Dodaj do ulubionych

szara codzienność

IP: *.* 12.02.03, 16:42
w środku nocy:jadę autobusem...spieszę się...gdzieś tu powinnam wysiąść..zaglądam w okno- ...to nie moje miasto???? gdzie ja jestem? wysiadam...zgubiłam się...biegnę...nie...lecę! unoszę się metr nad ziemia i zaraz spadam znowu. Chcę sie oderwać - nie mogę...słysze płacz. Kto płacze- nie widzę? Płacz coraz głośniejszy... Otwieram oczy...no tak to tylko był sen..Mała płacze - znów tylko ja ją słyszę . Kaszle. Biedactwo.Próbuje ją uspokoić - po raz trzeci tej nocy. Nic z tego. Biore ją do łóżka.Ciasno, cholernie ciasno. Proszę męża: posuń sie troszkę. Czego ty ode mnie chcesz, kobieto? - słyszę w odpowiedzi. Ale to nic Mała cichutka - to dobrze.Zasypia. Ja nie - leżę na skraju łózka wygieta boleśnie. Nie ruszam sie bo nie chcę jej obudzić. Jeszcze chwila i przeniosę ją do łóżeczka i może zasnę...Byle nie śnić znów o lataniu, to prześladuje mnie od tylu lat...świtKrzyk. Mała chce cyca. Wstaję kładziemy się przytulone - ja w zwisie na brzegu łózka - ona najszczęsliwsza na świecie mlaszcze słodko. Kochana. To nic, że piata rano - mam jeszcze pół godziny snu. Kto powiedział, że do wyspania potrzeba 6 godzin???5.45"Wstawaj dziewczyno, bo spóźnisz sie do pracy!"- dobra teściowa. Ten, kto powiedział, że do wyspania potrzeba 6 godzin - miał rację. Mąż pochrapuje głosno, dzieciaczki wtóruja mu cicho. Mała zasypia na dobre - wstanie dopiero koło 8.00 Półprzytomna myję się , ubieram i skupiam na tym, by załozyć wszystkie częsci garderoby. Szybko - bo sie spóźnię! Mycie, makijaż - w biegu. Jeszce kanapki do pracy i dzieciom do szkoły. Pędzę do kuchni. Gdzie chleb???? Boże, zapomniałam kupić! Błagalnym wzrokiem patrzę na teściową - pożyczysz, tylko dla dzieci, ja sobie coś kupię...? Patrzy na mnie lekceważąco - ona zawsze ma chleb, ale pożycza. Co ze mnie za gospodyni???7.00-15.00Docieram do pracy. Jestem na czas - zmachana i potwornie śpiąca. Byle do 15.00. Byle bez stresów. Róznie to jest ale nie nudze sie nigdy. Faktury: szybko -transport czeka.Klienci - o! ten miły : Pani kochana - szybko bo nie mam czasu! Księgowa: raport dla mnie na już- szybko ! Szybko piszę i liczę, jem, piję,... szybko oddycham. Czy szybko sie także umiera??? Szef wpada - wściekły... byle nie wpaść mu pod rękę...Udało się - 15.00Po południuGnam do domu. Wpadam na przystanek i widzę tył swojego autobusu. Co za sierota ze mnie! Czekam i marznę. Marznę i wściekam się: znów będę tłumaczyć się przed Teściami z mojego późniejszego powrotu. Po drodze robię zakupy. Cholernie cięzkie zakupy. Czy te jabłka muszą tyle wazyć??? "Nie chcesz być na minusie - kupuj w PLUSIE" czerwony napis w sklepie głupio zachęca. Na minusie, ach ja wciąz jestem na minusie...Mąz pyta: Na co ty wydajesz tyle pieniędzy??? Dlaczego jesteś taka niegospodarna??? Czy on nie wie , ile kosztuja kaszki Małej? Albo pampersy...Nie wie, bo słyszę: Rób tak, by starczyło ci do pierwszego! Chyba nauczę się czarować...Docieram do domu. Bardzo chcę ukochać moje dzieci. Juz od windy słysze ich krzyki. Rany - znów się kłócą. Wchodzę i słyszę stertę wzajemnych pretensji. Mała płacze i chce na ręce. Ja chcę na Karaiby pod palmy!!!!!!Zamykam dzieci w pokoju. może sie nie pozabijają. Biorę mała na ręce i tak robię z nią obiad. Tesciowie ogladaja telewizję. Tak zastygnięci dotrwają do wieczora, jak co dzień. Ja kuchcę szybciutko, bo dzieci zaraz jadą na trening. Boże, prosze niech te ziemniaki gotują sie szybciej!!! Mała dzielnie mi pomaga zwisając na moim biodrze... Wspólny posiłek, jedyny w ciągu dnia jemy w biegu. Dzieci i mąż, bo zaraz wychodza, ja bo Mała sciąga wszystko ze stołu a na kolana nie chce - chce noża lub ewentualnie widelec. Malutka, może plastikowy? Nic z tego - plastikowy sie nie liczy. Telewizor brzęczy beznadziejnie, starszy syn beznadziejnie marudzi, że obiad mu nie smakuje. Zjadałby tylko frytki...Mąż też wolałby obiadek mamusi - zrobiła taką cudną fasolkę po bretońsku...Odstawia talerz i idzie do Teściowej po obiad. Nie moge opanować uczucia porażki. Co ze mnie za kucharka???? Wstaje od stołu z uczuciem kamienia w żołądku. Telewizor brzęczy beznadziejnie. Wspólny posiłek zaliczony.Pod wieczórMamo, mogę pograć na komputerze? Nie synku, najpierw zrób lekcje.Cholerna szkoła - słyszę w odpowiedzi - ile ta baba zadała!!! - musisz mi pomóc! Muszę jeszcze wiele innych rzeczy, ale siadam z nim do lekcji. Mała ryczy - przeciez to ona czekała na nasze zabawy cały dzień. Mąż w pracy jak co dzień, Tesciowie przed telewizorem w drugim pokoju - głusi chyba , bo Maleńka daje niezły koncert. Prosze młodszego syna o zabawienie malutkiej - kochany synek- posłuchał. Tłumaczę starszemu zawiłosci polskiej gramatyki . Chyba jestem ciemna, bo nic z tego nie rozumiem. Pomagamy sobie ksiazkami i jakoś dobijamy do końca.Jednym okiem obserwuję zabawy dwójki pozostałych dzieci. Nie zawiazuj jej paska na szyi!!!!!!Ufff zdażyłam. Jeszcze dyktando i lekcje ze starszym synem mam z głowy. Teraz zmiana warty: młodszy do lekcji - uuuu z nim gorzej...mała nie chce bawić sie z starszym bratem - chce chodzic z pilotem. Mój bład nie zdazyłam do schwać, jeszcze chwila i pilot TV ląduje na parkiecie wyrzucony z siłą odrzutowca. Wchodzi Teść - odzyskał słuch???.Telewizor ich. Co wy wyprawiacie - krzyczy - nie mogłas jej dopilnować???. Mogłam. Nie dopilnowałam. Co ze mnie za synowa??? Pokornie zapewniam, ze odkupimy pilota. WieczoremRobię wszystko, by nie zauważyć sterty ubrań do prasowania. Czy one sie rozmnazają w tym kącie??? Moje założenie psuje starsza pociecha; Mamo nie mam na jutro koszulki do ubrania!!! Synku, może założysz tą, co dzisiaj? (jestem wredna). Bawię sie z Maleńką. Błogosławione chwile. Cudna ta moja mała. Mogłabym tak bez końca.... Młodszy syn wpada z płaczem. Brat go kopnął w brzuch. Nie moze sie rozprostowac, zwija sie z bólu... Moje słonko, życie bywa bolesne. Wołam sprawcę. Co mu zrobiłes? On zaczął!!! On...? To on zaczął! Błedne koło... znów sie kłócą, za chwilę szarpią. Mała ryczy. Ja chce być głucha...ale nie jestem i słyszę: Ty śmierdzielu, wstrętny grubasie! Starszy syn bywa bezwzględny. Teraz płacze i młodszy syn i Mała. Ma parę kilo nadwagi i jest na tym punkcie uczulony. Ja też , nie wytrzymuję i wrzeszczę na najstarszą pociechę! Nie przebieram w słowach Obrazony i wściekły odchodzi do drugiego pokoju przed telewizor. Wstydze sie