Dodaj do ulubionych

Czy macie pomoc mężów?

09.01.07, 12:08
Chciałąm zapytac jak wygląda ( wyglądała)pomoc Waszych męzów gdy byłyscie w
ciązy? Ja obecnie jestem w 17 tyg ciazy blizniaczej i teraz jestem na
zwolnieniu, bo w swięta wyladowałam w szpitalu z plamieniem. Mąż jak
dowiedział się ze jestem w ciązy cieszył sie nawet bardziej ode mnie pozniej
jak dowiedziała sie ze to ciąza blizniacza doznal szoku ale chyba juz oswoil
się z ta myslą. Przed zajsciem w ciąze maialm z jego strony pomoc w
obowiazkach domowych - teraz musze się wszystkiego naprawde doprosic aby cos
zrobil - chodzi mi wlasciwie o odkurzanie i mycie podłog w domu - bo po
pobycie w szpitalu boję sie tego robić, co nie znaczy ze ciagle leże i nic
nie robie. Byliśmy na kontroli w piatek i lekarz powiedział ze po zwolnieniu
moge wrocic jeszcze do pracy. Mój mąż stwierdził ze po co mam czekac jeszcze
te 2 tyg na zwolnieniu i on na moim miejscu by juz wrocil skoro wg lekrza
juz jest wszystko w porzadku- ma na punkcie pracy obsesje, wg niego najlepiej
jakbym zwolnienia nie brala. Moj brzuszek obecnie wyglad jak na 6 mies ciazy -
a to dopiero 17 tydz i na prawde przy jakis pracach wymagających wiekszego
wysilku wszystko zaczyna mnie kluc. Od jakiegoś czasu odnosze nawet wrazenie
ze on celowo mi nie chce pomagac, bo zawsze marzył tylko o 1 dziecku. Ja się
bardzo ciesze ze noze w sobie 2 życia. Próbowałam z nim rozmawiac na ten
temat ale on nie chce. Tak naprawde to jest kochanym czlowiekiem - tylko
teraz tak bardzo sie zmienia. Co ja mam robic?
Obserwuj wątek
    • mathiola Re: Czy macie pomoc mężów? 09.01.07, 12:13
      Ewidentnie facet wystraszył się faktu rychłego powiększenia rodziny o dwójkę
      maluchów. Ja też mam bliźniaki, też doznaliśmy szoku, też miałam dylematy (ja
      większe niż mąż, ale co ro za różnica, taki sam człowiek on jak ja). Jego
      podejście do problemu jest rochę dziewcinnie i zalatuje tchórzostwem, mógłby
      juz przynajmniej dla zasady wspomóc cię jakoś, no, ale cóż. Jedyne co możesz
      zrobić moim zdanie to wymagać i egzekwować. A jego wszelkie obawy znikną kiedy
      zobaczy dwójkę swoich dzieci. Bo narodziny dziecka to prawdziwy cud dla
      rodzica, ale narodziny dwójki jednocześnie to prawdziwy kosmos i cud razy sto :-
      )) Myślę że mu przejdzie. A jak nie, to znaczy że nie dorósł do roli ojca,
      niezależnie od tego czy pojedynczego czy podwójnego. A Ty przede wszystkim
      oszczędzaj się jak możesz i każ się wyręczać smile
      • pyza3d34 mathiola 09.01.07, 12:15
        W jakim wieku masz dzieci?
        • mathiola Re: mathiola 09.01.07, 12:16
          bliźniaki mają 7,5 miesiąca, starszy 4,5 roku smile
          • pyza3d34 Re: mathiola 09.01.07, 12:22
            Podziwiam cie bardzo...
            • pyza3d34 Re: mathiola 09.01.07, 12:30
              I jeszcze jedno.Czy wiesz ze troje dzieci to juz patologia???
              • mathiola Re: mathiola 09.01.07, 12:32
                wiem, wiem smile Patologiczna rodzina z nas. smile A nie daj Boże jeszcze jakaś
                wpadka nam się trafi i chyba opieka społeczna do nas zapuka smile
                • pyza3d34 Re: mathiola 09.01.07, 12:44
                  Wyobrazam sobie z jakim obrzydzeniem ogladaja sie za toba na ulicy.I te
                  komentarze:dziecioroby.
                  • mk271 Re: mathiola 09.01.07, 15:10
                    ja wcale tak nie uwazam - dzieci to wielkie szczescie i wcale nie uwazam par
                    wielodzietnych za dziecioroby!!
                    • sebaga to zależy 09.01.07, 15:38
                      Znam "rodzinę", która ma chyba 10 dzieci. Ich określiłabym mianem dziecioroby.
                      Maluchy chodzą cały czas brudne i głodne, starsze muszą się zajmować młodszymi.
                      Matka pije, ojciec kradnie. Koszmar. Opieka społeczna interweniowała, ale te
                      dzieciaki nadal są z nią. Paranoja.

                      Natomiast jeśli ktoś świadomie decyduje się na dużą rodzinę i może jej zapewnić
                      byt to super, podziwiam.
                    • sir.vimes Re: mathiola 09.01.07, 16:30
                      Dlaczego to się rzuca w oczy i nawet opieka interweniuje dopiero gdy dzieci
                      kilkoro??? Przy pierwszym pewnie tacy ludzie postępuja w taki sam sposób... I
                      co, jednego dzieciaka nie szkoda? Niech sobie zakiszą czy zagłodzą?
                      • mathiola Re: mathiola 09.01.07, 18:13
                        sir vimes... nie wiem czemu się tak unosisz, uspokój się, my tylko
                        żartujemy... smile
                        • sir.vimes Re: mathiola 09.01.07, 19:58
                          Nie , ja nie do was. Tylko się zastanawiam na poważnie skąd się biora te znaki
                          równości między rodziną patologiczną a wielodzietną . Nie w waszych żartach
                          tylko w poważnych wypowiedziach.
                          • mathiola Re: mathiola 09.01.07, 21:10
                            a to w poważnych wypowiedziach ktoś w ogóle stawia taki znak równości?? NIe
                            wierzę. NIe znam takich ludzi, serio.
                            • sir.vimes Re: mathiola 09.01.07, 22:14
                              Ja owszem - znam. I myślałam , że do tego właśnie odnoszą się wasze żarciki.
                              Nawet w różnych publikacjach można znależć taki ton. A tu na forum przytoczona
                              historyjka o 10-dzietnej rodzinie , którą zajęła sie opieka? Jakoś nie wierzę ,
                              że ta alkoholiczka nie chlała przy powiedzmy - dwójce dzieci. Nie wierzę , że
                              nierób był bardziej robotny przy pierwszym dziecku...
                              Wniosek dla mnie taki - te dzieci nie sa ludżmi pojedyńczo, dopiero gdy będzie
                              sześcioro, ktoś się oburzy i zareaguje. Bo jedno to żadna sprawa - takie tam
                              nieistotne pierdy, że jakiś jedynak jest przypalany papierosami. Dopiero
                              dziesięcioro katowanych lub kiszonych - to fajna sensacjauncertain
    • agatelek2 Re: Czy macie pomoc mężów? 09.01.07, 18:33
      Ja też na swojego nie mogłam liczyć gdy byłam w ciąży,zarówno w pierwszej jak i
      drugiej.W 9 miesiącu malowałam jeszcze pokój dla malucha a kilka dni pózniej
      urodziłam.Jak byłam w ciąży z drugim dzieckiem to przy pierwszym też ja musiałam
      w nocy wstawać,a nie było lekko bo jak zaszłam w ciąże drugi raz nasz maluch
      miał niecałe 4 miesiące-była to ciąża nieplanowana.Ale za to teraz nie mogę na
      niego narzekać bo dziećmi się zajmuje i to z własnej,nieprzymuszonej
      woli...Przynajmniej tata z niego dobry...
    • janka007 Re: Czy macie pomoc mężów? 09.01.07, 18:40
      Przykre, ze tak nagle sie zmienił. Może mu jest potrzebny czas na oswojenie się
      z sytuacją, ale ty też musisz sie z nia oswoić.
      Podłóg po prostu nie myj, z odkurzania też możesz zrezygnować. W domu nie musi
      być idealnie czysto, a jak już sie zabrudzi to moze mąż sie sam weźmie do
      roboty.
    • reek Re: Czy macie pomoc mężów? 10.01.07, 01:18
      Zagoń męża do roboy,
      Bliźniacz ciąża to nie przelweki.
      Sporo ciąż bliźniaczych kończy się porodami przedwczesnymi!
      Musisz się bardzo oszczędzać jesli wystapiło plamienie.
      Ja urodziłam wcześniak i nie zyczę tago nikomu.
      Uważaj na siebie!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka