malusinskaa
01.06.07, 10:21
Piszę tu, bo liczę na to że mi pomożecie i zrozumiecie moją sytuację. Już w
ciąży między mną a mężem nie układało się zbyt dobrze, mąż uprawiał jakieś
romanse esemesowe, co jeden skończył, a przynajmniej tak mówił, to znowu
zaczynał pisać z jakimiś innymi kobietami. Twierdził, że to moja wina, bo ja
się za mało staram i nie kocham go tak jak powinnam, więć musi szukać
akceptacji gdzie indziej.
Urodził się syn obecnie ma 5 mies. Sytuacja jest coraz gorsza. Prawie
codziennie są kłótnie i wywiska. Słyszę, że jestem poje...na, mam wyp...lać z
jego domu, że nie może na mnie patrzeć, że gdyby nie dziecko to już dawno by
mnie zostawił. Starałam się naprawdę żeby wszystko było ok, ale nie mam już
siły, Muszę chodzić koło niego jak trusia żeby go przypadkiem czymś nie
urazić. Chciałam żeby dziecko miało normalny dom i oboje rodziców. Mąż ciągle
zarzuca mi że ja nic nie robię i o niego nie dbam. Pracuję, studiuję, zajmuję
się domem i dzieckiem, robię wszystko to co normalnie robiłam wcześniej.
Siedzę po nocach nieraz żeby mały miał wyprasowane i wyprane, mąż też obdarty
nie chodzi, chociaż mam też naukę i pracę mgr do napisania. Ale jego to nie
obchodzi. Twierdzi, że chciałam iść na studia sama to teraz mam. On nie ma
wyższego wykszt., ja robię drugie studia. Nigdy mu tego nienwypominałam,
wykształcenie nie jest miara wartości człowieka. Ale on jak tylko chce mi
zrobić przykrość mówi że jestem przemądrzała, wszystkie rozumy zjadłam itp.
Owszem, po urodzeniu dziecka nie dbam o niego może tak jak wcześniej, ale po
prostu nie mam już tyle czasu. Zarzuca mi że nie gotuje obiadów a jak ugotuję
to jakieś g..wniane. Trudno gotować obiad z małym dzieckiem, a on nie ma
czasu się nim zając. Wczoraj wrócił pijany i zrobił mi awanturę nie patrząc
że mały spi. Mało by mnie nie uderzył. Dzisiaj nie pozwolił mi pożegnać się
nim jak szłam do pracy, powiedział że mam się wynosić, dziecka mi nie odda.
Co ja mam zrobić, boję się że on może mnie do domu nie wpuśćić jak wrócę. Nie
chcę żeby mały cierpiał przez te kłótnie, nie będę mu na siłę dziecka wyrywać
żeby nie zaczął płakać. Co ja mam robić. Rozwieść się?