Dodaj do ulubionych

Do matek i żon nie pracujących

16.02.07, 15:14
Spotkałam się ostatnio z opinią, że mężczyźni bardziej szanują kobiety, które
pracują zawodowo i w jakiejś części uzupełniają budżet domowy. Może nie
pokazują tego pomiatając nimi, ale w pewnych decyzjach dają między wierszami
do zrozumienia, że mają silniejszy głos w rodzinie. Chciałabym aby
wypowiedziały się kobiety, które sa w domu od kilku lat i jak one to widzą.
Obserwuj wątek
    • gaj33 Re: Do matek i żon nie pracujących 16.02.07, 15:22
      Moja córka ma 5 lat i od 5 lat siedzę z nią w domu. Mąż chodzi do pracy i nas
      utrzymuje,nie wygania mnie do pracy. Układ w naszym domu jest partnerski, nie
      ma podziału co do prac domowych. Razem podejmujemy decyzje i uwazam ze mąż mnie
      szanuje i liczy sie z moim zdaniem. Mąż nigdy nie dał mi do zrozumienia że
      jestem od niego gorsza bo nie przynosze dochodu do domu.
      • mamago1 Re: Do matek i żon nie pracujących 16.02.07, 15:24
        Pytam, bo sama planuję przejść na wychowawczy. A to poważna decyzja smile Czy
        nigdy nie żałowałaś siedzenia w domu?
        • lola211 Re: Do matek i żon nie pracujących 16.02.07, 15:54
          Ja nie pracowalam kilka lat, opiekujac sie córka.
          Osobiscie zdecydowanie lepiej czuje sie majac wlasnorecznie zarobiona kase,
          pracujac.Natomiast moj facet nigdy nie dal mi odczuc, ze mniej sie ze mna liczy
          gdy nie zarabiam.
          Nie zaluje czasu spedzonego na wychowawczym- dzieki temu moglam starannie
          zadbac o dziecko, wychowywac je osobiscie, a nie za posrednictwem babc, nian
          itp.
        • gaj33 Re: Do matek i żon nie pracujących 16.02.07, 17:13
          Chwilami mam ochote wrócić do pracy ,ale kończy się to" na ochocie"
    • kasiuncia25 Re: Do matek i żon nie pracujących 16.02.07, 15:27
      Moim zdaniem to kwestia charakteru faceta a nie tego czy zona/niezona pracuje i
      ewentualnie ile zarabia. Albo facet szanuje swoja kobiete albo nie. Albo
      decyzje podejmuja wspólnie albo nie i myśle ze nie ma to związku z wkładem
      finansowym kobiety.
      U mnie było różnie, raz zarabiałam raz nie ale nie odczułam różnicy w
      traktowaniu mnie przez męża.
      • sebaga Re: Do matek i żon nie pracujących 16.02.07, 15:31
        Zgadzam się, albo mąz szanuje zonę albo nie. Mój sam zarabia na dom krótko, bo
        od 1,5 roku, ale od tamtego czasu zawsze mówi "my zarabiamy" smile Ja siedzę z małym.
        • dagmama Re: Do matek i żon nie pracujących 16.02.07, 15:34
          > Zgadzam się, albo mąz szanuje zonę albo nie

          Nic dodać nic ująć.
          Byłam w domu, teraz pracuję, mój mąż nie przeżywał wtedy, ze siedzę w domu,
          teraz nie przeżywa, że mam firmę.
      • demonii Re: Do matek i żon nie pracujących 16.02.07, 15:58
        >> Albo facet szanuje swoja kobiete albo nie. Albo
        > decyzje podejmuja wspólnie albo nie i myśle ze nie ma to związku z wkładem
        > finansowym kobiety.

        Otóż tosmile Nie widze żadnej róznicy w stosunku męża do mnie, wtedy gdy
        pracowałam był taki sam - chociaz teraz wydaje mi się bardziej mnie doceniasmile a
        ja jego, ale to raczej ma związek z upływającym czasem i tym co do siebie
        czujemy. A nie z faktem, kto zarabia.
    • teraz_asia Re: Do matek i żon nie pracujących 16.02.07, 16:02
      Nie dokładam się do domowego budżetu od 3 lat, pominąwszy drobne fuchy. Nie
      zmieniło to stosunków w naszej rodzinie tzn mój mąż z fantazją planuje wyjazdy,
      inwestycje i ma dzikie pomysły, ja stopuję , wyliczam czy nas stać i prowadze
      całą domową księgowośćsmile Taki układ wytworzyliśmy sobie naturalnie wiele lat
      temu i działa, niezależnie, skąd przychodzą pieniadze na wspólne konto.
      Niedługo idę do pracy i szczerze mówiąc, mąż bardziej to przeżywa, niż ja, bo
      co tu dużo gadać, cholernie ułatwiałam mu życie- pominawszy obowiązki domowe i
      przy dzieciach, w których i tak prawie nie brał udziału, bo nie miał kiedy,
      odwalałam wszystkie sprawy finansowe, papierkowe, naprawy i remonty,
      konserwację samochodu i zakupy. Sama nie wiem, jak teraz to wszystko uda nam
      sie upchać, kiedy praktycznie w domu będę o 18, a mój mąż wcześniej przecież
      wracać nie będzie....
      • mysiam Re: Do matek i żon nie pracujących 16.02.07, 16:13
        u mnie podobnie jak u Asiwink
        Co prawda teraz pracuję ,ale wczesniej ,czyli prawie 4 lata byłam z synem w
        domu.Ja i owszem średnio czulam sie bez swojej kasy-choc tak totalnie nic nie
        zarabialam przez 2.5 roku
        Potem "dorabiałam " jakies poł roku ,ale generalnie ,robiłam to
        wieczorami ,albo popoludniami jak Miś spał .
        Nigdy mąz nie dał mi do zrozumienia ,ze jestem gorsza,nawet powtarzał ,ze
        powinnam siedziec z synkiem w domu do momentu ,kiedy on pojdzie do przedszkola;-
        ))
        nO i w tym czasie to ja odwalałam wszelkie sprawy związane z prowadzeniem
        domu,funkcjonowaniem naszej rodzinki.
        On mial na głowie tylko pracę ,a czas po pracy spędzał z nami ,lub oddwawał
        sobie swojemu hobbywink
        Jak zaczęlam pracować ,na początku był problem ,bo cięzko mu było pzyjąc na
        klatę nowe obowiązkiwink))
        słowem : cieszę się ,ze moglam być z dzieckiem w domu i nigdy z tego powodu nie
        czułam się gorsza,mniej wartościowa...
    • 76kitka Re: Do matek i żon nie pracujących 16.02.07, 16:56
      E tam, u nas to ja się rządzę.
      • mama_oli_i_tomka Re: Do matek i żon nie pracujących 16.02.07, 17:01
        76kitka napisała:

        > E tam, u nas to ja się rządzę.

        U mnie to samo, mąż zarabia - ja wydaję smile
        Nie pracuję od marca 2002. Czy wrócę do pracy - to zależy od moich chęci.
        Pozdrawiam
        • kasiula.g Re: Do matek i żon nie pracujących 17.02.07, 16:01
          mama_oli_i_tomka napisała:

          > 76kitka napisała:
          >
          > > E tam, u nas to ja się rządzę.
          >
          > U mnie to samo, mąż zarabia - ja wydaję smile
          > Nie pracuję od marca 2002. Czy wrócę do pracy - to zależy od moich chęci.
          > Pozdrawiam

          u nas tak samo mąż jest od zarabiania, ja od całej reszty - zarządzania też -
          Ślubny nawet nie zna numeru naszego konta wink, ale ja siedzę od 2000 w domu i już
          o nieczym innym nie marzę jak pójść do pracy do ludzi
    • julia_mas Re: Do matek i żon nie pracujących 16.02.07, 17:08
      Zawodowo nie pracowalam 10 lat.
      W tym czasie urodzilam troje dzieci i spokojnie w domu moglam im poswiecic czas.
      Widze ze na tym forum panuje jakas fobia, aby wszytskie kobiety zapedzic do
      pracy. Ile to ja razy musialam sie tlumaczyc dlaczego nie pracuje i do tego
      czuje sie SZCZESLIWA i DOCENIONA.
      Moj maz zawsze docenial to, ze moglam zajac sie dziecmi i domem, a on spokojnie
      w tym czasie pracowac (i dobrze nam bylo).
      Jestem szczesliwa, ze tyle czasu moglam poswiecic swoim dzieciom.

      I wbrew panujacym tutaj wyobrazeniom, ani moj maz mnie nie zdradzil, ani nie
      opuscil, zylo nam sie super wygodnie (nawet patrzac na aspekt czysto finansowy).
      Gdy najmlodsza corka poszla do zerowki stwierdzilam, ze chetnie poszlabym na
      troche do pracy.
      Ilez ja sie naczytalam, ze po takim okresie bede bezuzyteczna na rynku pracy.
      Wyslalam swoje CV do kilku firm i bankow (jestem po AE). Po 2 miesiacach
      odezwala sie do mnie Pani z banku i zaproponowala spotkanie.
      PO 3 spotkaniach zaproponowano mi stanowisko i do tego tak jak chcialam 3/4
      etatu (praca od 8.00 do 14.00).
      Prace mam swietna, teraz bardzo sie ciesze ze ja mam. I zarabiam tylko 250zl
      mniej niz kolezanka pracujaca tam 8 lat...

      Nikt mi nie odbierze mojego czasu, ktory poswiecilam dzieciom i MEZOWI, mam
      fajna prace i gdybym jeszcze raz miala wybor, postapilabym dokladnie tak samo!

      Julia Maslowska
    • mamamonika Re: Do matek i żon nie pracujących 16.02.07, 17:19
      Dla mnie to nie tyle kwestia szacunku i podziału ról w rodzinie, ale i
      stabilności ekonomicznej. Ja osobiście czuję się lepiej wiedząc, że rodzina
      ma "dwie nogi". Według mnie lepiej jest, jeśli odpowiedzialnością za sprawy
      ekonomiczne nie jest obciążana tylko jedna strona. Weź i tą kwestię pod uwagę
      przy przemyśleniach i decyzjach.
    • aluc Re: Do matek i żon nie pracujących 16.02.07, 18:19
      to ustalmy - szanują kobiety, czy kasę zarabianą przez kobiety?
    • eljena Re: Do matek i żon nie pracujących 16.02.07, 18:36
      Moim zdaniem to nie chodzi o to czy przynosisz do domu jakies pieniadze. Chodzi
      o to, czy ciagle pozostajesz dla partnera atrakcyjna intelektualnie.
    • asia_71 Re: Do matek i żon nie pracujących 16.02.07, 22:12
      Zgadzam się z tym, że wiele zależy tu od charakteru faceta, ale nie tylko.
      Również wiele zależy od kobiety, jej psychiki i podejścia do sytuacji.
      Powiedzmy, że facetowi żeczywiście nie zależy na tym, czy kobieta przynowi kasę
      do domu czy też nie, ale:
      - kobieta zaniedbała się intelektualnie,
      - zaniedbała się pod kątem wyglądu (ubiór, uczesanie itp.),
      - jest sfrustrowana, gderająca
      - wyręcza we wszystkim swojego mężczyznę, bo on pracuje i jest zmęczony a ona
      nie,
      to facet rzeczywiście może przestać ją szanować.
      Przede wszystkim chodzi o to, czy kobieta będzie czuła się spełniona będąc w
      domu i wychowując dzieci, czy będzie jej z tym dobrze (będzie czuła się
      pełnowartościowym członkiem rodziny). Jeżeli tak, to ze strony faceta też
      będzie ok. Jeżeli nie, to lepiej będzie wrócić do pracy, ale nie ze względu na
      kasę ale na dobre samopoczucie i dowartościowanie się.
      • agnieszkas72 Re: Do matek i żon nie pracujących 17.02.07, 09:22
        Na początku naszego małżeństwa pracowałam,mąż studiował.Od urodzenia dzieci(już
        ponad 9 lat) jestem w domu.Wszystko miedzy mną a mężem układa się
        dobrze.Zarabiane przez niego pieniądze to nasz wspólny dochód.
        • julinekk Re: Do matek i żon nie pracujących 17.02.07, 14:12
          jak siedzialam z synem w domu tuz po urodzeniu to slyszalam od meza ze jestem
          pasozytem. kiedy syn skonczyl 3 m-ce poszlam do pracy, ale nadal slysze ze
          jestem pasozytem a do tego leniem... czyli jednak, albo szanuje ,albo nie,
          niezaleznie od pracy.
          • monia145 Re: Do matek i żon nie pracujących 17.02.07, 16:11
            Jasne, że tak.
            To tak samo jak z zaangazowaniem w prace domowe..jesli facet hołduje
            przekonaniu, że kuchnia to domena kobiet i w takim duchu został wychowany to
            bardzo ciężko zmienic mu swoje nastawinie do tego typu działalności, kiedy zona
            pójdzie do pracy. Będzie migał się od pomocy tak samo kiedy kobieta była "żoną
            domową", jak i wtedy gdy pani domu na dwóch etatach zacznie pracowaćwinkP
            • andaba Re: Do matek i żon nie pracujących 17.02.07, 16:14
              Nie pracuję od początku małżeństwa. Wcale nie widzę, żeby mnie mniej szanował z tego powodu.
              • aguskin Re: Do matek i żon nie pracujących 17.02.07, 17:57
                nie pracowałam 3 lata z 1 synem i teraz kilka miesięcy z drugim, nie ma żadnej
                różnicy,
                jedynie wpływa to no jego lęki, tzn. z pewnością taki facet czuje większą
                presję zarabiania, i wie że nie może nawalic, bo w domu nowy członek, wydatków
                wiecej, siedząca żonka ma kaprysy, bo się nudzi i czasem chce sobie to
                wynagrodzić ( wyjazdy, ciuchy, kosmetyczka, fryzjer, joga, nowe ksiązki itp ),
                ale to nasz wybór, tak chciał tak ma, bardziej chyba szanuje jak siedzę w domu,
                bo wtedy dom jest moja twierdzą, i musi mnie tu słuchać, a mądrowac to sie może
                10 h w pracy

                pozdrawiam nie pracujące, a raczej nie zarobkujące ( nie pracujące to co
                robiące? czasownik, czy jakie? przymiotnik??)
    • bj32 Re: Do matek i żon nie pracujących 17.02.07, 18:20
      Ja się też często spotykam z opinią, że bardziej szanują kobiety pracujące
      zawodowo. Pod warunkiem, że nie są to ich kobiety. Swoje jednak wolą mieć w
      domu i jeśli tylko są rozsądni, to je doceniają (no, chyba, że się trafi jakiś
      wyjątkowo nieudany egzemplarz kobietywink).
      Ja nie pracuję zawodowo, a jestem szanowana. I prędzej w lipcu spadnie śnieg,
      niż usłyszę, że "tylko siedzę w domu", albo jestem pasożytem, albo inną głupotę.
    • kalina_p Re: Do matek i żon nie pracujących 17.02.07, 19:39
      nie odczułam nic takiego, zupełnie.
    • wieczna-gosia Re: Do matek i żon nie pracujących 17.02.07, 20:03
      le w pewnych decyzjach dają między wierszami
      > do zrozumienia, że mają silniejszy głos w rodzinie.
      kiedy moj maz miewa takie okresy- zadaje mu kluczowe pytanie czy wie ile mamy na
      koncie. I on oczywiscie nie wie poniewaz od 8 lat swojego konta nie widuje smile)))))

      nie no zartuje oczywiscie i tak go nie upokarzam tym pytaniem (bo on faktycznie
      nie wie). On w dowod wdziecznosci nigdy nic takiego nie daje mi do zrozumienia smile
      • egoya Re: Do matek i żon nie pracujących 17.02.07, 21:44
        niczym u mnie, hehe, mój też swojego konta nie widuje, czasem przez internet jak coś płaci. Generalnie od 6 lat kasę zarabia on, a wydaję ja. Był czas, kiedy ja go utrzymywałam (i on się z tym źle czuł), ale od jakiegoś czasu on utrzymuje nas i nie daje mi do zrozumienia, że ma silniejszy głos. Wie, że nie pracuję bo zajmuję się wychowywaniem dzieciaków, i że nie leżę w domu, docenia to, bo wie że ciężka to praca (sam napewno by się nie zamienił). Wszystkie wydatki (oczywiście większe, bo te mniejsze to ja) planujemy razem. Czasem coś tam sobie sam kupuje ze swoich zaskórniaków, no co ja bym krzywo patrzyła np. jakiś GPS czy CB radio (co mu nie jest potrzebne, ale niech tam...)
    • fajka7 Re: Do matek i żon nie pracujących 18.02.07, 13:44
      Stereotyp jakis i to naciagany. Kazdy jest szanowany tak, jak sam sie szanuje.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka