Dodaj do ulubionych

Flirt internetowy, a męczę się

11.04.03, 22:00
Mój mąż flirtował sobie z koleżanką przez Internet - były tam erotyczne
zaczepki pisanina co by chciał z nią robić etc. Nie hard, raczej soft, ale
jednak To trwało ponad rok. Pisywali do siebie kilka razy dziennie. Oprócz
tego widywał się z nią, ale oprócz incydentalnego, jak mówi pocałunku do
niczego nie doszło. Wysyłał do niej zaczepne SMS-y, kiedy spałam, trwało to
także przez kilka miesięcy mojej ciąży, aż samo zdechło. Twierdzi, że nie
było to żadne uczucie, powiedział jej w końcu, że mnie kocha..

Mimo to jak to odkryłam to był dla mnie szok.

Wiem, że w stosunku do tego, co pisze Gosia to nic a jednak boli jak cholera.

Co o tym myślicie?
Dodam, że podobno to ona zaczęła...
Może jestem przewrażliwona...
Obserwuj wątek
    • pesteczka5 Re: Flirt internetowy, a męczę się 12.04.03, 01:23
      Nie jesteś przewrażliwiona, myślę wręcz, że to też zdrada. Podobnie
      jak "przyjażnie" polegające na stałej wymianie myśli, marzeń, potrzebie
      bliskiego kontaktu. To żona ma być przyjaciółką, a tym bardziej adresatką
      erotycznych zabaw, choćby tylko słownych ! Jestem konserwatywna, niemodna? Mam
      to w nosie. To bardzo niebezpieczne, przyzwalanie na wiele podejrzanych relacji
      w imię wolności, nieograniczania się nawzajem itp. Małżeństwo to właśnie taki
      związek ludzi, którym blisko do siebie w seksie, przyjażni, marzeniach,
      dążeniach, wymianie poglądów itp., i który w pewnych sprawach wymaga
      wyłączności! Inni ludzie - tak, ale nie jako uzupełnienie tego czego nam u
      współmałżonka brak, ale jako wzbogacenie tej więzi, które jej nie narusza i
      nikogo nie rani! A trudno uznać, że flirt męża cężarnej żony nikogo nie rani...
      W ogóle, czemu my jesteśmy takie wspaniałomyślne i takie niepewne w ocenie
      swoich praw? Może jestem małostkowa, przewrażliwiona, czepiam się... Może mam
      chandrę, PMS, zani.zone poczucie własnej wartości, jestem baba-jędza. A guzik!
      Drań jest, i tyle! Draństwo można wybaczyć, jeśli ktoś za nie przeprosi,
      poczuje się winny, że przeholował, nie pomyślał, zranił etc. A ty będziesz
      miała ochotę być ponad to. Ale nie można dać wmówić sobie, że wszystko jest w
      porządku!
      Doskonale rozumiem, że było Ci przykro. Może Twój mąż nie wiedział, jak Cię
      to boli? ... Nie wiem, czy teraz jeszcze jest czas, aby to roztrząsać, ale na
      pewno nie szukać winy w sobie...
      A tak na marginesie, ja to chyba jestem przewrażliwiona. Czuję ukłucie
      zazdrości nawet gdy słyszę, jak mąż zdrabnia imię koleżanki z pracy i mówi do
      niej "pa". Mówię mu to ładnie i miło, albo nic nie mówię, jeśli obawiam się,
      że jestem w zrzędliwym nastroju i wytoczę zbyt ciężkie działa. Ale w grubszym
      przypadku wytoczyłabym armaty.
      Pozdrawiam ciepło w tę chłodną wiosenną noc
      • awetom Re: Flirt internetowy, a męczę się 12.04.03, 11:16
        Ja bym mu nóżki z tyłeczka...tudzież poczekałabym aż zaśnie i rozwaliła mu
        krzesło od komputera na główce!!Może jestem narwana ale nie mieści się
        zachowanie Twego męża w moim pojmowaniu miłości a przede wszystkim
        lojalności.Zapytaj go tylko, a raczej zadaj mu temat do przemyślenia- gdybyś
        Ty miała takiego kolegę? gdyby to on siedząc z dzieckiem w domku zastanawiał
        się czy spotykasz się z nim i jak czułe są wasze "okazjonalne" pocałunki.Jeśli
        nie dotrze do niego odpłać mu pięknym za nadobne, w jego obecności nawiąż taki
        erotyczny flirt - to powinna być niezła lekcja poglądowa.Nie pozwalaj, nie
        przymykaj oczu póki to nie zaszło za daleko.Lojalność to bardzo ważna sprawa w
        małżeństwie!!
        Ewa
      • sylwia-wesola1 Re: Flirt internetowy, a męczę się 12.04.03, 16:01
        Och Pesteczka5 całkowicie sie z Tobą zgadzam!!! I wręcz zupelnie tak jak Ty
        czuję, i właśnie zdałam sobie sprawę, że wcale nie jestem chorobliwie
        zazdrosna. My jesteśmy poprostu normalne tylko za dobre dla naszych facetów.
        Chyba za dużo im się wybacza... i puszcza płazem. Mnie też skręca, gdy mąż
        zdrabnia imię koleżanki z pracy, albo kiedy odbieram sms-a "czesc Tomeczku". O
        to imię to robię krzywą minę, ale o sms-y już bardziej mnie ponosi. Uważam, że
        taki flirt, choćby nie cielesny to też ZDRADA. I też bardzo boli. Bo to
        przecież zdrada zaufania, zdrada emocjonalna. Zdrada wiary, że tylko JA, że
        tylko do mnie tak czy tak mówi, że to tylko nasze, intymne, niepowtarzalne.
        Kurcze ale mnie rozjuszył ten post. Dotknął w czułą strunę, bo właśnie przez
        takie nieważne flirty i głupie sms-y starciłam zaufanie do męża. I choć było
        to dosyć dawno, to nadal bardzo boli jak o tym myślę. I wiem, że tego nie
        zapomnę, choć wybaczyłam, nie zapomnę. I chyba już nigdy nie będę ufac mu do
        końca, zawsze pozostaje kropla niepewności. I przez to starciłam wiarę w
        ideały małżeństwa,...chyba, jeśli coś takiego wogóle jest, ja miałam...
        Mąż doskonale wie już teraz jak bardzo to mnie zraniło, i wie że następnym
        razem nie będę słuchć tych głupich wyjaśnień, nie będę się zastanawiać.
        Bo jak można żyć razem beż zaufania? Mi wydaje się, że nie można, że to bez
        sensu.
        No nic, rozpisałam się, wybaczcie.
        Pozdrawiam ciepło
        Sylwia.
    • ekanka Re: Flirt internetowy, a męczę się 12.04.03, 14:49
      Ja też jestem konserwatywna do bólu i nie wyobrażam sobie takiego zachowania u
      mojego męża. Facet prowadzi erotyczne pogaduszki z jakąś obcą babą, spotyka
      się z nią i jeszcze na dodatek się z nią całuje, a Ty się zastanawiasz czy
      przypadkiem nie jesteś przewrażliwiona?
      A jeśli on uważa, że to nic złego to dlaczego to przed Tobą ukrywał.
      Nie wiem co bym zrobiła na Twoim miejscu ale napewno nie przeszłabym nad tym
      do porządku dziennego.
      Uuuuuuch! Ale ma facet tupet. Może faktycznie Ty też powinnaś sobie znaleźć
      takiego "kolegę", skoro to nic złego.
      Ale w sumie nie wiem czy takie rozgrywki między wami mają większy sens, może
      lepiej powiedzieć mu jakoś, że ty uważasz to za zdradę i jeśli rzeczywiście
      Cię kocha i chcecie być razem, to oboje powinniście sznować nawzajem swoje
      uczucia.
      Przepraszam, że tak długo, ale mnie poniosło trochę na początku.
      Powodzenia.
    • electra_edziecko Re: Flirt internetowy, a męczę się 12.04.03, 23:10
      Co prawda mój sznowny małżonek bardzo rzadko rozmawia z kimś przez internet,
      to kiedyś mu się zdarzało poczatować z jakąś panną. Ja poprostu zrobiłam to
      samo i na jego zarzuty odpowiadałam tak samo jak i on mi.
      Pomogło, od dawna nie zagląda na żadne czaty smile
      • beatasi Re: Flirt internetowy, a męczę się 13.04.03, 11:10
        On mi o niej mówił, ale funkjonowało to jako "moja koleżanka". Nawet mnie z
        nią poznał, he, he - już byłam wtedy w ciąży. Wróciliśmy do domu a on pewnie
        następnego dnia znów... TWierdzi, że nie chciał mnie zranić, zdradzić i że nie
        docenił wagi tego co robi. Dla niego był to rodzaj gry, mile łechcącej jego
        próżność. Nigdy nie sądziłam, że to przeżyję, ufałam mu ślepo i kochałam
        bardzo mocno.. Kocham go dalej, ale nie chcę myśleć o tym, że to zostanie ze
        mną na zawsze...Nie chcę sobie wymienić męża, ale marzy mi się chwilami, żeby
        zacząć wszystko od nowa z kimś innym z kim będę mogła znów uwierzyć w ideały,
        które miałam jeszcze dzień wcześniej, zanim ta sprawa wyszła...
        • gusiak_mama_kacperka Re: Flirt internetowy, a męczę się 13.04.03, 21:46
          Mój mąż ma kilka takich "internetowych kochanek". I co z tego? Ja mam "kolegę",
          bo chciałam zobaczć, jak to jest. Cóż - wszyscy uprawiają seks, to bradzo
          przerażające odkrycie wink
          Dzięki poznanemu koledze i flirtowi przez internet pierwszy raz przeżyłam orgaz
          z mężem. Seks po długim czsaie znów zaczął mi sprawiać przyjemność. A tym samym
          mojemu mężowi. Nasz związek zaczął kwitnąć. Jego "kochanki" zagadnęłam raz czy
          drugi... laski mają pomysły, warto je wykorzystać w domu. Traktuję to jako
          inspirację. Polecam takie podejście - nie ma poczucia winy czy poczucia
          krzywdy. Nie ma obwiniania się i wypominek.
          A wiele z tych flirtów kończy się autentyczną przyjaźnią, fajną znajomością na
          dłużej.
          Oczywiście wszystko zależy od relacji między małżonkami - my jesteśmy ze sobą
          szczerzy do bólu. I takimi pierdółkami jak internetowe flirty sie nie
          przejmujemy.
    • natder Re: Flirt internetowy, a męczę się 14.04.03, 15:50
      Jeżeli mój mąż miałby ochotę flirtować przez Internet - o.k. Jesli znajdzie
      laskę, której nie będą przeszkadzały pieprzne teksty - o.k., do przeżycia. Ale
      jeżeli facet pisze kilka razy dziennie do dziewczyny i to przez rok... to chyba
      jest w tym coś więcej niż niewiiny flirt. Pytanie zasadnicze - po co twój mąż
      spotkał się z tą dziewczyną? Raczej nie wierzę że po to, by jej powiedzieć że
      kocha swą żonę. Dla mnie sprawa jasna - to jest zdrada. Niech na kolanach błaga
      Cię o przebaczenie. A teksty - to nic nie znaczy, kocham tylko Ciebie - to
      śpiewka stara jak świat. A Ty się nie daj, głowa do góry, otrzyj łzy, zrób się
      na bóstwo, idź do kina albo zrób dla siebie coś o czym od dawna marzysz.
      Trzymam za Ciebie kciuki i przesyłam cieplutkie pozdrowionka.
      • pesteczka5 Re: Flirt internetowy, a męczę się 14.04.03, 17:22
        Mamo Kacperka, zupełnie obcy jest mi taki typ związku. właśnie dlatego wyszłam
        za mąż za mojgo męża, że mi w ogóle i w szczególe odpowiada, inaczej bym nie
        wyszła. Nie muszę szukać dopełnienia wszędzie wokół, i myszkować po obcych
        kuchniach, bo w domu dobrze i wykwintnie się najadam. Ani szukać afrodyzjaków ,
        aby być szczęśliwa z mężem, wierność to też afrodyzjak, nie wiesz, jaki...A
        pomiędzy przydeptanymi kapciami i nudą a ciągłym szarpaniem się, aby wygrać z
        innymi w oczach współmałżonka - jest miejsce na to, co czasami buzuje jak
        szampan, a czasami pachnie jak pączki w maśle, jest nasze, bliskie, znajome,
        pewne, wierne, ufne... Idealistka? Jeszcze mnie ten konik niesie, mimo że droga
        czasem wyboista... Ale fajny pan jedzie obok. I baby wokół na dystans!
        No to pa.
    • edziecko_gosiah Re: Flirt internetowy, a męczę się 15.04.03, 15:10
      wiesz, to nie do końca jest tak, że to nic w porównaniu z tym, co mnie
      spotkało... Kiedy rozmawialiśmy z mężem o tym co się stało, wyraźnie
      powiedziałam, że gdyby to trwało chociażby trzy m-ce to bym go wyrzuciła z
      domu, bez względu na dzieci... tylko, że Twój mąż nie posunał się do końca, nie
      doszło do tego ostatecznego... koszmarem dla kobiety byłoby połączenie tego, co
      spotkało mnie i Ciebie - fizyczne zbliżenie i trwający romans, wymiana
      gorących, pikantnych wiadomości, szukanie podniet i podsycanie żaru, którego
      brakuje mu w domu... w takiej sytuacji nie byłoby szansy w odbudowanie
      związku... przynajmniej takie jest moje zdanie. To też jest zdrada, tylko w
      innej formie... wiesz, zanim dowiedziałam się, że mój mąż kochał sie z inną
      kobietą ('spał' jak on to nazywa, bo kocha się tylko ze mną), to zaczęło się od
      przeczytania przez mnie sms'ow do niej... nie było tam nic o seksie, ogólne
      wyrażenia nt. miłości, że zawsze będzie o niej pamiętał... wtedy do głowy mi
      nawet nie przyszło, że się z nią kochał, a już wtedy poczułam ogromny ból w
      sercu, już wtedy odebrałam to jako zdradę... dopiero później doszła świadomość
      tego, że spędzili ze sobą noc...
      nie mogę Ci nicmądrego poradzić, bo sama nie mogę się pozbierać po tym, z czym
      mnie zetknął los... jedyne co mogę powiedziec, to rozmawiaj z nim o tym!!! mów,
      jaki ból Ci to sprawia, jak rani Twoje uczucia... rozmawiaj z nim, dopóki nie
      doszło do fizycznej zdrady, bo połączenie tych dwóch rzeczy jednocześnie
      oznaczałoby dla mnie koniec...
      życzę Ci dużo wytrwałości, własnej dumy i godności... nie krzycz, nie
      wyzywaj... zachowaj spokój i opanowanie... i rozmawiaj. napisz później jak to
      wszystko się rozwija, jak sobie z tym radzisz...
      pozdrawiam Cie bardzo serdecznie, Gosiah

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka