maurycjaa 19.04.07, 23:36 Iga jestem z Ciebie dumna. Bardzo. Normalnie się wzruszyłam. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
beksaaaa Być samotną mamą i przetrwać 19.04.07, 23:44 świetny artykuł. myślę, że powinien być lektura obowiazkowa każdej kobiety, której przydarza się samotne rodzicielstwo. (też jestem dumna jak chorela) Odpowiedz Link Zgłoś
mc_kobylecaco Re: Być samotną mamą i przetrwać 19.04.07, 23:49 o toto, i ja tez jestem z niej durny Odpowiedz Link Zgłoś
mc_kobylecaco Re: Być samotną mamą i przetrwać 19.04.07, 23:54 miasta ktore sa z niej dumne niech sie wpisuja: sosnowiec Odpowiedz Link Zgłoś
beksaaaa Re: Być samotną mamą i przetrwać 19.04.07, 23:57 pułtusk. a co tam. całytusk. Odpowiedz Link Zgłoś
katarzyna.bn Być samotną mamą i przetrwać 20.04.07, 00:13 Podziwiam! Ja chyba nie pozbyłabym się tej monotonii życia samej z dzieckiem. Być matką, pracować i utrzymać i ogarnąć samej dom. Naprawdę! Godne pochwały! Odpowiedz Link Zgłoś
jufalka Re: Być samotną mamą i przetrwać 20.04.07, 00:53 autorka artykułu jest bez ojca dziecka - nie jest "sama z dzieckiem", jak piszesz, ma przyjaciół, rodzinę itd A czemu piszesz, że byś się nie pozbyła, jak nie byłaś w takiej sytuacji? - nie wiesz co by było - stąd mam wrażenie, że sądzisz, iż Ty nie mogłabyś się znaleźć w takiej sytuacji, ale nigdy nic nie wiadomo, samotne mamy kiedyś też były w związkach... Odpowiedz Link Zgłoś
katarzyna.bn Re: Być samotną mamą i przetrwać 20.04.07, 09:21 jufalka napisała: > autorka artykułu jest bez ojca dziecka - nie jest "sama z dzieckiem", jak > piszesz, ma przyjaciół, rodzinę itd teraz tak, bo wzięła się w garść i powróciła do normalnego towarzyskiego życia, odnowiła stare znajomośći.. > A czemu piszesz, że byś się nie pozbyła, > jak nie byłaś w takiej sytuacji? - nie wiesz co by było - stąd mam wrażenie, że > sądzisz, iż Ty nie mogłabyś się znaleźć w takiej sytuacji, ale nigdy nic nie > wiadomo, samotne mamy kiedyś też były w związkach... Nie, tak nie sądzę.. nie mam pewności że jutro będzie wszystko w porządku w moim związku. A napisałam że nie pozbyłabym się tej monotonii życia "samej z dzieckiem", bo ja pomimo tego że żyję w związku, jeszcze nie potrafię się za siebie wziąć.. rzadko wychodzę, ciągle sprzątam, piorę, prasuję, opiekuję się dzieckiem i nie jest mi z tym dobrze, a jakbym miała wyobrazić sobie że dodatkowo nie mam oparcia w mężczyźnie, moja psychika mogłaby ulec poważnemu zachwianiu. Także podziwiam autorkę za wewnętrzną siłę. Odpowiedz Link Zgłoś
jufalka Re: Być samotną mamą i przetrwać 20.04.07, 09:50 no teraz widzę inaczej Twoją poprzednią wypowiedź, rozumiem, ok Odpowiedz Link Zgłoś
jufalka Re: Być samotną mamą i przetrwać 20.04.07, 09:53 niemniej bywa też tak, słyszałam, że właśnie po rozstaniu z mężczyzną niektóre kobiety zyskują większą siłę niż miały będąc z nim, także tu też nic nie wiadomo... ale oczywiście każdy przypadek jest inny Odpowiedz Link Zgłoś
mamosz Re: Być samotną mamą i przetrwać 05.05.07, 03:49 katarzyna.bn napisala > > Nie, tak nie sądzę.. nie mam pewności że jutro będzie wszystko w porządku w moi > m > związku. A napisałam że nie pozbyłabym się tej monotonii życia "samej z > dzieckiem", bo ja pomimo tego że żyję w związku, jeszcze nie potrafię się za > siebie wziąć.. rzadko wychodzę, ciągle sprzątam, piorę, prasuję, opiekuję się > dzieckiem i nie jest mi z tym dobrze, a jakbym miała wyobrazić sobie że > dodatkowo nie mam oparcia w mężczyźnie, moja psychika mogłaby ulec poważnemu > zachwianiu. > > Także podziwiam autorkę za wewnętrzną siłę. To przeczytaj jeszcze raz artukul,zastosuj sie do wskazowek i przestan ciagle sprzatac,prac i prasowac tylko zajmij sie troche soba ,bo twoja psychika wydaje sie ,ze juz ulegla powaznemu zachwianiu.Zreszta gdybys poza tym prasowaniem troszke zaczela cwiczyc czytanie ze zrozumieniem ,to bys sie doczytala ,ze psychika bohaterki artykulu nie miala sie dobrze -po prostu spojrzenie sobie w oczy i proba znalezienia wyjscia z sytuacji oraz wlasciwe priorytety pozwo,ily jej sie odnalezc dla dobra wlasnego ,a przede wszystkim dziecka BARDZO JEJ GRATULUJE,to naprawde swietna dziewczyna Odpowiedz Link Zgłoś
mamosz Re: Być samotną mamą i przetrwać 05.05.07, 03:44 katarzyna czyli co, pozbylabys sie dziecka???? Odpowiedz Link Zgłoś
aurita Re: Być samotną mamą i przetrwać 05.05.07, 17:10 Niechce byc przekorna ale niejedna majaca chlopa robi to samo. Niestety.... katarzyna.bn napisała: > Podziwiam! Ja chyba nie pozbyłabym się tej monotonii życia samej z dzieckiem. > Być matką, pracować i utrzymać i ogarnąć samej dom. Naprawdę! Godne pochwały! > Odpowiedz Link Zgłoś
anetina Re: Być samotną mamą i przetrwać 20.04.07, 07:54 gratulacje i ode mnie ja miałam to szczęście, że rodzina i przyjaciele nawet na moment nie odsunęli się ode mnie nie pozwolili mi zapomnieć o tym, że zawsze jest ktoś, na kogo mogę liczyć nie zatraciłam żadnych kontaktów ludzi, którzy są naprawdę moimi przyjaciółmi zawsze mogłam i mogę liczyc na ich pomoc Odpowiedz Link Zgłoś
iwles Re: Być samotną mamą i przetrwać 20.04.07, 08:15 czytałam ten artykuł w gazetowym wydaniu Dziecka. I mogę obiema rękami i nogami się podpisac pod tą logistyką Odpowiedz Link Zgłoś
lola211 Re: Być samotną mamą i przetrwać 20.04.07, 08:54 Chyba jestem samotna matka(mimo ze mieszkam z facetem)- moje zycie niewiele sie rozni od tu opisanego.Malo czasu, duzo pracy- tez tak mam.I sadze , ze czesc matek pracujacych rowniez.Grunt to sie dobrze zorganizowac i odpuscic pierdoly typu wykrochmalona posciel. Lubie zyc w taki biegu. Jedyna roznica to to, ze dziecko ma ojca przy sobie. Tez sie doczekam gratulacji?PP Odpowiedz Link Zgłoś
jufalka Re: Być samotną mamą i przetrwać 20.04.07, 10:03 hm naprawdę nie widzisz różnicy między byciem samotną/samodzielną matką a matką w związku z ojcem swojego dziecka? Ty nie jesteś samotną matką, możliwe, że pracy masz tyle samo, ale nie masz tego poczucia, że tylko Ty jesteś za dziecko odpowiedzialna tak naprawdę, to uczucie nie jest czasem łatwe, oczywiście znajomi, rodzina mogą pomóc, ale nie muszą, a ojciec musi (tzn dobry ojciec) i odpowiedzialność dzielona jest na dwoje, a zapewne partner wiele Ci pomaga, zarabia też na Ciebie itd Odpowiedz Link Zgłoś
jufalka Re: Być samotną mamą i przetrwać 20.04.07, 10:06 no ale zapewne zobaczyłabyś różnicę, gdybyś została bez ojca dziecka (czego nie życzę), tak myślę Odpowiedz Link Zgłoś
lola211 Re: Być samotną mamą i przetrwać 20.04.07, 14:56 Nie napisalam, ze nie ma roznicy.Tylko ze nawet w pelnej rodzinie kobiety musza byc mistrzyniami logistyki.Zwlaszcza, gdy facet cale dnie spedza poza domem.Co do pieniedzy- znam matki, ktore o kazdy grosz musza faceta prosic.I wcale nie maja pod tym wzgledem lepiej niz samotne.Co do pomocy w domu to tez roznie bywa, czasem caly ciezar spoczywa na kobiecie. Wiec, coz, samotne macierzynstwo wcale nie musi byc trudniejsze. Odpowiedz Link Zgłoś
jufalka Re: Być samotną mamą i przetrwać 20.04.07, 15:22 napisałaś: "Jedyna roznica to to, ze dziecko ma ojca przy sobie", a są jeszcze te różnice o których pisałam (głównie ta wyłączna odpowiedzialność) nawet w pelnej rodzinie kobiety musza > > byc mistrzyniami logistyki.Zwlaszcza, gdy facet cale dnie spedza poza domem. tego nie zaprzeczam .Co do pomocy w domu to tez roznie > bywa, czasem caly ciezar spoczywa na kobiecie. tak, ale nawet jeśli kobieta robi wszystko w domu i przy dziecku to facet zarabia a samotna matka musi i pracować i robić w domu i zajmować się dzieckiem samotne macierzynstwo wcale nie musi byc trudniejsze. -o to akurat mnie pociesza i całkiem możliwe, że w niektórych przypadkach jest łatwiejsze niż bycie z nieodpowiednim facetem Odpowiedz Link Zgłoś
lola211 Re: Być samotną mamą i przetrwać 20.04.07, 15:38 > tak, ale nawet jeśli kobieta robi wszystko w domu i przy dziecku to facet > zarabia a samotna matka musi i pracować i robić w domu i zajmować się dzieckiem Hmm, ja ma na mysli matki, ktore ZARABIAJA pracujac, a ponadto musza zadbac o dom i dziecko.malo znam kobiet, ktore nie pracuja i moga pozwolic sobie na "siedzenie" w domu. Odpowiedz Link Zgłoś
iwoniaw Re: Być samotną mamą i przetrwać 20.04.07, 15:43 No, ale skoro kobieta robi _wszystko_ w domu i przy dziecku i jeszcze pracuje zawodowo, to w gruncie rzeczy jest samotną matką (i samotną w małżeństwie przy okazji) - i jeszcze ma dodatkowy ciężar w postaci leniwego chłopa. Zastanawiam się, czemu tkwią w takim razie w takim układzie? Albo jednak jakieś korzyści (emocjonalne, materialne, czasowe) z tego mają, albo to masochistki... Odpowiedz Link Zgłoś
lola211 Re: Być samotną mamą i przetrwać 20.04.07, 15:49 Z powodow roznych.O tym wlasnie pisze- wiele z matek majacych mezow wcale nie ma latwiej niz samotne- tyle samo obowiazkow, a czasem i wiecej. Odpowiedz Link Zgłoś
mamosz Re: Być samotną mamą i przetrwać 05.05.07, 03:56 lola211 napisała: > Z powodow roznych.O tym wlasnie pisze- wiele z matek majacych mezow wcale nie > ma latwiej niz samotne- tyle samo obowiazkow, a czasem i wiecej. To po jakiego grzyba im ten chlop skoro to taka meka -kobieto puknij sie w glowe -ale jest ktos obok ciebie w lozku do kogo mozna sie przytulic i poopowiadac co bylo w ciagu dnia samotna matka wszystkie troski i cala odpowiedzialnosc ponosi sama!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
lola211 Re: Być samotną mamą i przetrwać 05.05.07, 16:27 Zaaplikuj sobie cos na uspokojenie. Jakby jedna z druga wiecej myslaly to by i samotne nie byly. Nie zamierzam sie uzalac nad kazda tylko dlatego ze jest samotna. Odpowiedz Link Zgłoś
katarzynka16 Re: Być samotną mamą i przetrwać 05.05.07, 12:21 lola211 napisała: > Z powodow roznych.O tym wlasnie pisze- wiele z matek majacych mezow wcale nie > ma latwiej niz samotne- tyle samo obowiazkow, a czasem i wiecej. zgadza się. Mi wraz z rozpadem malżeństwa ubyło wręcz obowiązków. Oddałam eściowej ukochanego jedynaka.. i wiecie ci nagle mam cała sobote dla siebie.. Maly znacznie więcej czasu spedza z ojcem teraz kiedy nie jesteśmy razem. A ja nie mam juz na głowie mężczyzny który ma dwie lewe ręce... Pozdrawiam wszystkie samotne mamy. Kasia z Warszawy Odpowiedz Link Zgłoś
jufalka Re: Być samotną mamą i przetrwać 20.04.07, 15:43 no to jak oboje pracują to chyba raczej facet pomaga coś w domu, albo dzieci odbierze z przedszkola szkoły,dokłada się do wspólnego życia, zawsze coś pomoże chyba nie ma tak, żeby pracował tylko na siebie, i nic nie pomagał a więc zawsze matkę odciąży jakoś, (a jeśli nie to nie rozumiem co to za facet) - i to jest różnica Odpowiedz Link Zgłoś
lola211 Re: Być samotną mamą i przetrwać 20.04.07, 15:47 Niekoniecznie.Zalozmy, ze pracuje w takich godz. ze wraca wieczorem.Wowczas taka matka w odroznieniu od samotnej ma dodatkowo obowiazki zwazane z "obsługa" dodatkowej osoby.Pranie, gotowanie, prasowanie, itd.Samotnej to odpada. Odpowiedz Link Zgłoś
jufalka Re: Być samotną mamą i przetrwać 20.04.07, 15:55 no dobrze, ale chociaż w weekendy może pomaga, pobawi się z dzieckiem chociaż czasem, zakupy zrobi - cokolwiek, no nie chce mi się wierzyć, że NIC nie robi oprócz pracy, bo pracuje non stop, a nawet jeśli to przynosi kasę, i to niekiedy dużą, a to już samo w sobie jest odciążeniem Odpowiedz Link Zgłoś
sir.vimes Alimenty nie pomogą sprzątać 20.04.07, 19:06 nie uśpią dziecka, nie wyrzucą czasem śmieci, nie pogadają przy winku itd. Odpowiedz Link Zgłoś
lola211 Re: Alimenty nie pomogą sprzątać 21.04.07, 12:40 To tylko moj argument przeciw: maz przynosi kase. Odpowiedz Link Zgłoś
janka007 Re: Być samotną mamą i przetrwać 20.04.07, 23:19 Nie życzę ci, zebyś została samotną i popatrzyła jak to super się można dorobić na alimentach. Przeważnie nie rekompensują one ani nieobecności ojca ani wkładu finansowego, jaki wnosi. Odpowiedz Link Zgłoś
echtom Re: Być samotną mamą i przetrwać 05.05.07, 08:46 Alimenty to przeważnie grosze i do tego trudno je wyegzekwować. A facet, który pracuje cały dzień, powinien sporo zarabiać i można poświęcić trochę kasy na panią do sprzątania. A jeśli facet spędza całe dnie poza domem, nie przynosi kasy, nie pomaga i nie zajmuje się dzieckiem, to układ jest bez sensu i trzeba albo zagonić go do roboty, albo się z dzieckiem ewakuować - wtedy rzeczywiscie moze być łatwiej samej. Odpowiedz Link Zgłoś
anetina Re: Być samotną mamą i przetrwać 05.05.07, 09:51 to się nazywa kłótnia - lepiej mieć faceta w domu czy też nie ja powiem tak jako samotna matka ciężko było mogłam jednak liczyć na pomoc rodziny, znajomych w domu robiłam wszystko tylko dla Małego, no i dla siebie ciężko było - bo była jedna pensja alimentów nie miałam teraz będąc z partnerem, może i doszły obowiązki ale mam więcej luzu i pomoże w domu i zajmie się dzieckiem a pranie czy gotowanie - niewiele więcej się gotuje, a gotuje ta osoba, która ma akurat tegpo dnia więcej czasu no i kolejny plus - są 2 pensje nie wspominając, ze jest do kogo się przytulić ale i z kimm pokłócić Odpowiedz Link Zgłoś
nenia1 Re: Być samotną mamą i przetrwać 20.04.07, 16:27 Lola, idąc twoim tokiem myślenia zawsze można znaleźć przykład kogoś kto ma gorzej, w każdej sytuacji życiowej, nie tylko w byciu samotną matką. Ktoś powie, że mu trudno bo nie ma pracy, a ty wykażesz, że ma lepiej od tego co do pracy chodzi, bo może się wyspać, iść do lasu na spacer, i nie musi znosić upierdliwego szefa. Przecież tu nie chodzi o rozpatrywanie jednostkowych przypadków, bo takie zawsze się znajdą, tylko o ogół zjawiska. Biorąc pod uwagę ogół samotnych matek, a ogół matek mężatek, zazwyczaj tym drugim jest łatwiej. Choć oczywiście zawsze można znaleźć jednostkowe przykłady, że będzie odwrotnie. Jaki ma sens negowanie zjawiska na podstawie mnożenia hipotetycznych trudnych sytuacji w jakich może znaleźć się matka-mężatka. Odpowiedz Link Zgłoś
lola211 Re: Być samotną mamą i przetrwać 20.04.07, 17:11 To nie sa hipotetyczne przyklady, tylko z zycia wziete. Pokazuje tylko, ze z takimi samymi problemami borykaja sie rowniez matki niesamotne. Odpowiedz Link Zgłoś
nenia1 Re: Być samotną mamą i przetrwać 20.04.07, 20:16 Przykładami z życia można nazwać również sytuację Kingi Rusin, czy pani Palikotowej, z majątkiem i alimentami za które można opłacić nanie, guwernantkę, pana do spacerów z psem i robienia zakupów, a także kucharzy, ogrodnika, sprzątaczkę, szofera, fyzjera, prywatnego krawca itd. W porównaniu z nimi przeciętna matka-mężatka ma przekichane. Tylko czego to dowodzi? Z twoich wypowiedzi wynikałoby niebicie jedno, skoro samotne matki mają takie same problemy jak matki mężatki, to zaangażowanie mężczyzn w wychowanie własnych dzieci i sprawy rodzinne można by określić jako marginalne, lub zgoła zerowe, bowiem po rozwodzie nader często zdaża się, że panowie znikają zupełnie, lub w wersji optymistycznej ograniczają się do wizyt raz na dwa tygodnie, szczególnie jak założą drugą rodzinę i pojawią się kolejne dzieci. Odpowiedz Link Zgłoś
jufalka Re: Być samotną mamą i przetrwać 20.04.07, 23:41 czyli jednak uwazasz że nie ma różnicy - tak ogólnie - jeśli chodzi o trudności, w byciu matką samotną i mężatką? Odpowiedz Link Zgłoś
lola211 Re: Być samotną mamą i przetrwać 21.04.07, 12:43 Uwazam, ze postrzeganie matek samotnych jako bohaterek na tle tych z pelnych rodzin jest nie do konca uprawnione. Samotne macierzynstwo bywa duzo latwiejsze, bywa spokojniejsze.Czyli- roznie jest , dlatego nie przemawia do mnie obraz ogolny, jaki sie przdstawia- heroiczna matka, bo matka samotna. Odpowiedz Link Zgłoś
janka007 Re: Być samotną mamą i przetrwać 21.04.07, 12:57 Nie biorąc pod uwagę sytuacji patologicznych występujących czasem w malżeństwie, samotna matka ma dużo gorzej niż matka z pełną rodziną. Nie masz porównania więc nie wiesz, ja akurat mam i mogę ci zaręczyć. I nie chodzi o heroizm tylko chodzi o to że wszystko staje się dużo trudniejsze. Odpowiedz Link Zgłoś
mamosz Re: Być samotną mamą i przetrwać 05.05.07, 03:58 lola211 napisała: > To nie sa hipotetyczne przyklady, tylko z zycia wziete. > Pokazuje tylko, ze z takimi samymi problemami borykaja sie rowniez matki > niesamotne. sluchaj kobieto ...Czy do ciebie trzeba DUZYMI LITERAMI Odpowiedz Link Zgłoś
mamosz Re: Być samotną mamą i przetrwać 05.05.07, 03:54 lola211 napisała: > Niekoniecznie.Zalozmy, ze pracuje w takich godz. ze wraca wieczorem.Wowczas > taka matka w odroznieniu od samotnej ma dodatkowo obowiazki zwazane z "obsługa" > > dodatkowej osoby.Pranie, gotowanie, prasowanie, itd.Samotnej to odpada. Facet ktory tyle pracuje ,ze moze od zony wymagac full serwisu rowniez na ogol dobrze zarabia -a jesli nie to po diabla w domu taki pasozyt.Czyli owa obslugiwaczka sama sobie winna Odpowiedz Link Zgłoś
lola211 Re: Być samotną mamą i przetrwać 05.05.07, 16:20 Zarabia albo i nie zarabia.Jznam np. ojcow ochroniarzy pracujacych po 12 godz. za marne pieniadze, wiec co mi tu próbujesz wmawiac.. >a jesli nie to po diabla w domu taki pasozyt Moze po to zeby nie dołaczyla do grona biednych ucisnionych samotnych mateczek- heroin. Odpowiedz Link Zgłoś
asia06 Re: Być samotną mamą i przetrwać 21.04.07, 02:37 No właśnie o tym samym napisałam na dole. Różnica między samotną matką a matką w normalnym związku jest olbrzymia, ale matki w związku też strategie prowadzić muszą. Odpowiedz Link Zgłoś
adsa_21 Re: Być samotną mamą i przetrwać 20.04.07, 08:54 szczesciara, ma prawo jazdy) Odpowiedz Link Zgłoś
aniak04 Re: Być samotną mamą i przetrwać 20.04.07, 18:52 to ja jestem dumna z siebie... i to podwójnie jestem samotną lub jeśli kto woli samodzielną mamą od trzech lat, mam dwóch synów - 4 i 8 lat, pracuję, skończyłam zaocznie studia magisterskie, nie mam już mamy (zmarła w grudniu 2006), tatuś dzieci nie płaci alimentów (bezrobotny)... mam za to wspaniałe dzieci, kochane 2 siostry i super byłą teściową... i wiecie co czasami mi się nudzi... kwestia dobrej organizacji to podstawa sukcesu, oczywiście są dni kiedy padam na twarz, jednak wolę gdy wokół nas dzieje się dużo rzeczy i nie ma czasu podrapać się w tyłek pozdrawiam wszystkie mamusie i te samotne, samodzielne i te w związkach... życie jest piękne dopóki mamy dla kogo żyć Odpowiedz Link Zgłoś
jufalka Re: Być samotną mamą i przetrwać 21.04.07, 11:18 masz już duże dzieci, dlatego są chwile, że Ci się nudzi, wierzę, że z dziećmi w tym wieku można już sobie tak zorganizowac czas, trudniej jest być samotną matką z niemowlakiem, któremu trzeba poświęcić cały czas prawie... poza tym... fajnie, że Ci się udało, przede mną jeszcze jest droga, aby osiągnąc co Ty, ale mam nadzieję, że mi też się uda Odpowiedz Link Zgłoś
aniak04 Re: Być samotną mamą i przetrwać 21.04.07, 22:16 to prawda, że teraz są duże jednak te 3 lata temu też nie było łatwo i trzeba było przetrwać... i Tobie też napewno się uda... Odpowiedz Link Zgłoś
sir.vimes Mama dzielna, artykuł ciekawy 20.04.07, 19:05 tylko lista piosenek BEZNADZIEJNA. Odpowiedz Link Zgłoś
ato8 Być samotną mamą i przetrwać 20.04.07, 22:17 Chciałabym się skontaktować z jakąś mamą z Torunia lub okolic, aby się nawzajem wspierać. ato8@gazeta.pl Odpowiedz Link Zgłoś
ato8 Być samotną mamą i przetrwać 20.04.07, 22:19 jakbym czytała o sobie, tyle tylko, że ja nie mam krewnych w pobliżu, więc nie mam szans, by sobie poradzić, jak Tobie się to udało Odpowiedz Link Zgłoś
asia06 Re: Być samotną mamą i przetrwać 21.04.07, 02:35 Ale ta logistyka to ni etylko logistyka samotnych matek. Nie jestem samotna, a zachowuję się podobnie. Poza tym każda z nas, która ma męża, ma męza pracującego często na dwóch etatach, więc też jest taka troche samotna matka. Ja nie moge narzekać, nie pracuję, mąż na jednym etacie i utrzymuje bez problemu całą rodzinę (rzecz ma miejsce niestety za granicą), ale też nie wariuję z domowymi obowiązkami, bo po co? Odpowiedz Link Zgłoś
janka007 Re: Być samotną mamą i przetrwać 21.04.07, 12:15 asia06 napisała: > Ale ta logistyka to ni etylko logistyka samotnych matek. No i nie logistyka jest największym problemem samotnych matek, tylko samotna odpowiedzialność za wszystko. Poza tym każda z nas, która ma męża, ma męza > pracującego często na dwóch etatach, więc też jest taka troche samotna matka. Bzdura, maż pracujacy na dwóch etatach przeważnie przynosi jakieś pieniądze do domu. > Ja nie moge narzekać, nie pracuję, mąż na jednym etacie i utrzymuje bez > problemu całą rodzinę Więc nie porównuj się z samotnymi matkami, które muszą pracować, zajmować sie dzieckiem i wszystkimi domowymi obowiązkami. Odpowiedz Link Zgłoś
holka1 Być samotną mamą i przetrwać 22.04.07, 15:03 A gdzie Strachy na lachy i "Moralne salto"? Odpowiedz Link Zgłoś
asiouek Re: Być samotną mamą i przetrwać 05.05.07, 09:38 Super ja przeszłam podbobną drogę jeśli chodzi o hierarchię ważności czynności życiowych... prasowanie, ścieranie kurzu i mycie samochodu spadły na sam dół listy... Za to znalazł się czas na rower i kino z małą... a nawet czasami bez małej pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
inside_again Być samotną mamą i przetrwać 05.05.07, 10:27 I jestem dumna, i też wreszcie wiem, co to znaczy budzić się normalnie. Ale... (dziesięć lat później) Mało, że dziecko jest chore, to okazało się że i ja jestem chora. Chorobę dziecka to jakoś się dało w to życie wpasować, dużo gorzej poszło jak doszła druga choroba, w gruncie rzeczy taka sama. Kiedy się okazało, że nijak już nie można pogodzić kariery, gry w piłkę i budowania robotów z bieganiem po lekarzach, badaniami, radzeniem sobie z atakami, które przychodzą nie wiadomo kiedy i nie wiadomo z jakiego powodu... Kiedy trzeba było zrezygnować i z kariery, i z robotów, usiąść przed komputerem i samemu znaleźć - no to na co właściwie jesteśmy chorzy... Wymyśleć sposób na to, żebyśmy się oboje czuli lepiej, na to, zeby lekarze chcieli z nami rozmawiać, na to, żeby nie starcić w tym wszystkim normalności i wciąż się cieszyć idiotycznie, jak robot zrobi to, co mu się zaprogramuje, i porozmawiać o polityce, bo w końcu sześciolatek stał się w międzyczasie szesnastolatkiem... A to jeszcze nie koniec... www.wampirnadrabinie.blox.pl Odpowiedz Link Zgłoś
meercedes Są też samotni ojcowie! 05.05.07, 12:10 Mój syn sam wychowuje 5-letnią córkę. Oczywiscie mu pomagamy. Problem dotyczy po prostu samotnych rodziców. Przybywa samotnych ojców z dziećmi; są mamy, które wolą alkohol, narkotyki (jak matka naszej wnuczki), a jeśli walczą w sądzie o dziecko, to po to, by mieć środki na swoje utrzymanie i nałogi - kosztem dziecka. Odpowiedz Link Zgłoś
nela42 Być samotną mamą i przetrwać 05.05.07, 12:25 Byłam samotna matką i nie uważam,aby takiej matce było łatwo,zwłaszcza wtedy,gdy nie może liczyc na pomoc rodziny.Sama odbiera dziecko z przedszkola i sama o wszystko dba,w pracy musi iść na zwolnienie jak jest chore dziecko i jest traktowana przez to gorzej,boi się ze jak sama zachoruje to nikt nawet zakupów nie zrobi nie wspominajac o opiece nad dzieckiem.Natomiast nie podoba mi sie to,że matka z atykułu przymyka oczy na to,że dziecko może iść w niewyprasowanej koszulce do przedszkola,bo to temu dziecku pokazuje bylejakość i uczy,że tak można.Lepiej poprasować codziennie przez 30 minut i nie robić zaległości.Gdy dzieciak juz śpi. Odpowiedz Link Zgłoś
miminko Re: Być samotną mamą i przetrwać 05.05.07, 12:55 Nela, w zyciu są ważniejsze rzeczy niż starannie odprasowana bawełna i o tym m.in. jest ten artykuł. (akurat bawelnianych ciuchow nie trzeba specjalnie prasowac, chyba ze suszysz je zwiniete) swoja droga, moj przewodnik po samodzielnym macierzynstwie brzmiałby podobnie: 1. wizyta u psychiatry, ustalenie priorytetów 2. rezygnacja z robienia wszystkiego świetnie (nie prasuje, chyba ze naprawde trzeba, prawie nie gotuje, dziecko dostaje sloiczki, owoce, kanapki, zakupy robie i rachunki place przez internet, w sprzataniu pomagaja niania i babcia, ja sie zajmuje glownie praca i dzieckiem) 3. podtrzymywanie kontaktu z przyjaciolmi i rodzina, czyli uczymy sie prosic o pomoc zamiast odgrywac spiżowe dziewice, czyli spedzamy z nimi jak najwiecej czasu i troszczymy sie o nich (wazne, zeby nie skupiac sie tylko na swoich problemach i dostrzegac problemy innych) 4. robienie rzeczy tylko dla siebie i uczenie dziecka szacunku dla przestrzeni wlasnej mamy - moja corka idzie spac o 21 i wtedy moge sobie robic co co chce, staram sie wychodzic przynajmniej 2 razy w tyg wieczorem 5. odsypianie!!! (np. wspolna drzemka z dzieckiem). to najtrudniejsze, bo trudno sie pozbyc poczucia ze cos moglybysmy zrobic w tym czasie, tymczasem na ogol i tak jest przebimbany bo nie wiadomo od czego zaczac. tymczasem brak snu najdotkliwiej odbija sie na naszej urodzie i samopoczuciu. samodzielne macierzynstwo moze byc naprawde super doswiadczeniem. uczy pokory, czerpania radosci z rzeczy malych, dystansu. pozwala spojrzec z boku na zwiazki, zdac sobie sprawe ile kosztuja nas kompromisow, nerwow. lepiej byc samemu niz sie z kims glownie szarpac. a prawdziwa milosc przyjdzie kiedy sie jej najmniej bedziemy spodziewac Odpowiedz Link Zgłoś
vvidz Być samotną mamą i przetrwać 05.05.07, 12:43 "Boharerka atrykułu" napisała: Jestem samotną mamą pięciolatka, mam 33 lata, mieszkam w Grudziądzu. Odkąd ponad dwa lata temu rozpadała się moja rodzina A dlaczego rozpadła się jej rodzina? Czy wiecznie zrzedziła i miała pretensje nie wiadomo o co do całego świata. Mało to takich wariatek - idiotek? Teraz jak jest sama , to sobie jeszcze dorobi ideologie jak to cierpi i poswięca dla dobra dziecka. O meżu (byłym) w artykule ani słowa. Czyli przypuszczalnie ani nie alkoholik, ani nie odszedł do innej, bo jakże to pięknie komponowałoby się z ta historią. A tak cisza, bo jakby napisali że nie mógł wytrzymac z głupim babskiem, to w iddylicznej historii byłby to poważny zgrzyt. A tak tłuste babsko tylko na tym skorzystało. Wychowuje dziecko na swoją modłę, obowiązki rozdzieli na otoczenie i jest ok. Z czasem wyrobi w dziecku nienawiść do ojca a przy okazji i nieporadnośc życiową (wszystko pomoże dziecku zrobić - nawet jak dziecko będzie miało 30, 40 lat). Najlepiej jeszcze jakby ojciec płacił wysokie alimenty i się do niczego nie wtrącał. Odpowiedz Link Zgłoś
inside_again Re: Być samotną mamą i przetrwać 05.05.07, 12:51 Z tym ojcem to już przesada. Zresztą, jakby się ojcu nie podobał taki stan rzeczy to ostatecznie ma prawo coś zmienić. Ja to bym na przykład bardzo chciała, i robię co mogę, żeby do tego doprowadzić, żeby tatuś oprócz wysokich alimentów (bo mam, przyznaję) zechciał może tak jakoś bardziej "ludzko" do dziecka podejść, może na przykład zabrać gdzieś, coś zaproponować z odkrywania świata, spotykać się cześciej niż raz na trzy miesiące, może pomóc, jak atak choroby dopadnie... Ale tatusiowi trochę nie po drodze jest. Płaci te wysokie alimenty, nie powiem, systematycznie i uważa, że to wystarczy. A to NIE wystarczy. Jasne. Dobre dziecko to ZDROWE dziecko. Chorego to się najwyżej można... wstydzić? A po co się wstydzić, jak można się NIE wstydzić, bo się nie przyznaje... Alimenty punktualnie, sumienie zaspokojone. "Przecież płacę..." Odpowiedz Link Zgłoś
vvidz Re: Być samotną mamą i przetrwać 05.05.07, 13:17 inside_again napisała: > Z tym ojcem to już przesada. Zresztą, jakby się ojcu nie podobał taki stan > rzeczy to ostatecznie ma prawo coś zmienić. A co może zmienić? Częściej przychodzić do dziecka, aby czesciej prowokować sztuczne awantury byłej żony? Po takiej awanturze ostatnia rzecz o jakiej myśli dziecko, to wspólne wyjście z "powodem" awantury. Wariatka - idiotka zawsze znajdzie pretekst typu "spóźniłeś się 10 minut",/ ewentualne wersja; "jesteś 10 minut za wczesnie, poczekaj przed domem", albo "było tak zimno, dlaczego nie nałożyłeś czapki dziecku, nie umiesz się nim zajmować" /ewentualnie wersja: "dlaczego nałożyłeś czapkę, zaobacz jak się zgrzało, nie umiesz się nim zajmować". Po prostu błedne koło. Aha i jeszcze jedno - jakie by nie były alimenty, to zawsze ZA MAŁO. Odpowiedz Link Zgłoś
inside_again Re: Być samotną mamą i przetrwać 05.05.07, 13:52 Nie masz racji. Generalizujesz, bo Tobie się przydarzyło. Ale to nie znaczy, że to jest regułą. Mnie też się coś przydarzyło i też nie chcę generalizować. Jest Twoja prawda i moja prawda. Są idiotki, ale są też puszczalscy debile, idący na łatwiznę (mówię o tatusiach). I cały problem, że każdy uważa, że jego sytuacja jest wykąłdnią całości. I potem cierpią ci, dla których to nie jest wykładnia. Jak Mój Syn, kapitalny facet, inteligentny, utalentowany, bystry i niebanalny. Ale... mniej sprawny fizycznie. Z tatusiem w tenisa nie pogra, może to by tatusia zainteresowało, "zmusiło" do okazania synowi nieco więcej uwagi niż te systematyczne alimenty i spotkania raz na trzy miesiące, z wyraźną nudą na twarzy... Nie generalizuj. Ale wygłaszaj swoje zdanie, bo warto Pozdrawiam www.wampirnadrabinie.blox.pl Odpowiedz Link Zgłoś
jagna1606 Re: Być samotną mamą i przetrwać 05.05.07, 18:14 Sluchaj WIDZU ! No az nie moge tego czytac. Masz w glowie jakies bzdurne schematy! Podam Ci moj przyklad. Moj chlopak zapalil sie do wyjazdu do Canady.Pojechalw 1987. Okazalo sie po wyjezdzie ze jestem w ciazy.Powiedzialam rodzicom.Szok, ale mama polozna, zaakceptowala sytuacje,ojciec tez.Pomagali mi. Postanowilam urodzic,bo bylismy-mieszkalismy ze soba dwa lata.Zreszta wkrotce mial wrocic, z kasa na wspolne zycie i przyszlosc.Po czym przestal sie odzywac.Na usuniecie ciazy bylo za pozno. Urodzilam.Mama w innym miescie, pomagala, ale przeciez nie mogla stale. Bylo ciezko,dwadziescia lat temu trzeba bylo o 4 rano pojsc w kolejke po BEBIKO.I nie mozna kupic na zapas.Pieluchy tetrowe.Zupki,przeciery w sloikach-j nie wiedzialam ze cos takiego istnieje. Wzielam wychowawczy-i tak 24 na dobe z dzieckiem. Nawet do dentysty szlam z niemowlakiem, mialam je na kolanach. Okropny stres dla mnie. Po dwoch latach odezwal sie byly chlopak z oferta powrotu. Dla mnie bylo za pozno.Ale powiedzialam, ze bede szczesliwa jesli zachowamy dobre kontakty a on kontakt z malym. Ale dziecko go nie interesowalo. Mimo to, nie nastawialam syna nigdy nienawistnie do jego ojca, by ta nienawisc nie wrocila rykoszetem . Zaprzyjaznilam sie z niedoszlymi tesciami.Sa dla mnie rodzina. Ojciec syna jest juz obywatelem Canady,przyjezdzal tu kilkakrotnie.Ale jego kontakty z synem to porazka. Wymadrzanie sie ,pouczanie,zero zainteresowania kim jest jego syn. Potrafi zadzwonic raz na pol roku i od razu robic wyrzuty,wrecz klocic sie , jak syn mogl nie isc na informatyke-bo to taki dobry zawod- bedac w klasie mat-inf, ale na architekture! A syn mowi -mamo, jak on moze mi robic wyrzuty skoro nawet nie wie jaki jestem, co lubie i czym sie interesuje. Sam od lat jest bezrobotny w tej Canadzie. Poniewaz czesto spedzamy swieta z niedoszlymi tesciami(KTORYCH BARDZO LUBIE, BO SA SUPER)jest coraz okropniej ,bo on wtedy dzwoni , i sie wymadrza. Nigdy niczego od niego nie zadalam, ani nie robilam wyrzutow-starajac sie dla dobra syna zachowac pozytywne kontakty. Ale po 20 latach mam juz tego dosc. Nawet jak tu przyjechal, i chcial odwiedzic syna-to umowil sie z nim na miescie, na obiad- i przyprowadzil ze soba dawnego znajomego(aktualnie alkoholika wielkiego kalibru),tak jakby chcial swojego syna pokazac jak malpe w klatce. Facet,ktory pisal prace magisterska z Kurta Voneguta, i dzialal w opozycji Bo ojciec syna niczego sie przez te lata nie nauczyl. ( JA UWAZAM, ZE CZLOWIEK, IDAC PRZEZ SWOJE ZYCIE, POWINIEN WSPINAC SIE PO DRABINIE WLASNEGO ROZWOJU, JAKIKOLWIEK BY ON NIE BYL-MORALNY,FINANSOWY,UCZUCIOWY, SPOLECZNY ,RODZINNY. A chcialam, by tylko, skoro ulozylo sie, ze nie jestesmy razem ,pokazal ze jest mezczyzna z klasa, z jajami. Zebym nie musiala sie wstydzic ,ze tak zle wybralam. Ludzie czasem sie nie rozwijaja, a nawet z uplywem lat zmieniaja na gorsze, zamiast na lepsze. Jak ktos mi robi uwagi, staram sie wyciagac wnioski. Moze dlatego przetrwalam w swojej pracy 17 lat, majac przeroznych szefow. Pozdrawiam WIDZU-kobiety nie zawsze sa te najgorsze. ps. A poza tym, mam taka konkluzje bedac po 40-tce. Zawsze bylam otwarta na nowy zwiazek, ale troche nie bylo czasu a troche nie ma z kim sie wiazac.Spotykam wielu ludzi w pracy.W moim wieku wolni faceci niemal nie istnieja-jesli tak, sa to alkoholicy, nieudacznicy, lekkoduchy albo skapcaniali , ktorych trzeba obslugiwac,i ktorym nic sie nie chce. Po co mi to? Odpowiedz Link Zgłoś
vvidz Są dwie grupy samotnych matek 05.05.07, 13:38 Aha, jeszcze jedno. Patrząc na zdjęcie tej samotnej "mamuusi" w czerwonej bluzce (możliwe, że zdjecie jest wzięte z jakiegoś katalogu, aby tylko "zobrazować" artykuł), nasuwają mi się takie wnisoski. Osoby, które ubierają się w czerwone ubrania zwykle są impulsywne, wybuchowe (jak to sie ładnie mówi), a inaczej mówiąc na dłużsża metę z takimi wariatkami-idiotki nie da się wytrzymać. No, chyba że ktoś jest amatorem "burzliwych i gwałtownych związków". Dla mnie takie związki są chore. Dlaczego ta mamusia jest taka tłusta? Rozumiem, ze człowiek nie ma wpływu na to, czy jest wysoki czy niski, czy ma jasną czy ciemną skóre. Ale na miłosć boską na tuszę ma się wpływ. Dieta, siłownia, i każdy może wyglądac jak człowiek. Chyba że się nie chce i dorabiamy do tego ideologię; "a bo ja jestem po porodzie (i tak przez 7 lat , "a bo ja mam tarczycę", a bo ja mam wolną przemianę materii, itd. Nieprawda po prostu jestem leniwą tłustą babą/chłopem, i nie chce mi się ruszyć tej tłustej d.., żeby coś z tym zrobić. Tak więc są dwie stony medalu. Są prawdziwe samotne żony-matki, bo maż-ojciec był alkoholikiem/zdradzał/itd., ale są też samotne żony-matki z własnej winy, bo maż-ojciec nie mógł z taką wariatką wytrzymać. I w praktyce to te drugie najcześciej proponuja wizytę u psychologa rodzinnego, robią z siebię allegorię samotnej "matki-Polki" i zatruwają życie dziecku i otoczeniu, które LATAMI musi słuchać jaki to były maz był/jest niedobry, jaka to ona jest dobra, jakie jej dziecko jest biedne/nieszczęśliwe przez tego niedobrego ojca, itd. Odpowiedz Link Zgłoś
inside_again Re: Są dwie grupy samotnych matek 05.05.07, 13:53 Wyobraź sobie, że się z Tobą... zgadzam Odpowiedz Link Zgłoś
inside_again Re: Są dwie grupy samotnych matek 05.05.07, 13:57 Znaczy tylko w kwestii zrzucenia kilogramów bym dyskutowała, bo niektóre uwarunkowania powodują, że zwyczajnie NIE WOLNO tego robić, bo to zagraża zdrowiu itede. Ale poza tym to masz rzeczywiście wiele racji. Niestety. Odpowiedz Link Zgłoś
barbarakaroluk Re: Są dwie grupy samotnych matek 05.05.07, 14:12 widz, musimy widziec rozne zdjecia bo nie rozumiem gdzie ty widzisz ze ta mamusia jest 'tlusta'???????? rozumiem ze ty masz cialo supemena, zero brzuszka, opalony i codziennie na sliwonie, ladne bicepsy itd itp Odpowiedz Link Zgłoś
vvidz Re: Są dwie grupy samotnych matek 05.05.07, 14:28 barbarakaroluk napisała: > widz, > musimy widziec rozne zdjecia bo nie rozumiem gdzie ty widzisz ze ta mamusia > jest 'tlusta'???????? Widzimy to samo zdjęcie, tylko że ja - jako WIDZ - widze nieco więcej . Brzuch zawsze można na chwilę wciągnac do zdjęcia, ale jeśli chodzi o policzki, to albo dieta/silownia albo photoshop barbarakaroluk napisała: > rozumiem ze ty masz cialo supemena, zero brzuszka, opalony i codziennie na > sliwonie, ladne bicepsy itd itp odnośnie cialo supemena - ciało z wiekiem sie starzeje, ale przynajmniej z tym walczę, wolę wiec pójsc na siłownię zamiast wsuwać chipsy oglądajac M jak miłość, tyć i dorabiac do tego ideologię Poza tym nie chodzi o to by byc supermenem, ale o to by nie byc tłustym wielorybem. Nie trzeba wygląać świaetnie, ale wypada wyglądac dobrze, zwłaszcza jak się ma przynajmniej minimalne poczucie estetyki. Co do pytań osobistych: odnośnie zero brzuszka - tu trafiłaś , odnośnie opalony - nie, nie uznaję solarium,: odnośnie codziennie na sliwonie,- nie, co drugi dzień; odnośnie ladne bicepsy - tak, są całkiem ładne . Odpowiedz Link Zgłoś
mago66 Re: Być samotną mamą i przetrwać 05.05.07, 13:41 Widz...zastanawiam się skąd takie daleko idące wnioski??? i przy okazji niewybredne inwektywy pod adresem Autorki? Czyżby jakieś zmory/traumy przeszłości??? próba odreagowania? To ,że nie ma w artykule mowy o ojcu oznacza dokładnie NIC... a artykuł uważam za bardzo dobry- taka logistyka przydałaby się wszystkim rodzicom- to raz, a dwa- że niekiedy trzeba głośno mówić o rzeczach wydawałoby się oczywistych... Odpowiedz Link Zgłoś
vvidz Re: Być samotną mamą i przetrwać 05.05.07, 13:58 mago66 napisała: > niekiedy trzeba głośno mówić o rzeczach wydawałoby > się oczywistych... Właśnie to robię. I o ile kiedyś sam byłem przeciwny generalizowaniu i stereotypom, o tyle po latach doświadczeń dochodzę do wniosku, ze stereotypy w WIĘKSZOSCI przypadków się sprawdzają i nie ma powodu odrzucać ich dla jakiegoś statystycznego błedu. Prawa socjologiczne trudno jest zmienić - i wymaga to współdzialania - w przypadku małzeństwa - dwóch stron. DWÓCH. Przykładowo, jeśli więc kobieta nie szanowała/nienawidziła swojego ojca ( a z kolei meżczyzna - swojej matki), to w przyszłosci taka kobieta nie będzie szanowała/ będzie nienawidzila swojego meza ( a mężczyzna - swojej żony). To tylko kwestia czasu, nim zalezność się ujawni. Im większe problemy w życiu, tym szybciej "wyjdzie szydło z worka". mago66 napisała: > Czyżby jakieś zmory/traumy > przeszłości??? próba odreagowania? T Tak, próba odreagowania od pewnej zmory , w pewnym stopniu podobnej do tej na zdjęciu Odpowiedz Link Zgłoś
mago66 Re: Być samotną mamą i przetrwać 05.05.07, 15:22 Widz- no i wszystko jasne...ale zdaje się, że swe wypowiedzi powinieneś kierować w innym kierunku- a twoja próba nieomalże rysu charakterologicznego Autorki na podstawie zdjęć- jest zwyczajnie śmieszna...i rozumiem wypowiedzieć się na TEMAT tekstu- każdy ma prawo do swojego zdania- ale zdaje się TY piszesz ciąg dalszy a już nie na pewno związany z treścią owego artykułu Odpowiedz Link Zgłoś
inside_again Re: Być samotną mamą i przetrwać 05.05.07, 15:43 Mago, niekoniecznie. Obronię Widza Artykuł jest... przekłamany. Niestety. Z pełną świadomością piszę to jako samotna matka, z karierą, mamo-tata od LEGO-robotów, z pomocą w postaci byłych SUPER-Teściów (!!!) i tak dalej... Klientka jest powierzchowna do bólu. Sorry. Przykro tym bardziej, że jestem: a. kobietą b. samotną matką chorego dziecka c. widzę wiele podobieństw ZEWNĘTRZNYCH w artykule do SIEBIE (z wyjątkiem... ilustracji ) www.wampirnadrabinie.blox.pl Odpowiedz Link Zgłoś
mago66 Re: Być samotną mamą i przetrwać 05.05.07, 17:46 Inside-again- nie wiem na jakiej podstawie i z czego wynika owo przekłamanie- przecież Autorka pisze o swoim życiu i swoich doświadczeniach i swoich wyciągniętych wnioskach, którymi się dzieli z innymi, to że u Ciebie , u mnie czy innych matek toczyło sie to inaczej- to uważam za normalne i tez wiem co piszę- jako samotna matka 3 dzieci ( teraz już poważnych nastolatek)- bez oparcia rodziny ...i w ogóle moim skromnym zdaniem - każdy ma prawo nie zgadzać się z artykułem - czyli słowem napisanym , ale atakować wygląd ( cios poniżej pasa) czy analizować cechy osobowościowe Autorki- jest zwyczajnie przekroczeniem wg mnie pewnych zasad zdrowej dyskusji. Odpowiedz Link Zgłoś
vvidz Re: Być samotną mamą i przetrwać 05.05.07, 18:50 mago66 napisała: > i w ogóle moim skromnym zdaniem - każdy ma prawo nie zgadzać > się z artykułem - czyli słowem napisanym , ale atakować wygląd ( cios poniżej > pasa) czy analizować cechy osobowościowe Autorki- jest zwyczajnie przekroczenie > m > wg mnie pewnych zasad zdrowej dyskusji. Według mnie natomiast nie jest to przekroczenie. Dodam tylko, że artykuł płaski jak naleśnik, tendencyjne ukazujący samotną matkę. Twierdze, jestem wręcz przekonany, że mniej więcej 4 na 10 samotnych matek, to samotne matki NA WŁASNE ŻYCZENIE. Powtarzam: NA WŁASNE ŻYCZENIE. Po prostu wyniesione z domu wzorce nie pozwalają tym kobietom normalnie żyć w normalnej rodzinie. Dlatego podświadomie dażą do wychowywania dzieci i życia bez męża/ojca. Oczywiście złe, wyniesione z domu wzorce dotyczą w równym stopniu takze męzow-ojców, ale społeczne przyzwolenie na odejście od partnera ma tylko matka-żona. Czy zdarza się, że mąż-ojciec zabiera dzieci i zostawia żone-matke pijaczke, czy k..wę. Praktycznie nie. Czy to znaczy, ze żony/matki nie piją i są święte? Nie. To znaczy tylko tyle, powszechnie przyjęło się uważać, ze zła matka/żona jest lepsza niż dobry ojciec/mąż. I złe matki/żony z premedytacją to wykorzystują. Po prostu im się to opłaca (inna sprawa, ze dzieciom nie). Samotna matka ma komfort wychowywania dziecka według swoich wzorców. Nawiązując do zdjęcia - czy czerwona bluzka samotnej mamy i T-shirt syna, w tym samym kolorze, to: a) zbieg okoliczności b) świadome/nieświadome urabianie dziacka na swój wzór i podobieństwo? Tak więc samotna matka nie musi się liczyć ze zdaniem męża/ojca. Nie musi iść na żadne kompromisy. Jest tak, jak ona tego chce. Czyli sytuacja jest o wiele bardziej komfortowa "niż miała jej podporządkowana, biedna, uciemięzona matka". Jeśli uda się jeszcze uzyskać przyzwoite alimenty, to tylko "żyć nie unmierac". Samotna matka ma dziecko, ma alimenty, ma uprzywilejowaną sytuację w porównaniu z normalnymi rodzinami, np. przy przyjmowaniu do przedszkola. Stac taką matkę na więcej niż gdyby pozostawała w związku, więc się tak nad tymi 4 z każdych 10 (nie piszę o pozostałych 6) nie ma co użalać. Niejeden mąż/ojciec wychowywałby swoje dziecko samodzielnie, bez żądania alimentów od byłej żony, tylko aby być z dzieckiem. A te poszkodowane przez los samotne matki (podkreslam: pisze o tych 4 z 10, nie o wszystkich) traktują dziecko jak "wędką" do wyciągania pieniędzy od ojca dziecka. I w tym są najlepsze. Odpowiedz Link Zgłoś
inside_again Re: Być samotną mamą i przetrwać 05.05.07, 19:56 Zgodziłabym się z Toba, Mago, tylko w jednej sytuacji - gdyby założyć, że artykuł rzeczywiście jest zapisem przeżyć czy przemyśleń/wniosków jakiejś konkretnej osoby. Czyli mamy unikalny przypadek, ktoś się dzieli doświadczeniami i nic nikomu do ocen. Ale niestety odnoszę wrażenie, że tak nie jest. Dla mnie to jest po prostu tekst okołoliteracki, nic więcej. Ktoś sobie postawił jakiś cel, jakoś sobie to wymyślił i napisał. Być może korzystał częściowo z doświadczeń jakiejś osoby, ale nic ponadto. Ba mało - konstrukcja tekstu, wnioski które autor/ka wysnuwa są sformułowane w sposób dość kategoryczny, przy czym zauważ że trafiają w "publiczność" (co widać choćby po komentarzach na forum). Czyli to jest i chwytliwy temat, i chwytliwy sposób napisania, i chwytliwe podejście. "Dumna jestem", "podziwiam" - takie masz tu w przewadze komentarze, rzadko który jest mniej... "przychylny". O to według mnie chodziło, żeby do takiej sytuacji doprowadzić. Dla mnie sposób przedstawienia bohaterki tego tekstu jest niczym więcej ale próbą udowodnienia (nie wiem komu, światu? ludziom? otoczeniu?) że samotna matka to sobie dopiero poradzi, że hej. Dużo lepiej sobie poradzi niż nie-samotna, z tym chłopem w paputach, co mecz ogląda zapijając piwem etc. I w zasadzie to taki nowy model rodzicielstwa się lansuje - mamotata o błyskotliwej karierze, w zakurzonej chałupie, bez względu na to, kto zawinił rozpadowi rodziny - bo to nie o to chodzi. A ten tekst taki jest. Jakby za wszelką cenę chciał udowodnić, ze rozpad rodziny doprowadził do sukcesu tej pani. I dlatego uważam, że jest przekłamany (może "powierzchowny" by było bardziej trafne?). Bo pani bardzo dużo pisze o logistyce, o porządkach, o braku czasu, o zabieganiu, i potem o salomonowym wyjściu, które panią uwolniło od tego wszystkiego i wreszcie jest szczęśliwa, a jakoś porażająco niewiele o... uczuciach. I żeby dołożyć pięć groszy do wyglądu - piekielnie mi się nie podoba, że pani na zdjęciu siedzi tyłem do dziecka, chociaż na siebie patrzą. Bo dla mnie to sprawia wrażenie, że dziecko jest dodatkiem do pani. Takim bardzo ukochanym meblem, bardziej ukochanym niż reszta. A to właśnie dziecko najbardziej na rozpadzie straciło, nie ta zabiegana pani w czerwonym. I nikt mi nie wmówi, że zrzucanie w weekendy dziecka do dziadków, po to żeby mieć "czas dla siebie" ma na to dziecko dobry wpływ. A nie wmówi mi dlatego, że to przerobiłam na własnej skórze. Już lepiej byłoby nauczyć się kompromisu, nauczyć się godzić czas dla siebie z dzieckiem, tak by nie słyszało "nie mam czasu". Był czas, kiedy sama tak postępowałam. I nadszedł taki, kiedy ten poprzedni uzanałam za bezpowrotnie stracony, i dla mnie i dla dziecka. A czerwonego też nie lubię I zgadzam się z jedną wyżej opinią, że co jak co, ale dzieciak powinien do szkoły chodzić raczej w wyprasowanych spodniach niż w pomiętych, bo mamusia sobie nie może poradzić z logistyką, albo cierpi z powodu braku spotkań z przyjaciółmi i jest kompletnie rozbita (oraz rozczochrana, chuda, zaniedbana etc.). Odpowiedz Link Zgłoś
nozyczki5 Re: Być samotną mamą i przetrwać 05.05.07, 20:07 hahaha dziękuję loli i widzowi za wieczorny "ubaw po pachy" dlaczego zawsze znajdą się jakieś zawistne i małostkowe osoby, ktore będą za wszelką cenę udowadniać "swoje racje"? samotna matka ma ciężkie życie- "ależ nie! mężatka ma dokładnie tak samo-a nawet gorzej bo musi męża "obsłużyć"..dobre sobie Lolu-nie potrafisz zaakceptować tego FAKTU że samotnemu rodzicowi jest znacznie ciężej wychować małego czlowieka/"człowieków"? Nawet ejśli samotny rodzic ma pomoc rodziny to zawsze jest samotnym rodzicem, na ktorym spoczywa odpowiedzialność za dziecko i jego przyszłość. Wypocin widza nie chce mi się nawet komentować , bo mam wrażenie że ktoś sobie żarty robiale..na pewno jest to facet poważny- zakładający tylko czarne koszulki (wszak czarny= powaga i mądrość) Odpowiedz Link Zgłoś
lola211 Re: Być samotną mamą i przetrwać 05.05.07, 20:40 Nie, nie rozumiem po prostu tych okrzykow podziwu, ochow i achow- w stosunku do osob ktorych kompletnie sie nie zna, tylko dlatego ze sa to samotni rodzice.Nic tylko pomnik im postawic.pytanie- ZA CO? Odpowiedz Link Zgłoś
kropkacom Re: Być samotną mamą i przetrwać 05.05.07, 22:14 > tylko pomnik im postawic.pytanie- ZA CO? Tobie jest ciężko a masz przy sobie męża. Nawet jeśli na co dzień nie pomaga to w kryzysowych sytuacjach chyba się jednak przydaje. No i masz komu się wyżalić, wygadać. Teraz wyobraź sobie że jesteś sama. Na prawdę nie widzisz różnicy? Odpowiedz Link Zgłoś
lola211 Re: Być samotną mamą i przetrwać 05.05.07, 22:23 Nie jestem sama, bo dbam o to by nie byc. Samotne matki rozne sa- jedne naprawde zasluguja na podziw, a inne z wlasnej winy same wychowuja dzieci.Nie zamierzam wrzucac ich do jednego wora z etykietka- BOHATERKA. Odpowiedz Link Zgłoś
jufalka Re: Być samotną mamą i przetrwać 05.05.07, 22:38 niektóre matki samotnie wychowują z własnej winy? może, ale tylko z własnej, bez winy ojca? facecik niewinny? Odpowiedz Link Zgłoś
lola211 Re: Być samotną mamą i przetrwać 05.05.07, 22:41 I tak bywa- w co moze trudno ci uwierzyc. Rozwalaja swoje zwiazki i rzna cierpietnice. Odpowiedz Link Zgłoś
jufalka Re: Być samotną mamą i przetrwać 05.05.07, 22:54 no są też i faceci, którzy rozwalają związki, ja sądzę, że wina jest zwykle po obu stronach, ale tak wogóle to na jakiej podstawie to twierdzisz? znasz taka co rozwaliła związek i teraz rżnie cierpiętnicę? jak powiesz że tak to skąd wiesz kto jest winny tak naprawdę? przeciez nie byłaś z nimi w tym związku, nie wiesz o wielu sprawach to nie możesz wiedziec, kto jest winny Odpowiedz Link Zgłoś
lola211 Re: Być samotną mamą i przetrwać 05.05.07, 23:01 Na tej samej podstawie, na ktorej Ty twiedzisz, ze sa zwiazki, w ktorych to faceci je rozwalaja.Albo rozwalaja oboje. Odpowiedz Link Zgłoś
jufalka Re: Być samotną mamą i przetrwać 05.05.07, 23:18 ok załóżmy że niekiedy rozwalają faceci, niekiedy kobiety, niekiedy oboje, ale nikt postronny nie może stwierdzić kto był winny, bo nie zna wielu faktów, więc ... skąd możesz wiedzieć, że jakaśtam sama rozwaliła związek i rżnie cierpiętnicę Odpowiedz Link Zgłoś
jufalka Re: Być samotną mamą i przetrwać 05.05.07, 23:20 albo inaczej - skąd wiesz, że ta, co wg Ciebie rżnie cierpiętnicę, rozwaliła związek? Odpowiedz Link Zgłoś
lola211 Re: Być samotną mamą i przetrwać 05.05.07, 23:33 Bo ja znam? Bo widzialam co wyprawia? Odpowiedz Link Zgłoś
jufalka Re: Być samotną mamą i przetrwać 06.05.07, 13:46 wszystko widziałaś? a może wyprawiała to w odpowiedzi na to co jej partner wyprawiał, czego Ty nie widziałaś? Odpowiedz Link Zgłoś
lola211 Re: Być samotną mamą i przetrwać 06.05.07, 18:21 Daj spokoj, za duzo ksiazek sie naczytalas o ZAWSZE obopolnej winie.Sa zwiazki, za ktorych rozpad wine ponosi wylacznie 1 osoba, wina drugiej moze byc co najwyzej to, ze źle wybrala. Odpowiedz Link Zgłoś
jufalka Re: Być samotną mamą i przetrwać 06.05.07, 21:49 no przecież wyżej w końcu zgodziłam się z Tobą, że z winą bywa różnie - czasem on, czasem ona, czasem oboje winni - a teraz mówiłam tylko to że Ty jako osoba postronna nie możesz wiedziec kto był winny, bo nie znasz wszystkich faktów, zdarzeń z ich życia, nawet jak znasz te osoby i nawet jak widziałaś wiele, tak sądzę... Odpowiedz Link Zgłoś
kropkacom Re: Być samotną mamą i przetrwać 05.05.07, 23:25 > Na tej samej podstawie, na ktorej Ty twiedzisz, ze sa zwiazki, w ktorych to > faceci je rozwalaja.Albo rozwalaja oboje. Nie ważne z jakich powodów jest się samotną matką. Nie o to chodzi. Faktem jest że wszystko jest wtedy trudniejsze. Dlatego z podziwem patrze na moją koleżankę która została sama z dwójką dzieci. Odpowiedz Link Zgłoś
lola211 Re: Być samotną mamą i przetrwać 05.05.07, 23:35 No i tym sie roznimy.Ja zeby podziwac kogokolwiek, musze o nim wiecej wiedziec ponad to czy jest samotny czy ma meza, czy moze meza i kochanka. Odpowiedz Link Zgłoś
janka007 Re: Być samotną mamą i przetrwać 06.05.07, 13:04 Lola, przepraszam, ale widać że artykuł ci zawadził o jakiś odcisk. Nie ma w nim ANI SŁÓWECZKA o podziwianiu samotnej matki tylko o trudnościach (bezsprzecznych) z organizacją życia. Podziw pojawił się w komentarzach - chyba nie zabronisz nikomu podziwiać autorki, może to jacyś jej znajomi prawda? Odpowiedz Link Zgłoś
lola211 Re: Być samotną mamą i przetrwać 06.05.07, 18:18 Nie , nie zabronie.Natomiast moze mnie takie podejscie dziwic i moge z tym polemizowac.I wlasnie to robie. Odpowiedz Link Zgłoś
janka007 Re: Być samotną mamą i przetrwać 06.05.07, 21:56 Dlaczego nie pozwalasz znajomym podziwiać swojej znajomej? Znają ja lepiej niż my, widocznie mają powód do podziwu. Odpowiedz Link Zgłoś
vvidz Podsumowanie 05.05.07, 21:56 inside_again napisała: > Dla mnie sposób przedstawienia bohaterki tego tekstu jest niczym więcej ale > próbą udowodnienia (nie wiem komu, światu? ludziom? otoczeniu?) że samotna matk > a > to sobie dopiero poradzi, że hej. Dużo lepiej sobie poradzi niż nie-samotna, z > tym chłopem w paputach, co mecz ogląda zapijając piwem etc. I w zasadzie to tak > i > nowy model rodzicielstwa się lansuje - mamotata o błyskotliwej karierze, w > zakurzonej chałupie, bez względu na to, kto zawinił rozpadowi rodziny - bo to > nie o to chodzi. > > A ten tekst taki jest. Jakby za wszelką cenę chciał udowodnić, ze rozpad rodzin > y > doprowadził do sukcesu tej pani. I dlatego uważam, że jest przekłamany (może > "powierzchowny" by było bardziej trafne?). Bo pani bardzo dużo pisze o > logistyce, o porządkach, o braku czasu, o zabieganiu, i potem o salomonowym > wyjściu, które panią uwolniło od tego wszystkiego i wreszcie jest szczęśliwa, a > jakoś porażająco niewiele o... uczuciach. I żeby dołożyć pięć groszy do wyglądu > - piekielnie mi się nie podoba, że pani na zdjęciu siedzi tyłem do dziecka, > chociaż na siebie patrzą. Bo dla mnie to sprawia wrażenie, że dziecko jest > dodatkiem do pani. Takim bardzo ukochanym meblem, bardziej ukochanym niż reszta > . > A to właśnie dziecko najbardziej na rozpadzie straciło, nie ta zabiegana pani w > czerwonym. I nikt mi nie wmówi, że zrzucanie w weekendy dziecka do dziadków, po > to żeby mieć "czas dla siebie" ma na to dziecko dobry wpływ. A nie wmówi mi > dlatego, że to przerobiłam na własnej skórze. Już lepiej byłoby nauczyć się > kompromisu, nauczyć się godzić czas dla siebie z dzieckiem, tak by nie słyszało > "nie mam czasu". Był czas, kiedy sama tak postępowałam. I nadszedł taki, kiedy > ten poprzedni uzanałam za bezpowrotnie stracony, i dla mnie i dla dziecka. Lepiej tego nie da się podsumować, więc nawet nie próbuję. Odnośnie zaś kolorów. To nie jest tak, ze jak ktoś lubi czarne ubrania , to jest taki czy taki, jak żółte - to taki i taki, jak niebieskie - to taki i taki, itd. Tak twierdza tylko poradniki z czasopism kobiecych Podobnie nie ma sztywnych zasad w przypadku "mowy ciała" np. jak ktos siedzi ze skrzyżowanymi nogami, to nie musi oznaczac to od razu, ze odcina się od rozmówcy, itd. Może po prostu ma plame na spodnach? Jednak zależność osoba nerwowa, niezrównoważona - kolor czerwony wyjatkowo się sprawdza. Po prostu mózg takiej osoby - jak to się delikatnie mówi - żywiołowej, bardzo energicznej, impulsywnej , a mniej delikatnie niezrównoważonej i kłótliwej, funkcjonuje trochę inaczej i potrzebuje "dopalacza". Stąd się biorą pomysły na wściekle czerwone dresy, na czerwone sukienki, na czerwoniutkie (z odrobinką białego) kuchnie, na samochody o kolorze czerwono-strażackim, itd. Czerwień pełni dla takiej osoby rolę dopalacza. Pozdrawiam, kolorowych snów (oby tylko nie czerwonych Odpowiedz Link Zgłoś
jaga1973 Re: Podsumowanie 06.05.07, 10:34 "Odnośnie zaś kolorów. To nie jest tak, ze jak ktoś lubi czarne ubrania , to jest taki czy taki, jak żółte - to taki i taki, jak niebieskie - to taki i taki, itd. Tak twierdza tylko poradniki z czasopism kobiecych (...) Jednak zależność osoba nerwowa, niezrównoważona - kolor czerwony wyjatkowo się sprawdza." Bardzo, bardzo logiczne... Jak zresztą cały wywód A ja np. ubieram czerwone ciuchy wtedy, gdy jest mi smutno i jestem rozlazła, żeby dodać sobie energii... Odpowiedz Link Zgłoś
twojasasiadka Re: Podsumowanie 06.05.07, 10:46 cały wywód dotyczący kolorów koniecznie muszę sobie zapisać gdzieś na kompie...Jest dość skomplikowany, więc nie zapamiętam..bo: zależności koloru ubioru od charakteru daej osoby nie ma , ale jak ktoś założy czerwone ciuchy tzn.że jest "wredną idiotką"hmmm stek bzdur A pani lolu- mam pytanie do pani- czy po przeczytaniu artykułu o ciężkiej pracy rolnika z oburzeniem napisze pani że górnicy mają gorzej?i nie ma za co rolnikowi pomnika wystawiać? przecież dla każdej myślącej osoby jasne jest,że nie chodzi tu o wystawianie pomniku samotnej matce ale opisanie jak takiej statystycznej mamusi się żyje. Odpowiedz Link Zgłoś
lola211 Re: Podsumowanie 06.05.07, 18:16 Jestem przeciwna wystawianiu pomnikow, czy to rolnikom czy gornikom.Za co niby? Taki wybrali sposob na zycie, na zarobek, to i maja.Nikt ich do tego nie zmusza. Odpowiedz Link Zgłoś
janka007 Re: Podsumowanie 06.05.07, 21:55 lola211 napisała: > Jestem przeciwna wystawianiu pomnikow, czy to rolnikom czy gornikom.Za co niby? > > Taki wybrali sposob na zycie, na zarobek, to i maja. Popieram, ale jak to się ma do tematu? Odpowiedz Link Zgłoś
zolwin Re: Podsumowanie 06.05.07, 22:53 Dzięki Widz, No to już teraz rozumiem dlaczego pewna słynna już "małpa w czerwonym" nekała na konferencji prasowej pewnego mało rozgarnietego, aczkolwiek wysoko postawionego polityka. Po prostu ta impulsywna, a mniej delikatnie niezrównoważona i kłótliwa bestia chciała poznęcać sie na kurduplu by dać upust swoim frustracjom. Pozdrawiam i idź do psychiatry. Odpowiedz Link Zgłoś
vvidz Atak mamy w czerwonym! Kryc się! 10.05.07, 22:31 No nie mogę, nie macie innych zdjęc tylko mamusię w czerwonym? Teraz robi za dekorację do artykułu 7 grzechów głównych Tekst Iza Gajewska 2007-05-10, ostatnia aktualizacja 2007-05-10 15:18 Gdy małżeństwo się rozpada i kobieta zostaje samotną matką, czyha na nią wiele pułapek. Najczęściej zastawia je na siebie sama. Zobacz powiekszenie Fot. Alina Gajdamowicz / AG więcej zdjęć ZOBACZ TAKŻE * Być samotną mamą i przetrwać (13-04-07, 17:51) * Jaką jesteś mamą? (10-04-06, 00:00) * Rozwód i co dalej? (19-10-05, 10:13) Mój antyporadnik dla samotnych mam kosztował mnie kilka lat i kilka siwych włosów. Przeczytaj go i odpowiedz sobie na pytanie: dużo jeszcze brakuje ci, by zwariować? Jeśli myślisz podobnie jak ja kiedyś, te rady mogą ci się przydać. Dom musi być idealnie czysty i zorganizowany Mamy na głowie setki spraw. Pracujemy, wychowujemy dziecko, płacimy rachunki, pamiętamy o ubezpieczeniu samochodu, imieninach najbliższych, szczepieniu kota, organizujemy drobne naprawy. Miewamy wrażenie, że w tym nawale za chwilę wszystko się rozsypie. Codziennie obiad z dwóch dań, w sobotę ciasto, idealny porządek wśród zabawek i lśniące parapety - tak nas nauczyły nasze mamy. Doba jednak ma tylko 24 godziny, a nasza wytrzymałość też ma swoje granice. Zasypiamy zestresowane i ze świadomością, że coś jest niezrobione, niedopilnowane. Dla własnej higieny psychicznej zrezygnuj z ciągłego bycia perfekcjonistką. Nic się nie stanie, jeśli raz na jakiś czas zamówisz na obiad pizzę, a w dziecinnym pokoju zostanie bałagan. To naprawdę nie jest najważniejsze. Muszę szybko znaleźć dziecku ojca Gdzieś tam w głowie nam pika, że kobieta bez mężczyzny nie może być szczęśliwa, a dziecko musi mieć ojca. Więc jak najszybciej rozglądamy się za nowym partnerem, który samym swoim pojawieniem się uwolni nas od problemów, utuli po porażce i sprawi, że zapomnimy o koszmarach przeszłości. Randkujemy zawzięcie, rzucamy się w wir nowych związków. I co? I pstro. Najczęściej rozsypane emocjonalnie po rozwodzie przyciągamy do siebie mężczyzn z podobnymi problemami albo jesteśmy łatwym łupem dla facetów wykorzystujących to, że tak bardzo potrzebujemy miłości, bliskości, wsparcia. Nie warto myśleć o wchodzeniu w nowy związek, dopóki sama z sobą nie dojdziesz do ładu, nie uwierzysz, że czekając, aż zjawi się On i poukłada za ciebie twoje życie, narażasz się na kolejną porażkę. Bo nikt za ciebie twojego życia nie poukłada. Jak mówią psycholodzy, na nowy związek kobieta po rozwodzie gotowa jest gdzieś po dwóch latach. Po co się starać? Moje życie legło w gruzach Rozwód, rozpad rodziny to życiowa porażka, tak po prostu jest. Piękne plany leżą w gruzach, ten jedyny okazał się pomyłką, zostajemy same z dzieckiem, z miliardem spraw na głowie, samotne i smutne. W nasz świat strzelił piorun i nie mamy pomysłu, jak go odbudować - w związku z czym... nie robimy nic. Nie sprzątamy - bo nie damy rady, nie gotujemy - bo i tak nie ma dla kogo, w pracy obnosimy się ze zbolałą miną - bo spotkała nas tragedia życiowa, przyjaciółki zanudzamy opowieściami z sali sądowej, dziecko widzi tylko nasze łzy. Stop. Powiedz sobie: "Moje życie legło w gruzach, ale się nie skończyło. Mam przed sobą wiele lat, których szkoda na płakanie w poduszkę, których nie chcę zmarnować sobie i dziecku, rozpamiętując trudne chwile". Trzeba siły i czasu, by życie odbudować, przewartościować, to prawda. Ale przecież mamy największą na świecie motywację. (Moja motywacja właśnie skacze tu umazana twarożkiem i śpiewa piosenkę o żabce). Chciałabym zemścić się na byłym mężu Wiele z nas ma ochotę zamordować byłego partnera i swoją następczynię u jego boku. Śledzimy, jak żyją, dopytujemy znajomych, obgadujemy, czasem nawet zrobimy jakieś świństwo z chęci zemsty. Jakkolwiek psychologia mówi, że czasem warto komuś przylać, by uwolnić emocje, to raczej nie należy poświęcać reszty życia na udowadnianie, że nowa dziewczyna eksa jest głupia, a on to idiota. Zrobi ci się lepiej, jeśli przyjmiesz do wiadomości, że jest jak jest, stało się i koniec. I przestaniesz sobie zawracać tym głowę. Martwię się tym, co ludzie o mnie mówią. Kiedy jesteśmy w kłopotach, najlepiej nam robi drugi człowiek, który wysłucha, pocieszy, podpowie albo po prostu jest. Niestety, "życzliwe" sąsiadki, "przyjazne" koleżanki, "zatroskane" ciocie będą nas wyciągały na zwierzenia, ale nie z życzliwości, tylko z niezdrowej ciekawości. I szybko nas za plecami osądzą. Ale nie musisz płakać, bo ktoś powiedział, że byłaś kiepska, bo mąż cię zostawił. Jeśli trzeba, powiedz stanowczo, że nie życzysz sobie komentowania twojego życia osobistego. Wciąż myślę o sobie "samotna mama" Bycie samotną mamą bywa cholernie smutne i wie o tym każda dziewczyna, która spędziła choć jedną noc przy wymiotującym dziecku z 40-stopniową gorączką, która przed Gwiazdką przełącza reklamy, by nie widzieć szczęśliwych rodzin przy choince, która tygodniami nie może podjąć prostej decyzji - angielski czy rytmika, bo to tysięczna decyzja do podjęcia. Tak, jesteś samotną mamą, ale nie tylko. Jesteś też po prostu mamą, pracownicą, córką, przyjaciółką, przewodniczącą rady osiedla. Pamiętaj o tym. Planuj dzień, nie planuj życia Kiedy mam zły dzień i zaczynam myśleć, jak będzie wyglądało moje życie za 5, 10, 15 lat, długo nie mogę zasnąć. Wyobrażam sobie, że moje dziecko wyjeżdża na studia, a ja zostaję sama, że się starzeję, dziwaczeję, że nikogo nie spotkam, że już wszystko co najlepsze przeżyłam. Nie robi mi to dobrze. Dlatego od jakiegoś czasu wyznaję zasadę: planuj dzień, nie planuj życia. Nikt tak dobrze jak my nie wie, że życia nie da się zaplanować, bo zaskoczyć nas może tak, jak nigdy byśmy się nie spodziewały. Wiemy, że negatywnie, ale wierzmy, że pozytywnie też. Odpowiedz Link Zgłoś
vvidz 7 grzechów głównych 10.05.07, 22:39 vvidz napisał: > No nie mogę, nie macie innych zdjęc tylko mamusię w czerwonym? > > Teraz robi za dekorację do artykułu 7 grzechów głównych jak każdy wie, siedem grzechów głównych to: 1) pycha, 2) chciwość, 3) nieczystość, 4) zazdrość 5) nieumiarkowanie w jedzeniu i piciu, 6) gniew 7) lenistwo. W przypadku mamy w czerwonym w 5 grzech z kolei nie wątpię. W 7 też jestem skłonny uwierzyć, bo ma takie tendencje do pokładania się na zdjęciach Czy GW nie ma innych samotnych mam na etacie i musi ilustrować kolejny już artykuł ta mamą w czerwonym? Jak ją znowu widzę to grzech szósty we mnie wzbiera Odpowiedz Link Zgłoś
lilunia7 Re: Być samotną mamą i przetrwać 06.05.07, 21:50 > Tak, próba odreagowania od pewnej zmory , w pewnym stopniu podobnej do tej na > zdjęciu A moze to ty jestes jej bylym mezem? Straszne glupoty piszesz. Okreslasz samotne matki jako wariatki i idiotki czlowieku jestes chory. Co ma kolor bluzki autorki do tego jaka jest? Byc moze do zdjecia miala inna a kolor przerobili na kompie bo tak im bardziej pasowalo? Twierdzisz ze osobana zdjeciu jest tlusta? To jest najlepsze hehe usmialam sie Wg mnie ma swietna firgure i pewnie wiekszosc osob to potwierdzi. Jestes strasznie plytka osoba wypowiadajac sie w taki sposob. Odpowiedz Link Zgłoś
srebrnarybka Re: Być samotną mamą i przetrwać 05.05.07, 13:20 Współczuję i podziwiam, ale z przekąsem dodam, że wedle Waszego Pisma i całej obecnej modzie wychowania bezstresowego takie rzeczy wolno tylko samotnej mamie. Mama niesamotna nie ma prawa powiedzieć, że nie chce już grać w myszki, albo chce wyjść wieczorem, bo "dziecko to największy skarb", to "inwestycja w przyszłość", "wspólne lata procentują" i mama, która zwyczajnie ma tego dość, jest wyrodną matką. Nie ma prawa chcieć wyjść wieczorem, bo przecież rodzice nie powinni chodzić na imprezy. Szczytem szpanu jest opowiadać w towarzystwie, że nie wychodzi się z domu, bo ma się małe dzieci (opowiada się to oczywiście na imprezie, na jakiejś jakimś cudem się jest). Bo skoro się zdecydowało na dzieci, to nie można mieć takich pragnień, dzieci to największe szczęście i powinny wystarczyć i wprost nie wypada myśleć, że chciałoby się wyskoczyć na imprezę. Żelazna zasada, że dziecko ma spać o 21 - za mojej młodości to była norma, nawet 20, ale teraz się okazało, że to tłumienie osobowości dziecka, że dziecko samo ma decydować, kiedy idzie spać, że nie sposób dziecka nauczyć, by zasypiało (!!!!?????) etc. etc. Dobrze, że Szanowna Redakcja chociaż samotnym matkom pozwala chcieć chodzić na imprezy, mieć dość grania z dziećmi w myszki i kłaść spać dzieci o 21. Może za tym pójdą podobne koncesje dla matek niesamotnych. Byłoby dobrze, bo może zdjęcie tych idiotycznych obowiązków z rodziców zachęci ich do większej prokreacji, co byłoby z korzyścią dla wszystkich. Odpowiedz Link Zgłoś
kropkacom Re: Być samotną mamą i przetrwać 05.05.07, 15:11 > dlaczego rozpadła się jej rodzina? Czy wiecznie zrzedziła i miała pretensje > nie wiadomo o co do całego świata. A kogo to obchodzi? To jest artykuł o życiu samotnej matki a nie o przyczynach rozpadu jej małżeństwa. > A tak tłuste babsko tylko na tym skorzystało. Wychowuje dziecko na swoją > modłę, > obowiązki rozdzieli na otoczenie i jest ok. Z czasem wyrobi w dziecku > nienawiść > do ojca a przy okazji i nieporadnośc życiową (wszystko pomoże dziecku zrobić - > nawet jak dziecko będzie miało 30, 40 lat). Najlepiej jeszcze jakby ojciec > płacił wysokie alimenty i się do niczego nie wtrącał. Wyczytałeś to z tego artykułu? Niech zgadnę, żona Cię zostawiła, sąd przyznał dziecko matce i alimenty trzeba płacić. Już mi Ciebie żal. Odpowiedz Link Zgłoś
atemak Re: Być samotną mamą i przetrwać 05.05.07, 15:24 Bycie samotną matką może mieć różne oblicza. Można być po rozwodzie, ale dziecko nadal ma ojca z którym ma mniejszy lub większ kontakt. A można zwyczajnie jak to w życiu stracić ojca na zawsze - śmierć jest częścią życia. I tylko jak to wtedy wytłumaczyć dziecku, które wciąż czeka? I nie ważne czy jest się dobrym logistykiem i że cała rodzina pomaga. I nie pomaga nawet to że się wszystko umie zrobić, i tak naprawdę to nie zajmuje tyle czasu jak by się wydawało ze słów autorki artykułu. Naprawdę tylko wtedy jest się samotnym. Odpowiedz Link Zgłoś
janka007 Re: Być samotną mamą i przetrwać 05.05.07, 16:02 Naprawdę jest się samotnym wtedy, kiedy jest się samotnie odpowiedzialnym za dziecko. Mąż nie musi aż do tego umrzec. Odpowiedz Link Zgłoś
anitadzidzia Re: Być samotną mamą i przetrwać 25.06.07, 18:41 Wiesz co , mysle ze jestes facetem ktory niedawno dostal alimenty do placenia. No i ja wlasnie tak postapie z moim mezem , zeby choc tyle odpowiedzialnosci poniusl. A mnie wcale Cie nie zal, bo to te "tluste i nietluste babska" nie maja juz szans na zwykle, przyjemne zycie, a faceci ktorzy biora udzial w zaplodnieniu potem nagle sie umywaja jak sie okazuje ze to tez obowiazki i wyrzeczenia.Wiec niech je ponosi tylko kobieta nie?! Odpowiedz Link Zgłoś
agulaszek Być samotną mamą i przetrwać 05.05.07, 16:29 Suuuper artykuł, rozesłałam go wszystkim znajomym, samotnym mamam ku pokrzepieniu. Odpowiedz Link Zgłoś
leoteo1 Być samotną mamą i przetrwać 05.05.07, 16:51 Ja przetrwałam, dzisiaj mój wspaniały syn jest prawnikiem; niedługo założy swoją rodzinę. A ja jestem w zwiazku, w którym jestem szczęśliwa. Po moich przejściach wiem, że można samotnie wychowywać dziecko, i robić to mądrze. Odpowiedz Link Zgłoś
tobi08 Być samotną mamą i przetrwać 05.05.07, 19:20 Jestem pełna podziwu, ja od prawie trzech lat jestem samotną mamą i szczerze mówiąc nie dałbym rady bez mojego przyjaciela. Niestety on nie chce się angarzować. Zostałam pozostawiona samej sobie z siedmioletnim synkiem .Wiem że nie mogę się poddać mam zbyt wygórowane wymagania co do swojej osoby niestety jestem sama w dużym mieście do tego wynajmuję mieszkanie moje zarobki w połowie nie starczają na opłaty i dorabiam u znajomych. Do tego mam chory kręgosłup - wada wrodzona i staram się w miarę normalnie żyć. Zyczę wszystkim mamusiotatusiom powodzenia pozdrawiam Benia Odpowiedz Link Zgłoś
tatko10 Być samotną mamą i przetrwać 05.05.07, 19:55 witam Mój dzieciaczek ma prawie pięć miesięcy, żona wyjechała trzy dni temu na tydzień - uufff, to na prawdę nie jest prosta sprawa sam-na-sam z brzdącem. Pozdrawiam i życzę... tego co Bohaterka artykułu sobie życzy. tatko10 Odpowiedz Link Zgłoś
mc_kobylecaco Być samotną mamą i przetrwać 07.05.07, 04:57 artykul jest niezwykle szkodliwy, autorka przekonuje w nim ze samotna matka moze sobie sama poradzic, czym wprost zacheca miliony polskich matek do porzucenia mezow. z drugiej strony autorka nieudolnie ukrywa prawdziwe problemy samotnych matek co zdemaskowali inni komentatorzy (trafne uwagi nt koloru bluzki czy problemow z otyloscia), ciekawe jednak ze nikt nie zauwazyl tego, ze matka poklada sie na podlodze. 1)trzezwy czlowiek nie lezy w domu na podlodze, 2)lezy w trakcie sesji zdjeciowej dla poczytnego magazynu - czemu? bo musi, nawet wtedy (!), 3)poproszona o to zeby sie jednak podniosla, oparla sie plecami o synka. alkoholizm, nadwaga, agresja - oto twarz samotnej matki, wystarczy sie dobrze przyjrzec Odpowiedz Link Zgłoś