asiorzynka
24.03.07, 15:30
Smutno mi bo mąż pojechał do Wawy po kolegów z pracy. Szef mu zasłabł i
musiał jechać w jego zastępstwie. a tak się cieszyłam na wspólny wieczór.
Cały tydzień się nie widzimy. Ja nie mam z nikim dorosłym kontaktu. Sama
dzień w dzień z dzieckiem. Ani jak wyjść na dwór w taką pogodę. Zdołowałam
się. I ten okropny wiatr. Już teraz mnie przeraża a co dopiero wieczorem?
Chyba sie posikam ze strachu. Popijam winko dla dodania otuchy ale wcale mi
nie lżej. Pocieszenia szukam.