uwielbiam moją teściową za spokój i takt. i za ciepło i uczucie. za to z
jakim szacunkiem traktuje naszą córę.
uwielbiam ją za to, ze opiekuje się Zofią, gdy młoda choruje, lub my mamy
ochotę pójść do kina i za to, że potrafi powiedzieć "dziś jadę na wieś i nie
mogę się wnuczką zająć"
a dziś mnie rozwaliła - dzwoni do mnie do pracy i mówi SZEPTEM, bo Zosia śpi,
żebym jej przetłumaczyła na polski następujące "słowa" (Zosia stała nad nią z
kartką i życzyła sobie twórczości malarskiej, a teściowa nie rozumiała):
a) ćwii- ćwii - czyli ptak
b) gardłowe "kheee" - czyli żaba
c) ihuuuuuj - osioł
d) tutututu - słoń
e) ee ee ee - koza.
i ona to mówiła zupełnie poważnie, bo chciała pobawić się z wnuczką, tylko
panie dogadać się nie mogły.