Dodaj do ulubionych

Jak cesarka moze skomplikowac zycie :(

23.05.03, 12:48
Dojrzalam juz do tego, zeby wyzalic sie Wam, moje kochane emamy z moich
problemow. Poniewaz historia wesola nie jest, nie zamieszczam jej na "Ciazy
i porodzie", bo nie chce nikogo nastraszyc, broń Boze, spokoj jest tak wazny
w ciazy.
Hmmm, bylo to tak, ze w lutym urodzilam mojego synka przez cesarskie ciecie,
niestety nie tam, gdzie zamierzalam, bo moj szpital, gdzie pracowala
prowadzaca moja ciaze, zostal zamkniety na tydzien, z powodu jakiegos
remontu. Juz pomine kwestie atmosfery przy porodzie ("moze tak pol tonu
ciszej?...."), bo to nie jest ostatecznie najwazniejsze, ale potem zaczely
sie moje klopoty- najpierw infekcja poporodowa- podwyzszona temp., przez 11
dni obserwowano sobie tylko moja temp. i podawano 4 antybiotyki jednoczesnie
(zadnych badan, ZADNYCH), jak tylko temp. spadla do 36,8, wypisano mnie,
zreszta ku mojej wielkiej radoscismile
W domku, po 1,5 tyg. zaczely sie dziac dziwne rzeczy- rozne infekcje, na
czele z zapaleniem piersi (nie bylo zadnych zastojow), utrata calkowita
pokarmu... I znowu antybiotyk.
Po 2 tyg. buuuum- ostry bol jakby w ledzwiach, promieniujacy na cala noge
(niby rwa kulszowa), stopniowo mnie to unieruchomilo, po paru dniach nie
moglam juz ruszyc ani reka, ani noga, wszystko mnie bolalo, zaden, nawet
najsilniejszy lek przeciwbolowy nie dzialal, znowu temp.
Wyladowalam w szpitalu, na 4 tyg.,bol totalny calego ciala, przeszlam
zapalenie bakteryjne otrzewnej, bylam operowana, a potem na oddziale
wewnetrznym ciagle z kosmicznymi wynikami badano mnie, dziwiac sie, co to
sie dzieje, no i w koncu wykrylismy dziada- gronkowiec zlocisty- we krwi...
Zdazyl sobie juz zniszczyc watrobe, serce i stawy biodrowe, chyba tez
barkowy. Moje leczenie bedzie bardzo dlugie, tym bardziej, ze wyszlam ze
szpitala juz 2 tyg. temu, a wciaz mam problemy z chodzeniem i mnie boli,
okazuje sie, ze jest tam jakis guz, cdn.....
Wczoraj odebralam wyniki mojego synka z posiewu i w moczu nic nie ma, za to
w gardelku i w nosku- gronkowiec zlocisty.
Takie oto cuda dzieja sie w czestochowie.
Moze uda mi sie wymodlic na Jasnej Gorze cud zdrowia dla mnie i mojego
dziecka.
Dziekuje Panu Bogu, ze dzidzius zyje, bo dobrze pamietam ostatnia historie z
Łodzi, dziekuje Mu za to, ze ja zyje, choc przeszlam bardzo ciezkie
zapalenie calego organizmu i prosze tylko o jedno- zebym mogla wychowywac
mojego synka, zeby nie kazal mi sie juz z nim rozstawac na tak dlugo, jak
ostatnio...
I zeby postawil na mojej drodze dobrych lekarzy, ktorzy mi pomoga.

Takie smutkisad
Choc i tak jestem szczesliwa, ze jestem poki co w domku i widze usmiech
mojego 3 mies. Franusia, najpiekniejszego ze wszystkich Franciszkow na
swieciesmile)))
Asia
Obserwuj wątek
    • coca2 Re: Jak cesarka moze skomplikowac zycie :( 23.05.03, 13:00
      nie mogę długo pisać, bo moje rozkrzyczane maleństwo śpi a ja mam jeszcze dużo
      pracy.W każdym razie ja również przeszłam cesarkę tyle,że bez komplikacji,no
      moze poza tym,że zrobili mi ją po 9 godzinach porody,gdy moja córeczka już była
      słaba z powodu braku tlenu(wiedzieli już o tym po 2 godz.,bo spadało jej tętno
      przy skurczu,ale z niewyjaśnionych przyczyn czekali).Teraz j4est juz wszystko
      dobrze.Będę się za Was modlić i nie martwa się wychowasz nie tylko
      franusia,ale całą gromadkę do niego podobnych brzdąców.Mój chrześniak również
      ma gronkowca złocistego w nosie i gardle a żyje już 13 lat i rozwija się
      wspaniale,podobno wiele dzieciaków to ma.Niestety,ale da się to przejść.
      Pozdrawiam Cię gorąco i całuję Franusia( ma takie imię,jak synek mojego
      prezrsawink)).agata
    • martaj7 Re: Jak cesarka moze skomplikowac zycie :( 23.05.03, 13:21
      Kochana Asiu
      Bardzo mocno cie pozdrawiam, i zycze duzo, duzo sily, ktora na pewno odzyskasz
      patrzac na swoje szczescie, swojego synka. Az zgroza bierze jak sie czyta twoj
      list. Ja tez mialam cesarke, ale wszystko odbylo sie z top-kultura w Holandii.
      Termin byl przewidziany wczesniej bo dzidzia fiknela w brzuszku i obrocila sie
      glowka do gory. Caly pobyt w klinice jak i sama operacje wspominam bardzo
      dobrze, ale mimo to moge coe doskonale zrozumiec, bo nie wyjechalam z Polski
      tak dawno temu, i wiem jak funkcjonuje nasz sluzba zdrowia, zreszta i w
      rodzinie mam podobne przypadki. Chcialam dodac ci otuchy i wiary, ze WSZYSTKO
      NA PEWNO BEDZIE BARDZO DOBRZE, bo my mamy mamy skads te sily zeby zyc dla
      naszych dzidziulkow i przetrwac najgorsze dni. A dzidziulki jak wiedza ze je
      kochamy, to tez im dobrze na swiecie. I rosna w zdrowiu. Zycze powodzenia i
      pozdrawiam.
      Marta
    • kasia_marysia Re: Jak cesarka moze skomplikowac zycie :( 23.05.03, 13:22
      Cześć Asiu.

      Bardzo , ale to bardzo Ci współczuję. Uważam , że to co Ci się przytrafiło to
      SKANDAL !! Na Twoim miejscu podałabym ten szpital do sądu. Coraz częściej mam
      nieodparte wrażenie , że w tym pięknym kraju bez pieniędzy i znajomości strach
      jest iść do szpitala bo większość pracującego tam personelu nie zasługuje ani
      na ładnie brzmiący tytuł "pan/i doktor" , ani się do takiej pracy nie nadaje.
      Moje przykre doświadczenia ze szpitala w porównaniu z Twoimi są wręcz śmieszne.
      Trzymaj się ciepło , bardzo serdecznie Cię pozdrawiam , a dla maluszka moc
      całusów Kasia
      • mamaadama4 Re: Jak cesarka moze skomplikowac zycie :( 23.05.03, 13:29
        Podpisuje się pod tym, że szpital nalezy podać do sądu. Tym bardziej, że
        leczenie jak pisałaś będzie długie. Nie wiem jak się do tego zabrać, ale może
        na salonie albo prawo i pieniądze ktoś ci podpowie. Poza tym poszukam, bo jest
        takie Stowarzyszenie "Primum non nocere", które zajmuje się przypadkami
        zaniedban lekarskich.
        danka
        • mamaadama4 Re: Jak cesarka moze skomplikowac zycie - pomoc 23.05.03, 13:35
          Znalazłam ich stronę - www.sppnn.org.pl/inne/oddz.htm
          Nazywa się to "Stowarzyszenie praw pacjenta Primum non nocere".
          danka
          • eve44 Re: Jak cesarka moze skomplikowac zycie - pomoc 23.05.03, 14:11
            Oj, przyznam, ze zrobilo mi sie goraco i zimno jednoczesnie. Jestem po dwoch
            cesarkach, ale druga byla troche na zyczenie - tzn lekarze i tak pewnie by
            cieli, no ale teoretycznie moglam probowac sama. Jednak pierwsza byla naprawde
            super - mili lekarze, potem niezbyt bolalo i krotko - po 2 tyg. zapomnialam o
            sprawie. Ten drugi jednak byl znacznie gorszy - wiekszy szew, gorszy szpital,
            niemila atmosfera, okropny, bol, problemy z chodzeniem, no i zrastal sie dwa
            miesiace. Teraz juz wszystko OK, ale gdybym przeczytala Twoj list wczesniej...
            Bardzo Ci wspolczuje, bo wiem jaki to strach o siebie, gdy sa dzieci, no i o
            dziecko oczywiscie tez.
            Pozdrawiam Ciebie i Maluszka bardzo mocno, przesylam duzo cieplych mysli i
            zycze optymizmu - NAPEWNO WSZYSTKO BEDZIE DOBRZE!!!!!!!!!!!!!!!!! Ewa
            • dysia_j Re: Jak cesarka moze skomplikowac zycie - pomoc 23.05.03, 17:40
              Asiu, na pewno wszystko ulozy sie jak najlepiej i bedziesz wychowywala swoje
              Szczescie w zdrowiu i spokoju. To co przeszliscie jest przerazajace, ale
              najwazniejsze, ze to najgorsze juz za Wami. Bede sie za Was modlic. Zycze jak
              najwiecej optymizmu, sil i wiary w spokojna przyszlosc.
              Podobnie jak moje przedmowczynie zrobilabym sprawe w sadzie. Skorzystaj moze z
              pomocy organizacji, ktorej adres podala Ci Danusia. Oni na pewno maja kontakt
              z adwokatami bieglymi w tej materii. Na pewno odpowiednio Cie pokieruja. Jesli
              tylko starczy Ci sil i czasu, to koniecznie zrob to. Taka sytuacja nie moze
              ujsc im bezkarnie.
              Pozdrawiam i sle usciski dla Franusia smile
              Edyta
    • libra.alicja Re: Jak cesarka moze skomplikowac zycie :( 23.05.03, 20:54
      Moja 2tygodniowa córeczka też miała gronkowca złocistego w gardle, ale
      wyleczono antybiotykiem w szpitalu, chociaż pewne szczepy mogą zostać na zawsze.
      Najgorzej jak gronkowiec obejmie kości lub krew. Twój organizm będzie coraz
      mocniejszy i napewno sobie poradzisz.
    • agata.z3 Re: Jak cesarka moze skomplikowac zycie :( 23.05.03, 21:33
      Przerażająca jest Twoja historia Asiu! Myślę, że masz pełne prawo podać szpital
      do sądu o odszkodowanie, chociaż może być Ci trudno udowodnić, ze zostałaś
      zakażona gronkowcem w czasie cesarskiego cięcia, ponieważ później również
      leżałaś w szpitalu i byłaś operowana (czy to był ten sam szpital?), a bakterię
      wykryto dopiero po tym.
      Natomiast nie musisz sie martwić obecnością gronkowca w nosku synusia. Wielu
      ludzi jest nosicielami gronkowca, bez żadnej szkody dla zdrowia - jest to
      bakteria która normalnie może bytować na skórze. Groźna jest dopiero, gdy
      dostanie się do wewnatrz organizmu.
      Życzę Ci powrotu do pełni zdrowia i jak najwięcej wiary w przyszłość.
    • pumbaa Re: Jak cesarka moze skomplikowac zycie :( 24.05.03, 10:44
      Współczuję, wiem co to gronkowiec złocisty. Rodziłam w renomowanym warszawskim
      szpitalu i synka zarażono gronkowcem. Warczymy z bakterią do tej pory (16mcy),
      synek dostawał baaardzo mocne antybiotyki, które niestety nie pomogły. Teraz
      czekam aż podrośnie i spróbuję autoszczepionki... ale jeszcze dłuuuga droga
      przed nami.....
      Pozdrawiam i życzę zdrówka anuś
    • basis1 nie tylko cesarka... 25.05.03, 12:26
      nie tylko cesarka i nie tylko w czestochowie potrafia takie rzeczy ... PIEKARY
      SLASKIE tez sa w tym dobre tez tam rodzilam bo w moim szpitalu malowanie
      oddzialu przy porodzie pani polozna stwierdzila ze nie rozmawiam z nia i nie
      wykonuje jej polecen ... postanowila naciac miedzy skurczami potem powiedziala
      mezowi " gdyby wspolpracowala bla bla bla" to nic na oddziale mialam problemy z
      karmieniem , brak pokarmu nikt mi nie pomogl tylko zeby moje dziecko sie nie
      darlo na caly oddzial dokarmiano go potajemnie i podawano luminal zeby spalo...
      ha ale to jeszcze nie koniec histori bo na koniec a wlasciwie juz przy porodzie
      poczestowali moje dziecko modna KLEBSIELLA PNEUMONIE jakkolwiek sie ta cholere
      pisze naszczescie bakteria zaatakowala przewod moczowy nie jelita czy pluca
      wyladowalam z mala w szpitalu po 3 tyg. ale bogu dziekuje ze jest juz zdrowa
      a kiedy zadzwonilam do tamtego szpitala tak po prostu podziekowac za to co
      zrobili mojej coreczce to uslyszalam ze jestem beszczelna i to ja mialam
      niewyleczona infekcje w czasie porodu ... pierdu pierdu mialam czysta karte i
      akurat sama wychodowalabym sobie kliebselle szkoda gadac ale fajnie jest sie
      komus wygadac dzieki ze jestescie
    • asia_i_franio Re: Jak cesarka moze skomplikowac zycie :( 26.05.03, 14:05
      Witaj
      Ja także mam na imię Asia, a mój synek Franio smile)
      Jestem wstrząśnieta tym co napisałaś i serdecznie Ci współczuję. Życzę Ci dużo
      siły i optymizmu, na pewno najgorsze macie już za sobą a teaz będzie tylko
      lepiej.
      Pozdrawiam Ciebie i małego Franusia
      Asia Mama Frania (02.08.2002)
    • isma Re: Jak cesarka moze skomplikowac zycie :( 27.05.03, 16:54
      Trzymaj sie. O dzieciaczka sie bardzo nie martw, pisze do Ciebie przyklad
      kilkunastoletniego przezycia z gronkowcem w nosie, moja dziesieciomiesieczna
      corka ma tegoz na skorze - i walczymy, coz robic.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka