wczoraj sąsiadka opowiadała nam pewną historię

ubaw mieliśmy po pachy
Oto ona:
Przyjaciel sąsiadów był zaproszony z żoną na „domową” imprezę sylwestrową do
znajomych, zabrali też ze sobą psa – typ „UWAGA ZŁY PIES”, nazwijmy go
Azorem, – który miał sobie bezpiecznie hasać po zamkniętym ogrodzie. Impreza
się rozkręcała, goście mieli coraz więcej promili we krwi, ogół towarzystwa
rozbawiony....Nagle w drzwiach stanął niesamowicie ubłocony Azor ciągnąc coś
za sobą. Po dokładnych oględzinach okazało się, że to martwy pies (dajmy na
to Fafik) sąsiadów. Gospodarze imprezy wpadli w panikę zastanawiając się jak
przekazać tę okropną informację właścicielom. Jako że nie było żadnych oznak
pogryzienia po krótkim namyśle postanowili wykąpać martwego psa, wyczesać i
przyczepić do budy sugerując naturalny zgon czworonoga.
Na drugi dzień przybiegł sąsiad z obłędem w oczach krzycząc z rozpaczą: „to
niemożliwe, jak to się mogło stać!!!! Przed południem w Sylwestra zdechł nam
Fafik, na pewno pochowałem go na ogrodzie, a on teraz znów leży na łańcuchu
przy budzie.............
