Dodaj do ulubionych

Normalna żona, zła żona...

18.04.07, 11:39
Czyli znowu wnerwił mnie mąż. Zapytałam go wczoraj dlaczego to on nie zrobi
kolacji dla mnie, gdy on zapytał co mu zrobię. Dowiedziałam się że w
normalnym domu normalna żona robi mężowi jeść. Pomyślmy; mieszkamy u moich
rodziców i dużo do roboty nie mamy. Ja sprzątam, myję, czasem piorę i gotuję.
Mąż raz w miesiącu (przez zimę) uprzątnie popiół z piwnicy. Dzieckiem
zajmujemy się razem (tzn. w nocy ja wstaję). Pracuje oboje i tak samo. Mąż
oznajmił że już nic odemnie nie chce i sam sobie przygotuje posiłki a dla
mnie też nic nie zrobi. Sprzątać też nie będzie bo on jest "facet". Rozmawiać
o tym też już nie ma potrzeby. Kurde, inaczej się umawialiśmy, dotychczas
było po partnersku ale jemu odeszło obowiązków a mi przybyło a pomocy nie
widzę. Do tego oboje pochodzimy z rodzin dominujących samców i udomowionych
kur. Cóż, czeka mnie wojna domowa bo służącą nie będę. Nie za takiego R.
wychodziłam. Szkoda że nie mieszkaliśmy przed ślubem zupełnie sami, tylko u
rodziców. Poznalibyśmy się lepiej, teoria i zapewnienia zawiodły.
Obserwuj wątek
    • tereska1986 Re: Normalna żona, zła żona... 18.04.07, 11:50
      mój też miał taki moment. Powiedz mu że skoro masz wszystko robić w domu to zwalniasz się z pracy ( oczywiście nie rób tego tylko sprawdź jego reakcję) i wtedy będzie sprawiedliwie Albo poprostu przy okazji zapytaj gdzie jest ten facet za którego wyszłaś
      • mruwa9 marny pomysl 18.04.07, 12:02
        tereska1986 napisała:

        Powiedz mu że skoro masz wszystko robić w domu to zwa
        > lniasz się z pracy

        bo facet na to jak na lato: bedzie mial jeszcze lepsze samopoczucie: gdyby nie
        on, rodzina finansowo zginie. A kobieta bedzie jeszcze bardziej uzalezniona,
        tym razem finansowo, od meza, co przynajmniej na mnie dziala bardzo dolujaco.
        Pierwsze, z czego bym zrezygnowala, to z prasowania, zwlaszcza mezowskich
        koszul, w nastepnym etapie- z prania jego bielizny (skad sie biora czyste
        majtki? Odpowiedz faceta: z szafy!), na pewno maksymalnie uproscilabym te
        czynnosci, ktore da sie uproscic: kupic zmywarke = co najmniej 1.5 godziny
        dziennie do przodu, gotowac najprostsze potrawy, zadne wielodaniowe wystawne
        posilki.
        Nie jestem przekonana, ze warto wyruszac na wojne, to srednie rozwiazanie,
        zwlaszcza z dzieckiem miedzy mlotem a kowadlem. Moze pojsc z mezem na randke
        albo przy winku czy piwie pogadac szczerze, wziac kartke papieru, rozpisac, co
        kto robi w ciagu dnia z opisaniem czasu poswieconego na dana czynnosc, zeby mu
        uswiadomic, co to znaczy prowadzic dom. zaproponowac podzial obowiazkow, np.
        niech wezmie na siebie spacery z dzieckiem lub jego kapiel na poczatek. Mnie
        taka pomoc jest bardzo przydatna, jesli moge w domu szybko cos zrobic bez
        dzieci czepiajacych sie kiecki. Podzielic nocne wstawanie do dziecka (na
        przemian jedna noc ty wstajesz, nastepna ja, oboje mamy prawo czasem sie
        wyspac. Nie wiem, jak duze jest Wasze dziecko, ale u nas sprawdzilo sie spanie
        z niemowlakiem w jednym lozku, wowczas cala trojka mogla sie wysypiac). I tak,
        malymi kroczkami dochodzic do celu.
        • tereska1986 Re: marny pomysl 18.04.07, 12:09
          możesz się ze mną nie zgadzać, ale u mnie w domu zmywanie naczyń, sprzątanie łazienki łącznie z szorowaniem wanny, mycie podłóg i czasami odkurzanie a mogłabym wymienić jeszcze kilka to zadania mojego męża. i wcale nie musiałam prowadzić wojny
          • mruwa9 Re: marny pomysl 18.04.07, 12:35
            ja sie nie zgadzam na argument w stylu: zajme sie domem, jesli zwolnie sie z
            pracy zawodowej. Takie postawienie sprawy moze przyniesc efekt odwrotny do
            zamierzonego.
            • tereska1986 Re: marny pomysl 18.04.07, 12:44
              ale ja nie chcialam zeby zwalniala sie z pracy tylko zeby sprawdzila reakcje meza, bo wydaje mi sie ze wtedy do "chłopa" dotarlo by ze zeby utrzymac pozycje materialna to on bedzie musial pracowac wiecej. A majac do wyboru czy pracowac wiecej czy np. zrobic czasami kolacje zonie to wybierze to drugie
    • mruwa9 nie dziwie ci sie :-( 18.04.07, 11:52
      nie mam dobrej recepty, duzo zalezy, jak szczerze da sie z twoim mezem
      rozmawiac, czy przyjmuje do siebie argumenty, ze tez bywasz zmeczona, ze tez
      mozesz sie zle czuc, ze tez masz prawo do swojego prywatnego czasu na wlasne
      zainteresowania i przyjemnosci, a nie jestes wylacznie matka i zona (czytaj:
      niania, sprzataczka, kucharka). Na pewno podstawowy warunek, to samodzielne
      mieszkanie. W niektorych sytuacjach pomaga wziecie chlopa "pod wlos", podstepem
      ("na slodko") wciagniecie go do wspolodpowiedzialnosci za prowadzenie domu, ja
      dyplomatka nie jestem, wale prosto z mostu, a i moj maz nie daje sie nabierac
      na trzepot rzes i "slodka idiotke", wiec czasem rozmowy byly ostre, ale efekt
      satysfakcjonujacy obie strony wink czyli partnerstwo i w miare sprawiedliwy
      podzial obowiazkow.
      Walcz, dziewczyno, bo za pare lat bycia kobieta radzaca sobie samodzielnie ze
      wszystkim, domownikom nie przyjdzie do glowy zainteresowac sie twoim
      samopoczuciem czy potrzebami, w razie choroby nikt ci nawet herbaty nie
      zaproponuje, o umiejetnosci wyprania wlasnych skarpetek nie wspominajac..
      (wlasnie widze, jak sie tak staje u mojej bardzo bliskiej znajomej).
      • dagmama Re: nie dziwie ci sie :-( 18.04.07, 12:02
        Może przez jakiś czas rób sobie kolację, a on niech robi sobie.
        Po jakimś czasie może się znudzi i zaproponuje podział?
    • lucerka Re: Normalna żona, zła żona... 18.04.07, 12:06
      Jezeli przyzwyczailas faceta do tego, ze to ty jestes kucharka, sprzataczka itd.
      to niestety sama sobie tego piwa nawazylas. Nie dziwie sie, ze facet sie
      wscieka, gdy nagle z nieznanego mu powodu jego zona odmawia mu zrobienia kolacji
      i spycha ten "babski" obowiazek na niego.
      Porozmawiaj z nim najpierw na ten temat i zapytaj co on sadzi o waszym podziale
      obowiazkow.

    • hexella Re: Normalna żona, zła żona... 18.04.07, 12:22
      według definicji Twojego męża, mój dom nie jest normalny, bo zasuwamy w nim
      równo- ja i on.
      Ja lepiej gotuję, więc on robi kanapki. Ja piorę więc on czyści kibel itp.
      Dzieciakami zajmujemy się w równym stopniu.
      Mój mąż też pochodzi z domu, gdzie ojciec jest guru i rąk swych nie pokala
      myciem garów, ale jakoś w genach tego potomstwu nie przekazałwink
      Ech, czasem sobie myślę, że faceci tak tłumaczą swoje lenistwo.
    • ania.silenter no to u nas nienormalnie na maxa 18.04.07, 12:29
      Zwykle dzielimy się obowiązkami domowymi pół na pół (oboje pracujemy zawodowo),
      ale od tygodnia niestety WSZYSTKO robi mój mąż bo złamałam nogę a najbliższa
      rodzina 350 km od nassad. I biedak musi zajmować się po pracy dwójką dzieci, no
      i mnąsad((. Na nic w życiu tak nie czekałam jak teraz na to, kiedy znów będę
      sprawna.
    • czarny.kot997 Re: Normalna żona, zła żona... 18.04.07, 12:40
      oj kochana ty z tym musisz zrobic szybko porzadek, bo jesli pracujecie obydwoje
      tyle samo to w domu tez ma tak byc. mysle, ze najlepiej jesli dopoki on nie
      zrozumie, tez powinnas robic tylko minimu tzn dla tylko dla siebie i dziecka.
      jak mu zabraknie czystych skarpetek i gaci oraz czystych talerzy to sam sie
      nauczy. Ja swojego tez musialam wszystkiego od poczatku uczyc, bo mamusia mu
      nawet "tylek podcierala". pewnie, ze najpierw nie byl chetny, ale mu
      powiedzialam, ze w takim razie musi zarobic wiecej na sprzataczke smile Teraz
      naturalnie robimy wszystko po polowie, gotuje on, dzieci tez razem. jedynie co
      mnie jeszcze dlugo doprowadzalo do szylu (pozostalosc po mamusi podtykajacej
      wszystko pod nos) to jego pytania w stylu ."kochanie, gdzie sa moje skarpetki?"-
      noz k...wa albo w szufladzie, jak czyste, albo w koszu na brudna bielizne, jak
      brudne !!!! wiec mu wytrwale, na kazde tego typu pytanie
      odpowiadalam :"kochanie, w zamrazalce " smile- po pewnym czasie i tego sie nauczyl
      i juz mnie nie "myli" z mamusia smile. walcz dzielnie podstepem bo ci facet na
      glowe wejdzie
      pozdrawiam serdecznie
    • mamamonika Re: Normalna żona, zła żona... 18.04.07, 13:22
      Musicie to sobie na spokojnie wyjaśnić. U nas jest tak, że czynności domowe
      wykonuje ten, kto ma czas i ochotę. Nie mamy żadnego sztywnego grafika.
      Ale może w waszym przypadku warto by go ustalić. Zwłaszcza, że facet próbuje ci
      wszystkie upierdliwe sprawy na głowę wrzucic sad
    • ik_ecc Re: Normalna żona, zła żona... 18.04.07, 14:04
      Moj ex-maz tez taki byl. wink
    • anik801 Re: Normalna żona, zła żona... 18.04.07, 14:09
      Mój mąż też chce mieć jedzenie podane pod nos.Ja mu podstawiam jedzenie,a on mi
      naprawia auto.Gdybym postanowiła,że każdy robi sobie wszystko sam,to ciągle
      musiałabym do warsztatu jeździćwinkA tak serio wielu facetów uważa,że gotowanie i
      szykowanie jedzenia to powinność żony.
      • asocial Re: Normalna żona, zła żona... 18.04.07, 14:16
        dlatego tez ja zgodnie z rada babci mojej przyjaciolki ("nigdy nei nalezy do
        konca odkrywac swoich talentowwink") z usmiechem na twarzy przyznaje sie
        partnerowi, ze gotowac po prostu nie umiem, no nie i koniec. i w ten sposob
        kazdy z nich gotowal dla mnie. a nie ukrywam, mieszkalam pare lat sama i jakos
        nie zginelam z glodu, wiec dlaczego niby oni mieli by zginac bez pomocy kobiet?
        a jacy dumni byli zawsze, ze moga ugotowac cos pysznego dla swojej samicy. wiem,
        swinstwo i niesprawiedliwosc, ale dosc mialam widoku mojej matki, ktora nie dosc
        ze wraca z pracy 3 h pozniej niz ojciec to jeszcze zasuwa w kuchni do nocy(oboje
        super praca)
      • czarny.kot997 Re: Normalna żona, zła żona... 18.04.07, 14:25
        a u nas z tym samochodem i gotowaniem jest dokladnie na odwrot: maz-obiad ja-
        samochod, remonty itp big_grin
        a jak ci sie tak czesto auto psuje to ty lepiej znajdz sama lepszego mechanika,
        bo normalnie to sie z samochodem do warsztatu jezdzi tak 3 razy do roku gora.
        • weronikarb Re: Normalna żona, zła żona... 18.04.07, 14:48
          czarny.kot to i ja Cie pobije mój naprawia auto, gotuje, buduje dom, sprząta,
          remontuje i wychowuje synka smile
          Cholerka ciekawe do czego ja jestem mu potrzebna ....

          A tak powaznie oprocz robot brudzacych mocno (czytaj: naprawa auta) to reszte
          robi ten ktory akurat ma czas i jest w domu.
          Niema u nas list, niema pogadane, kazdy bierze sie za to co jest do roboty, aby
          drugi mial lzej (jak dluzej robi), jakos 5 lat juz nam sie to nienormalne
          malzenstwo bez większych kryzysow smile
          • czarny.kot997 Re: Normalna żona, zła żona... 18.04.07, 15:09
            no i tak powinno byc, u nas na samym poczatku, a bylo to juz 12 lat temu,
            trzeba bylo ustalic co kto robi (juz opisalam wyzej dlaczego), ale juz od lat
            jest tak jak u was-robi ten kto ma czas, zeby drugiemu bylo lzej-tylko, ze
            chyba niedokladnie przeczytalas moj post-u nas prawie wylacznie (99,9%)gotuje
            maz, ale za to nienawidzi napraw samochodow, remontow i wszystkich jak to
            nazwalas : robot mocnobrudzacych, ktore znowu ja uwielbiam-wiec za to w 99,9%
            jestem ja odpowiedzialna. oczywiscie zadne z nas nie lubí sprzatac, czy robic
            zakupow ale zrobic i tak trzeba smile
        • anik801 czarny.kot! 18.04.07, 18:29
          Ale ja mam malucha!Każdy kto go miał,lub ma wie,że wymaga ciągłych naprawwinkA ja
          się na tym nic,a nic nie znam.A mój mąż zanim został żołnierzem skończył
          technikum mechaniczne.
          • czarny.kot997 Re: czarny.kot! 18.04.07, 18:50
            a to faktycznie masz racje, to cholerstwo sie psuje co chwile. Na maluchu
            zdawalam prawo jazdy, jak bylam piekna i mloda... wow, ale sie przez ciebie
            rozmazylam ...smile)))
            pozdrawiam
    • bri Re: Normalna żona, zła żona... 18.04.07, 15:49
      Na drugi raz powiedz: "Nie mam siły kochanie. Strasznie się dzisiaj zmęczyłam.
      Zjadłabym coś ale nie mam siły robić kolacji". I poczekaj. Jest większe
      prawdopodobieństwo, że on wtedy zrobi ta kolację niż kiedy od razu wyskoczysz z
      pretensjami.
    • sfajczala Re: Normalna żona, zła żona... 18.04.07, 17:16
      No to znam takiego pokroju facetow.
      Muj na przyklad jest dobrym mezem, ale nieststy tez ogranicza mnie roznymi
      zachciankami, poza tym uwaza, ze to kobieta ma prac gotowac itd.
      No i ja sie wlasnie zbuntowalam zapowiedzialam wszystko.
      Juz sie nie dam wiecej na prawde mam dosc.
      Tobie tez radze szczerosci i powiedziec ze rzucasz to wszystko w diabli jesli
      sobie sam kolacj nie zrobi. Bo co to niby? My kobiety jestesmy dla chlopa?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka