Teściowa - trochę długie

22.04.03, 08:18
Jak byście postąpiły na moim miejscu?
Konrad w czwartek skończy roczek. Nie będzie wielkiej imprezy urodzinowej,
bo po pierwsze takich imprez rodzinnych z mężem nie lubimy, po drugie,
teściowie z powodu choroby teścia są uziemieni, po trzecie uważam, że to
dziecko ma się dobrze bawić, a nie rodzina.
W związku z tym będą rano balony, prezent, dzień pełen przygód i wieczorem
torcik ze świeczuszką.

A teraz do rzeczy.
Byliśmy w niedzielę u teściów mieszkających około 150 km od nas. Obiad. I
teściowa mówi, że ma naszykowaną czapeczkę urodzinową dla dziecka,
świeczuszkę i torcik. I czy może podać, żeby Konrad zdmuchnął, bo ona bardzo
by chciała mieć takie zdjęcie!

Ja stanowczo zaprotestowałam. Stwierdziłam, że Konrad w czwartek ma urodziny
i w czwartek będzie zdmuchiwał świeczkę, ale tort oczywiście (cały w
alkoholu) może podać.

Dodam, że moich rodziców również nie będzie na urodzinach wnuczka.

Jak zachowałybyście się w takiej sytuacji? Czy ja jestem przewrażliwiona?
Mam wrażenie, że ona chciałaby być dla dziecka tą "naj", tylko przytulać,
nosić, itd. Gdybym tylko pozwoliła, to urządziła by mu cały pokój. Rozumiem,
że jest babcią, ale czasem mam wrażenie, że chciałaby go traktować jak
swojego syna.
    • adzia_a Re: Teściowa - trochę długie 22.04.03, 08:25
      A ja bym się chyba zgodziła. Młody miałby zabawę, teściowa miałaby zdjęcie,
      tortu nie musiałby jeść... Rocznemu dziecku sprawia frajdę, kiedy coś się
      dzieje, więc czemu nie wyluzować?
      Pozdrawiam Agnieszka
      • dziunia71 Re: Teściowa - trochę długie 22.04.03, 09:01
        Witam
        Ja też bym się zgodziła -dla tzw. dobra ogólnego. Twój
        synek jest mały, to co że dwa razy założyłby czapeczkę -
        nie poplątałoby mu się smile A teściowa na pewno byłaby
        zadowolona, miałaby namiastkę urodzin wnuka, na których,
        jak pisałaś, nie będzie.
        Pozdrawiam
        Ania, mama Milenki, która 24.04 też kończy roczek!!!
        • mamamikolaja Re: Teściowa - trochę długie 22.04.03, 09:25
          Zupełnie nie rozumiem, czym Cię teściowa uraziła???
          Tym, że pamiętała o urodzinach wnuczka i przygotowała się na tę okazję??
          Czyżbyś była zazdrosna, że to jej tort miał być pierwszy, i jej świeczka?? Że
          przygotowała to co Ty tylko wcześniej? I że synek zapamięta jej imprezę, nie
          Twoją? Chyba jesteś odrobinkę przewrażliwiona.... pytałaś!!!
          Wszystkiego dobrego dla roczniaka, przy okazji.
          Jaga
    • wieczna-gosia Re: Teściowa - trochę długie 22.04.03, 09:48
      No jasne ze bym sie zgodzila wink))

      U nas torty sa sredno trzy w porywach do 4 wink bo kazda babcia robi tort, plus
      my, plus impreza dla gosci ze szkoly wink
      Asiu, mysle ze zrobilas z igly widly i wielka przykrosc tesciowej. Roczek to
      urodziny NAJMNIEJ wazne dla maluszka, ktory pewnie swieczke opluje
      conajwyzej wink ale najwazniejsze dla rodziny wink Maluch pewnie zapomnialby o tej
      swieczce nastepnego dnia wink a babcia by miala zdjecie na sciane. Poza tym to
      przezycie obserwowac na zywo jak dziecko dmucha, jak jest zaskoczone.
      • sojanka Re: Teściowa - trochę długie 22.04.03, 11:19
        Miałam tę samą sytuację - moje teściowa uparła się, że musi zrobić urodziny
        mojego syna!
        Byłam wkurwiona, wszyscy byli przeciwko mnie itp. Miałam zepsute swięta, a
        dziecko i tak miało podwójne urodziny bo babcia się uparła!!!!

        Myslę, że dla świetego spokoju powinnaś się zgodzić. Niech ma tort, świeczkę
        itop. A dziecku i tak to nie sprawia różnicysmile
        • liwia1 Re: Teściowa - trochę długie 22.04.03, 11:41
          Ja nie znoszę mojej teściowej, ale w takiej sytuacji zgodziłabym sie na ten
          tort, bo cóz to szkodzi, i nie z powodu świętego spokoju, ale dlatego, że dla
          babci jest to wazne i byłoby przyjemne a dla roczniaka bez róznicy. U mnie był
          tylko jeden tort (17.04.2003)a to dlatego że z teściową zyjemy na pieńku i już
          3 miesiace nie odzywamy sie a ona ma nas i nasze dziecko głęboko........!!!
          niestety to ze dziecku potrzebne są babcie nie przekonuje mnie, gdyż wazna jest
          jakość kontaktów a nie ilość byle jakich czy też ilość babć.
          Beata mama rocznego skarba.
    • nuetka Re: Teściowa - trochę długie 22.04.03, 11:39
      Ja bym się zgodziła.Cieszyłabym się jeszcze że teściowa dba o mojego synka i że
      pamiętała o jego urodzinach.Tymbardziej że mieszka tak daleko od wnuka.
      Czemu nie zrobić przyjemności teściowej?Zwłaszcza że nie trzeba było się
      specjalnie wysilać.
      Wyobrażam sobie jak musiało być jej przykro;kupiła czapeczkę,tort,chciała mieć
      zdjęcia z wnuczkiem,pewnie już nie mogła się doczekać żeby się pochwalić
      zdjęciami koleżankom,a tu guzik.
    • eremka.zlote.dziecko Re: Teściowa - trochę długie 22.04.03, 12:02
      Zgodziłabym się. Bez wahania.
      Dopiero potem mialabym wyrzuty, że pozwalam ludziom wchodzić sobie na
      głowe...hehehe... ale przekonalabym sie argumentem, ze synek miał dwa raqzy
      wiecej zabawy (zdmuchiwanie świeczki).
    • adzia_a A ja myślę, że sprawa ma drugie dno... 22.04.03, 12:04
      ...powiedz, Aneta - mylę się? To sie nie zaczęło od czapeczki i torta, i chyba
      najważniejsze jest to, co napisałaś w ostatnim akapicie...
      • aneta.f-sz Re: A ja myślę, że sprawa ma drugie dno... 22.04.03, 15:13
        Ten ostatni akapit ma bardzo duże znaczenie. Stąd ta sytuacja, bo inaczej
        pewnie bym się zgodziła.

        Czasami czuję się jak piąte koło u wozu. Zapraszam na święta, a ona mi zawsze
        przywozi jakieś kotlety, sałatkę, ciasto, pomimio, że ja naprawdę dobrze
        gotuję. Zwracałam uwagę i nic. Wchodzę do własnej łazienki, a tam dywanik -
        sami celowo niczego nie kupowaliśmy, bo tak nam się bardziej podobało.
        Nie chcę czuć się tak, jakbym nie była nic warta, niczego nie umiała i mogła
        liczyć tylko na nią.

        Generalnie zdenerwowałam się o ten tort, że nawet nie zapytała mnie wcześniej,
        tylko po prostu przygotowała, jakby moje zdanie się nie liczyło. Jakbym ja nie
        potrafiła dziecku przygotować urodzin i dlatego musiała to zrobić ona. Nie
        chciałabym, żeby ona mi wszystko planowała, meblowała itd. Bo ona miała dwóch
        synów, mogła przy nich realizować swoje pomysły, marzenia itd. Niech po prostu
        będzie babcią, a mnie pozwoli być matką.

        Jeśli się mylę, to piszcie dalej. Wszystko analizuję na spacerkach z małym.
        • mjermak Re: A ja myślę, że sprawa ma drugie dno... 22.04.03, 16:18
          Wiesz to faktycznie przykre, ze twoja tesciowa chce urzadzac twoje mieszkanie
          ale co do innych rzeczy to chyba troszke przesadzasz. Owszem twoja tesciowa
          miala 2 dzieci ale wtedy, kiedy ich wychowywala pewnie pracowala albo stala w
          kolejkach a poza tym wtedy nie bylo takiej rozmaitosci rzeczy dla dzieci. Poza
          tym kazda babcia ma prawomiec swira na punkcie wnuka tzn jest to cos w rodzaju
          przywileju babc. To ze dla ciebie gotuje nie odbieralabym jako niewiare w twoje
          mozliwosci ale chcec pomocy. Twoja tesciowa pewnie nie pracuje ma duzo czasu i
          pewnie pomyslala sobie ze zrobi ci mila niespodzianke. Jezeli te jej podarki
          itd sa polaczone z dogadywaniem(nic nie piszesz o tym, jak sie zachowuje w
          stosunku do ciebie) to faktycznie moze cie nie lubi. ALe jezeli nie, jezeli
          tylko robi to co robi a ty dospiewujesz sobie reszte to przesadzasz. Sa takie
          osobowisci ze chcialaby pomagac nawet wtedy kiedy pomoc jest zupelnie
          niepotrzebna. I nie dlatego, ze ona uwaza ze ty sobie nie dajesz rady czy
          jestes nic nie warta, ale dlatego ze ona sama wie, jak ciezko byc matka i
          chcialaby ci ulzyc. A moze w jej zyciu juz niewiele sie dzieje i zyje zyciem
          synow i wnukow. Pomysl sobie, ile ona ma jakichkolwiek rozrywek w zyciu teraz?
          Pewnie jest na emeryturze, nie ma wiele do roboty, moze tez ze zdrowiem nie
          tak. I pewnie ma ta swiadomosc, ze juz sie robi stara i niepotrzebna. Wiec na
          sile stara sie byc potrzebna. Moze ona potrzebuje tego, zeby moc mysle: moje
          dzieci mnie potrzebuja, moja synowa potrzebuje mojej pomocy, moj wnuk mnie
          potrzebuje. Ona cale zycie pewnie byla komus potrzebna a teraz co? Nawet
          niespodzianki wnukowi nie wolno jej zrobic. Postaraj sie popatrzec na swiat z
          jej perspektywy.
          Nie pisze tego z wlasnego doswiadczenia, bo ne znam swoich tesciow, nie
          wyrazili ochoty poznania mnie. I tez staram sie ich zrozumiec. Choc wierz mi
          bardzo mi trudno. A mieszkam za granica, do mamy daleko i czasami chcialabym
          zeby ktos mi zrobil obiad albo zabral mala do siebie a tu nic z tego.
        • wieczna-gosia Re: A ja myślę, że sprawa ma drugie dno... 23.04.03, 08:41
          Wiesz, tak serio... mysle ze niepewnie sie czujesz w roli mamy. Tu lezy clue wink
          Twoja tesciowa ma do ciebie 150 km. Jak czesto sie widujecie? Pozwol jej
          przejac wladze na te dwa dni w roku. Niech nagotuje i poprzywozi, niech polozy
          dywanik i poszarogesi sie w kuchni. Niech wycaluje malucha, napstryka mu zdjec
          itd. A potem zycie wroci do normy. Ja na twoim miejscu zastanowilabym, sie
          jakie zasady sa nieprzekraczalne. U nas to jest dawanie slodyczy (bo dzieci
          jedza raz w tygodniu i koniec- czyli dac mozna, niech wezma do domu i zjedza w
          niedziele) chodzenie spac najpozniej o 20- pozniej dzieci sa nie do zycia. I
          chyba tyle, bo zadnych alergii nie mamy. Na wielkanoc zanioslam swoja
          swieconke wink i to byl moj wklad wink
          Mysle ze jesli tesciowa nie przejawia checi w komunikacji- ty przejmij
          paleczke. Zblizaja sie swieta? Przy zapraszaniu jej czy dogrywaniu szczegolow-
          popros o przywiezienie salatki. Ona zrobi to "legalnie" a ty zrobisz o jedna
          mniej wink Jedziecie w okolicach malego? No i super nastaw sie na to, ze bedzie
          tort i spiewanie 100 lat wink
          Moze twoja tesciowa nie wpada na przekonsultowanie takich spraw bo w glowie
          jej sie nie miesci, ze tak odbierasz jej postepowanie? Moze nawet nie
          podejrzewa, ze masz mysli w stylu "odbiera mi dziecko"? Babcie sa od
          rozpieszczania szczegolnie babcie mieszkajace tak daleko wink Nie masz wspomnien
          z dziecinstwa- tych sielskich wspomnien z kreconym koglem moglem (ktora matka
          by dziecku ukrecila kogla..) z ogladaniem zakazanego filmu po 20 (babciu moge
          jeszcze chwilke posiedziec???) i lodami zamiast obiadu wink
          Twoja tesciowa zupelnie z boku i z twojego opisu wydaje sie byc w normie- nie
          jest wredna czy zlosliwa- kocha po prostu twojego synka jak umie. Pozwol jej
          na to. Na traktowanie ciebie troszke z gory tez pozwol w koncu jest matka
          twojego meza wink a on pewnie dla niej jeszcze nie do konca jest dorosly wink a
          sama rob swoje i nie martw sie. Przy zdrowych relacjach dzieci doskonale lapia
          kto jest mama a kto jest babciawink
    • kejciunia Re: Teściowa - trochę długie 22.04.03, 17:16
      A ja uwielbiam swoją teściową, choć z tego co piszesz jest bardzo podobna do
      Twojej. To co, że zawsze przywozi pełną torbę żacia? Tylko się cieszyć, schować
      do lodówki, podać swój obiad, teściowa pochwali i jest OK. A co do dywanika,
      hmmm... Też dostałam kilka "ślicznych" bibelotów do nowego mieszkania. Nie
      stoją jednak na honorowych miejscach w domu, więc teściowa chyba się domyśliła,
      że średnio mi się spodobały i teraz kupuje praktyczne prezenty. Tylko, że ja to
      odbieram jako Jej dobrą wolę, a nie wtrącanie się w Nasze życie. Czasami tak
      niewiele potrzeba żeby zrobić komuś przyjemność. I mieć sojusznika we własnej
      teściowej...
    • mika_p Re: Teściowa - trochę długie 22.04.03, 17:59
      Moim zdaniem, kluczowa kwestia tuaj to te 150 km - skoro nie będzie teściów na
      urodzinach synka, to dlaczego nie miałby mieć zdjęcia z babcią i tortem ze
      świeczką ? Chyba przesadziłaś... Bezinteresownie zrobiłas przykrość teściowej,
      nie zyskując w zamian nic, nawet satysfakcji z trzymania się własnych zasad - w
      końcu dziecku nie stałaby się żadna krzywda od jednej fotografii.
      Mimo, że kilka lat temu moja teściowa ez mnie cholernie wkurzała tym swoim
      wtrącaniem się w nasze zycie, to chyba nie byłabym tak zapiekła, żeby postawić
      stanowcze veto, raczej powściekałabym się tylko pod nosem.

      Myślę, że dlatego, że moę zrozumieć, co czujesz do teciowej, mogę Ci
      powiedzieć, że nabroiłaś.
    • mika-edziecko Re: Teściowa - trochę długie 22.04.03, 23:58
      Gdybym miała teściową aż tak daleko-zgodziłabym się smile Swojej tez nie lubię i 2
      razy w roku kupuję 2 torty bo z kolei ona nie lubi się z moja mamą i przychodzą
      w róznych dniach wink Mimo,ze gotuję duuuużo lepiej niz teściowa-przyjmuję
      wszystko co daje-tkaim sposobem na Wielkanoc nic nie robiłam ani nic nie
      kupiłam bo wyżerkę dostałam na wychodne-jakaż to oszczędność czasu i
      pieniędzy wink Traktowanie moich dzieci jako własne skwitowałam
      stwierdzeniem "mama miała już swój czas i szansę na wychowanie dzieci-teraz
      moja kolej,jeśli będzie tak dalej to przestanę przyjeżdżać" -musiała przełknąć
      tą gorzką pigułkę,jest trochę lepiej.I mimo,ze nadal czuję jak inkubator do
      rodzenia wnuka i wnuczki zaciskam zęby i ze zdziwieniem widzę,że z roku na rok
      robi sie coraz bardziej normalną babcią wink Im częściej widuje wnuki tym jest
      mniej zaborcza smile Juz nie musi cieszyć się nimi na zapas widując raz na 2
      miesiące,chociaż mieszkamy 4km. od siebie.
      Podwójny tort nie byłby problemem-gdyby tylko chciała go sama kupić wink
      • ruda_kasia Re: Teściowa - trochę długie 23.04.03, 08:58
        Czas nas uczy pogody... To tak dla przypomnienia. Moja teściowa regularnie (boi
        widzimy się codziennie) podkresla, że dziecko głoszimy, źle ubieramy, jeśli
        mówię, że dziecko się głodem nie zamorzy i może dwa tygodnie nie jesć byle
        piło, stwierdza, że ona by płakała z tego powodu. JAk daję baśce lekarstwo i
        nie mam popitki w ręce, to jestem niedobra, bo jak dziecko może 3 sekndy czekać
        na popicie, jak kładę ją spać w ciemnym pokoju, to ona się boi a jak ojciec na
        nią krzyknie to jest znerwicowana, a on sfrustrowanym nieudacznikem wyżywającym
        się na dziecku. I choć czasem trudno mi o tym pamiętać, to staram się
        podchodzić do tego z humorem. JAk amntrę od 3 lat powtarzam sobie i Norbertowi,
        że oni to robią z miłości (bo takie teksty nie są jedynie domeną teściowej,
        teścia również), tylko w tym okazywaniu miłości nie obchodzi ich obiekt, co on
        by naprawdę chciał. Ale w ich działaniu nie ma złośliwości, najyżej totalna
        bezmyślność. Ale mogę się tylko starać obchodzić to z humorem,. bo musiałabym
        zwariować, kiedy jeszcze do chóru dołącza się mój szwagier spejalista we
        wsztskich dziedzinach od lat na mamusi wikcie i opierunku ale świetnie się
        znający szczególnie na wychowaniu dzieci.
        Aneta, pomyśl, że masz to raz na jakiś czas. I to, co Gosia napisała: czuj się
        pewnie w sowjej roli. Kończąc bowiem humorystycznie: Baśka czasem powie do
        teściowej mamo: pwenie dlatego, że jej synowie tak mówią i ona to słysza oraz
        dlatego, że teściowa często mówi do niej córeczko (nigdy wnusiu), a teściowa
        jeśli ja przy tym jestem wpada w popłoch i myśli, że ja się zdenerwuję, bo
        pomyślę, że ona wchodzi w moją rolę. A ja się tym nigdy nie denrwuję, tylko
        rozczula mnie jej reakcja. Ja się pewnie czuje w roli matki i wiem, że teściowa
        jest tylko do rozpieszczania, nie podjęłaby się być i wychowywac dziecka nawet
        na 1/3 etatu.
        kasia
        Ps Mnie moja teściowa poucza, że mam nosić szalik i ciepło się ubierać jak jej
        jest zimno a raz jej musiałm pokazać, że moje buty mają 2 cm futra w śwodku i
        grube skarpetki nie są mi potrzebne. Dla niej stałam się kolejnym dzieckiem
        mimo iz raz w miesiącu powtarzam jej, że mam prawie 30 lat. To dobry tylko
        irytujący człowiek, ale trzeba się uczyć dostrzegać dobro
    • aari Re: Teściowa - trochę długie 24.04.03, 00:22
      Dziewczyny chyba zmienię front i polubie moją teściową ... ONe są chyba
      wszystkie takie same hehehehe
      Moja wydaje się kochanya ( chyba ) zajmuje się naszym Krzysiem kiedy jestem w
      pracy, gdera kiedy mąż zaśnie na kanapie w "opakowaniu" i Ona tak go znajdzie
      rano kiedy przychodzi mnie budzić do pracy. Ciągle wysyła go do lekarza,
      przynosi nam obiadki, zmywa mi naczynia, "sprzata" w kuchni .. chociaż i tak
      musze poprawić ( bo nie jest po mojemu ) Gotuje Krzysiowi jakies obrzydlistwa
      typu kasza jglana z jabłkiem albo czarny ryż z cynamonem ( i on to ładnie jje )
      Wkółko przychodzi,zeby pogderać,ze za mało jjemy, że za krótko śpimy, że Tomek
      za dużo pali ... wciąż kręci nosem, ze nie jjem śniadania przed wyjściem do
      pracy - bo nie bedę miała siły na cały dzień ... itd.....

      Zaczynam to trochę inaczej odbierać ... jednak i tak jestem zazdrosna .. i tego
      nie ukrywam ..ale nie o dzieci ... o nie ... tylko o męża ... wkurza mnie kiedy
      Tomek wracając z pracy czy ze sklepu najpierw wchodzi do rodzców, zawsze
      mamusia siedzi u nas kiedy ja jestem w pracy i wszyściuteńko za Niego robi.
      Wyręcza go i ja jestem niedobra kiedy mówię,ze coś jest źle zrobione .... eh
      ciężko tak czasami wypośrodkowac .. ja jakoś nie mogę sięmimo wszystko
      przemóc ... czasami jestem dla niej strasznie złośliwa ( i vice versa )... Nie
      potrafię niestety zmienić zachowania w stosunku do Niej mimo ,ze wiem jak wiele
      dla nas robi ... ha ....
    • mama_kajetana Re: Teściowa - trochę długie 24.04.03, 22:12
      Anetko,

      o urodzinach nie będę już pisać bo myślę, że nie o nie tu chodzi.
      Opowiem Ci moją historię z teściową.
      Że będzie ciężko zrozumiałam już przed porodem kiedy Mamusia bez uzgadniania z
      kimkolwiek wzięła tydzień urlopu w terminie mojego porodu (później oczywiście
      siedziała u siebie sama jak głupia). Zgadnij w jakich okolicznościach rozpoczął
      się poród - w szpitalu, podczas odwiedzin teściowej. I wyobraź sobie, że razem
      z mężem w całej tej euforii zgodziliśmy się żeby została. Poród był bardzo
      ciężki, zaczęłam krzyczeć i co robi moja teściowa podrywa się z fotela i do
      mnie... Mój mąż walną jej taką wiązankę że więcej już nie wstała. Niestety nie
      mogłam urodzić sama - cesarka. Moja teściowa z mężem czekali w sali obok na
      dzidziusia. Jak tylko go przynieśli co robi Mamusia - z łapami do dziecka które
      nawet nie jest odessane. Znowu opieprz - tym razem od lekarza. Była przy tym
      obecna moja koleżanka, która astystowała pediatrze i ona mi to opowiedziała.
      Potem ja leżałam na sali pooperacyjnej a moja teściowa zrobiła sobie sesję
      fotograficzną z wnusiem, oczywiście musiała go dotykać. Te zdjęcia musiałam
      wyjąć z \albumu, nie mogłam na nie patrzeć, szlag mnie trafiał, że ona
      pierwsza, przede mną dotykała MOJE DZIECKO! Oczywiście moja wrogość do niej
      rosła dosłownie z dnia na dzień. Nie pozwalałam jej brać dziecka na ręce, nie
      chciałam żadnej pomocy, byłam nieprzyjemna i opryskliwa. Trwało to ok. 4
      miesięcy, aż przegięła zupełnie. Podczas gdy ja rozmawiałam przez telefon bez
      pytania wykąpała Kajtka, mimo iż tydzień wcześniej jak wzięła go do łazienki
      darł się jak opętany. No i nie wytrzymałam, zrobiłam straszną awanturę,
      wykrzyczałam jej wszystko, od początku od tego nieszczęsngo porodu. I Wiesz
      co ... ulżyło, przeszło, zniknęło. Po prostu ja się coraz bardziej sama
      nakręcałam i nie bardzo miałam jak z\ tego wybrnąć. I dobrze się stało. Od tej
      pory relacje z teściową są super, a że gotuje jak dla wojska, że ciągle kupuje
      jakieś prezenty, że wyręcza zmywarkę w jej pracy, to już naprawdę jest
      nieistotne. Żarciem karmię bezpańskie zwierzęta, zabawki i tak po godzinie idą
      w kąt a obok zmywarki postawiłam dobry balsam do rąk.
      Matko, ale się rozpisałam. Za to konkluzja jest króciutka. MUSISZ z nią
      pogadać. Inaczej będzie tylko gorzej. Znienawidzisz ją, a to jest matka twojego
      mężczyzny! On nie może tego widzieć! I nawet jeśli teraz trzyma twoją stronę,
      to jest jego matka i kiedyś może sobie o tym przypomnieć. Poza tym Tobie też
      będzie dużo lepiej.

      pozdrawiam
      mama Kajetana
      • dziubelek2 Re: Teściowa - trochę długie 24.04.03, 22:39
        no właśnie teściowe to matki naszych mężów i to oni zazwyczaj padają ofiarą
        naszych potyczek z nimi -są między młotem a kowadłem. ja o mojej teściowej
        mogłabym książkę napisać, czasem zastanawiam się czy ona kogokolwiek poza sobą
        samą lubi. ja choc nie należę do osób pamiętliwych, pewne jej odzywki i
        zachowania zapamiętam do końca życia. przykład:
        potrafiła nazwać moją mamę k...., bo mają z tatą tylko ślub kościelny;
        do mnie w dwa miesiące po ślubie powiedziała, że pewnie w ogóle nie mogę mieć
        dzieci, bo inaczej już dawno bym w ciąży była;
        gdy już nasz synek był na świecie i powiedziałam jej, że to moje dziecko i ja
        je będę wychowywała po swojemu to usłyszałam, że takie samo moje jak i jej!!!;
        no i sam fakt, że potrafiła do moich rodziców nadawać na mnie(oczywiście poza
        moimi plecami);
        poza tym, która matka zle życzy własnemu dziecku? ano moja teściowa- gdy
        rozkręcalismy własny biznes, to cały czas krakała "jeszcze będziesz załował,
        jeszcze bedziesz ziemniaki sadził(to taki synonim biedy wg mojej teściowej)
        tak więc jak widzicie, może być jeszcze gorzej( to oczywiście tylko maleńki
        wycinek "twórczości" mojej teściowej).
        na szczęście już z nią nie mieszkamy, a ja nie lubię jej, ale paradoksalnie
        jest mi jej żal - została sama( żony starszych braci męża też uciekły) i
        wyraznie się postarzała i zaczyna dziecinnieć.
        podczas jej wizyt staram się jednym uchem słuchać a drugim wypuszczać i
        wychodzi mi to na zdrowie.
        pozdrawiam. anka.(mam nadzieję, że ja będę w miarę znośną teściową, bo jak nie
        to niech mnie lepiej zawczasu zakneblują).
Pełna wersja