Dodaj do ulubionych

9 miesiąc a tatuś się bawi

    • offrelia Re: 9 miesiąc a tatuś się bawi 13.12.06, 22:17
      dla mnie masakra on pracuje, ty pracujesz w ciazy pewnie jeszcze ty sprzatasz
      gotujesz i ogolnie ogarniasz i dzidzia przyjdzie na swiat to nie mozesz wyjsc
      sie zrelaksowac? nie czujesz sie jak na smyczy?? cos mi tu mocno nie pasuje ja
      bym sie raczej zastanawiala czy to wlasciwy facet, ja jestem za partnerskim
      zwiazkiem. facetowi jakos wszytko wolno a kobiecie to tylko w domu sie
      realizowac jako zona uncertain ratunku
      • lotos47 Re: 9 miesiąc a tatuś się bawi 13.12.06, 22:40
        Jestem troszke starsza ale nie wyobrazam sobie ze ja w ciazy a facet na imprezy.
        W domu imprezy tak poniewaz wtedy ja tez socjalnie sie udzielam i bylo fajnie.
        Porzadki pozniej razem sie robilo.
        A z tym psem ogrodnika to chyba jest odwrotnie ty nie mozesz to "pilnuj chaty".
        Podobnie, ze sytuacja przerosla faceta to chyba tobie "brzuch przerasta" wiec
        przestan go glupio tlumaczyc.
        Pozniej dojda ci jeszcze pieluchy i nieprzespane noce.
        Dziewczymo ratuj sie.
        pozdrawiam
    • wj_2000 Cieszy mnie że jestem stary 13.12.06, 22:33
      Z wnukiem sobie mogę pójść na spacer, albo w grę jakąś fsjną pograć.
      Jak czytam ten pierwszy post i większość głosów młodych kobiet, włos jeży mi
      się na głowie.
      Z postu nie wynika, że on zaprosił do domu przez 9 miesięcy więcej niż raz parę
      osób. Nie wiemy co to za osoby. Czy nie była to jakaś wizyta konieczna z
      rozmaitych powodów służących rodzinie, a nie tylko jego rozrywce?
      Raz poszedł na spotkanie integracyjne. Teraz są takie stosunki w firmach
      (niestety), że ktoś kto nie jest dla firmy niezastąpiony, nie może wręcz
      pozwolić sobie na "olanie" takiego spotkania.
      Wiecie, znam wiele małżeństw dużo ode mnie młodszych, co się rozpadły tylko i
      wyłącznie z powodu takich właśnie "roszczeniowych" postaw żon.
      Nie rozumieją one, że rozmaite role ojca i matki przez miliony lat
      ukształtowały RÓŻNIE psychikę kobiety i mężczyzny. Teraz warunki medyczne i
      technologicznie radykalnie się zmieniły, stare mechanizmy biochemiczne
      i "hardwarowe" w mózgu są nieadekwatne do naszego życia. Można powiedzieć że te
      różnice stały się zbędne. Ale to nie znaczy, że można przejść nad nimi do
      porządku dziennego. To tak jakby próbować nauczyć orła by nie fruwał, tylko
      chodził jak kura po podwórku - wszak będę mu jedzenie wykładał. I to lepsze i
      więcej niż może sam sobie upolować.
      Feminizm to błędna droga!
      Najwięcej szkodzi (ostatecznie) samym feministkom.
      • triss_merigold6 Re: Cieszy mnie że jestem stary 13.12.06, 22:43
        Tu cudnie, że ścieżki ewolucyjne mężczyzn i kobiet rozeszły się diametralnie w
        XX wieku. Panowie zostali na etapie sprzed osadnictwa a panie wręcz przeciwnie.
        Jeśli pan nie potrafi się dostosować do oczekiwan partnerskiego modelu rodziny
        początków III tysiąclecia to cóż... żegnamy hucznie. Pan może bawić się z hordą
        pierwotną a pani tworzyć niepełną rodzinę nukleraną.
        • triss_merigold6 Poprawka 13.12.06, 22:43
          Rodzinę nuklearną.
      • barbarakaroluk Re: Cieszy mnie że jestem stary 13.12.06, 22:46

        zastanawiam sie jakby Pan zareagowal, gdyby ta ciezarna kobieta zaczela sie
        zachowywac jak prawdziwa kobeta - tak jak natura i spoleczestwo ja nauczyly -
        to znaczy zamisat pracowac w 9tym miesiacu ciazy powinna sobie siedziec w domu,
        malowac paznokcie, chodzic na zakupy, spotykac sie z kolezankami na plotki.....

        Rzeczywiscie tym kobietom sie w glowie poprzewracalo! w 9 miesiacu ciazy i
        pracuje, na dom zarabia!!! straszne!!!

        Pan, w takim wypadku powinien zarabiac duzo kasy na to aby zona nie musiala
        pracowac, zeby wystarczylo na lakier do paznokci , zakupy i ladne ubrania. i
        wtedy sobie moze wychodzic.

        rzeczywiscie feminizm to straszna rzecz - ja teraz musze pracowac, placic pol
        rachunkow, martwic sie, pamietac o tym zaplacic rachunki ( bo przeciez to nei
        faceta obowiazek!!!), sprzatac i parc.
        Ale ostatnio postanowilam przyjac postawe slodkiej dziewczynki - powiedzialam
        facetowi ze jj, tak jak on, chcialabm miec bardzo tradycyjna role, i ze kobieta
        powinna nie pracowac ale zajc sie domem i domowymi obowiazkami. Powiedzialam mu
        ze kolezanki sie ze mnei smieja bo ich mezowie daja im na wszystko a one
        siedza w domu i maluja paznokcie. a ja nie dosc ze pracuje i place pol
        rachunkow to jeszcze sparzatam, piore itd itp. Dla kobiety to za duzo...
        stanowczo za duzo.

        Ja za czynsz nie zaplacilam ( bo zapomnialam terminu dotrzymac!smile, w pracy
        jestem tak zmeczona jak i on albo i jeszcze gorzej wiec po przyjsciu do domu
        zaczelam ogladac z nim TVsmile no i zobaczymy co z tego bedzie. A w soote zawsze
        ide na zakupy, i na ploty z kolezankami....

        a jemu postanowilam zostawic meskie role, tzn zarabianie na dom, zadbanie o
        przyszloscsmile

        i po co nam byl ten feminizim????smile
      • lustro991 Oj, mnie tez cieszy, ze jestes stary 13.12.06, 23:05
        a na swiecie sa juz faceci, ktorzy nie beda porownywac mezczyzn za orlow a
        kobiet do kur, tylko rozumieja, ze posiadanie dziecka wymaga czasu, energii, a
        czasem i poswiecen z obu stron.
      • sir.vimes ten facet C.H.L.E.J.E. 14.12.06, 12:29
        ma całodniowe kace. To nie jest ani normalny relaks, ani jego święte prawo.
        Równie dobrze mógłby się relaksować chodząc gdzieś z żoną (np. do kina) ale
        wtedy nie mógłby CHLAĆ.

        W tym widzę największy problem.

        Mężczyzna to nie niekoniecznie orzeł, szczególnie smętny ochlapus, taki to
        najwyżej nielot.

        • angelangel Re: ten facet C.H.L.E.J.E. 14.12.06, 13:02
          DOKLADNIE!
          Nie chodzi tu o to, ze facet chce sobie wyjsc raz na miesiac spotkac sie z
          kumplami itp.
          Nie, on co sobota CHLEJE a potem przesypia cala niedziele.
          TO JEST NAJWIEKSZY PROBLEM - ALKOHOLIZM/JEGO POCZATKI
          Facet nie widzi innej mozliwosci ''relaksu''
    • reszki Re: 9 miesiąc a tatuś się bawi 13.12.06, 23:53
      coz...jak sama piszesz...hormony szaleja...
      moze wiec zajmij sie lepiej ukladaniem garderoby dla przyszlego potomka..
      a facetowi,skoro przez 4 lata bylo dobrze..odpusc...
      zaczekaj na porod, jego zaangazowanie i dopiero krytykuj...
      bo teraz Twoje pretensje - sama przyznasz - sa troche smieszne...
      moze masz za duzo wolnego czasu?
      a Twoj maz za malo i musi czasami odreagowac..
      nie myslalas o tym?
      pozdro
      • tweenee_duck poprostu kończy się dla niego pewien etap w życiu 13.12.06, 23:58
        no ale dziewczyny są poprostu bezwzględne ! szaleć bez limitu to on może w pracy
        - bo taka jest strategia bab - mieć sponsora na sznurku !!
        • demonii kaczko... 14.12.06, 08:39
          babka jest w 9 miesiącu ciąży, pracuje, dziecka palcem sobie raczej nie zrobiła
          tongue_out w jej życiu również konczy się pewien etap, gdybys nie zdążył zauważyć smile)
          Gdybym omyłkowo na ojca potomstwa wybrała faceta podobnego poglądami do Twoich
          dawno straciłby to co przyczyniło sie do poczęcia dzieciątka tongue_outP (żeby
          przypadkiem nie spłodził kolejnego)
          Faceci są bezwzgledni, miec babke z potomkiem w brzuszku, pracującą do konca i
          jeszcze wymagac by najlepiej nie była spragniona bliskości i takich tam pierdól,
          bo to ogranicza swobodę przyszłego taty !!
        • ludzka_budowla Re: poprostu kończy się dla niego pewien etap w ż 14.12.06, 13:44
          oj biedne te chłopy. najpierw MUSZĄ dzieci płodzić, a potem to już koniec
          wszystkiego. wolności koniec. nic tylko siąść i płakać nad dotychaczosowym
          (jakże ekscytującym) życiem.
          a kobieta - ta to ma życie. praca zawodowa w ciąży, póżniej praca na etacie +
          pranie i sprzątanie temu biednemu chłopu (bo on nie może, bo musi iść się
          zrelaksować przy 10 piwach) + wychowywanie dzieci. tak. czysty egoizm.

          ja to chyba mam ogromne szczęście, że mój chłop ma odbiegający światopogląd od
          twojego.
    • ciociaewa Re: 9 miesiąc a tatuś się bawi 14.12.06, 06:58
      czesto tak jest ze tatus w pewnym momencie zapomina o obowiazka domowych i
      zaczyna zyc swoim zyciem zaslaniajac sie tym ze a to praca, a to zmeczony a to
      kumple itd.

      moim zdaniem trzeba jasno okresli zasady. skoro ty nie czujesz sie juz tak
      komfortowo chodzac na imprezy twoj maz powinien to zrozumiec i poczekac te pare
      miesiecy kiedy znow bedziecie mogli chodzic razem.

      jednak facet to facet i zeby nie zwariowal powinnas mu pozwalac na zabawe ale
      np. raz w miesiacu tylko po to zeby sie odstresowal.
    • t000mek Re: 9 miesiąc a tatuś się bawi 14.12.06, 07:25
      Wez daj spokoj, daj biedakowi troche wolnosci, przeciez nie moze byc przywiazany
      jak pies 24h/dobe do twojego brzucha, jak to mowia nie sama praca czlowiek zyjewink
      • sannas Re: 9 miesiąc a tatuś się bawi 14.12.06, 08:43
        Jesteś żałosny, jak więszość facetów nie rozumiejących co to znaczy założyć
        rodzinę!!!.
    • olias Re: 9 miesiąc a tatuś się bawi 14.12.06, 07:46
      impreza firmowa "wewnętrzna" to nic wielkiego. Grono ludzi którzy widzą się
      codziennie 8 godzin bawi się w swoim gronie.
      Więc tym akurat nie ma co się przejmować.
      • ciociaewa Re: 9 miesiąc a tatuś się bawi 14.12.06, 07:51
        smile to chyba zależy od firmy. Byłam na kilku imprezach firmowych i powiem
        szczerze, że różnie to bywa.
        • luana4 Re: 9 miesiąc a tatuś się bawi 14.12.06, 08:41
          Przykre jest to, co piszesz. Maz najwyrazniej nie dorosl do roli i wymagan,
          ktore stawia zycie.
          Mam kolezanke, ktora ze swoim mezem miala podobnie, wlasciwie mysle, ze nawet
          gorzej, bo do pracy za bardzo sie nie rwal, za to czesto i dlugo przesiadywal z
          kolezkami w knajpach. To ja bylam przy tej kobiecie, gdy dostala boli
          porodowych, a miala juz w domu jedna 2 letnia coreczke. Telefonowanie do meza
          nie przyniolso efektow, bo wylaczyl komorke na wypadek, gdy kobieta zechce mu
          przeszkadzac!!! Zawiozlam ja do szpitala, zaopiekowalam sie coreczka, a tatus o
          przyjsciu na swiat drugiej coreczki dowiedzial sie po przespanej prawie
          dobie!!! Po porodzie bylo tylko gorzej, coraz wiecej wypadow, coraz mniej
          pracy. Kolezanka odeszla od niego, zabrala mu dzieci, a los byl o tyle laskawy
          dla niej, ze znalazla swietna prace, ma swoje mieszkanie i zaluje, ze nie
          zrobila tego wczesniej.

          Dlatego kochana, "kuj zelazo poki gorace", zeby nie bylo za pozno, gdy pan maz
          zacznie wiecej czasu spedzac poza domem niz w domu.

          Powodzenia i szczesliwego rozwiazania!
          • bakoma1 Re: 9 miesiąc a tatuś się bawi 14.12.06, 08:56
            a dlaczego uwazacie ze to jest normalne ze "facet lubi wypic i sie zabawic"? a
            kobieta nie? dlaczego traktujecie ich jak odrebny gatunek i pozwalacie im w
            zwiazku z tym na wiecej.to obraz doroslych dojrzalych swietnych facetow, jak
            moj maz na przykład. dlaczego nie dajecie sobie prawa wyboru? niepijacych juz
            nie ma na tym swiecie. rozwalil mnie post od pani, ktroej maz grozil ze "wypije
            pod sklepem i w koncu zrobil flaszke u kolegi". Czy jestes z patologicznej
            rodziny? czy w twoim domu to normalne ze sie "robi flaszke"? sa poradnie ,
            naprawde mozesz zaprowadzic tam męża. Dałyście się zmanipulowac biedaczki i
            teraz znosicie to zycie mowiac" oni tacy po prostu są". Jasne, nie sprzątają.
            chleja, bawią się bez was, podrywają, oglądaja pornosy i to wszytsko jest ok,
            bo TACY SA PO PROSTU. otoz zaręczam ze nie są. coż, zalezy w jakim srodowisku
            sie obracacie. ten pan , ktory "robi flaszke" ma jakies wykształcenie?jakis
            poziom? bo jesli jest kierowcą tira to ok, ale na Boga jak wyszła za kierowcę,
            bądz żoną kierowcy, ale nie wmawiaj dziewczynom na poziomie ze mają się godizc
            na takie traktowanie. Szanujmy siebie, wtedy inni będą szanowac nas. a potem
            sie dziwią ze poseł Łyżwiński sobie "żartuje"....płonne nadzieje Gretkowskiej
            ze kobiety zaczną walczyc o swoje prawa, one nawet nie mają takiej
            świadomosci. "zrobił flaszke"...Jezu....
            • jowita771 Re: 9 miesiąc a tatuś się bawi 14.12.06, 12:10
              ja też nie rozumiem tłumaczenia, że facet musi od czasu do czasu odreagować.
              kobieta też musi. nie trafia do mnie, że jemu wolno, bo jest facetem.
              mój NM nie ma potrzeby zabawy beze mnie, jak imprezujemy, to razem. a po
              tygodniu pracy spędza czas ze mną i naszą córką, bo to lubi. i jest najbardziej
              męskim facetem, jakiego znam. czuję się przy nim bezpiecznie, wiem, ze mogę na
              nim polegać.
              dziewczyny, z kim wyscie się związały? naprawdę są też normalni panowie na
              świecie.
              • p.pirx Re: 9 miesiąc a tatuś się bawi 14.12.06, 12:24
                jowita771 napisał:

                > ja też nie rozumiem tłumaczenia, że facet musi od czasu do czasu odreagować.
                > kobieta też musi. nie trafia do mnie, że jemu wolno, bo jest facetem.
                > mój NM nie ma potrzeby zabawy beze mnie, jak imprezujemy, to razem. a po
                > tygodniu pracy spędza czas ze mną i naszą córką, bo to lubi. i jest najbardziej
                > męskim facetem, jakiego znam. czuję się przy nim bezpiecznie, wiem, ze mogę na
                > nim polegać.
                > dziewczyny, z kim wyscie się związały? naprawdę są też normalni panowie na
                > świecie.

                takie twierdzenia mnie juz mecza... sorry, ale moze powinnas zapytac swojego
                meza czy na pewno jest tak jak tutaj napisalas. Mam wielu dobrych kolegow i
                kolezanek, ktorych małżonkowie szanowni tak zgnoili, że wola dla swietego
                spokoju nawet nie pytac czy moga wyjsc. Prawda jest taka, ze nie ma bata, zeby
                dwoje kochajacych sie ludzi sobie wystarczylo. Jak moja zona chodzi na babskie
                pogaduchy calonocne to wiadomo, ze nie bede sie spodnicy trzymal i z nia lazil,
                jak trzeba to nawet przekimam u rodzicow albo kolegi, zeby lokal zwolnicwink.Jak
                ja ide na piwo z kumplami to tez nie ma problemu. Na studiach tez kazdy z nas
                mial swoja ekipe z ktora balowal. Nigdy jednak nie przyszloby mi do glowy jej
                zdradzic - jest ta jedyna i koniec. Mysle,ze wlasnie dzieki temu jestesmy ze
                soba od liceum juz ponad 10 lat, bo jestesmy PRZYJACIółMI!
                Nie mowie, ze twoj maz nie jest na bank taki jak piszesz, ale wątpie w to bardzo
                solidaryzując się z tymi wszystkim stłamszonymi ludźmi, którzy przybierają maskę
                pokornego cielaka tylko dlatego, ze ktos ich do tego zmusza.
                • jowita771 Re: 9 miesiąc a tatuś się bawi 14.12.06, 12:33
                  a dlaczego uważasz, że go nie pytałam? rozmawiamy ze sobą i on nie ma powodu
                  się mnie bać. ty wątpisz, że mój NM jest właśnie taki, jak napisałam, ale to ja
                  go znam, a nie ty.
                  • p.pirx Re: 9 miesiąc a tatuś się bawi 14.12.06, 12:43
                    no pewnie, ze ty go znasz, a nie ja! Zauważ jednak w jaki sposob o nim mówisz -
                    jest prawdziwym facetem, bo... nigdzie nie chce beze mnie chodzic i chce byc
                    tylko ze mna i z córką.
                    Gdyby moja żona uważała kogoś takiego za prawdziwego faceta, to może ja też żeby
                    była ze mnie dumna mówiłbym jej, że nie chce nigdzie wychodzic, nie cierpie
                    piłki noznej, uwielbiam M jak Miłość, a juz nie ma dla mnie większej radości niż
                    co weekand pojechać do kochanych teściów.
                    Myślisz, że jesteś jedyną kobietą, która praktyczni rzeźbi w glinie?
                    • jowita771 Re: 9 miesiąc a tatuś się bawi 14.12.06, 12:51
                      nie napisałam, ze jest prawdziwym facetem, BO...
                      przeczytaj jeszcze raz. uważam, że jest męski, bo mogę na niego liczyć.
                      oczywiście nie tylko dlatego.
                      nie rzźbię w glinie. czy potrafisz pijąć, że nie wszyscy mężczyźni są tacy
                      sami? tak, jak i kobiety. nie wszyscy mamy jednakowe potrzeby. mój NM miał
                      przede mną żonę, to ona była bardziej towarzyska, on nie miał takich potrzeb.
                      nie kazdy facet MUSI pić z kolegami. zaskoczę Cię, znam paru, którzy nie piją
                      alkoholu wcale, bo nie lubią. co nie znaczy, że mój do nich należysmile))
                      • p.pirx Re: 9 miesiąc a tatuś się bawi 14.12.06, 13:14
                        jowita771 napisał:

                        > nie napisałam, ze jest prawdziwym facetem, BO...

                        Oczywiscie, ze literalnie zapisane zostalo to inaczej, ale tez jedyna racjonalna
                        interpretacja tych slow brzmi tak jak ja przedstawilem.
                        Zgadzam sie z tobą, że każdy jest inny i to jest wlasnie podstawa calego
                        problemu. Podstawowy problem jest taki, ze mezczyzni i kobiety są ROZNE(!!!).
                        Czegi innego poszukuja w zyciu, maja inne podniety. Zeby ulozyc sobie zwiazek
                        trzeba te roznice rozumiec!!! Mysle, że o to chodzi Mariuszowi009.
                        Ty z kolei probujesz mi wmowic, ze twoj maz wprost jest zachwycony na mysl o
                        zabawie z twoja corka lalką Barbie (to jest wyolbrzymienie i przenośnia z mojej
                        strony aby lepiej przedstawic problem). Sorry, ale taki układ nie byłby
                        normalny, bo albo cos musialoby byc nie tak z twoim mezem albo twoja corka
                        zainteresuje sie zaraz mechaniką samochodowa i silowaniem na reke. Ja np. jak
                        juz bede mial syna, to nie bede ciągął żony z nami na ryby i na mecz piłki
                        nożnej, bo wiem, że nie lubi, a za to chętnie pojdzie sobie sama w tym czasie na
                        zakupy. Trzeba docenic naszą różnorodność, a nie blokować się wzajemnie - chocby
                        nieswiadomie.
                        Kumple i piwo to tez jest przenośnia - wcale nie jestem jakims wielkim fanem
                        alkoholu, bo nie o alkohol chodzi. Ot, faceci chca pogadac o facecich sprawach i
                        tyle, z żoną o takich rzeczach nie pogadasz. Jezeli trafilas na faceta, ktory
                        nie widzi potrzeby kolegowania sie z innymi facetami, ktory ma dokladnie takie
                        same zainteresowania jak ty, to trafilas wyjątkowo i nie zaryzykowalbym
                        twierdzenia, ze na pewno lepiej niż inne, wiec nie mow mi, ze to jest prawdziwy
                        facet - zestawiając go z takim, co czasem bez zony wyjdzie spotkać się z kolegami.
                        • jowita771 Re: 9 miesiąc a tatuś się bawi 14.12.06, 13:30
                          p.pirx napisał:

                          > jowita771 napisał:
                          >
                          > > nie napisałam, ze jest prawdziwym facetem, BO...
                          >
                          > Oczywiscie, ze literalnie zapisane zostalo to inaczej, ale tez jedyna
                          racjonaln
                          > a
                          > interpretacja tych slow brzmi tak jak ja przedstawilem.

                          nie mów mi, co miałam na myśli, twoja interpretacja jest błędna.

                          > Zgadzam sie z tobą, że każdy jest inny i to jest wlasnie podstawa calego
                          > problemu. Podstawowy problem jest taki, ze mezczyzni i kobiety są ROZNE(!!!).
                          > Czegi innego poszukuja w zyciu, maja inne podniety.

                          upraszczasz. mężczyźni są różni, różnią się jeden od drugiego. kobiety
                          podobnie. to nie jest tak, że wszyscy mężczyźni lubią spędzać czas tak, a
                          wszystkie kobiety - tak. i koniec, zadnych wyjatków. są małżeństwa wspólnie
                          chodzące na mecze piłki noznej. są córki, uprawiające jazdę konną razem z
                          ojcem. ja w dzieciństwie spędzałam dużo czasu z ojcem na naprawie róznego
                          sprzetu, mojego brata to w ogóle nie interesowało.
                          • p.pirx Re: 9 miesiąc a tatuś się bawi 14.12.06, 13:47
                            jowita771 napisał:

                            > upraszczasz. mężczyźni są różni, różnią się jeden od drugiego. kobiety
                            > podobnie. to nie jest tak, że wszyscy mężczyźni lubią spędzać czas tak, a
                            > wszystkie kobiety - tak. i koniec, zadnych wyjatków. są małżeństwa wspólnie
                            > chodzące na mecze piłki noznej. są córki, uprawiające jazdę konną razem z
                            > ojcem. ja w dzieciństwie spędzałam dużo czasu z ojcem na naprawie róznego
                            > sprzetu, mojego brata to w ogóle nie interesowało.

                            O to właśnie chodzi, że upraszczam! Specjalnie upraszczam dla potrzeb
                            koniecznego na forum wypowiadania się w miarę zwięzłego.
                            Powtórze wszystko jeszcze raz w telegraficznym skrócie:
                            Każdy jest inny!Ale!smile Aby oceniać innych mężczyzn przez pryzmat swojego i
                            stwierdzić mój jest dobry, a twoj jest niedobry, trzeba zastanowić się najpierw:
                            1. Co jest regułą, a co jest wyjątkiem,
                            2. Co jest dla zdrowej rodziny dobre, a co jest złe.
                            Nie ma zasady, wiec nie wciskaj tutaj innym, że twoj model, w którym mąż
                            uwielbia przebywać z toba i twoja corką do tego stopnia, że caly swoj wolny czas
                            z toba spedza jest jakims rodzajem rodzinnej nirwany, bo dla mnie to jedna
                            wielka fikcja. To nie jest dobre ani dla niego, ani dla dziecka, a byc może dla
                            jedynie dla twojej rownowagi psychicznej,bo np. musisz miec faceta 24h na dobe
                            pod kontrola (są takie kobiety).To mniej wiecej tak samo jakbys powiedziala, ze
                            w zadnej kwestii nie macie innego zdania. Jakies powody takiego stanu rzeczy
                            poza może wypadkiem, w ktorym jeden małżonek jest głuchoniemy, a drugi
                            niewidomy, muszą być.
                            Do autorki 1 postu - nie słuchaj rad zawartych w tej masie ociekających
                            wściekłością postów, tylko porozmawiaj ze swoim mężem, powiedz mu czego ty
                            oczekujesz, spróbuj zrozumieć czemu on tak robi i tyle. Wybralas jego i jakies
                            powody mialas, wiec nie sluchaj tych bab, ktore odsadzają go od czci i wiary. A
                            moze jeszcze lepiej każ mu przeczytac tą dyskusję. Jak się jest małżeństwem to
                            się nawzajem kocha i wspiera, a nie trzyma za morde - czy to mąż żonę, czy to
                            żona męża.
                            • ludzka_budowla Re: 9 miesiąc a tatuś się bawi 14.12.06, 14:10
                              p.pirx napisał:
                              > Do autorki 1 postu - nie słuchaj rad zawartych w tej masie ociekających
                              > wściekłością postów, tylko porozmawiaj ze swoim mężem, powiedz mu czego ty
                              > oczekujesz, spróbuj zrozumieć czemu on tak robi i tyle. Wybralas jego i jakies
                              > powody mialas, wiec nie sluchaj tych bab, ktore odsadzają go od czci i wiary.
                              A
                              > moze jeszcze lepiej każ mu przeczytac tą dyskusję. Jak się jest małżeństwem to
                              > się nawzajem kocha i wspiera, a nie trzyma za morde - czy to mąż żonę, czy to
                              > żona męża.

                              o to mi się podoba. i w idealnym świecie wszystko dałoby się między sobą
                              wyjaśnić. patologii, rozwodów, (ba!) nawet kłotni by nie było.
                              uwierz jednak, że istnieją ludzie z którym rozmawiać się nie da(nie twierdzę,
                              że mąż autorki wątku do nich należy) i choćbyś na głowie stanął i język
                              strzępił to efektu z tego żadnego nie będzie.
                              argumet "z jakiegoś powodu go wybrałaś" jest troszkę nie trafiony.
              • klemczer Re: 9 miesiąc a tatuś się bawi 14.12.06, 13:03
                Nie, no aż tak źle nie jest, różne są układy, różne rzeczy ludzie lubią i
                jasne, że może się udać, ale jest faktem i nie ma co owijać tego w bawełnę, że
                czekają ją ciężkie czasy, bo facet już teraz zapowiada się na problematycznego,
                a co dopiero jak zetknie się z rzezczywistością rodzica w wymiarze non stop. I
                zanim nawet dojdą do jakiegoś rozwiązania, to i tak zdąży się wytworzyć
                piekiełko. A czy wyjdą z niego, to na dwoje babka wróżyła, jak mówią ludowe
                mądrości.
                Problem w tym, że mimo gadania o związkach partnerskich, to wedle mojej oceny,
                facectom dużo jeszcze brakuje:
                - empatii dla kobiety w odmiennym stanie,

                - zrozumienia, że dziecko to stworzenie, które nie pojawia się w dzien porodu,
                ale istnieje tam wczesniej, w tym właśnie problematycznym brzuchu, którym
                trzeba się zajać (jak ważne jest samopoczucie matki w ciązy dla ukształtowania
                się psychiki dziecka i pewnych jego tendencji wie chyba każdy rodzic).

                - codzienność jest męcząca, owszem, ale dla obu stron tak samo (tego nie da się
                zważyc ani zmierzyć) i dzielić pracę trzeba, zakasując rękawy, bez stękania, bo
                można przespać najważniejsze w rozwoju dziecka.

                Pamiętajcie przede wszystkim, że kiedyś się wszystko kończy i ta męka też ma
                swój kres, w końcu dziecko zacznie samo jeśc, mówić, ubierać się itd. Naprawdę
                można trochę z siebie dać przez jakieś 2-3 lata, jesteśmy przecież dorośli, a
                dziecmi są teraz nasze dzieci, a nie my. Można się umówić, zorganizować,
                podzielić, chodzić nawet na imprezy, wszystko jest do zrobienia, tylko wymaga
                DOJRZAŁOŚCI z obu stron. I ROBOTY, ROBOTY, ROBOTY, a nie uciekania, stękania
                oraz licytowanaia się co do tego, kto więcej pracuje, itd.
    • sylzaj Re: 9 miesiąc a tatuś się bawi 14.12.06, 09:11
      tatusie sie zmieniaja na gorsze,bo mamusie ich zmieniaja.
    • serwus2 Re: 9 miesiąc a tatuś się bawi 14.12.06, 10:21
      KURKA

      Panna Kurka z pewnej wsi
      Szła w ogrody wąchać bzy,
      A za Kurką szedł trop w trop
      Kogut - czyli kurzy chłop;
      No i było to w sam raz,
      Bzów wąchania trwał już czas.

      Słodki już przeminął maj,
      Kurka zniosła kopę jaj,
      Lecz Pan Kogut się nie stara,
      Jakby sobie robił "jaja"
      I drań niby nie pamięta,
      Że z tych jaj będą pisklęta.

      Kurki dzieci słychać gdak,
      No a Kurka myśli tak:
      Już urządzę tego "ptaka",
      Myślał, że mi da drapaka.
      Niech nie mówi, że jest święty -
      Będzie płacił alimenty.

      Czy to w mieście, czy na wsi,
      Tak się dzieje - "c'est la vie".
    • iwoiwi Tesciowa to zmora 14.12.06, 11:14
      wole nie pisac co o mojej bylej tesciowej sadze,
      Tesciowa to zmora synus zawsze bedzie jej ukochanym synalkiem
      wierzcie mi to samo jest z moja babcia z jednej i drugiej strony
      i to samo z moja mama
      tesciowa to zmora dla kobiety
    • juchwa Re: 9 miesiąc a tatuś się bawi 14.12.06, 11:38
      Witam serdecznie!
      Samemu jestem mlodym ojcem (corka ma 1.5 roku) i w zachowaniu Twojego meza nie
      widze niczego zlego.
      W zyciu powinno byc miejsce zarowno na obiazki jak i na przyjemnosci.
      Z tego co piszesz Twoj maz pamieta o swoich obowiazkach, pracuje, w tygodniu
      nie baluje swiadom tego, ze nastepnego dnia musi isc do pracy.
      Moge Cie zapewnic, ze jesli z podobnym rozsadkiem bedzie podchodzil do swoich
      ojcowskich obowiazkow to bedzie super tata.
      Chyba, ze Ty role ojca postrzegasz w ten sposob, ze ma 7 dni w tygodniu, 24h na
      dobe byc przy Tobie i Waszym dziecku.
      Osobiscie kazda wolna chwile spedzam na zabawach z dzieckiem, rozmowach z zona
      ale gdy pojawi sie weekendowa okazja do zabawy to z niej korzystam lub
      korzystamy razem z zona.
      Smiem twierdzic, ze taka postawa pozwala mi byc we wlasciwej formie fizycznej i
      psychicznej wtedy gdy jestem z dzieckiem (a to 90% czasu wolnego od pracy).
      My tez przechodzilismy przez etap narzekania na kazdy pomysl spedzenia czasu
      inny niz wspolne siedzenie z dzieckiem i wg mnie to byla z naszej strony
      glupota.
      Gadanie typu "jak chcesz to idz, tylko nie mow potem ze jestesmy dla Ciebie
      najwazniejsi" nic pozytywnego nie wnosi a jedynie odbiera czlowiekowi
      przyjemnosc z rozrywki jaka sobie zaplanowal.
      Jesli Twoim celem jest zbudowanie w Twoim mezu przekonania, ze jego zycie ma
      byc ciagla sluzba Tobie i dziecku a na Jego potrzeby nie ma miejsca to jestes
      na najlepszej drodze.
      Choc to brzmi jak slowa wyrodnego ojca to jednak zycie nie ogranicza sie do
      zony i dziecka.
      Jesli przez 90% czasu czlowiek swoim zaangazowaniem daje rodzinie to czego ta
      od niego oczekuje (poczucie bezpieczenstwa, milosc, oparcie, dochody) to nie
      jest grzechem poswiecenie 10% czasu dla siebie. Szczegolnie, ze wyjscie z
      kolegami nie godzi w Ciebie ani w Twoje dziecko.
      Wg mnie Twoja postawa jest skrajnie egoistyczna
      Pozdrawiam
      • triss_merigold6 Re: 9 miesiąc a tatuś się bawi 14.12.06, 11:50
        Jak facet lubi pochlać (wg. słów autorki) i każdy weekend ma przeimprezowany to
        niestety albo pan się zmieni albo na drzewo.
        Wyjścia z kolegami czy singlowskie imprezowanie nie godzi w kobietę i dziecko
        pod jednym warunkiem: że ona również może bezstresowo wyjść sama wieczorem i
        się wyluzować.
        Jeśli układ jest - raz pan a raz pani wychodzi na imprezę to ok. Jesli tylko
        pan a pani siedzi w domu, to pana należy pożegnać.
        Życie nie ogranicza się do męża i dziecka - to tak na marginesie.
      • jowita771 Re: 9 miesiąc a tatuś się bawi 14.12.06, 12:01
        przeczytałeś pierwszy post? to przeczytaj jeszcze raz. dziewczyna
        zapowiedziała, że po urodzeniu dziecka, ona też będzie wychodziła, a on w tym
        czasie zajmie się dzieckiem. facet zaprotestował. jak to się ma do jej
        pzryjemności i odpoczynku? przecież zycie kobiety tez nie ogranicza się do męża
        i dzieci. czy prawo do odpoczynku ma tylko facet?
        • juchwa Re: 9 miesiąc a tatuś się bawi 14.12.06, 13:06
          Jest roznica miedzy sytuacja gdy zona mowi "kochanie dzisiaj umowilam sie z
          kolezankami, zajmiesz sie dzisiaj dzieckiem" a sytuacja gdy w chwili gdy maz
          mowi o wlasnych planach na wieczor zona mowi "idz ale wiedz ze ja tez bede tak
          robila" (w domysle to zdanie oznacza "robisz cos niewlasciwego, odwdziecze Ci
          sie tym samym i poczujesz ta krzywde jakiej ja dzisiaj doswiadczam").
          W pierwszej sytuacji odpowiedz negatywna swiadczy o braku poszanowania prawa
          kobiety do wlasnego zycia. W drugiej sytuacji (taka tutaj miala miejsce)
          negatywna odpowiedz nie jest odpowiedzia na to, ze zona chce gdzies wyjsc
          tylko, ze swoja wypowiedzia klasyfikuje wyjscie jako cos zlego i wymagajacego
          rewanzu.
          Osobiscie naklaniam zone do tego by realizowala i rozwijala swoje
          zainteresowania a ja w tym czasie bede siedzial z corka. Proponuje zonie by
          zaczela studia podyplomowe, by spotkala sie z ludzmi, by poszla na basen czy
          gdziekolwiek.
          Tyle tylko ze moja zona jak wiekszosc kobiet po urodzeniu dziecka ograniczyla
          swoj swiat do dziecka, zatracila radosc z rzeczy, ktore wczesniej sprawialy jej
          przyjemnosc. Moze to jest tez efekt zmeczenia i niechec do aktywnej formy
          odpoczynku wynika z faktu, ze teraz najlepszym odpoczynkiem jest mozliwosc
          wspolnego siedzenia w domu.
          Ja to szanuje i w jakims stopniu do tego sie dostosowuje dajac zonie mozliwosc
          wypoczynku w ten wlasnie sposob.
          Natomiast nie mozna uwazac, ze fakt iz dla mnie czy meza autorki postu
          najmilsza forma odpoczynku jest wyjscie z domu z kolegami.
          Jesli ktos (zona) w takiej sytuacji obrzydza komus przyjemnosc wyjscia poprzez
          wzbudzanie poczucia winy to jest to egoizm. Tak wlasnie postapila autorka postu
          i dla mnie dala pokaz klasycznego egoizmu, postawy typu "mozesz odpoczywac ale
          na moich zasadach".
          • triss_merigold6 Re: 9 miesiąc a tatuś się bawi 14.12.06, 13:13
            Egoizmem jest oczekiwanie, że facet przestanie chlać i zacznie wiecej czasu
            spędzać siedząc na dupie w domu? Dla kobiety z małym dzieckiem najlepszym
            wypoczynkiem jest najczęściej mozliwość nieograniczonego wyspania się.
            • juchwa Re: 9 miesiąc a tatuś się bawi 14.12.06, 13:26
              Uzywajac wulgaryzmow typu "chlac", "siedziec na dupie" sprawiasz, ze rozmowa
              traci wymiar merytoryczny.
              Egoizm to brak poszanowania dla wartosci waznych dla drugiej osoby.
              Jesli maz tej Pani za najlepsza forme wypoczynku uwaza wyjscie z kolegami w
              weekend to ma prawo miec taki poglad. Ma prawo wyjsc i nie czuc sie z tego
              powodu winnym.
              Analogicznie jesli kobieta za najlepsza forme wypoczynku uwaza sen to ma prawo
              tak uwazac. Ma prawo oczekiwac, ze w danym dniu maz zajmie sie dziecmi a ona
              bez wyrzutow sumienia polozy sie spac.
              Stosujac analogie w odwrotnej sytuacji wygladaloby tak. Zona mowi, ze jest u
              kresu sil i kladzie sie spac, proszac by maz zajal sie dzieckiem a maz
              odpowiada "dobrze kladz sie, ale pamietaj ze ja tez bede sobie chodzil spac i
              zrzucal na Ciebie opieke nad dzieckiem gdy bede mial na to ochote".
              Zareczam Cie ze po takiej wymianie zdan przyjemnosc ze snu jest 2 razy
              mniejsza, tak jak 2 razy mniejsza przyjemnoscia jest gdy wychodzi sie z domu po
              wysluchaniu rzeki pretensji.
              Wzajemny szacunek wymaga tego by w tygodniowym rozkladzie znalazl sie czas i na
              potrzeby zony (sen, rozrywki) i na potzreby meza (nawet jesli to jest wyjscie z
              kolegami).
              Nikt z nas nie jest upowazniony do tego by oceniac to co komu sprawia
              przyjemnosc i jesli zmuszamy kogos do zycia wg naszych zasad to jest to egoizm.
              • p.pirx Re: 9 miesiąc a tatuś się bawi 14.12.06, 13:31
                juchwa napisał:

                > Uzywajac wulgaryzmow typu "chlac", "siedziec na dupie" sprawiasz, ze rozmowa
                > traci wymiar merytoryczny.
                > Egoizm to brak poszanowania dla wartosci waznych dla drugiej osoby.
                > Jesli maz tej Pani za najlepsza forme wypoczynku uwaza wyjscie z kolegami w
                > weekend to ma prawo miec taki poglad. Ma prawo wyjsc i nie czuc sie z tego
                > powodu winnym.
                > Analogicznie jesli kobieta za najlepsza forme wypoczynku uwaza sen to ma prawo
                > tak uwazac. Ma prawo oczekiwac, ze w danym dniu maz zajmie sie dziecmi a ona
                > bez wyrzutow sumienia polozy sie spac.
                > Stosujac analogie w odwrotnej sytuacji wygladaloby tak. Zona mowi, ze jest u
                > kresu sil i kladzie sie spac, proszac by maz zajal sie dzieckiem a maz
                > odpowiada "dobrze kladz sie, ale pamietaj ze ja tez bede sobie chodzil spac i
                > zrzucal na Ciebie opieke nad dzieckiem gdy bede mial na to ochote".
                > Zareczam Cie ze po takiej wymianie zdan przyjemnosc ze snu jest 2 razy
                > mniejsza, tak jak 2 razy mniejsza przyjemnoscia jest gdy wychodzi sie z domu
                po wysluchaniu rzeki pretensji.
                > Wzajemny szacunek wymaga tego by w tygodniowym rozkladzie znalazl sie czas i
                na potrzeby zony (sen, rozrywki) i na potzreby meza (nawet jesli to jest wyjscie
                z kolegami).
                > Nikt z nas nie jest upowazniony do tego by oceniac to co komu sprawia
                > przyjemnosc i jesli zmuszamy kogos do zycia wg naszych zasad to jest to egoizm.

                Alleluja!!! Podpisuję się pod tym czterema kopytami!
              • mami2 Re: 9 miesiąc a tatuś się bawi 14.12.06, 13:33
                juchwa, jakbym słyszała mojego męza- bełkot, bełkot i po stokroć bełkot. Finał
                jest taki: obrażony mąż wychodzi z kolegami się napić, zostawiając żone i
                dzieci w domu z przeświadczeniem (tej żony) jaka to ona zła i niedobra, bo
                biedaczyna w złym humorze wychodzi i źle mu się będzie piło! No ludzie!!
                Wy faceci się tego gdzies uczycie czy "z natury" tacy jestescie?tongue_out
                Jak sie nie obrócisz doopa zawsze z tyłu!
                • sir.vimes Re: 9 miesiąc a tatuś się bawi 14.12.06, 13:34
                  niedobra, bo
                  biedaczyna w złym humorze wychodzi i źle mu się będzie piło!

                  Świetne!!!!!!!
                  • triss_merigold6 Re: 9 miesiąc a tatuś się bawi 14.12.06, 13:36
                    I jeszcze nie daj Boże na smutno się nawali i wróci do domu w dąsach...
                • juchwa Re: 9 miesiąc a tatuś się bawi 14.12.06, 13:44
                  Ciezko recenzje "belkot, belkot, belkot" uznac za rzeczowa ale z checia poradze
                  Ci bys zastanowila sie co zyskujesz robiac mezowi przed wyjsciem awanture?
                  Czy dzieki temu masz mniej obowiazkow przy dziecku?
                  Czy dzieki temu dziecko jest grzeczniejsze?
                  Czy dzieki temu jestes mniej sama w domu?
                  Nic z tych rzeczy nie zyskujesz. Jedyne co osiagasz, to to ze Twoj maz ma mniej
                  przyjemnosci z tego co robi.
                  Jesli robisz cos z mysla o tym by komus odebrac radosc to juz nie tylko jest
                  egoizm ale i sadyzm.
                  Dla mnie naturalnym jest, ze gdy moja zona mowi, ze chce wyjsc to ze zycze Jej
                  milego wyjscia a samemu ciesze sie z czasu spedzanego z dzieckiem.
                  I tak samo oczekuje ze moja zona gdy chce wyjsc to zyczy mi milego wyjscia a
                  sama zajmie sie dzieckiem.
                  Przez 5 dni w tygodniu czerpiemy wspolna radosc z opieki nad nasza corka i nie
                  ma nic zlego w tym, ze przez pozostale dwa dni kazde z nas przez kilka godzin
                  pobedzie poza domem.
                  Jesli dzieje sie to bez klotni i pretensji to jeden dzien poswiecony na wlasne
                  przyjemnosci daje energie by swoja obecnoscia dawac radosc dziecku i zonie.
                  Jesli odbywa sie to w atmosferze klotni to nikt nie czuje sie wypoczety a w
                  domu panuje zla atmosfera.
                  Jesli Tobie to odpowiada Twoj wybor, szanuje go.
                  Moj (nasz, mojej zony i moj) wybor jest inny i przez grzecznosc nie okreslaj go
                  slowami "belkot, belkot, belkot".
                  Taka recenzja to tez egoizm, w koncu jak ktos moze miec inne zdanie. smile
                  • sir.vimes Re: 9 miesiąc a tatuś się bawi 14.12.06, 13:47
                    Nie wiem po co kierujesz te porady do triss. Czytając co ona pisze, dość łatwo
                    wywnioskować, że nie ma takich problemów jak robienie awantur mężowi
                    alkoholikowi. Nie każdy mąż jest chorym ochlapusem.

                    > Ci bys zastanowila sie co zyskujesz robiac mezowi przed wyjsciem awanture?
                    > Czy dzieki temu masz mniej obowiazkow przy dziecku?
                    > Czy dzieki temu dziecko jest grzeczniejsze?
                    > Czy dzieki temu jestes mniej sama w domu?
                    > Nic z tych rzeczy nie zyskujesz. Jedyne co osiagasz, to to ze Twoj maz ma mniej
                    >
                    > przyjemnosci z tego co robi.
                    • juchwa Re: 9 miesiąc a tatuś się bawi 14.12.06, 13:55
                      Tych uwag nie kieruje do triss. Adresatem mojej odpowiedzi jest (tak wynika z
                      dzewka i moich intencji) osoba, ktora rozpoczela swoj wywod od slow "skad ja to
                      znam" smile
                      A ze uwagi sa dosc uniweralne to inna sprawa.
                      Nie chodzi o to by sie ze mna zgadzac ale by sie w ogole zastanowic na ile
                      rzeczy, ktore robimy zblizaja nas do okreslonego celu a na ile sa jedynie
                      rozladowaniem negatywnych emocji.
                      Pozdrawiam
                    • mami2 Re: 9 miesiąc a tatuś się bawi 14.12.06, 13:55
                      On to chyba do mnie pisałsmile ALe mój też nie jest- przynajmniej ja o tym nic nie
                      wiemsmile
                      • sir.vimes Re: 9 miesiąc a tatuś się bawi 14.12.06, 13:58
                        smile)))))))))
                        • luciferia Re: 9 miesiąc a tatuś się bawi 16.12.06, 02:56
                          Ehhh... to pokazuje poziom większości panów ;]
                          Wyjść na piwko z kolesiami i pogadać o "męskich sprawach" (ciekawe co to jest ?
                          dupy, piłka nożna i samochody ?) to szczyt ich potrzeb rozrywkowych. Brawo.
                          W dodatku biedni panowie, tak harują całe dnie i są tak zmęczeni (na pewno
                          bardziej, niż kobiety które robią tyle samo + prace domowe), że muszą się bez
                          przerwy odmóżdżać i broń boże bez żony, bo ona może jeszcze czegokolwiek
                          wymagać. Naprawdę, straszny ten los facetów.
              • triss_merigold6 Re: 9 miesiąc a tatuś się bawi 14.12.06, 13:34
                Nie pogrywaj demegogicznie.wink
                Używam języka dostosowanego do zachowania opisanego w poście autorki pana i
                mogę sobie dowolnie wartościować. To wolny kraj, nieprawdaż?
                Jesli komuś sprawa przyjemność regularne upijanie się w trupa to mogę to
                oceniać jako alkoholizm i postrzegać taką osobę jak śmiecia.

                Jesli pan za najlepszą formę wypoczynku uważa coweekndowe wyjścia z
                kolegami/jazdę motorem 2 doby/grę na kompie non-stop/ a potrzeb żony przy tym
                kompletnie nie uwzględnia to znaczy, że jest zbędny. B. proste. Jeśli żona ma
                wolny czas weekendowy spędzać sama/sama z dzieckiem, bo plany męża zakładają
                singlowską wersję zachowania to lepiej, żeby była faktycznie sama. Przynajmniej
                nie ma złudzeń i nie traci energii na wymówki czy tłumaczenia.

                BTW zdaje się, że bycie w związku a bycie rodzicem zwłaszcza zakłada niejakie
                powściągnięcie swojego egoizmu. Obustronne.
                • sir.vimes Re: 9 miesiąc a tatuś się bawi 14.12.06, 13:41
                  > Jesli pan za najlepszą formę wypoczynku uważa coweekndowe wyjścia z
                  > kolegami/jazdę motorem 2 doby/grę na kompie non-stop/ a potrzeb żony przy tym
                  > kompletnie nie uwzględnia to znaczy, że jest zbędny. B. proste. Jeśli żona ma
                  > wolny czas weekendowy spędzać sama/sama z dzieckiem, bo plany męża zakładają
                  > singlowską wersję zachowania to lepiej, żeby była faktycznie sama.

                  Dokładnie!! A koleś zamiast dziecka powinien kupić sobie pluszaka!
                • juchwa Re: 9 miesiąc a tatuś się bawi 14.12.06, 13:50
                  Argumentacja ze wszechmiar sluszna i gotow jestem opisana przez Ciebie sytuacje
                  ocenic tak samo.
                  Problem polega tutaj na tym, ze w poscie nie ma mowy o codziennym piciu,
                  codziennym wychodzeniu, braku wspolnie spedzanego czasu.
                  W poscie jest mowa o regularnym ale cotygoniowym a nie codziennym wychodzeniu.
                  A to sprawia, ze Twoj ze wszechmiar sluszny osad zycie nie z soba ale obok
                  siebie jest niedostosowany do tematu dyskusji.
                  • sir.vimes Re: 9 miesiąc a tatuś się bawi 14.12.06, 14:08
                    No cóż, pracujący człowiek nie może codziennie odsypiać cały dzień kaca, bo
                    straciłby pracę. Bez pracy nie stać by go było na cotygodniowe chlanie po
                    knajpach, najwyżej z jabolem mógłby sobie postać pod sklepem.

                    Miałby też duże szanse na utratę darmowej obsługi w postaci żony - widocznie
                    nie jest na dnie, jeżeli to widzi.
                    Ale stacza się. Nie bójmy się ostrych słów , jeżeli chodzi o alkoholizm.
                    I nie ma co się łudzić, że będzie inaczej po porodzie. W końcu jak na razie wali
                    go to, ze dziecko moze w każdej chwili przyjść na świat a on zobaczy je dopiero
                    po odespaniu kaca.
                    Nie ma potrzeby widzieć żony - nawet w jedyne dni, gdy mogą coś porobić razem
                    czyli weekendy.
                    Rozumiem, gdyby nie bywał w domu w weekendy np. z powodu studiów , rozumiem, że
                    można mieć pasję, której druga osoba nie podziela. Ale takie sprawy są dużo
                    mniej istotne niż żona , która w każdej chwili może zacząć rodzić.
                    A co dopiero chlanie!!!!!!
                    Rzeczywiście, wspaniała pasja i bardzo ważna sprawa, dużo ważniejsza niż
                    pilnowanie , by żona na czas dotarła do szpitala, by poród był wspaniałą sprawą
                    a nie samotnym koszmarem, by dziecko od początku miało Ojca a nie smutnego,
                    zachlanego pana, który je zrobił.
                    • juchwa Re: 9 miesiąc a tatuś się bawi 14.12.06, 14:22
                      Nie ma jednego wlasciwego sposobu spedzania wolnego czasu.
                      Dla jednych radoscia jest czytanie ksiazek a dla drugich pojscie na mecz czy do
                      baru.
                      Zycie sklada sie z przyjemnosci i obowiazkow.
                      Jesli przyjemnosci nie godza w obowiazki, szczegolnie w obowiazki wzgledem
                      drugiego czlowieka to te przyjemnosci moga byc dowolne.
                      Jesli ktos lubi spedzic wieczor pijac a zle samopoczucie nastepnego dnia nie
                      jest uzsadnieniem dla niewywiazywania sie z obowiazkow to ja nie widze problemu.
                      Osobiscie nie uwazam, ze przez 9 miesiecy ciazy trzeba byc non stop razem, bo w
                      kazdej chwili moga nastapic plamienia czy inne problemy.
                      Tak samo mozna w 9tym miesiacu ciazy pojsc na piwo choc istnieje szansa, ze w
                      kazdej chwili moze zaczac sie porod.
                      Jak w kazdej dziedzinie zycia potrzebny jest jedynie zdrowy rozsadek.
                      • sir.vimes Re: 9 miesiąc a tatuś się bawi 14.12.06, 14:27
                        Jesli ktos lubi spedzic wieczor pijac a zle samopoczucie nastepnego dnia nie
                        jest uzsadnieniem dla niewywiazywania sie z obowiazkow to ja nie widze problemu.

                        Ktoś, kto spi cały dzień nie wywiązuje się z obowiązków a przyjemności też ma
                        niewiele, bo sen po alko do takowych nie należy.
                        • juchwa Re: 9 miesiąc a tatuś się bawi 14.12.06, 14:29
                          zgadzam sie, ze przespanie nastepnego dnia jest niewywiazywaniem sie z
                          obowiazkow. A co do snu to sie nie zgadzam, po alko wszystko jest
                          przyjemnoscia... smile
                        • mami2 Re: 9 miesiąc a tatuś się bawi 14.12.06, 14:29
                          widzę że zwracamy uwagę na te same fragmenty- znaczy- nadajemy na tych samych
                          falachwink
                      • mami2 Re: 9 miesiąc a tatuś się bawi 14.12.06, 14:28
                        "Jesli ktos lubi spedzic wieczor pijac a zle samopoczucie nastepnego dnia nie
                        jest uzsadnieniem dla niewywiazywania sie z obowiazkow to ja nie widze problemu"
                        Ja tez nie- tylko nie zawsze to idzie w parze- IMHOwinki jezeli to picie nie
                        odbywa się w kazdy weekend i jezeli ta druga strona tez może sobie spędzać czas
                        wolny tak jak lubi. Tyle, ze tak jak napisała autorka wątku- ona juz teraz ma
                        powiedziane ze nie będzie go mogła tak spędzac. I to jest przerażające.
                        • juchwa Re: 9 miesiąc a tatuś się bawi 14.12.06, 14:31
                          Nie do konca wynika to z tego postu. Raczej post opisuje glupia reakcje zony i
                          glupia reakcje meza. To czy bedzie mogla wychodzic okaze sie gdy bedzie chciala
                          to robic. Przytoczona sytuacja to raczej typowa bezsensowna sprzeczka.
                          • mami2 Re: 9 miesiąc a tatuś się bawi 14.12.06, 14:37
                            no tak, bo większość "dzieciatych" kobiet nie wychodzi dlatego, że nie chcą,
                            nie dlatego ze nie mogą- ehhhh
                            swoją drogą- moze po prostu nie uprzedzac tylko zebrać sie w trzy minuty i po
                            prostu wyjsc? i zostawić faceta z niemowlaczkiem? moze faktycznie z facetami
                            trzeba tak jak oni z nami?: bez ogródek, prosto oznajmiając - juz czekając w
                            czapce i rękawiczkach na taksówke?
                            • sir.vimes Re: 9 miesiąc a tatuś się bawi 14.12.06, 23:40
                              No, może w przypadku niektórych to jedyna metodasmile)))
              • kola Re: 9 miesiąc a tatuś się bawi 14.12.06, 16:51
                nareszcie jakis guos rozsadku w tym kurzym zgieuku - wzajemny szacunek, pomoc,
                zrozumienie i umiar zuotym srodkiem w mauzenstwie. juchwa dobrze gadasz, w gore
                chuopa!
              • qunegunda Re: 9 miesiąc a tatuś się bawi 15.12.06, 15:37
                juchwa napisał:

                > Uzywajac wulgaryzmow typu "chlac", "siedziec na dupie" sprawiasz, ze rozmowa
                > traci wymiar merytoryczny.

                pie..sz jak potłuczony
    • katarzynag Re: 9 miesiąc a tatuś się bawi 14.12.06, 12:08
      jak sobie pościelisz tak sie wyspisz
      nikt nie zmienia sie raptownie, jesli juz
    • klemczer Re: 9 miesiąc a tatuś się bawi 14.12.06, 12:30
      Moja Droga.

      Musisz nabrać sił. Czeka Cię wielka walka. Codzienność matki przez jakieś 1,5
      to koszmar. Mówię z doświadczenia, bo mam córkę 4-letnią. Jasne, że za nic bym
      nie zmieniła faktów, chciałam dziecko, mąż też, wszystko było na takim,
      wydawało się, etapie dojrzałości, że nic nam nie przeszkodzi w spokoju żyć
      dalej. Mąż w ciązy OK, taki niby sfeminizowany, rozumie kobiety itd. Ale kiedy
      pojawił się sajgon, to powoli zaczął się wycofywać, a to internet, a to gazety,
      a to w pracy, że to i tamto. Że nie może się pozbierać. Ja, kiedy (z poważnym
      uszkodzeniem kręgosłupa) musiałam obrabiać sama dziecko, to on na moich oczach
      wydzwaniał do koleżanek w ciąży, pocieszał, opowiadał jaka dzidzia jest piękna,
      zakochany itp., a ja w międzyczasie nie mogłam się doprosić, żeby mi pomógł w
      kąpieli, bo nie mogłam się schylać. Potem się coraz częściej wynosił,
      wyjeżdżał, wyprowadzał.
      Także, drogie panie, takie czasy, jak już męski feminista rady nie daje, to
      moja teoria jest taka, że żeby mieć porządnego faceta, to trzeba ze 20 lat
      poczekać, aż go same sobie wychowamy. Bo praktyka zabija nawet tych z dobrą
      wolą i teoretycznymi chęciami. Efekt jest taki, że dzisiaj to ja pana
      wyrzuciłam i mówię bye-bye, bo wolę sama się wszystkim zając niż być na łasce
      faceta, co kocha tylko teoretycznie, a nie zmiłuje się nad własną kobitą, jak
      widzi, że ta z bólu wyje prawie (wcześniej staż 7-letni, związek bardzo udany,
      pieknie, dużo podróży, partnerstwo). W praniu wychodzą wszystkie brudy.
      • sir.vimes tak być nie musi. 14.12.06, 12:37
        Nie wmwiaj dziewczynie, ze żaden facet nie jest w stanie sprostać roli ojca, bo
        to nieprawda. To co piszesz jest bardzo smutne, ale nigdzie nie jest
        powiedziane, ze tak być musi. Może trafisz jeszcze na kogoś normalnego smile))

        Jesteś bardzo dzielna i świetna, ale co do tego, że wszyscy faceci nie dają
        rady, nie masz racji.
        • klemczer Re: tak być nie musi. 14.12.06, 13:06


          Nie, no aż tak źle nie jest, różne są układy, różne rzeczy ludzie lubią i
          jasne, że może się udać, ale jest faktem i nie ma co owijać tego w bawełnę, że
          czekają ją ciężkie czasy, bo facet już teraz zapowiada się na problematycznego,
          a co dopiero jak zetknie się z rzezczywistością rodzica w wymiarze non stop. I
          zanim nawet dojdą do jakiegoś rozwiązania, to i tak zdąży się wytworzyć
          piekiełko. A czy wyjdą z niego, to na dwoje babka wróżyła, jak mówią ludowe
          mądrości.
          Problem w tym, że mimo gadania o związkach partnerskich, to wedle mojej oceny,
          facectom dużo jeszcze brakuje:
          - empatii dla kobiety w odmiennym stanie,

          - zrozumienia, że dziecko to stworzenie, które nie pojawia się w dzien porodu,
          ale istnieje tam wczesniej, w tym właśnie problematycznym brzuchu, którym
          trzeba się zajać (jak ważne jest samopoczucie matki w ciązy dla ukształtowania
          się psychiki dziecka i pewnych jego tendencji wie chyba każdy rodzic).

          - codzienność jest męcząca, owszem, ale dla obu stron tak samo (tego nie da się
          zważyc ani zmierzyć) i dzielić pracę trzeba, zakasując rękawy, bez stękania, bo
          można przespać najważniejsze w rozwoju dziecka.

          Pamiętajcie przede wszystkim, że kiedyś się wszystko kończy i ta męka też ma
          swój kres, w końcu dziecko zacznie samo jeśc, mówić, ubierać się itd. Naprawdę
          można trochę z siebie dać przez jakieś 2-3 lata, jesteśmy przecież dorośli, a
          dziecmi są teraz nasze dzieci, a nie my. Można się umówić, zorganizować,
          podzielić, chodzić nawet na imprezy, wszystko jest do zrobienia, tylko wymaga
          DOJRZAŁOŚCI z obu stron. I ROBOTY, ROBOTY, ROBOTY, a nie uciekania, stękania
          oraz licytowanaia się co do tego, kto więcej pracuje, itd.
    • agagrafinska Re: 9 miesiąc a tatuś się bawi 14.12.06, 12:51
      głowa do góry
      masz rację reagując w ten sposób, dziecko jest obowiązkiem, ale nie tylko dla
      matki która je nosi ale także dla ojca który przyczynił się do jego pojawienia.
      a tak w przyszłosci to wyjdź po porodzie sama wieczorem niech tatuś przekona
      się ja kto miło czekać w samotności na powrót drugiej strony.
      • gala11 Re: 9 miesiąc a tatuś się bawi 14.12.06, 13:08
        super że poruszyłyście ten temat, ja mam cały czas problemy z mężem.kiedy byłam
        w ciąży to właściwie wogóle go nie było w domu, wracał bardzo późno
        z "pogaduszek" z koleżkami, a ja wszystko robiłam sama. myślałam że po
        urodzeniu będzie lepiej ale niestety tak się niestało(przecież kota nie
        oduczysz pić mleka).nie mam na to żadnej rady,próbowałam ustalic jakieś reguły,
        ale jeśli ktoś jest inaczej wychowany i ma inne priorytety niż my to trudna
        sparwa.pozdrawiam...
      • angelangel Re: 9 miesiąc a tatuś się bawi 14.12.06, 13:08
        Juz powtorze to co wczesniej ktos napisal, dla mnie to obraz patologiczny,
        alkoholizm po prostu.
        Cotygodniowe chlanie prowadzace do kaca odsypianego caly dzien to nie jest
        normalny relaks, to jest problem.
        Z tego co czytam to problem spoleczny (przyzwolenie w Polsce na chlanie wsrod
        facetow ''orlow'' jako cos normalnego). Wiekszosc ludzi nie zauwaza tego jako
        problem.
    • sir.vimes Czy oprócz męża ochlapusa masz bliskie osoby? 14.12.06, 13:05
      On powinien iść do poradni, ma ewidentny problem z alko.

      A ty , jeżeli masz kogoś naprawdę bliskiego (siostrę, brata, sprawdzoną
      przyjaciółkę) umów się z tą osobą, że w razie porażki ze strony małżonka będą ci
      towarzyszyć przy porodzie. I bezstresowo relaksuj się z nimi - w kinie, w
      galerii, przy dobrej herbacie. Będziesz miała własne przyjemności (rozumiem, że
      to nie to samo co z wybranym i kochanym mężczyzną, ale...) i przede wszystkim
      będziesz mogła liczyć na troskę, pomoc i opiekę.
      • angelangel Re: Czy oprócz męża ochlapusa masz bliskie osoby? 14.12.06, 13:09
        Sir.Vimes, pozdr!
    • dkaminska63 Re: 9 miesiąc a tatuś się bawi 14.12.06, 13:09
      najlepiej się wygadać ze swoją mamą,siostrą.Zastanów się czy grożba że zaczniesz imprezować po porodzie stawia ciebie w pozytywnym świetle.Stań obok siebie i się popatrz.Mam troje dzieci i morze konfliktów za i przed sobą.Nie jesteśmy ani lepsze ani gorsze od małzonków naszych -jesteśmy INNE ,tak po prostu.Faceta nie zmienisz ale możesz go ulepić tak jak on ciebie również -Pamiętaj o tym.
      A ty jak spędzisz tę sobotę ,jak on będzie się poniewierał na tym beznadziejnym spotkaniu ,moze twój pomysł będzie dla niego ciekawszy i ....
      ah dodam jeszcze że mój ślubny kąpał nasze nowonarodzone dzieci wieczorem bo ja się bałam i bardzo starał sie być wtedy w domu
    • julita28 Re: 9 miesiąc a tatuś się bawi 14.12.06, 13:09
      Nie wydziwiasz.
      Masz tylko w domu niedojrzałego i leniwego dzieciaka. Bawi się na zapas do
      przesytu by po porodzie mniej było mu żal imprezek które być może nie zaszczyci
      swoją obecnością. Uważaj! Może zasłaniać się ciężkimi projektami i mnóstwem
      nadgodzin by wykręcić się od przejęcia choć na trochę obowiązków przy
      niemowlaku.
      Na twoim miejscu spisałabym jego obowiązki po porodzie i wywiesiła w
      odpowiednim miejscu. Na transport do szpitala z góry zamów swojego ojca lub
      brata czy siostrę bo temu też nie sprosta.
      Oj nie wychowałaś go kobieto. Albo źle wybrałaś.
    • karokaro1 Re: 9 miesiąc a tatuś się bawi 14.12.06, 13:11
      Witaj.
      Głowa do góry!! mam wrażżenie że do przyszłego tatusia dociera że jak urodzisz
      to będzie już koniec. Powinnaś uwierzyć w siłę maleństwa które nosisz pod
      sercem... jak je zobaczy to po prostu przepadnie. Szaleje bo to ostatnie dni
      wolności... Ty pewnie też byś jeszcze pobalowała gdyby nie brzuszek big_grin dodatkowo
      Ty już czujesz swoje maleństwo a on ma jeszcze do niego daleko...
      Pozdrawiam i zdrówka dla maleństwa
    • greenstoneangel Re: 9 miesiąc a tatuś się bawi 14.12.06, 13:27
      nie wiem, czy dobrze Cie rozumiem....
      moze zapomnialas ugotowac mu jego ulubiona
      potrawe albo zaspokoic go oralnie ??
    • kakuba Re: 9 miesiąc a tatuś się bawi 14.12.06, 13:32
      chyba każda matka w mniejszym lub większym stopniu przechodzi burzę hormonów
      w miare możliwości trzeba mieć do tego dystans
      mamy 7 miesieczną córeczkę i nasze małżeństwo też nie jest idealne
      u nas było tak:
      - w ciąży i przed ciążą wychodziliśmy na imprezy razem albo osobno i nie było
      to dla nas problemem (ale chyba jesteśmy typami domowymi, bo te wyjścia to
      zwykle co 3-4 tygodnie były)
      - czasami prosiłam męża, zeby się z kumplami umówił bo chciałam mieć 'wolną
      chatę' (na babskie spotkanie albo po to żeby sobie odpocząć w wannie samemu)
      - jak sie pojawiła córeczka to nie było 'końca świata' - mała ładnie spała i
      nie widziałam problemu, żeby maż sobie poszedł na spotkanie z kolegami czasami
      - jak mąż sie troche oswoił z 'instrukcją obsługi dziecka' to czasami
      zostawiałam go w domu z córeczką i butelką (wychodziłam na zakupy, do koleżanek
      na babskie spotkania, a nawet na 2-3 godzinny spacer z psem, żeby odpocząć od
      spraw domowych)
      - raz byliśmy na imprezie bez córeczki (z mała została opiekunka)
      - ostatnio po raz pierwszy byliśmy na imprezie (rodzinnej) z córeczką - mała
      dzielnie to zniosła, w domu byliśmy z powrotem o 23 wink

      w ciaży i po ciaży ciagle musiałam mężowi tłumaczyć...co sie ze mna dzieje, co
      mnie boli, czego sie boję, a teraz tłumaczę jak 'obsługiwać' dziecko.. bo
      kobiety mają to chyba 'wrodzone' a facetowi trzeba wykładać (i powtarzać) dosc
      często.. sam sie nie domyśli...
      to tak jak z myciem naczyń, wynoszeniem śmieci, odkurzaniem... potknie się o
      stertę brudów - to ją ominie zamiast sprzatnać wink
      a ja widze po sobie, że czasem niepotrzebnie go wyręczam albo sie denerwuję że
      sie 'nie domyślił'

      co moge Ci poradzić - troche dystansu
      i znajdź sobie swoje zainteresowania, swój świat, który nie musi być zawsze
      swiatem z facetem... może kiedy on wyjdzie z kumplami Ty zaproś koleżanke na
      babskie plotki, wypijcie po pół piwa (tyle raczej w ciaży nie zaszkodzi) i
      bawcie się dobrze... Facet nie powinien być Twoją jedyną rozrywką.. może lubisz
      szperać w internecie, obejrzeć serial, pogadać z przyjaciółką przez telefon,
      poleżeć w wannie? znajdź swój sposób na relaks...
      A jak juz urodzisz... to koniecznie od pierwszych dni pozwól, żeby Ci facet
      pomagał, to nic że krzywo założy pieluszkę wink że śpioszki będa na lewa
      stronę wink że zamiast kremem do pupy nakremuje kremem do buzi wink na początku
      faceci sa bardzo przejęci (szczególnie jakby był z Toba w szpitalu - nawet
      podsłuchiwanie pod drzwiami 'działa') i chetni do pomocy... a jak przewinie raz
      i drugi.. to potem pójdzie juz łatwiej...
      Powodzenia smile
      • juchwa Re: 9 miesiąc a tatuś się bawi 14.12.06, 14:13
        Super wypowiedz. Bardzo mi sie podoba.
        Jest w niej wszystko: wspolne wychowywanie dziecka, wlasne zycie obojga
        malzonkow, tolerancja dla bledow drugiej osoby.
        Bardzo mi sie podoba i radoscia bylo przeczytac wypowiedz nieoceniajaca druga
        osobe lecz akceptujaca roznice zainteresowan, potrzeb.
        Pozdrawiam
    • rav107 hmmm... 14.12.06, 14:18
      Szczerze mówiąc jestem przerażony takim podejściem, które mówi że w momencie
      kiedy pojawia się dziecko, należy rzucić całe dotychczasowe życie i wszystkie
      inne przyjemności i zajmowac się tylko i wyłącznie nim.

      Mam istotnie takiego znajomego, który przez dwa lata od momentu kiedy ciąża
      żony stała się widoczna do chwili kiedy dziecko troszeczkę podrosło nie był
      NIGDZIE - i choć bardzo mu z tym było źle, zaciskal zęby i żyl wyłącznie życiem
      domowym (jego żona podobnie).

      Mam też innego kolegę, z którym od czasu urodzenia dziecka zupełnie wypadł
      z "obiegu towarzyskiego" - nie da się go wyciągnąc na piwo, koncert, mecz czy
      nawet zwykłego niewinnego brydża. I trwa to już jakieś 1,5 roku.

      I szczerze mówiąc przeraża mnie taka perspektywa, ale z wypowiedzi w tym wątku
      rozumiem, że dla większości wypowiadających się tutaj kobiet taki mężczyzna
      byłby ideałem?

      Oczywiście żebyśmy mieli jasność - nie pochwalam mężczyzn, którzy ciągle
      szlajają się gdzies po mieście zaniedbując rodzinę. Ale żeby tak z raz na
      tydzień nie móc gdzieś wyjść? Toż to nowoczesne niewolnictwo...
      • sir.vimes Re: hmmm... 14.12.06, 14:22
        A co do kobiet - też cię przeraża, że wiele z nich przez 1,5 roku nie może
        nigdzie wyjść ani w brydżyka pograć ? Czy to jest już świetne, zgodne z naturą i
        ogólnie ok????
        • juchwa Re: hmmm... 14.12.06, 14:27
          Alez im nikt nie zabrania nigdzie wyjsc.
          Podziel sie swoimi doswiadczeniami z zycia znanych Ci kobiet, gdzie maz
          zakazuje zonie wyjsc z kolezankami.
          Osobiscie znam wiele przypadkow gdzie zakazy dotycza meza i nie znam zadnego
          gdzie kobieta chcialby wyjsc a maz by tego zabranial.

          A swoja droga to wszystkim przyszlym rodzicom czytajacym opis zycia mlodego
          rodzica jako nieustajace pasmo bolu i cierpien mowie, ze nie ma wiekszej
          przyjemnosci niz opieka nad dzieckiem. Nawet picie alko nie daje tyle
          radosci. smile
          • rav107 Re: hmmm... 14.12.06, 14:31
            > Alez im nikt nie zabrania nigdzie wyjsc.
            > Podziel sie swoimi doswiadczeniami z zycia znanych Ci kobiet, gdzie maz
            > zakazuje zonie wyjsc z kolezankami.
            > Osobiscie znam wiele przypadkow gdzie zakazy dotycza meza i nie znam zadnego
            > gdzie kobieta chcialby wyjsc a maz by tego zabranial.

            Być może są takie przypadki, ale z moich obserwacji wynika, że w większości
            przypadków to kobieta sama stawia się w takiej sytuacji że całą jej uwagę
            pochłania dziecko i przez pewien okres czasu źle reaguje na pomysły zostawienia
            go z rodzicami albo nawet z mężem.

            Z druiej strony uważam, że zgodna para może się dogadać w tych sprawach - że
            jeżeli obie strony chcą czasem gdzieś wyjść, to można się umówić - dziś ja,
            jutro Ty. Albo zapraszamy rodzicw do wnuczka i idziemy gdzies razem. Ale musi
            być chęc z obu stron.
        • p.pirx Re: hmmm... 14.12.06, 14:27
          sir.vimes napisała:

          > A co do kobiet - też cię przeraża, że wiele z nich przez 1,5 roku nie może
          > nigdzie wyjść ani w brydżyka pograć ? Czy to jest już świetne, zgodne z naturą
          > i
          > ogólnie ok????

          Wybacz, ale coś cię chyba ponosi jużwink
          Moja propozycja - rozumowanie poprzez analogie -
          gdybym złamał nogę i na 3 miesiące zostął unieruchomiony, to stosując twoją
          filozofię, moja żona przez te 3 miesiące nie powinna uprawiać np. joggingu,
          który wcześniej uprawialismy razem. Zastanow sie.
          • sir.vimes Re: hmmm... 14.12.06, 14:28
            Jogging nie zajmuje całej sobotniej nocy i nie trzeba go odsypiać całą
            niedzielę. Chyba, ze twoja żona ćwiczy jakieś potrójne maratony.
            • p.pirx Re: hmmm... 14.12.06, 14:31
              sir.vimes napisała:

              > Jogging nie zajmuje całej sobotniej nocy i nie trzeba go odsypiać całą
              > niedzielę. Chyba, ze twoja żona ćwiczy jakieś potrójne maratony.

              smile))) A co to ma do rzeczy??? A z kolei pijąc piwo nie musisz nosic dresu, nie
              pocisz sie i nie zdzierasz podeszw butów.
              Chodzi tylko o rozumowanie - jak ja nie moge to ty tez, czyli jestes typowy pies
              ogrodnikasmile
              • juchwa Re: hmmm... 14.12.06, 14:34
                Dokladnie tak.
                Przyczyna wszystkich tych problemow jest egoizm autorki postu, ktora pozwala
                mezowi miec przyjemnosc jedynie pod warunkiem, ze ona tez bedzie czerpala z
                tego radosc.
              • sir.vimes Re: hmmm... 14.12.06, 14:40
                Chyba też masz problem , jeżeli nie pojmujesz , że kobiecie w 9 miesiącu jest
                potrzebny TRZEŻWY mąż, choremu trzeżwy opiekun. Człowiek biegającego w parku
                rodząca lub chory może "wydzwonić" w razie potrzeby - i jogger sie w 10 minut
                wyszykuje do odwożenia do szpitala lub poda obłożnie choremu basen. Zachlany
                facet w knajpie - no cóż, w 10 minut nie wytrzeżwieje.
                • p.pirx Re: hmmm... 14.12.06, 14:50
                  sir.vimes napisała:

                  > Chyba też masz problem , jeżeli nie pojmujesz...

                  To chyba ty nie pojmujesz o czym mówisz! Skaczesz sobie jak motylek z tematu na
                  temat z dużą buzią, bo tak ci wygodnie i wszędzie wtrącisz coś o chlaniu i kacu
                  na drugi dzień! - to na marginesie.
                  Odpowiedziałem na taki oto twój tekst:

                  sir.vimes napisała:

                  > A co do kobiet - też cię przeraża, że wiele z nich przez 1,5 roku nie może
                  > nigdzie wyjść ani w brydżyka pograć ? Czy to jest już świetne, zgodne z naturą
                  > i
                  > ogólnie ok????

                  Więc nie zmieniaj tematu na odwożenie do szpitala żony w połogu, bo to zupełnie
                  inny problem. A tak swoją drogą - dobrze jak od pierwszych bólów porodowych
                  minie kilka do kilkunastu godzin zanim sie wybierze przyszla mamusia do szpitala
                  - tak mnie niedawno uczyli w szkole rodzenia, wiec argument, ze tak powiem -
                  pozornywink

                  • sir.vimes Re: hmmm... 14.12.06, 14:54
                    Wątek dotyczy kobiety w 9 miesiącu i męża, który wolny czas poświęca piciu.
                    • p.pirx Re: hmmm... 14.12.06, 15:02
                      sir.vimes napisała:

                      > Wątek dotyczy kobiety w 9 miesiącu i męża, który wolny czas poświęca piciu.

                      I znowu się mijasz z prawdą, bo autorka wątku napisala:
                      "Za to tatuś się bawi co weekend,albo zaprosi gości do nas i wtedy to
                      ja mam urwanie głowy,bo przygotowanie i sprzątanie zostawia mi,lub teraz w
                      sobotę ma imprezkę w pracy (po raz pierwszy w życiu) na którą osoby
                      towarzyszące nie zostały zaproszone."

                      Znajdz mi w jej wypowiedzi jedna chocby wzmianke o chlaniu i kacu!
                  • sir.vimes Re: hmmm... 14.12.06, 14:59
                    A tak swoją drogą - dobrze jak od pierwszych bólów porodowych
                    minie kilka do kilkunastu godzin zanim sie wybierze przyszla mamusia do szpitala
                    - tak mnie niedawno uczyli w szkole rodzenia, wiec argument, ze tak powiem -
                    pozornywink

                    Ekspercie... Nie bądż śmieszny...
                    • p.pirx Re: hmmm... 14.12.06, 15:03
                      sir.vimes napisała:

                      > A tak swoją drogą - dobrze jak od pierwszych bólów porodowych
                      > minie kilka do kilkunastu godzin zanim sie wybierze przyszla mamusia do szpital
                      > a
                      > - tak mnie niedawno uczyli w szkole rodzenia, wiec argument, ze tak powiem -
                      > pozornywink
                      >
                      > Ekspercie... Nie bądż śmieszny...

                      A może lepiej to ty sobie doczytaj wink
                      • sir.vimes Re: hmmm... 14.12.06, 15:04
                        Ile razy rodziłeś?

                        • p.pirx Re: hmmm... 14.12.06, 15:12
                          sir.vimes napisała:

                          > Ile razy rodziłeś?

                          No to mnie powaliłaś! Wszyscy ginekologowie - faceci i położne bez
                          dzieci-won!wszyscy naukowcy zajmujący się badaniem fauny i flory - won!(w koncu
                          nie sa zwierzetami ani roslinami) i tak dalej.
                          Tłumacze ci, że tak mi powiedzieli na zajęciach teoretycznych - kiedy mam
                          wsiadac w samochod i wieźć zone do szpitala.Nie jestem tego w stanie sprawdzic
                          na wlasnym przykladzie-przynajmniej teraz. Powiem wiecej - moja żona też nigdy
                          nie rodzila... Empiria to nie jedyny sposob na zdobycie wiedzy - proponuje
                          korzystać również z innych.
                          • sir.vimes śmieszny "ekspercie" 14.12.06, 20:38
                            Nie masz żadnej wiedzy ani empirycznej ani jakiejkolwiek innej - każdy poród
                            jest inny. Czasem od pierwszych skurczy do rozwiązania potrzeba 15 godzin a
                            czasem trzech.
                      • jowita771 Re: hmmm... 14.12.06, 18:48
                        a doczytałeś, że nie wszystkie porody przebiegaja jednakowo? większość
                        rzeczywiscie trwa kilka godzin, ale zdarza się, ze w pół godziny jest po
                        sprawie.
                  • triss_merigold6 Re: hmmm... 14.12.06, 16:04
                    Cóż, wolałabym bóli porodowych nie przeczekiwać w domu z nadzieją, że chlop
                    zdąży wytrzeźwieć.

                    Sytuacja wątkowa dotyczy pani w 9 miesiącu ciąży, która dotąd pracuje zawodowo
                    i pana, który weekendy spędza na imprezach poza domem lub sprasza gości do
                    domu.
                    Jesli oboje pracują pełnoetatowo to jedyny czas kiedy mogą być razem dłużej
                    wypada... no kiedy? ... brawo! w WEEKEND właśnie. Więc przeznaczanie każdego
                    weekendu na rozrywkę w ktorej żona nie może/nie chce uczestniczyć jest? tak,
                    właśnie - jest to egoizm.
        • rav107 Re: hmmm... 14.12.06, 14:37
          > A co do kobiet - też cię przeraża, że wiele z nich przez 1,5 roku nie może
          > nigdzie wyjść ani w brydżyka pograć ? Czy to jest już świetne, zgodne z
          > naturą i ogólnie ok????

          Jak słusznie napisali już inni - sytuacja psa ogrodnika... to że ona nie może,
          oznacza że jemu też ma tego całkowicie zabronić? Oczywiście że mąż powinien o
          nią dbać, spędzać z nią czas, robić rzeczy miłe i przyjemne, pomagać w
          obowiązkach itp. Ale czy to oznacza że ma być z nią 24 godziny na dobę i 7 dni
          w tygodniu non stop? Ma zerwać kontakty ze znajomymi? Lekka przesada...
          • sir.vimes Picie to jedyna rozrywka mężczyzn? 14.12.06, 14:43
            Nie ma zrywać kontaktów - nie musi ZACHLEWAĆ się w trupa.

            A poza tym - Jeżeli to wspólni znajomi to razem nie można się spotkać??? Iść do
            kina czy do galerii zamiast chlać????

            • rav107 Re: Picie to jedyna rozrywka mężczyzn? 14.12.06, 14:50
              > Nie ma zrywać kontaktów - nie musi ZACHLEWAĆ się w trupa.

              Pójście na piwo ze znajomymi i wypicie 3-4 piw to "zachlewanie się w trupa"? Bo
              ja tak rozumiem "wyjście na piwo" o którym pisałem wcześniej.

              > A poza tym - Jeżeli to wspólni znajomi to razem nie można się spotkać???

              Nie wszyscy znajomi są wspóni, zwłaszcza jeśli mówimy o męskich spotkaniach.
              Ale jeśli są to ja się zgadzam - oczywiście o ile kobieta chce, co tez bywa
              problemem.

              > Iść do kina czy do galerii zamiast chlać????

              Ech co wy z tym "chlaniem", jakiś kompleks na tym punkcie macie? Zresztą
              znajomi o których pisałem wyżej nie byli przez owe 2 lata nawet w przysłowiowym
              kinie.
              • mama_kotula Re: Picie to jedyna rozrywka mężczyzn? 14.12.06, 14:59
                rav107 napisał:

                > Ech, co wy z tym "chlaniem", jakiś kompleks na tym punkcie macie?

                Cotygodniowe wypady do knajpy, po których leczy się kaca przez cały dzień (co,
                zdaje się była łaskawa nadmienić autorka wątku), to JEST chlanie. Nie mamy
                kompleksów smile
          • klemczer to przesada 14.12.06, 15:11
            To chyba przesada kolego. Zdaje się, że dziewczyna wręcz przeciwnie, nie mówi,
            że chce z nim być 24 na dobę i przez 7 dni w tygodniu, tylko wręcz odwrotnie,
            że własnie przez te prawie 24 godziny i 7 dni w tygodniu go NIE MA. To pewna
            różnica, prawda?

            W takim razie: czy to się nazywa małżeństwo? Po co było głupie gadanie, że
            do "śmierci nie opuszczę", jak ją opuszcza co dzień i przy takiej okazji?
            Bo chyba, dziecko drogie zapomniałeś, że kobieta jest w ciązy. A facet jest JUŻ
            ojcem, choć jeszcze dziecka nie widział. A to wymaga pewnej odpowiedzialności.
            Czemu sobie nie poskakał i się nie wybawił, gdy był na to czas? Dlaczego
            akturat teraz? Bo nie dorósł i w portki sra. A jak tak, to niech nie zakłada
            rodziny, laseczki do ... niech sobie szuka gdzie indziej. Nie będzie musiał z
            nia siedzieć cały dzień w domu. Małżeństwo, wspólne życie, partnerstwo to pewne
            zobowiązania, co to za mąż, jak ni emożna na niego liczyć. Jak sam się będzie
            czuł, jak przegabi poród? Czy to jest mądre? Panowie, bądźcie trochę bardziej
            odpowiedzialni.

            Jasne, że potem się mozna dogadać, nikt nigoko nie więzi, i z dzieckiem można
            tez wiele zrobić (ja dużo podróżowałam, uprawiam sport zabierając dziecko ze
            sobą), są opiekunki, dziadkowie itd. Ale wszystko powoli, spokojnie,
            cierpliwości, jak trezba będzie przysiąść przez jakis czas na dupie, też się
            nic nie stanie i korona z głowy nie spadnie (nigdy nie wiadomo, jakie będzie
            dziecko, czy zdrowe, jak bedzie spało - trzeba czasu na poznanie się, to nie
            hop-siup). Wszystko minie, dziecko podrośnie i odzyskacie tę wolność. Przecież
            to pewne, ważne doświadczenie, przez które trzeba przejść rozsądnie, to część
            życia, naturalna sprawa, nie możemy być super-hiper wolni w takiej sytuacji, bo
            to niemozliwe, ani też nikt nie chce być niewolnikiem.
    • wietrzny Re: 9 miesiąc a tatuś się bawi 14.12.06, 14:19
      hmm.. myśle ,że zamiast pisać na forum gazety mogłabyś z mężem
      porozmawiać.Powiedz mu dokładnie to samo co napisałaś tu.Myślę ,że chłop się
      boi,że kiedy dzidziuś będzie już na świecie zabawa się skończy.NAjpierw powiedz
      mu,że go kochasz( jeśli toi prawda) i że boisz się ( to normalne),że brakuje go
      Tobie .Powiedz szczerze bez ściemy co myślisz, ale nie zapomnij o pozytywnym
      ładunku na rozpoczęcie rozmowy.Powodzeniasmile
    • martaci1 Re: 9 miesiąc a tatuś się bawi 14.12.06, 14:32
      mam! powiedz mu, zeby sie nie martwil, w razie czego do szpitala zawiezie cie
      ten sympatyczny Szymon z pracy, bo on sie bardzo przejmuje itp itd. recze ci, ze
      podziala smile faceci sa prosci w obsludze. trzeba tylko przelacznika nie urwac smile
    • mama_kotula Re: 9 miesiąc a tatuś się bawi 14.12.06, 14:54
      Oooo, skąd ja to znam smile))
      Zwłaszcza to spraszanie gości i oczekiwanie obsługi <rotfl>.
      Ja pogoniłam alkoholika-egocentryka.
      Ty skorzystaj z rad, które ci tu dano - czyli spróbuj porozmawiać. Ale na wiele
      bym nie liczyła.
    • espressoo Re: 9 miesiąc a tatuś się bawi 14.12.06, 16:18
      nie chcę cię straszyć, ale czasami tak to bywa, nie tylko kobiety mają kryzysy
      w ciąży, faceci też boją się zmian i różnie to pokazują.

      U nas było tak, że całą ciąże dobrze się bawiliśmy, nie stroniliśmy od imprez i
      znajomych (oczywiście ja nie piłam), ale mnie to pasowało, dobrze się czułam i
      miałam ochotę na towarzystwo.

      Problem pojawił się po urodzeniu naszego szkarba, tatuś ciężko przeżył fakt, że
      pewnych rzeczy się nie przeskoczy, że z dzieckiem już nie pobalujesz, nie
      zrobisz imprezy, nie wyjdziesz... Na szczęście nie miał pomysłów, żeby
      wychodzić gdzies sam, ale usłyszałam jak to mu tego czy tamtego brakuje. Że
      piwko, że koledzy, że imprezy, że teraz to już z górki itp...

      Pocieszę cię tylko, że teraz już przywykł (zabrało mu to gdzieś 6m-cy), że
      cieszy się normalnymi rzeczami, że bawi się z małym, kąpie, przewija i te
      sprawysmile Trochę to trwało, widać jedni zaskakują od razu inni potrzebują czasu.
      Najważniejsze że jest cudownym ojcemsmile) Początki czasem są trudne...
    • amajszczyk Re: 9 miesiąc a tatuś się bawi 14.12.06, 17:46
      nie jestes egoistka tylko to chyba normalne ze chcesz aby był z Tobą.To życie
      jest niesparwiedłiwe facet tylko zazna przyjemnosci przez 9 m-cy kobieta sie
      meczy noszac a potem jeszcze poród a faceci tak sie właśnie odwdzieczają.Mój M
      jeszcze mi czegos takiego nie zrobił i niech raczejne próbuje bo ja mu pokazesmile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka