Dodaj do ulubionych

Biedni z fantazją,czy bogaci biedacy...

03.01.07, 19:26
Jest to chyba problem dla socjologa.Podam przykład dwóch znanych mi rodzin.Pierwsza-on,artysta-malarz,ona malarka i poetka,dwoje dzieci.Raz na "ruski rok"uda się coś sprzedać.Ona trochę szyje i sprzedaje ciuchy na Allegro.Kasy w domu brakuje,wiecznie na pożyczkach i wiecznie nowe buty ,ciuchy,płyty,kino...tu oddadzą,tam pożyczą.Druga rodzina ,własny biznes(całkiem spory i dochodowy).Mają dwa samochody,prawie 2o-letnie,ciuchy tylko "z drugiej ręki",na wszystko szkoda im kasy.Mieszkanie 2 pokoje w bloku-a stać ich na suuuper apartament,ale grube konto w banku(nie wykorzystywane).Ciekawa jestem,który sposób na życie wydaje Wam się bardziej do zaakceptownia.
Obserwuj wątek
    • iwoniaw Re: Biedni z fantazją,czy bogaci biedacy... 03.01.07, 19:29
      Jak im to pasuje, to akceptuję bez mrugnięcia okiem jednych i drugich. Nie
      lubię, jak mi ktoś z zewnątrz do talerza zagląda i zarzuca - wszystko jedno:
      życie ponad stan czy skąpstwo. Każdy ma jakieś priorytety i jeśli nikomu krzywda
      się nie dzieje, to mnie nic do tego.
      • zuzanna56 Re: Biedni z fantazją,czy bogaci biedacy... 03.01.07, 19:37
        Najważniejsze że wszyscy ci ludzie są zadowoleni ze swojego życia. Mnie nic do
        tego.
        • ojejkuniu Re: Biedni z fantazją,czy bogaci biedacy... 03.01.07, 19:39
          mój kolega mówi:
          "jeśli wystacza Ci pieniędzy, to znaczy, że nie wystarcza Ci fantazji"
          wink
    • mbwj88 Re: Biedni z fantazją,czy bogaci biedacy... 03.01.07, 19:39
      jak tak dobrze jednym czy drugim to niech sobie tak żyją
      we wszysktim najlepszy jest umiar
      • dlania Hi! Hi! 03.01.07, 19:43
        A my mamy jedno i drugie: wynajmowane mieeszkanie, ciuchy ze szmatekstu i nigdy
        nie wystarcza do pierwszegowink
        Dlania
        dlania@poczta.onet.pl
        "Czasem musi być gorzej, żeby potem mogło być lepiej"
        • zuzanna56 Re: Hi! Hi! 03.01.07, 19:50
          A my jeszcze inaczej. Własne mieszkanie, niedługo dom. Niektórym ciuchom (
          szczególnie dla dzieci ) nie mogę się oprzeć i muszę je kupić, dla siebie może
          mniej ale jeśli podobają mi się dwie pary butów zimowych to je po prostu
          kupuję. Dobrej klasy samochód, kredyt bardzo mały. Sporo oszczędności bo nie
          wydajemy wszystkiego co zarobimy.
          Każdy żyje inaczej i najważniejsze jest to że jest zgoda w małżeństwie na taki
          a nie inny styl życia. Też wybór czy mama ma pracować, ile ma pracować czy
          opiekować się dziećmi.
          • mamakrzysia4 Re: Hi! Hi! 03.01.07, 21:30
            ja zawsze jestem na minusie-bez ograniczeń wydaje na Krzysia, książki, wino...
            i tak leci dzień za dniem........boje się starości, chorób bo kompletnie nie
            potrafie oszczędzać, a że dochody zwykle małe to moze być ciężko
    • iwles Re: Biedni z fantazją,czy bogaci biedacy... 03.01.07, 21:35
      jeśli są fajni, można z nimi miło spędzić czas, pogadać - no to super !

      Dla mnie TO są priorytety - czy się z kims przyjaźnię, czy nie.
    • onika27 Re: Biedni z fantazją,czy bogaci biedacy... 03.01.07, 21:40
      akurat tez wolalabym male mieszkanko dwa pokoje np w jednym sypialnia drugi
      salon po co wiecej? zeby sprzatac?o ile rodzina 2 osobowa smile
    • oxygen100 Re: Biedni z fantazją,czy bogaci biedacy... 03.01.07, 21:40
      Ciekawa jestem,który sposób na życie wydaje Wam się bardziej do zaakceptownia.
      Blizszy memu sercu jest zdecydowanie pierwszy
      • iwles Re: Biedni z fantazją,czy bogaci biedacy... 03.01.07, 21:44
        > Blizszy memu sercu jest zdecydowanie pierwszy


        też chciałabym tak powiedzieć, ale ... nie umiem szyć sad
        • mynia_pynia Re: Biedni z fantazją,czy bogaci biedacy... 03.01.07, 21:45
          wink

          Pierwszy.
    • mamamonika Re: Biedni z fantazją,czy bogaci biedacy... 03.01.07, 21:57
      Żaden - ja żyję jeszcze inaczej, ale to moja broszka wink
      Nie widzę problemu. Skoro się spotykasz i z jednymi i z drugimi, to chyba w
      każdej parze jest coś, co lubisz wink
    • bj32 Re: Biedni z fantazją,czy bogaci biedacy... 03.01.07, 21:59
      No, jak lubią jedni i drudzy, to ich sprawa. Ja bym nie wolała ani tak, ani tak.
    • kosheen4 Re: Biedni z fantazją,czy bogaci biedacy... 03.01.07, 23:12
      cóż, realnie to bliższy jest pierwszy sposób życia, ale jakbym miała wybierać to
      coś pomiędzy, w sensie fantazja podparta dużą ilością pieniędzy smile
    • mbkow Re: Biedni z fantazją,czy bogaci biedacy... 03.01.07, 23:39
      no pewnie, ze pierwszy. lubie buty, kino i inne cuda zdobywane za pomaca
      pieniedzy smile drugi sposob trąci wegetacja. nie oszukujmy sie.
      • mamkaantka Re: Biedni z fantazją,czy bogaci biedacy... 04.01.07, 08:50
        Zdecydowanie pierwszy trąci wegetacją ...na starość wink, ale przynajmniej będą
        mieli co wspominać wink
    • edytkus Re: Biedni z fantazją,czy bogaci biedacy... 04.01.07, 05:12
      raz sie zyje - artysci gora smile

      PS. nie umiem oszczedzac, moj maz nawet na uczyl sie po polsku mowic ze niezla ze mnie artystka wink
    • jusytka Skrajności nigdy nie są OK 04.01.07, 08:44
      Przeciętny młody Polak reprezentuje ten pierwszy przykład, ja jednak trochę
      bardziej racjonalnie podchodzę do życia i bezpieczeństwo finansowe cenię sobie
      bardzo, wiec skłaniam się do drugiego, ale oczywiście nie w tak skrajnej formie.
      • zojkaojka Tylko pierwszy 04.01.07, 09:15
        choć sama staram się teraz zacząć oszczędzać(troszeczkę). Ale wychowałam się w
        rodzinie takiej jak pierwsza i moje dzieciństwo mimo że obarczone chorobą było
        suuuuuper szczęśliwe, i zawsze mogę na nich liczyć. A mój mąż ma rodzinie taką
        jak nr. 2 i......eh, szkoda gadać. Bo to jest często tak ,że ci co kochają
        pieniądze dla nich samych (a nie rzeczy które można dzięki nim zrobić) mają
        poważne problemy emocjonalne. W każdym razie ja mam takie doświadczenia. A co
        do starości, to pełna przyjaciół i rodziny, wesoła i z fantazją(bo umiejętność
        zabawy nie zanika), ale bez wielkiej kasy, jest milsza niż ta z kasą, smutna i
        ciągle podejrzewająca , że rodzina i inni robią to (zapraszają, pomagają,
        odwiedzają, itp)dla kasy(niestety częste wśród dusigroszy).
        A FANTAZJI , tak jak inteligencji , nie zamieniłabym na nic, nawet wór kasy.
        • jusytka Re: Tylko pierwszy 04.01.07, 09:22
          No nie wiem czy w sytuacji kiedy całe życie ktoś żył "dniem dzisiejszym" na
          starość kiedy kasy będzie brakowało może być taki radosny. To ci z problemami
          finansowymi mają częściej problemy emocjonalne z alkoholizmem włącznie niż ci
          zabezpieczeni finansowo, prawda? Ja nie muszę się stresować, co będzie jak nagle
          będzie mi potrzebna gotówka, a ci z fantazją jak najbardziej
    • limonka_3 na szczęście to ich sprawa - obydwa modele są ok 04.01.07, 09:26
      Gdyby ci "drudzy" kupili apartament i zaczęli się dobrze ubierać "na czsie"
      (może ich to nie kręci????....) to mieliby zero na koncie??

      Sorry, ale zaglądanie komuś do portfela i ocenianie jego sposobu na życie
      wydaje mi się bardzo nie w porządku.

      Zajmij się sobą, kobieto. Przekupa z ciebie wyszła... uncertain
    • limonka_3 problem dla socjologa?! :0 04.01.07, 09:31
      No to dam inny przykład: włąściciel IKEI, jeden z najbogatszych ludzi świata
      Ingvar Kamprad, jeździ swoim wysłużonym Volvo i ma tylko kilka koszul.
      Czy myślisz że jest coś z nim nie tak??? Powinien imprezować jak bossowie
      naftowi?

      Albo Einstein - nosił ciągle ten sam sweter i miał kilka koszul - wszystkie
      identyczne...

      Znam kilka osób zamożnych, którzy się nie afiszują, spełniają swoje marzenia i
      pasje - czy są nienormalni?

      Może np. lubią gromadzic i pomnażać? Czy pieniądze muszą być wydawane?

      Zastanów się dziewczyno.
      • limonka_3 Re: problem dla socjologa?! :0 04.01.07, 09:37
        miało być "ludzi, którzy..."
      • mbkow Re: problem dla socjologa?! :0 04.01.07, 12:28
        ale goscia z ikei znasz z gazet, czy osobiscie?
        nad czym sie tu zastanawiac? pytanie bylo proste, ktory styl komu blizszy, a nie
        ktory lepszy, jedyny i sluszny
        • limonka_3 Re: problem dla socjologa?! :0 04.01.07, 16:20
          Nie, pytanie brzmiało: Który sposób na życie jest "bardziej do ZAAKCEPTOWANIA"
          cokolwiek miałoby to znaczyć...

          Znam wiele osób młodszych i starszych mądrych ale "źle" ubranych. Nie
          interesuje ich moda zupełnie - tylko wygoda i książki/nauka/kultura.
          Kiedyś jedna znajoma tez powiedziała mi że ona by tak nie mogłą jak oni żyć:
          mieć dużo kasy a ciągle chodzić po bibliotekach i jeździć na odczyty, sympozja
          i takie tam. Określiła ich "biblioteczne szczury bez klasy i gustu". I ja to
          mam na myśli że autorka wątku kogoś chciała tutaj wykpić.
          • mbkow Re: problem dla socjologa?! :0 04.01.07, 17:13
            ale tu chodzi o stosunek do pieniadza, a nie o gust, poziom intelektualny i
            zainteresowania.
            te opisane przyklady sa skrajne, wiec statystyczna wiekszosc moze akceptowac czy
            tez sklaniac sie ku jakiemus, a nie go reprezentowac.
            myslisz, ze dobry gust i zamilowanie do ladnych butow eliminuja uwielbienie
            ksiazki/nauki/kultury? trzeba byc zle ubranym, zeby byc wiarygodnym naukowcem?
            wiadomo, ze nie.
            nie wiem, moze masz racje, ale ja nie doczytalam sie checi wykpienia osob, o
            ktorych piszesz.
            • kalina_p Re: problem dla socjologa?! :0 04.01.07, 19:21
              ani ja.
              widac limonka ma zły dzien albo rzuca paleniewink
              Albo jest jedna z osób, o których pisze autorka wątku...
              • limonka_3 Re: problem dla socjologa?! :0 05.01.07, 09:11
                smile

                Nie, ja po prostu nie lubię oceniania sposobu życia innych. Każdy żyje jak
                chce. A autorka wątku nie pyta: "który model jest ci bliższy" tylko "który jest
                bliższy zaakceptowania"

                Dla mnie to oczywiste.
          • iwoniaw No właśnie, limonko masz sporo racji 05.01.07, 12:02
            - tu już nie chodzi nawet o to, czy ktoś dba o to, by być modnym i czy stoi to w
            opozycji do bycia intelektualistą. Po prostu tak jest, że jedni nie zwracają
            specjalnej uwagi na to, w co się ubierają, dla innych jest to kwestia
            priorytetowa. Jedni życia sobie nie wyobrażają bez wakacji dookoła świata, inni
            autentycznie lubią spędzać urlop w domowym zaciszu. Jeden wyda fortunę na
            książĸi, drugiemu w głowie się nie mieści, jak za kawałek zadrukowanego papieru
            można dać równowartość trzech par superbutów. Inny znów uzna, że kupienie
            ubrania poza szmateksem jest marnotrawieniem pieniędzy. I tak dalej.

            Chodzi o to, że nie można stwierdzić, że ktoś jest skąpcem tylko dlatego, że
            mimo posiadanych środków nie nabywa za nie rzeczy, które _nam_ się wydają
            atrakcyjne. Może _on_ uważa je za zawracanie głowy i badziewie. A sam ma
            zamiłowania, o których naszym zdaniem nawet wspominać nie warto.

            Dopóki ludzie realizują własny model życia, wszystko jest w porządku. Jeśli
            natomiast ktoś wydziwia nad czyimś modelem, zamiast zająć się budowaniem
            swojego, to ma problem. Albo to on jest "problemem dla socjologa" wink.
    • jagoda56 Re: Biedni z fantazją,czy bogaci biedacy... 04.01.07, 12:51
      Bliższy nam jest ten drugi model.Zawsze mamy spore oszczędności.Samochód mamy 9
      letni,a cóż moglibyśmy nowy kupić.Z ubraniami nie szalejemy.Kurtkę mam juz 6
      lat i w niej chodzę.
      • zuzanna56 Re: Biedni z fantazją,czy bogaci biedacy... 04.01.07, 16:37
        Przykład drugi to skrajność ale byłabym raczej temu bliższa. Fakt, lubię sobie
        i dzieciom kupić fajny ciuch ale to nie jest tak że pożyczę żeby kupić coś co
        mi się podoba. Gdybym nie miała za co to nie kupiłabym i też by było dobrze.
        Chyba zostałam tak nauczona w domu. Moi rodzice mogliby mieć piękny dom i
        nowszy samochód ale trzymają pieniądze na koncie i żyją oszczędnie. Taki typ.
    • monia145 Re: Biedni z fantazją,czy bogaci biedacy... 04.01.07, 16:38
      Teoretycznie i praktycznie bliższy jest mi ten pierwszy modelsmile
      • joasiiik25 Re: Biedni z fantazją,czy bogaci biedacy... 04.01.07, 17:44
        Kazda z rodzin widocznie akceptuje taki model zycia.
        Jezeli sa szczesliwi to mi nic do tego.
    • donatta Re: Biedni z fantazją,czy bogaci biedacy... 04.01.07, 18:08
      Oba są skrajne, ale skłaniam się ku pierwszemu.
      Żyję z pisania, akurat nieźle mi idzie, ale bywa i pod górkę. Może nie
      zapożyczam się, ale zdarza się, że jest cienko. Ciułanie w niewiadomym celu
      jest mi całkowicie obce.

      Druga strona medalu: moi rodzice. Typ ludzi, którzy MUSZĄ mieć odłożone na
      czarną godzinę, na lekarzy, lekarstwa, na starość. Tak było zawsze. Mimo
      środków na koncie, bez samochodu, bez sprzętu, meble te same od 20 lat. W końcu
      kupili i urządzili dom, nabyli używane auto, ale ciułanie zaczęło się na nowo.
      W ciągu całego życia dwa razy na wczasach, dwa razy mama popłynęła z ojcem w
      rejs (był marynarzem). Reszta wakacji upływała na znoszeniu do domu wiader
      wiśni i innych owoców, z których następnie Mama robiła tony przetworów. Ciągle
      tylko praca, przyjemności zminimalizowane wręcz skrajnie. I co? Moja Mama
      umiera. Ma 65 lat, zostały jej ostatnie miesiące (a może nawet tygodnie) życia.
      Nie wykorzysta tego, co nagromadzili, nie ma już czasu. Nie ma wśród swoich
      wspomnień szaleństw, fantazji i chwytania chwili. Tylko praca, trud i
      oszczędzanie. Nie chciałabym tak. Chciałabym odejść z tego świata ze
      świadomością, że wykorzystałam wszystko maksymalnie. Że wysssałam to, co się
      dało, każdą chwilę i każdą złotówkę. Na tyle, na ile chciałam i potrafiłam.
      • mbkow Re: Biedni z fantazją,czy bogaci biedacy... 04.01.07, 19:11
        ze zyjesz z pisania, nie da sie ukryc smile
        • limonka_3 ech.... 05.01.07, 09:18
          Mbkow ma zły dzień albo rzuca palenie... smile
          • mbkow Re: ech.... 05.01.07, 10:30
            bardzo podobalo mi sie, co napisala Donatta
            a Ty czego sie doczytalas??????????????
            czy mowisz komplementy tylko w zle dni?
            • mbkow Re: ech.... 05.01.07, 11:57
              zle: bardzo podobalo mi sie, jak napisala
              i bardzo wspolczuje choroby mamy
    • kalina_p Re: Biedni z fantazją,czy bogaci biedacy... 04.01.07, 19:24
      ci pierwsi pewnie wydaja, bo i tak wiedzą, ze nic nie odłożą i nie uzbieraja,
      więc nie ma sensu zaczynac...
      a ci drudzy może buduja sobie dom pod Paryzem..? Albo maja inne kosztowne plany
      na przyszłośc?
      Ich problem, ich sprawa.
      Jak dla mnie pieniadze sa po to, żeby je wydawać. Niestety- albo stety. W
      każdym razie mam swiadomośc, że raczej nic nie odłożę, hehehe...
      • agysa Żadna przesada nie jest dobra.... 04.01.07, 19:35
        jw
    • chupachups1 Re: Biedni z fantazją,czy bogaci biedacy... 05.01.07, 09:53
      Mnie osobiście bliższy jest pierwszy styl życia... Pieniądze sie mnie nie
      trzymającrying Co mam to wydam, bo zawsze cos trzeba kupić. I chyba wolę tak zyć.
      A jeśli chodzi o starośc, to znając swoja nieumiejętnośc oszczędzania płacimy
      sobie i dziecku róznego rodzaju polisy.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka