Dodaj do ulubionych

moja tesciowa i jej swietne pomysly na zycie

06.02.07, 18:18
moja tesciowa ma mnostwo ciekawych pomyslow, np:
- dziecko powinnam karmic tylko piersia, co z tego ze ma refluks i wyszystko
trafialo na moja bluzke i jego ubranko i nie przybieral na wadze, do dzis
dzien mi wypomina ze daje mu sztuczne
- pampersy sa do dupy, tylko tetrowych pieluch mozna uzywac
- nie mozna kupowac zupek i deserkow dla dziecka ze sloiczkow, bo to sama
chemia
- kategorycznie nie wolno kupowac nic, co jest w metalowych puszkach, tak
wiec zegnajcie, kukurydzo, groszku, paszteciku, rybko w pomidorach, bo to
niezdrowe
- nie wolno jesc ryzu, bo jest modyfikowany genetycznie
- nie wolno kupowac mrozonek, trzeba kupic np.kilogram marchewki, umyc ja,
obrac, pokroic i ugotowac, co zajmuje kupe czasu, no ale coz, podobno tak jej
najlepiej a mrozonki to jeden wielki syf!
- zakupy mozna robic tylko w malych osiedlowych sklepikach, ewentualnie w
MarcPolu, nigdy w duzych hipermarketach, bo trzeba kupowac u Polakow, co z
tego ze mleko ktore pije moj syn w MarcPolu kosztuje 40zl, a w markecie 30?

Do tego wkurza mnie tym, ze nie moge zostawic dziecka na 2minuty samego w
pokoju jak nie spi, bo od razu do niego leci i go bierze na rece(moi rodzice
pytaja czy moga go wziac na rece albo czekaja az sama go wyjme z lozeczka i
im dam), mowi do niego "zaraz dostaniesz papu", az mi sie noz w kieszeni
otwiera, moje dziecko dostaje jesc a nie jakies tam papu, ale ile razy mozna
to powtarzac?
Dzis uslyszalam ze nie powinnam na raz schodzic z Malym i z wozkiem na dol(co
z tego ze zmienila zdanie na temat zamiany mieszkania na 2 mniejsze i to
tylko i wylacznie dzieki niej musze sie szarpac i wnosic oraz znosic wozek z
4 pietra, bez windy)

Narazie to na tyle, ale z pewnoscia cos jeszcze dopisze, w wolnej chwili.
Obserwuj wątek
    • lizavietta powiedz jej 06.02.07, 18:24
      powiedz jej, ze dziękujesz za te porady ale nie skorzystasz...smile
      • edytek1 Re: powiedz jej 06.02.07, 18:37
        Twoja teściowa to klasyka karmienie , pieluchy i inne okołodzieckowe. Zgodzę
        sie natomiast, że świeże jedzenie jest zdrowsze niż puszkoe , ale te ma inne
        zalety ( łatwość i szybkość przygotowania) długi termin przydatności do
        jedzenia.
    • walczakowa3 Re: moja tesciowa i jej swietne pomysly na zycie 06.02.07, 18:30
      Współczuje tesciowej!!! Z tego co piszesz to chyba ten najgorszy typ...ja mam
      taki charakter że jak cos mi sie nie podoba to mówie to tesciowej otwarcie. Ona
      o tym wie i to ceni. Nie wtrąca się w wychowanie naszej Małej. Spróbuj pogadac
      z teściowa i powiedziec jej co ci sie nie podoba. Jak nie poskutkuje ukróć
      teściowej kontakt z synkiem(jeżeli to możliwe). Może wtedy cos zrozumie...
      powodzenia!!!
    • kasiulkkaa Re: moja tesciowa i jej swietne pomysly na zycie 06.02.07, 18:30
      A kto ci kaze mieszkac z tesciową? Moze dla odmiany dzięki sobie kupisz
      mieszkanie, bo na razie tylko narzekasz.
      • marzeka1 Re: moja tesciowa i jej swietne pomysly na zycie 06.02.07, 18:33
        Też nie rozumiem.Mieszkasz z teściową, w jej mieszkaniu tak? Jesli tak, to dlaczego narzekasz, idź na swoje, wizyty ogranicz do minimum i spokój.
    • fankajanka Re: moja tesciowa i jej swietne pomysly na zycie 06.02.07, 18:35
      Twoja tesciowa ma racje- pampersy sa do dupysmile
      • aguskin Re: moja tesciowa i jej swietne pomysly na zycie 06.02.07, 18:39
        oj, jak bym moja chrzesna slyszala,
        moze one razem jakas mdyfikowana szkole konczyly,
        naszczescie mam z nia coraz rzadszy kontakt, to jej gadanie flaki mi
        przewracalo.
    • oxygen100 Re: moja tesciowa i jej swietne pomysly na zycie 06.02.07, 18:45
      spytaj tesciowa czy wie co to znaczy zywnosci modyfikowana genetyczniesmile)
      Zaloze sie ze nei bałdzosmile)
      Otoz to nic innego jak wprowadzone do komorkiroslin geny wystepujace w naturze
      ale np. w innych gatunkach roslin. dzieki temu np. pomodory moga miec zapach
      ananasow, jablka osiagac wieksze rozmiary a marchewka jest niesmaczna dla
      robali. Zadne cuda na kiju. A ludzie wesza i szukaja podstepu ze modyfikowane
      znaczy trujace a to nieprawda (przynajmniej nei ma jednoznacznych dowodow).
      Zreszta w przewodzie pokarmowym i tak sie wszystko trawi wiec....
      • fergie1975 Re: moja tesciowa i jej swietne pomysly na zycie 06.02.07, 21:12
        niech się lepiej zapyta: czy to prawda że pomidory genetycznie modyfikowane
        mają geny, podczas gdy niezmodyfikowane nie?
        To moje ulubione pytanie jęsli chodzi o żywność modyfikowaną genetycznie.
    • donatta Re: moja tesciowa i jej swietne pomysly na zycie 06.02.07, 18:45
      Usmiechaj się i ignoruj. Albo mów: dziękuję, ale obecnie są inne metody
      wychowywania dzieci niż 20/30 lat temu, albo - stosuję się do porad pediatrów.

      A tak na marginesie - z tymi puszkami i mrożonkami to akurat ma rację. Chociaż
      ja dzieciom też daję.
      • e_r_i_n Re: moja tesciowa i jej swietne pomysly na zycie 06.02.07, 21:55
        donatta napisała:

        > A tak na marginesie - z tymi puszkami i mrożonkami to akurat ma rację. Chociaż
        > ja dzieciom też daję.

        Z puszkami może tak, natomiast mrożone warzywa porzadnych firm sa lepsze, niż
        pedzone 'nowalijki' zimą.
    • monia145 No i co? 06.02.07, 18:49
      Czy ta historia ma jakąś puentę?
      Mamy Ci współczuć, czy piszesz dla rozluźnienia naszych zwieraczy?;P

      Twoja teściowa nie jest taka najgorsza...wredniejsze się zdarzają...niech gada,
      co jej żałujesz.....wymyśl jakieś cięte riposty, to może kiedyś dojrzeje
      kobieta, żeby zamilknąć.....

      Mimo wszystko- powodzenia życzęsmile
    • bj32 Re: moja tesciowa i jej swietne pomysly na zycie 06.02.07, 18:57
      Zgadzam się z Fankajanką i Twoją teściową odnośnie pampersów. A Ty do czego ich
      używasz?wink
      Co do reszty - cóż urok teściowyczh. Albo ukrucisz zdecydowanie (da się), albo
      ograniczysz kontakty, albo musisz się z tym pogodzić. Innej opcji nie widzę.
      • pesteczka5 Re: moja tesciowa i jej swietne pomysly na zycie 06.02.07, 19:09
        Teściowa jak teściowa... Rób swoje.
        To, że w puszkach samo zdrowie, to też nie do konca prawda, tylko z kolei Twój
        pomysł - do którego masz święte prawo zresztą.
        Może jest upierdliwa, ale nie żaden hardcorewink
    • acorns Twoja teściowa ma w większości rację 06.02.07, 19:10
      Na to kobieta ma piersi i pokarm, żeby dziecko tym karmić a nie kupować
      sztuczne. Tak samo po to jest matką, żeby dziecku ugotować a nie tuczyć go
      sztucznymi paszami ze słoiczków. Jakoś moja matka mogła mi ugotować zupki,
      zrobić sok z marchwi i korona jej z głowy nie spadła. Ja również mogłem
      ugotować zupki dla Młodej i soczki jej robić, bo moja była żona to był pasożyt
      i nierób. Jedyne co robiła, to karmiła ją piersią, bo wyjścia innego nie miała.

      Ty natomiast masz rację z tym "papu". Też nie nawidzę jak ktoś tak do dziecka
      mówi. Jak dzieciak ma się nauczyć ludzkiej mowy jak każdy tylko "a ciu ciu ciu,
      papu, bubu, sisi" i h. wie co jeszcze.
      • 1514a Re: Twoja teściowa ma w większości rację 06.02.07, 19:16

        Jeżeli chodzi o papu , to moja teściowa jest jeszcze lepsza bo mówi razem ze
        swoja córką am papa. Ja do swoich nie pozwoliłam, tak gadać.
      • demarta acorns 06.02.07, 20:06
        a jak twoja mama czysto teoretycznie robiłaby kupę codziennie o szóstej rano,
        to znaczy, że wszystkie kobiety na świecie też tak muszą?

        w życiu chodzi właśnie o to, żeby się jeden drugiemu w paradę nie wchrzaniał i
        nie mówił, że ma robić tak samo jak on.
        gdybym była twoją żoną, też wolałabym być "byłą" wink))
        • acorns Re: acorns 06.02.07, 21:18
          > gdybym była twoją żoną, też wolałabym być "byłą" wink))

          Tylko dlatego, że wymagam dbania o dziecko i tego, że to dziecko ma być
          najważniejsze a nie kaprysy żonki? To chyba dobrze robię. A jak dla jakiejś
          matki jej własne dziecko nie jest najważniejsze na świecie to już nie moja
          wina. Nikomu takiej żony nie życzę, nawet wrogowi. Po prostu szkoda mi dzieci.
          • fergie1975 Re: acorns 06.02.07, 21:19
            a nie brałeś pod uwagę ze dziecko znajdzie druga połówke i odejdzie w siną dal,
            a ty nawet już kaprysów zony nie będziesz miał ...?
            • acorns Re: acorns 06.02.07, 21:30
              Już znalazła, ale jeszcze nie zamierza odchodzić w siną dal.
              Żon mogę zmienić i 20 po kolei, a dziecko zawsze będzie moje i to się nie
              zmieni.
              • fergie1975 Re: acorns 06.02.07, 21:43
                acorns napisał:

                > Żon mogę zmienić i 20 po kolei,

                to smutne doprawdy
      • tiramisu.tort Re: A co Pan tu robi???? 06.02.07, 20:33
      • iwles acorns 06.02.07, 20:53
        już w drugim z kolei wątku pytam ciebie - jak robi się soczki dla
        niemowlaków ????
        Może teraz mi odpowiesz ?
        • acorns Re: acorns 06.02.07, 21:13
          Nie pamiętam, zębyś mnie o to pytała. Musiałem nie zauważyć postu.
          Soczki dla niemowląt robi się tak jak i dla dorosłych - marchew umyć, oskrobać
          i wrzucić do sokowirówki. Jak sokowirówka kiepska, to można męty odsączyć przez
          gazę. Sok z pomarańczy robi się tak, że przekrawa się pomarańcza na pół, a
          następnie wyciska go na takiej specjalnej wyciskarce. Męty można odsączyć przez
          gazę, ale nie trzeba. Młodej nie odsączałem i nie przeszkadzały jej.
          • bj32 Re: acorns 06.02.07, 21:54
            No to jak dawałeś niemowlęciu soczki z pomarańczy, to tylko pogratulować. To po
            pierwsze.
            Twoja mama zapewne niewielki miała wybór w zakresie gotowych słoiczków z
            daniami Gerber np., to po drugie. Chyba, że w bardziej cywilizowanych rejonach
            świata mieszkacie, po drugiej stronie tzw. żelaznej kurtyny.
            Dla mni też dziecko jest i było najważniejsze, ale uogólnianie, że kobieta jest
            od *czegośtam* (karmienia, gotowania, przewijania) troszkę mi despotyzmem
            pachnie. W stajni czy pod siodłem oczywiście musisz mieć posłuch, ale w życiu
            osobistym to się nie sprawdzi. Możesz mi wierzyć.
            • acorns Re: acorns 06.02.07, 22:18
              > No to jak dawałeś niemowlęciu soczki z pomarańczy, to tylko pogratulować

              Nie tak od razu. Zaczynała od marchewki, potem razem z marchwią kręciłem
              kawałek jabłka, ale jak go było więcej to dostawała srania na trzeci zagon.
              Pomarańczę to tak od 9-10 miesiąca mniej więcej. Tak mi się wydaje, bo nie
              pamiętam dokładnie.

              > Dla mni też dziecko jest i było najważniejsze, ale uogólnianie, że kobieta
              > jest od *czegośtam* (karmienia, gotowania, przewijania) troszkę mi
              > despotyzmem pachnie.

              Tu chodzi o coś innego. Wiadomo, że dziecko nie zatruje się Gerberami,
              Kubusiami, Bebilonem i inną chemią. Ja jednak chciałbym, żeby matka mojego
              kolejnego dziecka wykazywała jakieś zaangażowanie, a nie szła po najmniejszej
              linii oporu - kupić gotowe i podać dziecku. No bo jak kobiecie się nie chce
              ugotować dziecku tylko kupić bo tak jej wygodniej, to dla mnie jest sygnał że
              poprzez swoje wygodnictwo rzuci mnie jak tylko pozna faceta który zapewni jej
              większe luksusy.
              • bj32 Re: acorns 06.02.07, 22:33
                Wnoszę, że przeszedłeś coś w tym stylu i masz uraz. Aczkolwiek nie moja to
                sprawa i wnikać namolnie nie będę. Ja karmić piersią nie mogłam (nie miejsce to
                na opisy), więc młoda leciała na butli, a jako, że uczulona na bebilony
                wszelakie z sojowym włącznie, to piła prawdziwe kozie z hodowli. Też wolałam
                ugotować zupkę niż kupowaną dawać, zwłaszcza, że smaku to one nie mają żadnego.
                Ale nie każda kobieta jest do tego stworzona. Ja się urodziłam na kurę domową i
                się w tym spełniam, inne dziewczyny nie. I to właśnie dla nich są te gotowce. I
                nie oznacza to, że nie kochają swoich dzieci, czy mężów, albo są złymi żonami i
                matkami.
                Moja jedna znajoma genialnie gotuje, lubi to, ale żyć się z nią pod jednym
                dachem nie da. Można na obiad, byle nie dłużej u niej siaedzeć, bo zamęczy. I
                co?
                • acorns Re: acorns 06.02.07, 22:47
                  > Ale nie każda kobieta jest do tego stworzona. Ja się urodziłam na kurę domową
                  > i się w tym spełniam, inne dziewczyny nie. I to właśnie dla nich są te
                  > gotowce. I nie oznacza to, że nie kochają swoich dzieci, czy mężów, albo są
                  > złymi żonami i matkami.

                  Zależy dla kogo. Co kto lubi. Ja wolę mieć żonę, która najlepiej samorealizuje
                  się w domu, przy dzieciach. Nie bardzo wyobrażam sobie, żeby żona pracowała, ja
                  też a dzieckiem zajmowała się opiekunka. To znaczy ja sobie nie wyobrażam ale
                  przecież nie każdy musi.
                  • emwu55 Re: acorns 07.02.07, 11:09
                    cóż za wzór tatusia. Ale nie dziwię się, że przy takim despotycznympodejściu do
                    żony ta sobie kogoś znalazła. Bo żona taeż człowiek jest wbrew temu co o niej
                    myślisz.
                    Ja też chciałam karmić piersią ale nie było na to szans.
                    Ja też chciałam, aby jadł porządne posiłki a nie słoiczkowe - ale nikt nie
                    umiał mu tego przetłumaczyć.
                    W jednym się zgadzam - kobieta powinna się opiekowac dzieckiem, przynajmniej
                    wtedy kiedy ono tego potrzebuje na początku swojego życia. Ale - ktoś musi
                    utrzymać rodzinę a mąż nie zawsze daje taką gwarancję. To co zmienić męża
                    może???
              • aga55jaga Re: acorns 06.02.07, 23:05
                > Tu chodzi o coś innego. Wiadomo, że dziecko nie zatruje się Gerberami,
                > Kubusiami, Bebilonem i inną chemią. Ja jednak chciałbym, żeby matka mojego
                > kolejnego dziecka wykazywała jakieś zaangażowanie, a nie szła po najmniejszej
                > linii oporu - kupić gotowe i podać dziecku. No bo jak kobiecie się nie chce
                > ugotować dziecku tylko kupić bo tak jej wygodniej, to dla mnie jest sygnał że
                > poprzez swoje wygodnictwo rzuci mnie jak tylko pozna faceta który zapewni jej
                > większe luksusy.

                jessu skąd się urwałeś? Kobieta wcale nie musi ale jak masz ochotę proszę bardzo
                - biegnij do sklepu po marcheweczki, pietruszeczki, ziemniaczki i inne takie tam
                - och zapomniałam - przecież te ze sklepu mogą być nafaszerowane metalami
                ciężkimi (bo np rosły przy samej drodze przelotowej), pestycydami (bo rolnikowi
                nie zależało na jakości a na ilości) i innymi takimi różnościami, nie wspomnę
                już o pryskanych jabłuszkach, które prawie rok leżą i nie zgniją (tak ślicznie
                zakonserwowane lub naświetlane). Więc najlepiej poszukaj ekologicznego sklepu
                lub rolnik, pakuj się w autko i co tydzień jedź do niego po 100 km, albo może
                jakaś własna działka co? albo ziemniaki w doniczkach na balkonie???? HM? Brałeś
                taką możliwość pod uwagę???

                Poza tym co za pomysł aby oceniać uczucia macierzyńskie na podstawie chęci
                gotowania posiłków dziecku ? Albo zdanie typu : "po to kobieta ma piersi aby
                karmić" naprawdę po to???? Karmiła bo wyjścia nie miała"? Wiesz, dziękuję bozi
                że mam takiego męża jakiego mam. Z resztą nigdy w życiu nie zdecydowałabym się
                na małżeństwo z takim despotą jak ty. Myślę że powinieneś zmienić wiarę, na taką
                , w której podstawą jest ślepe posłuszeństwo mężowi a jedyny cel w życiu kobiety
                to uszczęśliwianie męża i wychowywanie jego potomstwa?
                • acorns Re: acorns 06.02.07, 23:58
                  > Kobieta wcale nie musi ale jak masz ochotę proszę bardzo-
                  > biegnij do sklepu po marcheweczki, pietruszeczki, ziemniaczki i inne takie tam

                  Biegałem co rano na bazarek i kupowałem od rolnika mleko, warzywa i owoce.

                  > Więc najlepiej poszukaj ekologicznego sklepu lub rolnik, pakuj się w autko i
                  > co tydzień jedź do niego po 100 km,

                  Po mięso jeździłem dalej niż 100 kilometrów. Ale miałem porządną swojską
                  kiełbasę, swojską szynkę. Czasem i połówkę świniaka kupiłem i dziczyznę czasem
                  jak się co trafiło. Dzięki temu Młoda wie jak smakuje porządne jedzenie. Miód
                  też bezpośrednio od pszczelarza. Konfitury, dżemy i inne przetwory kupowałem u
                  takiej babki, która robiła to z owoców własnej hodowli, a jak Młoda zachorowała
                  to leczyłem ją u zielarza albo u zielarki, bo miałem dwoje takich szarlatanów.
                  Jak Młoda sobie coś nadciągnęła to jechałem z nią pod Sochaczew do kręglarki.
                  Jakoś mogłem wyszukać dostawców i usługodawców i w razie potrzeby o pierwszej w
                  nocy wyjechać, kupić co trzeba i wrócić żeby do roboty na szóstą się wyrobić, a
                  dla niektórych kobiet oskrobanie marchwi to zbyt duży wysiłek albo ujma na
                  honorze. Dlatego księżniczkom mówię NIE!!!.

                  > Poza tym co za pomysł aby oceniać uczucia macierzyńskie na podstawie chęci
                  > gotowania posiłków dziecku ?

                  Jak jej się nie chce dziecku ugotować to czy będzie jej się chciało w razie
                  potrzeby basen mu podstawiać jak się połamie? Bo widziałem jak się chłopaczek
                  połamał i musiał leżeć. "Kochający" rodzice zostawili go na 3 tygodnie w
                  szpitalu, pomimo że mógł leżeć w domu. Ale przecież tak było wygodniej,
                  łatwiej. Nie w ten sposób wyobrażam sobie miłość do dziecka.

                  > Albo zdanie typu : "po to kobieta ma piersi aby karmić" naprawdę po to????

                  A po co? Chyba że feministyczna wersja anatomii człowieka różni się od tej
                  którą wymyśliła natura.

                  > Karmiła bo wyjścia nie miała"?

                  Nie miała. Bo po to jest matką i ma pokarm, żeby dziecko wykarmić. Ja chcę mieć
                  zdrowe dziecko a nie utuczone jak wieprzek na różnych Bebikach, Milusiach,
                  Pysiach, Gerberach. Mleko krowy jest dobrym pożywieniem, ale dla cielaka. Dla
                  dziecka ludzkiego dobym pożywieniem jest mleko kobiety. Kobieta która nie chce
                  karmić swojego dziecka piersią jest dla mnie gorsza od suki, kotki, kozy czy
                  jakiejkolwiek samicy innego gatunku. Nie słyszałem o przypadku, żeby klacz nie
                  chciała karmić źrebaka albo suka szczeniaków. Tak uważam, choć jaśnie
                  oświeconym feministkom się to bardzo nie podoba. Na szczęście są kobiety, które
                  wiedzą co to jest być matką.
                  • cerezanita Re: acorns 07.02.07, 07:50
                    Mam zupełnie inną wizję życia we dwoje, we troje niż Ty. Podziwiam jednak Twoje
                    zaangażowanie i uważam, że jak każdy tutaj masz prawo do wygłaszania swoich
                    poglądów i nie potrzebnie spadają na Ciebie gromy. W jednym jednak zupełnie nie
                    masz racji:
                    >Nie słyszałem o przypadku, żeby klacz nie chciała karmić źrebaka albo suka
                    szczeniaków.
                    Otóż w naturze bardzo często zdarza się porzucanie potomstwa przez samice ssaków
                    (i nie tylko) lub wykarmianie wybranej części miotu (reszta ginie). Zależy to od
                    doświadczenia zwierzęcia, jego kondycji, dostępu pożywienia (np. w czasie
                    suszy). I tak matka, która dzielnie opiekowała się miotem przez kilka tygodni,
                    może pewnego dnia po prostu wstać i odejść, i nie wrócić. Bo w naturze jest tak,
                    że jeśli ona ma zginąć, a z nią miot, to lepiej "siebie" ratować i następnej
                    wiosny znów próbować. Człowiekowi wydaje się to okrutne, ale nasze światy są tak
                    różne, że nie powinieneś ich nawet próbować porównywać.
                    • bj32 Re: acorns 07.02.07, 11:39
                      Trudno się z Tobą nie zgodzić. Ale inaczej ma się sprawa, jeśli samica w wieku
                      rozpłodowym poświęci cały miot, który bez niej i tak nie przeżyje. Ona nie
                      przestaje karmić dlatego, że ma inne priorytety, albo woli polowania. I nie
                      leci się pozostałym członkom stada pochwalić, że przerzuciła młode na butlę, bo
                      cośtamwink
                  • gryzelda71 Re: acorns 07.02.07, 08:34
                    Wzorowy ojciec,cóz daleko nam wszystkim razem wziętym o ciebie.
                  • aga55jaga Re: acorns 07.02.07, 18:02
                    acorns napisał:

                    > > Kobieta wcale nie musi ale jak masz ochotę proszę bardzo-
                    > > biegnij do sklepu po marcheweczki, pietruszeczki, ziemniaczki i inne taki
                    > e tam
                    >
                    > Biegałem co rano na bazarek i kupowałem od rolnika mleko, warzywa i owoce.

                    No a rolnik posiadał certyfikat na to, iż sprzedaje żywność ekologiczną i
                    niepryskaną tak???

                    > Po mięso jeździłem dalej niż 100 kilometrów. Ale miałem porządną swojską
                    > kiełbasę, swojską szynkę. Czasem i połówkę świniaka kupiłem i dziczyznę czasem
                    > jak się co trafiło. Dzięki temu Młoda wie jak smakuje porządne jedzenie. Miód
                    > też bezpośrednio od pszczelarza. Konfitury, dżemy i inne przetwory kupowałem u
                    > takiej babki, która robiła to z owoców własnej hodowli

                    Tak samo wiesz dokładnie czym gospodarz karmił swoje świnie, z jakich rodzajów
                    pasz korzystał, z jakimi domieszkami, mączkami itp. Mniemam iż dziczyzna także
                    badana była u weterynarza tak??
                    Konfitury, dżemy - oczywiście wiesz w jaki sposób owa pani je produkuje, w
                    jakich naczyniach i o jakiej czystości?

                    a jak Młoda zachorowała
                    >
                    > to leczyłem ją u zielarza albo u zielarki, bo miałem dwoje takich szarlatanów.
                    > Jak Młoda sobie coś nadciągnęła to jechałem z nią pod Sochaczew do kręglarki.

                    a owy cytat trollowaniem i podpuszczeniem mi "pachnie"

                    > Jak jej się nie chce dziecku ugotować to czy będzie jej się chciało w razie
                    > potrzeby basen mu podstawiać jak się połamie? Bo widziałem jak się chłopaczek
                    > połamał i musiał leżeć. "Kochający" rodzice zostawili go na 3 tygodnie w
                    > szpitalu, pomimo że mógł leżeć w domu. Ale przecież tak było wygodniej,
                    > łatwiej. Nie w ten sposób wyobrażam sobie miłość do dziecka.
                    >

                    jak wyżej. Troll

                    > Nie miała. Bo po to jest matką i ma pokarm, żeby dziecko wykarmić. Ja chcę mieć
                    >
                    > zdrowe dziecko a nie utuczone jak wieprzek na różnych Bebikach, Milusiach,
                    > Pysiach, Gerberach. Mleko krowy jest dobrym pożywieniem, ale dla cielaka. Dla
                    > dziecka ludzkiego dobym pożywieniem jest mleko kobiety. Kobieta która nie chce
                    > karmić swojego dziecka piersią jest dla mnie gorsza od suki, kotki, kozy czy
                    > jakiejkolwiek samicy innego gatunku. Nie słyszałem o przypadku, żeby klacz nie
                    > chciała karmić źrebaka albo suka szczeniaków. Tak uważam, choć jaśnie
                    > oświeconym feministkom się to bardzo nie podoba. Na szczęście są kobiety, które
                    >
                    > wiedzą co to jest być matką.

                    No ciekawe czy twoja własna córka jeśli odmówi w przyszłości karmienia swojego
                    dziecka (twojego wnuka) lub gotowania własnych danek usłyszy od ciebie powyższe
                    zdanie - "jesteś gorsza od suki, kotki kozy itd....."
                  • fergie1975 Re: acorns 07.02.07, 18:56
                    Kobieta ma piersi żeby karmic...
                    czy wiesz ze meżczyzna przy odpowiednim potraktowaniu hormonami i mechanicznej
                    stymulacji tez może produkowac mleko ? Rozważ tę mozliwość.

                    Nie słyszałem o przypadku, żeby klacz nie chciała karmić źrebaka albo suka
                    szczeniaków.
                    W takim razie mało slyszales poniewaz w przypadku psow akurat nie rzadko zdarza
                    sie ze suka nie dosc ze nie karmi to jeszcze zjada szczenieta.....
                • bj32 Re: Aga55jaga 07.02.07, 00:35
                  Co do piersi to ile mi wiadomo, nie są li tylko czczą ozdóbką służącą do
                  wabienia samców;ja akurat uważam, że faktycznie służą do karmienia. Stąd
                  zapewne wywodzi się słowo "ssaki".
                  W dodatku w ostatnim poście kolega napisał wyraźnie, że on akurat preferuje
                  takie kobiety, a nie że wszystkie o odmiennych poglądach powinny zostać
                  wytłuczone. Ja akurat mam taką samą wizję szczęśliwej rodziny. Ale to ja. Ty
                  nie musisz. I nie uważam, że w związku z innym światopoglądem np. urwałaś się
                  skądkolwiek. Po co ten jad?
                  Jeśli któraś z pań uważa się za "wyrodną matkę", bo nie karmi piersią z wyboru
                  itd, a w dodatku gromkim krzykiem musi to oświadczać całemu światu, to może się
                  skupić na "kiju w mrowisko", tam sobie można wyrzeźbić pomnik matki zbuntowanej
                  choćby i z "brązu" jeśli wola.
                  • gryzelda71 Re: Aga55jaga 07.02.07, 08:38
                    W dodatku w ostatnim poście kolega napisał wyraźnie, że on akurat preferuje
                    takie kobiety, a nie że wszystkie o odmiennych poglądach powinny zostać
                    wytłuczone. Ja akurat mam taką samą wizję szczęśliwej rodziny.
                    Szkoda,że wasze drogi się nie skrzyżowały....co to by była za rodzina...smile))
                    • bj32 Re: Aga55jaga 07.02.07, 11:40
                      I oboje lubimy konie, wyobraź sobie. Mój mąż też ma taką wizję, więć nie musisz
                      nas żałować aż tak. Jadzikiem pluj tam, gdzie będzie to słuszne.
                      • gryzelda71 Re: Aga55jaga 07.02.07, 11:47
                        Nie załuje,bo i czego?A jadem też nie pluje,bo nie mam gruczołów jadowych
                        • bj32 Re: Aga55jaga 07.02.07, 12:00
                          To cudownie, bo już się przestraszyłam, że będą złośliwości na zasadzie sztuka
                          dla sztuki. Bo ktoś ma inne poglądy, to mu trzeba dołożyć, choćby i niecałkiem
                          zgodnie z tematem.
                          No, ale jak nie masz takich zamiarów, to świetnie.
                          • gryzelda71 Re: Aga55jaga 07.02.07, 12:05
                            Hmmm...to,ze mam inne poglądy to moja sprawa.Nikogo nie muszę z nimi zaznajamiać.Nie mam też potrzeby dokładania,bo i po co?Przeczytałam tak zgodne wypowiedzi i wyraziłam opinie,że bylibyście idealną parą.Czy była to złośliwość?
                            • bj32 Re: Aga55jaga 07.02.07, 12:09
                              Wiesz, zważywszy na to, co się nieraz na forum wyprawia mogę być cokolwiek
                              przewrażliwiona. Ale jak jest OK, to fajniesmile
                  • aga55jaga Re: Aga55jaga 07.02.07, 17:54
                    bj32 napisała:

                    > Co do piersi to ile mi wiadomo, nie są li tylko czczą ozdóbką służącą do
                    > wabienia samców;ja akurat uważam, że faktycznie służą do karmienia. Stąd
                    > zapewne wywodzi się słowo "ssaki".
                    > W dodatku w ostatnim poście kolega napisał wyraźnie, że on akurat preferuje
                    > takie kobiety, a nie że wszystkie o odmiennych poglądach powinny zostać
                    > wytłuczone. Ja akurat mam taką samą wizję szczęśliwej rodziny. Ale to ja. Ty
                    > nie musisz. I nie uważam, że w związku z innym światopoglądem np. urwałaś się
                    > skądkolwiek. Po co ten jad?

                    Co wy z tym jadem?? Najpierw wszyscy wyznają zasadę o wolności forumowych
                    poglądów, a w konsekwencji, zdania odmiennego niż własne, od razu jad???

                    Co do wizji szczęśliwej rodziny - każdy ma swoją wizję, ale wizja nie zawsze
                    przekłada się na praktykę. Prawda? Nie sądzę aby dążenie do wyimaginowanej wizji
                    wychodziło na dobre właśnie rzeczonej rodzinie. Dla mnie szczęśliwa rodzina, to
                    taka, w której wszystkim jest dobrze - czyli dzieci są szczęśliwe, kochane przez
                    rodziców, a rodzice kochają dzieci. Kochają, a nie poświęcają tę miłość w imię
                    idealnego obrazu, który powstał gdzieś tam w czyjejś głowie. Między innymi mam
                    na myśli karmienie piersią. Jeśli kobieta nie chce to nie karmi - proste. Ona
                    będzie szczęśliwa a jej szczęście przełoży się na harmonię w rodzinie. Wszystkie
                    trybiki, aby cały mechanizm rodzinny dobrze funkcjonował muszą do siebie
                    pasować. Wystarczy jeden zgrzyt a całość się na przestrzeni czasu zaczyna sypać.
                    I ze szczęścia, które powinno być pozostaje nadal wymarzony obraz...

                    Nauczyłam się na forum tolerancji wiesz? Sama wykarmiłam swoje dzieci własną
                    piersią przez blisko ciągiem 3 lata. Karmiłam, bo chciałam a nie dlatego że
                    musiałam. I trochę czasu zajęło mi zrozumienie kobiet, które nie chcą (nie mogą)
                    karmić. Każda z nich ma swoje, osobiste powody takiej decyzji. Nie krytykuję
                    ich, bo to, że nie karmiły jest wyłącznie ich sprawą, a często część z nich
                    przechodziło przez prawdziwą batalię aby utrzymać laktację... ale to już taka
                    dygresja

                    > Jeśli któraś z pań uważa się za "wyrodną matkę", bo nie karmi piersią z wyboru
                    > itd, a w dodatku gromkim krzykiem musi to oświadczać całemu światu, to może się
                    >
                    > skupić na "kiju w mrowisko", tam sobie można wyrzeźbić pomnik matki zbuntowanej
                    >
                    > choćby i z "brązu" jeśli wola.

                    z tego co widzę karmiące też lubią krzyczeć o swoim poświęceniu i czego to nie
                    zrobiły, i czego to się nie wyrzekły w imię dobra dziecka. I także chwała im
                    (nam za to)
                    • bj32 Re: Aga55jaga 07.02.07, 21:52
                      Krzyczeć lubi każdy.
                      A mi nie poświęcenie (okropne słowo) chodzi. U mnie się moja wizja sprawdza.
                      Ale jeśli któraś z dziewczyn nie chce karmić piersią i gotować zupek, bo to by
                      ją unieszczęśliwiło, to niech tego nie robi. Nawet jeśli mieszka z teściową i
                      teściowa się przy tym upiera.
                      Zaskoczyło mnie tylko, ża Acorns skądś "się urwał", bo ma nietypowe dla
                      wspólczesnych mam (niektórych przynajmniej) poglądy. Tu dostrzegłam jadzik.
                      • aga55jaga Re: Aga55jaga 07.02.07, 22:16
                        bj32 napisała:

                        > Krzyczeć lubi każdy.
                        > A mi nie poświęcenie (okropne słowo) chodzi. U mnie się moja wizja sprawdza.
                        > Ale jeśli któraś z dziewczyn nie chce karmić piersią i gotować zupek, bo to by
                        > ją unieszczęśliwiło, to niech tego nie robi. Nawet jeśli mieszka z teściową i
                        > teściowa się przy tym upiera.
                        > Zaskoczyło mnie tylko, ża Acorns skądś "się urwał", bo ma nietypowe dla
                        > wspólczesnych mam (niektórych przynajmniej) poglądy. Tu dostrzegłam jadzik.

                        a ja myślę że to ktoś udający kogoś innego niż jest w rzeczywistości - troll znaczy.
                      • gryzelda71 Re: Aga55jaga 09.02.07, 22:17
                        Nie chodzi o nietypowe poglady.Fajnie karmić piersią,gotować zupki,trzeć owocesmile.Ale jeśli ktoś przez pryzmat tych czynności okresla moje zaangażowanie jako matki i jeszcze dalej idąc jako zony,to mnie to drażni.Bo matka to coś wiecej niż zupka strupka.Fajnie jak w wyniku porozumienia małżonków ona zajmuje się domem,gorzej gdy mąż wysuwa takie żądanie.I to są te drobnostki.
          • adsa_21 Re: acorns 07.02.07, 17:48
            sok z pomaranczy dla niemowlecia???
            o luudzie!!!
      • wieczna-gosia a pampersy acorns mozna uzywac? 07.02.07, 12:04
        bo uz wiemy ze aby spelnic twoje standardy trzeba:
        karmic konecznie piersia
        gotowac
        nie pracowac

        no ale nie wiem co z tetra smile pameprsy przejda, czy niech se baba poprasuje nie
        bedzie miala sil na marudzenie (bo pralke rozumiem akceptujesz ) wink)

        jestem cieta na wszystkie przemusy. Piers jest moja. Gdyby moj maz kazal mi
        karmic piersia- przestalabym natychmiast, chociaz ogolnie karmilam dlugo i z
        przyjemnoscia smile
        • gryzelda71 Re: a pampersy acorns mozna uzywac? 07.02.07, 12:07
          Obawiam się,że nie masz u niego szans....
          • wieczna-gosia Re: a pampersy acorns mozna uzywac? 07.02.07, 12:13
            z tego co pamiietam acorns w ogole matkami wielodzietnymi niezainteresowany smile
    • joasia1234 Re: moja tesciowa i jej swietne pomysly na zycie 06.02.07, 21:30
      Nieważne czy teściowa ma rację czy nie (w pewnych kwestiach ma). Jeśli nie
      chcesz jej słuchać, wymyśl jakąś ciętą ripostę raz lub drugi i z głowy. A jeśli
      ma dużo czasu, to sama może dziecku coś ugotowaćsmile
      • zojkaojka Re: moja tesciowa i jej swietne pomysly na zycie 06.02.07, 21:50
        Albo ja czytać już nie umiem, albo autorka ma do teściowej pretensje że ta
        ośmiela się mieć inne od autorki zdanie na różne tematy i je wygłaszać. W
        dodatku we własnym, a nie autorki domu. Straszne przestępstwo to też jak
        rozumiem słowo "papu" i chęć trzymania wnuka na rękach. No, okropnie cię ta
        teściowa krzywdzismile. Wyluzuj trochę i popatrz na nią jak na człowieka , a nie
        monstrum podważające twoje kompetencjesmile. Naprawdę okres wczesnodziecięcy trwa
        krótko, a relacje z teściową długo. I pamiętaj że istnieje takie ryzyko że
        twoje dziecko pokocha ją i to bardzosmile. Więc warto się na ten luz wysilić,
        zwłaszcza że opinia na temat puszek , jaka by nie była, o człowieku nie
        świadczysmile.Eh..., szkoda że taka mądra sama nie byłam te 11 lat temusmile. I tyle
        czasu straciłyśmy obie, i tak bezsensu...Ani ja ani teściowa zdania nie
        zmieniłyśmy, tylko teraz uważamy że to były pierdoły nie warte kichnięcia...Jak
        np teoria że jabłko trzeba obrać tak by skórka(obierek) się nie przerwała bo
        inaczej to witaminy uciekająsmile))))
        • makurokurosek Re: moja tesciowa i jej swietne pomysly na zycie 06.02.07, 22:16
          wiesz pomimo iż w pewnych kwestiach zgadzam się ze zdaniem teściowej kobietki
          która umieściła ten wątek, jednak uważam, że każdy ma prawo wychowywać dziecko
          po swojemu i mnie również wkurzało gdy teściowa przez pół ciąży truła mi o
          tetrze bo przeczesz nie będę taka leniwa żeby dziecko w pampersa ubierać. Sądzę,
          że gdyby teściowe w bardziej delikatny sposób przekazywały swoje rady i nie
          wpierdzielały się gdy ich nikt o to nie prosi to było by super. Sama nie znoszę
          gdy ktoś mi do dziecka mówi papu, czy aici wogóle co to za słowa.
    • masumi2006 Re: moja tesciowa i jej swietne pomysly na zycie 06.02.07, 22:04
      A ja myślę,że trochę się czepiasz,bo to teściowasmile

      dziecko powinnam karmic tylko piersia, co z tego ze ma refluks i wyszystko
      > trafialo na moja bluzke i jego ubranko i nie przybieral na wadze, do dzis
      > dzien mi wypomina ze daje mu sztuczne
      refluks czy ulewanie?po modyfikowanym było ok,tzn że co?alergia na matczyne
      mleko czy jak?
      ------------------------
      > - pampersy sa do dupy, tylko tetrowych pieluch mozna uzywac

      Coraz częściej się słyszy opinie(nie wiem ile w tym prawdy,a sama też
      stosowałam jednorazówek),że jednorazowe pieluchy mogą powodować niepłodność u
      chłopców ze względu na przegrzewanie jąderek(może tak,może nie)
      ---------------------------
      > - nie mozna kupowac zupek i deserkow dla dziecka ze sloiczkow, bo to sama
      > chemia

      a nie zastanawiałaś się dlaczego gotowe dania w słoiczkach z dodatkiem mięsa
      mają aż tak długie terminy ważności?
      mojej bratanicy karmionej daniami ze słoiczków w wieku 1,5 roku zaczęły rosnąć
      piersi(po gruntownych badaniach okazało się,że hormonki z gotowych dań były
      tego przczyną)
      ----------------------------

      >
      > Do tego wkurza mnie tym, ze nie moge zostawic dziecka na 2minuty samego w
      > pokoju jak nie spi, bo od razu do niego leci i go bierze na rece(moi rodzice
      > pytaja czy moga go wziac na rece albo czekaja az sama go wyjme z lozeczka i
      > im dam), mowi do niego "zaraz dostaniesz papu", az mi sie noz w kieszeni
      > otwiera, moje dziecko dostaje jesc a nie jakies tam papu, ale ile razy mozna
      > to powtarzac?

      Może ma niemiłe wspomnienia/doświadczenia i woli dmuchać na zimne?
      > Dzis uslyszalam ze nie powinnam na raz schodzic z Malym i z wozkiem na dol(co
      > z tego ze zmienila zdanie na temat zamiany mieszkania na 2 mniejsze i to
      > tylko i wylacznie dzieki niej musze sie szarpac i wnosic oraz znosic wozek z
      > 4 pietra, bez windy)
      może chce Ci pomóc znosić ten wózek,nie?

      A Ty tylko na nią i na nią.Masz rację w kilku punktach,ale nie jesteś pępkiem
      świata i nie pozjadałaś wszystkich rozumów.Daj sobie pomóc,a jak uwazasz,że
      wiesz lepiej to się wyprowadź.

      • bj32 Re: Masumi2006 06.02.07, 22:25
        Czytałaś, jak wygląda produkcja, pasteryzowanie i co tam tych gotowych dań?
        Sądzisz, że np. "zdrowe" fermowe kurczaki nie dostają hormonów do żarcia? Że w
        marchewce kupionej w sklepie jest samo zdrowie? Nie wiem, czym była karmiona
        Twoja bratanica, ale znam mrowie dzieciaków karmionych tym okropieństwem ze
        słoikczków i żadne z nich nie zaczęło "dojżewać" w wieku 1,5 roku.
        Tetrę sama stosowałam, bo chciałam. Pampersy tylko z musu, bo mam niechęć
        wewnętrzną. Nie słyszałam o przegrzewaniu czegokolwiek od pampersów. A coraz
        częściej się słyszy rozmaite opinie na przeróżne tematy i często są to bzdury
        straszliwe.
        Ja też bym nie chciała, żeby ktokolwiek (oprócz męża) brał na ręce moje dziecko
        bez mojej zgody, bez względu na doświadczenia, jakie sam miał. A te wszystkie
        papu, ciuciu, pójście dada (na spacer wg mojej teściowej akurat) i inne głupoty
        są niedość, że denerwujące, to jeszcze niezdrowe dla dziecka pod względem
        rozwoju mowy.
        A i niechęć do teściowej niewątpliwie odgrywa tu rolę. Ja swojej też nie lubię,
        chociaż dobre ciasta piecze...
        • masumi2006 Re: Masumi2006 07.02.07, 09:32
          Ja nie powiedziałam,że inne kurczaki są zdrowe.Poddaję w wątpliwość jakość
          produktów w słoiczkach.Nie wiem jak można pasteryzować mięso bez chemicznych
          środków konserwujących by było zdatne do spożycia nawet po upływie 3
          lat.Powiesz mi zaraz,że jest masa konserw i własnie one mają długi termin
          ważności.Owszem mają,tylko są chemicznie konserwowane,a chyba nie o to chodzi w
          przygotowywaniu produktów dla dzieci.Co do warzyw-miałam od rodziców,którzy
          uprawiają własną działkę,więc wiem czym były nawożone itp.,a
          kurczaki,króliki,indyki miałam od teściów,albo kupowałam od znajomych,którzy
          karmili paszą bez hormonów.Wiem,że trzeba się nagimnastykować i nie każdy ma
          takie możliwości,ale nie wmawiaj mi proszę,że skoro wykryli tylko jeden
          przypadek takiej reakcji u dziecka (jeden o którym wiem)to takie żarełko jest
          całkiem ok.
          • bj32 Re: Masumi2006 07.02.07, 11:47
            Nie twierdzę, że w żadnym słoiczku nie ma hormonów i chemii. Zresztą ja córę
            karmiłam marchewką z ołowiem, jak miała 2 lata to jej dawałam uszka z grzybami
            (na Wigilię) i nie jestem jakaś ekologicznie nawiedzona. Po prostu uważam, że
            przesada w którąkolwiek stronę jest chora. Bo jak dziecko będzie się odżywiać
            wyłącznie zdrowymi produktami z tych tam jakichś cudownych gospodarstw, będzie
            chowane w sterylnych warunkach itd, to pierwsza wizyta w piaskwnicy i pożarcie
            garści piasku skończy się szpitalem. Moim zdaniem.
            Ale denerwuje mnie wydawanie "jedynie słusznych sądów i opinii". Broń Boże nie
            przez Ciebie. Ogólniesmile
    • brejzaga1 Re: To dodam tylko 06.02.07, 23:31
      ze ze mnie to *okropna*matka ,bo maly na butli (z mojego wboru) bo pampersow
      uzywam (wygoda)a obiadki ,deserki ze sloikow maly wcina (ta okropna chemia bo na
      straganie to samo zdrowie)bo nie przegrzewam dziecka i czy leje i wieje to na
      spacery wychodze, i smoczek z podlogi do buzi wloze niesterylny!i do lozka klade
      zawsze przed 20 bo chce z mezem tylko pobyc.i biedne to moje dziecko przy mnie
      oj ja niedobra ,Dziwne jest tylko to, ze przytym calym okropienstwie maly
      rozwija sie doskonale ,i w calym swoim 10 miesiecznym zyciu przydarzyl mu sie
      zaledwie 4 dniowy katarek, a jezeli chodzi o tesciowa to mieszka jakies 1500 km
      ode mnie i po problemie.aga
    • sir.vimes Nieważne czyje mieszkanie 07.02.07, 00:51
      ważne czyje dziecko. Ty jesteś matką i dopóki o rady nie prosisz - to widocznie
      nie są ci potrzebne.

      Spróbuj przyjmować uwagi z uśmiechem - i robić swoje.
      • malila Re: Nieważne czyje mieszkanie 07.02.07, 14:46
        sir.vimes napisała:

        > ważne czyje dziecko. Ty jesteś matką i dopóki o rady nie prosisz - to
        widocznie
        > nie są ci potrzebne.

        Też tak uważam. Mieszkanie u teściowej nie upoważnia jej do narzucania synowi i
        synowej sposobu, w jaki mają się oni zajmować dzieckiem. Ale o ile teściowa
        rzeczywiście się narzuca, bo na razie przeczytałam tylko, że teściowa ma takie
        pomysły. A prawo do swoich pomysłów teściowa ma takie samo, jak synowa ma prawo
        do wdrażania własnych koncepcji wychowawczych. Jeśli więc teściowa wygłasza
        swoje idee w sposób zaczepny, to warto ją w jakiś sposób przystopoować. Jeśli
        jednak teściowa po prostu wypowiada przy okazji swoje zdanie na ten czy inny
        temat - to nie bardzo rozumiem, w czym rzecz: teściowa ma się w ogóle nie
        odzywać nie pytana? Czy może powinna uzgadniać wcześniej, jakie tematy w
        obecności synowej wolno jej poruszać, a jakich lepiej unikać, bo synowa nie
        jest w stanie poradzić sobie ze świadomością, że tesciowa się z nią w jakiejś
        kwestii nie zgadza?
    • maruda78 Tesciowa ma racje 07.02.07, 05:54
      Dziecko najlepiej jest karmic piersia, nie ma zdrowszego pokarmu dla niemowlat.
      Mleko zdrowej matki jest swego rodzaju inwestycja w zdrowie dziecka.

      Pampersy sa do dupy. Bielone chlorem, dezynfekowane substancjami zawierajacymi
      thimerosal (rtec sie klania).

      Zupki - chemia chemia, ale to chyba oczywiste, ze swiezo przyrzadzony produkt
      bedzie o wiele lepszy niz cos co stalo Bog wie ile w sloiku.

      Puszki - tez racja, lepiej unikac albo chociaz oszczednie, zwlaszcza dla dziecka.

      Zywnosc modyfikowana genetycznie - jesli znasz angielski obejrzyj "The Future of
      Food". Polecam fanom zywnosci GM.

      Ale - to twoje dziecko i twoja odpowiedzialnosc.
      Moze zapytaj tesciowa, czy nie zglosila by sie na ochotnika do prania pieluch i
      gotowania zupek.
      smile))))
      • wieczna-gosia czy ktos moze mnie oswiecicco do chemii w zupkach? 07.02.07, 08:45
        chetnie uslysze jaka tam chemia i czym to sie rozni od chemii marchewki z
        bazaru. Jak ktos ma kolo domu albo znajomego rolnika to jasne. Ale w normalnej
        sytuacji mieszczucha to akurat stawiam na to ze w sloiczku chemii jest mniej.

        pewnie z wygodnictwa smile

        acorns to prosty facet z przeszloscia meza pasozyta i nieroba, dajcie mu
        dziewczyny spokoj smile
        • melka_x Re: czy ktos moze mnie oswiecicco do chemii w zup 07.02.07, 09:42
          > chetnie uslysze jaka tam chemia i czym to sie rozni od chemii marchewki z
          > bazaru.

          No nie wiesz, że pasteryzuje się chemią?big_grin
          To zresztą tak jak z domowymi przetworami, konfiturami, ogórkami itd. samo
          stanie w słoikach powoduje, że namnażają się tam szkodliwe konserwanty i
          zawartość od tego stania genetycznie się modyfikuje.
          A nie wiesz, że marchewki z bazaru pochodzą z ekologicznych upraw, bez nawozów,
          bez pryskania, bez szklarni (a w takiej szklarni to jak wiadomo w ogóle niczego
          nie pędzi chemią) zimą?
          • wieczna-gosia Re: czy ktos moze mnie oswiecicco do chemii w zup 07.02.07, 11:10
            a nie melka ze pasteryzuje sie chemia tonie wiedzialam.

            natomiast podejrzewalam, ze "kontrolowane uprawy" to pic na wode i byle farmer
            ma bardziej kontrolowana smile
      • mamakasienki1 Re: Tesciowa ma racje 07.02.07, 09:21
        U nas było podobnie, zaraz po urodzeniu dziecka doprowadzały mnie do szału
        wszystkie superdobre rady i mamy i teściowej typu:
        Mała zapłakała - napewno jest głodna idź ją nakarmić, pomimo, że jadła 5 minut
        wcześniej
        Nosiły ją obie zawsze kiedy tylko się dało, a jak tylko ja małą wzięłam na ręce
        to odłóż ją bo się przyzwyczai.
        Najlepsze są pieluszki tetrowe, bo pupa się nie odparza, no i ja jak ta głupia
        używałam tetrówek przez 4 miesiące, w sumie koszt ten sam co pampersów, a pracy
        10 razy tyle, moczenie, pranie, prasowanie, układanie.
        Jedzenie ze słoiczków niedobre, najlepsze ze świeżych warzyw.
        Wogóle setki dobrych rad, ale nie wynikających ze złej woli tylko z troski.
        Z czasem zaczęłam podchodzić do tego z przymrużeniem oka.
        Wiadomo łatwiej mi było używać pampersów więc przerzuciłam sie z tetrówek,
        dziecko nosiłam zawsze kiedy mała miała na to ochotę i mówiłam, że skoro babcia
        może to ja tym bardziej bo jestem mamą, a jedzenie ze świerzych warzyw jest
        oczywiście dużo zdrowsze i pomimo poświęcania dużej ilości czasu na gotowanie z
        warzych świerzych to gotuję małej właśnie świerze i to nie z hipermarketu tylko
        z ryneczku od sprawdzonych sprzedawców. W hipermarkecie kupujemy tylko
        kosmetyki dla nas i dla małej, soki, ewentualnie jakieś zabawki i to w
        promocji. Żadnych warzyw, mięs, czy ryb tam nie kupię nigdy.
        Dziewczyno poświęć trochę czasu na próbę zrozumienia teściowej, ona nie chce
        źle dla Twojego dziecka. Mi to zajęło dużo czasu i o mało nie popsułam naszych
        relacji na dobre.
        A teraz moja mała bardzo kocha obie babcie, a ja jestem szczęśliwa kiedy widzę
        jak cieszy się na widok babci obojętnie której. Zawsze mogę bez problemu
        poprosić teściową żeby została z małą i wiem że krzywda jej się nie stanie.
        Popsuć wszystko jest łatwo, a utrzymac w dobrych stosunkach znacznie trudniej i
        trzeba naprawdę się postarać żeby na przyszłość nie pozostały niepotrzebne
        urazy.
    • moofka Re: moja tesciowa i jej swietne pomysly na zycie 07.02.07, 09:29
      jezeli tesciowa w trosce o dobro wnuczka sama przynosila z wlasnej domowe zupki
      i soczki wtedy jak najbardziej mozna jej rady przyjac i milo podziekowac
      jesli radzi ci po to, zebys to ty miala wiecej roboty z obieraniem ucieraniem i
      praniem tetry niech sie skicha
      i nic jej do tego
      po to producenci przescigaja siew nowoczesnych produktach dla dzieci, zeby z
      nich korzystac
      kiedys matki pieluchy na tarze praly
      i co z tego
      btw - w podawaniu pomaranczy niemowletom niczego zdroznego nie widze ;D
      • bj32 Re: Zaraz, że zdrożne. 07.02.07, 11:56
        Po prostu w naszej szerokości (chyba) geograficznej i klimacie pomarańcze i
        inne cytrusy same z siebie nie rosą i ogólne założenia głoszą, że mogą uczulać,
        zatem lepiej poczekać do skończenia roku. Roczne to już chyba mowlę i cytrusy
        spożywać może, o ile nie jest uczulone. Ale to już wolna wola rodzica.
        A ja się cieszę, że mieszkałam zupełnie na innym końcu miasta niż moi krewni i
        powinowaci. Odpadła mi konieczność słuchania dobrych rad i wykłucania się o
        wszystko...
        • wieczna-gosia Re: Zaraz, że zdrożne. 07.02.07, 11:58
          > inne cytrusy same z siebie nie rosą i ogólne założenia głoszą, że mogą uczulać,
          >
          > zatem lepiej poczekać do skończenia roku.

          konkretnie pewnie uczulaja te konserwanty, ktorymi cytrusy sa hojnie zasypywane
          by mogly do nas dojechac.
          a i to sie zmienia, bo teraz banana zaleca sie duzo wczesniej niz za czasow
          moich starych dzieci- teraz juz sie go niedaleko jablka proponuje
          • bj32 Re: Zaraz, że zdrożne. 07.02.07, 12:03
            Teraz banana się zaleca też po usunięciu migdałków i to powoduje żal mój
            szczery. Jak ja miałam usunięty, to strasznie mi się chciało banana, a
            zabraniali... Czy jest jeszcze sprawiedliwość na tym świecie?wink
            Ja mam wieści sprzed 4-5 lat. Truskawki i ine drobnopestkowe też ponoć zakazane?
            • moofka Re: Zaraz, że zdrożne. 07.02.07, 12:06
              bj32 napisała:


              > Ja mam wieści sprzed 4-5 lat. Truskawki i ine drobnopestkowe też ponoć
              zakazane
              > ?

              jak poczytac foro to wszystko zakazane wink
              juz nawet ciezarowki schizuja z mlekim i pomaranczami
              w obawie przed reakcja alergiczna u plodu
              na marginesie uczulenie na mleko matki jest juz dosc czestym problemem na
              foro ;D
              a czy mozna sie uczulic na dzidzi w swoim brzuszku?
              • bj32 Re: Zaraz, że zdrożne. 07.02.07, 12:07
                Jak masz konflikt serologiczny to i owszem, w pewnych wypadkach. Ja jestem
                uczulona na szwagra i głupie gadanie. Aczkolwiek to ostatnie i mi sie
                przytrafiawink
              • wieczna-gosia Re: Zaraz, że zdrożne. 07.02.07, 12:11
                dzidzi w naszym brzuszku jest pasozytem doskonalym. Taiem Rakiem smile) jak
                wynajdziemy daczego organizm matki nie wywala tego czegos natychmiast- bedziemy
                w domu z przeszczepami. Przy takiej niezgodnosci tkankowej nawet 30% poronien
                samoistnych to czysta magia smile

                onkologiczy aspekt ciazt zawsze mnie fascynowal smile
                siedzi to to
                jak huba smile
                rabie ci wszystko co mu potrzebne. jak nie dostarczysz wystarczajacej ilosci
                skladnikow to ci zabierze ze tobie nie starczy a jemu starczy.

                no fenomen.

                a pozniej lata taki rak po domu.... ech.... czemu ja dzisiaj rakow nie
                zaprowadzilam do placowek....
                • moofka Re: Zaraz, że zdrożne. 07.02.07, 12:14
                  ale mozna ewentualnie uznac, ze poranne rzyganie jest objawem nietolerancji
                  pasozyta doskonalego? wink
                  czyli uczula ;P
                  • wieczna-gosia Re: Zaraz, że zdrożne. 07.02.07, 12:15
                    alez oczywiscie smile bo t faktycznie jest objaw nadwrazliwosci na to co nam plodek
                    wlewa do zyl... zobacz na poczatku na jakim haju hormonalnym organizm kobiety
                    dziala zanim to to nie okrzepnie...
            • wieczna-gosia Re: Zaraz, że zdrożne. 07.02.07, 12:07
              o truskawkach nie wiem- jadlam i truskawki i czeresnie i przy dziecku
              keiwtniowym i majowym. jak zjadlam kilo to faktycznie byl jakis problem smile)))

              po migdalkach to sie tez teraz lody daje smile)) zyc nie umierac wink))

              a na rzyganko mozna dawac cole- tyle ze bez gazu najlepiej- oczywiscie chodzi o
              elektrolit, ale ja osobiscie tez wole walnac Cole zamiast smecty smile jak juz
              czlowieka wywraca to trzeba miec przyjemnosc smile
              • bj32 Re: Zaraz, że zdrożne. 07.02.07, 12:20
                Wyłączając jednego rotawirusa problem torsji jest dla mnie całkowicie
                abstrakcyjny. Jak również przeziębienia, grypy, zapalenia rozmaitych organów,
                biegunki, złamanie itd. Aktualnie kończy cóuś wiatrówkę.
                Czereśnie w ciąży żarłam namiętnie. I brokuły. Nie zaszkodziło.
    • melka_x Re: moja tesciowa i jej swietne pomysly na zycie 07.02.07, 09:34
      magiczna_marta napisała:

      > Dzis uslyszalam ze nie powinnam na raz schodzic z Malym i z wozkiem na dol(co
      > z tego ze zmienila zdanie na temat zamiany mieszkania na 2 mniejsze i to
      > tylko i wylacznie dzieki niej musze sie szarpac i wnosic oraz znosic wozek z
      > 4 pietra, bez windy)

      Nie usprawiedliwiam teściowej, ale czy dobrze zrozumiałam, że mieszkacie u niej
      i że to jej mieszkanie miałoby być zamienione na 2 mniejsze? Jeśli tak, to czy
      faktycznie to, że musisz wnosić na 4 piętro faktycznie jest wyłącznie jej winą?
      Teściowa zachowuje się okropnie, ale niestety wiele osób uważa, że pomoc
      dzieciom daje im prawo do komentowania ich życia. Jak Ci to nie odpowiada, co
      oczywiście doskonale rozumiem, to trzeba pomyśleć o wyprowadzce.

      A nawiasem mówiąc mrożonki są znacznie zdrowsze niż zimowe warzywa z szklarni.
    • jk3377 czyzbysmy mialy te sama tesciowa?hihi......... 07.02.07, 11:59

    • gruba_dynia o w morde! :o:D 07.02.07, 12:30
      to a propos wypowiedzi Pana A.
      • yazmine Pogrom ;-) 07.02.07, 13:18
        Witam smile
        Wiecie co, ja się częściowo zgadzam z Panem A. Ma rację, że czasem warto
        troszkę czasu poświęcić, żeby dziecko miało świeży soczek bez zdanych
        ulepszaczy. Bo nikt mi nie wmowi ze te z butelki są w 100% naturalne. Obiadki
        tez nie. Ale rzeczywiście wygodne, zwłaszcza w czasie wyjazdów itp...
        Naskoczyłyście na Niego, bo to samiec... Tak?? I śmiał obrazić swoja żone ....
        A może rzeczywiście nie byla dobra matka??.... Nie znacie takich przypadków z
        zycia, że ojciec lepiej zajmował sie dzieckiem niż matka. Pelno takich sytuacji
        dookoła.
        Nie mowie ze w pelni popieram Pana A. ale ma sporo racji w niektorych kwestiach.
        Pozdrawiam
        Yazmine
        • moofka Re: Pogrom ;-) 07.02.07, 13:26

          ma sporo racji
          w koncu dziecko jest rowniez jego i ma prawo wyrazic swoją opinie co do jego
          zyczenia i pielegnacji
          ja sugestie meza bralam pod uwage zamiast sie buntowac, ze moje i ja wiem
          tym bardziej podoba mi sie, ze zamiast ciosac kolki na glowie zonie sam te
          soczki przecieral i wyciskal skoro wiedzialm, ze na zone liczyc nie moze
          konstruktywnie czyli, a nie tylko z pretensjami
          nie rozumiem, skad to pospolite ruszenie
          w polowie przeypadkow eojce ematek pewnie nawet nie maja pojecia co ich dziecia
          dzisiaj zjadly wink
          • moofka Re: Pogrom ;-) 07.02.07, 13:28
            moofka napisała:

            >
            > ma sporo racji
            > w koncu dziecko jest rowniez jego i ma prawo wyrazic swoją opinie co do jego
            > zyczenia i pielegnacji


            wroc - zywienia oczywiscie ;0


            > ja sugestie meza bralam pod uwage zamiast sie buntowac, ze moje i ja wiem
            > tym bardziej podoba mi sie, ze zamiast ciosac kolki na glowie zonie sam te
            > soczki przecieral i wyciskal skoro wiedzialm, ze na zone liczyc nie moze
            > konstruktywnie czyli, a nie tylko z pretensjami
            > nie rozumiem, skad to pospolite ruszenie
            > w polowie przeypadkow eojce ematek pewnie nawet nie maja pojecia co ich
            dziecia
            >
            > dzisiaj zjadly wink
            • bj32 Re: Pogrom ;-) 07.02.07, 13:31
              Zgadza się. Ja kolegi postów kilka już miałam okazję czytać i wiem, że on wie,
              o czym pisze. Ale jak się samiec na emamie pojawi, to go zbutować trzeba. Jedna
              nawet zaskoczona, co on tu robi. Tak jakby eMamy na etacie nie pisały.
              Też mi się widzi, że część postów to odpowiedzi na nick, nie na text.
              • gryzelda71 Re: Pogrom ;-) 07.02.07, 13:40
                Ja kolegi postów kilka już miałam okazję czytać i wiem, że on wie,
                > o czym pisze.
                Hmmmm...poczytaj wiecej,nie bedziesz już taką entuzjastką.I nie myśle o przecieraniu marchwismile
                • moofka Re: Pogrom ;-) 07.02.07, 13:52
                  gryzelda71 napisała:

                  > Ja kolegi postów kilka już miałam okazję czytać i wiem, że on wie,
                  > > o czym pisze.
                  > Hmmmm...poczytaj wiecej,nie bedziesz już taką entuzjastką.I nie myśle o
                  przecie
                  > raniu marchwismile

                  ale na forum warto dyskutowac z tresciami zawartymi w watku, a nie ze swoimi
                  uprzedzeniami
                  ja w tym watku musze przyznac acornsowi sporo racji wink
                  ma prawo decydowac o swoim dziecku na rowni z matka, jesli zas za tym ida
                  konkretne dzialani a nie tylko klapanie dziobem to chwala mu za to
                  a tesciowa w ogole nie ma prawa sie wtryniac i nalezy jej to jakos przekazac
                  no chyba ze to dobre rady ;D
                  • gryzelda71 Re: Pogrom ;-) 07.02.07, 13:55
                    > ale na forum warto dyskutowac z tresciami zawartymi w watku, a nie ze swoimi
                    > uprzedzeniami
                    Ale można mieć też swoje uprzedzenia,czyż nie?
                    • moofka Re: Pogrom ;-) 07.02.07, 13:57
                      moszna
                      • gryzelda71 Re: Pogrom ;-) 07.02.07, 13:59
                        To super.
                  • wieczna-gosia Re: Pogrom ;-) 07.02.07, 15:28
                    > ma prawo decydowac o swoim dziecku na rowni z matka

                    zalezy czy uznamy ze zmuszenie matki do karmienia piersia jest decydowaniem o
                    dziecku i czy na rowni.
                    Moim zdaniem jest to decydowanie o matce i wspolczuje serdecznie facetom, ale
                    prawo do tego czy urodze naturalnie czy przez cc i czy bede karmic piersia to
                    wieksze mam JA. bo to moje cialo i moje narzady. I ja bede ponosic glowne
                    konsekwencje porodu oraz tego co po.
                    acorns jako taki mi generalnie nie przeszkadza, chociaz imidz pana i wladcy
                    sadze ze na pokaz. Ale nawet jesli nie- nie jestem jego zona wiec i zwisa.
                    natomiast jesli z konkretnego ukladu probuje sie stworzyc zasade ogolna (moja
                    zona nie gotowala byla pasozytem, wiec kazda co nie gotuje znaczy ze jakas nie
                    teges) oraz wyprowadzanie populistycznych wnioskow (o tym chlopcu z polamana
                    miednica, no zesz cholera, jak nie chce mi sie przecierac marchewki to basenu
                    nie podam!!!!!) mnie drazni. U osobnikow przejawiajacych inteligencje drazni
                    mnie tym bardziej. W ogole draznia mnie ludzie rznacy glupa smile
                    • moofka Re: Pogrom ;-) 07.02.07, 15:39
                      wieczna-gosia napisała:

                      > > ma prawo decydowac o swoim dziecku na rowni z matka
                      >
                      > zalezy czy uznamy ze zmuszenie matki do karmienia piersia jest decydowaniem o
                      > dziecku i czy na rowni.
                      > Moim zdaniem jest to decydowanie o matce i wspolczuje serdecznie facetom, ale
                      > prawo do tego czy urodze naturalnie czy przez cc i czy bede karmic piersia to
                      > wieksze mam JA. bo to moje cialo i moje narzady. I ja bede ponosic glowne
                      > konsekwencje porodu oraz tego co po.

                      a to to tak
                      ale zdanie swoje miec moze? wink
                      co do soczkow, jesli on je przeciera
                      to niech nawet wyzywa od nieprzecierających pasozytow
                      skoro to on chce zeby jego dziecko pilo przecierane i on sam przeciera
                      acorns jest dosc konserwatywny jesli chodzi o domowy podzial rol
                      ale z jego wypowiedzi wynika ze od zawsze byl bardzo zaangazowany w opieke nad
                      dzieckiem
                      i to jest fajne
                      a ze chce zeby w pierwszych latach matka byla z dzieckiem i glosno to mowi?
                      masa emam siedzi z dziecmi w domu i jest z tego powodu zadowolona
                      dlaczego acorns uznajacy te opcje za sluszniejsza jest odbierany jako wstretny
                      szowinista zmuszajacy swoje kobiety do niewolniczej pracy na rzecz domu i
                      dzieci?
                      • melka_x Re: Pogrom ;-) 07.02.07, 16:31
                        > a ze chce zeby w pierwszych latach matka byla z dzieckiem i glosno to mowi?
                        > masa emam siedzi z dziecmi w domu i jest z tego powodu zadowolona
                        > dlaczego acorns uznajacy te opcje za sluszniejsza jest odbierany jako
                        > wstretny szowinista zmuszajacy swoje kobiety do niewolniczej pracy na rzecz
                        > domu i dzieci?

                        Może dlatego, że mamy zadowolonego z przerwy czy nawet rezygnacji z pracy
                        zawodowej same dokonały takiego wyboru?

                        Mnie tam zwisa kto pracuje, kto nie (sama jeszcze nie wróciłam do pracy,
                        dziecko ma 13 miesięcy). Ale nie zwisają mi ludzie, którzy uważają, że mogą
                        komentować cudze wybory. W dodatku w takiej formie jak ów koleś. Wczoraj był
                        wątek, w którym ktoś się pastwił nad niepracującymi zawodowo matkami, że takie,
                        owakie, kwokowate, rozwydrzone potworki chowają, w którym pastwiono się nad
                        karmiącymi piersią. Dziś na odwrót, sąd nad pracującymi zawodowo, karmiącymi
                        butlą i gotowymi daniami. I jeden i drugi obóz z pozycji jedynej słusznej racji.
          • monia145 Re: Pogrom ;-) 07.02.07, 15:06
            Podejrzewam, że Acorns nie miał po prostu wyjścia- gdzyby sam dziecku nie
            przygotował soczku czy posiłku, dziecię nic by nie jadło, a nie nie piło( taki
            obraz wyłania sie przynajmniej z opisywanych przez niego historii). Wiedza,
            więc na temat tego co dziecko jadło, akurat w przypadku Acornsa, jest wypadkową
            niewydolności matki dziewczyny, a nie zainteresowania Acornsa tematami
            kuchennymi i żywieniem dzieckasmile
            • demarta Re: Pogrom ;-) 07.02.07, 15:13
              ja tam nie mam nic przeciwko aktywności jedzenio i piciotwórczej dla dziecka
              kolegi acorns.
              przeciwna jestem natomiast jego sposobowi argumentacji, w myśl: moja mama tarła
              soczki, ja tarłem soczki, to i wy wszystkie powinnyście. drażni mnie taki
              sposób artykulacji. poprostu.
              • moofka Re: Pogrom ;-) 07.02.07, 15:20
                przeciwna jestem natomiast jego sposobowi argumentacji, w myśl: moja mama tarła
                >
                > soczki, ja tarłem soczki, to i wy wszystkie powinnyście. drażni mnie taki
                > sposób artykulacji. poprostu.

                e, nie
                ja w zyciu nic nie tarlam
                a wcale tego tak nie odebralam
                w uproszczonym schemacie - my tak robilismy i tak jest dobrze
                a ni emy tak robilismy i ty tak rob wink
                • demarta Re: Pogrom ;-) 07.02.07, 15:24
                  no cóż, ja odczytałam wypowiedź acornsa j.w. a to za sprawą tekstu: po to
                  kobiety mają piersi, żeby karmiły i nie po to mamy owoce i warzywa, żeby dzieci
                  paszą ze słoiczków karmić, jakoś tak to było..... odebrałam to jako apel do
                  ogółu. ogółu kobiet oczywizda wink)))
    • czarna.porzeczka Re: moja tesciowa i jej swietne pomysly na zycie 07.02.07, 12:36
      Rozumiem ze jeszcze slucha tez radia Maryja?
      No to mam dla Ciebie super pomysl - milosci, z okazji walentynek kup jej
      czerwone moherowe majty.

      PS> Wspolczuje Ci szczerze z calego serca.
    • kasia.kul acorns 07.02.07, 14:27
      acorns napisał:

      > Żon mogę zmienić i 20 po kolei,

      Gdzieś kiedyś słyszałam taki tekst, jak synek bronił zony to mamusia mu
      odpowiedziała:

      - No wiesz jak śmiesz jej bronić, żon mieć 10 i a matkę masz tylko jedną !!!!

      Czyżbyś był tym synkiem, no i potem nic dziwnego, że tyle na świecie małżeństw
      się rozpada a jeszcze więcej maminsynków jest...
    • dzemma Re: moja tesciowa i jej swietne pomysly na zycie 07.02.07, 14:32
      współczuję teściowej, wiem coś o tym bo jestem w podobnej sytuacji. Nie uważam
      się za wyrodną matkę (karmiłam piersią, gotowałam zupki, przecierałam deserki i
      robiłam soczki - te nadal robię). Ale bez przesady, zdarzało się ze synek zjadł
      zupkę ze słoiczka, czy wypił kupowany soczek. Wszystko w granicach rozsądku -
      jak miałam czas to stałam w kuchni a jak nie to nie i dziecko nie było ani
      zagłodzone ani chore. A pomimo to teściowa ciągle się czepiała: a to że mały
      ubrany w ciemne kolory (jak zostawała z nim sama to go przebierała),nie mówiąc
      już o tym, ze pampersy i nawilżane chusteczki, płyny do mycia niemowląt - to
      wymysł i wyrzucanie pieniędzy w błoto (bo to słyszałam juz całą ciążę). A to że
      byłam na spacerze za długo i pewnie mały zachoruje i chodziła i nasłuchiwała
      czy czasem nie zakasłał żeby wykrzyczeć jaka to ja wyrodna matka, a jak byłam
      krócej - to że za krótko byłam i że nie chce mi się czasu poświęcić żeby
      dziecko dotlenić. I tak na każdym kroku. Niestety czasami sytuacje życiowe
      zmuszają nas do mieszkania pod jednym dachem z teściową i nie znaczy to że
      młodzi są na łasce matki -(bo u nas tak nie było i nie jest), a jednak musimy
      mieszkac razem jeszcze przez jakis rok. Wszelkie rozmowy i tłumaczenia to jak
      przysłowiowym grochem o ścianę - poprostu "element niereformowalny". Niewiem w
      jakim wieku jest magiczna_marta, ale z moich obserwacji wynika,że młode mamy
      bardziej to przeżywają i nie potrafią sobie poradzić z apodyktyczną teściową -
      pocieszenie jest tylko takie, ze z wiekiem to gderanie teściowych puszcza się
      mimo uszu i już się tym tak nie przejmujemy. Warto skupić się na sobie i
      najbliższych(dziecko, mąż)nawet jak zródło nerw siedzi za ścianą. Zawsze można
      włączyć głośną muzykę....hehehe
      • zuzanna56 Re: moja tesciowa i jej swietne pomysly na zycie 07.02.07, 15:35
        A ja nie współczuję teściowej. Ma ochotę, niech sobie gada. Myślę że problem
        jest w tobie, za bardzo się przejmujesz. Tworzycie odrębną rodzinę i masz prawo
        postępować tak jak uważasz za słuszne. Może po prostu za często nie spotykaj
        się z teściową.
        • kasiulkkaa Re: moja tesciowa i jej swietne pomysly na zycie 07.02.07, 15:39
          Może po prostu za często nie spotykaj
          > się z teściową.
          Jakim cudem, jak w mieszkaniu tesciowej mieszka?wink))
          • zuzanna56 Re: moja tesciowa i jej swietne pomysly na zycie 07.02.07, 15:46
            Tego nie doczytałam.

            No to pora na usamodzielnienie się.
            • ledzeppelin3 Re: moja tesciowa i jej swietne pomysly na zycie 07.02.07, 16:08
              Z jednym teściowa ma rację: pampersy rzeczywiście są do dupytongue_out
              A jaki morał z kolejnego wątku na temat? Znów ten sam: NIE należy mieszkać z
              teściami. Neverever.
              • zuzanna56 Re: moja tesciowa i jej swietne pomysly na zycie 07.02.07, 16:10
                ledzeppelin3 napisała:

                NIE należy mieszkać z
                > teściami. Neverever.

                Zgadzam się.
              • monia145 Led... 07.02.07, 16:20
                ...ale jak się nie ma wyjścia?

                Czy mieszkanie z teściami, nawet w taki hardecorowy sposób, że w trzech
                pokojach ze wspólną kuchnią, upoważnia teściową do wtrącania się, komentowania,
                dawania "dobrych" , nieproszonych rad?

                Jestem w stanie zaakceptować ingerencję teściowej tylko wtedy, gdy ma ona
                RZECZYWIŚCIE rację i kierują nią dobre intencje. Wszystko inne może człowieka
                doprowadzic do frustracji i nerwicy....teściowa nie powinna wtracać się tylko
                dlatego, że młodzi mieszkają u niej- to jest dla mnie chore....
                A wymaganie od młodej matki zaciskania zebów, ustepowania teściowej w imię
                dobra wspólnego, jest nie w porządku....bo zawsze stawia to ją na przegranej
                pozycji
    • magiczna_marta Re: moja tesciowa i jej swietne pomysly na zycie 07.02.07, 17:19
      kilka osob zadalo mi pytania, na ktore postaram sie odpowiedziec (te ktore
      zapamietalam)

      Mieszkamy z tesciowa nie z wyboru, ale niestety z koniecznosci bo z moimi
      rodzicami ze wzgledu na maly metraz mieszkania nie mozemy. Na zakup wlasnego
      mieszkania za gotowke nas nie stac, bo nie mamy takiej kasy, a na kredyt nie
      mamy co liczyc, bo na legalna umowe jestem zatrudniona tylko ja, wiec nie
      spelniamy warunkow banku, a moj maz pracuje "na lewo". Wynajac mieszkanie? Hmm,
      moze to i jakies rozwiazanie, ale wtedy nie odkladalibysmy kasy na swoje m.

      Kuba dostaje teraz Bebilon 1 mieszany z ARem i dlatego jest spokoj z ulewaniem.


      Dzis uslyszalam ze powinnam dawac dziecku dziurawiec do picia, tak na wszelki
      wypadek.
      Jesli mowisz komus tysieczny raz ze nie rzyczysz sobie zeby bez pozwolenia i
      twojej wiedzy bral twoje dziecko na rece a mimo tego ta osoba ciagle to robi to
      co pozostaje?
      Nie chce miec rozkapryszonego dziecka przyzwyczajonego do tego ze jak ylko
      kweknie od razu jest brane na rece, to sobie zalozylam i nie chcialabym zeby
      jakas, dla mnie obca baba to kwestionowala i wchodzila mi w parade.

      Jak tylko przywiezlismy malego do domu, od razu przy pierwszej kapieli byla
      mega awantura o czyszczenie pepka ("nie ruszaj tego, po co wkladasz tam ten
      gazik"), nie pomagaly zadne proby wyjasnienia tego ze tak zostalismy nauczeni
      higieny pepka w szpitalu, ona wie lepiej.

      A o ryzu modyfikowanym uslyszala w Radiu maryja, ktorego jest chyba
      najwierniejsza sluchaczka...MA-SA-KRA!
    • adsa_21 Re: moja tesciowa i jej swietne pomysly na zycie 07.02.07, 17:44
      w duzych sieciowych sklepach tez jest mnostwo polskich produktow, wiec mozna
      robic zakupy bez obawy ze okrada sie polskich producentowsmile
      • zuzanna56 Re: moja tesciowa i jej swietne pomysly na zycie 07.02.07, 19:26
        Marto, mogę ci tylko współczuć. Moja teściowa nie jest taka zła. Raz czy dwa
        próbowała mi wciskać swoje racje ale po moim stanowczym stwierdzeniu że w tej
        kwestii mam inne zdanie, dała spokój. Może było mi łatwiej bo mieszkamy osobno.
        A może mamy inne układy bo choć mieszkamy dość blisko to rzadko się odwiedzamy
        bez powodu czyli widzimy się z okazji Świąt itd. Odbiera też naszą córkę z
        przedszkola raz w tygodniu.
        • magiczna_marta Re: moja tesciowa i jej swietne pomysly na zycie 09.02.07, 21:27
          Dzis moja tesciowa przeszla sama siebie.
          Z wielka pretensja w glosie spytala dlaczego Piotrek po sobie nie sprzata, wiec
          jej spytalam czy jak nie bylismy malzenstwem to sprzatal, a ona na to ze nie.
          Jak ona przez 28lat go nie nauczyla tego ze po sobie sie sprzata, no to
          przepraszam bardzo czego ode mnie teraz wymaga?
          Starego psa nie nauczy sie nowych sztuczek, a skoro mamusia po nim cale zycie
          brudne skarpetki z podlogi podnosila i brudne kubki po kawie z pokoju do kuchni
          zanosila i po nim zmywala, bo chrabiemu sie nie chcialo, to teraz ja mam
          pstryknac czarodziejska rozdzka i on bedzie sprzatal, pral, gotowal i byl na
          kazde jej zawolanie.

          Przypomniala mi sie ciekawa historia z czasow jak bylam w ciazy.Jak po slubie
          wprowadzilam sie do domu meza to mieszkala z nami jego 34letnia siostra ktora
          po pewnym czasie wynajela sobie mieszkanie, bo stwierdzila ze najwyzszy czas
          przeciac pepowine od mamusi.Wpadala od czasu do czasu i pewnego pieknego dnia,
          kiedy to bylam w 8m-cu, Anka zadzwonila ze przyjdzie, a tesciowa do mnie z
          textem: "Ugotuj Ani obiad, niech dziecko zje cos cieplego bo sama to pewnie te
          mrozonki tylko je, po co ona sie wogole wyprowadzala?"
          No myslalam ze dlugo nie podniose po tym texcie szczeki z podlogi.Ja w 8m-cu
          bede gotowala jej obiadki, niedoczekanie!
          • cerezanita Re: moja tesciowa i jej swietne pomysly na zycie 10.02.07, 09:16
            Teściowa jak widać ma duży problem, a nazywa się on: upływ czasu. Obyś miała
            wsparcie w mężu i szansę na własne lokum smile.
            • haga78 Re: moja tesciowa i jej swietne pomysly na zycie 10.02.07, 10:43
              Nigdy przenigdy nie bede juz mieszkac ani z rodzicami, ani z tesciami.
              Z rodzicami mieszkalismy dosc dlugo, ale cierpliwosc sie kiedys konczy, a z
              tesciami przez 2 tyg. (ze wzgledu na remont) i tez nigdy wiecej.

              Teraz jestesmy juz u siebie i kazda wizyta tesciowej konczy sie u mnie "choroba"
              .Ja nie rozumiem jak mozna przyjsc do kogos i mu wytykac, a to ze nie ma
              szafek wiszacych, a to ze pranie nie wyprasowane, a to ze dziecko za malo
              zjadlo , a to ze szafa za mala,a stolik za niski ,a dlaczego nie pogonie meza
              zeby zrobil to czy tamto w domu .

              I ciagle slysze " o Boze Boze Boze" , " O Jezu Jezu Jezu"
              I tylko jak wyjde to mi sprzata w mieszkaniu, ba w szafkach tez mi wysprzata.
              Tylko ze ja mam czysto, ale dla tesciowej pedantki to za malo.
              Oj teraz mam spokoj, bo wyjechala.

              A autorce zycze szybkigo usamodzielnienia,bo dojdzie to takiego momentu, ze
              nawet dobra, zyczliwa rade bedzie odbierac jako czepialstwo i wtracanie sie.
              Ja mam to juz za soba i z wlasnego gniazda nabralam dystansu.

              • magiczna_marta Re: moja tesciowa i jej swietne pomysly na zycie 11.02.07, 22:49
                boszzz, ile ja bym dal za wlasne mieszkanko, nawet najmniejsze, ale zebym nie
                musiala mieszkac z ta baba.
                czy to takie dziwne ze po calym dniu opieki nad dzieckiem wieczorem wole
                posiedziec sobie chwile przy kompie i sie zrelaksowac niz ukladac pieprzone pranie?
                mieszkamy we 3ke w pokoiku 2.5x4m., mamy stare meble w ktorych nic sie nam nie
                miesci(w koncu jak ledwo miscily sie tam rzeczy mojego meza za kawalerskich
                czasow to trudno zeby zmiescily sie tam rzeczy naszej 3ki)a tesciowa nie
                pozwolila kupic nowych "no bo przeciez te sa jeszcze dobre i nie pozwole ich
                wyrzucic!"a teraz robi piekielne awantury ze pie..ik w pokoju, rzeczy
                niepochowane i zabawki malego sie walaja po lozku (mata edukacyja rozlozona zeby
                sie dziecko moglo pobawic).
                cholera, nawet bym chetnie zrobila jakis obiad dla calej 3ki 9tzn dla mnie, meza
                i tesciowej) ale po co jak ona "takich wynalazkow jak my to jesc nie bedzie",
                faktycznie, ryz z warzywami to straszny wynalazek, bo przecziez ryz modyfikowany
                genetycznie, kurczak nie z osiedlowego bazarku i warzywa mrozone...a jak
                zrobilam zupe ogorkowa to stwierdzila ze to czyste marnotrastwo bo ogorki
                starlam na tarce i dodalam do zupy a nie tak jak ona robi z samej wody z ogorkow
                zeby tylko miala posmak, a rosol tez robie niedobry, bo nie po ichniemu, czyli
                nie dodaje cebuli i z ziemniakami a jak ona z makaronem wlasnej roboty.
                poczkow nie umiem zrobic i mialam wlasne plany wiec odmowilam smazenia faworkow
                (jak mi powiedziala 15 minut przed naszym planowanym wyjsciem do znajomych ze
                ona rozrobi ciaso a my mamy zrobic reszte)wiec jestem okropnie rozkapryszona.
                powinnam sie samoubiczowac i pol dnia odmawiac rozaniec na kolanach, nauczyc sie
                robic na drutach i chodzic z nia na spotkania radio maryjne, moze wtedy by mnie
                zaakceptowala.
                teraz siedzi na zwolnieniu, bo podobno ma chore kolano, ale jak ktos ma problem
                z kolanem to nie biega o 8 rano do Kosciola a pozniej do kolezanek i nie slenczy
                pol wieczoru na kolanach przed radyjkiem tylko smaruje kolano mascia i siedzi na
                dupie, a ja mam ciagle nerwy przez nia bo caly czas patrzy mi na rece i
                komentuje kazdy krok
                wyzalilam sie, ide spac
                • mama_frania Re: moja tesciowa i jej swietne pomysly na zycie 12.02.07, 15:01
                  Naprawdę współczuję. Ja na szczęście mam w miarę normalną teściową- chociaż i
                  tak potrafi mnie doprowadzić do szału. Jakiś czas z nią mieszkaliśmy kiedy
                  czekaliśmy na wlasne m i było ok. Wtedy dużo wyjeżdżała, wiec większość czasu
                  byliśmy sami. Z kolei moja mama też należy do osób które wtrącają się do
                  wszystkiego. Jak tylko do nas przyjedzie to też mi sprząta (mimo, że sama
                  sprzątałam tego samego dnia rano), taż mi układa rzeczy w szafkach po swojemu a
                  ja potem nie mogę nic znależć. Jak leżałam w szpitalu po porodzie to tak nam
                  "poukładała", że mąż pół dnia szukał ładowarki do telefonu. Jak jej zwróciłam
                  uwagę to tez się obraziła (ale na krótko- trzeba przeciez zobaczyc wnuka smile). To
                  prawda, że z perspektywy własnego domu nabiera się dystansu do wszystkiego i
                  mamy/teściowe denerwują tylko raz na jakiś czas a nie ciągle. Pozdrawiam i życze
                  cierpliwości
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka