net79
17.03.07, 10:45
Od jakiegoś czasu kilka razy w tygodniu przychodzi sąsiadka. Nie, nie z
wizytą. Tak przez drzwi daje dzieciom słodycze i owoce. Maluchy już się
przyzwyczaiły i już czasem mają wymagania, które natychmiast prostuję. Po za
tym nie mam siły im odmawiać , jak dostaną do rączki, tylko redukuje ilość.
Mówiłam grzecznie, że dziękuję, że bardzo miło, ale nie ma potrzeby tak
często, ale ona ma taką potrzebę i już, a mi to nie bardzo na rękę. Już się
przyzwyczaili, że sa przez wszystkich obdarowywani, chociaż tłumaczę, że to
kwestia dobrej woli i wcale nie musi tak być zawsze. W sumie niby fajnie, a
mi to nie pasuje. Raz na jakis czas ( miesiąc ) OK, ale nie co drugi dzień...