Dodaj do ulubionych

musze sie wyzalic:((

24.03.07, 22:48
juz nie wiem co mam robic.tylko plakac mi sie chce.
mamy z mezem wspanialego synka,na ktorego czekalismy z niecierpliwoscia.
na poczatku bylo swietnie. maz zajmowal sie nasza niunka. ale teraz wszystko
sie zmienilo.malutki moze plakac w luzeczku a on do niego nie podejdzie. jak
mu go wcisne na rece to 10 min. potem mam go juz u siebie.a ja jestem taka
zmeczona.
malutki ma uczulenie na siersc psiaka. powiedzialam mezowi,ze trzeba sie go
pozbyc. nie chce nawet o tym slyszec mowiac" ja swojego psa nie opuszcze" w
zlosci powiedzialam mu,zeby w takim razie znalazl sobie mieszkanie i
zamieszkal z pieskiem. co mi odpowiedzial"nie ma sprawy"
przez to jestesmy w klutni juz od 3 dni. wcale sie nie interesuje malym tak
jakby go nie bylo(normalnie szok) i do tego psiaka do luzka
zaprasza,wiedzac,ze ja synka do tam klade.
juz nie moge psychicznie wytrzymac.
Obserwuj wątek
    • virtual_moth Re: musze sie wyzalic:(( 24.03.07, 23:05
      Debil...

      No nic, czeka Cię praca u podstaw albo zrealizowanie planu "zamieszkaj z
      psiakiem".
      Znajdź kogoś, moze znajomego/rodzinę, który weźmie psa (choc to pewnie trudne).

      Pogadaj z facetem, wytłumacz, że dziecko jest w sumie ważniejsze niż pies.

      No i nie przejmuj się postami, ktore się pojawią o tym, że nie powinnaś brać
      dziecka do swojego łóżkawink
      • mamahatana Re: musze sie wyzalic:(( 24.03.07, 23:13
        ja juz z nim rozmawialam wczesniej na ten temat kilka razy, dajac mu do
        zrozumienia,ze tak nie mozemy kontynuowac. to za kazdym razem temat zmienial.az
        do ostatniego razu jak juz mialam dosyc to walnelam prosto z mostu"trzeba psa
        sie pozbyc" to teraz taki final
        • eska1234 Re: musze sie wyzalic:(( 24.03.07, 23:40
          Współczuję Ci i nawet nie wiem ja k Ci pomóc. Faktcznie, skoro dziecko jest
          uczulone na sierść psa to wyjście jest niestety jedno. Jeżeli ktoś wie jak to
          pogodzić to sama chętnie bym się dowiedziala. Natomiast zachowanie męża jest co
          najmniej kretyńskie. Rozumiem, że może kochać tego psa (sama mam kota i kota na
          punkcie kota), ale nie kosztem maleńkiego, mojego własnego dziecka. Jedynę co
          mogę napisać to że facet to zupełnie inny gatunek człowieka. Podobno miłości
          ojcowskiej muszą się nauczyć, a my mamy wrodzoną ( nie chcę obrazić żadnego
          taty- od razu przepraszam jeżeli któregoś uraziłam). Widać Twój mąż miłości do
          dziecka się nie nauczył. A może poszukać dla psa bliskiego domu tzn. rodzice ,
          teściowie, rodzeństwo????
          Czy robiłaś testy synkowi. Może wynik na piśmie bardziej podziałałby na męża.
          • mamahatana Re: musze sie wyzalic:(( 24.03.07, 23:49
            on widzial rezultaty,ale olewa.
            z rodziny nikt go nie bedzie chcial,jak jechalismy na wakacje to przez dwa tyg.
            nie chcieli go nam przetrzymac a co mowa wziasc na zawsze.
            a z reszta to on mi nigdy w zyciu nie da oddac psa bez jego zgody.
            to jego pies(mial juz go jak sie poznalismy)
            • eska1234 Re: musze sie wyzalic:(( 24.03.07, 23:58
              No cóż, źle to wygląda. Nie chcę Cię straszyć, ale być może będziesz musiała
              wybierać mąż, czy dziecko (oczywiście wynik jest dla mnie jasny nawet bez Twojej
              odpowiedzi). Niestety Twoj mąż pomiędzy wyborem pies a dziecko też już wybrał,
              tylko niestety wynik jest na poziomie neandertalczyka. Spróbuj może jeszcze w
              sądzie rodzinny. Podobno tam też udzielają porad. Może można wyrokiem sądu
              "eksmitować" psa. A może przy okazji jakiś osobnik w todze wyjaśni Twojemu
              mężowi że zachowuję się jak kretyn.
    • mamahatana Re: musze sie wyzalic:(( 24.03.07, 23:53
      ze zlosci to chyba naprawde go wywale(bardziej ich) ale co ja mam z mezem sie
      rozstac przez psa??
      • eska1234 Re: musze sie wyzalic:(( 25.03.07, 00:02
        Nie przez psa, tylko przez jego ignorancję, olewanie potrzeb dziecka. A tak w
        ogóle ta ja ostanio o mały włos a rozeszłabym się z chłopem przez klocki Lego.
        • aleksandrynka Re: musze sie wyzalic:(( 26.03.07, 10:01
          ja ostanio o mały włos a rozeszłabym się z chłopem przez klocki Lego.

          o, właśnie, jak tam sprawa z klockami, napiszesz coś?

          Co do problemu głównego w tym wątku: jedna z najbardziej dla mnie niepokojących
          rzeczy (chyba, że źle zrozumałam) to to, że po Waszej kłótni mąż zupełnie nie
          interesuje się dzieckiem. To trochę tak, jakby w ten sposób się na Tobie
          odgrywał, jakby chciał Cię ukarać - tylko dlaczego używa dziecka w Waszych
          problemach? Być może jest jeszcze coś oprócz psa, co Was poróżniło, coś
          głębszego. I sama piszesz, że najpierw mąż zajmował się dzieckiem a teraz
          prawie wcale... Rozmawiałaś z nim o tym, co zauważyłaś? Pytałaś, dlaczego tak
          się zachowuje? Cokolwiek się między Wami dzieje on nie przestaje być ojcem.
          Jeśli niechęc do Ciebie, jakieś pretensje wyraża również obojętnością wobec
          dziecka, to to poważna sprawa. Spora niedojrzałość lub bezmyślność i
          krótkowzrocznośc, a może wszystko na raz... Abstrachując od psa pogadaj z nim o
          tym.
    • joanna35 Re: musze sie wyzalic:(( 24.03.07, 23:54
      A co to za pies? Ma podszerstek? Jakiego jest koloru? Alergia na psa czy kota
      to nie uczulenie na sierść, ale na wydzielinę gruczołów skórnych, która fruwa w
      powietrzu na włosach psiego lub kociego podszerstka. Najsilniejszym z
      alergenów, zarówno u psa, jak i u kota, jest okropnie śmierdząca wydzielina z
      gruczołów okołoodbytniczych, ale tych gruczołów można się pozbyć lub regularnie
      je opróżniać. Poza tym należy ograniczyc kontakty dziecka ze zwierzakiem i
      dokładnie, najlepiej mokrą rekawicą, pozbawiać zwierzę martwego podszerstka,
      aby nie fruwał w powietrzu. A jeżeli chodzi o kolor, to najlepsze jest zwierzę
      białe, o pewnych cechach albionotycznych i bez podszerstka np.biały pudel czy
      maltańczyk.
      • mamahatana Re: musze sie wyzalic:(( 25.03.07, 00:01
        to jest owczarek niemiecki.
        on strasznie gubi siersc,jest jej pelno wszedzie. moze nie uwiezysz ale nawet w
        butelce u malego wiecznie znajduje.
        nie jestem w stanie ograniczyc kontaktu psa z dzieckiem gdyz mieszkamy w malym
        mieszkaniu
        • scarlett74 Re: musze sie wyzalic:(( 25.03.07, 09:14
          Niewesoła sytuacja.Nie rozumiem faceta, dziecko ma alergie na sierść
          zwierzaka,to jakby nie wiem jak pies był kochany , to sorry gregory dzidzia
          jest ważniejsza. Opanujcie trochę emocje,trzeba znależć jakieś wyjście ,w
          końcu zdrowie dzidzi jest najważniejsze.Może rodzina, znajomi ,albo ludzie
          przez ogłoszenie psiaka czasowo wezmą, może trzeba odpowiednio pielęgnować psa
          (vide joanna35).Pozdrawiam.
    • bj32 Re: musze sie wyzalic:(( 25.03.07, 00:01
      Wykopałabym razem z pieskiem za drzwi. Albo samego pieska pod nieobecność męża.
      Jak dla niego piesek ważniejszy niż dziecko i żona, to niech albo zmieni
      hierarchię ważności, albo spada w diabły.
      • lola211 Re: musze sie wyzalic:(( 25.03.07, 09:58
        Popisalas sie nie ma co.
        Ale taki mamy narod- kopnac psa w dupe, wyrzucic na ulice czy do schronu- a
        niech zdycha bydle.
        Znieczulica i barbarzynstwo.
        • agnieszkas72 Re: musze sie wyzalic:(( 25.03.07, 10:10
          Dopiszę jeszcze:każdemu odradziłabym branie psa przy małym dziecku-uważam,ze to
          nie najlepszy moment.Ale pies który w rodzinie jest(a założę się,że w
          początkowym okresie małżenstwa nie ziałaś niechęcią na sam jego widok) zasługuje
          na traktowanie godne członka tej rodziny.I piszę to jako matka.Nie mieści mi się
          w głowie oddanie psa bo "niunia"ma wysypkę.Moje dzieci ,generalnie nie
          alergiczne,miewały wysypkę z różnych powodów,naprawdę.Wychowywały się z psem.O
          poważniejszych objawach nie piszesz.
        • czarna.porzeczka Re: musze sie wyzalic:(( 25.03.07, 21:06
          A ja, wielbicielka zwierzat i posiadaczka psa, doskonale rozumiem to co
          napisala bj32. Bo to nie chodzi o samego psa, o wrzucanie zwierzecia. Chodzi o
          obrzydliwa postawe faceta, ktory ma psa i rodzine i demonstracyjnie stwierdza
          ze wazniejszy dla niego pies niz wlasne dziecko. To wlasnie wspomniany wyzej
          problem z hierarchia waznosci.
          I oczywiste jest ze nie kopnac psa w dupe, tylko z troska i miloscia znalezc mu
          INNY dom.
          Natomiast jesli facet bedzie sie upieral przy takiej postawie to faceta owszem,
          kopnac w dupe i niech zdycha...
    • mathiola Re: musze sie wyzalic:(( 25.03.07, 09:17
      głupi i niedorośnięty ten twój mąż. Nie umiem nic mądrego w obliczu takiej
      nieodpowiedzialności doradzić. Może inne będą bardziej pomysłowe.
      • agnieszkas72 Re: musze sie wyzalic:(( 25.03.07, 09:49
        A ja myslę,że narodziny dziecka spowodowały potężny kryzys w waszym
        związku.Nieszczęsny pies ,którego zapewne nie lubisz i który przeszkadza w małym
        mieszkaniu (co jest zrozumiałe) stał sie pretekstem do prowadzenia walki między
        sobą.Skąd wiesz,że dziecko uczulone jest na psa?Sądząc z twojego postu jest dość
        małe i nie robiłaś jeszcze testów?Pewnie,że nikt nie musi lubić spania w łóżku z
        owczarkiem niemieckim,ale oddanie dorosłego psa to bardzo,bardzo bolesna sprawa
        i moim zdaniem nie powinno następowac w przypadku wystąpienia wysypki u
        dziecka,zwłaszcza,ze ta ostatnia może mieć milion innych przyczyn.Chyba dzieci
        dość rzadko uczulają się na sierść zwierzęcia,z którym wychowują się od początku.
    • demarta Re: musze sie wyzalic:(( 25.03.07, 10:01
      zastanawia mnie skąd pewność, że to alergia na sierść? mi się o uszy obiło, że
      to się daje stwierdzić z jakąś pewnością dopiero po 2 roku życia. nie piszesz
      nic kompletnie o objawach tej alergii, może ta alergia nie do końca istnieje
      naprawdę? gdyby twój mąż zobaczył smarkająco-kichające dziecko z załzawionymi
      oczami, tudzież z notorycznym zapaleniem oskrzeli - nie miał by wątpliwości i
      napewno zastanowiłby się nad chęcią posiadania psa przy dziecku z takimi
      objawami.

      może się mylę, ale mam wrażenie, ze raczej ty chcesz pozbyć się psa, a dziecko
      ma wyimaginowaną alergię, żebyś osiągnęła swój cel. naprawdę nie wierzę w
      facetów az tak nieczułych na krzywdę dziecka. poza pojedynczymi wyjątkami
      oczywiscie.
      • patysiak Re: musze sie wyzalic:(( 25.03.07, 10:24
        mysle ze on sobie nie zdaje sprawy z tego jakie skutki dla zdrowia i zycia
        dziecka ma rozwijajaca sie w nim alergia.

        umow sie do dobrego alergologa i na wizyte zabierz meza. moze jak uslyszy od
        lekarza o co chodzi z alergia, da mu to do myslenia. moj dopiero wtedy zgodzil
        sie obnizyc temp powietrza w domu do 19 st co jest wskazaniem dla skory
        atopowej (maly ma).
      • pablisia Re: musze sie wyzalic:(( 25.03.07, 10:25
        Podpisuję się pod agnieszką i demartą. Z tego co piszesz dziecko jest za małe
        żeby stwierdzić na co jest uczulone. Myślę po prostu, że najzwyczajniej w
        świecie pies zaczął Ci przeszkadzać, gdyż wydaje Ci się, że jest ważniejszy dla
        męża od Ciebie i dziecka i w tym tkwi problem. Wiem, jak wkurzające mogą być
        latające wszędzie kłaki, ale można sobie z tym radzić poprzez najnormalniejsze
        sprzątanie, natomiast wpuszczanie psa do łóżka, to już przesada. Chociaż
        kontaktu dziecka z jego odchodami i wydzielinami i tak nie unikniesz w momemcie
        kiedy mały zacznie chociażby raczkować. Ale wychowywanie dziecka w sterylnych
        warunkach też nie jest świetnym pomysłem.
        Myślę, że jeśli dojdziesz do porozumienia z mężęm w kwestii opieki nad dzieckiem
        i ewentualnymi zajęciami domowymi, które są dla Ciebie w tej chwili
        wyczerpujące, to i pies przestanie Ci przeszkadzać.
        • mamahatana Re: musze sie wyzalic:(( 25.03.07, 14:31
          zebym nie byla pewna ,ze jest uczulony na psiaka to bym nie pisala.
          nie chodzi o sama wysypke. na poczatku kichanie(tylko w domu),kaszel(tylko w
          domu) i po jakims czasie wystapila wysypka.skonczylo sie na problemach z
          oddychaniem no i izba przyjec w szpitalu. maly zostal na obserwacji 24godz.
          wiem, ze on jest za maly na takie badania ale lekarz zdecydowal je zrobic.
          do tego byla rozmowa. pytal co maly jada i takie tam.
          a to moze lekarzowi sie zamanilo,ze to psiak jest powodem tego wszystkiego?
          moze specjalnie to zrobil? od tak mu sie wysnilo? ale nastepnym razem to ja do
          lekarzy nie bede chodzila, bo po co. jest przeciez tyle takich tu madrych i do
          tego darmowo.
          takze niektore dziewczyny te glupie kometarze zostawcie dla siebie.
          • demarta Re: musze sie wyzalic:(( 25.03.07, 14:47
            mamahatana napisała:

            > takze niektore dziewczyny te glupie kometarze zostawcie dla siebie.
            >

            poirytowały cię nasze odpowiedzi, a to znak, że coś w tym jest jednak smile)
            • mamahatana do dermaty 25.03.07, 15:00
              masz racje cos w tym jest. bo mnie takie glupie teksy wpieniaja.
              nie wiem juz ktora to napisala nie wiedzac co sie wydarzylo "nie wywalilabym
              psiaka bo niunia ma wysypke"(cos w tym stylu)
              jestem ciekawa jak ona by na to zaregowala. pewnie w takiej sytacji dzieciaka
              oddala.
          • mamahatana Re: musze sie wyzalic:(( 25.03.07, 14:54
            i do tego dopisze dla potwierdzenia. zyje z tym psem juz 5 lat i on mnie w
            nerwice od samego poczatku wprowadza i jakos dalej jest z nami.
            ale zdrowie dziecka jest dla mnie najwazniejsze i wywale go z domu wlasnie z
            tego powodu. bo nie mam zamiaru faszerowac malego lekami przez pchlarza,choc
            nie wiadomo jak bym go uwielbiala.
            • milko2411 Re: No widzisz?Trzeba było tak od razu.... 25.03.07, 15:03
          • milko2411 Re: musze sie wyzalic:(( 25.03.07, 15:01
            A skąd pewność,że mały ma uczulenie na sierść???Na podstawie wywiadu lekarz nie
            może stwierdzić, że jest to akurat sierść.Ja też mam córkę alergika w domu i dwa
            psy,córa ma podobne objawy(wiecznie grana inhalacja) jak twój synek i wyobraż
            sobie,że nie jest uczulona na sierść.Musisz synkowi zrobić testy,bo
            może być uczulony na pościel,wyściółkę w wózku,roztocza i tysiące innych
            rzeczy,które znajdują się w twoim mieszkaniu a właśnie NIE na sierść.
            Przyznaj lepiej,że pies cię drażni,bo gubi sierść,bo jest to dla ciebie w tym
            momencie kłopot i duży obowiązek.Na pewno znalazłabyś większe zrozumienie
            • agnieszkas72 Re: musze sie wyzalic:(( 25.03.07, 15:31
              To ja napisałam o niuni i wysypce.Twoje odpowiedzi tylko potwierdzają moje
              wczesniejsze przypuszczenia.Robicie sobie z mężem na złośc jak
              gó..arze-myślę,ze oboje w równym stopniu.A pies jest tylko znakomitym
              pretekstem,żeby sobie dowalać.Wierzchołkiem góry lodowej.
              Moje dzieci już wyrosły z niemowlęctwa.Jako niemowlaki wiele razy
              kichały,kaszlały (najczęsciej przy katarze DD) i miewały tez wysypkę.Gdybym
              chciała pozbyć się z domu psa,który w momencie urodzenia najstarszego miał 3
              lata,znalazłabym tysiąc pretekstów.Przy kontakcie z psem od urodzenia alergia na
              siersc jest ewenementem-zawsze powinna być potwierdzona testem bo pozbycie sie z
              domu dorosłego psa jest dla normalnego,odpowiedzialnego człowieka bardzo ciężkim
              przeżyciem-nie mówię już o psie.Spotkałam jako matka wystarczającą ilość
              niemądrych lekarzy,żeby wiedzieć,że trzeba konsultować ich opinie.
              Pozbądź się psa i zobaczysz,czy to uzdrowi układy w twoim małżeństwie.
              • peggy1 Re: musze sie wyzalic:(( 25.03.07, 17:21
                "a to moze lekarzowi sie zamanilo,ze to psiak jest powodem tego wszystkiego?
                moze specjalnie to zrobil? od tak mu sie wysnilo? ale nastepnym razem to ja do
                lekarzy nie bede chodzila, bo po co. jest przeciez tyle takich tu madrych i do
                tego darmowo. "

                A skad lekarz taki madry??? Jak ja chodzilam z wysypanym i ledwo oddychajacym
                niemowlakiem do lekarzy (zamiast wysypki robily mus ie rany) mowili "no tak to
                pewnie przez psa". Po wielu eksperymentach (juz niedlugo idziemy na testy ale
                synek ma juz prawie 3 lata) okazalo sie ze to ostra alergia na marchewke i jablko.

                Dobrze ze pies zostal w domu.
          • lola211 Re: musze sie wyzalic:(( 25.03.07, 18:15
            A ten lekarz to jasnowidz? dopoki nie zrozbisz dziecku testow nie masz zadnej
            pewnosci, ze to alergia na psa.
    • net79 Re: musze sie wyzalic:(( 25.03.07, 18:45
      Wygląda na jakąś zrytą deprechę u mężą. Proponuję, na spokojnie jeszcze raz
      pogadać, spytać co się z nim dzieje, że rozumiesz, że psa kocha i zapowiedzieć
      kiedy jest wizyta u alergologa dziecka i że będzie musiał iść, bo ty masz
      kamienie na nerkach i akurat na zabieg musisz, czy coś, możecie tez pójść
      razem. Musi czasem z maluszkiem poosiedzieć i mieć świadomość, że uczulenie
      może prowadzić do astmy oskrzelowej na całe, życie. Pies za kilkanaście lat
      zdechnie, a dziecko będzie musiało z astmą żyć... Na spokojnie musisz go
      uświadomić, jakie to może mieć konsekwencje na przyszłość i, że na alergii na
      psa się nie skończy. Wyjasnić mu pojęcie alergii galopującej, która przybiera
      wciąż nowe formy i jeśli nie wykluczy się teraz jednego alergenu, to później
      będziecie musieli się sra.ć z 20-stoma. To nie małe koszty i nerwy.
      • mamahatana Re: musze sie wyzalic:(( 25.03.07, 19:44
        po pierwszej wysypce zaczelam szukac alergenu lak lekarz zalecil.
        zmienilam proszek do prania,szampon,zele do mycia.kremow i oliwek calkiem
        przestalam uzywac.zmienilismy nawet mleko na hypoalergiczne.
        na poczatku nawet nie myslalam o piesku.
        w szpitalu zrobili mu testy i z wynikow wyszlo,ze to psiak.
        jutro ide do dermatologa to z nim pogadam,poprosze moze o ponowienie testow w
        innym labolatorium
        • net79 Re: musze sie wyzalic:(( 25.03.07, 20:10
          Uderzaj od razu do pediatry po skierowanie do alergologa, kolejki sa zaje...te,
          a on dalej pokieruje Cię na badania bezpłatnie, bo tylko alergolog może zlecić
          testy na NFZ. Oczywiście nie zleci od razu wszystkich, bo jak dziewczyny
          pisały, testy około trzeciego roku, ale z krwi mozna już. Mleko nie
          hypoalergiczne, ale spróbuj bezbiałkowe wogóle, dla maluchów ze skazą
          białkjową. Sprawdź, czy nie wychodzi Ci gdzueś pleśń. Moja młoda do 9 miesiąca
          miała nonstop bezinfekcyjny katar i duszności. Młoda ma skaze białkową do tej
          pory (2 lata), ale tylko objawy skórne. Objawy ze strony układu oddechowego
          odeszły kiedy zmieniliśmy mieszkanie na suche i bez pieska... jedno z dwóch po
          dwóch tygodniach na nowym mieszkaniu zero kaszlu. Na psa reagowała tez u
          teściów i znajomych, więc tu testy nie były potrzebne. Teraz normalnie bawi się
          z pieskami, ale potrzebna była izolacja...
        • miedzymorze Re: musze sie wyzalic:(( 25.03.07, 20:48
          Skoro maż miał psa zanim został twoim mężem i pies cię od początku wpieniał, to po co za niego wyszłaś ?!
          Proponuję zacząć od zmniejszenia ilości sierści w mieszkaniu - jeśli znajdujesz kłaki w butelce małego, to jest ich za dużo. Psa trzeba szczotkować (zwłaszcza teraz, bo gubi zimowe ciuchy) i kąpać, a chałupę codziennie odkurzać (jak nieduża - to nie powinien być problem), ograniczyć do minimum ilość dywaników i innych rzeczy sierścionośnych. Nawet jeśli pozbędziesz się psa, to sierść i alergeny zostaną w nim na następne kilka lat.
          pozdr,
          mi
          • aleksandrynka Re: musze sie wyzalic:(( 26.03.07, 10:23
            > Skoro maż miał psa zanim został twoim mężem i pies cię od początku wpieniał,
            to
            > po co za niego wyszłaś ?!

            No wiesz, za psa nie wychodziła..
            • miedzymorze Re: musze sie wyzalic:(( 26.03.07, 11:57
              Poniekąd wychodziła...mąż miał psa zanim ją poznał, więc widziały gały co brały.

              pozdr,
              mi
              • michalina7 Re: musze sie wyzalic:(( 26.03.07, 14:06
                >Poniekąd wychodziła...mąż miał psa zanim ją poznał, więc widziały gały co brały

                A co ma piernik do wiatraka? Mój mąż zanim za niego wyszłam miał rybki w
                akwarium i nigdy przez myśl by mi nie przeszło, ze musiałabym z nimi rywalizować
                o względy ślubnego. I całe szczęście nie musiałam.
                Autorka wątku brała na męża człowieka a nie jego psa. A mąż powinien wiedzieć
                kogo ustawić w swojej hierarchii ważności. I tutaj ewentualnie mozemy zarzucić
                autorce, że wyszła za maż za faceta nie poznawszy go dobrze wcześniej. Ale z
                drugiej strony kto mógłby przewidzieć taki obrót sprawy: pies stanie się
                ważniejszy od dziecka. Myślę, że nikomu zdrowo-myślącemu.
              • ma.pi Re: musze sie wyzalic:(( 27.03.07, 16:16
                miedzymorze napisała:

                > Poniekąd wychodziła...mąż miał psa zanim ją poznał, więc widziały gały co
                brały
                > .
                >
                > pozdr,
                > mi


                He, he, he. dobre.

                Dziewczyny nie wychodzcie za maz jak facet nie jest sierota, bo pozniej sie
                dowiecie, ze "maz mial matke zanim ją poznał, więc widziały gały co brały" i
                nie narzekajcie na tesciowa.

                Pozdr.
    • mirka.ok Re: musze sie wyzalic:(( 25.03.07, 19:35
      A ja się nie dziwię, że chcesz się pozbyć psa. Uważam, że dziecko i pies w
      małym mieszkaniu są nieporozumieniem. Masz rację, że ważniejsze jest dobro
      dziecka. Nawet jeśli to nie alergia, to mogą to być jakieś pasożyty
      odzwierzęce. Taki pies na spacerze wącha różne świństwa, czasem się w nich
      wytarza a później śpi w Waszym łóżku, albo liże dziecko po buzi. Nie jestem
      przeciwna posiadaniu psa, ale uważam, że trzeba mieć do tego odpowiednie
      warunki.
      • gryzelda71 Re: musze sie wyzalic:(( 25.03.07, 20:24
        mirka.ok napisała:
        Nawet jeśli to nie alergia, to mogą to być jakieś pasożyty
        > odzwierzęce. Taki pies na spacerze wącha różne świństwa, czasem się w nich
        > wytarza a później śpi w Waszym łóżku, albo liże dziecko po buzi. Nie jestem
        > przeciwna posiadaniu psa, ale uważam, że trzeba mieć do tego odpowiednie
        > warunki.
        Jeśli ktoś wpuszcza psa,który wcześniej wytarzał się w czymś do łózka,to sory,ale brudas i fleja z niegosmile
        • mirka.ok Re: musze sie wyzalic:(( 25.03.07, 21:28
          no tak, bo reszta myje swoim psom po spacerze nogi i pyski oraz ząbki a dopiero
          później wpuszcza do łóżka
          • dyzurna mam pomysl 25.03.07, 21:46
            wiesz co mozesz zrobic test, naprawde niech sie pies wyprowadzi na
            miesiac ,dwa. albo moze Ty z dzieckiem do rodzicow, tesciow czy kogos tam.
            i zobaczysz czy wysypka ustepuje.bo skoro nie bedzie psa to powinna, prawda?
            moja corka miala potworna wysypke, stan skory byl tragiczny (moi rodzice
            maja 3 psy) wyprowadzilismy sie od nich za granice, nie przez psy, wszytko bylo
            planowane. i wysypka zniknela.
            teraz jak odwiedzam co jakis czas rodzicow, pieski sa caly czas u nich a
            wysypka sie nie pojawia...
            stwierdzam ze corka byla uczulona na jajka.
          • gryzelda71 Re: musze sie wyzalic:(( 26.03.07, 09:31
            Cóz,wiem,ze trudno uwierzyć ,ze mozna psu umyc łapy po powrocie ze spaceru,jak sie wytarza to wymyć,wyczesać na spacerze,a jak gubi sierśc odkrzac częściej.No ale jest mnóstwo osób co siebie myją rzadko,wieć o psie na pewno nie pamiętają.Jak juz napisałam flej nie brakuje.
            Sama mam psa który gubi dużo sierści,ale nie zdarzyło mi sie jej znaleśc w naczyniach ani posiłkach.Może wiem do czego słuzy odkurzacz?
            • ewcia789 Re: musze sie wyzalic:(( 26.03.07, 23:12
              > Sama mam psa który gubi dużo sierści,ale nie zdarzyło mi sie jej znaleśc w nacz
              > yniach ani posiłkach.Może wiem do czego słuzy odkurzacz?

              Skoro to pies męża, o którego tak chucha i dmucha, to niech mąż go kąpie i
              przede wszystkim niech ON odkurza -nawet 3 razy dziennie. Dlaczego Ty masz mieć
              więcej roboty, przez jego ulubieńca. Skoro pies tak linieje, to jak często Twój
              mąż go wyczesuje??
    • oxygen100 Re: musze sie wyzalic:(( 25.03.07, 21:44
      hm........ trzeba bylo tak od razu ze pies cie wku..a. Wprowadzenie noworodka
      ktory immunologicznie jest czysty do mieszkania gdzie jest pies powoduje ze
      dziecko od poczatku styka sie z alergenami i prawdopodobienstwo wystapienia
      alergii u takiegod dziecka jest duzo mniejsze. Psa nie trzeba od razu oddawac
      moze wystarczy zachowanie odpowiednich srodkow ostroznosci+ czeste kapanie psa.
      Robilas dziecku testy czy objawy to twoje pobozne zyczenie??
      • bozenka12 Re: musze sie wyzalic:(( 26.03.07, 03:24
        Rany, ja slyszalam, ze owczrki niemieckie sa praktycznie jedyna rasa, ktora
        moze umrzec z tesknoty za wlascicielem. Inne psiaki ponoc w przypadku zmiany
        wlasciciela tesknia ale sie przyzwyczajaja, a owczarki nie. Zastanow sie zanim
        postawisz na swoim i wywalisz psiaka. Dopoki nie masz pewnosci, ze to siersc,
        nie rob tego. Zwierzeta tez czuja, kochaja cierpia. I pewnie, jezeli wiesz, ze
        w 100% zwierzak szkodzi drowiu malej to pozbadz sie go. Ale jesli pewnosci nie
        ma, to rozumiem twojego meza, ze nie chce spelnic twojego okrutnego kaprysu.
        • lola211 Re: musze sie wyzalic:(( 27.03.07, 10:56
          Zastanow sie zanim
          > postawisz na swoim i wywalisz psiaka.

          Ale ona ma to gleboko w d.. Nie cierpi tego psa, dla niej to pchlarz i kundel,
          szuka tylko pretekstu do wykopania go z mieszkania.
          Zaslania sie swoja niunia, bo wyczula, ze to dobry moment na pozbycie sie
          zwierzaka.
    • chipsi Re: musze sie wyzalic:(( 26.03.07, 09:44
      Chyba faktycznie trochę robicie sobie z mężem nawzajem na złość. Nie sądzę że
      twój mąż naprawdę woli psa. Może chce Ci pokazać że postawi na swoim i nie
      myśli racjonalnie. Moja mała też ma objawy alergiczne (po mamusi smile) ale
      jeszcze nie wiadomo dokładnie na co. Mój mąż strasznie się tym przejoł ale na
      tym przejęciu skończył bo jak trzeba było dokładnie poodkurzać itp. (no bo może
      to kurz) to już chętny nie był. Ot, facet. Wymaga czasu.
      Pieski mamy 2 ale nie zamierzamy się ich pozbywać w żaden sposób. Nie tędy
      droga.
    • michalina7 Otruj psa 26.03.07, 10:04
    • michalina7 A co w tym dziwnego, że dziewczyna ma dosc psa? 26.03.07, 10:21
      Zaznaczyła, że pies nie jest jej, tylko męża i nie darzy go sympatią (tzn. psa,
      chociaż męża od jakiegoś czasu też nie). Nie ma prawa jej pies irytować?
      Przychodzi taki z podwórka, włóczył się niewiadomo gdzie, żarł niewiadomo co.
      Potem uwali się na łóżko i pościel, w której śpi dziecko. Pies jest brudny,
      nawet jeżeli będzie się go kąpać raz w tygodniu (chociaż tak często nie można),
      gubi sierść, a jeżeli do tego jest głupi lub, jak kto woli źle wytresowany to
      potrafi napsuć krwi. Dziewczyna ma prawo nie lubić psa i o co ta dyskusja? Mam w
      domu psa, ale mój pies ma wyznaczone granice. Nie wolno mu włazić na sofy,
      fotele, łóżka, pościel. Gdyby okazało się, ze chociaż w najmniejszym stopniu
      pies uczula moje dziecko oddałabym zwierzę w jednej chwili. Sorry, ale
      ważniejsze jest dla mnie zdrowie dziecka.
      Stwierdzenie alergii na sierść psa nie jest takie trudne. Wystarczy trochę
      poobserwować. Zabierz małego jeżeli możesz na kilka dni gdzies gdzie nie ma
      zwierzaków. Moze zamieszkaj u rodziców, dziadków. Jezeli objawy miną, a po
      powrocie do domu nasilą sie to raczej pewne, ze dziecko uczulone na psa.
      • koralik12 Re: A co w tym dziwnego, że dziewczyna ma dosc ps 26.03.07, 10:24
        Albo na inny alergen występujący w mieszkaniu. Np pleśnie.
        • michalina7 Re: A co w tym dziwnego, że dziewczyna ma dosc ps 26.03.07, 10:39
          > Albo na inny alergen występujący w mieszkaniu. Np pleśnie.

          Jeżeli dziewczyna ma grzyba na ścianie to może tak być. Ale na pleśnie nie
          reaguje się wysypką.
      • mirka.ok Re: A co w tym dziwnego, że dziewczyna ma dosc ps 26.03.07, 10:29
        całkowicie się z Tobą zgadzam
        • mirka.ok Re: A co w tym dziwnego, że dziewczyna ma dosc ps 26.03.07, 10:32
          miałam na myśli Michalinę7
    • p.s.j Nie znam oczywiście sprawy, ale... 26.03.07, 10:39
      ... może tylko Ci się wydawało, że na synka oboje "czekaliśmy z
      niecierpliwością" i po prostu mąż dziecka nie za brdzo chciał. To się nie
      dziwuj, że nie chce się dzieckiem zajmować, ani że jego pies dla niego jest
      ważniejszy. Moje koty też są dla mnie ważniejsze od nielubianych przeze mnie
      członków rodziny (inna sprawa, że nie mam wielu takich "nielubianych", i tylko
      w dalszej rodzinie, ale to nie musi byc reguła smile)
      • michalina7 Re: Nie znam oczywiście sprawy, ale... 26.03.07, 10:43
        No sorry, ale własne dziecko zawsze powinno być ważniejsze niż zwierzę. Można
        nie pałać miłością do kuzyna, moze wkurzać teściowa, ale nad własne dziecko
        stawiać psa czy kota? to jest dla mnie nieporozumienie.
        • p.s.j Re: Nie znam oczywiście sprawy, ale... 26.03.07, 10:51
          nawet niechciane dziecko? Nie mówmy o tym, że "powinno", bo "powinno" również
          nie być wojen, kradzieży i podatku dochodowego, ale o tym, co realnie jest. I
          przez taki realny okular rozpatrujmy zachowanie męża autorki.
          • michalina7 Re: Nie znam oczywiście sprawy, ale... 26.03.07, 12:06
            "mamy z mezem wspanialego synka,na ktorego czekalismy z niecierpliwoscia.
            na poczatku bylo swietnie. maz zajmowal sie nasza niunka. ale teraz wszystko
            sie zmienilo" - to cytat autorki wątku. Dziecko było chciane i oczekiwane, tylko
            potem coś się zmieniło i ten pies stal się najważniejszy. Ważniejszy niż
            dziecko, żona i całe małżeństwo.
    • sturbow Re: musze sie wyzalic:(( 26.03.07, 11:28
      Hm, a nie lepiej porozmawiać i doprowadzić do jakiegoś kompromisu? Bo na razie
      to widzę skrajności - ty chcesz, żeby on się psa pozbył (uśpił, oddał), a on go
      wpuszcza do łóżka i sierść lata po całym domu (czyli na wszystko mu pozwala i po
      nim nie sprząta). Nie drogi pośredniej? On będzie sprzątał i pójdzie do weta
      (chodzi o wycięcie lub oczyszczenie gruczołów - chyba, bo nie wczytywałam się
      dokładnie), a po obserwacji dziecka zobaczycie, czy to działa.

      Według mnie po pojawieniu się "przez was oboje oczekiwanej niuni" po prostu
      zepchnęłaś męża na margines, dobro dziecka jest dla ciebie najważniejsze i
      wszystko mu podporządkowujesz. Dobro męża (jego zainteresowania itd) jest już
      nieważne. Nie wiesz o tym, że często jest to właśnie przyczyną rozwodów? Mąż
      może właśnie dziecko obwiniać za rozpad waszego związku i dlatego tak się zachowuje.
      • mamahatana Re: musze sie wyzalic:(( 26.03.07, 13:54
        juz nie wiem komu na co odpowiadam ale napisze to tak.
        -plesni ani grzybow w domu nie mam.
        -nie jestem flejtuchem i sprzatam codziennie.odkurzacz wiem do czego sluzy ale
        nie wole szczotke bo mam dosyc kupowania co 3 miesiace nowego.
        -prawda jest,ze pies mnie denerwuje i jestem pewna,ze jakby byly niektore z was
        na moim miejscu to psa dawno temu by sie pozbyly 200%
        -potwierdzam,ze dzidzia chciana byla przez nas dwojga
        -za maz wyszlam za pana a nie za psa
        -meza nie zepchnelam na margines(on powinien sie cieszyc ze jest dzidzia to
        przynajmniej mam co robic i mu tylka nie zawracam ze siedzi przy kom. calymi
        dniami)
        ale jest mozliwe,ze sa wlasnie czynniki wplywajace na to,ze tak strasznie sie
        na niego zawzielam i nie potrafie zrozumiec czasami jego zachowania ale to juz
        inna historia.
        • koralik12 Re: musze sie wyzalic:(( 26.03.07, 14:10
          Jesteś pewna że nie masz pleśni ani grzybów wink
          A jaką masz wilgotność w mieszkaniu? Jeśli wyższą niż 50% to raczej masz.
          A pleśnie to grzyby wink
          • mathiola Re: musze sie wyzalic:(( 26.03.07, 14:15
            ale alergia na pleśnie objawia się problemami z ukł. oddechowym a nie wysypką.
            • koralik12 Re: musze sie wyzalic:(( 26.03.07, 14:16
              nie wiem jak u dzieci ale mój mąż ma katar i wysypkę
              • michalina7 Re: musze sie wyzalic:(( 26.03.07, 14:18
                No to nie na pleśń jest uczulony. Albo na pleśń i coś jeszcze.
                • koralik12 Re: musze sie wyzalic:(( 26.03.07, 14:20
                  tak masz rację jeszcze na trawy. Ale głównie na pleśnie 70%, trawy 30%
              • mathiola Re: musze sie wyzalic:(( 26.03.07, 14:31
                Może jako objawy alergi pokarmowej. Może zeżarł grzyba smile
                Mam syna uczulonego na pleśnie, ma problemy jedynie natury że się tak wyrażę -
                oddechowej.
                • mamahatana Re: musze sie wyzalic:(( 26.03.07, 14:34
                  ale ja nie mam grzyba w domu. przeciez bym widziala na scianach.
                  • mathiola Re: musze sie wyzalic:(( 26.03.07, 14:35
                    ale ja nie do ciebie smile) Tylko do koleżanki wyżej - nie pamiętam z kim
                    dyskutuję nawet smile Chodziło mi o męża co ma wysypkę smile))
                • koralik12 Re: musze sie wyzalic:(( 26.03.07, 14:38
                  Alergolog twierdzi że u mojego męża wysypka, "podbite" oczy, popękane naczynka w
                  oczach, liszaje to wszystko skutek alergii. A ma stwierdzoną na pleśnie i trawy
                  i na to się odczula. Testy miał robione 4razy. 3 razy skórne, raz z krwi. Nie
                  będę się upierać w końcu to nie mój wątek smile Ja swoje wiem.
                  • mathiola Re: musze sie wyzalic:(( 26.03.07, 14:42
                    właściwie to nasza dyskusja nic nie wnosi do tego wątku - tak tylko, chciałam
                    się pomądrzyć smile
                  • michalina7 Re: musze sie wyzalic:(( 26.03.07, 15:00
                    Ja jestem uczulona na pyłki drzew. Objawy, jak piszesz: zapalenie spojówek,
                    "napięta" i wrażliwa skóra na twarzy, katar, "swędzenie" w gardle. I tak do
                    końca maja. Ta wysypka u Twojego męża to pewnie po tych trawach, a nie
                    pleśniach. Na pleśnie sie kaszle.
                    • michalina7 Re: musze sie wyzalic:(( 26.03.07, 15:01
                      ... na pleśnie się kaszle, a na trawy kicha smile. Generalnie jedno i drugie to kicha.
                    • koralik12 Re: musze sie wyzalic:(( 26.03.07, 15:11
                      Miałam juz nie pisać w tym wątku o moim mężu ale jeszcze ostatni raz wink
                      On ma wysypkę cały rok. Wysypkę i czerwone plamy. Niestety mamy grzyba w
                      mieszkaniu, nasza kamienica pamięta chyba jeszcze 1 wojnę światową, nie ma
                      fundamentów i ciągnie wilgoć z ziemi.
        • michalina7 Re: musze sie wyzalic:(( 26.03.07, 14:10
          > ale jest mozliwe,ze sa wlasnie czynniki wplywajace na to,ze tak strasznie sie
          > na niego zawzielam i nie potrafie zrozumiec czasami jego zachowania ale to juz
          > inna historia.

          I bardzo możliwe, ze nie o dziecko i nie o psa w całej tej historii chodzi. Po
          prostu zawzięliście się na coś i żadne z Was już nie wie dokładnie na co, ale
          nadal tkwicie w uporze. Wypracujcie wspólny kompromis, pogadajcie, jak ludzie bo
          inaczej Małemu wróżę astmę, psu rychłą śmierć, a Wam w najlepszym wypadku separację.
          • mamahatana Re: musze sie wyzalic:(( 26.03.07, 14:28
            boze dziewczyny wy mnie tak juz tym wszystkim zamotalysciesmile)) ze juz nawet mi
            zlosc przeszla.
            chodzi mi o uczulenie bo martwie sie o dziecko.
            bo jak juz bede naprawde miala meza dosc to go zostawie. a jak narazie to bije
            sie zeby malzenstwo ocalic. chociaz jestem sama,maz nie uczestniczy za bardzo.
            ostatnio nie bylo miedzy nami za dobrze ale teraz stosunek meza juz calkiem
            wszystko rozkleja.
            to co mam wam cala nasza historie opowiedziec,zebyscie zrozumialy dlaczego z
            mezem sie kluce i dlaczego pies mi na nerwy dziala? ale to bedzie strasznie
            dluuuuuuuuugie smile
            • michalina7 Re: musze sie wyzalic:(( 26.03.07, 14:51
              Wal śmiało całą historię. Poradzimy wink
        • oxygen100 Re: musze sie wyzalic:(( 26.03.07, 14:28
          meza nie zepchnelam na margines(on powinien sie cieszyc ze jest dzidzia to
          > przynajmniej mam co robic i mu tylka nie zawracam ze siedzi przy kom. calymi
          > dniami)
          > ale jest mozliwe,ze sa wlasnie czynniki wplywajace na to,ze tak strasznie sie
          > na niego zawzielam i nie potrafie zrozumiec czasami jego zachowania ale to
          juz inna historia

          tylko dlaczego za Wasze nieporozumienia ma byc ukarany pies?? bo tak??? dla
          mnie to chore
          • mamahatana do oxygen100 26.03.07, 14:33
            od poczatku pomiedzy nami sa tylko i wylocznie klutnie o psa. nie z winy psa
            tylko z winy jego pana. ale teraz to juz chodzi o dziecko.
            • cynamonowy_chochlik Re: do oxygen100 26.03.07, 14:46
              A tak pozwolę sobie zapytać - czy przed małżeństwem też się kłóciliście o psa?
              • mamahatana Re: do oxygen100 26.03.07, 14:52
                tak. ale zawsze popuszczalam i dawalam sobie na spokuj i bylo po klopocie. ale
                teraz jest dziecko w grze i nie pozwole sobie.
                tak czy inaczej ide dzisiaj do alergologa z malym. jezeli sie potwierdzi,ze to
                ta biedna psina to dopiero sie wezme za to.bedzie albo w ta albo w tamta.
                • cynamonowy_chochlik Re: do oxygen100 26.03.07, 15:15
                  No to się nie dziwię mężowi
                  • michalina7 Re: do oxygen100 26.03.07, 15:22
                    Nie dziwisz się mężowi, że nie potrafi dostosować się do nowych realiów i
                    zdecydować pomiedzy dzieckiem i psem?
              • michalina7 Re: do oxygen100 26.03.07, 14:55
                No wiesz nie musieli, przed małżeństwem nie było dziecka, czyli o wiele mniej
                obowiązków. Teraz pojawił się potomek, którym trzeba się opiekować, a mąż nie
                skory do pomocy więc autorka przemęczona. Do obowiązków dochodzi codzienne
                sprzątanie po psie. No i jeszcze ta alergia dziecka. Niektórych rzeczy nie da
                się wcześniej przewidzieć.
                • brak.polskich.liter Re: do oxygen100 26.03.07, 15:17
                  Eee, sorry, czego konkretnie "nie da sie wczesniej przewidziec"? Tego, ze
                  posiadanie dziecka generuje obowiazki? Tego, ze pies linieje i trzeba po nim
                  sprzatac? Czy tego, ze jesli w zwiazku sa problemy, nierozwiazane konfikty i
                  tarcia, to pojawienie sie potomka tylko te problemy nasili?
                  • michalina7 Re: do oxygen100 26.03.07, 15:19
                    Nie da się przewidzieć, że dziecko może mieć alergię i to na sierść psa.
                    • brak.polskich.liter Re: do oxygen100 26.03.07, 15:23
                      To prawda. Ale po pierwsze, nie wiadomo, na co wlasciwie dziecko ma alergie (jak
                      napisala Oxygen, pies jako zrodlo jest raczej malo prawdopodobny), a po drugie,
                      to mam paskudne wrazenie, ze problemem wcale nie jest alergia, tylko autorka
                      watku i jej maz graja w stara, dobra gre "czyje na wierzchu" - i tu jest pies
                      (nomen omen) pogrzebany.
                • mamahatana no to wale cala nasza historie. 26.03.07, 15:43
                  tylko na szybkiego bo potem spadam do lekarza.
                  jak poznalismy sie z mezem to psina juz byla. cieszylam sie bardzo bo uwielbiam
                  psy a tym bardziej duze(ale nigdy nie chcialam brac bo nie mialambym czasu sie
                  zajmowac).maz wynajmowal za miastem dom z ogrodem a ja wlasnie przeprowadzalam
                  sie do innego mieszkania.kupilam wszystkie nowiutkie mebelki.supcio sie
                  cieszylam.po kilku miesiacach moj facet stracil dom i nie mial biedny gdzie sie
                  podziac.zaproponowalam,zeby zamieszkal ze mna.
                  na poczatku bylo ok az do czasu kiedy zaczelo sie.ja pracowalam wieczorami od
                  16h do 1h.rano wstawalam a on do mnie"zle sie czuje nie moglabys wyprowadzic
                  psa" na poczatku mi nie przeszkadzalo bo bylo to tylko od czasu do czasu. ale
                  po jakims czasie on przestal go calkiem prowadzac a jak juz co to 5 min. i do
                  domu.bez smyczy i pozwalal mu srac byle gdzie.nawet jezeli pies zalatwil sie
                  tuz pod wejsciem do restauracji to mu nie przeszkadzalo. az pewnego dnia
                  wyslano na policje(byla wojna w domu)wypuszczal psa do ogrodu do sasiada zeby
                  on sie tam wysral bo mu sie prowadzac nie chcialo.wiec zaczely sie problemy z
                  sasiadem.
                  szkoda mi bylo psiny wiec bralam go rano(przed praca) do parku i czasami
                  siedzialam 2godz. po pracy wracalam do domu musialam pieska znow wyprowadzic bo
                  od mojego ostatniego razu jeszcze nie byl sie wysikac.
                  no i tak zostalo az do 9mies.mojej ciazy. wiecznie byly klutnie gdyz uwazam ze
                  jak che sie miec psa i do tego takiego wielkiego to trzeba sie nim zajmowac.
                  po 6 mies. moje nowe mebelki juz sie do niczego nie nadawaly(a tak ciezko
                  pracowalam zeby je kupic)piesek byl nauczony spania na kanapie i lozku.to
                  mozecie sobie wyobrazic jak to wszystko wyglodalo i w jakim stanie bylo.jak
                  mial sraczke czy wymioty to wiecznie robil albo na lozko,kanape lub dywan.
                  musialam wywalic dywany ,zmienic materac i czyscic kanapy bo pana to nie
                  interesowalo.
                  wtedy mnie to juz w....rwilo i wywalilam go z domu. po tyg. zeszlismy sie razem.
                  ale na nowo wszystko spadlo na moja glowe.ale z przyzwyczajenia to juz nie
                  zwracalam uwagi.
                  i wiecznie klutnie,klutnie i klutnie wlasnie o tego psiaka.bo sie nic nie
                  zmienilo.
                  po slubie zaszlam w ciaze. czekalismy na dzidzie 2 lata.nie wiedzac jeszcze ze
                  jestem w ciazy powiedzialam mu ze trzeba bedzie kilka rzeczy zmienic(pies w
                  lozku,itp)odpowiedzial mi "najpierw byl pies w domu" az do tej pory sie we mnie
                  gotuje za ta odpowiedz. chcialam rozpoczac tab.anty.mowiac"w takim razie
                  poczekamy z dzieckiem az psa nie bedzie"ale juz bylo za pozno.
                  juz gdzies w 6mies. ciazy w nerwach powiedzialam mu ze mam dosyc tego kundla a
                  on mi "hajtnelas sie ze mna to i z nim od razu" ale ze jestem kobieta
                  wytrzymala to jakos to przeszlo( na nowo)
                  w 9 mies. ciazy wolal pieska "chodz do taty" to mu powiedzialam ze jak on moze
                  tak do psa mowic jak ja juz prawie na porodowce i bede rodzic prawdziwe jego
                  dziecko.
                  maly sie urodzil i byl chory. wzieli go o 2h w nocy na oddzial zamkniety. ja
                  dzwonie do meza z placzem przejeta jak to matka w takich wypadkach a on nawet
                  nie przyjechal(byl na bezrobociu wiec mogl sie wyspac)ale jak piesek byl chory
                  to od razu lecial.
                  ostatnio jechalismy po zaproszenia na chrzest. pies przyzwyczajony do tylnego
                  siedzenia. ale teraz to maly to miejsce zajmuje no i ja z nim z tylu(maz tak
                  chcial dla jego bezpieczenstwa)no a on pieska tez z nami. ja do niego"a ty
                  gdzie tego psa masz zamiar wsadzic?" ale zamiast sie dobrze postawic to jak
                  zwykle dalam na luza.skonczylo sie wielka klutnia gdyz pies chcac przeskoczyc w
                  bagaznika na tylke siedzenie malo co nie wlazl na malego(pies 45kg a maly 6kg)
                  odepchnelam go.ale przez cala droge bylo to samo. albo na malego albo mi na
                  plecy i glowe.a maz sie smial. mnie w...rwilo. kazalam sie mu zatrzymac i
                  chcialam wysiasc.to nie chcial sie zatrzymac. zaczela wiec sie wielka klutnia z
                  ktorej to ja niby bylam jak powiedzial "krolowa upierdliwcow"
                  takze mam prawo powiedziec ze mnie ten pies w...wia.

                  to jeszcze nie koniec opowiadania ale musze juz isc.
                  • mamahatana Re: no to wale cala nasza historie. 26.03.07, 15:47
                    i dopisze nawet przez to wszystko pies jest dalej z nami. ale juz jezeli chodzi
                    o dobro dzidzi to sie postawie choc mialabym padnac.
                    • mamahatana Re: no to wale cala nasza historie. 26.03.07, 15:50
                      bo mam gdzies ze pies psuje mi nerwy albo moje zdrowie. ale za dzieciaka nie
                      popuszcze. jak potwierdza ze uczulenie jest na psa to przykro mi bardzo ale juz
                      zdecydowalam.
                      • brak.polskich.liter Re: no to wale cala nasza historie. 26.03.07, 16:02
                        Wiesz, za nic nie zdecydowalabym sie na malzenstwo i dziecko z leniwym,
                        wygodnickim typem, jakim jest (z opisu przynajmniej) Twoj maz. Tkwisz w syfie,
                        masz problemy ze stawianiem granic i kupe pretensji (slusznie) do meza. Pies
                        jest tu tylko pretekstem.
                        Masz do wyboru - albo kopnac to cos, co nazywasz swoim mezem, albo udac sie
                        ramie w ramie z mezem na terapie rodzinna dla Was obojga (warunek konieczny -
                        maz tez musi chciec cos zmienic), albo nadal tkwic w syfie i szarpac sie o
                        wszystko do usranej smierci.
                      • kosheen4 Re: no to wale cala nasza historie. 26.03.07, 16:35
                        mamahatana napisała:

                        > bo mam gdzies ze pies psuje mi nerwy albo moje zdrowie. ale za dzieciaka nie
                        > popuszcze.

                        matkopolskizm stosowany w pełnej krasie
                        najpierw niańczyłaś męża i jego zabaweczkę (psa) a po urodzeniu prawdziwego
                        dziecka zarzynasz się lejąc na własne potrzeby i tylko dobro dziecka zmusza cię
                        do przeciwstawienia się sytuacji
                        smutne
                  • cynamonowy_chochlik Re: no to wale cala nasza historie. 26.03.07, 16:00
                    Masz rację, było od razu to napisać, bo teraz wiadomo o co chodzi.
                    A chodzi o to, że jesteś z totalnie nieodpowiedzialnym kolesiem, który ma
                    zarówno ciebie, jak i wasze dziecko w dupie. I trochę się minęłaś z prawdą w
                    pierwszym poście pisząc, jak to "oboje z niecierpliwością czekaliście na
                    dziecko". Ty oczekiwałaś, on już dawno ci pokazał, że wcale z takiej radości i
                    niecierpliwości nie wykazuje. A po porodzie to już zupełny "tumiwisizm". Tu nie
                    chodzi o psa w żadnym wypadku. Pozbycie się psa niczego nie zmieni, bo to raczej
                    nie on jest winny, że jego pan ma gdzieś dobro dziecka i dobro matki.
                    Wywal go na zbity pysk, bo zatruje ci najpiękniejsze chwile życia.
                    • bozenka12 Re: no to wale cala nasza historie. 26.03.07, 16:29
                      no to sie troche wyjasnilo. Ja jako stara psiara bronilam meza i psa, ale
                      teraz...Tylko, ze Ty pewnie i tak sobie zdajesz sprawe, ze nawet jesli wywalisz
                      psiaka (ktory nadal twierdze jest niewinny) to i tak nic sie nie polepszy. Twoj
                      maz bedzie albo tak wsciekly, ze juz totalnie Wasz zwiazek sie rozleci, albo po
                      prostu od razu Was opusci i pojdzie z psem. Zamiast ciagle i ciagle toczyc
                      ealke z wiatrakami o psa Wy musicie udac sie na terapie. Problem jest glebszy i
                      tam go trzeba leczyc.
                      • kosheen4 Re: no to wale cala nasza historie. 26.03.07, 16:37
                        bozenka12 napisała:

                        > prostu od razu Was opusci i pojdzie z psem.

                        ale gdzie pójdzie, kto mu będzie psa wyprowadzał i o niego dbał?

                        >Zamiast ciagle i ciagle toczyc
                        > ealke z wiatrakami o psa Wy musicie udac sie na terapie. Problem jest glebszy i
                        >
                        > tam go trzeba leczyc.

                        obawiam się że nie ma leków na infantylizm męża
                        • kim5 Re: no to wale cala nasza historie. 27.03.07, 09:37
                          Jezus Maria, po co za niego WYCHODZIŁAŚ???????
                          • mathiola Re: no to wale cala nasza historie. 27.03.07, 10:23
                            W takiej sytuacji odizolowałabym się od męża i jego przyjaciela na jakiś czas -
                            wyjazd do rodziców/rodziny/przyjaciółki...
                            Niech mąż się pomęczy z pielęgnacją pupila, odpocznijcie od siebie, a ty może
                            zrozumiesz, że pewnych rzeczy NIE MUSISZ robić. Wystarczy tylko jasno postawić
                            granice, a ty masz z tym spory problem jak widzę. Zarzynasz się, ale robisz z
                            zaciśniętymi zębami. A jeśli przy okazji okaże się, że to przez psa dziecko
                            choruje... No cóż. Nie chciałabym krakać, ale mam nadzieję, że nie będziecie
                            pierwszym małżeństwem, które rozstało się nie z powodu kochanki, ale z powodu
                            psa uncertain
    • lacido Re: musze sie wyzalic:(( 27.03.07, 10:36
      Byłam w podobnej sytuacji, tylko dziecko nie było uczulone ( w sumie przez 2
      tyg trudno stwierdzić cokolwiek.Mój facet miał kompletnegi jeb*a na punkcie
      psa.Pracował cały dazień a wieczorem jescze wypady z psem.Oki to jeszcze mogłam
      zakceptować chociaż wkurzało mnie, że nie dość, że siedziałam z suką cały bozy
      dzień sama to jeszcze wieczorem wybywał, jak chciałam pójśc z nimi na spacer to
      mówił że za wolno chodzę (byłam w ciązy).Co do psa t w sumie nic do niej nie
      miałam, chciałam tylko żeby sprzatał po niej (sypało się z niej niemiłosiernie,
      nie pozwalał wspianć na blaty w kuchni, skakać po ścianach i drzwiach i to mnie
      po prosty rozwalało sprzatał po niej jak miała cieczke.Oczywiście wszystko jak
      groch o ścianę.Pomijajać już fakt ile pies kosztował.JAk urodził się synek
      oczywiście nic się nie zmieniło mało mnie szlag nie trafiał jak widziałam
      upapraną ścianę, podłogę itp, fruwajacą siersć i smierdzący psi barłóg.Ni i
      skończyło się tak, że go zostawiłam w cholerę, bo nie docierało do niego, że ma
      po psie sprzątać.W sumie to przez psa się rozeszlismy, niestety nie dało się
      dogadać, nagminna praktyką były ciche dni po każdej sugestii żeby pilnował
      psa.Do dziś mam uraz do psów i nigdy więcej śmierdziela nie chce mieć w
      domu.Mam po prostu opkropne doświadczenia z tym związane, gdyby zajmował się
      nim tak jak trzeba to myslę, że nie byłoby problemu.
      Radzę CI obmysl sobie strategię bo ultimatum ja albo pies może skończyć się
      ewakuacją męża i pieska. Według mnie powinnaś mu podrzucić jakiśnp artykuł o
      tym, że alergia moze przekształcić się w astme, jesli nie unika się alergenu
      itp. Mój ex też "obraził się" na dziecko - to już mnie totalnie rozwaliło.
      • mathiola Re: musze sie wyzalic:(( 27.03.07, 10:47
        Kiedy czytam takie listy, dociera do mnie jak niedojrzali mogą być dorośli
        faceci. Szok po prostu. Nie wiem skąd i dlaczego tacy wyrastają??
        • lacido Re: musze sie wyzalic:(( 27.03.07, 10:56
          też sie nad tym zastanawiam i współczuje autorce wątku i biednym psiakom które
          w sumie nie są winne tego że po prostu są.Na szczęście to już nie mój problem
          jupiiii.
        • mamahatana dokanczam histowie. 27.03.07, 12:44

          ja malutki mial 1 mies. moj moz zaczol pracowac.
          rozpoczely sie problemy gdyz nie mial kto psa prowadzac. na poczatku moja mama
          przychodzila pilnowac malego to ja moglam psa wyprowadzic.po jakims czasie juz
          miala dosyc.wcale sie nie dziwie,gdyz ona pracuje od 4 do 7 rano a potem
          zaczyna o 12 do 18 wieczorem. biedna nawet dobrze wyspac sie nie mogla.
          takze poprosil mojego ojczyma,ktory sie zgodzil ale za 5 zloty dziennie. z tego
          wyszla wielka wojna gdyz maz jak twierdziel"nie bedzie pracowal na mojego
          ojczyma" czepiajac sie do mnie,ze to ja powinnam prowadzac psa bo nie pracuje a
          on tak. poklucili sie wszyscy ze soba(a zwlaszcza ojczym z mezem)bo moj ojczym
          powiedzial mu "to nie jej pies i nie widze dlaczego ona ma sie nim zajmowac
          dosyc sie z nim nameczyla a teraz jest dziecko wiec ona sie malym zajmuje a nie
          psem" bo maz sie zalil mojemu ojczymowi,ze od kiedy jest dzidzia to ja
          przestalam sie psina zajmowac.
          wszystko przeszlo,moj ojczym pieska zaczal prowadzac za darmoche.przychodzil
          dzien w dzien. az w koncu zachorowal i juz 3tyg.jak w szpitalu lezy.no i znow
          wojna bo psa nie ma komu prowadzac.
          on chce miec psa ale to inni maja sie nim zajmowac.

          wlasnie dlatego jest wiecznie pelno klakow. nigdy nie czesany,nie kapany i
          calymi dniami w domu ta psina.az mi go szkoda bo wiem ze to nie psa wina. on
          jest nieszczesliwy a maz tego nie rozumie.

          a co do uczulenia to po wczorajszej wizycie u dermatologa dowiedzialam sie,ze
          jest to alergia ale badania ktore zrobili sa niemiarodajne gdyz dziecko jest za
          male na takie testy. poradzila mi zeby wyjechac gdzies, gdzie nie ma psa i
          zobaczyc czy wystepuja takie same obiawy.
          • lacido Re: dokanczam histowie. 27.03.07, 14:10
            też chciałam załatwić sprawę "po męsku", miało to wyglądać tak, że jak
            wychodził z psem na spacer to po ok 20-30 min miałam dzwonić po straż miejską z
            informajca że jakiś koleś puszcza psa rasy uznawanej za agresywna(wiedziałam
            gdzie chodzi na spacer) najlepiej mówiac jeszcze że koleś jest nietrzeźwy.No
            ale nie jestem taka no i tak nie zrobiłam.Miałam jeszcze kolejny pomysł typy,
            zawdzwonić po ludzi ze schroniska że pies mnie zaatakował, nie byłoby to trudne
            do udowodnienia bo pies potrafił nieźle poturbować tyle, ze z radości.
            No lae wkurzało mnie to, ze pies siedzi cąły dzien w domu (miałam ciąże
            zagrozona a ta suka miała troszkę nierówno pod sufitem wiec nie ryzykowalam
            spceru z nią) posłanie smierdzące itd.jeszcze miał takie pomysły typu mysie
            psiej miski w zlewie, pranie jej ręcznika w normlnej pralce bo ręcznie to gdzie
            tam.No fuj po prostu.
            W sumie to nigdy nie żadałam zeby psa oddał chociaz nie brakowałoby chętnych
            żeby go przygarnąć.
          • brak.polskich.liter Re: dokanczam histowie. 27.03.07, 16:00
            Dermatolog dobrze gada. Wyjedz gdzies z dzieckiem, a pan malzonek niech sie
            pobuja sam. Niezaleznie od potencjalnych korzysci zdrowotnych dla dziecka -
            odsapniesz, spojrzysz na wszystko chlodniejszym okiem, zadbasz wreszcie o
            siebie, bedziesz miec czas na zastanowienie sie, czy chcesz kontynuowac
            malzenstwo i o ile tak, to na jakich warunkach. A Twoj maz bedzie musial
            przywyknac do samoobslugi, co mu bardzo dobrze zrobi.
    • magda762 Re: musze sie wyzalic:(( 27.03.07, 12:55
      Słuchaj, rozwiązałambym ten problem szybko. Pozbądź się psa... Mówię zupełnie
      poważnie. Załatw tę sprawę "po męsku". Wiem, że to brzmi brutalnie, ale wiesz
      co, nie wyobrażam sobie, że wszystko i wszyscy są podporządkowani "schizą"
      męża. No absurd. A to, że się obrazi czy wkurzy, no coż i tak nie jest milutko,
      prawda?
      Załatw to jak najszybciej, pamiętając o swoim synku. Powinnaś mieć w nosie tego
      psa i jego Pana. Masz dziecko i to jest najważniejsze. Jeżeli ślubny tego nie
      pojmie, to widać jaki z niego tatuś...
      Pozdrawiam Magda
      • brak.polskich.liter Re: musze sie wyzalic:(( 27.03.07, 15:56
        Genialny pomysl, ze tez ja na to nie wpadlam tongue_outPP Ale, sluchaj, wez podpowiedz,
        jak by to najbardziej po mesku bylo - otruc, zadzgac nozem, wepchnac pod
        samochod, czy moze siekiera bylaby najlepsza?

        A powaznie - niezaleznie od mojej fatalnej opinii o mezu autorki watku (co o
        tym panu sadze, juz napisalam): gdyby mi maz/partner "rozwiazal po mesku"
        problem z psem lub kotem - rozwiodlabym sie z nim. Serio.
        • katse Re: musze sie wyzalic:(( 27.03.07, 19:57
          znajomy uśpił psa gdy się okazało, że ich synek jest uczulony na sierść
          piesa nie dało się oddać komuś innemu bo był układany przez właściciela
          (zajmuje się tresurą) i nie było szans aby zaakceptował innego człowieka jako
          pana

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka