Dodaj do ulubionych

Wczoraj spotkałam kobietę, która ma 12 dzieci.

    • fergie1975 tak sie zastanawiam... 18.02.07, 11:13
      w sumie mogę zrozumieć i przyjąć argumenty za wielką kilkudzietną rodziną.
      ale niech mi ktos wytłumaczy dlaczego ta dzietność nie kończy się na 4 czy
      pięciorgu dzieci, tylko 9-12 ??? Czy po któryms dziecku z koleji jest juz
      wszystko jedno ile sie w sumie bedzie mialo potomstwa? Nie robi to już żadnej
      róznicy 5 czy 10? Bo może nie ma różnicy?
      • lola211 Re: tak sie zastanawiam... 18.02.07, 15:16
        Zeby miec tylko 5 w calym okresie rozrodczym nalezaloby zaczac w koncu stosowac
        jakas antykoncepcje.Te rodziny, gdzie jest 12 i wiecej dzieci po prostu sie nie
        zabezpieczaja , nie maja takiego zamiaru.I matki rodza, az zaczna przekwitac,
        wowczas sama natura staje na przeszkodzie dalszego rozmnazania sie.Wydaje mi
        sie, ze w wiekszosci przypadkow te osoby nie planuja ilosci potomstwa,
        przyjmuja to, co przyniesie los.
      • wiolontela Re: tak sie zastanawiam... 18.02.07, 15:23
        Paniom egoistycznie zapatrzonym we wnętrze własnego portfela nie mieści się
        chyba w kapeluszach, że można poświęcać czas dzieciom niekoniecznie na raty i
        taśmowo. Że można kochać i nauczyć miłości. A miłość to również odpowiedzialnosć
        za rodzinę. Także rodzeństwo.

        Znamiene jest, ze dzieci z rodzin wielodzietnych nie są zapatrzonymi w siebie
        gnojkami szpanującymi ceną najbardziej oryginalnych z oryginalnych adidasów,
        najnowszym modelem tak zwanej komórki i setką innych, równie ważnych, dowodów
        miłości rodzicielskiej. Znamiene jest również to, że dzieci z takich rodzin
        wyrastają na odpowiedzial;nych dorosłych, nie bojących się pracy i nie
        żerujacych na czyjejś kieszeni. Nawet jeżeli wyszły z rodzin ubogich.

        A`propos pataologii - polecam zajrzeć do statystyk - dużo więcej patologii, w
        słownikowym tego słowa znaczeniu, spotyka się wśrod rodzin z "niepatologiczną"
        ilością dzieci.

        Może parę głebszych odechów by się przydało i spojrzenie na sprawę z nutą
        obiektywizmu nie przez pryzmat własnych doświadczeeń, czemu dajecie przykład w
        co drugim poście.
        • hexella Re: tak sie zastanawiam... 18.02.07, 15:29
          Zgadzam się z Wiolontelą, używanie określenia patologia w związku z ilością
          posiadanych dzieci, jest grubym nieporozumieniem i świadczy o nieznajomości
          definicji pojęcia patologi społecznej, bo chyba o taką chodzi.
        • lola211 Re: tak sie zastanawiam... 18.02.07, 15:34
          > Znamiene jest, ze dzieci z rodzin wielodzietnych nie są zapatrzonymi w siebie
          > gnojkami szpanującymi ceną najbardziej oryginalnych z oryginalnych adidasów,
          > najnowszym modelem tak zwanej komórki i setką innych, równie ważnych, dowodów
          > miłości rodzicielskiej

          Moze dlatego, ze nie maja szans na szpanowanie czymkolwiek, bo zwykla komorka
          jest poza ich zasiegiem.
          • triss_merigold6 Re: tak sie zastanawiam... 18.02.07, 15:58
            Poza zasięgiem jest własne biurko i nowe buty na zimę a nie donaszane po
            starszym rodzeństwie.wink
            Wierzę, że są kwitnące finansowo rodziny z 12 dzieci - to te kilka dyżurnych z
            optymistycznych reportaży.
            Zafundowanie sobie 12 dzieci to zwyczajny i IMO mocno obrzydliwy brak kontroli
            nad własnym rozrodem.
            • wieczna-gosia Re: tak sie zastanawiam... 18.02.07, 17:45
              Osobiscie ja jadynaczka donaszalam po rodzenstwie i to nie wlasnym.
            • wiolontela Re: tak sie zastanawiam... 18.02.07, 18:24
              Idąc tym tokiem rozumowania nalezałoby stwierdzic, ze zafundowanie sobie choćby
              jednego dziecka, kiedy się jescze nie obrosło w tłuszcz, pierze i pokaźne konto
              jest tak samo obrzydliwym brakiem kontroli nad własnym rozrodem.

              Typowo konsupcyjne podejście. Znak czasów, de facto obrzydliwy.

              Rozumiem, ze Twoim zdaniem na powazanie liczyć moze li tylko rodzina/jednostka
              kwitnąca finansowo? Współczuję. To dopiero jest obrzydliwe.
              • haganna Re: tak sie zastanawiam... 18.02.07, 20:49
                Wiolontela, sama jesteś obrzydliwa. I do tego agresywna. Komu ty współczujesz?
                Chyba sobie.
                Obawiam się, że to ty masz problem z rozumieniem pojęć.
                • wiolontela Re: tak sie zastanawiam... 19.02.07, 13:03
                  To doprawdy budujące i miłe usłyszec taki komplement z ust obcej osoby:0)))

                  Bogu dziękować nie muszę sobie współczuć, bo nie cierpię na rozdwojenie jaźni.
                  Agresji zaś na tym forum tyle, ze moje pseudoA ginie w tłumie.
                  • haganna Re: tak sie zastanawiam... 19.02.07, 21:16
                    No i widzisz, przyjemność ci sprawiłam. Tak trzymać, co?
              • triss_merigold6 Taaa 18.02.07, 21:45
                Między jedynakiem a dwunastką potomstwa jest spora przepaść, podobnie jak
                między pokaźnym kontem a spaniem po dwoje-troje dzieci w jednym łóżku.

                Dwanaściorgu dzieci nawet najbardziej kochający rodzice nie będą w stanie
                poświęcić czasu i zainteresowania poza czynnościami typu nakarmić, ubrać,
                oprać, sprzątnąć, wyprawić do szkoły/przedszkola a i to w hałasie, rozgardiaszu
                i pośpiechu. Starszym dzieciom tacy płodni ukradną dzieciństwo, bo będą musiały
                pomagać przy młodszych zaharowanej matce.
                Nie chodzi nawet o pieniądze tylko o czas. Czas na rozmowę z każdym dzieckiem,
                wysłuchanie, pomilczenie, czytanie książek. W takim układzie żadne dziecko nie
                może mieć ani przez chwilę rodzica tylko dla siebie.
                A kasa też jest ważna. To nie PRL, liczy się dobra szkoła, studia, znajomość
                języków, internet w domu, uprawianie sportu - tylko bardzo zamożne wielodzietne
                rodziny mogą sobie na to pozwolić.
                Zwyczajnie, dzieci z rodzin w których jest owe dwanaścioro rodzeństwa mają/będą
                mieć gorszy start niż ich rówieśnicy z mniej licznych rodzin.
                A płodzenie takiej kupy dzieci bez refleksji nad przyszłością jest
                nieodpowiedzialnością i głupotą.
                • wiolontela Re: Taaa 19.02.07, 13:16
                  A gdzie jest napisane, ze każdy MUSI uprawiać sporty, miec interenet i znac
                  języki? Gdzie jest napisane, ze dobra matka wtedy jest dobrą matką, kiedy każde
                  dziecko ma ją choć przez chwilę tylko dla siebie?

                  Wyścig szczurów się kłania. Smiem stwierdzić, ze jedynak takiej "mądrej i
                  odpowqiedzialnej" mamusi biegajacy z jednych zajęć na drugie też nie ma rodziców
                  dla siebie. Bo skupieni na zarabianiu pieniedzy (koniecznie wszak muszą posiąść
                  trzeci próg) i fundowaniu maleństwu coraz to nowych i niezbędnych atrakcji, mają
                  mniej czasu dla niego niż matka kilkorga rozsądnie dysponująca swoim czasem. A
                  jeszcze nie spotkałam takiej wielodzietnej, która nie miałaby do perfekcji
                  opanowanej sztuki podzielności uwagi i czasu. I jakoś nie spotkałam dziecka z
                  wilodzietynej rodziny, które płakałoby nad swoim parszywym losem i "brakiem"
                  dzieciństwa.

                  Skąd w ogóle pomysł o zabieraniu dzieciństwa? Że dziecko wykonuje czynności
                  domowe? Że opiekuje sie rodzeństwem? Że ma ustalone zadania, które musi wykonac
                  dla dobra rodziny i jej sprawnego funkcjonowania? Rozumiem, ze dzieci pojedycze,
                  podwójne czy potrójne są zwolnione z takich "obowiązków"? Dziwne, bo nie raz i
                  nie dwa czytałam, również tutaj, o tym, ze od dzieci sie wymaga i od małego
                  wdraża w obowiązki.


                  • lola211 Re: Taaa 19.02.07, 15:13
                    Cos zbytnio upraszczasz.Taki jedynak niekoniecznie musi miec rodzicow
                    karierowiczow.Ja mam jedno dziecko, pracuje normalnie po 8 godz., mam czas dla
                    dziecka, a ono ma wszystko czego potrzebuje do normalnego dziecinstwa.Nie
                    gnieździ sie z rodzenstwem w 1 pokoju jak ja, do 16 roku zycia.
                  • triss_merigold6 Re: Taaa 19.02.07, 16:29
                    Nigdzie.
                    Tyle, że internet to podstawowe narzędzie komunikacji, osoba znająca język obcy
                    ma większe szanse na fajną pracę a kontakt ze sportem dobrze wpywa na rozwój.
                    Upraszczasz i tyle.
                    Wdrażanie w domowe obowiązki - sprzątnij swoje zabawki, odnieś talerzyk, zamieć
                    podłogę, wyprowadź psa - różni się od zajmowania się młodszym rodzeństwem non
                    stop kolor. Jak matka ciągle w połogu albo karmi to najstarsze mają
                    pełnoetatowe zatrudnienie przy młodszych dzieciach. Skala obciążenia jest inna,
                    rozumiesz? U mnie w klasie była dziewczyna własnie tak opiekująca się młodszym
                    rodzenstwem - sama ma teraz 1 dziecko i to dość późno urodzone. Dzieci miała
                    serdecznie dosyć.
                    Nie piszę o dwójce, trójce czy nawet szóstce dzieci tylko dwunastce. Dla
                    kobiety to 12 ciąż, 12 porodów, właściwie całe płodne życie poświęcone na
                    rozmnażanie. Rozumiem na początku XX wieku kiedy nie było skutecznych środków
                    antykoncepcyjnych ale teraz? Dla mnie to autentycznie obrzydliwe.
                    • agnieszkas72 Re: Taaa 19.02.07, 19:52
                      Na podstawie moich doświadczeń twierdzę,że bycie w połogu i karmienie nie
                      przeszkadza w zajmowaniu się trójką niewiele starszych dzieci(oprócz
                      noworodka),których pomoc ogranicza się do podania pieluszki,sprzątnięcia zabawek
                      czy spokojnej zabawy przez pewien czas.Więc to co piszesz o pełnoetatowej
                      obsłudze młodszego rodzeństwa to wyssane z palca bzdury i wielodzietnośc nie
                      oznacza absolutnie,ze taka sytuacja będzie miała miejsce.
                      • lola211 Re: Taaa 19.02.07, 20:06
                        To dobre dla cyborgow- opieka nad kilkorgiem malych dzieci, z noworodkiem u
                        piersi.Chyba ze te dzieci to jakies specjalne egzemplarze, nie absorbujace;0.
                        I pewnie ma sie jeszce mnostwo czasu dla siebiewink.
                        • agnieszkas72 Re: Taaa 19.02.07, 20:23
                          U mnie to była kwestia wyboru,u matek z 10 czy 12 zapewne konieczności.Teraz
                          dzieci mi podrosły i nie narzekam na zupełny brak czasu dla siebiesmile.Naprawdę
                          uważasz,ze trzeba być cyborgiem,żeby mając niemowlę ugotować obiad,zrobić
                          pranie,sprawdzić lekcje czy poczytać dzieciom w czasie karmienia?Nie spotkałam
                          się jeszcze z mamą wielodzietną,która biadoliłaby,że przy małym dziecku nie ma
                          czasu na nic.Nawet jesli dziecko ma kolki-a moje najmłodsze miało straszliwe...smile.
                          • lola211 Re: Taaa 19.02.07, 21:02
                            E, no pewnie ze ma czas- na pranie , sprzatanie i gotowanie, prasowanie
                            czasami.Toc nie twierdze, ze jej go na to nie starczasmile.
                      • triss_merigold6 Re: Taaa 19.02.07, 20:21
                        Nie masz dwanaściorga dzieci, nie? A to chodzi właśnie o taką liczbę.
                        Pranie na 12 dzieci, sprzątanie po 12 dzieci, gotowanie, zakupy etc.
                        • agnieszkas72 Re: Taaa 19.02.07, 20:38
                          Nie mam 12,ale zapominasz,ze przy tej dwunastce połowa to mogą byc
                          nastolatki.Które spokojnie zrobią sobie sniadanie,kanapki do szkoły,posprzątają
                          swoje pokoje.Jest nas w domu sześcioro.Zupy zawsze gotuję na dwa dni(czyli 12
                          porcji),smażę zawsze podwójną ilośc nalesników czy kotletów mielonych,więc
                          wyobrażam sobie ,ze gotowanie na 12 osób codziennie nie musi byc jakąs katorgą,
                          jeśli ma się długoletnia wprawę.Na pewno w takiej rodzinie młodsze dzieci nie
                          muszą zajmować się pracami domowymi,które je przerastają,a wkład ze strony
                          każdego starszego dziecka oznacza dla matki w sumie ogromną pomoc.Gdy byłam
                          nastolatką sprzątanie,zakupy,pomoc przy posiłkach to była dla mnie sprawa oczywista.
                          • lola211 Re: Taaa 19.02.07, 21:07
                            >,ze gotowanie na 12 osób codziennie nie musi byc jakąs katorgą

                            Katorga to jest CODZIENNE gotowanie, nawet dla malych rodzin, w zasadzie bez
                            roznicy czy sie bedzie smazyc 4 czy 12 kotletow.Ale to CODZIENNIE jest
                            traumatyczne, zwazywszy na to , ze posilki sa przynajmniej 3 i przygotowje sie
                            je jakis czas.zycie uplywa na gotowaniu, zmywaniu, doprawianiu, mieleniu, etc.
                            • triss_merigold6 Re: Taaa 19.02.07, 21:40
                              Dokładnie. Jeszcze na 3-4 osoby to można zamówić pizzę od czasu do czasu albo
                              kupić coś gotowego a przy mnóstwie dzieci to mało ekonomiczne.
                              Sorry, ale ja nie wierzę w sielankowe opowiastki o tym jak pięknie starsze
                              rodzeństwo opiekuje się młodszym wypełniając obowiązki rodziców. Raz na jakiś
                              czas owszem ale non - stop to zabieranie dzieciom dzieciństwa.
                              Moi znajomi własnie przywitali trzecie dziecko, najstarsza - już 16-letnia -
                              córka zapowiedziała, że "fajnie, chcieliście to macie ale proszę sobie nie
                              wyobrażać, że będę ganiać z wózkiem". I IMO ma panna pełne prawo do takiego
                              podejścia.
                          • makurokurosek Re: Taaa 20.02.07, 09:31
                            Autorka postu podała, że w domu została teraz trójka reszta jest pełnoletnia,
                            czyli jak już wcześniej wyliczałam kobieta zachodziła w ciąże 4 miesiące no
                            maksa rok po porodzie. Nie powierz mi chyba, że gromadka złożona z rocznego,
                            dwuletniego,trzyletniego, czteroletniego, pięcioletniego, sześcioletniego oraz
                            niemowlaka jest w stanie całkowicie się sobą zająć, oprać , przebrać, zrobić
                            sobie jedzenie, umyć się i położyć się spać. No biorąc pod uwagę że podobno były
                            bliźniaki więc może dzieci były troszkę starsze. podziwiam cię skoro przy takiej
                            gromadce znalazłabyś czas dla siebie
                            • agnieszkas72 Re: Taaa 20.02.07, 11:30
                              Poród ,połóg i karmienie to nie ciężkie kalectwo sprawiajace,że nie podnosi się
                              tyłka z łóżka przez pierwszy rok zycia dziecka,chociaż czytając fora internetowe
                              można sobie wyrobić taka opinię.Kobieta może opiekować się noworodkiem i
                              jednocześnie prać,gotować,wychodzić na spacer,zajmować się nieco starszymi
                              dziećmi.Nie dyskutujemy tutaj o mnie,bo 12 dzieci nie mam i mieć nie będę(co
                              najwyżej do szóstki może dociągnę).Przy tak wielkiej rodzinie czas dla siebie
                              nie jest zapewne priorytetem ani dla matki ani dla ojca.Uważam jednak ,ze i w
                              takiej sytuacji można dobrze wychować dzieci i odpowiednio o nie zadbać,chociaż
                              jest to niewątpliwie wielkie wyzwanie.A jeśli nie według was,to gdzie postawić
                              granicę?10 jest ok,może 8,4,a może dwójka to maksimum?Nie da się tego
                              stwierdzić,więc nie można przyjąc jako pewniak,ze wychować 12 się nie
                              da.Przykładów pozytywnych trochę się w tym wątku pojawiło.
                              • makurokurosek Re: Taaa 20.02.07, 11:45
                                wiesz ja miałam łatwy poród po którym od razu zajmowałam się małą, i cały czas
                                to robie. Nie wykorzystywałam ani moich teściów ani mojej mamy.
                                Nie chodzi o to , że nie da się wychować tylko dzieciaków, tylko że wiele rzeczy
                                jest kosztem dzieci. Dzieci z tak licznych rodzin mają zupełnie inne dzieciństwo
                                , o ile zajmowanie się młodszym rodzeństwem można nazwać dzieciństwem
                                • agnieszkas72 Re: Taaa 20.02.07, 12:10
                                  Wiele rzeczy w takiej rodzinie jest kosztem rodziców-o tym,co i czy naprawdę
                                  dzieci tak wiele tracą tak naprawdę nie masz pojęcia.Twierdzenie,że przez
                                  posiadanie rodzeństwa traci się dzieciństwo jest bzdurą.Moje dzieci maja siebie
                                  i dzięki temu ich dzieciństwo jest o wiele bogatsze i bardziej radosne niż moje
                                  jako jedynaczki.I już ostatni raz:przy prawidłowej organizacji i normalnych
                                  (trzeźwych,nieupośledzonych,odpowiedzialnych)rodzicach w bardzo dużej rodzinie
                                  dzieci,ani młodzież nie muszą mieć o wiele więcej obowiązków domowych-jest ich
                                  więcej,więc ich pomoc sumuje się-jest większa niż pomoc starszych dzieci gdy
                                  jest ich np dwoje.
                                  Muszę zapytać najstarszego syna czy dużo stracił bawiąc się z bratem i siostrą
                                  gdy ja karmiłam sobie spokojnie niemowlaka.Przecież według ciebie odwalał wtedy
                                  straszna katorgę "zajmując się "młodszym rodzeństwem.Może mi wybaczy:nie musiał
                                  wtedy prać sobie ubrań i gotować obiadu....DD
            • mbwj88 Re: tak sie zastanawiam... 18.02.07, 20:55
              włączę się
              znam wiele dorosłych ludzi z rodzin wielodzietnych
              wartościowych ludzi
              a w życiu ważne jest ono samo
              kiedyś zaplanowałam i poroniłam, jakaś kobieta w szpitalu mi powiedziała
              "człowiek planuje Pan bóg krzyżuje"
              trochę więcej pokory życzę

              • makurokurosek Re: tak sie zastanawiam... 19.02.07, 09:03
                nikt nie pisze ,żę dzieci z takich rodzin są niewartościowi, wręcz odwrotnie są
                bardzo wartościowi, odpowiedzialni. Często uzyskali to dzięki utracie
                prawdziwego dzieciństwa. Wkurza mnie to, że na tym forum każda pociesza matkę
                dwójki dzieci która ma doła, bo nie ma chwili dla siebie, a nie potraficie
                zrozumieć, że dziecko z rodziny wielodzietnej do osiągnięcia samodzielności
                nigdy nie będzie miało chwili dla siebie, nawet nie będzie się skarżyło bo prze
                ciesz to jego obowiązek pomagać i zajmować się rodzeństwem. To jest chore
                manipulowanie dzieckiem, i w imię czego
        • haganna Re: tak sie zastanawiam... 18.02.07, 20:58
          Patologia społeczna - " zjawiska społecznego zachowania się jednostek i grup
          społecznych sprzeczne z wartościami danej kultury".
          W naszej kulturze dzieciom poświęca się czas, pilnuje się, by skończyły studia
          i by miały co jeść i w co się ubrać. Rodziny wielodzietne tego nie są w stanie
          zapewnić. Nie łudźmy się i nie teoretyzujmy - w Polsce zaledwie niewielki
          procent płaci najwyższy PIT, więc o czym, a raczej o kim my mówimy, że stać go
          na 10 dzieci!
          I nie pisz bzdur, że matka jest w stanie poświęcić czas całej gromadce.
          Dziecko, które ma komórkę i oryginalne adidasy to według ciebie "zapatrzony w
          ciebie gnojek"? Masz kompleksy czy walnęłaś się ostatnio w główkę?
          Uważasz, że status materialny (a nie wychowanie) determinuje takie cechy jak
          pracowitość, odpowiedzialność, samodzielność i niezależność? Chyba nie masz
          pojęcia o czym piszesz!
          • wiolontela Re: tak sie zastanawiam... 19.02.07, 13:22
            Nie w "ciebie" a siebie, tak gwoli ścisłości. Tak, w większości tak własnie
            jest. Nieja uwazam, ze status materialny determinuje, uwazają to wszytskie te,
            które suchej nitki nie zostawiaja na wielodzietnych, lżąc je równiez za "brak
            środków" do życia i na wychowanie.

            Proponuję wpierw zapoznac się z wyznacznikami naszej kultury nie zaś rzucać z
            sufitu wzięte informacje, ze "W naszej kulturze dzieciom poświęca się czas,
            pilnuje się, by skończyły studia
            > i by miały co jeść i w co się ubrać."

            Na wielodzietnosć stac tych, którzy sa w stanie ofiarowac dzieciom coś wiecej
            niż tylko pieniądze. I tak zawany "czas" uncertain Jak widać jednak nie jest to jasne i
            zrozumiałe dla tych, którzy nie są w stanie pojąć czym jest czas dla dziecka.
            • lola211 Re: tak sie zastanawiam... 19.02.07, 21:10
              Wiolontela- ideal rodziny wielodzietnej- piekny.Szkoda, ze mało kiedy
              pzrzystajacy do rzeczywistosci.Ja sie napatrzlam na wielowielodzietnych - no
              sorry, ale w wiekszosci przypadkow to wylegarnia dziadostwa.
            • haganna Re: tak sie zastanawiam... 19.02.07, 21:14
              > Nie w "ciebie" a siebie, tak gwoli ścisłości.
              ??? O co ci chodzi?
              "Lżąc"? Toż to słówko z Radia Maryja! Wow!
              Podaj mi proszę wyznaczniki naszej kutlury, skoro uważasz, że masz patent na
              nieomylność i "wiesz lepiej" wink.
              Powiedz też proszę, co dla ciebie oznacza wyrażenie "tak zwany czas".
              Rozumiem, że my "nie jesteśmy w stanie pojąć czym jest czas dla dziecka", a ty
              jako jedyne guru na tej ziemi jesteś i wiesz najlepiej tylko wszyscy naokoło
              się nie znają.
              Wiesz co mi twój bełkot przypomina? Takiego jednego kandydata na radnego spod
              Białegostoku... "i nic nie będzie" hihihi. Pozdrawiam pana Kononowicza.
              • triss_merigold6 Re: tak sie zastanawiam... 19.02.07, 21:41
                Pewnie, dzieciom wcale nie jest potrzebny czas poświęcany przez rodziców.wink
                Wystarczy napłodzić a dalej się wychowają jakoś.
            • makurokurosek Re: tak sie zastanawiam... 20.02.07, 09:34
              oczywiście bozia dała bozia wychowa,
      • wieczna-gosia Re: tak sie zastanawiam... 18.02.07, 17:42
        poniewaz miedzy 5 a 10 jest taka sama roznica jak miedzy 1 a 5- rownie dobrze
        mozna sie zapytac dlaczego nie jedynak? Taniej wyjdzie, cala milosc dla niego,
        wszystko mu mozna w zyciu dac i zrealizowac sie zawodowo. Pelna sielanka smile))
        • makurokurosek Re: tak sie zastanawiam... 19.02.07, 09:06
          szkoda ,że nie widzisz tej różnicy. Proponuję dorób sobie piątkę to może ją
          zobaczysz, a jak nie ty to na pewno twoje dzieci.
        • agnieszkas72 Re: tak sie zastanawiam... 19.02.07, 09:26
          Znam z bliska tylko jedna bardzo dużą rodzinę.Pan,który nam kładł kafelki miał
          11 dzieci.Był zaradny i pracowity więc spokojnie zarabiał na całą gromadkę,żona
          była w domu,dzieciaki zadbane.Myślę,że rosną na przyzwoitych ludzi.Już Gosia to
          napisała,a ja myślę podobnie:nie da się określić ilości dzieci,od której
          rodzice"na pewno"sobie nie poradzą.Jeśli chodzi o starsze dzieci,to bzdurą jest
          twierdzenie,że pomoc mamie,zabawa z młodszym rodzeństwem zabiera im
          dziecinstwo.Nie rozmawiamy np musi troszczyć się o ugotowanie obiadu dla stadka
          maluchów.Rodziny patologiczne niekoniecznie muszą byc wielodzietne.W każdej
          normalnej rodzinie dzieci pomagają odpowiednio do wieku-w rodzinie wielodzietnej
          przekłada się to na pomoc wielką i bardzo efektywną.
          CZytałam kiedys artykuł o dużej rodzinie z dziesięciorgiem dzieci-tam starsza
          siostra,studentka anglistyki poswięcała swój czas na lekcje z młodszym
          rodzenstwem.Nie sądzę,zeby była do tego zmuszana:praca i miłość włożona w dzieci
          jest naprawdę świetną inwestycją.
          Jesli chodzi o planowanie,trzeba zdać sobie sprawę z tego,że są pary bardziej
          płodne od innych,dla których aborcja nie jest jednak sposobem na regulowanie
          ilości dzieci w rodzinie.Okreslanie narodzin kolejnych dzieci w rodzinie jako
          bezmyślne i obrzydliwe uważam za dowód straszliwej ciasnoty umysłu.Nikt nikogo
          nie zmusza do tworzenia rodziny wielodzietnej.Pokora czasami się przydaje:nigdy
          nie wiadomo,kim będą w przyszłości wasze dzieci-to,że jest ich tylko dwójka np
          niekoniecznie musi od razu oznaczać świetlaną przyszłośc.
          • makurokurosek Re: tak sie zastanawiam... 19.02.07, 12:09
            nikt nie mówił o aborcji , a antykoncepcja chyba od dawna nie jest już tematem
            tabu.
            • hancik5 Re: tak sie zastanawiam... 19.02.07, 13:24
              A w ogóle to co Was to obchodzi, ile kto ma dzieci ?

              Ja w życiu bym dużo nie chciała, ale absolutnie tego nie oceniam i uważam wręcz
              takie dziamolenie jak Wasze za objaw braku taktu i nadmiaru "wszechwiedzy',
              która skutkuje później płakaniem Waszych przyszłych synowych...

        • wiolontela Re: tak sie zastanawiam... 19.02.07, 14:36
          Gosia, koniecznie obowiązkowo i natychmiast musisz sobie dorobić wink Wiesz,
          bieda, emocjonalny chlód i oddalenie, namiastka matki z macicą poniewierającą
          sie po podłogowych klepkach. Rażacą niodpowiedzialnosć, moja droga. I weź nie
          ściemniaj, że sie zwijasz po porodach jak ślimak po deszczu. Pitu pitu...

          Biedne Twoje dziatki. Niedokochane. Niedokształcone. Niedopilnowane. Może
          jeszcze portki donaszają? I komóry nie najnowszej generacji, co?

          A FE!!!
          • wieczna-gosia Re: tak sie zastanawiam... 19.02.07, 14:41
            dzieci maja komorki generacji nowszej niz moja smile))
            • wiolontela Re: tak sie zastanawiam... 19.02.07, 15:11
              No i łot? To Twoim zdaniem świadczy o odpowiedzialności?

              A, ze tak wytknę paluchem, nie wpsomniałaś jakiej generacji jest Twoja?
              • wieczna-gosia Re: tak sie zastanawiam... 19.02.07, 15:38
                moja jest takiej generacji w ktorej komorki nie miescily sie w kieszei i sluzyly
                obronie cywilnej dzieki wadze (mozna grzmotnac, z pol kilo wazy..)
                • dzindzinka Re: znam kobietę, 19.02.07, 20:59
                  która ma jedenaścioro dzieci - to moja ciotka. Są już dorosłe, mają rodziny,
                  pracę, ładne domy. Są wartościowymi ludźmi. Ciotka nie miała łatwego życia: mąż
                  bardzo ją kochał (przepiękna kobieta była, widać to nawet dziś, chociaż jest już
                  po siedemdziesiątce), ale niestety lubił popijać. Z tego co wiem nie głodowali,
                  ale wiele lat gnieździli się w maleńkim domku - pokoju z kuchnią.
                  Znam rodzinę, w której jest 10 dzieci. Najstarsze studiuje, najmłodsze ma 5 lat.
                  W tym wypadku jestem pewna, że to był świadomy wybór. Dzieci zadbane, grzeczne,
                  dobrze się uczą, ale tatusia widzą rzadko. Pracuje od świtu do nocy.
                  • triss_merigold6 Re: znam kobietę, 19.02.07, 21:36
                    Chciałabyś dla swojej córki/syna dwanaściorga potomstwa?
                    • dzindzinka Re: znam kobietę, 20.02.07, 08:23
                      triss_merigold6 napisała:

                      > Chciałabyś dla swojej córki/syna dwanaściorga potomstwa?

                      W życiu, zwłaszcza dla córki. Te kobiety mają ciężkie życie. Tatuś dziesiątki
                      sam przyznał, że trzyma żonę w domu. To fajny facet, ale niestety maniak
                      religijny. Żona taka sama, więc im dobrze.
                      Osobiście uważam, że dwoje dzieci najzupełniej wystarczy, góra troje. Moja córka
                      upomina się o siostrę Karolinkę, ale nic z tego. Sama ostatnio bardzo interesuje
                      się dziećmi (ma niecałe 6 lat), ale mówi o jednym czasem dwójce. Najlepiej
                      adoptowanej, bo nie chce mieć dziury w brzuchu. Zażądała pokazania którędy
                      wychodzą dzieci, więc pokazałam jej bliznę po cc.

                      Jeśli chodzi o ciotkę, to muszę powiedzieć, że teraz ma fajnie. U niej (w
                      wielkim i pięknym domu) zawsze dużo ludzi, dzieci ją kochają, dbają o nią.
                      Trzeba przyznać, że dzieci jej się udały, wnuki również. Niedawno została
                      prababką. Ale co przeszła z pijakiem to jej.
                    • bunny.tsukino Re: znam kobietę, 20.02.07, 08:30
                      Nie, ale 5 tak smile)
                      Mój tato wychował się w licznej rodzinie. 10, 11, czy 12 nie pamiętam, bo było
                      też przyrodnie rodzeństwo.
                      Paradoksalnie dziadek był najbogatszy we wsi. Tyle rąk do pracy!! Mógł sobie
                      pozwolić na oborę, pole, fermę, sad i hodowlę koni, bo było komu robić. tata
                      jako ten +- środkowy zajmował się młodszymi. Dziś bez obaw mogę mu powierzyć
                      Synka. Lepszy jest niż super Niania.
                      Ale:
                      -po podstawówce zakończył edukację. Pieniądze na naukę, były dla tych
                      najmłodszych. Jakby każde wyjechało do miasta się kształcić, to kto by pracował?
                      -Żal Babci. całe życie rodziła, karmiła, wstawała z kurami .
                      Moje zdanie: jak kogo stać by zapewnić godziwe warunki wszystkim dzieciom i
                      czuje się na siłach, to czemu nie.
                  • makurokurosek Re: znam kobietę, 20.02.07, 09:39
                    wiesz przypomina mi to idiotyczną sytuację ze studiów (osobiście byłam świadkiem
                    tej sytuacji) dziewczyna ode mnie z roku poszła do dziekanatu pytać się czy może
                    złożyć ponownie podanie o socjalkę bo zmieniła się jej sytuacja , ojciec został
                    zwolniony z pracy. Kobieta oczywiście nawet pani musi, proszę dochód rodziny
                    podzielić na członków rodziny pomijając ojca. No tak skoro ojciec nie zarabia to
                    po co on rodzinie. Tego twojego też trzymają tylko po to by kasę przynosił , a
                    jak go zwolnią to fora ze dwora smile.
                    Te dzieci musza mieć więc super relacje ze swoim ojcem
    • nisar Re: Wczoraj spotkałam kobietę, która ma 12 dzieci 20.02.07, 09:58
      Dla mnie osobiście to nieogarnialne.
      I to nie organizacyjnie - to akurat sądzę da się zrobić, ale wychowawczo. Mam
      na myśli czas poświęcany dzieciom nie hurtem, ale pojedynczo, bo przecież każde
      jest inne. I powinno wzrastać z taką świadomością, że jest odrębną jednostką.
      W książce Siesickiej o jej dzieciach (miała piątkę) najmłodszy syn powiedział
      kiedyś "bo jak ja liczę to zawsze mi wypada, że mnie jest pięcioro". I tu widzę
      problem.
      • zojkaojka Re: Wczoraj spotkałam kobietę, która ma 12 dzieci 20.02.07, 12:10
        Statystycznie patologi jest więcej wśród NIE wielodzietnych bo jest ich po
        prostu więcejsmile.A procentowo w obu grupach pewnie podobnie, zważywszy na dużą
        grupę wielodzietnych z wspólnot odnowy itp. Fascynujące jest to obrzucanie
        sie "obrzydliwością", "niekontrolowanym rozrodem", "konsumpcjonizmem"itp. Jakby
        wszystkich coś kłuło w tym wątku. Kompleksy obu stron?smile))
        Historia zna zorganizowane akcje kontroli urodzeń,przymusowe sterylizacje a
        nawet aborcje. Znaczna część ich autorów uważana jest za zbrodniarzy. A
        przecież chcieli dobrze,jak wy, nie? No bo po co np.Cyganom tyle dzieci,
        prawda? No i biednym też się nie powinno pozwalać, prawda? Ciekawe od którego
        licząc dziecko jest "obrzydliwym dowodem nie panowania nad własną
        seksualnością"? Całkiem zastrzelił mnie tekst mamakurosek: "nikt nie pisze ,żę
        dzieci z takich rodzin są niewartościowi, wręcz odwrotnie są
        bardzo wartościowi, odpowiedzialni. Często uzyskali to dzięki utracie
        prawdziwego dzieciństwa". Zawsze mi się wydawało że to jest cel życia-stać się
        dobrym , wartościowym człowiekiem, a nie cel-mieć super dzieciństwo, lub
        jakikolwiek inny etap życia. Jeśli dzięki takiemu dzieciństwu jakie opisuje się
        tu , wyrastają super ludzie to znaczyłoby to że jest to dobre dzieciństwo, nie?
        • ledzeppelin3 Re: Wczoraj spotkałam kobietę, która ma 12 dzieci 20.02.07, 14:43
          Nie sądzę, aby matka i ojciec była w stanie zapewnić całej dwunastce
          wystarczającą ilość uwagi i nie oszaleć z powodu kompletnego zarobienia.
          Nie chciałabym, żeby moje starsze dzieci były skazane na opiekę nad młodszymi-
          czy chcą, czy nie.
          Kwestie finansowe są tu nawet sprawą drugorzędną.
          Oczywiście patrzę przez pryzmat posiadania dwójki małych dzieci, gdzie praca
          przy nich jest od rana do wieczora, więc moja ocena jest subiektywna i być może
          mylna.
          Aby posiadać dwanaścioro dzieci trzeba mieć końskie zdrowie i zero wyobraźni.
          Wtedy to jest możliwetongue_out
        • sara.24 Re: Wczoraj spotkałam kobietę, która ma 12 dzieci 20.02.07, 15:31
          Całkiem zastrzelił mnie tekst mamakurosek: "nikt nie pisze ,żę
          > dzieci z takich rodzin są niewartościowi, wręcz odwrotnie są
          > bardzo wartościowi, odpowiedzialni. Często uzyskali to dzięki utracie
          > prawdziwego dzieciństwa". Zawsze mi się wydawało że to jest cel życia-stać
          się
          > dobrym , wartościowym człowiekiem, a nie cel-mieć super dzieciństwo, lub
          > jakikolwiek inny etap życia.
          Mamakurosek wspominała w swoim poście o dzieciach którym odebrano dzieciństwo,
          które musiały o wiele wcześniej niż inne same o siebie się troszczyć. Nie sądze
          żeby chodziło Jej o ogół dzieci z rodzin wielodzietnych, tylko o takie którym
          było bardzo ciężko, które dotknęła patologia i nie zaznały w dzieciństwie
          szczęścia.

          > Jeśli dzięki takiemu dzieciństwu jakie opisuje się
          > tu , wyrastają super ludzie to znaczyłoby to że jest to dobre dzieciństwo,
          nie?
          Niekoniecznie. To, że pewnym osobom mimo trudnego dzieciństwa, udało się zostać
          wartościowymi ludźmi, w dużej mierze zawdzięczają swojej wewnętrznej sile.
          Żadna w tym zasługa rodziny, która nie potrafiła dać im w dziecństwie tego
          czego każde dziecko potrzebuje. Nie da się chyba wyciągać wniosku, że skoro
          mimo cieżkiego dzieciństwa komuś udało się jakoś wyjść na ludzi, to jest to
          zasługa jego rodziny. Znam kilka osób, które mimo piekła w dzieciństwie stały
          sie odpowiedzialnymi, dobrymi ludźmi. O ich dzieciństwie i rodzinie da się
          powiedzieć wiele, ale z pewnością nie to że były dobre.
        • makurokurosek Re: Wczoraj spotkałam kobietę, która ma 12 dzieci 20.02.07, 16:38
          po pierwsze makurokuroska, czyli duszek kurzyk . po drugie wiadomo, że praca
          zarobkowa uczy szacunku do pieniędzy, czyli powinniśmy pięcioletnie dziecko
          wysyłać do pracy, aby szybciej nauczyło się pracować, stało się odpowiedzialne i
          umiało uszanować pieniądze. Dzieci z rodzin wielodzietnych zazwyczaj są
          odpowiedzialne bo bardzo wcześnie musiały wydorośleć.
          • zojkaojka Do makurokuroska 20.02.07, 21:20
            "Dzieci z rodzin wielodzietnych zazwyczaj są
            > odpowiedzialne bo bardzo wcześnie musiały wydorośleć."
            No i co w tym złego? Może lepiej wcześnie niż wcale? Mi nie chodzi o
            gloryfikowanie tych rodzin, są jakie są,każda inna zapewne. Mają inne problemy
            i inne plusy, są wśród nich patologie ale są pewnie i geniusze i przeciętniacy.
            Jak wszędzie. Nie podoba mi się za to sposób w jaki ty piszesz o ludziach. Bo
            rodzice wielodzietni to ludzie, wiesz? Niekoniecznie z samego faktu ich
            wielodzietności wynika że gorsi, głupsi, bez wyobraźni, cyborgi, cielne krowy,
            i jakie tam jeszcze powymyślacie epitety. Nie podoba mi się taki stosunek i
            forma jego wyrażania. Również gdy dotyczą bezdzietnych, lub mam jedynaków,
            dwojga, trojga itd. wyzywanie i epitety są poniżej krytyki. A generalnie
            argumenty ad personam świadczą o braku...argumentów.
            • jktasp Do zojkaojka 20.02.07, 21:33
              W 100% zgadzam się z Tobą.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka