kinga127
01.06.07, 21:41
Witam. Muszę o tym napisać bo inaczej szlag mnie chyba trafi. Byłam dzisiaj z
córeczką na szczepieniu przeciw WZWB pierwszy raz w nowej przychodni.
(Przepisałam się bo w poprzedniej nie było po południu lekarzy.)Dzień
wcześniej poszłam do przychodni zapytać pielęgniarkę szczepienną jakią
szczepionkę refunduje teraz NFZ. I co? Owa Pani odrzekła: "Po co to Pani
wiedzieć?" tonem osoby, która najlepiej wywaliłaby mnie na......W końcu z
łaską odpowiedziała i dodała,że ENgerix B NIGDY nie będzie refundowany. W
związku z czym poszłam do pediatry (byłam wcześniej umówiona) po receptę na
Engerix B. Dostałam bez problemów. Dzisiaj na szczepieniu od razu zaatakowała
mnie "super" mądralińska pielęgniarka jak przyniosłam szczepionkę. Chodziło
jej o to, że powinnam ją przynieść w termosie bo na opakowaniu
pisze:"przechowywać w temperaturze 2-8 stopni C." Odpowiedziałam, że do
przychodni mam b. blisko (szłam 15 minut) więc przyniosłam ją w torebce. Mówię
Wam jak bab by mogła to chyba by mnie pobiła. Jak tak można ona nie weźmie za
to odpowiedzialności i kazała mi podpisać ,że piorę całkowitą odpowiedzialnosć
za szczepienie. Dodam ,że w poprzedniej przychodnie nie miałam takich
problemów. Potem pielęgniarka stwierdziła,że nie dokona wpisu do książeczki
szczepień, bo nie trzeba, wystarczy tylko do książeczki zdrowia. Czułam się
jak zbesztane dziecko a nie 30-letnia matka. Reszta wizyty to już tylko
opowieści lekarki na co to jeszcze powinnam zaszczepić dziecko i to im
szybciej tym lepiej, a więc WZWA, pneumokoki, menignokoki i ospa. A na pytanie
co myśli o MMR II stwierdziła, że był o tym tylko jeden film i jest ok. To
chyba mam rozumieć, że gdyby było 5 filmów to już nie byłoby super? Po
dzisiejszym dniu mam serdecznie dość polskich "biednych" lekarzy i
pielęgniarki. Co o tym myślicie? Po co jest książeczka szczpień? Dla ozdoby?
Pozdrawiam. P.s. Trochę mi ulżyło.