Dodaj do ulubionych

mam dość!

18.12.06, 15:05
Dziewczyny prosze o radę!
Wiem,że nie podacie mi złotego środka na mój problem ale może Wy spojycie na
to z innej strony.
Jestem od 5 lat meżatka, mamy 3 letniego synka.Bywłao różnie między nami-mna
i meżem, nie było zdrady, poprostu różne kłótnie.
Od jakiegos czasu mam już dośc zachowania mojego męża. Próbowałam sobie
tłumaczyć to na różne sposoby ale nie moge tego zrozumieć.
Oboje pracujemy po 8 godzin, ja rownież w weekendy. Nie mielismy własnego
mieszkania więc w końcu się zdecydowaliśmy na kredyt i kupno
mieszkania.Bardzo duzo dali nam jego rodzice, zaczynamy pomału spłacac
kredyt.No i oczywiście sa problemy finansowe.Wiedzieliśmy,że nie bedzie latwo.
Mój mąż -nie wiem czego on się w końcu spodziewał ale nie rozumie ze ciagle
jest mało kasy.
Słuchajcie -wydatki jak każdy-opłaty za mieszkanie, przedszkole, jedna
komórka,zadnych luksusów.Jesli chodzi o jedzenie staram się zawsze żeby było
niedrogo i smacznie.Opłat mamy yle ze cała moja wypłata idzie na to, co
miesąc odkładamy kase na kredyt( bo dopiero spłacamy nieduze kwoty), od marca
oszczędziliśmy tyle zeby zrobic podłogi w mieszkaniu i jakieś meble-czyli nie
rewelacynie ale i nie najgorzej.
wiadomo zbliżają się święta, mąż dostał bony więc spokjnie na święta
wystarczy,wczoraj jak wróciłam z pracy był na mnie obrazony ze źle
gospodaruje kasą, bo...bony to jest jako dodatkowa kasa, bo w przyszłym
miesiącu możemy nie dostac premii, bo co bedzie jak Mały zachoruje, bo co
będzie jak samochód się zepsuje.....
Nio jasne że niewiadomo co bedzie, ja nie szastam kasą, sobie nic nie kupuje,
od slubu mam nadal ciuchy panieńskie,on na ciuchy dostaje od swojej mamy,
Małego tez ubiera teściowa, jesli chodzi o jedzenie tez się staram żeby jakos
to rozsadnie wygladało.
Ciągle ma do mnie pretensje ze mamy za mało kasy, w tym miesiącu zrobilismy
zakupy w Ikei do mieszkania( za 200 zl), były tez nieprzewidziane wydatki i
średno wyfchodzi 30 zl na dzień ale mam jeszcze bony na 100 zł,na święta
wszystko kupione,oczywiscie ze zdarzają się niesppodziewane wydatki ale
Dziewczyny to że odłozył z naszych wypłat ponad 800 zl i zrobilismy opłaty za
mieszkanie to on już nie liczy!
Zawsze mu za mało, aj już nie wiem czy jest skąpy, czy jest materialista,cz
co jeszcze innego..
Od wczoraj chodzi nadety jakby to była moja wina, a i wczesniej powiedział ze
mi nie kupi prezentu na gwiazdke bo nie mamy z czego( ja jakoś zawsze cos
nazbieram)
Wiecie co ja juz się w pracy nie mogłam wysiedzieć, zwolnilam się wczesniej
zeby do was napisać bo juz nie mam z kim o tym rozmawiać.
Czy wzystko to moja wina, staram się zmienić prace ale to nie takie łatwe ale
szukam innej,chodze na spotakania o pracę a jemu ciągle źle!

Nie raz próbowałm z nim rozmawiać z nim ale jakoś co jakiś czas ten temat
powraca.
Już mi się świąt odechciało, ale przynajmnie lżej że się wygadałam
Pozdrawiam Ula
Obserwuj wątek
    • pampeliszka Re: mam dość! 18.12.06, 15:21
      Usiek, zrob sobie liste wydatkow od stycznia, dokladnie, co i za ile, a potem
      siadzcie nad tym i podyskutujcie, z czego mozecie zrezygnowac. On bedzie
      wiedzial, na co idzie kasa, a Ty mu np. zaproponujesz, ze od lutego danie
      miesne na obiad bedzie tylko w niedziele, a w pozostale dni placki ziemniaczane
      i nalesniki...I moze przy okazji sie dowiesz, o co mu tak naprawde chodzi.
    • g0sik Re: mam dość! 18.12.06, 15:27
      Oddaj mu kasę i niech on gospodaruje...tylko żeby nadal było smacznie i tanio i
      pieniądze odłożone!
      • wieczna-gosia Re: mam dość! 18.12.06, 15:39
        facet na ciebie wsiada bo nie ma pojecia ile co kosztuje, a ma pewnie takie
        poczucie ze moze powinien porzadzic. No wiec rzadzi jak umie smile
        nie daj sie, powiedz ze jesli on nie ma zaufania- to prosze bardzo moze
        regulowac i kombinowac, zeby bylo smacznie i tanio. I sie okaze ze do 20 forsy
        nie bedzie smile)
        Nie daj sie krytykowac bez podstaw- uwaza facet ze jest zle- ma pewnie pomysl
        jak zrobic zeby bylo lepiej? a jak nie ma- to niech wymysli.
      • bri Re: mam dość! 19.12.06, 10:21
        Zgadzam się z Gosik. Powinnaś oddać finanse całkowicie w ręce męża.
        Przynajmniej dowiesz się jak jest naprawdę - czy jest skąpcem czy po prostu
        brakowało mu poczucia kontroli nad waszymi wydatkami.
    • agam15 Re: mam dość! 18.12.06, 15:54
      Wiesz co ja mam pytanie co on robi i jak się stara żeby było wam lepiej. Jak
      narazie piszesz że szukasz innej pracy by lepiej zarabiać a on. Mój mąż żeby
      utrzymać rodzinę 5 osobową ciągnie dwa etaty. Dziewczyno opamiętaj się bo jak
      dalej tak będzie to Ty zwariujesz. Weź wszystkie wydatki i wpływy zrób
      kalkulacje i mu przedstaw jak mu się nie podoba jak Ty zarządzasz pieniędzmi to
      niech on się zarządza wszystkim przez miesiąc robi zakupy płaci płatności itp.
      i obawiam się że mu kasy braknie a nie zostanie i będzie miał nauczkę i wkońcu
      Cię doceni.
      Życzę powodzenia i nie daj się walcz o swoje, bo z facetami trzeba ostro.
    • magdusinska Re: mam dość! 18.12.06, 15:55
      Ula czy Ty nie za dużo na siebie wzięłaś? Piszesz, że szukasz innej pracy, a
      małżonek co robi. Może czas najwyższy, aby on pomyślał o lepiej płatnej pracy,
      może jakiś dodatkowy etacik mógłby załapać. Może niektórym się to nie spodoba,
      ale od pewnego czasu uważam, że chłop powinien zarobić godziwie na rodzinę, tak
      aby żona i dzieci nie musiały sobie odmawiać podstawowych rzeczy. Z tego co
      czytam, to jemu jest bardzo luksusowo, mamusia daje na nowe ciuszki. Ciekawe
      dlaczego nie pomyśli o synowej i o tym czy ma buty na zimę. Zagoń Ty chłopa do
      roboty to może zmądrzeje. Kiedyś myślałam tak jak Ty i oszczędzałam, na sobie
      oczywiście. Niestety małżonek sobie nie odmawiam, bo mamusia mu pomagała.
      Powiedziałam krótko czego oczekuję, przestałam sobie odmawiać, a jak zabrakło na
      koniec miesiąca to jakoś dziwnym trafem ruszył tyłek i znalazł dodatkowy etat i
      szybciutko skończyło się kupowanie luksusów.
    • miedzymorze Re: mam dość! 18.12.06, 17:30
      Trudno powiedzieć, wygląda na to, że facet widzi że brakuje kasy i nie czuje się z tym dobrze, tylko zamiast coś zrobić to szuka winnych. Może też być tak, że nie zdaje sobie sprawy z cen, i wydaje mu się, że nie wiadomo ile można 'wygospodarować' tylko trzeba się postarać. A kto robi zakupy ?
      Jeśli Ty - to daj mu listę i wyślij do sklepu, niech zobaczy, co ile kosztuje.
      Nie wiem na jakich warunkach braliście kredyt, może można jeszcze negocjować niższe raty, albo np 1 mies 'wakacji' bez spłaty. Zawsze to jakiś oddech.
      Prezent kup sobie sama wink
      Aha i gratuluję mieszkania wink

      pozdr,
      mi
      • monia145 Re: mam dość! 18.12.06, 17:38
        miedzymorze napisała
        > Prezent kup sobie sama wink
        >

        Popieram..a męzowi niech teściowa kupismile)))))

        Też jestem zdania, że facet pojęcia nie ma co i ile kosztuje...mój mąż tez na
        początku małżeństwa uważał i dawał mi do zrozumienia, że wydaję za
        dużo...dostał kilka razy listę z zakupami i ja wrócił z pustą kieszenią a w
        torbie coś leżało tylko na dnie, to się uspokoił...
        • usiek78 Re: wiecie co.. 18.12.06, 18:01
          wrócił z pracy, rzuił czyms w kota!!!!!!!!i poszedł do sypialni, anie "dzień
          dobry""jak u ciebie", siedzię z Małym i udaja że nie obchodzi mnie jego
          zachowanie.
          jak myslicie-może zdzwonić do jego matki i powiedzieć jak to synek się
          zachowuje-ale to chyba głupie, bo co na!przeciez stanie raczej po jego stronie!
          A co do tego co wczesniej pisałyście-a szukam pracy bo to ja mało zarabiam-a on
          dwa razy tyle, a to co robię w domu się nie liczy.On nie robi zakupów bo byłby
          w edomu po 17-tej a nie o 16-tej
          • magdusinska Re: wiecie co.. 18.12.06, 18:12
            Chcesz powiedzieć, że chłop pracuje do 16-tej??? I nie może nawet zakupów
            zrobić. No obłęd po prostu. Wiesz co, zajmuj się tylko dzieckiem i sama sobą, a
            jego olej sikiem prostym. Inaczej zwariujesz. A z teściową to ja bym pogadała,
            ale o dofinansowywaniu synusia. Jest na tyle dorosły, że ma dwie rączki i nie
            powinien ich do mamusi portfela wyciągać. A jak już teściowa chce Wam pomóc to
            niech to robi dla całej rodziny, a nie tylko dla synka i wnuka. A Ty to
            przepraszam kto? Dodatek do męża? No ludzie słów mi brakuje. Trzymaj się
            kochana, bo dzieciątko macie i musisz dbać o siebie.
    • usiek78 Re: własnie oznajmił 18.12.06, 18:07
      że wychodzi z domu i nie wie kiedy wróci, a jak zpytałam o co mu chodzi to że
      sprawa jest bardziej skomplikowana i że nie umie tego wyjasnić
      ja już tez nie mogę, najłatwiej wyjść, już mi się tylko ryczeć chce
      • lolinka2 Re: własnie oznajmił 18.12.06, 18:25
        albo stracił prace i sie boi przyznać albo kantem cie puszcza
        • blekitnykoralik Re: własnie oznajmił 18.12.06, 19:12
          Mi to wygląda na jakiś stres i to pewnie z powodu kasy. Widzi fajne auta na
          ulicy, może marzy o cyfrówce albo motocyklu, a tu kurcze na rodzinę wszystko
          idzie. I jak sobie coraz bardziej zdaje sprawę z tego, że długo tego nie będzie
          miał (bo nie potrafi osiągac celu, jak Ci co to wszystko mają), to się czuje
          uciemiężony. Troszkę znam ten typ i należy się takiemu kubeł zimnej wody.
          Spróbuj wycisnąć z niego o co naprawdę mu chodzi??? A ja znajdziesz pracę, to
          najlepiej taką, żebyś zarabiała więcej i wtedy pod pantofelek... I koniecznie
          zadbaj o siebie! Mężczyźni to potrafią, im to naturalnie wychodzi. My to musimy
          robić niestety z premedytacjąwink
          • zonka77 może ma problemy w pracy? 18.12.06, 19:38
            Tak mi to troszkę wygląda na prawdopodobne...Złości się o wydatki, dziwnie
            zachowuje - nie posądzałabym od razu o puszczanie kantem, raczej może właśnie ma
            problemy w pracy/z pracą.
            Ja bym "wsiadła" i wyciągnęła z niego o co chodzi. Jeśli ma problemy to kto
            jeśli nie jego żona powinna o tym wiedzieć?
            • usiek78 Re: czuję jakby to był ktoś obcy 19.12.06, 05:56
              wczoraj wieczorem chciał z nim pogadac, zapytać o co chodzi, tak na spokojnie,
              poiwedział abym sie nie wtrącała, nawet dotknąc się nie dał.
              Może ma rzeczywiście problemy w pracy ale jak mam pomóc jak nie wiem o co
              chodzi, nadal nie odzywa się, nawet do Małego, nic nie je, przeważnie albo śpi
              albo lezy w łóżku, jakaś depresja?
              oj.....
              a teraz musze do pracy i jeszcze udawać przed ludźmi że wszystko ok,co ja
              zrobię że świętami sad
              • bri Re: czuję jakby to był ktoś obcy 19.12.06, 10:24
                Daj mu się poobrażać i nie przejmuj się tym. Faceci potrzebują czasem
                samotności tak jak kobiety rozmowy. Po prostu zajmij się sobą i nie traktuj
                jego humorów osobiście.
    • zuzanna56 Re: czuję jakby to był ktoś obcy 19.12.06, 06:56
      Aha, czyli ty się martwisz, muślisz o dodatkowej pracy żeby wam było lepiej a
      mąż co? Bierze forse od rodziców. Mama daje na ubrania, dała też większość na
      mieszkanie. Też sposób.
      Może znowu napiszę to samo co już na tym forum parę razy napisałam. Jak
      braliśmy ślub, byliśmy goli i weseli. Nie dostaliśmy dosłownie nic od naszych
      rodzin, opócz miłości i dobrego wychowania. OBOJE musieliśmy się starać aby
      zarobić na wszystko. Nie rodzice, tylko my, bo to my jesteśmy parą. Udało się.
      Mamy dobrą pracę, ładne i dość duże mieszkanie, dobry samochód. Ale
      najważniejsze jest to że nadal po 15 latach jest między nami dobrze. To my
      RAZEM staraliśmy się aby w naszym małżeństwie było dobrze pod każdym względem
      licząc na siebie. Może nie ma co liczyć na rodzinę i jej pomoc, tylko na
      siebie. To nie znaczy że tylko ty masz zarabiać. Ty pracujesz. Może mąż poszuka
      dodatkowej pracy.
    • anka99991 Re: mam dość! 19.12.06, 09:22
      Ulu, spokojnie, nie zapętlajcie się w spirali wzajemnych żali. Masz duży
      problem, ale popatrz na to tak: to TYLKO problem finansowy. Mi teraz właśnie
      przed świętami oczy się otworzyły i przewartościowałam trochę swoje poglądy,
      gdy się dowiedziałam, że kolega mojego męża - jego rówieśnik ma raka. Każdy
      problem finansowy w obliczu czegoś takiego jest niczym. Jesteście zdrowi -
      zarobicie kupę kasy! A nawet gdybyście nie mogli spłacać kredytu, nic się nie
      stanie - naprawdę nie robię sobie śmiechów w tym momencie: choćby w Irlandii
      pracę znajdziecie i może tam udałoby się wam poprawic swoje warunki?
      Ale wróćmy do tego, co tu i teraz. Widać z twoich postów, że twój m ma jakiegoś
      doła. Prawda jest taka, że kobiety statystycznie lepiej radzą sobie z tzw.
      trudnościami życiowymi, tak więc jesteś w klasycznej sytuacji. Może
      rzeczywiście coś sie w jego pracy takiego dzieje (może on już coś wie, że nie
      będzie premii i boi się że nie żyjąc na styk ten ubytek mocno się na was
      odbije) i stąd te "fochy"?
      Dlatego spróbuj do niego dotrzeć, wzmocnić go jakoś, podnieś na duchu. Wiesz
      jak to jest, gdy człowiek dołuje: nawet przeciętne problemy urastają do
      gigantyntycznych rozmiarów, zamiast myśleć pozytywnie człowiekiem targa strach
      i robi czasami większe głupoty niż normalnie. Nawet jeśli facet się przed tobą
      nie otworzy i nie wyrzuci z siebie, co mu na wątrobie leży (bardzo
      prawdopodobne) pokaż mu swoją postawą, że RAZEM (jak to już ktoś wcześniej
      napisal) dacie radę. Podam ci dwa argumenty, których bym użyła:
      1 Rynek pracy zmienia się ostatnimi czasy bardzo na korzyść pracownika. Z
      powodu m.in. braku pracowników, będziemy lepiej zarabiać. Ogromna większość
      analityków jest o tym przekonana. Nawet jeśli nie znajdziesz nowej pracy - duża
      szansa, że i tak będziesz miała więcej.
      2 Obojętnie co się stanie w jego pracy, jesteście razem na dobre i na złe i
      będziesz go wspierała, nawet gdyby przez jakiś czas miał zostać bez stałej
      pracy. Ja miałam taką sytuację będąc na macierzyńskim z marnymi perspektywami
      powrotu do swojej pracy i wtedy mąż dostał wypowiedzenie. Zebrałam sie w sobie,
      w rozmowach z nim starałam sie być bardziej optymistyczna niż rzeczywiście
      byłam, mówiłam, że wystarczy, żeby jedno z nas dostało w miarę przyzwoitą pracę
      i damy radę! I znalazł pracę o wiele lepiej płatną i taką, która mu super pasi!
      Czego i wam życzę! A świeta i opłatek to super okazja, zeby mu dużo
      optymistycznych rzeczy wyszeptać do ucha.

      • zojkaojka Czy on przypadkiem nie stracił pracy??? 19.12.06, 09:56
        Albo wie o szykujących się zwolnieniach w firmie i ma cykora? Bo coś mi to tak
        wygląda (typowo). Zrób tą listę wpływów i wydatków jak ci tu już dziewczyny
        radziły i pogadaj z nim. Ale nie w stylu : masz, sam widzisz nic się zrobić nie
        da, a ty się czepiasz. Oprócz naprawdę skrajnej biedy, jakieś przesunięcia w
        finansach są możliwe zawsze. Po za tym to okazja do rozmowy, oby spokojnej. Od
        teściowej bym się odczepiła-rady, że ona powinna też tobie, są moim zdaniem bez
        sensu, bo prezenty każdy może robić komu chce.Moja mama też kupuje dzieciom i
        mi, jak kiedyś teściowa coś miałczała na ten temat, że ja mam kożuch , a jej
        synuś nie ,to jej poradziłam by mu kupiła( sama bym mu kupiła , ale mnie nie
        było stać).Nie wiem co sobie wyobrażała , że pójdę do mamy i powiem :kup kożuch
        mojemu mężowi , bo go niestać?!!!No, chyba by się mój miły ze wstydu spalił i
        ja z nim. Nie wyobrażam też sobie ,bym miała zgłaszać sama jakieś roszczenia do
        swojej teściowej.A gdyby coś kupowała dla syna i wnuków to bym się cieszyła , w
        końcu to odciąża wspólny budżet , nie?
        • blekitnykoralik Re: Czy on przypadkiem nie stracił pracy??? 19.12.06, 10:25
          zojkaojka napisała: Moja mama też kupuje dzieciom i
          > mi, jak kiedyś teściowa coś miałczała na ten temat, że ja mam kożuch , a jej
          > synuś nie ,to jej poradziłam by mu kupiła( sama bym mu kupiła , ale mnie nie
          > było stać).Nie wiem co sobie wyobrażała , że pójdę do mamy i powiem :kup kożuch
          >
          > mojemu mężowi , bo go niestać?!!!No, chyba by się mój miły ze wstydu spalił i
          > ja z nim.

          I to jest własnie ta różnica - pomaganie synowi, a córce. Jak mama wychowała
          syna tak, że nie radzi sobie z utrzymaniem rodziny na normalnym poziomie, niech
          teraz pomaga rodzieni, a nie kupuje mu ubrania, żeby nie wyglądał jak dziad, a
          żona... Moja teściowa też się trochę zawsze wstydziła za swojego syna, jak
          widziała, że mi nie pomaga w domu, żebym mogła więcej zarabiać, a sytuacja
          finasowa nie była ciekawa. I jeśli dawała pieniądze to gotówkę na całą rodzinę.
          Myślę, że nasi rodzice mają czasem żal do niezaradnych mężów, więc pomagają
          swoim córkom jak mogą. Moi mi też pomagali. A mężowi pomogli znaleźć pracę -
          taka różnica.
    • cyrylla Re: mam dość! 19.12.06, 10:17
      przyłączam sie do dziewczyn które pisały o zapisywaniu wydatków. Ja prowadzę
      taką małą księgowość od śluby tj. od ponad dwóch lat. Mamy zeszyt do którego
      codziennie wpisywane są wydatki z podziałem na typy: jedzienie i chemia,
      samochód, opłaty, ubrania itp. Co miesiąc wrzucam to do excela i robię
      zestawienie z które potem każde z nas analizuje i widzi na co wydajemy za dużo i
      czy da się to ograniczyć.
      Ponad to staram sie nie brać pieniędzy ze sobą i wtedy za zakupy płaci mąż który
      w ten sposób ma świadomość co ile kosztuje.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka