Dodaj do ulubionych

Być samotną mamą i przetrwać

19.04.07, 23:36
Iga jestem z Ciebie dumna. Bardzo. Normalnie się wzruszyłam.
Obserwuj wątek
    • beksaaaa Być samotną mamą i przetrwać 19.04.07, 23:44
      świetny artykuł. myślę, że powinien być lektura obowiazkowa każdej kobiety,
      której przydarza się samotne rodzicielstwo. (też jestem dumna jak chorela)
      • mc_kobylecaco Re: Być samotną mamą i przetrwać 19.04.07, 23:49
        o toto, i ja tez jestem z niej durny
      • mc_kobylecaco Re: Być samotną mamą i przetrwać 19.04.07, 23:54
        miasta ktore sa z niej dumne niech sie wpisuja: sosnowiec
        • beksaaaa Re: Być samotną mamą i przetrwać 19.04.07, 23:57
          pułtusk.
          a co tam. całytusk.
    • katarzyna.bn Być samotną mamą i przetrwać 20.04.07, 00:13
      Podziwiam! Ja chyba nie pozbyłabym się tej monotonii życia samej z dzieckiem.
      Być matką, pracować i utrzymać i ogarnąć samej dom. Naprawdę! Godne pochwały!
      • jufalka Re: Być samotną mamą i przetrwać 20.04.07, 00:53
        autorka artykułu jest bez ojca dziecka - nie jest "sama z dzieckiem", jak
        piszesz, ma przyjaciół, rodzinę itd A czemu piszesz, że byś się nie pozbyła,
        jak nie byłaś w takiej sytuacji? - nie wiesz co by było - stąd mam wrażenie, że
        sądzisz, iż Ty nie mogłabyś się znaleźć w takiej sytuacji, ale nigdy nic nie
        wiadomo, samotne mamy kiedyś też były w związkach...
        • katarzyna.bn Re: Być samotną mamą i przetrwać 20.04.07, 09:21
          jufalka napisała:

          > autorka artykułu jest bez ojca dziecka - nie jest "sama z dzieckiem", jak
          > piszesz, ma przyjaciół, rodzinę itd

          teraz tak, bo wzięła się w garść i powróciła do normalnego towarzyskiego życia,
          odnowiła stare znajomośći..

          > A czemu piszesz, że byś się nie pozbyła,
          > jak nie byłaś w takiej sytuacji? - nie wiesz co by było - stąd mam wrażenie, że
          > sądzisz, iż Ty nie mogłabyś się znaleźć w takiej sytuacji, ale nigdy nic nie
          > wiadomo, samotne mamy kiedyś też były w związkach...

          Nie, tak nie sądzę.. nie mam pewności że jutro będzie wszystko w porządku w moim
          związku. A napisałam że nie pozbyłabym się tej monotonii życia "samej z
          dzieckiem", bo ja pomimo tego że żyję w związku, jeszcze nie potrafię się za
          siebie wziąć.. rzadko wychodzę, ciągle sprzątam, piorę, prasuję, opiekuję się
          dzieckiem i nie jest mi z tym dobrze, a jakbym miała wyobrazić sobie że
          dodatkowo nie mam oparcia w mężczyźnie, moja psychika mogłaby ulec poważnemu
          zachwianiu.

          Także podziwiam autorkę za wewnętrzną siłę.
          • jufalka Re: Być samotną mamą i przetrwać 20.04.07, 09:50
            no teraz widzę inaczej Twoją poprzednią wypowiedź, rozumiem, ok
            • jufalka Re: Być samotną mamą i przetrwać 20.04.07, 09:53
              niemniej bywa też tak, słyszałam, że właśnie po rozstaniu z mężczyzną niektóre
              kobiety zyskują większą siłę niż miały będąc z nim, także tu też nic nie
              wiadomo... ale oczywiście każdy przypadek jest inny
          • mamosz Re: Być samotną mamą i przetrwać 05.05.07, 03:49
            katarzyna.bn napisala
            >
            > Nie, tak nie sądzę.. nie mam pewności że jutro będzie wszystko w porządku w
            moi
            > m
            > związku. A napisałam że nie pozbyłabym się tej monotonii życia "samej z
            > dzieckiem", bo ja pomimo tego że żyję w związku, jeszcze nie potrafię się za
            > siebie wziąć.. rzadko wychodzę, ciągle sprzątam, piorę, prasuję, opiekuję się
            > dzieckiem i nie jest mi z tym dobrze, a jakbym miała wyobrazić sobie że
            > dodatkowo nie mam oparcia w mężczyźnie, moja psychika mogłaby ulec poważnemu
            > zachwianiu.
            >
            > Także podziwiam autorkę za wewnętrzną siłę.
            To przeczytaj jeszcze raz artukul,zastosuj sie do wskazowek i przestan ciagle
            sprzatac,prac i prasowac tylko zajmij sie troche soba ,bo twoja psychika wydaje
            sie ,ze juz ulegla powaznemu zachwianiu.Zreszta gdybys poza tym prasowaniem
            troszke zaczela cwiczyc czytanie ze zrozumieniem ,to bys sie doczytala ,ze
            psychika bohaterki artykulu nie miala sie dobrze -po prostu spojrzenie sobie w
            oczy i proba znalezienia wyjscia z sytuacji oraz wlasciwe priorytety pozwo,ily
            jej sie odnalezc dla dobra wlasnego ,a przede wszystkim dziecka BARDZO JEJ
            GRATULUJE,to naprawde swietna dziewczyna
      • mamosz Re: Być samotną mamą i przetrwać 05.05.07, 03:44
        katarzyna czyli co, pozbylabys sie dziecka????
      • aurita Re: Być samotną mamą i przetrwać 05.05.07, 17:10
        Niechce byc przekorna ale niejedna majaca chlopa robi to samo. Niestety....

        katarzyna.bn napisała:

        > Podziwiam! Ja chyba nie pozbyłabym się tej monotonii życia samej z dzieckiem.
        > Być matką, pracować i utrzymać i ogarnąć samej dom. Naprawdę! Godne pochwały!
        >
    • anetina Re: Być samotną mamą i przetrwać 20.04.07, 07:54
      gratulacje i ode mnie

      ja miałam to szczęście, że rodzina i przyjaciele nawet na moment nie odsunęli
      się ode mnie
      nie pozwolili mi zapomnieć o tym, że zawsze jest ktoś, na kogo mogę liczyć
      nie zatraciłam żadnych kontaktów ludzi, którzy są naprawdę moimi przyjaciółmi
      zawsze mogłam i mogę liczyc na ich pomoc
    • iwles Re: Być samotną mamą i przetrwać 20.04.07, 08:15
      czytałam ten artykuł w gazetowym wydaniu Dziecka.

      I mogę obiema rękami i nogami się podpisac pod tą logistyką smilesmilesmilesmilesmile
    • lola211 Re: Być samotną mamą i przetrwać 20.04.07, 08:54
      Chyba jestem samotna matka(mimo ze mieszkam z facetem)- moje zycie niewiele sie
      rozni od tu opisanego.Malo czasu, duzo pracy- tez tak mam.I sadze , ze czesc
      matek pracujacych rowniez.Grunt to sie dobrze zorganizowac i odpuscic pierdoly
      typu wykrochmalona posciel.
      Lubie zyc w taki biegu.
      Jedyna roznica to to, ze dziecko ma ojca przy sobie.
      Tez sie doczekam gratulacji?tongue_outPP
      • jufalka Re: Być samotną mamą i przetrwać 20.04.07, 10:03
        hm naprawdę nie widzisz różnicy między byciem samotną/samodzielną matką a matką
        w związku z ojcem swojego dziecka? Ty nie jesteś samotną matką, możliwe, że
        pracy masz tyle samo, ale nie masz tego poczucia, że tylko Ty jesteś za dziecko
        odpowiedzialna tak naprawdę, to uczucie nie jest czasem łatwe, oczywiście
        znajomi, rodzina mogą pomóc, ale nie muszą, a ojciec musi (tzn dobry ojciec) i
        odpowiedzialność dzielona jest na dwoje, a zapewne partner wiele Ci pomaga,
        zarabia też na Ciebie itd
        • jufalka Re: Być samotną mamą i przetrwać 20.04.07, 10:06
          no ale zapewne zobaczyłabyś różnicę, gdybyś została bez ojca dziecka (czego nie
          życzę), tak myślę
        • lola211 Re: Być samotną mamą i przetrwać 20.04.07, 14:56
          Nie napisalam, ze nie ma roznicy.Tylko ze nawet w pelnej rodzinie kobiety musza
          byc mistrzyniami logistyki.Zwlaszcza, gdy facet cale dnie spedza poza domem.Co
          do pieniedzy- znam matki, ktore o kazdy grosz musza faceta prosic.I wcale nie
          maja pod tym wzgledem lepiej niz samotne.Co do pomocy w domu to tez roznie
          bywa, czasem caly ciezar spoczywa na kobiecie.
          Wiec, coz, samotne macierzynstwo wcale nie musi byc trudniejsze.
          • jufalka Re: Być samotną mamą i przetrwać 20.04.07, 15:22
            napisałaś: "Jedyna roznica to to, ze dziecko ma ojca przy sobie", a są jeszcze
            te różnice o których pisałam (głównie ta wyłączna odpowiedzialność)

            nawet w pelnej rodzinie kobiety musza
            >
            > byc mistrzyniami logistyki.Zwlaszcza, gdy facet cale dnie spedza poza domem.

            tego nie zaprzeczam

            .Co do pomocy w domu to tez roznie
            > bywa, czasem caly ciezar spoczywa na kobiecie.

            tak, ale nawet jeśli kobieta robi wszystko w domu i przy dziecku to facet
            zarabia a samotna matka musi i pracować i robić w domu i zajmować się dzieckiem

            samotne macierzynstwo wcale nie musi byc trudniejsze.
            -o to akurat mnie pociesza i całkiem możliwe, że w niektórych przypadkach jest
            łatwiejsze niż bycie z nieodpowiednim facetem
            • lola211 Re: Być samotną mamą i przetrwać 20.04.07, 15:38
              > tak, ale nawet jeśli kobieta robi wszystko w domu i przy dziecku to facet
              > zarabia a samotna matka musi i pracować i robić w domu i zajmować się
              dzieckiem

              Hmm, ja ma na mysli matki, ktore ZARABIAJA pracujac, a ponadto musza zadbac o
              dom i dziecko.malo znam kobiet, ktore nie pracuja i moga pozwolic sobie
              na "siedzenie" w domu.
              • iwoniaw Re: Być samotną mamą i przetrwać 20.04.07, 15:43
                No, ale skoro kobieta robi _wszystko_ w domu i przy dziecku i jeszcze pracuje
                zawodowo, to w gruncie rzeczy jest samotną matką (i samotną w małżeństwie przy
                okazji) - i jeszcze ma dodatkowy ciężar w postaci leniwego chłopa. Zastanawiam
                się, czemu tkwią w takim razie w takim układzie? Albo jednak jakieś korzyści
                (emocjonalne, materialne, czasowe) z tego mają, albo to masochistki...
                • lola211 Re: Być samotną mamą i przetrwać 20.04.07, 15:49
                  Z powodow roznych.O tym wlasnie pisze- wiele z matek majacych mezow wcale nie
                  ma latwiej niz samotne- tyle samo obowiazkow, a czasem i wiecej.
                  • mamosz Re: Być samotną mamą i przetrwać 05.05.07, 03:56
                    lola211 napisała:

                    > Z powodow roznych.O tym wlasnie pisze- wiele z matek majacych mezow wcale nie
                    > ma latwiej niz samotne- tyle samo obowiazkow, a czasem i wiecej.

                    To po jakiego grzyba im ten chlop skoro to taka meka -kobieto puknij sie w
                    glowe -ale jest ktos obok ciebie w lozku do kogo mozna sie przytulic i
                    poopowiadac co bylo w ciagu dnia samotna matka wszystkie troski i cala
                    odpowiedzialnosc ponosi sama!!!!
                    • lola211 Re: Być samotną mamą i przetrwać 05.05.07, 16:27
                      Zaaplikuj sobie cos na uspokojenie.
                      Jakby jedna z druga wiecej myslaly to by i samotne nie byly.
                      Nie zamierzam sie uzalac nad kazda tylko dlatego ze jest samotna.
                  • katarzynka16 Re: Być samotną mamą i przetrwać 05.05.07, 12:21
                    lola211 napisała:

                    > Z powodow roznych.O tym wlasnie pisze- wiele z matek majacych mezow wcale nie
                    > ma latwiej niz samotne- tyle samo obowiazkow, a czasem i wiecej.

                    zgadza się. Mi wraz z rozpadem malżeństwa ubyło wręcz obowiązków. Oddałam
                    eściowej ukochanego jedynaka.. i wiecie ci nagle mam cała sobote dla siebie..
                    Maly znacznie więcej czasu spedza z ojcem teraz kiedy nie jesteśmy razem. A ja
                    nie mam juz na głowie mężczyzny który ma dwie lewe ręce...
                    Pozdrawiam wszystkie samotne mamy.
                    Kasia z Warszawy
              • jufalka Re: Być samotną mamą i przetrwać 20.04.07, 15:43
                no to jak oboje pracują to chyba raczej facet pomaga coś w domu, albo dzieci
                odbierze z przedszkola szkoły,dokłada się do wspólnego życia, zawsze coś pomoże
                chyba nie ma tak, żeby pracował tylko na siebie, i nic nie pomagał a więc zawsze
                matkę odciąży jakoś, (a jeśli nie to nie rozumiem co to za facet) - i to jest
                różnica
                • lola211 Re: Być samotną mamą i przetrwać 20.04.07, 15:47
                  Niekoniecznie.Zalozmy, ze pracuje w takich godz. ze wraca wieczorem.Wowczas
                  taka matka w odroznieniu od samotnej ma dodatkowo obowiazki zwazane z "obsługa"
                  dodatkowej osoby.Pranie, gotowanie, prasowanie, itd.Samotnej to odpada.
                  • jufalka Re: Być samotną mamą i przetrwać 20.04.07, 15:55
                    no dobrze, ale chociaż w weekendy może pomaga, pobawi się z dzieckiem chociaż
                    czasem, zakupy zrobi - cokolwiek, no nie chce mi się wierzyć, że NIC nie robi
                    oprócz pracy, bo pracuje non stop, a nawet jeśli to przynosi kasę, i to niekiedy
                    dużą, a to już samo w sobie jest odciążeniem
                    • lola211 Re: Być samotną mamą i przetrwać 20.04.07, 17:11
                      A samotna ma alimenty.
                      • sir.vimes Alimenty nie pomogą sprzątać 20.04.07, 19:06
                        nie uśpią dziecka, nie wyrzucą czasem śmieci, nie pogadają przy winku itd.
                        • lola211 Re: Alimenty nie pomogą sprzątać 21.04.07, 12:40
                          To tylko moj argument przeciw: maz przynosi kase.
                      • janka007 Re: Być samotną mamą i przetrwać 20.04.07, 23:19
                        Nie życzę ci, zebyś została samotną i popatrzyła jak to super się można dorobić
                        na alimentach. Przeważnie nie rekompensują one ani nieobecności ojca ani wkładu
                        finansowego, jaki wnosi.
                      • echtom Re: Być samotną mamą i przetrwać 05.05.07, 08:46
                        Alimenty to przeważnie grosze i do tego trudno je wyegzekwować. A facet, który
                        pracuje cały dzień, powinien sporo zarabiać i można poświęcić trochę kasy na
                        panią do sprzątania.
                        A jeśli facet spędza całe dnie poza domem, nie przynosi kasy, nie pomaga i nie
                        zajmuje się dzieckiem, to układ jest bez sensu i trzeba albo zagonić go do
                        roboty, albo się z dzieckiem ewakuować - wtedy rzeczywiscie moze być łatwiej
                        samej.
                    • anetina Re: Być samotną mamą i przetrwać 05.05.07, 09:51
                      to się nazywa kłótnia - lepiej mieć faceta w domu czy też nie

                      ja powiem tak
                      jako samotna matka ciężko było
                      mogłam jednak liczyć na pomoc rodziny, znajomych
                      w domu robiłam wszystko tylko dla Małego, no i dla siebie

                      ciężko było - bo była jedna pensja
                      alimentów nie miałam

                      teraz będąc z partnerem, może i doszły obowiązki
                      ale mam więcej luzu
                      i pomoże w domu
                      i zajmie się dzieckiem
                      a pranie czy gotowanie - niewiele więcej się gotuje, a gotuje ta osoba, która
                      ma akurat tegpo dnia więcej czasu

                      no i kolejny plus - są 2 pensje

                      nie wspominając, ze jest do kogo się przytulić
                      ale i z kimm pokłócić
                  • nenia1 Re: Być samotną mamą i przetrwać 20.04.07, 16:27
                    Lola, idąc twoim tokiem myślenia zawsze można znaleźć przykład kogoś kto ma
                    gorzej, w każdej sytuacji życiowej, nie tylko w byciu samotną matką.

                    Ktoś powie, że mu trudno bo nie ma pracy, a ty wykażesz, że ma lepiej od tego
                    co do pracy chodzi, bo może się wyspać, iść do lasu na spacer, i nie musi
                    znosić upierdliwego szefa.

                    Przecież tu nie chodzi o rozpatrywanie jednostkowych przypadków, bo takie
                    zawsze się znajdą, tylko o ogół zjawiska. Biorąc pod uwagę ogół samotnych
                    matek, a ogół matek mężatek, zazwyczaj tym drugim jest łatwiej.
                    Choć oczywiście zawsze można znaleźć jednostkowe przykłady, że będzie
                    odwrotnie.
                    Jaki ma sens negowanie zjawiska na podstawie mnożenia hipotetycznych trudnych
                    sytuacji w jakich może znaleźć się matka-mężatka.

                    • lola211 Re: Być samotną mamą i przetrwać 20.04.07, 17:11
                      To nie sa hipotetyczne przyklady, tylko z zycia wziete.
                      Pokazuje tylko, ze z takimi samymi problemami borykaja sie rowniez matki
                      niesamotne.
                      • nenia1 Re: Być samotną mamą i przetrwać 20.04.07, 20:16
                        Przykładami z życia można nazwać również sytuację Kingi Rusin, czy pani
                        Palikotowej, z majątkiem i alimentami za które można opłacić nanie, guwernantkę,
                        pana do spacerów z psem i robienia zakupów, a także kucharzy, ogrodnika, sprzątaczkę, szofera, fyzjera, prywatnego krawca itd.
                        W porównaniu z nimi przeciętna matka-mężatka ma przekichane. Tylko czego to dowodzi?

                        Z twoich wypowiedzi wynikałoby niebicie jedno, skoro samotne matki mają takie
                        same problemy jak matki mężatki, to zaangażowanie mężczyzn w wychowanie własnych
                        dzieci i sprawy rodzinne można by określić jako marginalne, lub zgoła zerowe, bowiem po rozwodzie nader często zdaża się, że panowie znikają zupełnie, lub w wersji optymistycznej ograniczają się do wizyt raz na dwa tygodnie, szczególnie jak założą drugą rodzinę i pojawią się kolejne dzieci.
                      • jufalka Re: Być samotną mamą i przetrwać 20.04.07, 23:41
                        czyli jednak uwazasz że nie ma różnicy - tak ogólnie - jeśli chodzi o trudności,
                        w byciu matką samotną i mężatką?
                        • lola211 Re: Być samotną mamą i przetrwać 21.04.07, 12:43
                          Uwazam, ze postrzeganie matek samotnych jako bohaterek na tle tych z pelnych
                          rodzin jest nie do konca uprawnione.
                          Samotne macierzynstwo bywa duzo latwiejsze, bywa spokojniejsze.Czyli- roznie
                          jest , dlatego nie przemawia do mnie obraz ogolny, jaki sie przdstawia-
                          heroiczna matka, bo matka samotna.


                          • janka007 Re: Być samotną mamą i przetrwać 21.04.07, 12:57
                            Nie biorąc pod uwagę sytuacji patologicznych występujących czasem w
                            malżeństwie, samotna matka ma dużo gorzej niż matka z pełną rodziną. Nie masz
                            porównania więc nie wiesz, ja akurat mam i mogę ci zaręczyć. I nie chodzi o
                            heroizm tylko chodzi o to że wszystko staje się dużo trudniejsze.
                      • mamosz Re: Być samotną mamą i przetrwać 05.05.07, 03:58
                        lola211 napisała:

                        > To nie sa hipotetyczne przyklady, tylko z zycia wziete.
                        > Pokazuje tylko, ze z takimi samymi problemami borykaja sie rowniez matki
                        > niesamotne.

                        sluchaj kobieto ...Czy do ciebie trzeba DUZYMI LITERAMI
                  • mamosz Re: Być samotną mamą i przetrwać 05.05.07, 03:54
                    lola211 napisała:

                    > Niekoniecznie.Zalozmy, ze pracuje w takich godz. ze wraca wieczorem.Wowczas
                    > taka matka w odroznieniu od samotnej ma dodatkowo obowiazki zwazane
                    z "obsługa"
                    >
                    > dodatkowej osoby.Pranie, gotowanie, prasowanie, itd.Samotnej to odpada.
                    Facet ktory tyle pracuje ,ze moze od zony wymagac full serwisu rowniez na ogol
                    dobrze zarabia -a jesli nie to po diabla w domu taki pasozyt.Czyli owa
                    obslugiwaczka sama sobie winna
                    • lola211 Re: Być samotną mamą i przetrwać 05.05.07, 16:20
                      Zarabia albo i nie zarabia.Jznam np. ojcow ochroniarzy pracujacych po 12 godz.
                      za marne pieniadze, wiec co mi tu próbujesz wmawiac..
                      >a jesli nie to po diabla w domu taki pasozyt

                      Moze po to zeby nie dołaczyla do grona biednych ucisnionych samotnych mateczek-
                      heroin.
          • asia06 Re: Być samotną mamą i przetrwać 21.04.07, 02:37
            No właśnie o tym samym napisałam na dole. Różnica między samotną matką a matką
            w normalnym związku jest olbrzymia, ale matki w związku też strategie prowadzić
            muszą.
    • adsa_21 Re: Być samotną mamą i przetrwać 20.04.07, 08:54
      szczesciara, ma prawo jazdysmile)
    • aggtt Re: Być samotną mamą i przetrwać 20.04.07, 11:17
      Tak, Ty wiesz Iguś co. smile
    • aniak04 Re: Być samotną mamą i przetrwać 20.04.07, 18:52
      to ja jestem dumna z siebie... i to podwójniesmile jestem samotną lub jeśli kto
      woli samodzielną mamą od trzech lat, mam dwóch synów - 4 i 8 lat, pracuję,
      skończyłam zaocznie studia magisterskie, nie mam już mamy (zmarła w grudniu
      2006), tatuś dzieci nie płaci alimentów (bezrobotny)... mam za to wspaniałe
      dzieci, kochane 2 siostry i super byłą teściową... i wiecie co czasami mi się
      nudzi... kwestia dobrej organizacji to podstawa sukcesu, oczywiście są dni
      kiedy padam na twarz, jednak wolę gdy wokół nas dzieje się dużo rzeczy i nie ma
      czasu podrapać się w tyłeksmile pozdrawiam wszystkie mamusie i te samotne,
      samodzielne i te w związkach... życie jest piękne dopóki mamy dla kogo żyćsmile
      • jufalka Re: Być samotną mamą i przetrwać 21.04.07, 11:18
        masz już duże dzieci, dlatego są chwile, że Ci się nudzi, wierzę, że z dziećmi w
        tym wieku można już sobie tak zorganizowac czas, trudniej jest być samotną matką
        z niemowlakiem, któremu trzeba poświęcić cały czas prawie... poza tym... fajnie,
        że Ci się udało, przede mną jeszcze jest droga, aby osiągnąc co Ty, ale mam
        nadzieję, że mi też się uda smile
        • aniak04 Re: Być samotną mamą i przetrwać 21.04.07, 22:16
          to prawda, że teraz są duże jednak te 3 lata temu też nie było łatwo i trzeba
          było przetrwać... i Tobie też napewno się udasmile...
    • sir.vimes Mama dzielna, artykuł ciekawy 20.04.07, 19:05
      tylko lista piosenek BEZNADZIEJNA.

    • ato8 Być samotną mamą i przetrwać 20.04.07, 22:17
      Chciałabym się skontaktować z jakąś mamą z Torunia lub okolic, aby się nawzajem
      wspierać. ato8@gazeta.pl
    • ato8 Być samotną mamą i przetrwać 20.04.07, 22:19
      jakbym czytała o sobie, tyle tylko, że ja nie mam krewnych w pobliżu, więc
      nie mam szans, by sobie poradzić, jak Tobie się to udało
      • anetina wejdź na forum samodzielni 05.05.07, 09:54

    • asia06 Re: Być samotną mamą i przetrwać 21.04.07, 02:35
      Ale ta logistyka to ni etylko logistyka samotnych matek. Nie jestem samotna, a
      zachowuję się podobnie. Poza tym każda z nas, która ma męża, ma męza
      pracującego często na dwóch etatach, więc też jest taka troche samotna matka.
      Ja nie moge narzekać, nie pracuję, mąż na jednym etacie i utrzymuje bez
      problemu całą rodzinę (rzecz ma miejsce niestety za granicą), ale też nie
      wariuję z domowymi obowiązkami, bo po co?
      • janka007 Re: Być samotną mamą i przetrwać 21.04.07, 12:15
        asia06 napisała:

        > Ale ta logistyka to ni etylko logistyka samotnych matek.

        No i nie logistyka jest największym problemem samotnych matek, tylko samotna
        odpowiedzialność za wszystko.

        Poza tym każda z nas, która ma męża, ma męza
        > pracującego często na dwóch etatach, więc też jest taka troche samotna matka.

        Bzdura, maż pracujacy na dwóch etatach przeważnie przynosi jakieś pieniądze do
        domu.

        > Ja nie moge narzekać, nie pracuję, mąż na jednym etacie i utrzymuje bez
        > problemu całą rodzinę

        Więc nie porównuj się z samotnymi matkami, które muszą pracować, zajmować sie
        dzieckiem i wszystkimi domowymi obowiązkami.
    • holka1 Być samotną mamą i przetrwać 22.04.07, 15:03
      A gdzie Strachy na lachy i "Moralne salto"?
    • asiouek Re: Być samotną mamą i przetrwać 05.05.07, 09:38
      Supersmile ja przeszłam podbobną drogę jeśli chodzi o hierarchię ważności czynności
      życiowych... prasowanie, ścieranie kurzu i mycie samochodu spadły na sam dół
      listy... Za to znalazł się czas na rower i kino z małą... a nawet czasami bez
      małejsmile
      pozdrawiam
    • inside_again Być samotną mamą i przetrwać 05.05.07, 10:27
      I jestem dumna, i też wreszcie wiem, co to znaczy budzić się normalnie.

      Ale...

      (dziesięć lat później)
      Mało, że dziecko jest chore, to okazało się że i ja jestem chora. Chorobę
      dziecka to jakoś się dało w to życie wpasować, dużo gorzej poszło jak doszła
      druga choroba, w gruncie rzeczy taka sama. Kiedy się okazało, że nijak już nie
      można pogodzić kariery, gry w piłkę i budowania robotów z bieganiem po
      lekarzach, badaniami, radzeniem sobie z atakami, które przychodzą nie wiadomo
      kiedy i nie wiadomo z jakiego powodu... Kiedy trzeba było zrezygnować i z
      kariery, i z robotów, usiąść przed komputerem i samemu znaleźć - no to na co
      właściwie jesteśmy chorzy... Wymyśleć sposób na to, żebyśmy się oboje czuli
      lepiej, na to, zeby lekarze chcieli z nami rozmawiać, na to, żeby nie starcić w
      tym wszystkim normalności i wciąż się cieszyć idiotycznie, jak robot zrobi to,
      co mu się zaprogramuje, i porozmawiać o polityce, bo w końcu sześciolatek stał
      się w międzyczasie szesnastolatkiem...

      A to jeszcze nie koniec...

      www.wampirnadrabinie.blox.pl
    • meercedes Są też samotni ojcowie! 05.05.07, 12:10
      Mój syn sam wychowuje 5-letnią córkę. Oczywiscie mu pomagamy. Problem dotyczy po
      prostu samotnych rodziców. Przybywa samotnych ojców z dziećmi; są mamy, które
      wolą alkohol, narkotyki (jak matka naszej wnuczki), a jeśli walczą w sądzie o
      dziecko, to po to, by mieć środki na swoje utrzymanie i nałogi - kosztem dziecka.
    • nela42 Być samotną mamą i przetrwać 05.05.07, 12:25
      Byłam samotna matką i nie uważam,aby takiej matce było łatwo,zwłaszcza
      wtedy,gdy nie może liczyc na pomoc rodziny.Sama odbiera dziecko z przedszkola i
      sama o wszystko dba,w pracy musi iść na zwolnienie jak jest chore dziecko i
      jest traktowana przez to gorzej,boi się ze jak sama zachoruje to nikt nawet
      zakupów nie zrobi nie wspominajac o opiece nad dzieckiem.Natomiast nie podoba
      mi sie to,że matka z atykułu przymyka oczy na to,że dziecko może iść w
      niewyprasowanej koszulce do przedszkola,bo to temu dziecku pokazuje bylejakość
      i uczy,że tak można.Lepiej poprasować codziennie przez 30 minut i nie robić
      zaległości.Gdy dzieciak juz śpi.
      • miminko Re: Być samotną mamą i przetrwać 05.05.07, 12:55
        Nela, w zyciu są ważniejsze rzeczy niż starannie odprasowana bawełna i o tym
        m.in. jest ten artykuł. (akurat bawelnianych ciuchow nie trzeba specjalnie
        prasowac, chyba ze suszysz je zwiniete)

        swoja droga, moj przewodnik po samodzielnym macierzynstwie brzmiałby podobnie:

        1. wizyta u psychiatry, ustalenie priorytetów
        2. rezygnacja z robienia wszystkiego świetnie (nie prasuje, chyba ze naprawde
        trzeba, prawie nie gotuje, dziecko dostaje sloiczki, owoce, kanapki, zakupy
        robie i rachunki place przez internet, w sprzataniu pomagaja niania i babcia,
        ja sie zajmuje glownie praca i dzieckiem)
        3. podtrzymywanie kontaktu z przyjaciolmi i rodzina, czyli uczymy sie prosic o
        pomoc zamiast odgrywac spiżowe dziewice, czyli spedzamy z nimi jak najwiecej
        czasu i troszczymy sie o nich (wazne, zeby nie skupiac sie tylko na swoich
        problemach i dostrzegac problemy innych)
        4. robienie rzeczy tylko dla siebie i uczenie dziecka szacunku dla przestrzeni
        wlasnej mamy - moja corka idzie spac o 21 i wtedy moge sobie robic co co chce,
        staram sie wychodzic przynajmniej 2 razy w tyg wieczorem
        5. odsypianie!!! (np. wspolna drzemka z dzieckiem). to najtrudniejsze, bo
        trudno sie pozbyc poczucia ze cos moglybysmy zrobic w tym czasie, tymczasem na
        ogol i tak jest przebimbany bo nie wiadomo od czego zaczac. tymczasem brak snu
        najdotkliwiej odbija sie na naszej urodzie i samopoczuciu.

        samodzielne macierzynstwo moze byc naprawde super doswiadczeniem. uczy pokory,
        czerpania radosci z rzeczy malych, dystansu. pozwala spojrzec z boku na
        zwiazki, zdac sobie sprawe ile kosztuja nas kompromisow, nerwow. lepiej byc
        samemu niz sie z kims glownie szarpac. a prawdziwa milosc przyjdzie kiedy sie
        jej najmniej bedziemy spodziewac smile
    • vvidz Być samotną mamą i przetrwać 05.05.07, 12:43
      "Boharerka atrykułu" napisała:

      Jestem samotną mamą pięciolatka, mam 33 lata, mieszkam w Grudziądzu. Odkąd ponad
      dwa lata temu rozpadała się moja rodzina

      A dlaczego rozpadła się jej rodzina? Czy wiecznie zrzedziła i miała pretensje
      nie wiadomo o co do całego świata. Mało to takich wariatek - idiotek? Teraz jak
      jest sama , to sobie jeszcze dorobi ideologie jak to cierpi i poswięca dla dobra
      dziecka. O meżu (byłym) w artykule ani słowa. Czyli przypuszczalnie ani nie
      alkoholik, ani nie odszedł do innej, bo jakże to pięknie komponowałoby się z ta
      historią. A tak cisza, bo jakby napisali że nie mógł wytrzymac z głupim
      babskiem, to w iddylicznej historii byłby to poważny zgrzyt.

      A tak tłuste babsko tylko na tym skorzystało. Wychowuje dziecko na swoją modłę,
      obowiązki rozdzieli na otoczenie i jest ok. Z czasem wyrobi w dziecku nienawiść
      do ojca a przy okazji i nieporadnośc życiową (wszystko pomoże dziecku zrobić -
      nawet jak dziecko będzie miało 30, 40 lat). Najlepiej jeszcze jakby ojciec
      płacił wysokie alimenty i się do niczego nie wtrącał.
      • inside_again Re: Być samotną mamą i przetrwać 05.05.07, 12:51
        Z tym ojcem to już przesada. Zresztą, jakby się ojcu nie podobał taki stan
        rzeczy to ostatecznie ma prawo coś zmienić. Ja to bym na przykład bardzo
        chciała, i robię co mogę, żeby do tego doprowadzić, żeby tatuś oprócz wysokich
        alimentów (bo mam, przyznaję) zechciał może tak jakoś bardziej "ludzko" do
        dziecka podejść, może na przykład zabrać gdzieś, coś zaproponować z odkrywania
        świata, spotykać się cześciej niż raz na trzy miesiące, może pomóc, jak atak
        choroby dopadnie... Ale tatusiowi trochę nie po drodze jest. Płaci te wysokie
        alimenty, nie powiem, systematycznie i uważa, że to wystarczy. A to NIE wystarczy.

        Jasne. Dobre dziecko to ZDROWE dziecko. Chorego to się najwyżej można...
        wstydzić? A po co się wstydzić, jak można się NIE wstydzić, bo się nie
        przyznaje... Alimenty punktualnie, sumienie zaspokojone. "Przecież płacę..."
        • vvidz Re: Być samotną mamą i przetrwać 05.05.07, 13:17
          inside_again napisała:

          > Z tym ojcem to już przesada. Zresztą, jakby się ojcu nie podobał taki stan
          > rzeczy to ostatecznie ma prawo coś zmienić.

          A co może zmienić? Częściej przychodzić do dziecka, aby czesciej prowokować
          sztuczne awantury byłej żony? Po takiej awanturze ostatnia rzecz o jakiej myśli
          dziecko, to wspólne wyjście z "powodem" awantury.

          Wariatka - idiotka zawsze znajdzie pretekst typu "spóźniłeś się 10 minut",/
          ewentualne wersja; "jesteś 10 minut za wczesnie, poczekaj przed domem", albo
          "było tak zimno, dlaczego nie nałożyłeś czapki dziecku, nie umiesz się nim
          zajmować" /ewentualnie wersja: "dlaczego nałożyłeś czapkę, zaobacz jak się
          zgrzało, nie umiesz się nim zajmować". Po prostu błedne koło. Aha i jeszcze
          jedno - jakie by nie były alimenty, to zawsze ZA MAŁO.
          • inside_again Re: Być samotną mamą i przetrwać 05.05.07, 13:52
            Nie masz racji. Generalizujesz, bo Tobie się przydarzyło. Ale to nie znaczy, że
            to jest regułą. Mnie też się coś przydarzyło i też nie chcę generalizować. Jest
            Twoja prawda i moja prawda. Są idiotki, ale są też puszczalscy debile, idący na
            łatwiznę (mówię o tatusiach). I cały problem, że każdy uważa, że jego sytuacja
            jest wykąłdnią całości. I potem cierpią ci, dla których to nie jest wykładnia.
            Jak Mój Syn, kapitalny facet, inteligentny, utalentowany, bystry i niebanalny.
            Ale... mniej sprawny fizycznie. Z tatusiem w tenisa nie pogra, może to by
            tatusia zainteresowało, "zmusiło" do okazania synowi nieco więcej uwagi niż te
            systematyczne alimenty i spotkania raz na trzy miesiące, z wyraźną nudą na twarzy...

            Nie generalizuj. Ale wygłaszaj swoje zdanie, bo warto smile

            Pozdrawiam

            www.wampirnadrabinie.blox.pl
          • jagna1606 Re: Być samotną mamą i przetrwać 05.05.07, 18:14
            Sluchaj WIDZU !
            No az nie moge tego czytac.
            Masz w glowie jakies bzdurne schematy!
            Podam Ci moj przyklad.
            Moj chlopak zapalil sie do wyjazdu do Canady.Pojechalw 1987.
            Okazalo sie po wyjezdzie ze jestem w ciazy.Powiedzialam rodzicom.Szok, ale mama
            polozna, zaakceptowala sytuacje,ojciec tez.Pomagali mi.
            Postanowilam urodzic,bo bylismy-mieszkalismy ze soba dwa lata.Zreszta wkrotce
            mial wrocic, z kasa na wspolne zycie i przyszlosc.Po czym przestal sie
            odzywac.Na usuniecie ciazy bylo za pozno.
            Urodzilam.Mama w innym miescie, pomagala, ale przeciez nie mogla stale.
            Bylo ciezko,dwadziescia lat temu trzeba bylo o 4 rano pojsc w kolejke po
            BEBIKO.I nie mozna kupic na zapas.Pieluchy tetrowe.Zupki,przeciery w sloikach-j
            nie wiedzialam ze cos takiego istnieje.
            Wzielam wychowawczy-i tak 24 na dobe z dzieckiem.
            Nawet do dentysty szlam z niemowlakiem, mialam je na kolanach.
            Okropny stres dla mnie.
            Po dwoch latach odezwal sie byly chlopak z oferta powrotu.
            Dla mnie bylo za pozno.Ale powiedzialam, ze bede szczesliwa jesli zachowamy
            dobre kontakty a on kontakt z malym.
            Ale dziecko go nie interesowalo.
            Mimo to, nie nastawialam syna nigdy nienawistnie do jego ojca, by ta nienawisc
            nie wrocila rykoszetem .
            Zaprzyjaznilam sie z niedoszlymi tesciami.Sa dla mnie rodzina.
            Ojciec syna jest juz obywatelem Canady,przyjezdzal tu kilkakrotnie.Ale jego
            kontakty z synem to porazka.
            Wymadrzanie sie ,pouczanie,zero zainteresowania kim jest jego syn.
            Potrafi zadzwonic raz na pol roku i od razu robic wyrzuty,wrecz klocic sie , jak
            syn mogl nie isc na informatyke-bo to taki dobry zawod- bedac w klasie mat-inf,
            ale na architekture!

            A syn mowi -mamo, jak on moze mi robic wyrzuty skoro nawet nie wie jaki jestem,
            co lubie i czym sie interesuje.

            Sam od lat jest bezrobotny w tej Canadzie.
            Poniewaz czesto spedzamy swieta z niedoszlymi tesciami(KTORYCH BARDZO LUBIE, BO
            SA SUPER)jest coraz okropniej ,bo on wtedy dzwoni , i sie wymadrza.
            Nigdy niczego od niego nie zadalam, ani nie robilam wyrzutow-starajac sie dla
            dobra syna zachowac pozytywne kontakty.
            Ale po 20 latach mam juz tego dosc.
            Nawet jak tu przyjechal, i chcial odwiedzic syna-to umowil sie z nim na miescie,
            na obiad- i przyprowadzil ze soba dawnego znajomego(aktualnie alkoholika
            wielkiego kalibru),tak jakby chcial swojego syna pokazac jak malpe w klatce.

            Facet,ktory pisal prace magisterska z Kurta Voneguta, i dzialal w opozycji
            Bo ojciec syna niczego sie przez te lata nie nauczyl.
            ( JA UWAZAM, ZE CZLOWIEK, IDAC PRZEZ SWOJE ZYCIE, POWINIEN WSPINAC SIE PO
            DRABINIE WLASNEGO ROZWOJU, JAKIKOLWIEK BY ON NIE
            BYL-MORALNY,FINANSOWY,UCZUCIOWY, SPOLECZNY ,RODZINNY.
            A chcialam, by tylko, skoro ulozylo sie, ze nie jestesmy razem ,pokazal ze jest
            mezczyzna z klasa, z jajami.
            Zebym nie musiala sie wstydzic ,ze tak zle wybralam.
            Ludzie czasem sie nie rozwijaja, a nawet z uplywem lat zmieniaja na gorsze,
            zamiast na lepsze.
            Jak ktos mi robi uwagi, staram sie wyciagac wnioski.
            Moze dlatego przetrwalam w swojej pracy 17 lat, majac przeroznych szefow.
            Pozdrawiam WIDZU-kobiety nie zawsze sa te najgorsze.
            ps.
            A poza tym, mam taka konkluzje bedac po 40-tce.
            Zawsze bylam otwarta na nowy zwiazek, ale troche nie bylo czasu a troche nie ma
            z kim sie wiazac.Spotykam wielu ludzi w pracy.W moim wieku wolni faceci niemal
            nie istnieja-jesli tak, sa to alkoholicy, nieudacznicy, lekkoduchy albo
            skapcaniali , ktorych trzeba obslugiwac,i ktorym nic sie nie chce.
            Po co mi to?
      • vvidz Są dwie grupy samotnych matek 05.05.07, 13:38
        Aha, jeszcze jedno. Patrząc na zdjęcie tej samotnej "mamuusi" w czerwonej bluzce
        (możliwe, że zdjecie jest wzięte z jakiegoś katalogu, aby tylko "zobrazować"
        artykuł), nasuwają mi się takie wnisoski.

        Osoby, które ubierają się w czerwone ubrania zwykle są impulsywne, wybuchowe
        (jak to sie ładnie mówi), a inaczej mówiąc na dłużsża metę z takimi
        wariatkami-idiotki nie da się wytrzymać. No, chyba że ktoś jest amatorem
        "burzliwych i gwałtownych związków". Dla mnie takie związki są chore.

        Dlaczego ta mamusia jest taka tłusta? Rozumiem, ze człowiek nie ma wpływu na to,
        czy jest wysoki czy niski, czy ma jasną czy ciemną skóre. Ale na miłosć boską na
        tuszę ma się wpływ. Dieta, siłownia, i każdy może wyglądac jak człowiek. Chyba
        że się nie chce i dorabiamy do tego ideologię; "a bo ja jestem po porodzie (i
        tak przez 7 lat smile, "a bo ja mam tarczycę", a bo ja mam wolną przemianę materii,
        itd. Nieprawda po prostu jestem leniwą tłustą babą/chłopem, i nie chce mi się
        ruszyć tej tłustej d.., żeby coś z tym zrobić.

        Tak więc są dwie stony medalu. Są prawdziwe samotne żony-matki, bo maż-ojciec
        był alkoholikiem/zdradzał/itd., ale są też samotne żony-matki z własnej winy, bo
        maż-ojciec nie mógł z taką wariatką wytrzymać. I w praktyce to te drugie
        najcześciej proponuja wizytę u psychologa rodzinnego, robią z siebię allegorię
        samotnej "matki-Polki" i zatruwają życie dziecku i otoczeniu, które LATAMI musi
        słuchać jaki to były maz był/jest niedobry, jaka to ona jest dobra, jakie jej
        dziecko jest biedne/nieszczęśliwe przez tego niedobrego ojca, itd.
        • inside_again Re: Są dwie grupy samotnych matek 05.05.07, 13:53
          Wyobraź sobie, że się z Tobą... zgadzam smile
        • inside_again Re: Są dwie grupy samotnych matek 05.05.07, 13:57
          Znaczy tylko w kwestii zrzucenia kilogramów bym dyskutowała, bo niektóre
          uwarunkowania powodują, że zwyczajnie NIE WOLNO tego robić, bo to zagraża
          zdrowiu itede. Ale poza tym to masz rzeczywiście wiele racji. Niestety.
        • barbarakaroluk Re: Są dwie grupy samotnych matek 05.05.07, 14:12
          widz,
          musimy widziec rozne zdjecia bo nie rozumiem gdzie ty widzisz ze ta mamusia
          jest 'tlusta'????????

          rozumiem ze ty masz cialo supemena, zero brzuszka, opalony i codziennie na
          sliwonie, ladne bicepsy itd itpsmile
          • vvidz Re: Są dwie grupy samotnych matek 05.05.07, 14:28
            barbarakaroluk napisała:

            > widz,
            > musimy widziec rozne zdjecia bo nie rozumiem gdzie ty widzisz ze ta mamusia
            > jest 'tlusta'????????

            Widzimy to samo zdjęcie, tylko że ja - jako WIDZ - widze nieco więcej smile. Brzuch
            zawsze można na chwilę wciągnac do zdjęcia, ale jeśli chodzi o policzki, to albo
            dieta/silownia albo photoshop smile

            barbarakaroluk napisała:
            > rozumiem ze ty masz cialo supemena, zero brzuszka, opalony i codziennie na
            > sliwonie, ladne bicepsy itd itpsmile
            odnośnie cialo supemena - ciało z wiekiem sie starzeje, ale przynajmniej z tym
            walczę, wolę wiec pójsc na siłownię zamiast wsuwać chipsy oglądajac M jak
            miłość, tyć i dorabiac do tego ideologię

            Poza tym nie chodzi o to by byc supermenem, ale o to by nie byc tłustym
            wielorybem. Nie trzeba wygląać świaetnie, ale wypada wyglądac dobrze, zwłaszcza
            jak się ma przynajmniej minimalne poczucie estetyki.

            Co do pytań osobistych: odnośnie zero brzuszka - tu trafiłaś smile, odnośnie
            opalony - nie, nie uznaję solarium,: odnośnie codziennie na sliwonie,- nie, co
            drugi dzień; odnośnie ladne bicepsy - tak, są całkiem ładne smile.

      • mago66 Re: Być samotną mamą i przetrwać 05.05.07, 13:41
        Widz...zastanawiam się skąd takie daleko idące wnioski??? i przy okazji
        niewybredne inwektywy pod adresem Autorki? Czyżby jakieś zmory/traumy
        przeszłości??? próba odreagowania? To ,że nie ma w artykule mowy o ojcu oznacza
        dokładnie NIC...
        a artykuł uważam za bardzo dobry- taka logistyka przydałaby się wszystkim
        rodzicom- to raz, a dwa- że niekiedy trzeba głośno mówić o rzeczach wydawałoby
        się oczywistych...
        • vvidz Re: Być samotną mamą i przetrwać 05.05.07, 13:58
          mago66 napisała:

          > niekiedy trzeba głośno mówić o rzeczach wydawałoby
          > się oczywistych...

          Właśnie to robię. I o ile kiedyś sam byłem przeciwny generalizowaniu i
          stereotypom, o tyle po latach doświadczeń dochodzę do wniosku, ze stereotypy w
          WIĘKSZOSCI przypadków się sprawdzają i nie ma powodu odrzucać ich dla jakiegoś
          statystycznego błedu. Prawa socjologiczne trudno jest zmienić - i wymaga to
          współdzialania - w przypadku małzeństwa - dwóch stron. DWÓCH.

          Przykładowo, jeśli więc kobieta nie szanowała/nienawidziła swojego ojca ( a z
          kolei meżczyzna - swojej matki), to w przyszłosci taka kobieta nie będzie
          szanowała/ będzie nienawidzila swojego meza ( a mężczyzna - swojej żony). To
          tylko kwestia czasu, nim zalezność się ujawni. Im większe problemy w życiu, tym
          szybciej "wyjdzie szydło z worka".

          mago66 napisała:

          > Czyżby jakieś zmory/traumy
          > przeszłości??? próba odreagowania? T

          Tak, próba odreagowania od pewnej zmory smile, w pewnym stopniu podobnej do tej na
          zdjęciu
          • mago66 Re: Być samotną mamą i przetrwać 05.05.07, 15:22
            Widz- no i wszystko jasne...ale zdaje się, że swe wypowiedzi powinieneś kierować
            w innym kierunku- a twoja próba nieomalże rysu charakterologicznego Autorki na
            podstawie zdjęć- jest zwyczajnie śmieszna...i rozumiem wypowiedzieć się na TEMAT
            tekstu- każdy ma prawo do swojego zdania- ale zdaje się TY piszesz ciąg dalszy
            a już nie na pewno związany z treścią owego artykułu
            • inside_again Re: Być samotną mamą i przetrwać 05.05.07, 15:43
              Mago, niekoniecznie. Obronię Widza wink
              Artykuł jest... przekłamany. Niestety. Z pełną świadomością piszę to jako
              samotna matka, z karierą, mamo-tata od LEGO-robotów, z pomocą w postaci byłych
              SUPER-Teściów (!!!) i tak dalej...

              Klientka jest powierzchowna do bólu. Sorry. Przykro tym bardziej, że jestem:
              a. kobietą
              b. samotną matką chorego dziecka
              c. widzę wiele podobieństw ZEWNĘTRZNYCH w artykule do SIEBIE (z wyjątkiem...
              ilustracji wink )

              www.wampirnadrabinie.blox.pl
              • mago66 Re: Być samotną mamą i przetrwać 05.05.07, 17:46
                Inside-again- nie wiem na jakiej podstawie i z czego wynika owo przekłamanie-
                przecież Autorka pisze o swoim życiu i swoich doświadczeniach i swoich
                wyciągniętych wnioskach, którymi się dzieli z innymi, to że u Ciebie , u mnie
                czy innych matek toczyło sie to inaczej- to uważam za normalne i tez wiem co
                piszę- jako samotna matka 3 dzieci ( teraz już poważnych nastolatek)- bez
                oparcia rodziny ...i w ogóle moim skromnym zdaniem - każdy ma prawo nie zgadzać
                się z artykułem - czyli słowem napisanym , ale atakować wygląd ( cios poniżej
                pasa) czy analizować cechy osobowościowe Autorki- jest zwyczajnie przekroczeniem
                wg mnie pewnych zasad zdrowej dyskusji.
                • vvidz Re: Być samotną mamą i przetrwać 05.05.07, 18:50
                  mago66 napisała:
                  > i w ogóle moim skromnym zdaniem - każdy ma prawo nie zgadzać
                  > się z artykułem - czyli słowem napisanym , ale atakować wygląd ( cios poniżej
                  > pasa) czy analizować cechy osobowościowe Autorki- jest zwyczajnie przekroczenie
                  > m
                  > wg mnie pewnych zasad zdrowej dyskusji.

                  Według mnie natomiast nie jest to przekroczenie.

                  Dodam tylko, że artykuł płaski jak naleśnik, tendencyjne ukazujący samotną
                  matkę. Twierdze, jestem wręcz przekonany, że mniej więcej 4 na 10 samotnych
                  matek, to samotne matki NA WŁASNE ŻYCZENIE. Powtarzam: NA WŁASNE ŻYCZENIE. Po
                  prostu wyniesione z domu wzorce nie pozwalają tym kobietom normalnie żyć w
                  normalnej rodzinie. Dlatego podświadomie dażą do wychowywania dzieci i życia bez
                  męża/ojca. Oczywiście złe, wyniesione z domu wzorce dotyczą w równym stopniu
                  takze męzow-ojców, ale społeczne przyzwolenie na odejście od partnera ma tylko
                  matka-żona. Czy zdarza się, że mąż-ojciec zabiera dzieci i zostawia żone-matke
                  pijaczke, czy k..wę. Praktycznie nie. Czy to znaczy, ze żony/matki nie piją i są
                  święte? Nie. To znaczy tylko tyle, powszechnie przyjęło się uważać, ze zła
                  matka/żona jest lepsza niż dobry ojciec/mąż. I złe matki/żony z premedytacją to
                  wykorzystują.

                  Po prostu im się to opłaca (inna sprawa, ze dzieciom nie). Samotna matka ma
                  komfort wychowywania dziecka według swoich wzorców.

                  Nawiązując do zdjęcia - czy czerwona bluzka samotnej mamy i T-shirt syna, w tym
                  samym kolorze, to:
                  a) zbieg okoliczności
                  b) świadome/nieświadome urabianie dziacka na swój wzór i podobieństwo?

                  Tak więc samotna matka nie musi się liczyć ze zdaniem męża/ojca. Nie musi iść na
                  żadne kompromisy. Jest tak, jak ona tego chce. Czyli sytuacja jest o wiele
                  bardziej komfortowa "niż miała jej podporządkowana, biedna, uciemięzona matka".

                  Jeśli uda się jeszcze uzyskać przyzwoite alimenty, to tylko "żyć nie unmierac".
                  Samotna matka ma dziecko, ma alimenty, ma uprzywilejowaną sytuację w porównaniu
                  z normalnymi rodzinami, np. przy przyjmowaniu do przedszkola. Stac taką matkę na
                  więcej niż gdyby pozostawała w związku, więc się tak nad tymi 4 z każdych 10
                  (nie piszę o pozostałych 6) nie ma co użalać.

                  Niejeden mąż/ojciec wychowywałby swoje dziecko samodzielnie, bez żądania
                  alimentów od byłej żony, tylko aby być z dzieckiem. A te poszkodowane przez los
                  samotne matki (podkreslam: pisze o tych 4 z 10, nie o wszystkich) traktują
                  dziecko jak "wędką" do wyciągania pieniędzy od ojca dziecka. I w tym są najlepsze.


                • inside_again Re: Być samotną mamą i przetrwać 05.05.07, 19:56
                  Zgodziłabym się z Toba, Mago, tylko w jednej sytuacji - gdyby założyć, że
                  artykuł rzeczywiście jest zapisem przeżyć czy przemyśleń/wniosków jakiejś
                  konkretnej osoby. Czyli mamy unikalny przypadek, ktoś się dzieli doświadczeniami
                  i nic nikomu do ocen. Ale niestety odnoszę wrażenie, że tak nie jest. Dla mnie
                  to jest po prostu tekst okołoliteracki, nic więcej. Ktoś sobie postawił jakiś
                  cel, jakoś sobie to wymyślił i napisał. Być może korzystał częściowo z
                  doświadczeń jakiejś osoby, ale nic ponadto. Ba mało - konstrukcja tekstu,
                  wnioski które autor/ka wysnuwa są sformułowane w sposób dość kategoryczny, przy
                  czym zauważ że trafiają w "publiczność" (co widać choćby po komentarzach na
                  forum). Czyli to jest i chwytliwy temat, i chwytliwy sposób napisania, i
                  chwytliwe podejście. "Dumna jestem", "podziwiam" - takie masz tu w przewadze
                  komentarze, rzadko który jest mniej... "przychylny". O to według mnie chodziło,
                  żeby do takiej sytuacji doprowadzić.

                  Dla mnie sposób przedstawienia bohaterki tego tekstu jest niczym więcej ale
                  próbą udowodnienia (nie wiem komu, światu? ludziom? otoczeniu?) że samotna matka
                  to sobie dopiero poradzi, że hej. Dużo lepiej sobie poradzi niż nie-samotna, z
                  tym chłopem w paputach, co mecz ogląda zapijając piwem etc. I w zasadzie to taki
                  nowy model rodzicielstwa się lansuje - mamotata o błyskotliwej karierze, w
                  zakurzonej chałupie, bez względu na to, kto zawinił rozpadowi rodziny - bo to
                  nie o to chodzi.

                  A ten tekst taki jest. Jakby za wszelką cenę chciał udowodnić, ze rozpad rodziny
                  doprowadził do sukcesu tej pani. I dlatego uważam, że jest przekłamany (może
                  "powierzchowny" by było bardziej trafne?). Bo pani bardzo dużo pisze o
                  logistyce, o porządkach, o braku czasu, o zabieganiu, i potem o salomonowym
                  wyjściu, które panią uwolniło od tego wszystkiego i wreszcie jest szczęśliwa, a
                  jakoś porażająco niewiele o... uczuciach. I żeby dołożyć pięć groszy do wyglądu
                  wink - piekielnie mi się nie podoba, że pani na zdjęciu siedzi tyłem do dziecka,
                  chociaż na siebie patrzą. Bo dla mnie to sprawia wrażenie, że dziecko jest
                  dodatkiem do pani. Takim bardzo ukochanym meblem, bardziej ukochanym niż reszta.
                  A to właśnie dziecko najbardziej na rozpadzie straciło, nie ta zabiegana pani w
                  czerwonym. I nikt mi nie wmówi, że zrzucanie w weekendy dziecka do dziadków, po
                  to żeby mieć "czas dla siebie" ma na to dziecko dobry wpływ. A nie wmówi mi
                  dlatego, że to przerobiłam na własnej skórze. Już lepiej byłoby nauczyć się
                  kompromisu, nauczyć się godzić czas dla siebie z dzieckiem, tak by nie słyszało
                  "nie mam czasu". Był czas, kiedy sama tak postępowałam. I nadszedł taki, kiedy
                  ten poprzedni uzanałam za bezpowrotnie stracony, i dla mnie i dla dziecka.

                  A czerwonego też nie lubię wink I zgadzam się z jedną wyżej opinią, że co jak co,
                  ale dzieciak powinien do szkoły chodzić raczej w wyprasowanych spodniach niż w
                  pomiętych, bo mamusia sobie nie może poradzić z logistyką, albo cierpi z powodu
                  braku spotkań z przyjaciółmi i jest kompletnie rozbita (oraz rozczochrana,
                  chuda, zaniedbana etc.).
                  • nozyczki5 Re: Być samotną mamą i przetrwać 05.05.07, 20:07
                    hahaha
                    dziękuję loli i widzowi za wieczorny "ubaw po pachy"wink
                    dlaczego zawsze znajdą się jakieś zawistne i małostkowe osoby, ktore będą za
                    wszelką cenę udowadniać "swoje racje"? samotna matka ma ciężkie życie- "ależ
                    nie! mężatka ma dokładnie tak samo-a nawet gorzej bo musi
                    męża "obsłużyć"..dobre sobiesmile
                    Lolu-nie potrafisz zaakceptować tego FAKTU że samotnemu rodzicowi jest znacznie
                    ciężej wychować małego czlowieka/"człowieków"? Nawet ejśli samotny rodzic ma
                    pomoc rodziny to zawsze jest samotnym rodzicem, na ktorym spoczywa
                    odpowiedzialność za dziecko i jego przyszłość.
                    Wypocin widza nie chce mi się nawet komentować , bo mam wrażenie że ktoś sobie
                    żarty robiwinkale..na pewno jest to facet poważny- zakładający tylko czarne
                    koszulkiwink (wszak czarny= powaga i mądrość)
                    • lola211 Re: Być samotną mamą i przetrwać 05.05.07, 20:40
                      Nie, nie rozumiem po prostu tych okrzykow podziwu, ochow i achow- w stosunku do
                      osob ktorych kompletnie sie nie zna, tylko dlatego ze sa to samotni rodzice.Nic
                      tylko pomnik im postawic.pytanie- ZA CO?
                      • kropkacom Re: Być samotną mamą i przetrwać 05.05.07, 22:14
                        > tylko pomnik im postawic.pytanie- ZA CO?

                        Tobie jest ciężko a masz przy sobie męża. Nawet jeśli na co dzień nie pomaga to
                        w kryzysowych sytuacjach chyba się jednak przydaje. No i masz komu się wyżalić,
                        wygadać. Teraz wyobraź sobie że jesteś sama. Na prawdę nie widzisz różnicy?
                        • lola211 Re: Być samotną mamą i przetrwać 05.05.07, 22:23
                          Nie jestem sama, bo dbam o to by nie byc.
                          Samotne matki rozne sa- jedne naprawde zasluguja na podziw, a inne z wlasnej
                          winy same wychowuja dzieci.Nie zamierzam wrzucac ich do jednego wora z
                          etykietka- BOHATERKA.
                          • jufalka Re: Być samotną mamą i przetrwać 05.05.07, 22:38
                            niektóre matki samotnie wychowują z własnej winy? może, ale tylko z własnej, bez
                            winy ojca? facecik niewinny?
                            • lola211 Re: Być samotną mamą i przetrwać 05.05.07, 22:41
                              I tak bywa- w co moze trudno ci uwierzyc.
                              Rozwalaja swoje zwiazki i rzna cierpietnice.
                              • jufalka Re: Być samotną mamą i przetrwać 05.05.07, 22:54
                                no są też i faceci, którzy rozwalają związki, ja sądzę, że wina jest zwykle po
                                obu stronach, ale tak wogóle to na jakiej podstawie to twierdzisz? znasz taka co
                                rozwaliła związek i teraz rżnie cierpiętnicę? jak powiesz że tak to skąd wiesz
                                kto jest winny tak naprawdę? przeciez nie byłaś z nimi w tym związku, nie wiesz
                                o wielu sprawach to nie możesz wiedziec, kto jest winny
                                • lola211 Re: Być samotną mamą i przetrwać 05.05.07, 23:01

                                  Na tej samej podstawie, na ktorej Ty twiedzisz, ze sa zwiazki, w ktorych to
                                  faceci je rozwalaja.Albo rozwalaja oboje.
                                  • jufalka Re: Być samotną mamą i przetrwać 05.05.07, 23:18
                                    ok załóżmy że niekiedy rozwalają faceci, niekiedy kobiety, niekiedy oboje, ale
                                    nikt postronny nie może stwierdzić kto był winny, bo nie zna wielu faktów, więc
                                    ... skąd możesz wiedzieć, że jakaśtam sama rozwaliła związek i rżnie cierpiętnicę
                                    • jufalka Re: Być samotną mamą i przetrwać 05.05.07, 23:20
                                      albo inaczej - skąd wiesz, że ta, co wg Ciebie rżnie cierpiętnicę, rozwaliła
                                      związek?
                                      • lola211 Re: Być samotną mamą i przetrwać 05.05.07, 23:33
                                        Bo ja znam? Bo widzialam co wyprawia?
                                        • jufalka Re: Być samotną mamą i przetrwać 06.05.07, 13:46
                                          wszystko widziałaś? a może wyprawiała to w odpowiedzi na to co jej partner
                                          wyprawiał, czego Ty nie widziałaś?
                                          • lola211 Re: Być samotną mamą i przetrwać 06.05.07, 18:21
                                            Daj spokoj, za duzo ksiazek sie naczytalas o ZAWSZE obopolnej winie.Sa zwiazki,
                                            za ktorych rozpad wine ponosi wylacznie 1 osoba, wina drugiej moze byc co
                                            najwyzej to, ze źle wybrala.
                                            • jufalka Re: Być samotną mamą i przetrwać 06.05.07, 21:49
                                              no przecież wyżej w końcu zgodziłam się z Tobą, że z winą bywa różnie - czasem
                                              on, czasem ona, czasem oboje winni - a teraz mówiłam tylko to że Ty jako osoba
                                              postronna nie możesz wiedziec kto był winny, bo nie znasz wszystkich faktów,
                                              zdarzeń z ich życia, nawet jak znasz te osoby i nawet jak widziałaś wiele, tak
                                              sądzę...
                                  • kropkacom Re: Być samotną mamą i przetrwać 05.05.07, 23:25
                                    > Na tej samej podstawie, na ktorej Ty twiedzisz, ze sa zwiazki, w ktorych to
                                    > faceci je rozwalaja.Albo rozwalaja oboje.

                                    Nie ważne z jakich powodów jest się samotną matką. Nie o to chodzi. Faktem jest
                                    że wszystko jest wtedy trudniejsze. Dlatego z podziwem patrze na moją koleżankę
                                    która została sama z dwójką dzieci.
                                    • lola211 Re: Być samotną mamą i przetrwać 05.05.07, 23:35
                                      No i tym sie roznimy.Ja zeby podziwac kogokolwiek, musze o nim wiecej wiedziec
                                      ponad to czy jest samotny czy ma meza, czy moze meza i kochanka.
                                      • janka007 Re: Być samotną mamą i przetrwać 06.05.07, 13:04
                                        Lola, przepraszam, ale widać że artykuł ci zawadził o jakiś odcisk. Nie ma w
                                        nim ANI SŁÓWECZKA o podziwianiu samotnej matki tylko o trudnościach
                                        (bezsprzecznych) z organizacją życia. Podziw pojawił się w komentarzach - chyba
                                        nie zabronisz nikomu podziwiać autorki, może to jacyś jej znajomi prawda?
                                        • lola211 Re: Być samotną mamą i przetrwać 06.05.07, 18:18
                                          Nie , nie zabronie.Natomiast moze mnie takie podejscie dziwic i moge z tym
                                          polemizowac.I wlasnie to robie.
                                          • janka007 Re: Być samotną mamą i przetrwać 06.05.07, 21:56
                                            Dlaczego nie pozwalasz znajomym podziwiać swojej znajomej? Znają ja lepiej niż
                                            my, widocznie mają powód do podziwu.
                  • vvidz Podsumowanie 05.05.07, 21:56



                    inside_again napisała:


                    > Dla mnie sposób przedstawienia bohaterki tego tekstu jest niczym więcej ale
                    > próbą udowodnienia (nie wiem komu, światu? ludziom? otoczeniu?) że samotna matk
                    > a
                    > to sobie dopiero poradzi, że hej. Dużo lepiej sobie poradzi niż nie-samotna, z
                    > tym chłopem w paputach, co mecz ogląda zapijając piwem etc. I w zasadzie to tak
                    > i
                    > nowy model rodzicielstwa się lansuje - mamotata o błyskotliwej karierze, w
                    > zakurzonej chałupie, bez względu na to, kto zawinił rozpadowi rodziny - bo to
                    > nie o to chodzi.
                    >
                    > A ten tekst taki jest. Jakby za wszelką cenę chciał udowodnić, ze rozpad rodzin
                    > y
                    > doprowadził do sukcesu tej pani. I dlatego uważam, że jest przekłamany (może
                    > "powierzchowny" by było bardziej trafne?). Bo pani bardzo dużo pisze o
                    > logistyce, o porządkach, o braku czasu, o zabieganiu, i potem o salomonowym
                    > wyjściu, które panią uwolniło od tego wszystkiego i wreszcie jest szczęśliwa, a
                    > jakoś porażająco niewiele o... uczuciach. I żeby dołożyć pięć groszy do wyglądu
                    > wink - piekielnie mi się nie podoba, że pani na zdjęciu siedzi tyłem do dziecka,
                    > chociaż na siebie patrzą. Bo dla mnie to sprawia wrażenie, że dziecko jest
                    > dodatkiem do pani. Takim bardzo ukochanym meblem, bardziej ukochanym niż reszta
                    > .
                    > A to właśnie dziecko najbardziej na rozpadzie straciło, nie ta zabiegana pani w
                    > czerwonym. I nikt mi nie wmówi, że zrzucanie w weekendy dziecka do dziadków, po
                    > to żeby mieć "czas dla siebie" ma na to dziecko dobry wpływ. A nie wmówi mi
                    > dlatego, że to przerobiłam na własnej skórze. Już lepiej byłoby nauczyć się
                    > kompromisu, nauczyć się godzić czas dla siebie z dzieckiem, tak by nie słyszało
                    > "nie mam czasu". Był czas, kiedy sama tak postępowałam. I nadszedł taki, kiedy
                    > ten poprzedni uzanałam za bezpowrotnie stracony, i dla mnie i dla dziecka.

                    Lepiej tego nie da się podsumować, więc nawet nie próbuję.

                    Odnośnie zaś kolorów. To nie jest tak, ze jak ktoś lubi czarne ubrania , to jest
                    taki czy taki, jak żółte - to taki i taki, jak niebieskie - to taki i taki, itd.
                    Tak twierdza tylko poradniki z czasopism kobiecych smilePodobnie nie ma sztywnych
                    zasad w przypadku "mowy ciała" np. jak ktos siedzi ze skrzyżowanymi nogami, to
                    nie musi oznaczac to od razu, ze odcina się od rozmówcy, itd. Może po prostu ma
                    plame na spodnach?

                    Jednak zależność osoba nerwowa, niezrównoważona - kolor czerwony wyjatkowo się
                    sprawdza. Po prostu mózg takiej osoby - jak to się delikatnie mówi - żywiołowej,
                    bardzo energicznej, impulsywnej smile, a mniej delikatnie niezrównoważonej i
                    kłótliwej, funkcjonuje trochę inaczej i potrzebuje "dopalacza". Stąd się biorą
                    pomysły na wściekle czerwone dresy, na czerwone sukienki, na czerwoniutkie (z
                    odrobinką białegosmile) kuchnie, na samochody o kolorze czerwono-strażackim, itd.
                    Czerwień pełni dla takiej osoby rolę dopalacza.
                    Pozdrawiam, kolorowych snów (oby tylko nie czerwonych smile

                    • jaga1973 Re: Podsumowanie 06.05.07, 10:34
                      "Odnośnie zaś kolorów. To nie jest tak, ze jak ktoś lubi czarne ubrania , to
                      jest taki czy taki, jak żółte - to taki i taki, jak niebieskie - to taki i
                      taki, itd. Tak twierdza tylko poradniki z czasopism kobiecych smile(...) Jednak
                      zależność osoba nerwowa, niezrównoważona - kolor czerwony wyjatkowo się
                      sprawdza."
                      Bardzo, bardzo logiczne... uncertain Jak zresztą cały wywód uncertain
                      A ja np. ubieram czerwone ciuchy wtedy, gdy jest mi smutno i jestem rozlazła,
                      żeby dodać sobie energii...
                      • twojasasiadka Re: Podsumowanie 06.05.07, 10:46
                        cały wywód dotyczący kolorów koniecznie muszę sobie zapisać gdzieś na
                        kompie...Jest dość skomplikowany, więc nie zapamiętam..bo: zależności koloru
                        ubioru od charakteru daej osoby nie ma , ale jak ktoś założy czerwone ciuchy
                        tzn.że jest "wredną idiotką"winkhmmm stek bzdur
                        A pani lolu- mam pytanie do pani- czy po przeczytaniu artykułu o ciężkiej pracy
                        rolnika z oburzeniem napisze pani że górnicy mają gorzej?winki nie ma za co
                        rolnikowi pomnika wystawiać?
                        przecież dla każdej myślącej osoby jasne jest,że nie chodzi tu o wystawianie
                        pomniku samotnej matcewink ale opisanie jak takiej statystycznej mamusi się żyje.
                        • lola211 Re: Podsumowanie 06.05.07, 18:16
                          Jestem przeciwna wystawianiu pomnikow, czy to rolnikom czy gornikom.Za co niby?
                          Taki wybrali sposob na zycie, na zarobek, to i maja.Nikt ich do tego nie zmusza.
                          • janka007 Re: Podsumowanie 06.05.07, 21:55
                            lola211 napisała:

                            > Jestem przeciwna wystawianiu pomnikow, czy to rolnikom czy gornikom.Za co
                            niby?
                            >
                            > Taki wybrali sposob na zycie, na zarobek, to i maja.

                            Popieram, ale jak to się ma do tematu?
                    • zolwin Re: Podsumowanie 06.05.07, 22:53
                      Dzięki Widz, No to już teraz rozumiem dlaczego pewna słynna już "małpa w
                      czerwonym" nekała na konferencji prasowej pewnego mało rozgarnietego,
                      aczkolwiek wysoko postawionego polityka. Po prostu ta impulsywna, a mniej
                      delikatnie niezrównoważona i kłótliwa bestia chciała poznęcać sie na kurduplu
                      by dać upust swoim frustracjom.
                      Pozdrawiam i idź do psychiatry.
                      • vvidz Atak mamy w czerwonym! Kryc się! 10.05.07, 22:31
                        No nie mogę, nie macie innych zdjęc tylko mamusię w czerwonym?

                        Teraz robi za dekorację do artykułu 7 grzechów głównych
                        Tekst Iza Gajewska
                        2007-05-10, ostatnia aktualizacja 2007-05-10 15:18
                        Gdy małżeństwo się rozpada i kobieta zostaje samotną matką, czyha na nią wiele
                        pułapek. Najczęściej zastawia je na siebie sama.
                        Zobacz powiekszenie
                        Fot. Alina Gajdamowicz / AG
                        więcej zdjęć
                        ZOBACZ TAKŻE

                        * Być samotną mamą i przetrwać (13-04-07, 17:51)
                        * Jaką jesteś mamą? (10-04-06, 00:00)
                        * Rozwód i co dalej? (19-10-05, 10:13)

                        Mój antyporadnik dla samotnych mam kosztował mnie kilka lat i kilka siwych
                        włosów. Przeczytaj go i odpowiedz sobie na pytanie: dużo jeszcze brakuje ci, by
                        zwariować? Jeśli myślisz podobnie jak ja kiedyś, te rady mogą ci się przydać.

                        Dom musi być idealnie czysty i zorganizowany

                        Mamy na głowie setki spraw. Pracujemy, wychowujemy dziecko, płacimy rachunki,
                        pamiętamy o ubezpieczeniu samochodu, imieninach najbliższych, szczepieniu kota,
                        organizujemy drobne naprawy. Miewamy wrażenie, że w tym nawale za chwilę
                        wszystko się rozsypie. Codziennie obiad z dwóch dań, w sobotę ciasto, idealny
                        porządek wśród zabawek i lśniące parapety - tak nas nauczyły nasze mamy. Doba
                        jednak ma tylko 24 godziny, a nasza wytrzymałość też ma swoje granice. Zasypiamy
                        zestresowane i ze świadomością, że coś jest niezrobione, niedopilnowane.

                        Dla własnej higieny psychicznej zrezygnuj z ciągłego bycia perfekcjonistką. Nic
                        się nie stanie, jeśli raz na jakiś czas zamówisz na obiad pizzę, a w dziecinnym
                        pokoju zostanie bałagan. To naprawdę nie jest najważniejsze.

                        Muszę szybko znaleźć dziecku ojca

                        Gdzieś tam w głowie nam pika, że kobieta bez mężczyzny nie może być szczęśliwa,
                        a dziecko musi mieć ojca. Więc jak najszybciej rozglądamy się za nowym
                        partnerem, który samym swoim pojawieniem się uwolni nas od problemów, utuli po
                        porażce i sprawi, że zapomnimy o koszmarach przeszłości. Randkujemy zawzięcie,
                        rzucamy się w wir nowych związków. I co? I pstro. Najczęściej rozsypane
                        emocjonalnie po rozwodzie przyciągamy do siebie mężczyzn z podobnymi problemami
                        albo jesteśmy łatwym łupem dla facetów wykorzystujących to, że tak bardzo
                        potrzebujemy miłości, bliskości, wsparcia.

                        Nie warto myśleć o wchodzeniu w nowy związek, dopóki sama z sobą nie dojdziesz
                        do ładu, nie uwierzysz, że czekając, aż zjawi się On i poukłada za ciebie twoje
                        życie, narażasz się na kolejną porażkę. Bo nikt za ciebie twojego życia nie
                        poukłada. Jak mówią psycholodzy, na nowy związek kobieta po rozwodzie gotowa
                        jest gdzieś po dwóch latach.

                        Po co się starać? Moje życie legło w gruzach

                        Rozwód, rozpad rodziny to życiowa porażka, tak po prostu jest. Piękne plany leżą
                        w gruzach, ten jedyny okazał się pomyłką, zostajemy same z dzieckiem, z
                        miliardem spraw na głowie, samotne i smutne. W nasz świat strzelił piorun i nie
                        mamy pomysłu, jak go odbudować - w związku z czym... nie robimy nic. Nie
                        sprzątamy - bo nie damy rady, nie gotujemy - bo i tak nie ma dla kogo, w pracy
                        obnosimy się ze zbolałą miną - bo spotkała nas tragedia życiowa, przyjaciółki
                        zanudzamy opowieściami z sali sądowej, dziecko widzi tylko nasze łzy.

                        Stop. Powiedz sobie: "Moje życie legło w gruzach, ale się nie skończyło. Mam
                        przed sobą wiele lat, których szkoda na płakanie w poduszkę, których nie chcę
                        zmarnować sobie i dziecku, rozpamiętując trudne chwile". Trzeba siły i czasu, by
                        życie odbudować, przewartościować, to prawda. Ale przecież mamy największą na
                        świecie motywację. (Moja motywacja właśnie skacze tu umazana twarożkiem i śpiewa
                        piosenkę o żabce).

                        Chciałabym zemścić się na byłym mężu

                        Wiele z nas ma ochotę zamordować byłego partnera i swoją następczynię u jego
                        boku. Śledzimy, jak żyją, dopytujemy znajomych, obgadujemy, czasem nawet zrobimy
                        jakieś świństwo z chęci zemsty. Jakkolwiek psychologia mówi, że czasem warto
                        komuś przylać, by uwolnić emocje, to raczej nie należy poświęcać reszty życia na
                        udowadnianie, że nowa dziewczyna eksa jest głupia, a on to idiota. Zrobi ci się
                        lepiej, jeśli przyjmiesz do wiadomości, że jest jak jest, stało się i koniec. I
                        przestaniesz sobie zawracać tym głowę.

                        Martwię się tym, co ludzie o mnie mówią.

                        Kiedy jesteśmy w kłopotach, najlepiej nam robi drugi człowiek, który wysłucha,
                        pocieszy, podpowie albo po prostu jest. Niestety, "życzliwe" sąsiadki,
                        "przyjazne" koleżanki, "zatroskane" ciocie będą nas wyciągały na zwierzenia, ale
                        nie z życzliwości, tylko z niezdrowej ciekawości. I szybko nas za plecami osądzą.

                        Ale nie musisz płakać, bo ktoś powiedział, że byłaś kiepska, bo mąż cię
                        zostawił. Jeśli trzeba, powiedz stanowczo, że nie życzysz sobie komentowania
                        twojego życia osobistego.

                        Wciąż myślę o sobie "samotna mama"

                        Bycie samotną mamą bywa cholernie smutne i wie o tym każda dziewczyna, która
                        spędziła choć jedną noc przy wymiotującym dziecku z 40-stopniową gorączką, która
                        przed Gwiazdką przełącza reklamy, by nie widzieć szczęśliwych rodzin przy
                        choince, która tygodniami nie może podjąć prostej decyzji - angielski czy
                        rytmika, bo to tysięczna decyzja do podjęcia. Tak, jesteś samotną mamą, ale nie
                        tylko. Jesteś też po prostu mamą, pracownicą, córką, przyjaciółką,
                        przewodniczącą rady osiedla. Pamiętaj o tym.

                        Planuj dzień, nie planuj życia


                        Kiedy mam zły dzień i zaczynam myśleć, jak będzie wyglądało moje życie za 5, 10,
                        15 lat, długo nie mogę zasnąć. Wyobrażam sobie, że moje dziecko wyjeżdża na
                        studia, a ja zostaję sama, że się starzeję, dziwaczeję, że nikogo nie spotkam,
                        że już wszystko co najlepsze przeżyłam. Nie robi mi to dobrze. Dlatego od
                        jakiegoś czasu wyznaję zasadę: planuj dzień, nie planuj życia. Nikt tak dobrze
                        jak my nie wie, że życia nie da się zaplanować, bo zaskoczyć nas może tak, jak
                        nigdy byśmy się nie spodziewały. Wiemy, że negatywnie, ale wierzmy, że
                        pozytywnie też.
                        • vvidz 7 grzechów głównych 10.05.07, 22:39
                          vvidz napisał:

                          > No nie mogę, nie macie innych zdjęc tylko mamusię w czerwonym?
                          >
                          > Teraz robi za dekorację do artykułu 7 grzechów głównych

                          jak każdy wie, siedem grzechów głównych to:
                          1) pycha, 2) chciwość, 3) nieczystość, 4) zazdrość 5) nieumiarkowanie w jedzeniu
                          i piciu, 6) gniew 7) lenistwo.

                          W przypadku mamy w czerwonym w 5 grzech z kolei nie wątpię. W 7 też jestem
                          skłonny uwierzyć, bo ma takie tendencje do pokładania się smile na zdjęciach

                          Czy GW nie ma innych samotnych mam na etacie i musi ilustrować kolejny już
                          artykuł ta mamą w czerwonym? Jak ją znowu widzę to grzech szósty we mnie wzbiera smile
          • lilunia7 Re: Być samotną mamą i przetrwać 06.05.07, 21:50
            > Tak, próba odreagowania od pewnej zmory smile, w pewnym stopniu podobnej do tej
            na
            > zdjęciu

            A moze to ty jestes jej bylym mezem? Straszne glupoty piszesz. Okreslasz
            samotne matki jako wariatki i idiotki czlowieku jestes chory. Co ma kolor
            bluzki autorki do tego jaka jest? Byc moze do zdjecia miala inna a kolor
            przerobili na kompie bo tak im bardziej pasowalo?

            Twierdzisz ze osobana zdjeciu jest tlusta? To jest najlepsze big_grin hehe usmialam
            sie Wg mnie ma swietna firgure i pewnie wiekszosc osob to potwierdzi. Jestes
            strasznie plytka osoba wypowiadajac sie w taki sposob.
    • srebrnarybka Re: Być samotną mamą i przetrwać 05.05.07, 13:20
      Współczuję i podziwiam, ale z przekąsem dodam, że wedle Waszego Pisma i całej
      obecnej modzie wychowania bezstresowego takie rzeczy wolno tylko samotnej
      mamie. Mama niesamotna nie ma prawa powiedzieć, że nie chce już grać w myszki,
      albo chce wyjść wieczorem, bo "dziecko to największy skarb", to "inwestycja w
      przyszłość", "wspólne lata procentują" i mama, która zwyczajnie ma tego dość,
      jest wyrodną matką. Nie ma prawa chcieć wyjść wieczorem, bo przecież rodzice
      nie powinni chodzić na imprezy. Szczytem szpanu jest opowiadać w towarzystwie,
      że nie wychodzi się z domu, bo ma się małe dzieci (opowiada się to oczywiście
      na imprezie, na jakiejś jakimś cudem się jest). Bo skoro się zdecydowało na
      dzieci, to nie można mieć takich pragnień, dzieci to największe szczęście i
      powinny wystarczyć i wprost nie wypada myśleć, że chciałoby się wyskoczyć na
      imprezę. Żelazna zasada, że dziecko ma spać o 21 - za mojej młodości to była
      norma, nawet 20, ale teraz się okazało, że to tłumienie osobowości dziecka, że
      dziecko samo ma decydować, kiedy idzie spać, że nie sposób dziecka nauczyć, by
      zasypiało (!!!!?????) etc. etc. Dobrze, że Szanowna Redakcja chociaż samotnym
      matkom pozwala chcieć chodzić na imprezy, mieć dość grania z dziećmi w myszki i
      kłaść spać dzieci o 21. Może za tym pójdą podobne koncesje dla matek
      niesamotnych. Byłoby dobrze, bo może zdjęcie tych idiotycznych obowiązków z
      rodziców zachęci ich do większej prokreacji, co byłoby z korzyścią dla
      wszystkich.
      • kropkacom Re: Być samotną mamą i przetrwać 05.05.07, 15:11
        > dlaczego rozpadła się jej rodzina? Czy wiecznie zrzedziła i miała pretensje
        > nie wiadomo o co do całego świata.

        A kogo to obchodzi? To jest artykuł o życiu samotnej matki a nie o przyczynach
        rozpadu jej małżeństwa.

        > A tak tłuste babsko tylko na tym skorzystało. Wychowuje dziecko na swoją
        > modłę,
        > obowiązki rozdzieli na otoczenie i jest ok. Z czasem wyrobi w dziecku
        > nienawiść
        > do ojca a przy okazji i nieporadnośc życiową (wszystko pomoże dziecku zrobić -
        > nawet jak dziecko będzie miało 30, 40 lat). Najlepiej jeszcze jakby ojciec
        > płacił wysokie alimenty i się do niczego nie wtrącał.

        Wyczytałeś to z tego artykułu? Niech zgadnę, żona Cię zostawiła, sąd przyznał
        dziecko matce i alimenty trzeba płacić. Już mi Ciebie żal.

        • atemak Re: Być samotną mamą i przetrwać 05.05.07, 15:24
          Bycie samotną matką może mieć różne oblicza. Można być po rozwodzie, ale
          dziecko nadal ma ojca z którym ma mniejszy lub większ kontakt. A można
          zwyczajnie jak to w życiu stracić ojca na zawsze - śmierć jest częścią życia. I
          tylko jak to wtedy wytłumaczyć dziecku, które wciąż czeka? I nie ważne czy jest
          się dobrym logistykiem i że cała rodzina pomaga. I nie pomaga nawet to że się
          wszystko umie zrobić, i tak naprawdę to nie zajmuje tyle czasu jak by się
          wydawało ze słów autorki artykułu. Naprawdę tylko wtedy jest się samotnym.
          • janka007 Re: Być samotną mamą i przetrwać 05.05.07, 16:02
            Naprawdę jest się samotnym wtedy, kiedy jest się samotnie odpowiedzialnym za
            dziecko. Mąż nie musi aż do tego umrzec.
        • anitadzidzia Re: Być samotną mamą i przetrwać 25.06.07, 18:41
          Wiesz co , mysle ze jestes facetem ktory niedawno dostal alimenty do
          placenia. No i ja wlasnie tak postapie z moim mezem , zeby choc tyle
          odpowiedzialnosci poniusl. A mnie wcale Cie nie zal, bo to te "tluste i
          nietluste babska" nie maja juz szans na zwykle, przyjemne zycie, a faceci ktorzy
          biora udzial w zaplodnieniu potem nagle sie umywaja jak sie okazuje ze to tez
          obowiazki i wyrzeczenia.Wiec niech je ponosi tylko kobieta nie?!
    • agulaszek Być samotną mamą i przetrwać 05.05.07, 16:29
      Suuuper artykuł, rozesłałam go wszystkim znajomym, samotnym mamam ku
      pokrzepieniu.
    • leoteo1 Być samotną mamą i przetrwać 05.05.07, 16:51
      Ja przetrwałam, dzisiaj mój wspaniały syn jest prawnikiem; niedługo założy
      swoją rodzinę. A ja jestem w zwiazku, w którym jestem szczęśliwa. Po moich
      przejściach wiem, że można samotnie wychowywać dziecko, i robić to mądrze.
    • tobi08 Być samotną mamą i przetrwać 05.05.07, 19:20
      Jestem pełna podziwu, ja od prawie trzech lat jestem samotną mamą i szczerze
      mówiąc nie dałbym rady bez mojego przyjaciela. Niestety on nie chce się
      angarzować. Zostałam pozostawiona samej sobie z siedmioletnim synkiem .Wiem że
      nie mogę się poddać mam zbyt wygórowane wymagania co do swojej osoby niestety
      jestem sama w dużym mieście do tego wynajmuję mieszkanie moje zarobki w połowie
      nie starczają na opłaty i dorabiam u znajomych. Do tego mam chory kręgosłup -
      wada wrodzona i staram się w miarę normalnie żyć. Zyczę wszystkim
      mamusiotatusiom powodzenia pozdrawiam Benia
    • tatko10 Być samotną mamą i przetrwać 05.05.07, 19:55
      witam
      Mój dzieciaczek ma prawie pięć miesięcy, żona wyjechała trzy dni temu na
      tydzień - uufff, to na prawdę nie jest prosta sprawa sam-na-sam z brzdącem.
      Pozdrawiam i życzę... tego co Bohaterka artykułu sobie życzy.
      tatko10
    • mc_kobylecaco Być samotną mamą i przetrwać 07.05.07, 04:57
      artykul jest niezwykle szkodliwy, autorka przekonuje w nim ze samotna matka moze
      sobie sama poradzic, czym wprost zacheca miliony polskich matek do porzucenia
      mezow. z drugiej strony autorka nieudolnie ukrywa prawdziwe problemy samotnych
      matek co zdemaskowali inni komentatorzy (trafne uwagi nt koloru bluzki czy
      problemow z otyloscia), ciekawe jednak ze nikt nie zauwazyl tego, ze matka
      poklada sie na podlodze. 1)trzezwy czlowiek nie lezy w domu na podlodze, 2)lezy
      w trakcie sesji zdjeciowej dla poczytnego magazynu - czemu? bo musi, nawet wtedy
      (!), 3)poproszona o to zeby sie jednak podniosla, oparla sie plecami o synka.
      alkoholizm, nadwaga, agresja - oto twarz samotnej matki, wystarczy sie dobrze
      przyjrzec
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka