Witam Was serdecznieja to się za często nie odzywam, ale jak już, to z ważnej przyczyny. Niedawno tą przyczyną były pierwsze urodziny mojej córeńki Jagódki, a dziś ... Aż trudno uwierzyć. Dziś mój synek poszedł po raz pierwszy do przedszkola!Pewnie się zdziwicie, że tak w kwietniu, ale tak naprawdę to jest grupa przedszkolna w żłobku, gdzie rok nie zaczyna się we wrześniu.No więc wstał sobie Szymek dziś rano, wcześniej niż zwykle, jak tylko usłyszał, że czas iść do przedszkola. Dał się ubrać bardziej potulnie, niż zazwyczaj i pomaszerował razem ze mną oraz swoim przyjacielem Piotrusiem (Protrusiem, jak go nazywa). W żłobku pani powitała nas serdecznie i powiedziała, że jak Szymuś będzie gotów, to żebym zadzowniła, to ona przyjdzie do szatni po niego. A Szymuś jak zobaczył, że jej nie ma zakrzyknął: "A gdzie pani???". jakby się bał, że się rozmyśliła i nie zabierze go do tej ziemi obiecanej.Rozebraliśmy się i Szymek wziąwszy Protrusia za rękę pobiegł do sali, gdzie dzieci już siadały do śniadania i ... zapomniał się ze mną pożegnać.Odebrany został dziś koło 12.00 przez babcię i jak zadzwoniłam, to od razu mi oznajmił: Mamuniu, byłem grzeny i się dzieliłem. Domyślacie się pewnie, że chodzi o dzielenie się z dziećmi zabawkami, które to nie wychodziło nam ostatnio najlepiej.

Jestem z niego bardzo dumna, że jest już taki duży, że taki dzielny i choć trochę mi smutno, że jednak nie trzymał się mojej spódnicy (tfu, spodni), to jednak cieszę się, że nie boi sie ludzi i lubi towarzystwo innych dzieci.Zobaczymy, co będzie jutro. Podobno czasem drugi i trzeci dzień dopiero sprowadza nas na ziemię. Może z nami tak nie będzie...No i jeszcze udało nam się przezwyciężyć opór babci, która twiedziła: "wy to najchętniej już byście go do pracy posłali".

Pozdrawiam serdecznieAgata