tego, co powiedziałam. Roztrzęsiona i wściekła , ze dałam sie ponieśc emocjom płaczę w łazience. Znów. Co ze mnie za matka????Kładę dzieci spać. Na zrobienie kolacji nie starcza mi siły. Daje im po jabłku i fałszywie zapewniam, ze tak zdrowiej. Mój pierworodny ze mna nie gada. Przejdzie mu do jutra - a we mnie pozostanie niesmak. Jak zawsze obiecuje sobie, ze jutro bedzie lepiej. Głupia....Siedzę z Małą i czekam, az uśnie. Prosze dzieci o spokój - chce, zeby szybciutko zasnęła - czeka mnie jeszcze tyle pracy. Wreszcie usypiaja. Cała moja kochana trójeczka.NocNabrabiam niewykonane obowiazki domowe. Obiadek dla Małej, zmywanie (nie, nie ,do prasowania nie siadę - może jutro?), pranie. Jak w amoku.Szara codzienność. Jeszcze kąpiel - chwilka przyjemności. I do łóżeczka. Słyszę, jak wraca z pracy mąż. Wstaję i zamieniamy parę zdań : co w pracy, jak dzieci, co jutro? Rozmowa? Ble, ble ble. A ja tak chciałabym mu opowiedziec, co czuję. Nie umiem. Co ze mnie za partnerka???Kłade się do łóżka. Zasypiajac modle się, by znów nie przysniło mi sie latanie - mam po tym snie straszną chandrę. Przez sen czujej jak przytula sie mój maż. O rany, coś za bardzo sie przytula - a ja marze tylko o spaniu. Robię niewyraźną minę. Zrozumiał. Odwraca sie obrażony mrucząc: co za baba... i zasypia. Co ze mnie za żona????
Obserwuj wątek
    • Gość: wera6 Re: szara codzienność IP: *.* 12.02.03, 16:58
      z tego co napisalas to dla mnie4 jestes supermenem!
      • Gość: guest Re: szara codzienność IP: *.* 12.02.03, 18:29
        Zamiast pisac takie dlugasne posty o szarosci dnia lepiej sie przespij albo inaczej zrelaksuj :)pozdrawiam :hello:
    • Gość: Kasia_M Re: szara codzienność IP: *.* 12.02.03, 18:44
      proponuję zrezygnować z prasowania, większość rzeczy można tak rozwieścić po praniu że nei wymagają prasowania, poza tym dzieci starsze masz już spore i nauczenie syna prasowania koszulki tylko mu na dobre wyjdzie... przynajmniej za lat 20 wpadnie na pomysł żey pomóc swojej żonie - nie jak tatuś....proponuję tez zacząć się stawiać tesciom - trudno awantury kłótnie - ale jak widzą że tak się im ślepo poddajesz będą tym bardziej cię wykorzystywać i poniżać, i proponuję kupić sobie np ziołowy Deprim bardzo dobry środek na zimową depresyjkęsmilepozdrawiamtez często zdołowanaKasia_M
    • Gość: SANI Re: szara codzienność IP: *.* 12.02.03, 19:47
      Ja chyba będę egoistyczna........ale wydaje mi sie ,ze moję zycie w porównaniu do Twojego jest usłane rózami.Też mam obowiązki, dziecko i wszystko na mojej głowie...............ale mam spokój i czas dla siebie nie codziennie ale mam.A Ty trzymaj sie dzielnie!!!!!!!!!!Bo jesteś dzielną kobietą!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!Pozdrwaiam Sani
      • Gość: franciszek Re: szara codzienność IP: *.* 13.02.03, 05:10
        Podziwiam...KAsia
        • Gość: guest Re: szara codzienność IP: *.* 13.02.03, 08:34
          Czytałam Twój post ze łzami w oczach-podziwiam Cię dziewczyno szczerze, serdecznie. Dla mnie jesteś cichą bohaterką dnia codziennego. Życzę Ci wytrwałości, zdrowia-i...w perspektywie pewnie- spokojnych dni na plaży pod palmą z książką w ręku. Kiedyś takie nadejdą!
    • Gość: Gosia1 Re: szara codzienność IP: *.* 13.02.03, 08:54
      Maggi, jesteś bardzo dzielna. Ja wiem, że życie nie powinno tak wyglądać, że to wszystko to wegetacja...Inaczej powinna być rozwiązana kwestia pracy, wypoczynku - inaczej zorganizowane życie ludzi. Maggi popatrz na posty niżej...A przecież z tej harówki, beznadziei, ciągłego zmęczenia wywodzą się ludzie z beznadzieją w oczach, zmęczonych, z zazdrością patrzących na młodych. To Ty jesteś tą kobietą dźwigającą tony zakupów i marzącą o wolnym miejscu w autobusie...To Ty jesteś tą kobietą marzącą o uśmiechu, ciepłym słowie w sklepie od młodziutkiej mamy, a spotyka Cię kose spojrzenie...To usiłowałam wytłumaczyć te kilka wątków niżej. Dziewczynom tak ciężko jest zrozumieć, gdy chodzi o obcą kobietę, czy mężczyznę. A tu tyle współczujących postów...Maggi ze swojej strony obiecuję Ci, że zawsze ustąpię miejsca każdej kobiecie o twarzy na której wyrzeźbiona jest ciężka praca i zmęczenie, każdej która po 8 godzinach pracy niesie tony zakupów do domu, gdzie czekają na nią ukochane kłótniki ;), trochę skrzywiony mąż, i codzienne czynności od których odechciewa się żyć. Choć w ten sposób okażę Ci swój szacunek. Pozdrawiam gorąco - Gosia
      • Gość: MariaMamaOli Re: szara codzienność IP: *.* 13.02.03, 10:33
        Maggi,dziewczyny piszą, że podziwiają, nie wiem czy to jest właściwe określenie... mnie raczej na myśl przychodzi słowo męczeństwo... twoja szara codzienność jest na dłuższą metę nie do wytrzymania, nie ze względu na nadmiar obowiązków, ale ze względu na otoczenie: reakcja męża, teściów... jesteś w tym wszystkim co robisz sama... potwornie sama, zyczę ci abyś wytrzymała, ale to nie jest życie, to koszmar....ja też mam szara codzienność... wstaję około 8h00, szykuję rzeczy dla Oli, dla mnie kawa, herbatka... potem szybko, ubieram się, czeszę, ...etc, szybko do tramwaju, praca od 9h00 do 17h00-17h30, po drodze do domu drobne zakupy, wracam, obiad, zmywanie, ogarnięcie domu, zabawa z Olą, inne rzeczy domowe, rachunki...plany, czasem jeszcze praca..., potem gry planszowe...kąpanie Oli, itd.itp, zakupy robię w soboty - samochodem, sprząta mąż, kurze ścieram raz w miesiącu, prasuje niania... każdy tydzień jest podobny do drugiego, szara codzienność... ale nie o to chodzi jest jedna podstawowa różnica (oprócz tego że mam 1 dziecko, a nie 3, no i tych teściów, ja mam teściową za ścianą, ale się nie wtrąca w nic, czasami pobawi się z Olką ...) - ja mogę liczyć na szacunek i wsparcie, nawet jeśli nie praktyczne to duchowe męża!, jeśli nie pozmywam to poczeka do następnego wieczora, albo mąż zmyje naczynia, jak nie ma obiadu... to zjemy kanapki, wszystko co robię jest ... dobre!, wiadomo - dużo pracuję, więc nie mam czasu, mam prawo być zmęczona, zdenerwowana ... nikt mi nie zwraca uwagi, nie poucza, nie robi pretensji o wydatki ... to niedopuszczalne... zastanów się Maggi co zrobić aby nieco przynajmniej zmienić twoje otoczenie ... po pierwsze męża, no i teściów, wnoszę, że nie ma szans abyście mieszkali osobno... muszą ci pomóc, inaczej nie udźwigniesz takich ciężarów. nie możesz sie tak poddawać .... wiem ze niezwykle trudno jest tak radzić, nie znamy całej złożonej sytuacji, ale pomyśl żeby coś zmienić... życzę ci tego, bo co za dużo, to..... bardzo niezdrowo, trzymaj sie ciepło - maria mama Oli
    • Gość: Guśka Re: szara codzienność IP: *.* 13.02.03, 12:11
      No i poryczalam sie!!!Jestes wspaniala!!!! Wspaniala gospodyni, kucharka, matka, synowa i zona!!!!!!! Podziwiam Cie :jap: Zycze wszystkiego najlepszego. a najbardziej troche spokoju i odpoczynku w tym zabieganym zyciu. Twoi najblizsi maja wielki skarb w swoim domu.Trzymaj sie cieplutko:hello:
      • Gość: guest Re: szara codzienność IP: *.* 14.02.03, 12:21
        Kochana, dzielna Maggi. Podziwiem Cię, ale i współczuję, dobrze że chociaz dzieci dają Ci tyle radości. One potrafia wynagrodzić wszystko:love: Ale czemu mąż, ani teściowie nie pomagaja Ci więcej. Nie wiem jakie są między wami relacje. Z tego co napisałaś wnioskuję, że teściowie wogóle nie w niczym nie pomagają :(Ale juz wkrótce dzieci podrosną, będą samodzielne i ty może będziesz miała więcej czasu dla siebie.Aby do jutra, Ania :hello:
    • Gość: guest Re: szara codzienność IP: *.* 13.02.03, 12:56
      Witaj :hello:Naprawdę musisz być przytłoczona swoimi obowiązkami...Myślałaś kiedyś, żeby w jakiś sposób sobie ulżyć??Chciałaby Ci podsunąć kilka pomysłów, jeśli uznasz je za dobre, może pomogą znaleźć Ci trochę czasu dla samej siebie.Po pierwsze, czy starszy syn nie mógłby pomóc młodszemu w odrabianiu lekcji?? - w końcu już ma to za sobą, więc powinien sobie poradzić i jest bardziej na bieżąco niż Ty z programem szkolnym ;).A może wsiąść na ambicje dziadkom, w końcu gramatykę j. polskiego, też mają (w jakimś stopniu ;) )opanowaną. Mogli by się wykazać przy odrabianiu lekcji z wnukami ;).Po drugie, zgadzam się z Kasią, ja też nie prasuje wszystkich ubrań.Po trzecie, fasolka - to świetny pomysł na obiad...Możesz zaopatrzyć się w pojemniczki do przechowywania produktów spożywczych, przygotować w sobotę lub w niedzielę ową fasolkę w większych ilościach i do zamrażary lub lodówy (przy mrozach na balkon, jeśli macie), obiad na kilka dni z głowy - potem tylko podgrzać. To samo można zrobić np. z bigosem.Dzieci lubią frytki (ja też ;) ), możesz jednego dnia ugotować więcej kartofli po osudzeniu pokroić, do lodówy, następnego dnia odsmażyć - prawie jak frytki ;).Polecam Ci także kotleciki sojowe - szybko się robi i smakują prawie jak mięsko.Po czwarte - śniadania i kolacje - mój patent (a właściwie mojego męża ;) ) na śniadania do pracy - stwierdziłam, że bardziej opłaca mi się kupować pokrojony chleb - wtedy nie tracisz czasu na jego krojenie - i kanapki przygotowuję wieczorem, do lodówy, rano tylko wyciągnąć i włożyć jabłko. Tak możesz przygotować śniadanie robiąc kolację - a poza tym chłopaki mogą Ci w tym pomóc. Nie muszą nic kroić, tylko smarować chleb masłem, dżemem, pasztetową, mogą sami sobie wybrać co chcą jeść w szkole :).Po piąte przez dziesiąte, jeśli macie stały rozdział finansowy z teściami (też tak miałam, jak mieszkaliśmy z teściową wrrrrrrr), to jeśli teściowa ma codziennie świeży chleb, to daj jej tych kilka złotych i poproś, żeby przy okazji kupiła tobie. Jeśli nie, to może małżowinek mógłby w ciągu dnia wyskoczyć na małe zakupy z karteczką w ręku i zakupić pieczywo (rozumiem, że pracuje popołudniami lub na zmiany). Ostateczne rozwiązanie to chłopaki.I jeszcze coś z mojego dzieciństwa, mam 7lat starszego brata, często zajmował się mną, odbierał z przedszkola, gdy wracał ze szkoły przygotowywał coś do jedzenia... no właśnie - rodzice kupili mu książkę kucharską dla dzieci (wtedy też takie były) z cyklu zrób to sam :). Nawyk przygotowywania sobie samemu posiłków i gotowania został mu do dziś ;).Mam nadzieję, że może któryś z pomysłów Ci się przyda.Trzymaj się ciepło.AlexKP.S. Jeśli nie masz pomysłów na jakiś szybki posiłek, to przejrzyj forum o jedzeniu może tam coś znajdziesz. :):hello:
    • Gość: oSka Re: szara codzienność IP: *.* 13.02.03, 13:55
      Wiesz..jestem pod wrażeniem! Twojej siły! Ale powiem ci coś, co mnie bardzo pomogło (byłam w podobnym stanie psychicznym i fizycznym też :) jak ty), tylko musisz to sobie codziennie powtarzać i mocno tego chcieć: POMYŚL WRESZCIE O SOBIE!! Nie musisz ciągle zamartwiac sie o innych, robić wszystko za innych...u mnie doszło do tego, że aby nie złościc - w moim przypadku - teściowej - za wszelka cenę starałam sie robić wszystko pierwsza, żeby zdążyc przed nią..az sie zagubiłam w tym wszystkim...tak, jak Ty robiłam sobie wyrzuty,że jestem złą mamą, bo mała mnie odpycha , że jestem złą żoną, bo chcę tylko spac wieczorami, że jestem złą gospodynią - bo głupiego placka nie umiem zrobić...uff...musiałam skorzystać z pomocy psychologa. A ja mam przecież tylko jedno dziecko! Dlatego ty ze swoja gromadką jesteś dla mnie WIELKA! Naprawdę. Dlatego postaraj się lepiej traktować siebie. Całuje cieplutkoKIKA
      • Gość: guest Re: szara codzienność IP: *.* 13.02.03, 17:06
        Maggi...Co napisać? Niby podziw, niby łza sie w oku kręci, niby Jesteś wielka, ale... Tak w ogóle to cholerna niesprawiedliwość. Guska napisała" Mają w domu skarb". Fakt, mają. Ale czy Ty naprawdę czerpiesz swoją siłę z bycia tym skarbem, czy raczej z wizji urlopu od tej szarej codzienności? Ja jestem okropna egoistką ;) I po prostu MUSZĘ mieć czas na kąpiel, spotkanie z przyjaciółmi, kino, itd. Kiedy nie mam, to się domagam (i lepiej, ze tego nigdy nie słyszałyście ;) )Rozumiem,że teściowie stosują zasadę rozdzielnosci nie tylko majątkowej, ale też psychicznej. Niby fajnie, ale nie do końca. Bo to oznacza, że nie tylko Jesteś podporą domu, ale też jego podnóżkiem. Pracujesz na dwa etaty- praca poza domem, w domu i wszystko to musi jakoś zagrać. I gra. Z tego powodu należy Ci się szacunek i podziw, ale nie od nas (my to małe piwo) ale ze strony rodziny. A tego szacunku jakoś mi zabrakło. Wiesz, mój mąż od czterech lat sam prasuje sobie koszule i kanapki do pracy robi, a korona mu jakoś z głowy nie spadła. Jestem oczywiście fatalną synową i żoną, ale w sumie zrelaksowaną kobietą. Nie mozna byc idealną matką, świetną kochanką, profesjonalną pracownicą, obowiązkową żoną i szczęśliwym człowiekiem jednocześnie. Jeśli ktoś w to wierzy, to gratuluję samopoczucia i wiary w niemożliwe. A jednak wciąż słyszy się w rozmowach z kobietami tzw. sukcesu: " A jak pani łączy życie rodzinne z zawodowym? A czy mąż aby zadbany? A dzieci dopilnowane? A awans w pracy był? ". Ale jakoś nikt nie pyta się mężczyzn: " A czy zona zadbana? Wypoczęta? Robi jej pan kanapki do pracy?". Dajemy sobie same narzucać kierat i czasem zwyczajnie żyć się odechciewa. Maggi- tak, podziwiam. Ale tez dziwię się wytrzymałości. Za bardzo myślę o sobie, żeby wejśc w taką role, jak Twoja.Pozdrawiam i życzę siłyRosaps. A moze warto byłoby mniej ambitnie? Kto o Tobie pomyśli jesli nie Ty sama?
        • Gość: guest Re: szara codzienność IP: *.* 13.02.03, 19:39
          Pozdrawiam Cię najserdeczniej i życzę byś w koncu dzięki sile którą NA PEWNO masz w sobie powiedziała wreszcie"DOŚĆ!!!" Ola
          • Gość: guest Re: szara codzienność IP: *.* 13.02.03, 20:56
            Jesteś przewspaniała!Alfa
    • Gość: DANUCHIN Re: szara codzienność IP: *.* 14.02.03, 10:47
      Ciekawe dziewczyno jak długo tak wytrzymasz - ja nigdy nie dałabym tak się traktować a jak to czytałam to mi się chciało :gun:
    • Gość: guest Re: szara codzienność IP: *.* 14.02.03, 15:13
      Moje Kochane!!Bardzo dziekuje wam za wszystkie cieplutkie słowa!! :love:Były mi niezmiernie potrzebne!!!Proszę , nie myślcie o mnie jak o bohaterce, męczennicy itp - jestem zwyczajna, takich jak ja jest wiele.Dziękuja za dobre rady :jap: , wczoraj chłopaki sami sobie robili kolację!!!!Chętnie poczytam o dalszych super pomysłach na "pokolorowanie" szarej codziennosci :) :) :)Magda

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka