poszłam wczoraj z dzieckiem do kościoła oglądać żywą szopkę
weszliśmy spóźnieni trochę i stanęliśmy z boczku - dobre miejsce do
obserwacji

stoimy, słuchamy, kolędy śpiewamy
i cały kościół takoż - do Maryji, co Jezuska maleńkiego porodziła
i Jezuniu Lulajże
i kazanie wzruszające o cudzie narodzin
i ogólnie byłoby cudownie, gdyby nie to, że niedaleko nas ledwo stała
dziewczyna w wysoko już zaawansowanej ciązy
ledwo stało biedactwo, brzuszek miała ogromny
baby spiewały o Jezuniu maleńkim i matuli mało im berety nie pospadały
dziewczynie miejsca nie ustąpił nikt
rzygać mi się chciało
i bynajmniej nie po moim świątecznym schabiku
za to kózki ładne i baranki słodkie
bracia i siostry dobrzy katolicy jak zawsze