Gość: E.T.
IP: *.*
19.01.03, 23:01
Niedawno poklocilam sie z mezem na temat wiszacej na wlosku wojny. W News podano ze w Iraku odkryto glowice nuklearne na co moj maz zakrzyknal "Yeah, let"s go to war! America in charge!" Ja na to ze nie wie co mowi, lepiej zeby wojny nie bylo (kurcze, ostatnia rzecza o jaka chce sie martwic jest maniak z bomba atomowa). Moj maz w odpowiedzi stwierdzil zebym sie nie wtracala bo jestem z kraju w ktorym nawet kola nie maja (tak mi tylko chcial ublizyc, bo dobrze wie ze to nieprawda) a USA maja "all the money in the world" i moga robic co im sie chce. Powiedzialam ze nie bede sie z idiota klocic, gdyby chociaz zadal sobie trud przeanalizowania faktow. W mediach coraz wiecej na temat wojny. Jeszcze niedawno glosy za i przeciw byly zrownowazone a teraz wiekszosc spoleczenstwa jest za. Najgorsze ze przecietny Amerykanin mysli dokladnie tak jak moj maz, ze USA wskocza do Iraku i rozprawia sie z Saddamem w dwa dni. A potem Amerykanie beda swiecic triumf noszacych pokoj na swiecie, wszystkie kraje im oczywiscie pomoga, a jak nie to tylko przez zazdrosc ze stopa zyciowa w USA jest wyzsza niz gdzies indziej (co akurat nie jest prawda). Chcialabym wiedziec co myslicie na temat wyzej przytoczonego konfliktu jako osoby niejako postronne. Moja mama, mieszkajaca w Polsce, mowila mi ze w polskich mediach nastroje sa antywojenne, pokazuja protesty w innych krajach. W mediach amerykanskich to wielka rzadkosc, przewaznie wiadomosci sa ogolne lub za. Prosze o rzeczowe uzasadnione wywody a nie opinie w stylu: Amerykanie to idioci itp.