bunny.tsukino
17.04.07, 08:54
Chyba było mi za dobrze.
Rok temu Młody przywlókł ze spaceru kaszel. Z kaszlu przeziębienie, z
przeziębienia zapalenie płuc. I się zaczęło. Pobyt w szpitalu 15 dni, wyszłam
z 4 miesięcznym dzieckiem, ważącym trochę ponad 4 kilo, później nie było
miesiąca, żebyśmy w szpitalu nie byli :biegunki, kolejne zapalenie oskrzeli
czy płuc, badania na postantybiotykowe upośledzenie słuchu, później długa i
żmudna rehabilitacja. Od stycznia/grudnia był względny spokój.
No i kuźwa wczoraj mijał rok, od owej feralnej daty i Młody się przeziębił. W
nocy ryczał, katar zatykał mu nos i nie mógł oddychać. Wiem, że to tylko
przeziębienie, ale jakoś tak się rozsypałam. Boję się powtórki z rozrywki.
Wiem, że dzieci chorują, że jest różnica między odpornością 4 a 16
miesięczniaka, że może na przeziębieniu się skończyć, ale cały czas mam widmo
szpitala przed oczami, robie sobie wymówki, że może go za ciepło/ za grubo
ubierałam, niepotrzebnie pozwoliłam się na placu bawić.