zazazi
13.04.07, 10:05
Witajcie dziewczyny,
potrzebuję spojrzenia z dystansu, bo troszkę pogubiłam sie w sprawie oceny
opiekunki mojego dziecka. Od ponad roku moja dwulatką opiekuje się kobieta
polecona przez znajomą. Podczas rozmowy kwalifikacyjnej zrobiła na nas bardzo
dobre wrażenie i dostałą pracę od ręki. Potem jednak zaczęły sie schody,
próbowała pozbyć sie wcześniej umówionego obowiązku gotowania zupek dla małej
i prasowania jej rzeczy. Generalnie to nie ważne, bo gotuje po szczerej
zresztą rozmowie. Z prasowania jednak zrezygnowała, i nie robi tego, a ja w
imie dobrych kontaktów nie nalegałam. Problem jest w tym, iż totalnie olewa
co do niej mówimy i o co prosimy. Zabiera małą bardzo często na zakupy w
drugi koniec miasta. Znajomi często nam meldują, że widzieli małą to w
sklepie, na bazarze, kiedys były widziane w lumpeksie. Zabroniliśy ciagania
małej po lumpeksach i ponoć to sie zmieniło, ale nie mam mozliwości
sprawdzenia. Wiem, że mała poza tym wszystkim jest na placu zabaw bardzo
często. Córcia przywiązała sie bardzo do opiekunki, ponieważ ta dużo do niej
mówi, bawi sie z nią, jest dla niej czuła. Tak naprawdę widzę, że to ja
jestem z niej niezadowlona a mała wręcz przeciwnie. Opiekunka jakby z
premedytacją lekceważy moje polecania. Kilka razy zdarzyło się, że odrzucała
moje połączenia, kiedy do niej dzwoniłam, zapytać co robią, okazało się, że
były wtedy na bazarze. Ta kobieta wydaje sie być ciagle na nas obrażoną,
ciągle ma jakieś pretensje i nic jej nie pasuje, i gdyby nie uśmiech małej
kiedy ona wchodzi do domu już dawno nie byłoby jej u nas. Co zrobić? znosić z
pokorą terrosystkę dla dobra małej (wątpliwego)?