Dodaj do ulubionych

mąż i zajmowanie się dzieckiem

02.04.07, 19:30
Witam! Czy wasi mężowie majmują się dzieckiem? spacery, wspólne zabawy czy
przebieranie lub kąpiel? mój mąż gdy tylko poproszę go by zajął sie przez 15
minut dzieckiem znajduje tysiące powodow przez które nie może zająć sie
Wiktorem. albo nagle musi wyjść na dwór, zapalic papierosa lub iść do
ubikacji, a najgorsza jest wymówka ja teraz oglądam film. czasami doprowada
mnie do białej gorączki. ja cały dzień zajmuje sie dzieckiem, domem a on
tylko krytykuje i wymaga. Co my mamy zqa los?
Obserwuj wątek
    • monia145 Re: mąż i zajmowanie się dzieckiem 02.04.07, 19:40
      Oczywiście, ze się zajmuje i zajmował.
      To przeciez również jego dziecko i doprawdy z niekorzyscią dla nich obydwóch,
      byłoby, gdyby te kontakty były rzadkie lub wymuszone.
      Czasami zastanawiają mnie faceci, którzy nie mają czasu dla własnego potomstwa.
      Skąd sie to bierze?
      Przecież to krew z ich krwi....
      I pomijam kwestię zmęczenia, odpoczynku itp.
      Takie wymigiwanie się, jest dla mnie niepojęte.
      • gacusia1 Monia145 02.04.07, 21:43
        Monia,Tobie sie po prostu udalo i tyle...
        Moj maz zajmuje sie synkiem wtedy,gdy naprawde ja nie mam czasu.Sam z siebie
        raczej sie nie kwapi do czegokolwiek.Owszem,nakarmi,zmieni
        pieluche,ubierze...gdy tylko ja wszystko przygotuje i powiem co i jak.
        • monia145 gacusia.. 03.04.07, 10:36
          Mój mąż wcale nie jest idealny.
          Na początku też bał się, nie wiedział co i jak.
          Ale jako czuły, kochający tata i myślący człowiek- PYTAŁ.
          Nie uciekał przed współwychowaniem syna.
          Widać było w nim zainteresowanie, troskliwość i chęci.
          Tego u męża autorki nie widać.
          Ja rozumiem nieporadność, zagubienie....zwłaszcza w pierwszych miesiącach życia
          dziecka.
          Nie rozumiem natomiast braku jakiejkolwiek chęci dla poszerzenia wiedzy na
          temat opieki nad dzieckiem i spędzania czasu z własnym dzieckiem.
          Może to kwestia wychowania facetów?
          Nie wiem.....
        • marghe_72 Re: Monia145 03.04.07, 15:07
          gacusia1 napisała:

          > Monia,Tobie sie po prostu udalo i tyle...

          To i mnie się "udało"
          To przeciez normalne , ze ojciec zajmuje sie własnym dzieckiem
          Między Bogiem a prawdą On sie córką lepiej ode mnie zajmuje (ja np nie umiem
          sie bawić..)
          • ma.pi Re: Monia145 03.04.07, 16:02
            marghe_72 napisała:

            > gacusia1 napisała:
            >
            > > Monia,Tobie sie po prostu udalo i tyle...
            >
            > To i mnie się "udało"
            > To przeciez normalne , ze ojciec zajmuje sie własnym dzieckiem
            > Między Bogiem a prawdą On sie córką lepiej ode mnie zajmuje (ja np nie umiem
            > sie bawić..)


            Pozwolisz marghe_72, ze sie podpisze. Jak maz jest w domu to ja dla dzieci nie
            istnieje :o)

            Pozdr.
    • ik_ecc Re: mąż i zajmowanie się dzieckiem 02.04.07, 19:48
      Zajmuje sie, chwilami mam wrazenie, ze wiecej niz ja, pomimo, ze to ja z nia
      jestem w dzien w domu. Corka czesciej uczestniczy w moich zajeciach (domowe,
      zakupy, rozne wyjscia, itd) niz ja w jej, natomiast jak tylko pojawia sie tata,
      jest calkiem do jej dyspozycji.

      Podejrzewam, ze maz nie wie jak sie zajac dzieckiem - mnie wizja zabawy z moja
      corka tez niejako paralizuje. Moze wymysl im jakies zajecia, albo porobcie cos
      na poczatek we trojke?
      • ik_ecc Re: mąż i zajmowanie się dzieckiem 02.04.07, 19:49
        ik_ecc napisała:


        > Podejrzewam, ze maz nie wie jak sie zajac dzieckiem

        Mam na mysli Twojego meza, nie mojego. wink

        > - mnie wizja zabawy z moja
        > corka tez niejako paralizuje. Moze wymysl im jakies zajecia, albo porobcie
        cos
        > na poczatek we trojke?
    • hexella Re: mąż i zajmowanie się dzieckiem 02.04.07, 19:54
      Zajmuje się oczywiście!
      Robi wszystko to co ja, nawet "nocne dyżury" bierzemy na zmianę.
      Bierz chłopa do galopu!
      • marcysia51 Re: mąż i zajmowanie się dzieckiem 02.04.07, 20:01
        Mąż zajmuje sie dzieckiem wiecej niz ja,on sie z nim bawi,oglada bajki,wychodzi
        na dwór.Ja w tym czasie zajmuje się domem,ktos musi sprzątac,zmywac ,nastwiac
        pranie itp.
    • wieczna-gosia Re: mąż i zajmowanie się dzieckiem 02.04.07, 20:40
      zajmuje sie. grunt to sie nie wtracac i nie patrzyc na rece.
      • zuzanna56 Re: mąż i zajmowanie się dzieckiem 02.04.07, 21:55
        Oczywiście że się zajmuje, nawet dwójką dzieci. Nawet zdarza mi się wyjechać na
        parę dni i zostawić dzieci z mężem. Po powrocie czeka mnie pyszny obiad i
        smaczne , moje ulubione wino.
        • alfa36 Re: mąż i zajmowanie się dzieckiem 02.04.07, 22:00
          Zajmuje się. Tyle, ze mi wciąz sie wydaje, że pewne rzeczy robie lepiej, no i .... muszę je robić, bo odzwyczailam malża. Ale nie narzekam. Po calym dniu spędzonym z dzieckiem stanowczo wole pozmywac gary niz iśc na kolejny spacer i po raz kolejny tłumaczyć dziecku to czy tamto (chyba, ze w towarzystwie i dziecka i małża)
          • joasiiik25 Re: mąż i zajmowanie się dzieckiem 03.04.07, 06:42
            Zajmuje sie naszym synkiem,albo synek kreci sie kolo niegosmilesmilesmile
            Tak na powaznie: to pewne rzeczy mlody robi tylko i wylacznie z tatusiem:
            poranne ubieranie sie do przedszkola
            kąpiel
            majsterkowanie
            wspolne gotowanie gdy jestem chorasmilesmile
            zakupy itp

            kiedys wydawalo mi sie,ze maz malo zajmuje sie synem-teraz z uplywem czasu
            widze,ze naprawde robi duzo

            jest tez gro rzeczy,ktore robimy wspolniesmile
    • bejoy Re: mąż i zajmowanie się dzieckiem 03.04.07, 06:56
      Zajmuje się
      Nawet jak nie bardzo ma czas czy ochotę, to i tak już wie, że w małą szatan
      wstępuje, jak tatuś nie poświęca jej odpowiedniej ilości czasu smile))
      Dlatego chociaż godzinę TRZEBA jej dać smile))
    • issys Re: mąż i zajmowanie się dzieckiem 03.04.07, 09:09
      u mnie jest tak ,że to mąż kąpie i usypia córkę juz od dłuższego czasu. Jak
      przychodzi z pracy to chodzi tez z nia na plac zabaw lub na spacer, więc jak są
      na dworze to mam czas tylko dla siebie.
    • sir.vimes Nie proś. 03.04.07, 09:13
      Czy Ciebie ktoś musi prosić byś zajęła się własnym dzieckiem?

      Po prostu wychodź z domu - idź na spacer, zostaw dziecko z mężem. Będzie musiał
      - to się zajmie. A po jakimś czasie się przyzwyczai.
    • net79 Re: mąż i zajmowanie się dzieckiem 03.04.07, 10:21
      No nie możesz się z tym pogodzić
      papirosek 7 min, umyc rączki i znaleźć czas dla dzecka, kupcia dla uparciuch 15
      min. umyć rączki i proszę, a najlepiej to jak ty mu włożysz dzidzię w ręce,
      powiesz miło, że juz nakarmiona lub do nakarmienia i polecisz na plocie do
      sąsiadki, sklepu, na papierosa, kupę - choć z kibla może Cię wyciągnąć, dla
      mnie to zwykłe wygodnictwo i tchórzostwo, a wytykac sobie może jak rękę do tego
      przyłoży. Jak był kawalerem i łaził do pracy nie było żony, która wszystko
      poodkłada za niego na miejsce, może była nadopiekuńcza mamusia, ale to należy
      wyprostować. Niestety sa trudne typy z którymi dyskusja wciąż kończy się na tym
      samym, jak on do nich należy, to Ci nie zazdroszczę...
    • waligora5 Re: mąż i zajmowanie się dzieckiem 03.04.07, 11:16
      oczywiście, że się zajmuje i to nawet więcej w tej chwili niż ja...w tym
      momencie nie pracuje, więc siłą rzeczy ktoś musi się Niunią zajmować a ktoś inny
      zarabiać pieniążkismile)
      • lenka30a Re: mąż i zajmowanie się dzieckiem 03.04.07, 11:56
        oczywiście, że się zajmujesmile
        bawi się z małą bardzo chętnie, nakarmi (jak mu powiem kiedyuncertain
        przebiera, kąpie, bez problemusmile
        zacznij go wychowywać, to również jego dziecko
      • majan2 Re: mąż i zajmowanie się dzieckiem 03.04.07, 14:55
        Ja tez nie rozumiem problemu, ja pracuje ciut mniej niz Tata naszje corkeczki
        wiec sila rzeczy ciut wiecj zajmuje sie Nia, ale poz atym dzielimy sie
        obowiazkamiw miare poronwo. On ma lepsze pomysl na smieszne zabawy niz ja. Jak
        chcemy gddzies wyjsc to labo robimy to na zmiane, albo znajudje ky kogos do niej.
    • ania.silenter owszem 03.04.07, 12:00
      mój się zajmuje - dokładnie tak jak ja. Łachy nie robi - ojcem jest.
      Mam anginę - wczoraj po przyjściu z pracy ledwo dychałam, więc zaproponował
      żebym się połozyła a on zajął się dziećmi (kolacja, karmienie, mycie,
      przebieranie do snu <przygotowałam mu piżamki> i usypianie).
      Kiedy on jest chory albo zajęty dziewczynkami zajmuję się ja.
      pozdrawiam
      • kwiatuszek891 Re: owszem 03.04.07, 14:42
        on nawet nie chce zajac sie dzieckiem gdy ja ide sie kapac, az mieszkamy z moja
        mama to małego musze wyniesc do niej.a nawet jak byłam chora i ledwo chodzilam
        to on nie chcial zajac sie wiktorem. czasem mam wrazenie ze wykorkuje.sa
        momenty ze ja mam juz dosc- dziecko, dom , zero czasu dla siebie. jak w
        niedziele chce wyjsc do z najomych nawet z malym to nie bo oin sam w domu
        siedziec nie bedzie a ze mna nie bedzie szedł
        • sir.vimes Nie rozumiem 03.04.07, 14:49
          chce wyjsc do z najomych nawet z malym to nie bo oin sam w domu
          > siedziec nie bedzie a ze mna nie bedzie szedł

          Jesteś żoną czy gejszą_i_kuchtą ? Jeżeli chcesz odwiedzić znajomych - po prostu
          wychodzisz. Nie musisz prosić o zajęcie się dzieckiem.
          • zuzanna56 Re: Nie rozumiem 03.04.07, 15:06
            Ja też nie rozumiem.
            Ale są tacy mężowie i ich żonom szczerze współczuję.

            Moja koleżanka mieszka w dużym domu z mężem, dziećmi i teściami. Kiedy czasami
            umawiamy się wieczorem na spotkanie, nigdy jej mąz nie zostaje z dziećmi.
            Zawsze przychodzi teściowa. Też tego nie mogę pojąc. Ona mówi że mąż jest
            nieodpowiedzialny i boi się go zostawć z dziećmi.
            • sir.vimes Re: Nie rozumiem 03.04.07, 15:14
              Tym bardziej nie rozumiem. Jakim cudem ta twoja znajoma ma z mężem więcej niż
              jedno dziecko, jeżeli lepszym ojcem od niego jest teściowa wink)?

            • sir.vimes Re: Nie rozumiem 03.04.07, 15:15
              Ale z drugiej strony - te dziewczyny się na to godzą, uważają to za
              "akceptowalne". Czemu?
              • myelegans Oczywiscie.. 03.04.07, 18:38
                od przebrania pierwszej smolki w szpitalu. Na palcach jednej reki bym policzyla
                ile razy kapalam malego, on to robil lepiej ode mnie i nadal robi. Poza tym
                zabiera na spacery, wymysla takie zabawy, na jakie ja bym nie wpadla, maly
                generalnie snuje sie za nim, on ma tez do niego wiecej cierpliwosci. jak widzi,
                ze gonie w pietke np. gotuje, a maly przynudza, to go po prostu ode mnie
                zabiera i czyms zajmuje.
                Rano jest z nim 2 godziny do przyjscia niani. Nocne dyzury tez mial, o polnocy
                karmil moim mlekiem, a ja lapalam 6 godzin snu ciegiem.
                Sam zaoferowal zabranie malego do tesciow na tydzien latem, bo ja nie mam tyle
                urlopu. Chodzi z nim na basen i gimnastyke.

                Rodzicielstwo nie konczy sie na akcie zaplodnienia.
                NIgdy go nie sprawdzalam i sie nie czepiam,(no staram sie ;0) jak go za cienko
                ubierze na spacer, o kombinacjach kolorystyczno-wzorkowych nie wspomne, czy
                nakarmi krakersami na obiad, albo jak lata w pizamie do poludnia, z pielucha do
                kolan. Dzieki temu wie ile wysilku to kosztuje. Poza tym oboje pracujemy
                zawodowo, wiec dzielimy czas opieki nad dzieckiem po prawie rowno, na inny
                uklad bym nie poszla.
          • jkl13 Re: Nie rozumiem 05.04.07, 12:45
            A ja ci zazdroszczę, że nie rozumiesz...
            Mój też tak ma jak autorki. Mam wrażenie, że synkiem zajmuje się pod przymusem,
            gdy skończą mu się wszystkie wymówki, a ja pozostaję nieugięta. Twoja rada "po
            prostu wychodzisz i już" jest może jedynym rozwiązaniem, ale czasem jest trudna
            do wykonania, gdy z takim osobnikiem trzeba dalej mieszkać pod jednym dachem..
        • monia145 Re: owszem 03.04.07, 19:18
          Znam takich facetów,jak Twój mąż...
          Jeden jest długopracującym tatą, który w wolny dzień nie wykazuje najmniejszych
          zainteresowań dzieckiem. Doszło nawet do tego, że kiedy żona, a moja koleżanka
          musiała wyjśc z domu ,przyprowadzała syna do mnie, bo tatuś nie chciał pobyć
          sam z dzieckiem, trzyletnimwinkPPPPPPP
          Powiedziałam jej co o tym myślę i postanowiła to zmienić.
          Od tamtej pory zostawia po prostu ich samych w domu, nie pytając się o zgodę,
          nie zadając pytań "Czy sobie poradzisz", wychodzi i tyle.
          Doradzam terapie wstrząsową, bo inaczej pogłębisz tylko swoja frustrację.
    • fajka7 Re: mąż i zajmowanie się dzieckiem 03.04.07, 22:52
      Co my mamy zqa los?


      No my mamy jednak inny. Poranne rytualy synka i tatusia, wspolne sniadanie,
      meskie spacery np. kupic cebule, kapiel to w ogole obowiazkowa sprawa oraz
      kolacja we dwoch tez musi byc.
      Tak nie bylo od pierwszego dnia zycia, ale ewoluowalo stopniowo i jakos
      naturalnie.
      • emilly4 Nie taki zly ...ten los. 04.04.07, 01:39
        Od samego zajscia w ciaze,to ja czytalam wszystkie ksiazki,gazety itp-nie meza
        nie moglam do tego zmusic,strasznie sie martwilam jak to bedzie,a tu
        niespodzianka! Po powrocie do domu to tata zajmowal sie swoja coreczka-jak
        tylko mogl. Kapanie,przewijanie,przytulanki to jego dzialka. Teraz corka ma
        prawie 10 miesiecy i nic sie nie zmienilo-oczywiscie byly pewne zgrzyty co do
        porannego wstawania-ja po calym tygodniu bylam tak padnieta,ze musialam wymusic
        3 poranki dla siebie(troche to trwalo). Uwazam,ze niemaz ma fajne podejscie do
        corki,potrafi robic takie rzeczy na jakie ja bym nie wpadlasmile
        Za to ja jestem od teoretycznych rzeczy-a wiec pamietam o
        posilkach,szczepieniach,ubrankach itp-nie moglabym wymagac od niego
        wszytskiego,przeciez on pracuje wiec co za duzo to nie zdrowo.
        Ale pamietaj,dziecko jest WASZE nie tylko twoje,oboje ponosicie
        odpowiedzialnosc za wszysto co sie jego dotyczy,musisz bic sie o swoje-ty
        rowniez masz prawo do odpoczynku!!!. Takze,niech lepiej maz odejdzie od Tv i
        zabiera sie do roboty-dzieci tak szybko rosna i szkoda byloby to wszystko
        przeoczyc.
    • majka003 Re: mąż i zajmowanie się dzieckiem 04.04.07, 16:07
      Nie mam z tym problemusmileGdy ja się zajmuje domem narzeczony bawi się z małą-nie
      muszę mu nic mówić,a gdy ja się zajmuje córcią to on sprzątasmilePracujemy oboje
      na cały etat więc jest mało czasu na sprzątanie a jak chcemy aby było czysto to
      musimy się podzielić obowiązkami-tym bardziej mając dzieciątko.A weekendy są
      rodzinne i jak jest ładnie idziemy na plac zabawsmile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka