prywatnosc w zwiazku

16.04.07, 20:00
Zainspirowal mnie inny watek, o tym jak to ktos sie wlamal do mezowskiego gg
i costam odkryl. Obudzilo to glownie glosy ze nieladnie jest sie wlamywac
Jasne.

Jestem w trzecim powaznym zwiazku (mam nadzieje, ze ostatnim).

W pierwszym (jedyne moje zalegalizowane malzenstwo) histerycznie pilnowalam
swojej prywatnosci - nie bylo jeszcze wtedy emaili i gg, ale np. robilam
mezowi awantury kiedy patrzyl mi przez ramie jak pisalam czy czytalam list,
wyganialam go z pokoju gdy rozmawialam przez telefon, nie mial prawa dotknac
mojej torebki, przegladac moich notatek, itd. Bardzo pilnowalam zeby
miec "swoja przestrzen". Dodam, ze zawsze mialam cos do ukrycia.
Niekoniecznie romanse, ale... mysli. Zwiazek sie rozpadl, do przewidzenia to
bylo.

W drugim zwiazku zaczelo sie pieknie, ufamy sobie, o wszystkim mowimy, az do
momentu gdy znow zaczelam miec cos do ukrycia. Wtedy zaczelam zmieniac hasla
i zakladac tajne konta, bo, niestety, partner byl adminem na sieci na ktorej
oboje bylismy. Zwiazek sie rozpadl.

W obecnym zwiazku, przyznam, gdyby ktores z nas nagle zaczelo pilnowac
prywatnosci, chybabym sie wystraszyla. Poki co jest tak, ze nasze oba e-maile
stoja otworem caly dzien, znamy wszystkie swoje hasla (nie na pamiec, ale
jakby byla potrzeba to wiemy gdzie sa), generalnie temat potrzeby prywatnosci
jako takiej sie nie pojawia. Nigdy nie czytamy sobie nawzajem maili (chyba ze
cos chcemy znalezc, np. adres do tesciow), nie przeszukujemy archiw gg, nie
chowamy sie z telefonem, itd. Od czasu do czasu ktores z nas rzuca
tekst "chce byc sam/sama", na ktore druga osoba reaguje np. wyekspediowaniem
sie z dziecieciem na dwor. Duzo czasu spedzamy osobno, ale (czy moze w
zwiazku z tym) nie mamy potrzeby tej potrzeby nerwowo pilnowac - poza
nielicznymi przypadkami poprzedzonymi wlasnie prosba "chce byc sam/a" nie
mamy problemu gdy nasza samotnosc jest nagle przerwana. Na biurku sa stosy
papierow z roznymi notatkami (nie do pomyslenia w moich poprzednich
zwiazkach). Nie mam ani jednego tajnego miejsca na tajne zeszyty czy chocby
nawet tajne rachunki. wink

Wiem, ze kiedys nie moglabym czegos takiego zniesc - i myslalbym, ze to z
ZASADY. Teraz jednak widze to kompletnie inaczej - w koncu jestem w dobrymn
zwiazku gdzie (1) rzeczywiscie ufam parntnerowi i (2) do ktorego w koncu JA
podchodze bardzo powaznie. I nagle - tak zupelnie po prostu - nie mam
potrzeby na sekrety... Od czasu do czasu lapie sie na tym ze cos mam ochote
ukryc (bardzo to silnie jest we mnie zakorzenione) ale dobrze sie nad tym
wtedy zastanawiam. Szczerze mowiac - nie chce juz nic ukrywac...

Ciekawa jestem jak jest u was.
    • kotbehemot6 Re: prywatnosc w zwiazku 16.04.07, 20:05
      Jakies ziarno prawdy w tym co piszesz jest. ja nie mam nic do ukrycia ale nie lubię jak mąż zagląda mi przez ramię jak coś piszę. czemu, nie wiem, moze zwykły wstyd?????Nie otwieram poczty mężą chociaz przeważnie wiem co sie w niej znajduje, po prostu dla mnie tajemnica korespondencji doświętość , i z ukrywaniem nie ma nic wspólnego.
      • ik_ecc Re: prywatnosc w zwiazku 16.04.07, 20:43
        kotbehemot6 napisała:

        > Jakies ziarno prawdy w tym co piszesz jest. ja nie mam nic do ukrycia ale nie
        l
        > ubię jak mąż zagląda mi przez ramię jak coś piszę. czemu, nie wiem, moze
        zwykły
        > wstyd?????Nie otwieram poczty mężą chociaz przeważnie wiem co sie w niej znajd
        > uje, po prostu dla mnie tajemnica korespondencji doświętość , i z ukrywaniem
        ni
        > e ma nic wspólnego.

        Mialam napisac w pierwszym poscie, ale mi wylecialo z glowy. Nigdy nie
        otwieramy nieswojej korespondencji (papierowej czy elektronicznej). Zdarzylo mi
        sie raz zadzwonic do partnera spytac czy moge otworzyc cos co przyszlo na
        niego - oboje wiedzielismy co to bylo.

        Wstyd tez mi sie zdarza. Czasami mowie obecnemu partnerowi "nie patrz bo sie
        wstydze", ale z reguly wtedy sie zastanawiam czy jest to rzeczywiscie cos czego
        powinnam sie wstydzic. Wstydu, ja przynajmniej, bylam uczona od dziecinstwa na
        temat bardzo wielu rzeczy i na wiele tematow wstyd czuje odruchowo, podczas gdy
        tak na prawde nie mam powodu do wstydu. Tak wlasciwie chyba glownie o to mi
        chodzi. W moich poprzednich zwiazkach nie ukrywalam romansow, tylko roznych
        wlasnie wstydliwych rzeczy. Teraz, nie wiem, czy stara po prostu jestem, ale
        jakos mniej mam powodow do wstydu...
        • monia145 Re: prywatnosc w zwiazku 16.04.07, 20:47
          Ja nawet kiedy piszę na forum to nie lubię, jak mąż stoi za plecami i
          czyta....stresuje mnie tylkowinkP
    • brak.polskich.liter Re: prywatnosc w zwiazku 16.04.07, 20:50
      Widac kazdy mierzy swoja miarka...
      Zawartosc mojej skrzynki mailowej czy komorki jest banalna i nudna do
      wyrzygania: pytania wspolpracownika, czy 25 nanosekund MD dla MUP to bylo
      robione z woda czy bez wody, wiesci od rodziny i znajomych, SMSy od mojego
      faceta "idziemy na kawe?", czasem SMS od kolezanki. Telefon zwykle paleta sie
      gdzies na wierzchu, tak samo maile sa w zasiegu wzroku. Gdyby jednak facet
      zaczal nagle sprawdzac zawartosc telefonu albo zywic niezdrowa ciekawosc w
      kwestii maili od kolego okreslajacych dlugosc symulacji MD czy rozpuszczalnika,
      zostalby potraktowany baaaardzo niemilo. Wcale nie dlatego, ze mam cos do
      ukrycia. Po prostu dlatego, ze uwazam bezpodstawna podejrzliwosc i sprawdzanie
      za obrazliwe.
      Nie, nie pilnuje histerycznie swojej prywatnosci. Gdyby jednak ktos sprawdzal,
      kontrolowal,zagladal i - co gorsza - komentowal, mysle, ze szybko bym zaczela.

      Co to dokladnie znaczy, ze mialas do ukrycia mysli? Do glowy by mi nie przyszlo,
      zeby opowiadac partnerowi (czy komukolwiek) o wszystkim, co tylko mi strzeli do
      lba i, cholera, nigdy nie pomyslalam, ze cokolwiek ukrywam...

      • ik_ecc Re: prywatnosc w zwiazku 16.04.07, 20:58
        brak.polskich.liter napisała:

        > Gdyby jednak facet
        > zaczal nagle sprawdzac zawartosc telefonu albo zywic niezdrowa ciekawosc w
        > kwestii maili od kolego okreslajacych dlugosc symulacji MD czy
        > rozpuszczalnika, zostalby potraktowany baaaardzo niemilo.

        A ja teraz, tzn. po moich osobistych doswiadczeniach, zastanowilabym sie
        dlaczego nagle zaczal sprawdzac - bo przez lata nie sprawdzal, wiec jesli by
        nagle zaczal, to by mnie to przede wszystkim zdumialo.

        > Co to dokladnie znaczy, ze mialas do ukrycia mysli? Do glowy by mi nie
        > przyszlo,
        > zeby opowiadac partnerowi (czy komukolwiek) o wszystkim, co tylko mi strzeli
        > do
        > lba i, cholera, nigdy nie pomyslalam, ze cokolwiek ukrywam...

        Jest roznica pomiedzy nieopowiadaniem wszystkiego, a ukrywaniem. Ja tez nie
        lece sie dzielic kazda mysla z partnerem, ale nie musze tez sie ukrywac z
        jakimis przemysleniami.

        Kiedys bylo tak, ze mialam jakies przemyslenia, mialam potrzebe sie nimi
        podzielic - i sie dzielilam nimi np. z kartka papieru. Ktora potem gleboko
        chowalam. Widzisz roznice?
        • brak.polskich.liter Re: prywatnosc w zwiazku 16.04.07, 23:45
          ik_ecc napisała:

          > A ja teraz, tzn. po moich osobistych doswiadczeniach, zastanowilabym sie
          > dlaczego nagle zaczal sprawdzac - bo przez lata nie sprawdzal, wiec jesli by
          > nagle zaczal, to by mnie to przede wszystkim zdumialo.

          No, mnie w sumie tez. Przyjelabym, ze albo sam ma cos na sumieniu i stosuje
          projekcje (przerabialam uklad z zazdrosnikiem i wiem, ze opcja wysoce
          prawdopodobna), albo ze mu walnelo w dekiel. Obie opcje mocno niefajne i
          prorokujace rychly koniec zwiazku.

          > Kiedys bylo tak, ze mialam jakies przemyslenia, mialam potrzebe sie nimi
          > podzielic - i sie dzielilam nimi np. z kartka papieru. Ktora potem gleboko
          > chowalam. Widzisz roznice?

          Jasne, ze widze. No, to ja nie mam przemyslen, ktorymi chcialabym sie dzielic z
          kartka papieru, ale niekoniecznie z czlowiekiem. Wot, prosta konstrukcja jezdem tongue_out
          Z drugiej strony... Jak sie dobrze zastanowic, forumowanie niewatpliwie jest
          aktywnoscia, ktorej nie dziele z facetem. Nie tyle z uwagi na tajnosc misji, co
          rozbieznosc zainteresowan. Poczucia krzywdy czy wykluczenia nie stwierdza sie.

    • fajka7 Re: prywatnosc w zwiazku 16.04.07, 21:18
      U nas jest wszystko na wierzchu, ale nikt nikomu nigdzie nie zaglada. Sa tez
      rzeczy, do ktorych wzajemnie nie mamy dostepu, ale tez nie ma takiej potrzeby.
      Dotyczy to kont bankowych chociazby. Nie znam hasel meza ani on moich, nie wiem
      ile ma pieniedzy, a on ile mam ja, ale to nie przeszkadza w niczym, bo jak
      chcemy podsumowac fundusze, to sie informujemy.
      Rowniez nie znam jego pinu do komorki, a on mojego.
      Takich przykladow pewnie jest wiecej, ale my sie nad tym w ogole na codzien nie
      zastanawiamy.
      Gdy ktores z nas chce cos wiedziec, to sie po prostu pyta, a wiedza jest
      podzielona i kazdy zarzadza swoja czescia, i akurat nam tak jest latwiej.

      Jak pisze i mi zaglada przez ramie nie lubie, bo mnie to krepuje, narusza jakos
      granice w tej sferze, a ja jak potrzebuje z jego portfela wyjac stowe, to mu
      ten portfel niose, zeby wyjal sam. Z drugie strony, gdy on potrzebuje dowod
      rej. z mojej torebki i mnie wola, zebym mu wyjela, bo jego moja torebka parzy,
      to sie wkurzam, zeby nie wydziwial smile Ale dla mnie torebka nie jest jakos mega
      prywatna.
      Mysle sobie, ze jesli para jest dobrze dobrana i nie ma problemow, to i z
      takimi rzeczami tych problemow nie ma.
    • mathiola Re: prywatnosc w zwiazku 16.04.07, 21:40
      U nas jest tak: mój mąż zna hasło do mojej poczty, bo leżąc kiedyś w szpitalu i
      oczekując na ważny mail podałam mu. Nie zmieniłam potem. Wierzę, że on tam nie
      zagląda, ajeśli nawet zagląda to ja mam to gdzieś, bo i tak nie mam nic do
      ukrycia. Ja znam hasło mojego męża do skrzynki, bo sama kiedyś na nie wpadłam,
      przyznałam mu się to tego, a on nie zmienił go i wie, że ja znam, ale ma to
      gdzieś, bo nie ma nic do ukrycia. A nawet jeśli ma, to ma inne, tajne konto,
      ostatnio coś mi na ten temat wspominał, nie wiem jakie i chyba nie chcę
      wiedzieć.
      Ja mam swoje małe tajemnice ale jestem na tyle inteligentna, że potrafię je
      przed mężem ukryć. Nie są to wielkie wykroczenia więc nie mam nawet wyrzutów
      sumienia. On na pewno też ma swoje tajemnice no i ok. Jakoś głupia może jestem,
      ale wierzę mu. Muszę smile On mi też, pewnie dlatego, że staram się mówić mu o
      wszystkim szczerze, nawet jeśli chodzi o spotkanie z przyjacielem płci męskiej,
      który kiedyś coś w moim życiu znaczył smile I oboje wychodzimy ze słusznego
      założenia, że jeśli któreś będzie miało ochotę zdradzić, to zdradzi, żebyśmy
      się nawet nie wiem jak sprawdzali i kontrolowali. Grunt żeby do tej ochoty nie
      dopuścić smile
    • karolcia86 Re: prywatnosc w zwiazku 16.04.07, 21:51
      W ogóle nie wiem o czym mówicie!
      Jakie hasła do maili, komórek itd?
      My mamy wspólne konta bankowe, ten sam mail, który odbieramy wspólnie.
      Pocztę tez otwieramy bo wszystko co przychodzi dotyczy nas obojga, tylko ze
      względów formalnych jest na mnie lub męża. Ja dzwonię czasem z jego telefonu,
      odbieram sms-y, a on moje- po prostu jak jego tel leży na stole, a przychodzi
      sms to odczytuje i mu mówię.
      Do głowy by mi nie przyszło żeby mógł być urażony czy ja tym że on czyta mój.
      Zaskoczona jestem, że wam tak zalezy na prywatnosci w zwiazku.
      • fajka7 Re: prywatnosc w zwiazku 16.04.07, 22:03
        "Zaskoczona jestem, że wam tak zalezy na prywatnosci w zwiazku. "

        Ale tak konkretnie do kogo sie zwracasz? Jakim wam? Bo kazda napisala co innego.
        Jesli ktos ma skrzynke pocztowa w internecie, to zeby sprawdzic poczte, musi
        sie zalogowac i potrzebne jest haslo. Jesli z 2 osob kazda ma swoja skrzynke,
        to ma i swoje hasla. To Cie tak dziwi?
        Na przyklad u mnie tak nie jest, bo sciagamy poczte prosto do komputerow, ale
        komputer kazdy ma swoj. To nie jest jakas rzadkosc zreszta smile
        A skrzynek mam ja sama chyba z 7, w tym kilka firmowych.
        Moj maz nie ma zwyczaju grzebac mi w komputerze i czytac sobie mojej poczty. No
        i dobrze, bo po co?
        U nas wszystko co przychodzi wcale nie "dotyczy nas obojga".
        Kazdy ma jakas swoja przestrzen, ktorej naruszenie wprowadza go w dyskomfort.
        Kazdy. Ty tez.
        I mysle, ze dyskusja miala nie byc o tym czy tak jest, bo wiadomo, ze jest,
        tylko jak u kogo te granice wygladaja, bo tu sie poziom rozni i wazne, zeby sie
        dobrac pod tym wzgledem, a nie dziwic, ze inni maja inaczej.
        • bea116 Re: prywatnosc w zwiazku 16.04.07, 22:30
          a mogę z ciekawości zapytać czy macie rozdzielność majątkową? bo jak ktoś pisze, że w małżeństwie ma oddzielne konta i nikomu nic do tego, to brzmi to dla mnie dość egzotycznie...
          co do poczty no to jasne, każdy ma swoje konto i prywatne i w pracy, ale np. hasła znamy, bo czasami np. jest pilna potrzeba żeby coś ściągnąć czy sprawdzić i uważamy to za normalne, tak samo czasem korzystam z komórki męża bo jemu jakoś kurcze zawsze pod koniec miesiąca zostaje mnóstwo minut z abonamentu a ja zawsze przekraczamsad nie czytamy sobie wzajemnie poczty czy SMSów, ale jakoś też nie zależy nam, żeby zażarcie bronić tej swojej prywatności... no nie wiem, jakby facet tak się wzbraniał żeby broń Boże nie dotknąć komórki czy kompa to chyba bym mu jakoś do końca nie ufała.. to takie refleksje ogólne, nie tylko do fajki

          • fajka7 Re: prywatnosc w zwiazku 17.04.07, 00:44
            Nie ma rozdzielnosci, bo wszystko co mamy jest wspolne z zalozenia smile
            A kont mamy lacznie 7 i przesuwamy z nich srodki gdzie trzeba w zaleznosci od
            potrzeb. Jednym konsolidacja srodkow w jednym miejscu zycie ulatwia, innym
            niekoniecznie, ale nie ma to nic wspolnego z zazarta obrona prywatnosci smile

            Zgadzam sie z Toba- gdyby facet faktycznie zazarcie tej prywatnosci bronil i
            dostep ograniczal haslami, kodami itd. zapewne bylabym nieufna.
            Ale u nas jest dokladnie odwrotnie- nikt nikomu niczego nie ogranicza, tylko po
            prostu kompletnie nie interesuja nasze archiwa gg czy poczta.
            Ja nie musze widziec wyciagu z konta, mnie zadawala informacja ustna i w druga
            strone dziala to identycznie. To nie oznacza, ze moj maz na moj widok wyciag z
            konta chowa smile
      • mathiola Re: prywatnosc w zwiazku 16.04.07, 22:08
        Sms-ów jego nie odczytuję. Bo jest to sms na jego komórkę, do niego, nie do
        nas, nie do mnie. Chyba że mnie wyraźnie poprosi. Korespondencji nie otwieram.
        Bo jest to jego korespondencja, na jego nazwisko. Chybaże zadzwonię i powiem:
        przyszło stąd i stąd. I on powie: otwórz i przeczytaj mi.
        Nie mówię oczywiście o rachunku za telefon, czy prąd...
        Takie są zasady i kropka.
        • mathiola Re: prywatnosc w zwiazku 16.04.07, 22:09
          aha i jeszcze jeśli chodzi o maile, to nie jest to co prawda jakas tajemnica
          wielka, ale wolałabym jednak, żeby nie czytał o czym pisałam ze swoją
          przyjaciółką. nawet nie o moje sekrety chodzi, ale o jej. Po co ma wiedzieć?
        • demarta Re: prywatnosc w zwiazku 16.04.07, 22:20
          no i mnie dziwi, że kogoś to ... dziwi smile))
      • mika_p Re: prywatnosc w zwiazku 17.04.07, 00:42
        Dla mnie nienormalne jest, że malżeństwo ma jedna wspólną skrzynkę poczty
        elektronicznej.
        Chodzi o intymność osób trzecich.
        Powiedzmy, że jest małżenstwo A i pani B, która przyjaźni się z panią A. Będąc
        panią B czułabym się cholernie niezręcznie wobec pana A, gdybym miała
        swiadomość, że on ma dostęp do moich rozważań menstruacyjnych, mojego zdania o
        jakimś tam facecie czy czegokolwiek innego, co chciałabym dzielić z panią A,
        zaś nigdy z panem A.
        • ik_ecc Re: prywatnosc w zwiazku 17.04.07, 01:01
          Przyznam, ze z tego wlasnie powodu bardzo rozluznilam znajomosc z osoba niegdys
          mi bliska - nie przepadalam za jej partnerem, a dzielili konto mailowe i
          czasami to on odpowiadal na mojego maila. Oj, nieeee....
          • fajka7 Re: prywatnosc w zwiazku 17.04.07, 01:09
            Ano wlasnie - mam kolezanke, do ktorej czasami jak cos pisze i w sumie nic
            bardzo intymnego, raczej zagajam co slychac plus kilka zdan - czasami odpisuje
            mi jej maz. No kurcze - nie lubie tego, wkurza mnie to i od kiedy te tendecje
            zauwazylam, zawsze cokolwiek piszac dobieram slowa tak, jakby to mialo
            przeczytac 100 osob. Fakt, ze wiem, ze on czyta moje maile pozbawia mnie
            poczucia prywatnosci w tej relacji.
            Tak samo jest z inna znajoma, ktora od czasu, gdy wyszla za maz nasze spotkania
            na pogaduchy o wieloletniej tradycji przeksztalcila w spotkania we troje. No
            mnie to robi zasadnicza roznice.
            smile
            • ik_ecc Re: prywatnosc w zwiazku 17.04.07, 01:14
              fajka7 napisała:

              > Tak samo jest z inna znajoma, ktora od czasu, gdy wyszla za maz nasze
              > spotkania na pogaduchy o wieloletniej tradycji przeksztalcila w spotkania we
              > troje. No mnie to robi zasadnicza roznice.

              Heh... Takiego czegos domagal sie moj ex-maz (min. dlatego ex)... Brrr...
              • fajka7 Re: prywatnosc w zwiazku 17.04.07, 01:41
                Zaczynam dochodzic do ogolnego wniosku, ze po prostu sa ludzie, ktorzy
                prywatnosc/intymnosc innych - nie tylko partnerow zyciowych, ale i osob
                trzecich - uznaja i praktykuja oraz sa tacy, ktorzy nigdy o czyms takim nie
                slyszeli i uwazaja za dziwactwo.
                No to ja jestem w tej pierwszej grupie. Grupy drugiej unikam, bo gdy zdarza sie
                konfrontacja, moze nastapic konfliktsmile
    • lila1974 Re: prywatnosc w zwiazku 16.04.07, 22:11
      Szanuję rzeczy męża tak po prostu.
      Nauczono mnie, by nie swoich rzeczy nie ruszać i tę zasadę stosuję również
      wobec męża.

      Mąż ma nieco luźniejsze podejście do tej sprawy, więc czasami zdarza mi się go
      poprosić, by nie grzebał w mojej torebce lub telefonie, choć nie mam absolutnie
      nic do ukrycia.

      Z drugiej strony nie urządzam dzikich awantur, jeśli zauważę, że znów mi
      sprząta w tej torebce, porządkuje notes, czy grzebie w telefonie. A jak
      potrzebuje skorzystać z mojej poczty, to bez problemu podam hasło.

      Wcale mnie to nie dziwi, że małżonkowie miewają SWOJE rzeczy i SWOJE sprawy. Z
      drugiej strony nie dziwi mnie, że są małżeństwa, które mają wszystko
      wspólne ... co małżeństwo to obyczaje.

      U mnie to czasami zakrawa o śmieszność - parę razy mąż miał pretensje, ze przed
      wrzuceniem jego rzeczy do pralki nie sprawdziląm, co ma w kieszeniach. A ja mu
      wciąż tłumaczę, ze nie zamierzam sprawdzać mu kieszeni nawet, jeśli nic w nich
      do ukrycia nie ma smile
      • bea116 Re: prywatnosc w zwiazku 16.04.07, 22:37
        a ja przed praniem zawsze sprawdzam wszystkie kieszenie, bo kilka razy uprałam chusteczki higieniczne, o matko jak to ciemne pranie (pełen bęben) wtedy wyglądalosad((
        • lila1974 Re: prywatnosc w zwiazku 16.04.07, 23:06
          To sobie wyobraź jak wyglądało moje mieszkanie, gdy postanowiłam uprać starą
          poduszkę wypchana pierzem smile
        • asia_i_p Re: prywatnosc w zwiazku 17.04.07, 08:54
          To prawda, w tym jednym wypadku wolę byc niedyskretna niż potem skubać.
    • haganna Re: prywatnosc w zwiazku 16.04.07, 22:18
      U nas tak samo jak u ik_ecc.
      Znamy swoje wszystkie hasła, kody, konta, adresy, itp., itd.
      Nie lubię, jak mi ktoś przez ramię zapuszcza żurawia, ale zawsze przecież mogę
      powiedzieć piszę to i to z tym i tym.
      Po to za mąż wychodziłam (za "tego jedynego"), żeby nie musieć się kryć ze
      swoim życiem.
    • lola211 Re: prywatnosc w zwiazku 17.04.07, 09:20
      Nie mam nic do ukrycia.Jednakze nie wyobrazam sobie gzagladania do komorki, gg
      czy skrzynek mailowych.To jest moje, wlasne, odrebne.Tak samo nie naruszam
      prywatnosci mojego partnera.
      Po zwiazaniu sie z facetem nie stalam sie nagle blizniakiem syjamskim- jestem
      ciagle odrebnym bytem i oprócz tego co "nasze" mam jeszzce cos wlasnego,
      swojego- inaczej sobie nie wyobrazam i nie chce.
      Taki mamy uklad i swietnie sie on sprawdza.
    • joanna35 Re: prywatnosc w zwiazku 17.04.07, 09:22
      W kwestii prywatności w małżeństwie mogę spokojnie podpisać się pod postami
      fajki7. Jestem kompletnie pozbawiona "odruchu" sprawdzania kieszeni i trudno
      zliczyć ile "różnych różności" wyprałam mężowi i synowi z powodu ww. "braku"wink
    • 76kitka Re: prywatnosc w zwiazku 17.04.07, 10:08
      My z męzem nie ustalalismy żadnych zasad, jakoś same się ustaliły. Mamy osobne konta, nie znamy swoich haseł do poczty, mąż nie zagląda na moje gg, nie dotyka mojej torebki, a ja Jego saszetki. Jeśli chcę coś co nosi w saszetce, to go proszę, żeby mi wyjął, ewentualnie sam mówi, żebym się obsłużyła. Jak chcę zadzwoinić z jego telefonu lub odpisać sobie numer do kogoś to proszę o pozwolenie, on tak samo. Nie oglądam historii przeglądanych stron internetowych, nie sprawdzam bilingów i wyciągów bankowych, mąż tak samo. Mój mąz ma w pracy tyle mozliwości nagrzeszenia, że napewno nie robiłby tego w domu. Całe szczęscie to uczciwy, dobry człowiek, ufam mu.
    • rita75 Re: prywatnosc w zwiazku 17.04.07, 10:35
      "Poki co jest tak, ze nasze oba e-maile
      stoja otworem caly dzien, znamy wszystkie swoje hasla (nie na pamiec, ale
      jakby byla potrzeba to wiemy gdzie sa), generalnie temat potrzeby prywatnosci
      jako takiej sie nie pojawia. Nigdy nie czytamy sobie nawzajem maili (chyba ze
      cos chcemy znalezc, np. adres do tesciow), nie przeszukujemy archiw gg, nie
      chowamy sie z telefonem"

      i tak jest spoko...u nas tak samo
Inne wątki na temat:
Pełna wersja