Natchnął mnie wątek o saunie, wyczytany na FW.
U nas w domu nagość jest czymś naturalnym. Nikt co prawda bez ubrania po domu
nie śmiga, niemniej nie chowamy się po kątach, ani nie zasłaniamy nerwowo.
Dzieci od zawsze widziały i wiedziały, jak wygląda kobieta, a jak mężczyzna,
że są w ich budowie różnice

i że jest to normalne i dobre. Na pytania w
stylu: "a co ty tam masz?" uzyskiwały zawsze adekwatną do wieku odpowiedź,
rzecz jasna bez ściemy.
Wobec powyższego nie rozumiem, jak można "bronić" dzieci przed nagością w
domu. Może mnie ktoś oświeci

.
pzdr