Dodaj do ulubionych

o jakości dyskusji

24.02.07, 12:31
wczoraj wdałam się w dyskusję z pewną panią - patrz wątek babki71 o
wstążeczce. wydawało mi się, że wysuwam dość merytoryczne argumenty, ale
łatwe do zrozumienia.
moja przeciwniczka zakończyła rozmowę stwierdzeniem, z którego wynikało iż z
pustakami i idiotkami gadać nie będzie. nie wysuwając żadnych (no prawie
żadnych) argumentów związanych z meritum dyskusji. na samym początku mnie to
śmieszyło, śmieszyło mnie podpuszczanie owej pani, bo dość fajnie się
ciskała. ale... w pewnym momencie uderzył mnie fakt, że kobieta nie rozumie
co ja do niej piszę. a ponieważ nie rozumie, więc na wszelki wypadek reaguje
agresją. przeniosłam to na szerszą płaszczyznę - i mnie ogarnął strach, bo
pomyślałam, że takich pań są setki, a może miliony. nie chce jej się
zrozumieć argumentów drugiej strony i zakłada (dla własnego spokoju i
podniesienia wartości swojego ego), że druga strona to pustak i idiotka
(rozczarowała mnie, bo nie współczuła moim dziecim (dziecią wink)). zrozumieć
może to za dużo, ale przeczytać ze zrozumieniem lub wysłuchać. kurcze blade -
skoro czegoś nie rozumiem, a tak często jest, to zdobywam informacje na ten
temat, żeby wiedzieć o czym drugi człowiek do mnie mówi. ale, jak widzę, mój
sposób działania nie jest popularny.
konkluzja jest smutna. jeżeli owa pani jest przedstawicielką spoleczeństwa,
to naprawdę nami łatwo manipulować, wciskać najgorsze kity i kierować poprzez
tworzenie sztucznych wrogów. przykre. i przykre jest to, że ludzie potrafią
ze swojego niedouczenia zrobić podstawowy argument w dyskusji.
może to nie jest miejsce na takie filozofowanie... ale się wypisałam. tyle
mego. idę gotować obiad - bezmięsny wink
Obserwuj wątek
    • agnieszkamodras Re: o jakości dyskusji 24.02.07, 12:39
      Świat wokól nas jest pełen ludzi, którzy nie rozumieją co czytają.
      • agao_72 Re: o jakości dyskusji 24.02.07, 12:42
        ale to jest przerażające moja szanowna imienniczko, że ze swoistej formy
        ciasnoty umysłowej robi się normę. że mamy mnóstow "ekspertów" bez wiedzy na
        określony temat, wykorzystujących argumentację z grupy "bo tak". echhhhhh
        • agnieszkamodras Re: o jakości dyskusji 24.02.07, 12:50
          Ja to nazywam "rozmową imieninową wujka Kazia z wujkiem Czesiem po 3
          głebszych". Każdy z wujków jest wtedy bezkompromisowym ekspertem od zbrojeń na
          świecie, od operacji na otwartym sercu, od żywności modyfikowanej genetycznie,
          Kościoła itp...

          Ale z drugiej strony, droga Ago, to jest przeca forum publiczne, nie dyskusja
          akademicka z udziałem ekspertów z prawdziwego zdarzenia, więc można (dla
          własnego spokoju nawet trzeba) na nią patrzeć z przymrużeniem oka troszkę. smile
          Ja przynajmniej się staram, puszcza mnie dopiero jak ktoś atakuje mnie
          bezpośrednio całkiem od czapy albo jak dochodzi do poziomu "wspólczuję Twoim
          dzieciom". Ale to już klasyka, dlatego tak jak piszę poniżej, nalezy zachować
          stoicki spokój i dystans do tych naszych pogaduszek. Ps. Ktoś ostatnio uzył
          pieknego terminu "pieluszkowe zaplanie emocji", który kupuję w całości. Ps.2 A
          czasami się dziwimy jak to możliwe, że PIS wygral wybory, co?
      • vanilla4 Re: o jakości dyskusji 24.02.07, 12:54
        no niestety uderzające jest to, że adwersarz w obliczu braku argumentów - z
        poziomu problemu ogólnego, poruszanego - schodzi to poziomu personalnego -
        zaczynając obrażać przeciwnika. Prawda jest banalna i dość bolesna - ludzie nie
        potrafią dyskutować.
    • iwles Re: o jakości dyskusji 24.02.07, 12:43
      Agao - sama stwiedzasz, że ją podpuszczałaś, bo bawiło cię, jak się ciskała.

      Czy tak zachowuje się dyskutant na poziomie ?



      • agao_72 Re: o jakości dyskusji 24.02.07, 12:48
        nie - ale to było dość fascynujące doświadczenie.
        bardzo często dla mnie liczy się dyskusja, a nie poznanie prawdy jako takiej.
        sama dyskusja pozwala mi zobaczyć problem z wielu stron. bawiło mnie jej
        ciskanie, fakt, ale też gdzieś podświadomie chciałam dowiedzieć się "dlaczego
        ona tak myśli" - i się nie dowiedziałam. tylko, jeżeli wejdziesz w dyskusję, to
        zobaczysz, że starałam się jednak jakoś argumetować, czyli podpuszczałam,
        używajac dość racjonalnych argumentów. zresztą moje doświadczenie jest takie,
        nic tak nie rozwściecza rozmówcy, jak racjonalne argumenty.
    • gosika78 Re: o jakości dyskusji 24.02.07, 13:46
      Masz zupełną rację smile
      Mi osobiście też się podoba znajdowanie ukrytego znaczenia wypowiedzi rozmócy, o którym on sam nawet pojęcia nie ma...
      No i przecudowne czepianie się słówek - mistrzostwo świata smile
      Generalnie trzeba to traktować na luzie i tyle.
    • mathiola Re: o jakości dyskusji 24.02.07, 13:48
      może dyskutowałaś z moją ciocią? smile) Ja już nie próbuję wchodzić w nią w
      dyskusje, bo nie ma sensu. Od takich ludzi lepiej trzymać się z daleka a w
      razie ich monologu - ignorować.
      • michasia24 heheheh 25.02.07, 07:34
        fajny watek, tylko wydaje mi sie ze w druga strone, moim zdaniem to ty nie
        chcesz zrozumiec moich argumentow i udajesz ze ich nie ma a zarzucasz mi ze ja
        nie rozumiem twoich, a po za tym w ta dyskusje wdala sie jeszcze jedna pani i
        czytaj uwaznie co do ktorej jest na pisane
        • michasia24 Re: heheheh 25.02.07, 09:34
          chociaz z drugiej strony moze i je rozumiesz ale sa dla ciebie malo wazne tak
          samo jak twoje dla mnie
    • alfama_1 Re: o jakości dyskusji 25.02.07, 11:06
      agao_72,
      zaintrygował mnie tamten wątek.
      Najpierw zostaje podważone prawo babki71 do przypięcia zielonej wstążeczki
      tylko dlatego, że popiera rząd.
      Później michasia24 dostaje informację, że została doskonale zmanipulowana,
      myślenie ją boli i "jest przykładem modelowego prania mózgu jakie robią leniwi
      i nieudolni samorządowcy leniwym umysłowo obywatelom" ponieważ jest
      zwolenniczką budowy autostrady.
      Po czym obie muszą bronić swojego prawa do wyrażania poglądów.
      Jestem przeciwniczką budowy obwodnicy, zazwyczaj mocno nie zgadzam się z
      poglądami babki ale nie tak wyobrażam sobie dyskusję na argumenty.
      • mathiola Re: o jakości dyskusji 25.02.07, 15:14
        aha, to widzę, że rzecz dotyczy wątku na emamie? Nie chce mi się go czytać, za
        długi... Więc nie wiem kto ma rację i dlaczego oraz czyje argumenty były złe, a
        czyje dobre.
    • bj32 Re: o jakości dyskusji 25.02.07, 15:31
      Dyskusję tę konkretną tu opisywaną sobie pominę.
      Faktem jest natomiast, że często widuję na foru argumenty kompletnie ni w
      piczkę ni w pepiczkę. Np. jeśli niezgodnie z opinią ogółu ośmieli się odezwać
      facet, to natychmiast podnoszą się głosy: "A ty co tu robisz? Na etatę idź". A
      dyskusja dotyczy powiedzmy zdrowego żywienia dzieci.
      Inna rzecz, że nie wszyscy są utalentowanymi sofistami, nie każdy ma poczucie
      humoru i dystans, zwłaszcza w stosunku do siebie; a jakiś odsetek forumowiczek
      pisze wyłącznie po to, żeby się wyżyć, wykrzyczeć i poobrzucać oponentki kałem.
      Sugeruję zatem Agao_72 i pozostałym paniom pogodzić się z faktami: tak było,
      jest i będzie.smile))
      • pampeliszka Re: o jakości dyskusji 25.02.07, 16:47
        Gralam kiedys w literaki na kurniku i ulozylam slowo "erom", na co moj
        przeciwnik, ze nie ma takiego slowa. Ja mu na to, ze owszem jest, celownik od
        "era". A on do mnie "ty penisie".
        To tak o poziomie dyskusji, gdy przeciwnikowi brak argumentów...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka