mamooschka 14.03.07, 21:08 Założyłam dziś dwa różne buty. Nie wiem co mi na umysł/oczy padło, zorientowałam się już w centrum miasta. Zdarzyło się Wam? Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
be_em Re: Porażka... :P 14.03.07, 21:09 mamooschka napisała: > Założyłam dziś dwa różne buty. Nie wiem co mi na umysł/oczy padło, > zorientowałam się już w centrum miasta. Zdarzyło się Wam? jedyne co to majtki na lewej stronie Odpowiedz Link Zgłoś
mamooschka Re: Porażka... :P 14.03.07, 21:11 be_em napisała: > > > jedyne co to majtki na lewej stronie To to już norma Ale butów jeszcze nie przerabiałam. Do dziś. Odpowiedz Link Zgłoś
be_em Re: Porażka... :P 14.03.07, 21:16 mamooschka napisała: To to już norma Ale butów jeszcze nie przerabiałam. Do dziś. Zawsze musi być ten pierwszy raz Odpowiedz Link Zgłoś
l.e.a Re: Porażka... :P 14.03.07, 21:20 Miałam jakieś 10 lat, kiedy nocowała po balu u nas ciocia z wujkiem ( rodzice też się z imi bawili ) na noc została z nami babcia. Rano, ciocia była tak "zmęczona" że nie usłyszała 1 budzika, obudził ją dopiero ten, który miał obudzić mnie i brata do szkoły wyrwała zaspana , spóźniona 2 godziny do pracy, wyszła w pośpiechu zakładając płaszcz na koszulę nocną z torebką pod pachą i szalikiem wokół szyi i kozakach - to był luty zorientowała się w autobusie kiedy rozpieła płaszcz ( zgrzała się ) i zauważyła dziwne spojrzenia gapiów, do dziś w rodzinie o tym gadamy ))) Odpowiedz Link Zgłoś
ulka271 Re: Porażka... :P 14.03.07, 21:51 Witam osobiscie nic takiego mi sie nie zdazylo ale kiedys byla u nas imprezka i gdy goscie juz dosc weseli opuszczali nasze progi to jeden z gosci ubral nie swoje buty na drugi dzien dopiero zauwazyl ze cos za stare je ma(swoje mial ledwo co kupione) Odpowiedz Link Zgłoś
rotera Re: Porażka... :P 14.03.07, 21:52 buty notorycznie w lato poniewaz mam duza stope- rozmiar 42, jak juz cos trafie to kupuje hurtem, wiec trafilam klapki skorzane, japonki, zakupilam 4 pary (wiecej nie bylo! he!) na wejsciu szafa z butami, ciemnawo, bo tylko okienko w drzwiach, swiatla mi sie palic nie chce, i jak sie ubieram czytaj lece za malym, to wywalam 2 buty i myk i na miescie nagle patrze a tu czerwony japonek i niebieski... nie raz niestety ale z gruszymi, zimowymi jeszcze mi sie nie zdarzylo Odpowiedz Link Zgłoś
malazuzia Re: Porażka... :P 14.03.07, 21:59 Kurde, niezłe przeżycie. Ja tylko wyszłam ze szpitala w ochraniaczach na butach. Przeszłam spory kawałek, gdy zdziwiło mnie to, że ludzie jakoś dziwnie mi na buty patrzą. Zreflektowałam się, ale prawie do przystanku dochodziłam. Ledwo powstrzymywałam szał śmiechu, Odpowiedz Link Zgłoś
czarna.porzeczka Re: Porażka... :P 14.03.07, 22:21 Gratulacje. Dla mnie jestes Krolowa Dnia))) Serdeczne pozdrowionka Odpowiedz Link Zgłoś
lila1974 Re: Porażka... :P 14.03.07, 23:56 Nie ja, ale koleżanka z pracy. Idę o zakład, że gdyby nam nie pokazała, to żadna by nie zauważyła. Ja za to przyszłam któregos razu do pracy, a kolezanka, którą pyta: - A co ty tam masz? Ciągnęły się za mną rajstopy wystające z nogawki spodni - założyłam nowe rajstopy zapominając, że stare zdjęłam razem ze spodniami Odpowiedz Link Zgłoś
melka_x Re: Porażka... :P 15.03.07, 09:13 > Ciągnęły się za mną rajstopy wystające z nogawki spodni - założyłam nowe > rajstopy zapominając, że stare zdjęłam razem ze spodniami Witaj siostro. To mój stary numer, raz na bardzo ważnym spotkaniu zauważyłam, że ze spodni wystaje mi wczorajsza pończocha. Zazwyczaj się orientuje jak siadam i coś mnie uciska. A kiedyś przyszłam w luźnym swetrze w którego rękawie miałam wczorajszy stanik, o matko! Odpowiedz Link Zgłoś
aluc Re: Porażka... :P 15.03.07, 00:04 zdarzyło się, w dodatku jeden był czarny, drugi granatowy, jeden miał wyższy nieco obcas, a drugi kokardkę na pięcie, koleżanka zauważyła, że chyba kukardka mi się oderwała w sumie na swoje usprawiedliwienie mam jedynie to, że z dużym trudem odróżniam czarny od bardzo ciemnego granatu rzeczy na lewą stronę zdarzają się permanentnie Odpowiedz Link Zgłoś
wegatka Re: Porażka... :P 15.03.07, 00:26 W spódnicy założonej na lewą stronę parę dni temu odprowadzałam córkę do przedszkola, z "zapasowymi" rajstopami w nogawce zdarzyło mi się pójść w odwiedziny do koleżanki, na szczęście nie wyjechały na zewnątrz, wracałam też z pracy z szalikiem dyndającym z rękawa płaszcza ale buty do tej pory zawsze nosiłam takie same ) Odpowiedz Link Zgłoś
mamooschka Re: Porażka... :P 15.03.07, 08:49 Dobre, nie ma co Moje buty wspólny mają tylko kolor, oba czarne. Jeden ma obcas, drugi tylko grubą podeszwę. Pocieszam się że miałam dłuuuugie spodnie, zakrywające prawie całkiem, więc może nikt mnie palcem nie wytykał Ale dziś zanim się ubrałam obejrzałam dokładnie obuwie, czy aby pasuje Odpowiedz Link Zgłoś
melka_x Re: Porażka... :P 15.03.07, 09:10 O nie raz, tylko że ja się zawsze orientowałam w windzie albo przed furtką. Odpowiedz Link Zgłoś
donkaczka witam w klubie 15.03.07, 09:19 mi sie ostatnio udalo jeden czarny drugi bezowy oba buty sportowe ale ja jestem w ciazy i nie takei numery w poprzedniej odwijalam, niektore moje teksty z tamtego okresu sa u nas w domu kultowe teraz Odpowiedz Link Zgłoś
aagadoo Re: Porażka... :P 15.03.07, 12:22 opiekunka mojego starszego syna kiedyś wracała ze śliniakiem przyczepionym rzepem do pleców kurtki - zorientowała się dopiero w domu ja założyłam kiedyś bluzkę na lewą stronę na egzamin pisemny i przez cały czas miałam nieodparta ochotę zdjąć ją , przekręcić i założyć na właściwą stronę Odpowiedz Link Zgłoś
mamameg Re: Porażka... :P 16.03.07, 11:37 Jestem potwornie roztargniona i takie rzeczy zdarzają mi się nagminnie. Kiedyś wyszłam z synkiem i dopiero na schodach zuważyłam, że biedak nie ma bucików i stoi w samych skarpetkach. Poza tym kiedyś w ciąży na przystanku pełnym ludzi spadła mi spódnica. Sznurek się odwiązał. Odpowiedz Link Zgłoś
chipsi Re: Porażka... :P 16.03.07, 11:44 Moja bratowa przyszła ostatnio w różnych butach Ja wczoraj przyszłam do pracy w spince którą spiełam włosy przed makijażem. Dobrze że zobaczyłam odbicie w szklanych drzwiach biura bo bym dalej ludzi straszyła. Odpowiedz Link Zgłoś
annakate Re: Porażka... :P 16.03.07, 23:11 Miałam bardzo eleganckie jasne buty i jechałam na spotkanie samochodem. Zmieniłam buty do prowadzenia (na jakieś srednio wyjściowe pepegi)- żeby nie sponiewierać tych jasnych i oczywiscie jak dojechałam do celu wysiadłam i pomknęłam w tych pepegach obskurnych. Chwilę trwało zanim przykapowałam, po zdumionych spojrzeniach przechodniów (poza obuwiem byłam w pełnej gali. jak wracałam do samochodu to miałam wrażenie, że gapią sie wszyscy bez wyjątku. Odpowiedz Link Zgłoś