Dodaj do ulubionych

9 miesiąc a tatuś się bawi

12.12.06, 11:45
naprawdę nie wiem co się dzieje z moim facetem.Przez cztery lata taki
stateczny,niechętny do pójścia na imprezy,jezeli już to tylko ze mną.Teraz
wiem,ze spotkał nas b.długi okres abstynencji rozrywkowej,bo mi znowu z
brzuszkiem nie wszędzie wypada wyskoczyć.Huczne imprezki poprostu mi nie są w
głowie.Za to tatuś się bawi co weekend,albo zaprosi gości do nas i wtedy to
ja mam urwanie głowy,bo przygotowanie i sprzątanie zostawia mi,lub teraz w
sobotę ma imprezkę w pracy (po raz pierwszy w życiu) na którą osoby
towarzyszące nie zostały zaproszone.Jest mi cholernie przykro i z wściekłości
wygarnełam,ze niech się nie przejmuje i idzie,ale gdy ja urodzę ,aby nie miał
żalu jeżeli sobie w jakiś weekend wyskoczę pobawić,a on w tym czasie zostanie
z dzieckiem.Oooo to już się spotkało z istnym protestem.Zaczynam się
zastanawiać czy dobrze robię reagując tak ostro,ale z drugiej strony myślę
nad tym,że jeżeli zacznę rodzić to nawet niebędzie miał mnie kto zawieżć do
szpitala (a napewno z tego żalu jaki już w sobie wzbudziłam mogę i wywołać
bóle porodowe).Może jestem totalną egoistką,bo chłop się stara,haruje,aby mi
i dziecku niczego nie brakowało (chociaż z drugiej strony ja też jeszcze
pracuję).Naprawdę nie wiem,ale wiem,że hormony już nieżle namieszały mi w
głowie.Poradżcie coś,albo zbesztajcie jeżeli wydziwiam.
Obserwuj wątek
    • ninkaw Re: 9 miesiąc a tatuś się bawi 12.12.06, 11:52
      niech mu ktoś przetłumaczy że teraz to musi być cały czas do dyspozycji.
      Najlepiej to zrobi jego mamusiasmile jej na pewno posłuchasmile głowa do górysmile
      • agnesa-72 Re: 9 miesiąc a tatuś się bawi 12.12.06, 13:38
        jego mamusia jest 400 km.dalej i jędza jeszcze potrafi zadzwonić do niego i
        powiedzieć,aby przyjechał i pomógł w jakiś pracach (TAK JAKBY MNIE I
        DZIECKA ,KTÓRE MA SIĘ ZARAZ URODZIĆ NIE BYŁO)a odległosć była na tyle
        bezpieczna,że mam się o nic nie martwić.Przecież to tylko pare godzin.O to
        oczywiście też się czepiłam.Niedługo będę uchodzić za egoistyczną wiedżmę.
        • atomm Re: 9 miesiąc a tatuś się bawi 13.12.06, 18:34
          Hmmm...
          Mysle ze dobrze by bylo spokojnie mu wytlumaczyc ze zwyczajnie sie boisz ze jak
          zaczniesz rodzic to jego nie bedzie...
          Mysle ze powinien zrozumiec
          • mooomin [...] 13.12.06, 19:48
            Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
          • mouchquiter Re: 9 miesiąc a tatuś się bawi 13.12.06, 19:57
            przykro mi ale wyglada na to ze zle zrobilas a raczej wybralas.koles nie nadaje
            sie na ojca...

            obym sie mylil.pzdr
            • sir.vimes Re: 9 miesiąc a tatuś się bawi 13.12.06, 23:31
              Przykro mi, ale to on żle robi. Nie zrzucaj na nią odpowiedzialności za
              zachowania dorosłego faceta. W końcu nie jest ani jego matką ani ojcem.
              • tarura Osoby towarzyszące nie proszone? Pewnie ze nie 14.12.06, 01:28
                jak tatulo macha kolejne brzucho...
            • malalai Re: 9 miesiąc a tatuś się bawi 14.12.06, 10:10
              odnosze dokladnie to samo wrazenie..sad idealnie mi to pasuje do schematu, ktory
              znam niestety z autopsji..uncertain

              ps obys sie mylil i obym i ja sie mylila
          • hyper_mouse Re: 9 miesiąc a tatuś się bawi 18.12.06, 12:40
            oj chyba troszkę przesadzasz, przecież jeśli wyjdzie na chwilę i będzie miał
            przy sobie komórkę to nic się nie stanie. Nie róbmy sobie z życia piekła. Facet
            pewnie troszkę się wystraszył, że są to ostatnie chwile kiedy może się pobawić
            i korzysta.
    • szyma13 Re: 9 miesiąc a tatuś się bawi 12.12.06, 11:57
      Nie m Cię co besztać kochana !!
      Każda z nas potrzebuje młości i troski zwłaszcza w tym czasie. Facet to nie
      święta krowa której trzba usługiwać.
      A jak zaprosi gości, to cóż, usiądź jak gość i czekaj aż on obsłuży gości. W
      koncu nie jesteś marysią do sprzątania.
      A sprawę trzeba ostawić jasno, bo co będzie jak dzidzia się urodzi i zostanie
      tylko Tobie na głowie, bo będą sie kroić firmowe imprezki.
      Mój mąż był i jest w tej kwesti wspaniały. Nawet nasi znajomi przy pierwszym
      dziecku byli w szoku iwyśmiewali /w żartach/ mojego męża.
      Ale ja wychodziłam z założenia że sama palcem dzidzi sobie nie zrobiłam. Razem
      go pradneliśmy, i kochaliśmy od samego poczęcia. Więc i przyjemności i
      obowiązki są wspólne. Jak ja nie miałam ochoty lub siły go wykąpać czy
      przewinąć robiłto mąż i tak jest dotej pory, raz mama czyta bajke raz tata.

      Ale wszystko to trzeba sobie wyjaśnić, Spokojnie porozmawiać. Powiedz mu że
      jest Ci źle w takiej sytuacji jakiej teraz się znajdujecie. Zlośliwości mogą
      tylko pogorszyć sytuację.
      Wspólny wieczór i szczera rozmowa może zrozume. A jak nie to bedzie trzaba
      działać z innej beczki, aby mu to wszystko wytłumaczyć w praktyce.

      Powodzenia
      • niunianiunieczka Re: 9 miesiąc a tatuś się bawi 14.12.06, 12:12
        Hej Bidulo!!
        Bardzo Ci współczuje tych wszystkich przykrosci gdyż doskonale wiem co
        czujesz.Półtorej roku temu urodziła się moja córeczka i zanim przyszła na
        świat,bywało mi też bardzo przykro chwilami i uważałam mojego męża za zimnego
        drania,czasem nawet moje myśli posuwały się do rozmyślania czy aby na pewno
        dobrze zrobiłam,czy on się nadaje w ogóle do tej roli itd smile
        co prawda mój mąż nie biegał po mieście od imprezy do imprezy ale za to np.
        pewnego wieczoru, abył to 8 miesiąc mojej ciąży, chciałam zrobić mojemu
        ukochanemu przyjemność, gdyż on tak się "martwił" że jak się dziecko urodzi to
        my bóg wie kiedy będxiemy mogli tak sobie gdzieś wyjść,więc umówiłam się ze
        znajomymi na kolację w takiej fajnej knajpce i tam mój cudowny kochany chłopczyk
        zaczął sie gościć do 3 w nocy gdzie ja już po naprawde potężnej awnturze i
        tłumaczeniach że nie dam rady tam wysiedzieć ani chwili dłużej bo plecy itd a
        ponadto nie bawi mnie obrazek narąbanekj świni,jakiej dotąd nie widziałam-bo
        naprawd on nigdy wcześniej się tak nie zachowywyał.nie aż tak.
        było mi tak ogromnie przykro i wstyd,ze brak słów.
        więc wróciliśmy niemal osbno.
        ja przepłakałąm całą nocże jak to teraz będzie wyglądało moje życie-z nim i bez
        niego jeszcze gorzej! a dziecko? co ja mu powiem?
        I tak to w bardzo różnej atmosferze,ale już po bardzo zimnym prysznicu tego
        wieczoru,oczekiwaliśmy na rozwiązanie z coraz większą niecierpliwoscią
        ...aż wreszcie nadszedł ten dzień-pojechaliśmy do szpitala rodzić-ja,mój kochany
        mąż i moja mamuasiaktóra przyjechała tu specjanie żeby też ze mna rodzić smile
        niestety mój mąż zasłąbł jako pierwszy przy jednym z pierwsych mocniejszych
        skurczów,zaraz potem potulnie opuściła sale porodową przyszła babcia i została
        ze mną tylko Magda-moja dzielan kochana przyjaciółka-która dotrwala ze mna do końca!
        I to był ten moment-gdy Zuza już przyszła na świat i on wszedł na te salę i ją
        zobaczył rozpłakał się jak dziecko,a ja razem nim i od tej chwili do dnia
        dziesiejszgo jest to naprawdę najlepszy ojciec dla mojego dziecka i mąż jakiego
        mogłam sobie tylko wymarzyć!!! I kocham go za to chyba jeszcze bardziej jeśli to
        możliwe.
        I kidy teraz rozmawialismy o tych jego nieco "dziwnych zachowaniach" jeszcze z
        okresu mojej ciązy,on mówi że był to sters,objaw lęku przed odpwiedzialnością
        która z każdym dnie coraz bardziej rzeczywiście do niego docierła, poprostu
        starch-faceci to tchórze!!!
        ale kochani w gruncie rzeczy smile
        dlatego myślę że będzie dobrze i u ciebie ptaszyno!! głowa do góry i myśl
        pozytywnie!
        nerwy nie służą teraz ani tobie ani twojemu maleństwu!
        pozdrawiam serdecznie!!
        trzymaj się cieplutko!!
        buziaczki!'pa
      • ja_guss Re: 9 miesiąc a tatuś się bawi 15.12.06, 11:47
        Wyglada na to ze w d...pie mu sie poprzewracalo. Nie zrobilas dziecka sama i
        nie pozwol zeby wszystkie obowiazki spadly na Ciebie. Nie licz, ze jak urodzisz
        to cos sie zmieni, jezeli teraz nie ustalicie pewnych spraw. Tymbardziej, ze
        juz sie buntuje, na mysl ze Ty bedziesz chciala gdzies czasem wyskoczyc.
        Impreza bez osob towarzyszacych tez jest troszke dziwna.
        Moze to byc jego reakcja na nowa sytuacje, moze zwyczajnie spanikowal. Nie da
        sie ukryc ze duzo sie w Waszym zyciu zmieni i moze dopiero teraz to do niego
        dociera. Bez powaznej rozmowy sie nie obejdzie.
        A tak w ogole to miej pod reka pieniadze na taksowke jakbys musiala jednak
        jechac do szpitala sama. Trzymaj sie i szczesliwego rozwiazania!
    • marzena02 Re: 9 miesiąc a tatuś się bawi 12.12.06, 12:08
      Skąd ja to znam?
      Co prawda ja jestem w 3 tyg.ciąży , ale mamy już 3 letniego synka. Cały tydzień
      mąż ciężko pracuje, nie ma go całymi dniami. Wraca zmęczony i zaraz kładzie się
      spać. Nawet nie mam komu pojęczeć jak żle się czuję. Ja nie pracuję. Wiem, żę
      mąż poświęca się dla mnie i dziecka (a włąściwie dzieci) Żyjemy na całkiem
      przyzwoityum poziomie.
      Ale kiedy przychodzi weekend to chciałabym aby ktoś się mną zajął, zabrał mnie
      i synka na spacer, chciałabym ten czas spędzić z najbliższymi mi osobami.
      Mój małzonek tłumacząc się tym, że tak cięzko pracuje przez cały tydzień i że
      musi odreagować - wychodzi z domu i idzie do zaprzyjażnionego baru na piwo. Ja
      oczywiście z synkiem zostajemy w domu.
      W niedzielę mąż "odchorowuje" sobotę i też żadnego pożytku (mam nadzieje
      że "pożytku napisałam poprawnie) z niego nie ma. A potem znowu
      poniedziałek ....
      Ciągle się zastanaweiam czy to ja jestem egoistką, bo chce spędzić z mężem
      trochę czasu, a nie zwracam uwagi na jego potrzeby - czy to może on jest
      egoistą, bo nie licząc się z tym co ja czuję ,co sobota (czasami i piątek)
      zostawia mnie z dzieckiem w domu samą,
      • marakuja1 Re: 9 miesiąc a tatuś się bawi 14.12.06, 00:12
        Nie jesteś egoistką, a ja na Twoim miejscu męża dopuszczałabym do siebie tylko
        w gumce ... nie wiadomo co on w tym barze robi i czy na pewno tylko do baru
        chodzi. Ja na szczęście mam super męża. Pracuje ciężko cały tydzień, a weekendy
        są tylko dla mnie smile
        • mamosz Re: 9 miesiąc a tatuś się bawi 14.12.06, 15:01
          marakuja serdecznie wspolczuje twojemu supermezowi ktorego "dopuszczasz do
          siebie" fuuuuj
      • 64k Re: 9 miesiąc a tatuś się bawi 14.12.06, 09:30
        Czy Wam, niektorym kobietom, nie odbija przypadkiem? Z tym jeczeniem ze "nikt
        was nie rozumie" i "potrzebujecie milosci, etc." robicie sie tak nachalne jak
        nietykalni Murzyni w stanach - wiekszosc ma dosc tego szumu. Sama piszesz ze maz
        sie zaharowuje dla was, codziennie wraca zryty z pracy i nie ma czasu dla siebie
        a ty mu zalujesz wyjscia na piwo??!! Podkreslam piwo a nie panienki czy dzikie
        balangi. Jak rozumiem nie masz powodow do podejrzen o zdrade czy nie jestes wiec
        zbytnio zaborcza??
        • p.pirx Re: 9 miesiąc a tatuś się bawi 14.12.06, 09:58
          Myslę, że wszystko można dogadać jak się tylko spróbuje zrozumieć drugą stronę.
          Ja rozumiem i przyszłego ojca i przyszłą mamę. Sam koło marca zostanę ojcem i
          wiem, że sytuacja rzeczywiście jest dość konfliktogenna, ale zawsze mozna się
          dogadać.
          Bez wątpienia żona i dziecko jest w tym momencie najważniejsze, ale
          ZROZUMCIE(!), że to jest właśnie największe obciążenie psychiczne dla każdego
          faceta. To jest pewnego rodzaju przełom. Zawsze świetnie bawiliśmy się wspólnie
          z żoną, a tutaj teraz - jej sie nie chce, nie może, złości się i
          nudzi.Oczywiscie to rozumiem. W domu ogrom obowiązkó po przyjściu z pracy
          przeraża na starcie, ale przecież nie zwalę tego na nia! ... I w tym momencie
          pojawia się pytanie - czy tak już będzie zawsze, przeciez wszyscy mówią, że
          dopiero jak się dziecko urodzi to jest jazda. W tym momencie w każdym samcu
          budzi się tęsknota, za wolnością, za tym światem ,ktory wydaje się, że uciekł od
          nas na zawsze.Nie mówie, że to dobrze, że chłopy takie są, ale może warto to
          wziąść szanowne panie pod uwagę. Oni nie są źlismile, oni są - jacy są. Z czasem
          pogodzą się ze swoją rolą, ale nie wprowadzajmy rygorów obozowych, bo wtedy to
          się na was skupi.
          Ja z żoną dogadałem się o tyle, że co jakiś czas wyskoczę jak dawniej z kumplami
          na piwo i nie ma do mnie o to pretensji, bo mnie rozumie - za to ją właśnie
          kochamwink.
          • 999patka Re: 9 miesiąc a tatuś się bawi 14.12.06, 12:11
            oki masz racje mozna sie dogadac. tylko czemu kobieta ma cieriec z tego owodu
            ze wam obojgu zachcialo sie dziecka? wy faceci myslicie ze my kobiety w caxzy
            nie chcemy wychodzic i bawic sie dobrze? jasne ze chcemy! wiec dlaczego wy
            macie sie bawic swietnie co weekend a my may siedziec w domu bo dym paierosow
            szkodzi ciazy? dlaczego nie otraficie solidaryzowac sie z waszymi zonami i
            matkami waszych dzieci? skoro my mozemy przez 9 miesiecy <a nawet dluzej bo
            przez pierwsze 6 miesiecy po urodzeniu kobietapowinna byc przy dziecku>
            siedziec w weekendy w domu a nie barze to czemu wy nie mozecie tego uczynic?
            nazywacie nas egoistakami a to wy jestescie egoistami bo wasza potrzba napicia
            sie i zabawienia jest wazniejsz niz spedzienie wieczoru ze swoja zona!
            przepraszam jezeli kogos urazilam ale to jest moje zdanie na ten temat.
            pozdrawiam
            • olga85 Re: 9 miesiąc a tatuś się bawi 15.12.06, 15:06
              Ale z drugiej strony- dlaczego mam zabraniać osobie którą kocham wyjść od czasu
              do czasu? Tylko dlatego ze ja nie mogę? To okrucieństwo.
              • olga85 Re: 9 miesiąc a tatuś się bawi 15.12.06, 15:10
                i jeszcze jedno- każdą imprezę można zorganizować tak zeby nie było tego dymu-
                na prywatce niech ludzie wychodzą na balkon albo na podwórko, albo niech
                gospodarz wydzieli specjalny pokój w którym można palić. A w czasie letnim
                możesz usiąść w ogródku piwnym.

                _______________________oOo________________________
                A Majeczka już stópki je... ołje!
        • delico Re: 9 miesiąc a tatuś się bawi 14.12.06, 10:20
          Mój ojciec też musiał odreagować stresujący tydzień pracy wychodząc z kolegami
          na piwko, mama to rozumiała i zajmowała się dziećmi pracą i domem, po 22 latach
          małżeństwa ojciec wychodzi odreagowywać stres codziennie, a raz w miesiącu
          musiał sobie wyjechać i się zrelaksować( sam bez dzieci i żony), moim zdaniem
          trzeba znaleźć złoty środek, nie można ograniczać wolności drugiej stronie, ale
          też trzeba wymagać.
          Nie wiem co poradzić, jedni ludzie zmieniają się i potrafią dostosować się do
          nowej sytuacji oraz roli, inny uciekają jak najdalej, odsuwając się od obowiązku
          i odpowiedzialności, jedno jest pewne, trzeba rozmawiać i jeszcze raz rozmawiać,
          nie bać się wyrazić swoich uczuć oraz obaw.


        • lucusia3 Re: 9 miesiąc a tatuś się bawi 14.12.06, 11:27
          A panom nie przychodzi do glowy, ze jak sie siedzi z dzieckiem w domu, to jest ciezka praca i chce sie po jakims czasie wymiotowac bajeczkami, kaszkami, zmiana spodenek itd. Ma sie natomist ochote na prawdziwe zycie z doroslymi. Prosze posiedziec na probe caly tydzien (niech zona wyjedzie z domu) z malenstwem. 24 godziny na dobe tylko dziecko,usypianie, karmienie, sprzatanie, gotowanie, zakupy.Wrocicie do pracy z ogromna ulga i wreszcie tam odpoczniecie.
          Wkurzaja mnie faceci, ktorzy siedza w pracy do nieskonczonosci, grzebiac sobie w internecie, zeby tylko nie zajmowac sie dzieckiem w domu. Mam w pracy wiele takich przykladow, tak wiec nie zawsze wierze w "poswiecajacego sie" tatusia.
          A na marginesie - na poczatku ciazy kobiecie zazwyczaj caly czas sie chce spac i jest zmeczona czymkolwiek. organizm tak broni sie przed przeciazeniem groznym dla potomstwa. Moze to wziac pod uwage przy planowaniu imprez?
        • magm4 Re: 9 miesiąc a tatuś się bawi 14.12.06, 11:49
          A ty myślisz, ze ona nie pracuje? Pracuje nie tylko na pełny etat ale i 24 h na dobę. Myslisz, ze zajmowanie sie dzieckiem cały dzień dzieckiem to takie hop siup? Mąż ma przynajmniej wolny weekend. Ona nie. Więc zamiast marudzić że to kobietom odbija obudź sie. Bo już nie żyjesz w czasach kiedy to kobieta pracowała cały dzień w domu a jak mężuś do domu przyszedł to mu jeszcze kapcie i gazetę podała. Facet też mieszka w tym domu, też miał udział przy robieniu dziecka. Ale widzę, ze niektórzy nadal myślą, ze dziecko to tylko i wyłacznie kłopot kobiety.
        • betasz Re: 9 miesiąc a tatuś się bawi 14.12.06, 12:14
          Jak sądzę pisze to facet, więc odpowiadam:
          Czy Wam niektórym facetom nie odbija przypadkiem? Z tym jęczeniem, że nikt Was
          nie rozumie i żąda miłości, zrozumienia i poświęcenia chociaż co drugiego
          weekendu żonie i rodzinie, etc.
          Zapominacie drodzy Panowie, że żona też ciężko haruje, wcale nie mniej niż Wy,
          w domu przy dzieciach 24h/d. Siedzicie całymi dniami w pracy, dzieci widzicie
          tylko jak śpią i jeszcze weekendy chcielibyście mieć tylko dla siebie (i może
          dla kochanki). Żona tylko do garów, w pieluchy i do łóżka, jak akurat nie ma
          innej alternatywy. A po co Wam dzieci, to już naprawdę nie wiem?...
          • ferres Re: 9 miesiąc a tatuś się bawi 14.12.06, 13:31
            Zabawne jest to oburzenie forumowiczek na w sumie rozsądną i przemyślaną
            wypowiedź. W większości przypadków to kobiet chce mieć dziecko, facetowi tak
            naprawdę nie zależy i zgadza się ze względu na swój konformizm (nacisk żony,
            rodziców, teściów, Kościoła, propagandy pronatalistycznej w mediach). A potem
            kobiety się dziwią, że faceci nie chcą się angażować w coś, co tak naprawdę na
            nich wymusiły i na co oni nigdy nie mieli ochoty, ale zgodzili bo trudno w
            takiej kwestii odmówić.

            Drogie panie, zanim zaczniecie mnie krytykować, zastanówcie się, czy naprawdę
            każdy ojciec, którego znacie, chciał mieć dzieci?
            • sir.vimes Re: 9 miesiąc a tatuś się bawi 14.12.06, 13:38
              Kpisz.

              Jeżeli chodzi o wpadki - to są sytacje , w których OBOJE rodzice niekoniecznie
              są pewni czego chcieli i czego chcą. Jedno może chceć lub akceptować sytuację
              bardziej iż drugie, i to niekoniecznie jest kobieta.

              Jeżeli dziecko jast zaplanowane i zostało poczęte - to znaczy , że OBOJE je
              chcieli, ZROBILI je RAZEM. Nikt nikogo do kaloryfera nie przywiązuje - w końcu
              rozmawiamy o małżeństwach, prawda??????
              • ferres Re: 9 miesiąc a tatuś się bawi 14.12.06, 15:08
                Nie mówię o "wpadce", mówię o dziecku "zaplanowanym". Teoretycznie oczywiście
                masz rację, w praktyce mężczyzna w takich sprawach ma niewiele do powiedzenia.
                Sytuacje, że facet nie chce mieć dziecka i jest w stanie postawić na swoim
                zdarzają się może na kartach powieści Perez Reverte (a i wtedy kończy się to
                odejściem kobiety). W praktyce presja kobiety, która MUSI mieć dziecko, jest
                taka, że mało jest w stanie się jej przeciwstawić. A poza tym żyjemy w kraju,
                gdzie nie ma się wyboru - niechęć do posiadania dzieci jest uważana za coś
                "nienormalnego", co dodatkowo wybija facetowi argument z ręki.

                Zresztą, najlepiej oceniać to po efektach: skoro tak wielu facetów nie za bardzo
                angażuje się w obowiązki związane z wychowaniem dzieci, to oprócz ich egoizmu,
                lenistwa etc. może działa jeszcze jakiś czynnik? Może oni nie do końca chcieli
                te dzieci mieć?
                • illiterate Re: 9 miesiąc a tatuś się bawi 14.12.06, 17:45
                  No to po co - wybacz doslownosc - wkladali?
                  I czemu nie uzywali gumki? Na jakiego grzyba im w ogole malzenstwo?
            • renjia Re: 9 miesiąc a tatuś się bawi 14.12.06, 15:19
              czytam i nie wierzę. KONFORMIZM????
              mąż chce telewizor, ja nie - ok, konformizm
              ja chcę pas, mąż nie - ok, konformizn
              ale dziecko to nie telewizor, który można wyłączyć albo wyrzucić ani pies,
              którego można nie lubić, nie znosić, ignorować itp. Dziecko, to CZŁOWIEK.
              Człowiek, którego trzeba wychować. Co dasz swojemu dziecku, które masz tylko
              dla tego, że nie potrafisz się sprzeciwić. O ratunku.
              • ferres Re: 9 miesiąc a tatuś się bawi 14.12.06, 15:26
                Byłoby fajnie, gdybyś miała racje - gdyby decyzję o "posiadaniu" dziecka
                podejmowało się inaczej, niż o decyzję o kupnie telewizora. Ale niestety, toutes
                proportions gardées, mechanizm podejmowania tych decyzji jest taki sam.
                Wystarczy odpowiednio długo wiercić partnerowi dziurę w brzuchu i gotowe.
                • betasz Re: 9 miesiąc a tatuś się bawi 14.12.06, 16:44
                  Niestety, nie zgadzam się z Tobą. Jak ktoś nie chce mieć dziecka, to go nie
                  będzie miał. Jaki to związek, gdzie kobieta "wierci" dziurę w brzuchu facetowi
                  i on dla świętego spokoju robi za reproduktora? Nie jest to dobry związek,
                  gdzie strony nie zgadzają się w tak ważnej kwestii. W sytuacji takiego faceta
                  należałoby zmienić żonę na taką która też nie chce mieć dzieci albo nie może
                  ich mieć, adopcji nie bierze pod uwagę i jest z tym faktem pogodzona. Inaczej
                  unieszczęśliwia dziecko, które tak naprawdę żyje jakby nie miało ojca.
                  Ostatecznie dawcę nasienia można też znaleźć w banku spermy. Po co mu prać,
                  gotować i "dawać".
                • illiterate Re: 9 miesiąc a tatuś się bawi 14.12.06, 17:49
                  Wierze, ze sa nieodpowiedzialni faceci, ktorzy dla swietego spokoju zgodza sie
                  na dziecko i dlatego potem uciekaja z domu. Wierze, ze sa nieodpowiedzialne
                  kobiety, ktore wlasnie w ten sposob funduja sobie dzieciaka.

                  Wierze tez jednak, ze takie sytuacje to margines. Nikt nikogo juz nie zmusza do
                  malzenstwa - wolne zwiazki staja sie powszechne. Zeni sie, kiedy robi
                  sie 'powaznie' - glownie wtedy, kiedy chce sie miec dzieci, bo to ulatwia rozne
                  sprawy, z nimi zwiazane.
                • mamapiotra Re: 9 miesiąc a tatuś się bawi 16.12.06, 22:54
                  No wybacz, ale odbierasz mężczyznom ich rolę przy podejmowaniu decyzji. Przedstawiasz jako niezdolnych do myślenia, planowania i podejmowania (lub nie) jakiegokolwiek działania. Na szczęście ten świat jest zbudowany tak, że zarówno mężczyźni, jak i kobiety mają jakiś rozum, i odrobinę wolnej woli.
                  Chociaz wolała bym, aby np. mój mąż miał trochę mniej wolnej woli niż ma smile No ale już tego nie zmienię.
            • justyna302 Re: 9 miesiąc a tatuś się bawi 16.12.06, 14:13
              ferres napisał:
              W większości przypadków to kobiet chce mieć dziecko, facetowi tak
              > naprawdę nie zależy i zgadza się ze względu na swój konformizm (nacisk żony,
              > rodziców, teściów, Kościoła, propagandy pronatalistycznej w mediach).

              > Drogie panie, zanim zaczniecie mnie krytykować, zastanówcie się, czy naprawdę
              > każdy ojciec, którego znacie, chciał mieć dzieci?

              Powiem Ci szczerze: wśród moich zonatych i dzieciatych kolegów z pracy /
              studiów, kuzynów i innych znajomych mężczyzn, naprawdę większość deklaruje, że
              chciała mieć dzieci. Widać również z jaką duma i zapałem opowiadają o swoim
              potomstwie, pokazują zdjęcia, lataja na imprezy do przedszkola, itd. Mężczyźni!
              Wydaje mi się, że wbrew temu co piszesz, bycie tatusiem stało się bardzo trendy.

              Powiem więcej: wśród koleżanek obserwuję częściej ociąganie się z
              macierzyństwem: bo trudy ciąży, bo zniszcznie urody, strach przed porodem,
              obowiązkami, utratą pracy, itd.

      • 64k Re: 9 miesiąc a tatuś się bawi 14.12.06, 09:37
        Aha, zapomnialem jeszcze dodac ze nie mam intencji negowac Waszych/Twoich
        potrzeb ale nalezy je zasygnalizowac w odpowiedni sposob a nie przyjmowac od
        razu postawe roszczeniowa i od razu narzekac. Podstawa jest rozmowa (w
        ODPOWIEDNIM momencie, na spokojnie), partner powinien ZROZUMIEC nature problemu,
        czyli musi to dotrzec do jego wnetrza (co wbrew przekonaniu nie musi byc dla
        niego oczywiste, dzialamy nieco inaczej, czasem facetom trzeba dac lupe zeby
        przyjrzeli sie i zrozumieli pewne rzeczy) i najwazniejsza rzecz na koniec:
        KOMPROMIS. Nie ma gorszej rzeczy niz narzucanie czegos bo osiagniesz skutek
        odwrotny. Pozdrawiam.
        • afika Re: 9 miesiąc a tatuś się bawi 14.12.06, 09:54
          cóż, typowa postawa faceta...
          kiedy niby ma porozmawiać, jak "harujący" przychodzi wieczorem do domu i kładzie
          się spać od razu?... a może ma przez sen gadać tatunio?
          ja ostatnio powiedziałam mężowi, że dziecko nie będzie pamiętało ilości kasy
          tylko ciągły brak ojca, działa przez parę tygodni, później znów trzeba
          przypominać. Kurza męska pamięć!
    • mniemanologia Re: 9 miesiąc a tatuś się bawi 12.12.06, 12:58
      No, jak widzisz - każdy sobie to inaczej układa. Ja na przykład wiem, że mąż
      chętnie by wyskoczył gdzies na jakąś imprezę, to go nie trzymam. Na paru
      popijawach ze znajomymi z pracy już był, na jednej imprezie elektronicznej, na
      dwóch - byliśmy oboje, ale to był 6 miesiąc, nie 9 smile Teraz to pewnie ja za
      bardzo bywać nie będę.
      Gości zapraszanych do domu, do usługiwania to bym nie zdzierżyła, nie dziwię Ci
      się, że się o to wściekasz.
      U nas to na przykład jest tak, że staram się unikac jakiegokolwiek nacisku na
      męża, czasem, owszem, trzęsie mnie, ale uznaję to ogólnie za swój problem, że
      się nie moge pogodzić czasem z tym, że on imprezuje, a ja nie. Ale nie jestem
      pies ogrodnika, żeby zabraniać komuś tego, czego sama nie mogę. Nie wiem,
      oczywiście, jak to będzie w 9 miesiącu, wydaje mi się, że faktycznie mąż sam
      załapie, ze moze już trzeba zacząć pilnowac terminów...
      • pati.kowalska1 ja bym zrobiła tak 12.12.06, 13:22
        jakby on zaprosił gości w 9 m-cu (tez jestem w teraz w 9) to palcem bym nie
        kiwnęła, musi mieć świadomość, że w takiej sytuacji jęsli już musi mieć tych
        gości to nie może obciążać tym Ciebie.
        a co do wyjść.. no cóż, mój wychodzi (bardzo rzadko), ale po prostu na tych
        imprezach nie pije bo sam wie, że w każdej chwili może być potrzebny. ja nie
        widzę z tym problemu, a mam też świadomość tego, że jak się Młody urodzi to na
        kilka m-cy skończą mu się imprey, więc czemu nie miałby skorzystać póki jeszcze
        może?
        tyle, że w granicach rozsądkusmile
        • szyma13 Re: ja bym zrobiła tak 12.12.06, 13:41
          Właśnie i tu chodzi o granice rozsądku !!
          Dlatego trzeba rozmawiać, bo nikt Ci nie da pewności że jak się dzidzia urodzi
          to sobie odpuści. może wtedy powiedzieć że musi iść odreagować pracę i nocne
          płakanie maluszka i co wtedy ???
          Dlatego uważam że jeśli już teraz masz obawy to trzebaje rozwiać przed
          przyjściem na świat maluszka a nie czekać że na pewno po .. sie zmieni.
          Ale tk jak mówiły moje poprzedniczki, nie można być psem ogrodnika, wszystko z
          umiarem.
        • agnesa-72 Re: ja bym zrobiła tak 12.12.06, 13:44
          ja jakoś watpię w to,ze po porodzie tatuś osiądzie wreszcie na dupce,jeżeli
          teraz bym mu pozwoliła hasać.Lubi na imprezach wypić,dlatego gdy dowiedział
          się ,ze jestem w ciąży to zastanawiałam się z czego on sie bardzo cieszy? z
          tego ,ze urodzi mu się wreszcie dzidziuś,czy z tego,że ma wreszcie nie pijącego
          kierowcę.
        • matki Re: ja bym zrobiła tak 14.12.06, 13:50
          widze ze niewiele osob na tym forum dojrzalo do zycia z druga osoba, a tym
          bardziej do powiekszania rodziny...

          sformulowania w stylu "on zaprasza gosci" sa dla mnie osobiscie b.dziwne...co
          znaczy on? to nie sa wasi wspolni znajomi??
          nie macie wspolnych znajomych?? to tym bardziej dziwne ze macie wspolne dziecko!

          albo tekst taki "nie bede im uslugiwac" - nikt tego od ciebie kochana nie
          wymaga, jesli wpadaja do was znajomi to nie po to zeby sie najesc, tylko po to
          zeby pogadac i sie napic (nie musisz chyba otwierac butelki)...z reszta w swoim
          domu zawsze mozesz sie polozyc spac, a wtedy goscie sobie pojda...chyba ze macie
          tak bliskich przyjaciol ze im to nie przeszkadza ani wam, zeby jeszce zostali i
          z twoim mezem posiedzieli...bo jemu to jest bardzo potrzebne. faceci wszystko
          przezywaja w srodku i jest im bardzo ciezko calosc tego procesu ogarnac,
          kobietom jest duzo trudniej oczywsicie (przede wszystkim fizycznie), ale sam
          fakt posiadania dziecka w srodku siebie ciagle o sprawie przypomina i kobiety
          sie do swojej roli przygotowuja szybciej (bo znajduja sie w niej od samego
          poczatku ciazy!!)

          my z zona chodzimy do znajomych albo znajomi przychodza do nas...jak jest
          potrzeba wrocic to wracamy, albo zdarzylo sie ze zona wrocila sama i poszla
          spac, a ja dotarlem pozniej...Raz przyznaje sie przegialem, byla mala klotnia o
          to, a raczej zal (ale to tylko raz! Panowie opanowujcie sie! Panie badzcie
          wyrozumiale!!)

          termin mamy na poczatek stycznia...w pierwszych kilku dniach, ale niewyobrazamy
          sobie zeby na pare godzin gdzies w sylwestra nie pojsc...jedyne co, to
          odmowilismy organizacji imprezy (jestesmy uprzywilejowani wink

          zycze wam wszystkim takiej zony jaka mam ja, takiego meza jakiego ma moja zona i
          takich przyjaciol jakich mamy...

    • cicha77 Re: 9 miesiąc a tatuś się bawi 12.12.06, 14:23
      Musisz wierzyć, że będzie dobrze i tyle. Może Twoja połowa jest mocno
      zestresowana przyjściem na świat dzidziusia i tak odreagowuje stres? Mój mąż
      stwierdził, że ciąża sporo stresj go kosztuje (m.in. groził mi wczesny poród).
      Podobno po porodzie trzeba partnera przyuczyć do nowych obowiązków. Im się
      wydaje, że teraz mama przejmuje w 100 proc. stery.
    • nelly11 Re: 9 miesiąc a tatuś się bawi 12.12.06, 15:01
      a tam!!! wydziwiasz!!!! daj sie chłopu pobawic przeciez on i tak za ciebie nie
      urodzi, taki los baby trza rodzic i koniec!!
    • dorak8 powiedz mu ze to Wasze dziecko 12.12.06, 15:15
      nie tylko Twoje!!!
      idiota...
      • angelangel Re: powiedz mu ze to Wasze dziecko 12.12.06, 15:23
        Patrze i oczom nie wierze,
        zacznijcie wreszcie szanowac same siebie. Przestancie sie obwiniac i
        usprawiedliwiac zachowania ktore sa nie fair.

        Same sobie wmawiacie ze jako ''baby'' macie miec gorzej i tyle.
        Powodzenia w dalszym zyciu, niech sie mezusiowie bawia.

        Polska to dziwny kraj.
    • lilith76 Re: 9 miesiąc a tatuś się bawi 12.12.06, 15:23
      albo zaprosi gości do nas i wtedy to
      > ja mam urwanie głowy,bo przygotowanie i sprzątanie zostawia mi

      Palcem nie kiwnij.
      A jak będzie marudził, to każ mu zrobić to wszystko z kilkunastokilogramowym plecakiem na plecach...
    • basia_mar Re: 9 miesiąc a tatuś się bawi 12.12.06, 17:58
      rozmowa rozmową, on wcale nie musi chciec zrozumieć Twojej sytuacji

      za to może spróbować go spostraszyć, w końcu to 9 miesiąc i poród może zacząć
      sie w każdej chwili
      a pomylić wolno się każdemu

      wiem z doświadczenia własnego, że jak sie facetem nie potrząśnie od czasu do
      czasu, to się facet zapomina
    • makarena76 Re: 9 miesiąc a tatuś się bawi 12.12.06, 21:12
      dziewczyny wydaje mi sie to nie w porzadku ze maz sie bawi a wy to
      usprawiedliwacie
      • mniemanologia Re: 9 miesiąc a tatuś się bawi 13.12.06, 09:22
        Mnie się wydaje bardzo nie w porzadku mówienie innym ludziom, jak się powinni
        zachowywać w takich sytuacjach, jeśli nie mają z tym problemu.
        Taki mamy układ w domu, że jeśli jedno nie może i nie ma obiekcji, a drugie ma
        okazję i chce, to nie wiem, dlaczego się temu sprzeciwiać.
        Mąż się bawi, a ja nie mam nic przeciwko temu. I to Ci się wydaje nie w
        porządku?
        • lucusia3 Re: 9 miesiąc a tatuś się bawi 14.12.06, 11:34
          No tu jest inna sytuacja - macie obie strony satysfakcjonujaca umowe, tam nie ma takiej umowy, tylko roszczenia przyszlego tatusia i jasno okreslone JEGO granice obowiazkow. Kolezanka takich granic nie ma zadnych. To dla mnie patologia, niestety sadzac po komentarzach dosc powszechna w Polsce.
    • alicja0 Re: 9 miesiąc a tatuś się bawi 12.12.06, 22:55
      nie rozumiem dlaczego nie może się bawić w Twoim towarzystwie? Jeśli preferuje
      relaks z kimś innym, to niech się zastanowi nad tym co robi. Wkrótce pojawi się
      dziecko, a z nim różne, często nie bardzo relaksujące sytuacje, więc co wtedy -
      będzie częściej wychodził?
      Musi nauczyć się relaksować w Twoim, a później i dziecka towarzystwie. Wtedy
      razem wychodzicie na spacery, do znajomych itp. itd. W tygodniu facet pracuje,
      a weekend spędza czas z ukochaną rodziną, a nie z innymi ludźmi - na tym polega
      rodzina. Innych odwiedzacie razem, a nie w pojedynkę, bo tak wygodniej. Warto
      stawiać nad wygodę, trwałość związku, a temu sprzyja spędzanie wspólnie i tak
      ciągle brakującego czasu. Warto ruszać głową, aby ten wspólny czas był
      atrakcyjny dla wszystkich - nie przed TV smile
      • margo_kozak Re: 9 miesiąc a tatuś się bawi 12.12.06, 23:19
        skakalam na imieninach M. jak bylam w 7 miesiacu. obsluga 15 osob moze
        wykonczyc nieciezarna. teraz nie wyobrazam sobie ze skacze kolo gosci
        sprowadzonych przez M. a oni sie bawia.
        dziewczyno nie umiesz powiedziec nie??? Moj mial raz ochote sie napic i przyjsc
        z kolega. Powiedzialam stanowczo nie. niech kopca i brudza gdzie indziej,a na
        dodatek mamy 1 pokoj. zadzwonil i powiedzial ze pod sklepem sie napija (23 w
        nocy byla), nie zmiekczylo mnie to. w koncu przyszedl do domu, wypili flaszke u
        kolegi.
        naucz sie mowić nie. jak teraz sie nie nauczysz to juz nigdy, zawsze bedziesz
        ulegac a on bedzie robic co bedzie chcial
        oprocz tego jednorazowego wypadu nie pije bo przeciez nie znamy dnia ani
        godziny.
        • aga_lub_marcin Re: 9 miesiąc a tatuś się bawi 12.12.06, 23:44
          Myślę że najlepiej poskutkuje jak nie będziesz mu mówić czego ma nie robić,tzn.
          nie zapraszac gości, nie łazić na impry a powiesz mu o co ci chodzi.Że
          chciałabys żeby był blisko ciebie wtedy kiedy tylko może, że potrzebujesz jego
          bliskości, czujesz się bezpieczniej, a jeśli raz na jakiś czas chce zaprosić
          gości,musi się liczyć z tym,że Ciebie też będzie zmuszony traktować jak gościa
          bo nie czujesz sie na silach usługiwać. Tylko na spokojnie z nim pogadaj nie
          wtedy jak będziesz zdenerwowana.
      • offrelia Re: 9 miesiąc a tatuś się bawi 13.12.06, 22:20
        o ten model mi sie absolutnie podoba smile bo po przeczytaniu paru postow
        stwierdzilam ze mam mocno radykalne pogladywink
    • foamcle tragedia... 12.12.06, 23:54
      radzisz sie na forum...opieprz meza i koniec...rozmawiacie wogole ze soba?
      ja sobie takiej sytuacji nie wyobrazam...aby mnie facet zostawil w domu nie
      wazne w ciazy czy nie...jesli wie ze nie mam ochoty/ nie czuje sie na silach
      pojsc a chce aby on zostal.!
      • tweenee_duck kazdy potrzebuje prawa do spokoju i prywatnosci 13.12.06, 23:56
        czy Ty nigdy od kogoś nie chcesz odpocząć ? tylko przyssać się do niego jak
        wampir lub pijawka i ssać ile popadnie ?? Ciekawe czy gdybyście szli do Twojej
        koleżanki na imieniny , urodziny i nagle facet straciłby ochotę - czy
        pogodziłabyś się z tym łagodnie ?? Ja akurat mam to szczęście że nie mam takich
        dylematów - a taka dziewczyna która ograniczałaby mnie sobą przestałaby być moją
        w jedną milisekundę !!
    • ankaa13 [...] 13.12.06, 00:18
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • agnesa-72 Re: 9 miesiąc a tatuś się bawi 13.12.06, 10:45
        nie chcę wywierać na nim presji.Sama wiem,że nie ma nic gorszego jak
        wymuszenie,a ja już i tak dość agresywnie zareagowałam na wiadomość imprezki
        zakładowej w tę sobotę.No i tyle wywalczyłam,że zamilkł i nie wspomina ani
        słowem ,że musi iść.Trochę mi głupio,bo gdy jeszcze w ciąży nie byłam to zawsze
        zabierałam go ze sobą na takie firmowe spotkania choćby nie wiem co (nawet jak
        nie było zaproszeń dla osób towarzyszących-zawsze go wcisłam) i to tylko
        dlatego,aby sobie nie zadawał głupich pytań : co ja teraz robię? a z kim się
        bawię? Czemu faceci są tacy trudni i tak mało domyślni.A może coś wreszcie
        zrozumiał i dlatego nic nie mówi.Napewno was o tym powiadomię w sobotę.
        • szyma13 Re: 9 miesiąc a tatuś się bawi 13.12.06, 11:03
          Naprawdę musisz z Nim porozmawiać. Nie na siłę, nie w nerwach tylko spokojnie.
          Nerwami nigdy ic się nie zdziała. Znam to z własnego doświadczenia.
          Ale jeśli postawisz sprawę jasno to z pewnością osiągniesz sukces.
          Mój mąż coprawda nie pył toporny w pomocy, ale miał przyjacół którzy wyśmiewali
          się z niego bo zmienia pieluch, bo robi herbatę, bo zmywa czy odkurza. Ale
          chodzi o to kto jest dla kogo.
          Ja żyję dla męża i dzieci a On dla nas i to jest najważniejsze.
          A znajomi pogadali i przestali i teraz żonki ich trenują.
          Ważne aby niczego nie robić na siłę.
          Przecież jak raz kiedyś chce wyjść to niech idzie, ale wszystko w granicach
          rozsądku.
          Powodzenia
        • chimar Re: 9 miesiąc a tatuś się bawi 13.12.06, 18:42
          Witaj,
          jeżeli jest Ci przykro,że on wychodzi nie powinnaś mieć wyrzutów sumienia z
          tego powodu. W końcu podjęliście wspólnie zobowiązania wobec siebie .
          Jesteście rodziną i w tej chwili wszystko inne schodzi na dalszy plan nawet
          rodzice.Masz prawo egzekwować od męża obowiązki .Osobiście czułabym się
          zraniona , gdybym oczekiwała od partnera opieki a zacząłby wychodzić na imprezy
          zwłaszcza,że jak piszesz wcześniej nie był taki chętny.

          --
          Pozdrawiam
          chimar@gazeta.pl
    • aga55jaga Re: 9 miesiąc a tatuś się bawi 13.12.06, 11:27
      a ja myślę kochcanieńka, że jesteś za bardzo wyrozumiała dla swojego męża i
      ciągle go usprawiedliwiasz. Ponadto w subtelny sposób ale jednak, wygląda na to
      jakbyś czuła się winna że śmiesz mieć jakieś pretensje do chłopa. Nie wiem na
      jakich zasadach opiera sie wasz związek. Z jednej strony napisałaś że mąż lubi
      wypić (co ci się ewidentnie nie podoba) zaś z drugiej tłumaczysz się, że ci
      głupio, że wymuszasz. Więc wasze relacje są bardzo niejasne.
      Jesteś w ciąży. Finiszujesz i to TY i DZIECKO powinniście być teraz w centrum
      faceta uwagi. To ON zostanie ojcem. Czy on w ogóle zdaje sobie z tego sprawę?
      Czy jest przygotowany na odpowiedzialność za dziecko. Czy wie, że maluch, który
      się wam urodzi, to nie rozkoszny bobas a mały ludzik beczący, wymagający, ktoś,
      kto pochłonie cały twój czas i uwagę. Czy wtedy także będzie zapraszał gości??
      Czy maż wie, że poród jest bardzo wyczerpujący dla kobiety, potem nieprzespane
      noce sprawiają, iż pada na twarz - będzie ci wtedy pomagał? I najważniejsza
      kwestia - czy ów chłop, chociaż w małym stopniu, uświadamia sobie, iż dziecko
      będzie największą próbą dla waszego związku?? Że trzeba będzie wybrać: albo
      imprezki a przez to może w konsekwencji rozstanie, albo żona, dziecko i nauka
      życia we trójkę?
      Moim zdaniem nie powinnaś mieć jakichkolwiek wyrzutów sumienia, skrupułów. I
      póki jeszcze czas przywołaj pana do pionu.(po porodzie czasu na to nie będzie
      zapewniam, a wszelkie pretensje będą traktowane przez niego jako histeria i
      użalanie się nad sobą) Nie kłóć się (to może spowodować, iż urażony samiec
      poczuje "wiatr w żagle" i ze złości uchla się znowu) ale jednocześnie bądź
      rzeczowa, stanowcza. Zero tolerancji dla jego wybryków, zero gości (tych
      niepożądanych) , w waszym domu powinny zapanować spokój, dyscyplina - z objawami
      sporadycznej tolerancji.
      Może, to zbyt radykalne, co piszę, ale pamiętam sama przez co przeszłam i jak
      trudno było nam zbudować nasze małżeństwo od początku, zwłaszcza, iż bardzo
      imprezowi wcześniej byliśmy. Nasz związek niemal otarł się o rozwód.

      Bądź silna, twarda - w końcu ty jesteś kobietą i masz większe jaja big_grinDDDD

      PS A swoją droga zajebistych gości chłop sprasza! W życiu nie pozwoliłabym na
      obsługiwanie siebie przez ciężarną, a co dopiero ciężarną w 9 miesiącu! Znajomi
      mają świetne wyczucie.
    • mia44 Re: 9 miesiąc a tatuś się bawi 13.12.06, 12:11
      Sprowadź chłopa na ziemię w try miga. Co on sobie myśli? Tylko ty bedziesz
      miała dziecko? Ja mojego przywiązałabym do kaloryfera w 9 miesiącu jakby mi na
      imprezkę chciał skoczyć. Świętować będzie po porodzie.
      • ememka1 Re: 9 miesiąc a tatuś się bawi 13.12.06, 13:13
        agnesa-72 napisała:
        >bo gdy jeszcze w ciąży nie byłam to zawsze
        >zabierałam go ze sobą na takie firmowe spotkania choćby nie wiem co (nawet jak
        >nie było zaproszeń dla osób towarzyszących-zawsze go wcisłam)

        I lubił to? Ja szczerze nienawidzę takich spędów i wymusiłam, żeby mnie na nie
        niezabierał. On sam w swoim towarzystwie, ja w swoim. Oczywiście mówię o pracy,
        a nie o wspólnych znajomychsmile)
        • ememka1 Oczywiście "nie zabierał" 13.12.06, 13:14

          -
    • yanez Re: SCREW him 13.12.06, 18:39
      ja mam dwie corki i jesli wychodzimy oddzielnie, to na rownych prawach (ja
      jestem ON) i mysle ze jesli Twoj maz juz teraz robi fochy - bo haruje, stara sie
      i meczy wymyslaniem szowinistycznych wymowek, to nie wie co go czeka, kiedy
      urodzi mu sie dziecko. Jesli oboje bedziecie pracowac, a dziecko zachoruje (albo
      zacznie zabkowac) i nie bedzie spalo przez 4 noce? To co? On ma isc na impreze?
      • mazen17 Re: SCREW him 14.12.06, 15:31
        "Obronco praw kobiet", zdejmuj spodnie i zakladaj sukienke i do garow, bo nie
        zaslugujesz aby byc nazywany "mezczyzna". Nawet sama baba wspomniala jak
        ciezko jej facet haruje, wiec co, nie moze sobie pozwolic na rozrywke raz na
        jakis czas? Screw you, touchy-feely metrosexual types.
        • eddysk Czy MACHO MAZEN17 ma racje? Zapr. do dyskusji. 14.12.06, 16:57
          MAZEN? Ale co to za skrot, MA-cho bla-ZEN, smarkaty chlopczyk mamusi, ktory
          wszystko ma uprane, ugotowane, pupke wytarta pachnacym papierkiem i podaza
          uczesany na dyskoteke? Z drobnymi w kieszeni na piwko? Ktore mu mamusia wsadzila
          do kieszonki z uprana chusteczka do nosa. He, sama sie ubawilam wyobrazajac
          sobie ciebie jako tatusia, prawdziwy hard-ass-deep-maze-forever-Mum-keeping
          Mazen.... Wiadomo, ze wszyscy faceci ciezko haruja - wszyscy tak mowia w domu
          wracajac z biznes lunchu po polnocy nawaleni. Naprawde mazen, skad odpisales ten
          angielski zwrocik? Z pisemka "Macho-World" czy "I'm Gey and I'm OK"? Dobrze, ze
          nie masz zony i dzieci, i chyba raczej nie bedziesz mial.
    • ziuz masz racje 13.12.06, 18:44
      nie widziwiasz
      jesli ktos widziwia, to tylko Twoj maz.
      to ze nie ma brzucha, bo tak to natura wymyslila, nie oznacza, ze masz siedziec
      calymi weekendami sama w domu.

      trzymaj sie i trwaj przy swoim!

      pozdrowienia!
    • bloody_rabbit znalazł sobie inną 13.12.06, 18:54
      ot i cala tajemnica.
      • mamosz Re: znalazł sobie inną 14.12.06, 15:04
        bloody_rabbit napisał:

        > ot i cala tajemnica.
        > Przeciez ten maz wyszedl raz czy dwa wieczorem sam ludzie opanujcie sie i nie
        traszcie dziewczyny.Chlopak boi sie jak diabli i po prostu w meskiej
        bezmyslnosci lekko sie pogiubil.Wystarczy mysle po prostu powiedziec ze porod
        moze sie zdarzyc w kazdej chwili i ze jest baaardzo potrzebny teraz i tu i tyle
    • mariusz09 Pytanie do pań krytykantek. 13.12.06, 19:03
      co w tym dziwnego, ze facet po tygodniu pracy chce wyjść na piwo z kolegami? Czy
      to, ze jego, żona jest w ciąży oznacza, że on musi siedzieć 24 godziny 7 dni w
      tygodniu przy niej? Przecież nie żyjemy w epoce kamienia łupanego, jeśli coś się
      dzieje to zawsze można wezwać pogotowie i po 5 minutach są na miejscu. Poza tym
      w weekendy wieczorem boi się zastać sama bo potrzebuje opieki ale kiedy facet
      zapieprza od poniedziałku do piątku to wszystko ok, wtedy już się nie boi zostać
      sama, problem powstaje w momencie gdy on chce wyjść a ona nie może. To takie
      zachowanie psa ogrodnika, sam nie może i komuś nie da. Spraszanie gości do domu
      to przegięcie, ale wyjście na kilka godzin w sobotę po całym tygodniu pracy w
      czym przeszkadza żonie? Brzuch jest tutaj tylko wymówką, naprawdę chodzi o to,
      że nie poświęca ci tyle uwagi co byś chciała i boli cię to, że woli wyjść z
      kolegami, więc może od razu napisz wprost że to właśnie w tym tkwi problem, ze
      on idzie a ty nie możesz. Bo jak pisałem, przez 5 dni w tygodniu kiedy on
      pracuje problemu nie ma, pojawia się dopiero wtedy kiedy on ma wolne i zamiast
      siedzieć z tobą w domu woli wyjść. Natura tak skonstruowała świat, ze to kobieta
      jest w ciąży, a do swojego faceta to możesz mieć pretensje wtedy kiedy dziecko
      już będzie a on się nie zmieni, bo w tej chwili, żeby nie wiem jak chciał to i
      tak Ci w niczym nie pomoże. To ze będzie przy tobie siedział niczego nie zmieni,
      liczą się konkrety.
      • ona42 Co w tym dziwnego? 13.12.06, 19:35
        Ano to, że oni są małżeństwem i rodziną. Małżeństwo to dobrowolne ograniczenie
        swojego obszaru swobody i przyjęcie pewnych obowiązków. Ona przecież nie
        przyłozyła mu pistoletu do głowy jak szli do ołtarza. A rodzina to wspólnota,
        to bycie razem. Po co jej facet, którego cały tydzień nie ma w domu? Wiesz to
        jest normalna kobieta, która nie traktuje swojego faceta instrumentalnie. Ona
        za nim tęskni przez cały tydzień i zwyczajnie chce w końcu z nim pobyć. No ale
        dla niego są ważniejsi kolesie i piwko. Serdecznie tej kobiecie współczuję.

        A do Ciebie mój drogi. Jak chce się być wolnym i chodzić na imprezki bez
        ograniczeń nie należy się żenić i mieć dzieci. Bo małżeństwo i dzieci to
        obowiązki.
        • mariusz09 Re: Co w tym dziwnego? 14.12.06, 08:42
          > Ano to, że oni są małżeństwem i rodziną. Małżeństwo to dobrowolne ograniczenie
          > swojego obszaru swobody i przyjęcie pewnych obowiązków. Ona przecież nie
          > przyłozyła mu pistoletu do głowy jak szli do ołtarza.

          Małżeństwo to nie więzienie, pewne granice wolności i tolerancji są, jak
          wszedzie, ale zabraniać wyjść raz w tygodniu na piwo to przegięcie.

          > A rodzina to wspólnota,
          > to bycie razem.

          Tak, bycie razem a nie siedzenie razem, bo to zasadnicza różnica. Napisała, że
          ciężko pracuje w tygodniu, chyba nie myslisz, ze robi to tylko dla siebie? Czuje
          się odpowiedzialny, chce zapewnić rodzinie godny poziom życia, pracuje, śmiało
          więc może uważać, że sobotni wieczór ma tylko dla siebie.


          Wiesz to
          > jest normalna kobieta, która nie traktuje swojego faceta instrumentalnie. Ona
          > za nim tęskni przez cały tydzień i zwyczajnie chce w końcu z nim pobyć. No ale
          > dla niego są ważniejsi kolesie i piwko. Serdecznie tej kobiecie współczuję.

          właśnie, że traktuje instrumentalnie, bo okazuje się że liczą się tylko jej
          potrzeby, on nie ma prawa nawet na jeden wieczór w tygodniu bez żony, musi
          zostać bo ukochana zasłania się ciążą, czy to nie jest instrumentalne
          traktowanie? A co kiedy urodzi? Wtedy będzie musiał przy niej siedzieć bo trzeba
          się dzieckiem opiekować. Jeśli tak myslisz to współczuję Twojemu mężowi, bo
          wychodzi na to, że facet przez 10 lat jest przywiązany do własnej żony i nie
          może nawet spotkac się raz na jakiś czas z kolegami.

          > A do Ciebie mój drogi. Jak chce się być wolnym i chodzić na imprezki bez
          > ograniczeń nie należy się żenić i mieć dzieci. Bo małżeństwo i dzieci to
          > obowiązki.

          ja jestem wolny i mogę chodzić tam gdzie chcę, z kim chcę i kiedy chce,
          współczuję tylko tym Panom którzy muszą cierpieć przez kilkanaście lat zycia bo
          kobieta uważa ze jak z nią jest, albo nie daj Boże pojawi się dziecko, to jego
          obowiązkiem jest siedzenie non stop w domu. Balowanie dzien w dzień to przesada,
          ale wyjście raz w tygodniu chyba nie jest przestępstwem? Dlatego ja już wolę być
          sam, bo jeszcze trafię na taka babę jak wy tutaj, dziękuję bardzo.
          • lucusia3 Re: Co w tym dziwnego? 14.12.06, 13:29
            Prawa do spotkania sie znajomymi maja oboje, ale to powinny byc prawa symetryczna. Mam wrazenie, ze cos przeoczyles.Pan zaczal sie awanturowac, jak zona zasugerowala, ze po porodzie tez sobie gdzies wyjdzie.
            Tez nie wyobrazam sobie siedzenia ze soba 24 h na dobe, ale wyjazd do pomocy mamusi to chyba przegiecie. Sprowadzanie balangi do domu tez.
            Oczywiscie mozna zalozyc, ze sobotnie wieczory mamy kazde dla siebie, ale po urodzeniu dziecka jak myslisz to zrealizowac? Dziecko do lodowki na pare godzin?
            W porzadku ja wychodze w jedna sobote, ty w druga.
            Nie berzesz pod uwage tez, ze ciaza to nie tylko kilkanascie kilogramow do dzwigania wiecej. Kobieta sie wtedy potwornie boi, zwlaszcza przy pierwszym dziecku. Potrzeba wsparcia, pocieszenia, ze juz niedlugo sie bedzie dusic (w 9 miesiacu ciazy naprawde ciezko oddychac), pomocy w zrobieniu wielu rzeczy, przygotowania domu dla malenstwa. jesli przez tydzien pracyje, w sobote baluje,a w niedziel spi, to po co jej taki gosc. Alimenty wystarcza.
      • borfro odpowiedź do pana debila 13.12.06, 19:38
        Argument że nie żyjemy w epoce kamienia łupanego jest lekko nie na miejscu.
        szczególnie jeżeli piszesz o tym że brzuch jest wymówką. Jeżeli po 5 dniach
        pracy mężczyzna ne potrafi spędzić ze swoją żoną, matką jego dziecka weekendu,
        albo nie jest w stanie zaspokoić jej pragnień i potrzeb to znaczy że jest w
        epoce kamienia łupanego właśnie. Najwyraźniej Mariusz09 (pewnie 09 oznacza wiek)
        właśnie w tej epoce się znajduje.
        Problem faktycznie polega na tym że my jako mężczyźni możemy a kobiety w ciąży
        nie mogą. Ale jeszcze większym problemem jest to, że po tym jak kobieta zachodzi
        w ciążę, to mężczyźni wielokrotnie nie potrafią zachować się jak mężczyźni.
        Wydaje im się że jak postawili dom, posadzili drzewo i spłodzili dziecko to są
        wolni i moga robić co chcą.
        Mariusz 09 napisał:
        Natura tak skonstruowała świat, ze to kobieta jest w ciąży, a do swojego faceta
        to możesz mieć pretensje wtedy kiedy dziecko już będzie a on się nie zmieni, bo
        w tej chwili, żeby nie wiem jak chciał to i tak Ci w niczym nie pomoże.

        A tak się składa że ciąża kolego to moment w którym kobieta wmaga największego
        wsparcia. Ale widocznie takie postacie jak ty wolą tego nie rozumieć.

        Co do bohaterki tego postu to uważam, że należy mu się ostra reprymenda. Moja
        dziewczyna jest obecnie w 2 miesiącu ciąży. Nie musi nic robić. Teraz ma leżeć i
        urodzić nam zdrowe silne dziecko. A nie służyc gościom swojego chłopaka.

        • wieczna-gosia jezus wiedzialam.. bylo nie wychodzic za maz..... 13.12.06, 20:13
          faktem jest ze to ja jestem strona bardziej rozrywkowa. Wychodzilam w ciazy,
          wychodzilam bez ciazy, zostawiajac oseska plus mleko. Ostatnio krew jakby
          stygnie smile i roboty duzo, wiec preferuje sie wyspac ale i tak latam.
          Nie rozumiem doprawdy- dlaczego w ukladzie- jemu sie chce wyjsc wieczorem a jej
          sie nie chce- musi byc wyciagany argument typu ciaza? Dla mnie wyjscie raz w
          tygodniu bez meza i dzieci jest najzupelniej normalne. Nie wiem moze facet
          wylazi na cala noc, wraca skuty- no jasne- wtedy warto negocjowac. Ale ot tak po
          prostu wyjsc sie zabawic na troche???? Co w tym zlego i co w zasadzie z tego ze
          kobieta jest w ciazy?

          Oczywiscie dziewczyna ma prawo miec swoje zdanie, ma prawo nie chcec miec gosci
          w domu i ma prawo chcec by on nie wychodzil. nawet bez ciazy. Ale o takich
          rzeczach sie rozmawia a nie uznaje a priori ze jak baba w ciazy- no to facet
          albo dyrda z nia w parze albo nie dyrda.

          Biologia to prawda sprawiedliwa nie jest. Ale nie trzeba byc chyba bardziej
          sprawiedliwym od niej?

          Nie musi nic robić. Teraz ma leżeć
          > i
          > urodzić nam zdrowe silne dziecko. A nie służyc gościom swojego chłopaka

          ja swojego meza za taki tekst zabilabym ponurym smiechem i powiedziala ze nie
          przestalam byc soba z tego wzgledu ze plemnik i jajeczko polaczyly sie wlasnie
          we mnie smile
          • sir.vimes Ale ty piszesz o własnych potrzebach 13.12.06, 23:35
            a nie o niańczeniu gości nie w porę... Poza tym autorce posta chodzi chyba
            przede wszytstkim o to, ze spędzanie z nią czasu nie jest dla niego ani
            potrzebne ani przyjemne. Mieć ochotę na imprezkę to jedno, a relaksować się z
            kimkolwiek (tu kumple, tu firmowi znajomi- wszyscy fajniejsi niż własna żona)
            TYLKO NIE Z RODZINĄ to drugie.
            Po co się było żenić? Żeby miał kto sprzątać w chałupie?
            • mariusz09 Re: Ale ty piszesz o własnych potrzebach 14.12.06, 08:32
              o tym właśnie pisałem, chodzi o to że ma do niego żal, że nie chce siedzieć w
              sobotę z nią tylko z kolegami, a ciążą próbuje zatrzymac go w domu, co dla mnie
              jest żałosne. Chyba lepiej wyłożyć karty na stół i powiedzieć wprost o co chodzi
              niż owijać w bawełnę.
              • sir.vimes Re: Ale ty piszesz o własnych potrzebach 14.12.06, 12:22
                Nie wiem po co tacy faceci się żenią - jak żona jest za nudna na sobotni
                wieczór, a największą rozrywka jest chlanie " w stylu sarmackim" (taki kac, żeby
                odsypiać przez cały dzień to naprawdę jest niemożliwy po normalnej imprezie).
                Trzeba sobie było sprzątaczkę nająć.
                • mariusz09 Re: Ale ty piszesz o własnych potrzebach 14.12.06, 12:54
                  widać panicz młody, zakochany i romantyczny, wieży w miłość do grobowej deski i
                  patrzenie przez różowe okulary na wybrankę do końca życia. Nie moja sprawa,
                  skoro jesteś szczęśliwy to dobrze, ale prędzej czy później ci przejdzie i tez
                  zechcesz gdzieś wychodzić, a kochana małżonka nie będzie miała ochoty, zobaczymy
                  co wtedy powiesz. Litości, to, że w sobotę wyjdzie się na kilka godzin z
                  kolegami nie oznacza że się zony nie kocha, żone traktuje się jak zone, kolegów
                  jak kolegów i to co można z zona nie można z kolegami a to co z kolegami nie z
                  zoną. Tak trudno to zrozumieć?
                  • jowita771 Re: Ale ty piszesz o własnych potrzebach 14.12.06, 12:57
                    mariusz09 napisał:

                    > to co można z zona nie można z kolegami

                    dobrze, ze chociaż to rozumiesz, ale i tak zaden z ciebie facet, chłystek raczej
                    • mariusz09 Re: Ale ty piszesz o własnych potrzebach 14.12.06, 12:59
                      za to szkoda że ty pozostałej reszty nie jesteś w stanie zrozumieć confused
                  • sir.vimes Re: Ale ty piszesz o własnych potrzebach 14.12.06, 13:01
                    Nie jestem facetem, ale żaden z moich znajomych (nie wspominając o moim mężu)
                    nie myśli tak jak ty. I dobrze.
                    • mariusz09 Re: Ale ty piszesz o własnych potrzebach 14.12.06, 13:03
                      to ze nie mówi, nie oznacza, że nie mysli, ale jak jest tak krótko trzymany to
                      wcale się nie dziwie...
                      • sir.vimes Re: Ale ty piszesz o własnych potrzebach 14.12.06, 13:08
                        Nie jest alkoholikiem. Nie utożsamia relaksu z zachlaniem się i odsypianiem cały
                        dzień.
                        • mariusz09 Re: Ale ty piszesz o własnych potrzebach 14.12.06, 13:10
                          dla ciebie wyjście od czasu do czasu do pubu i napicie się to alkoholizm? chyba
                          jakas totalna abstynentk się trafiła
                          • jowita771 Re: Ale ty piszesz o własnych potrzebach 14.12.06, 13:15
                            regularnie co tydzień to nie jest od czasu do czasu.
                            • sir.vimes Re: Ale ty piszesz o własnych potrzebach 14.12.06, 13:24
                              Całodzienny kac ?????? To jest normalne picie???????
                              • kola Re: Ale ty piszesz o własnych potrzebach 14.12.06, 16:14
                                a suyszauas kiedys o kacach pieciominutowych? albo takich na kwadrans?
                                opamietaj sie, kobieto, i zluzuj dzide..
                                • sir.vimes Można nie pić tyle by mieć kaca 14.12.06, 20:33
                                  Szczególnie gdy W RODZINIE MA POJAWIĆ SIĘ DZIECKO. Rozmnażanie nie jest
                                  wyłącznie sprawą kobiety, chyba, że jest samotna z wyboru lub porzucona.
                          • qunegunda Re: Ale ty piszesz o własnych potrzebach 15.12.06, 15:15
                            >od czasu do czasu

                            co sobota nie jest od czasu do czasu, tylko REGULARNIE
                            od czasu do czasu byłoby raz na kilka tygodni


                  • qunegunda Re: Ale ty piszesz o własnych potrzebach 15.12.06, 15:12
                    Co to za koledzy, z którymi trzeba się spotykać z taką regularnością? Może ci z
                    pracy, z którymi spędzasz 50 godzin w tygodniu? LOL

                    Jeśli ktoś nie chce swojego wolnego czasu spędzać z partnerem tzn. że źle
                    wybrał partnera. Być może powinien był wybrać któregoś z kolegów tongue_out

                    Po wywiązaniu się ze wszystkich powinności dnia codziennego czasu na inne
                    aktywności pozostaje tak niewiele, że postulat regularnego poświęcania tych
                    skrawków, które pozostały osobom innym niż partner stawia pod znakiem zapytania
                    sens istnienia związku i rzeczywiście ciąża nie ma tu nic do rzeczy.
          • bobiczek Re: jezus wiedzialam.. bylo nie wychodzic za maz. 14.12.06, 14:25
            zlaezy jaka zabawa wchodzi w gre...bo jeśli ktoś uznaje zabawe za skoczek w bok
            z kims innym to niech lepiej siedzi w domu..zdrada jest strasznie dzis
            popularna.szczerze przyznam ze sie jej boje sam.wiem ze ona mnie kocha wrecz
            szaleje za mna jak ja za nia ale boje sie tego.sam biore slub za 2 tyg a w
            marcu bede mial dziecko.uwielbiam siedziec z moja przyszla zona przed kominkiem
            obejrzec film lub zrobic to i tamto.nie mam sumienia jej zostawic.czasem chyba
            u niektorych gosci poprotsu jest wrodzony len dlatego tak sie zachowuja.barów
            nie popieram znam to z zycia mojej rodziny.zalewanie smutkow i "tragedii" jaka
            Cie spotkała to głupota.najlepiej pasuje tu hasło "po porotu badz" bo para
            pokonuje problemy razem a nie osobno.a od Jezusa to sie odczep tongue_out On Ci nic nie
            zrobił wink
        • acsl Re: odpowiedź do pana debila 13.12.06, 21:58
          Jestem absolutnie ZA !!! wypowiedią mojego przedmówcy!!! Nie będę się na ten
          temat rozpisywał, ponieważ i tak kolega wyjaśnił tutaj aż nazbyt wiele podając
          cenne wskazówki dla tych zwykłych obojętniaków...
          Pozdrawiam...
        • mariusz09 Re: odpowiedź do pana debila 14.12.06, 08:30
          rzeczywiście ktoś tu jest debilem, ale raczej ty, a nie ja. z tekstem typu: "Moja
          dziewczyna jest obecnie w 2 miesiącu ciąży. Nie musi nic robić. Teraz ma leżeć i
          urodzić nam zdrowe silne dziecko." to sobie możesz, traktujesz twoja dziewczyne
          jak inkubator, nic więcej, już teraz moge jej współczuć.
          • borfro Re: odpowiedź do pana debila 14.12.06, 09:13
            Faktycznie, może zapomniałem dodać, że jest po tygodniowym pobycie w szpitalu,
            ponieważ jej ciąża jest zagrożona. Nie traktuję jej jak inkubator.
      • anya.po.prostu Re: Pytanie do pań krytykantek. 13.12.06, 20:32
        > Natura tak skonstruowała świat, ze to kobieta
        > jest w ciąży, a do swojego faceta to możesz mieć pretensje wtedy kiedy dziecko
        > już będzie a on się nie zmieni, bo w tej chwili, żeby nie wiem jak chciał to i
        > tak Ci w niczym nie pomoże. To ze będzie przy tobie siedział niczego nie
        > zmieni, liczą się konkrety.

        Jakież to typowo męskie podejście. Liczą się konkrety! A to, że kobieta w
        dziewiątym miesiącu ciąży czuje się samotna, zaniedbana i jeszcze ma usługiwać
        gościom, których mężuś sprowadza to nie konkret?
        Dlaczego pretensje może mieć dopiero jak dziecko się urodzi?? Czy dla faceta
        dziecko nie istnieje dopóki jest w brzuchu matki??? Może trzeba powtórkę z
        biologii, bo dziecko przed porodem istnieje dokładnie tak samo i samopoczucie i
        zdrowie matki bardzo wpływa na stan dziecka.

        Może kolega nie doczytał, ale ona akurat nie siedzi sobie na tyłku tylko
        również pracuje. Ale nie, jej nic się nie należy, pan w sobotę po pracy
        zasługuje na rozrywkę a ona ma sama siedzieć w domu, bo już jej brzuch na harce
        nie pozwala.
        Jest jakaś granica pomiędzy psem ogrodnika a jakąś ludzką troską o partnerkę, o
        kobietę, którą się podobno kocha, o matkę własnego dziecka.
        Poza tym dziewczyna napisała, że pan ostro zaprotestował gdy powiedziała, że po
        porodzie ona też będzie chciała sobie wyskoczyć i wtedy on będzie musiał zostać
        z dzieckiem. Czyli dosyć jasne jest, że pan być może i teoretycznie to chciał
        być tatusiem, ale jeśli chodzi o praktykę to wygląda to zupełnie inaczej.

        Ja rozumiem, że mąż autorki wątku pewnie chce się wyszaleć i nagle zdał sobie
        chyba sprawę, że to ostatni moment. Ale na dziecko zdecydowali się oboje i w
        moim rozumieniu związku, owszem, to kobieta nosi brzuch, ale partner, ojciec,
        dojrzały mężczyzna ma ją w tym wspierać, ochraniać, pomagać. Jeśli tego nie
        potrafi lub nie chce, lub ma inne priorytety to jest to gó..arz a nie
        mężczyzna. Bo dzieciaka zrobić to byle gó..arz potrafi. Ale żeby zatroszczyć
        się o swoją kobietę to już trzeba mieć jaja.

        A do autorki wątku powiem, że nie ma sensu się awanturować i kłocić tylko
        trzeba usiąść i spokojnie porozmawiać. A już napewno nie usługiwać mężusiowi i
        jego gościom.
        Przedstaw swoje racje krótko, zwięźle, konkretnie. Dłuższej tyrady pełnej żalów
        i emocji pan może nie strawić i wyłączyć się po trzecim zdaniu. Niestety.
        Musisz być konsekwentna i jasno powiedzieć mu czego oczekujesz i przed porodem
        i jak dziecko już się urodzi.
        Niedługo będziesz rodzić więc facet nie robi Ci żadnej łaski tylko ma być pod
        telefonem. To chyba niezbyt wygórowane żądanie.
        I na litość boską dziewczyno, przestań się zadręczać, że jesteś egoistką i
        tłumaczyć go ze wszystkiego.
        Czasy matek polek zasuwających na pełny etat w pracy i na drugi etat w domu już
        się skończyły!
        • mariusz09 Re: Pytanie do pań krytykantek. 14.12.06, 08:27
          Napisałem, że spraszanie gości do domu to przesada, ale nadal nie rozumiem
          dlaczego facet nie może raz w tygodniu wyjść bez zony? Liczą się tylko jej
          potrzeby? Czy fakt że jest w ciąży oznacza że facet musi się bezwzględnie
          podpożądkować i jak ona mówi że ma siedziec w domu to on ma siedzieć? Nie bądz
          smieszna, facet się stara, ciężko pracuje, chce utrzymywac rodzinę, ale mimo to
          nie ma prawa spędzić kilku godzin z kolegami?


          > Dlaczego pretensje może mieć dopiero jak dziecko się urodzi?? Czy dla faceta
          > dziecko nie istnieje dopóki jest w brzuchu matki??? Może trzeba powtórkę z
          > biologii, bo dziecko przed porodem istnieje dokładnie tak samo i samopoczucie i
          > zdrowie matki bardzo wpływa na stan dziecka.


          taaa, dobre, zapytaj feministek,to ci wytłumaczą co jest przed porodem. Dla mnie
          dziecko istnieje równiez przed porodem, ale to nie zmienia faktu, że kobieta
          jest w ciąży i wszystkie przyjemności i nieprzyjemności z tym związane ponosi
          tylko ona, mężczyzna nawet gdyby chcił jej pomóc to nie może, a to że będzie non
          stop przy niej siedział moze jedynie poprawić jej samopoczucie, nic więcej.
          • jowita771 Re: Pytanie do pań krytykantek. 14.12.06, 11:36
            mariusz09 napisał:

            > a to że będzie no
            > n
            > stop przy niej siedział moze jedynie poprawić jej samopoczucie, nic więcej.

            czy w razie, gdybyś zachorował na śmiertelną chorobę, to chciałbyś, aby bliska
            osoba była przy Tobie? chyba w takiej sytuacji mogłaby cie zostawić samego
            sobie ze spokojnym sumieniem, bo przecież i tak ci nie pomoże, mogłaby jedynie
            poprawić ci samopoczucie.
            ty nie jestes nawet dupkiem, ty jestes półdupkiem.
            • mariusz09 Re: Pytanie do pań krytykantek. 14.12.06, 12:57
              porównujesz ciążę do śmiertelnej choroby? współczuję.
              a co do twojego pytania, gdybym zachorował to nie chciałbym aby ktoś się nade
              mną użalał, umierać z godnością też trzeba umieć, tak czy inaczej porównanie
              ciąży z śmiertelną choroba jest chore, ale dla niektórych jak widać to jedno i
              to samo.

              > ty nie jestes nawet dupkiem, ty jestes półdupkiem.

              to był bardzo mocny argument, prawie mnie przekonałaś smile
              do twojego poziomu zniżał się nie będę.
              • jowita771 Re: Pytanie do pań krytykantek. 14.12.06, 13:04
                nie porównałam ciąży do śmiertelnej choroby. w ciąży potrzebuje się bliskiej
                osoby, w chorobie również, chciałam ci to przedstawić obrazowo. zakładałam, że
                argument "gdybyś ty był w ciąży..." nie zadziała. pisząc tak miałam nadzieję,
                że spojrzysz na problem z drugiej strony, ze strony osoby, która potrzebuje
                opieki, wsparcia. ale ty oczywiście tego nie zrozumiałeś. w sumie bardzo
                zaskoczona nie jestem.
                a umierać z godnością to znaczy w samotności? nie chodzi o uzalanie nad kimś,
                tylko o wsparcie. wiesz, być zdanym na pomoc drugiej osoby w trudnej sytuacji
                to nie wstyd, w życiu bywa różnie.
                • mariusz09 Re: Pytanie do pań krytykantek. 14.12.06, 13:09
                  > w ciąży potrzebuje się bliskiej
                  > osoby

                  tak jak w każdej innej sytuacji zyciowej, a to że się wyjdzie na kilka godzin
                  raz w tygodniu oznacza że ta bliskość tracisz? dla ciebie bliskośc jest tylko
                  wtdy kiedy facet non stop przy tobie siedzi? jezeli tak, to rzeczywiście różnie
                  to rozumiemy.

                  > a umierać z godnością to znaczy w samotności? nie chodzi o uzalanie nad kimś,
                  > tylko o wsparcie. wiesz, być zdanym na pomoc drugiej osoby w trudnej sytuacji
                  > to nie wstyd, w życiu bywa różnie.

                  umierac z godnością to znaczy przede wszystkim nie uzalac się nad samym sobą. ty
                  co byś powiedziała smiertelnie chorej osobie, "nie mart się, masz przed soba
                  jeszcze dwa wspaniełe miesiace?" żeczywiście pocieszenie jak cholera uncertain
                  • jowita771 Re: Pytanie do pań krytykantek. 14.12.06, 13:17
                    mariusz09 napisał:

                    > co byś powiedziała smiertelnie chorej osobie, "nie mart się, masz przed soba
                    > jeszcze dwa wspaniełe miesiace?" żeczywiście pocieszenie jak cholera uncertain

                    nie poszłabym na imprezę, bo muszę odreagować, niech sobie umiera z godnością,
                    przecież i tak na nic się nie przydam.
          • sir.vimes Re: Pytanie do pań krytykantek. 14.12.06, 12:24
            Przed porodem przede wszystkim istnieje ciężarna żona, kobieta podobno ukochana
            i jedyna. W stanie wprawdzie fizjologicznie normalnym ale odmiennym. Dla ciebie
            najmniej istotna ze wszystkiego na świecie. Lepiej się nie żeń, i tyle.
            • mariusz09 Re: Pytanie do pań krytykantek. 14.12.06, 13:02
              a czy ja twierdzę że wtedy kobieta nie istnieje? twierdze tylko ze wyjście raz
              na tydzien z kolegami nie jest żadnym przewinieniem i jego zona jak urodzi też
              zacznie wychodzić na ploty,wtedy bedzie ok, bo i ona moze i on, tak? Ale teraz
              kiedy ona nie może a on tak to jest be uncertain

              >Lepiej się nie żeń, i tyle.

              nie żenie, nie pisze o swojej sytuacji tylko odnosze się do danej sprawy
              Na marginesie Ty też się lepiej nie żeń/nie wychodz za mąż bo z takim podejściem
              za kilka lat się rozwiedziesz. Albo zamęczysz na smierć partnera/partnerkę albo
              samego siebie.
              • sir.vimes Re: Pytanie do pań krytykantek. 14.12.06, 13:07
                Jestem mężatką prawie 7 lat, więc "nie ucz dziada jak charchać".

                Poza tym nie rozumiem jak można bronić alkoholika i jeszcze udowadniać , że do
                swojej choroby ma prawo!
                • mariusz09 Re: Pytanie do pań krytykantek. 14.12.06, 13:13
                  jesteś męzatką tylko 7 lat, więc nie mów hop

                  > Poza tym nie rozumiem jak można bronić alkoholika i jeszcze udowadniać , że do
                  > swojej choroby ma prawo!

                  a kto powiedział że jest alkoholikiem, cały tydzien pracuje, w sobote trochę
                  wypije z kolegami i to wszystko. nie pochwalam tego, ale jeżeli robi to z
                  umiarem to w czym problem?
                  • jowita771 Re: Pytanie do pań krytykantek. 14.12.06, 13:21
                    całą niedzielę odsypia, bo ma kaca. co tydzień traci dzień z powodu picia, to
                    nazywasz umiarem?
                  • sir.vimes Re: Pytanie do pań krytykantek. 14.12.06, 13:27
                    Z umiarem????? Tak chlać, by cały dzień osypiać to jest z umiarem???? Wiesz, jak
                    jest norma spozycia alkoholu ? 2 drinki na tydziń. No, jeżeli nawet minimalnie
                    przesadzić i wypić 4 piwa (czyli powoić normalną, świadczącą o braku problemu z
                    alko dawkę) to i tak nie da rady mieć całodziennego kaca.

                    A poza tym, wytrzymaj z kimś 7 lat i będziesz pouczał, a ja z chęcią cię wtedy
                    wysłucham.
                    • kola Re: Pytanie do pań krytykantek. 14.12.06, 16:25
                      'norma spozycia alkoholu'? a co to takiego? mowimy o Polskiej Normie,
                      branzowej, europejskiej czy rosyjskiej moze? zapytaj kobieto pierwszego
                      lepszego lekarza jaka jest zalecana DZIENNA dawka czerwonego wina w ramach
                      przeciwdziauania chorobie wiencowej i krazenia, to moze sie czegos nowego
                      dowiesz. a z tym twoim cauodziennym kacem, to mje rece opadaja - jakas
                      strasznie upierdliwa zona musisz byc, podejrzewam..
                  • ludzka_budowla Re: Pytanie do pań krytykantek. 14.12.06, 13:28
                    tak cię czytam i stwierdzam, że płyta ci się zacięła.
                    nie wiem czy zauważyłeś, ale założycielka wątku jest w 9 miesiącu ciąży. i
                    żebyś wiedział, że chociażby z tego powodu, ojciec dziecka powinien być na
                    chodzie cały czas. ja bym mego chłopa z porodówki wywaliła jakby zapijaczony
                    przyszedł dziecko odwiedzić.
                    i tak jest to powód, żeby siedział w domu z nia na 4 literach. i nie napiszę,
                    że cały czas. ale wychodzenie co tydzień i leczenie kaca cały następny dzień to
                    nie jest jedyna forma relaksu.
                    • ludzka_budowla Re: Pytanie do pań krytykantek. 14.12.06, 13:31
                      ps. jestem bardzo tolerancyjna i w życi żadnemu memu chłopu nic nie zabroniłam.
                      zrozum jednak, zę są różne sytuacje i momenty w życiu.
                    • sir.vimes Re: Pytanie do pań krytykantek. 14.12.06, 13:32
                      Kochający mężczyzna raczej stara się być w tym czasie przy żonie kosztem innych
                      spraw. Przecież dzieci rzadko przychodzą na świat w terminie oznaczonym przez
                      lekarza. Ciekawe czy samochód przygotowany - czy torbę już zaniósł do bagażnika,
                      czy pokoik odszykowany itp. Czy w ostatniej chwili na kacu będzie to robił.
                      Wychodzi na to, że albo mąż ma problem z alkoholem, albo uważa, że ona sobie
                      sama palcem dziecko zrobiła.
          • anya.po.prostu Re: Pytanie do pań krytykantek. 14.12.06, 15:03
            Chyba troche mieszasz pojecia.
            Nikt tu nie mowi, ze facet nie moze raz w tygodniu wyjsc bez zony!
            Mowimy o sytuacji gdy kobieta jest w dziewiatym miesiacu ciazy, lada chwila
            bedzie rodzic. A jej facet wlasnie teraz sobie wybral moment na imprezowanie!
            Bycie w zwiazku to nie tylko darmowy seks i zabawa, to rowniez wspieranie sie
            nawzajem gdy zachodzi taka potrzeba. A to, ze kobieta chce by jej facet sie o
            nia troszczyl w dziewiatym miesiacu nazywasz zaslanianiem sie ciaza? Coz, dla
            mnie to skrajny egoizm i zapatrzenie tylko i wylacznie w swoje potrzeby.
            Bycie w zwiazku polega czasem na postawieniu potrzeb drugiej osoby przed
            swoimi.

            Nic nie mam do spedzania czasu oddzielnie od swojego partnera, jest to moim
            zdaniem zdrowe i konieczne dla normalnego zwiazku.
            Nie rozumiem tylko, ze faceci tak zawziecie bronia tego swojego prawa
            do "wyjscia na piwko" ale gdy ich kobieta chce tego samego do podnosza wielki
            krzyk!
            Dlaczego panowie tak samo ochoczo nie zostaja z dzieckiem gdy zona chce wyjsc
            do przyjaciolki?

            I nie badz smieszny, to juz nie te czasy kiedy facet przynosil do domu
            zwierzyne a kobieta sprzatala obejscie. OBOJE pracuja, OBOJE utrzymuja dom i
            oboje maja prawo do odpoczynku, nie tylko on. Tylko niestety dla mezczyzny
            wszelkie obowiazki wynikajace z zalozenia rodziny koncza sie na przyniesieniu
            wyplaty. Ktora nie zawsze starcza do pierwszego.

            I bardzo wygodne jest twoje podejscie i tlumaczenie sobie, ze nawet gdybys
            chcial to i tak nic nie mozesz zrobic. Jak wmowisz sobie, ze i tak nic nie
            pomozesz to zwalniasz siebie ze wszelkiej odpowiedzialnosci. I chyba wlasnie o
            to chodzi.
            To jest bzdura, bo kazda kobieta ci powie, ze wpierajacy i kochajacy partner
            moze zrobic BARDZO DUZO. I ze jest cos o wiele wazniejszego niz przyniesienie
            kasy do domu i rozwalenie sie przed telewizorem.
          • bebege Re:sami egoisci 19.12.06, 22:58
            bylam w ciazy moj maz latal po knajpach, a ja wylam nocami i prosilam by sie
            opamietal, czulam sie samotna i do niczego ,i nienawidzilam go za to co robi
            nie tylko mi, bo najbardziej skrzywdzil nasze dziecko, bo ono czulo to
            osamotnienie tak samo jak ja, czulo ze nie jest dla tatusia tak interesujace
            zeby byc w sobote z nim w domu i plakalo tak jak ja czulam sie fizycznie coraz
            gorzej i dziecko razem ze mna, urodzil sie sliczny synek tylko ciagle plakal i
            z rak nam nie schodzil czul sie ciagle samotny i caly czas musialam go miec
            przy sobie i cud sie nie stal tatus dalej chodzi po knajpach choc dziecko jest
            juz 2 lata z nami, chodzi mimo rozmow prosb awantur i innych cudownych metod,
            chodzi ale rzadko, szybko wraca i coraz czesciej przyznaje sie do tego jakim
            był egoista bo kiedy pojawia sie dziecko nie ma naszych potrzeb wtedy liczy sie
            juz tylko ten maly czlowieczek zalezny od nas w kazdej sytuacji....
      • li_lah Re: Pytanie do pań krytykantek. 14.12.06, 09:22
        A wiesz co to poczucie bezpieczenstwa, szczeniaku??? bo ta kobieta z wielkim
        brzuchem nie czuje sie bezpiecznie, i jak mniemam obawia sie o swoja przyszlosc.
        naucz sie czytac ze zrozumieniem, napisala w koncu ze maz pracuje calymi dniami
        i potem go rowniez nie ma.wiec problem stanowia nie tylko jego wyjscia ale
        rowniez to ze on pracuje calymi dniami.w zwiazku z czym w domu prawie go nie ma
      • jowita771 Re: Pytanie do pań krytykantek. 14.12.06, 11:30
        kolego, do rodzącej karetki nie chcą wysyłać, musi sobie zorganizować
        transport. więc, co, chłop w knajpie, a jej odejdą wody, może się do niego
        dodzwoni, a może nie. niech sobie radzi, weźmie torbę, zorganizuje transport.
        rozumiem, dlaczego nie masz kobiety, kto by chciał takiego bubka.
    • aga_sama Re: 9 miesiąc a tatuś się bawi 13.12.06, 19:06
      Wydaje mi się, że Twojego faceta trochę przerosła sytuacja i od niej ucieka.
      powinnaś spokojnie, ale stanowczo powiedzieć mu, co o tym myślisz. Poza tym
      poproś o zostawienie w domu gotowki na taksę i ewentualne koszty porodu (osobna
      sala, położna itp.). Takie żądanie większej sumy nim wstrząśnie smile
      Jak nie poskutkuje, spróbuj poprosić jakiegoś znajomego faceta, żeby z nim
      pogadał, nie mus być dzieciaty, ważne, żeby miał posłuch u Ślubnego...
      Ja miałam w domu imprezki jak byłam jeszcze w 7. miesiącu, ale wprowadziłam
      samoobsługę i sprzątanie po (potrafiłam włączyć nawalonym kumplom odkurzacz o
      23.). Małż też chodził na piwo ze znajomymi pod koniec ciąży, ale to było jedno,
      dwa, poza tym zawsze dbał, żeby był ktoś trzeźwy za kierowcę. Generalnie starał
      się być ok, chociaż miałam wrażenie, że sytuacja go przerastała momentami (półki
      w dziecinnym montował dzień przed porodem, chociaż miał na to 2 m-ce). też mnie
      trafiał szlag, jak olewał moje prośby, wszystkie dzieciowe przygotowania
      odwlekał na ostatnią chwilę, ale ojcem jest wspaniałym. Właśnie się bawi na
      imprezce, a ja siedzę sama w domu smile
      • losica1 Re: 9 miesiąc a tatuś się bawi 13.12.06, 19:32
        tez mi wszyscy tłumaczyli, że przerosła go sytuacja...nagle nabrał ochoty na
        wychodzenie na imprezy , choc wczesniej nigdy tego nie robił( ja byłam w 8
        miesiacu), płakałam i zgadzałam sie na nocne wypady ...a wyjasnienie było
        proste : znalazł sobie inną!!! urodziłam przed terminem, dalej nie chce mi sie
        nawet pisac, straciłam sens życia i macierzynstwa!
        • eliza_as Re: 9 miesiąc a tatuś się bawi 13.12.06, 20:08
          ooo w morde sad(((((((((((((( (walnij)
        • lotos47 Re: 9 miesiąc a tatuś się bawi 13.12.06, 22:29
          Witaj

          Jestem troszke starsza ale nie wyobrazam sobie zeby facet chodzil sie bawic
          kiedy ja bylam w ciazy.
          Owszem w domu imprezy tak, poniewaz sama wtedy tez sie socjalnie udzielam ale
          wypady----------nic nie rozumiem. A z tym psem ogrodnika to chyba jest odwrotnie
          ty nie mozesz to pilnuj chaty a ja ide. Facet wogole sie nie przejmuje i
          przestan go tlumaczyc ze go cos tam przeroslo, to chyba ty masz "przerost
          brzucha" wiec jakby nie bylo twoje cialo sie zmienia.

          pozdrawiam
    • marcjank Zrozumiał, że murzyn zrobił swoje i jest już... 13.12.06, 19:59
      ... niepotrzebny. No, dokładniej mówiąc: potrzebna jest już tylko forsa, którą
      zarobi. Nic tylko imprezować z tej żałości...
      • uffo a ja mialem kiedys taka dziewuche 13.12.06, 20:21
        ktora na poczatku byla taka skromna, moralna, mowila ze jej na imprezach nie
        zalezy, ze lubi zycie domowe, we dwoje, etc. a potem wylazlo szydelko z worka.
        Nie bede wchodzil w szczegoly, ale jedno jest pewne iz nie wszystko da sie
        zobaczyc kiedy czlowiek decyduje sie na wspolzycie z druga osoba, pewne cechy
        charakteru wychodza na jaw dopiero jak ostygnie fascynacja bycia z kims nowym,
        swiezym. Poza tym slowa, slowami, a dopiero w czynach jestesmy w stanie ocenic
        czy czlowiek dorasta do swoich slow. Po owocach ich poznac. Byc moze zreszta
        Twoj chlopak reaguje kompensacyjnie wobec zagrozenia calkowitej utraty
        wolnosci, wiec maskuje imprezowaniem swoj strach przed wzieciem
        odpowiedzialnosci. Ego sie broni, i albo sie zlamie i czlowiek stanie sie
        bardziej ludzki, albo wpadnie w orgie mistyfikacji, oblud i iluzji. Ne pewno
        jest to moment przelomowy. Mam nadzieje ze przez to wspolnie przejdziecie, i
        Twoj chlopak stanie sie mezczyzna.
      • acsl Re: Zrozumiał, że murzyn zrobił swoje i jest już. 13.12.06, 22:05
        Spójrzmy na to nieco z innej perpektywy. Może gość ma słabą psychikę. Jego
        kobieta poświęca coraz to więcej czasu dziecku, a on ... także chciałby być
        zauważony, a tym samym Ona naprawdę nie ma na to siły. Dziecko potrafi
        wyczerpać najwytrwalszych... Może wspomóżmy jej męża...
    • embea Kochana prawie-mamusiu 13.12.06, 21:05
      Mam nadzieję, że dzieciątko będzie miało dobry humor dzięki takiemu tatusiowiwink
      Ponieważ już wiele było odpowiedzi stricte na przedstawiony problem, to ja już
      nie dołożę nic więcej, lecz ostrzegę... Tak naprawdę to balowanie tatusia
      Twojego maleństwa będzie niedobre, gdy maluszek już sie urodzi. Ty będziesz z
      nadzieją patrzyła na potomka, czy pozwoli ci zjeść kanapkę, czy nie wrzaśnie,
      kiedy akurat będziesz brała prysznic, itp, a tatulek nie będzie miał takich
      problemów, wróci z pracy, ponosi bąbelka 10 minut, no może go wykąpie, a potem
      rozwali się przed tv, no bo on przeciez pracuje, a ty "tylko" siedzisz z
      dzieckiem w domu.
      U nas to czasem jest jazda - a mam w domu przedszkolaka i niemowlę 4-miesięczne.
      tatusia nie ma w domu od poniedziałku do piątku, pracuje 170km od naszego
      miasta, więc nie ma "zmiłuj się"... Ale za to w weekendy, owszem, pobawi się z
      dziecmi, ale nie wiadomo kiedy siada sobie do internetu i słucha muzyki albo
      kładzie się podrzemać. Ja kradnę minuty na jakieś swoje przyjemności, kąpię się
      tylko, gdy maluszek jest w leżaczku przy wannie, jem z dzieckiem na ręku, uczę
      córcię roli do jasełek w przerwie między karmieniami, popycham ręką brudne
      naczynia, bo nie mam jak wstawić do zmywary, a on nie czuje żadnej żenady w
      takim "odlocie".
      No nie wiem, czy tak się da ustawić do końca naszych kochanych mężów. I jeszcze
      wieczorem taki chce czegoś pod kołderką ... wink))))
      • adulinka Re: Kochana prawie-mamusiu 13.12.06, 23:03
        embea,jak ja to dobrze znam!I mojemu facetowi w zaden sposob nie moge
        wytlumaczyc w czym tkwi problem.On po prostu nie ma pojecia co ja od niego
        chce!
        agnesa-72.Posluchaj dziewczyn-pogadaj z nim na spokojnie.A jesli to nie pomoze
        (tak jak na mojego!) to po prostu pokaz mu to wszystko co tu zostalo
        napisane.Bedzie wtedy wiedzial ze to nie sa jakies twoje fanaberie,tylko wiele
        osob mysli podobnie jak ty,a nawet mowia ze jestes dla niego za dobra.A nawet
        niektorzy nazywaja go np.idiota.Moze to bedzie dla niego taki "policzek" i sie
        otrzasnie!Bo uwazam ze po porodzie bedzie tylko gorzej (czego z calego serca ci
        nie zycze!).Nawet jesli bedzie w domu to nie bedziesz miala z niego zadnego
        pozytku ani zadnej pomocy tylko jeszcze bedzie sie obrazal ze nie masz sily sie
        z nim kochac.Mysle jeszcze ze wszystko zalezy od tego jak zostal
        wychowany.Przyjrzyj sie jego rodzinie.Jak zyja jego rodzice.Zona robi wszystko
        w domu sama i we wszystkim przytakuje swojemu mezusiowi choc ma inne zdanie?To
        juz znasz odpowiedz jak bedzie wygladalo twoje zycie za kilka miesiecy.Ja
        niestety za pozno przyjrzalam sie "rodzince"
        mojego!
    • miecia3 Re: 9 miesiąc a tatuś się bawi 13.12.06, 21:57
      Wiesz co? Miałam podobny problem. Mój facet b. często wychodził. Też się
      zastanawiałam co będzie, jak zacznę rodzić, a jego nie będzie, albo jego stan
      nie pozwoli mu poprawnie funkcjonować i nie zawiezie mnie do szpitala. Żeby
      było śmiesznie, mieliśmy wykupiony poród rodzinny wink Na szczęście, wszystko
      odbyło sie jak należy, ale ja wcześniej spokojnie z nim porozmawiałam, bez
      pretensji, bez wyrzutów i zrozumiał. Dzisiaj mamy już prawie 4miesięczną Zuzię
      i jest nam wszystkim naprawdę dobrze. Tata wychodzi raz w tygodniu, a mama z
      racji, że w styczniu wraca do pracy, też trochę odsapnie wink Trzymam kciuki,
      żeby wszystko było dobrze, a przede wszystkim żeby dzidzia była zdrowa!!!!! I
      chyba coś w tym jest, że dzidzia zbliża do siebie swoich rodziców wink
    • hanrom Re: 9 miesiąc a tatuś się bawi 13.12.06, 22:16
      ja bym zastanowila sie czemu to na impreze w pracy po raz pierwszy nie
      zaproszono osob towarzyszacych.
      • aluc Re: 9 miesiąc a tatuś się bawi 13.12.06, 22:30
        hanrom napisała:

        > ja bym zastanowila sie czemu to na impreze w pracy po raz pierwszy nie
        > zaproszono osob towarzyszacych.

        tak, to rzeczywiście bardzo podejrzane, chyba zadzwoniłabym do prezesa z prośbą
        o potwierdzenie tej informacji
        chociaż - cholera - prezes też może być w szajce oszustów

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka