłaś na swoje (o witaj wolności !!! :-) ) i powinnaś wziąść sprawy w swoje ręce. Spróbój porozmawiać z mężem co jest dla Ciebie istotne i jak sobie marzysz, by święta w TWOIM domu wyglądały. To nic, że na początek będą to skromne święta, ale co roku przecież będzie łatwiej. Każdy początek jest z reguły trudny. Napisałaś, że jeszcze się docieracie, no więc i pewnie " dotrzecie się" na świątecznym tle. Może mąż odnajdzie radość i sens Bożego Narodzenia? Tym bardziej, że macie dziecko, a przeciez każdy z nas pamięta jak przeżywał święta za młodu. Ile w tym było magii i emocji! To już będą moje 5 święta poza domem. Też musiałam walczyć, by w moim małżeństwie pozostały one tymi prawdziwymi, polskimi świętami. Mój mąż nie jest ani Polakiem, ani wierzącą osobą. W nasze pierwsze święta wogóle nie pamiętał o Wigilii :( (bo na Zachodzie się jej nie obchodzi), w drugie zgodził się ją obchodzić, ale z indykiem na stole :crazy: , a wczoraj wieczorem zapytał się mnie jaką rybkę mu upichcę 24-go!!! :ouch: Laurko, wierzę, że też Ci się uda stworzyć ten cudowny świąteczny nastrój w swoim domu. Pamiętaj o choineczce, opłatku i kolędach. Nie zapominaj o uśmiechu na ustach,radosnej i ciepłej atmosferze (bez stresu, płaczu i pośpiechu - uciekłaś przecież od tego). Myśl, że będzie dobrze, uwierz, że Ci się uda...Bo się uda :bic:Ściskam Cię serdecznieMagda

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka