Dodaj do ulubionych

Ślub.... moje przemyślenia

11.06.07, 23:22
Tak sobie wlasnie siedze i mysle...mam 7 m-czna corke i faceta, ktory nie
jest moim mezem, sa jakies tam plany, ale sa juz od ponad roku i nadal nic.Bo
ja tak naprawde nie wiem czy chce tego slubu...ogolnie jestem przeciwnikiem
wesel, itd. A mimo wszystko gdzies tam w glebi duszy chcialabym stanac przed
oltarzem w bialej sukni, a potem tanczyc do bialego rana... ale chcialabym
takze byc szalenczo zakochana, patrzec w oczy partnerowi i swiata nie
widziec, wchodzic w zycie we 2 z mega entuzjazmem, a po fakcie byc
najszczesliwsza kobieta pod sloncem. A teraz slub dla mnie (bez wesela
oczywiscie) to dla mnie bedzie formalnosc... Hmm zastanawiam sie czy ja
czegos w zyciu nie przegapilam...
Obserwuj wątek
    • abi3 Re: Ślub.... moje przemyślenia 11.06.07, 23:35
      No nie wiem....w Twoją osobę nie wejdę.
      Osobiście, nie zamieniłabym ślubu i wesela na żadną podróż poślubną ani nic innego.
      To jedyna rzecz...
      To bardzo osobista rzecz...
      W podróż można jechać zawsze...
      Wesele ma się tylko jeden raz - to moje odczucie.
      Oczywiście można się ze mną nie zgodzić.
      • bezsenna7 Re: Ślub.... moje przemyślenia 11.06.07, 23:53
        abi3: ja sie z Toba zgadzam, tyle, ze mi chodzi o to, czy w momencie kiedy byl
        slub, wesele bylas szalenczo zakochana w swoim partnerze?czy bralas slub bo
        byliscie np. ze soba kilka lat, i tak wyszlo w zyciu.
        • abi3 Re: Ślub.... moje przemyślenia 11.06.07, 23:59
          bezsenna7 napisała:

          > abi3: ja sie z Toba zgadzam, tyle, ze mi chodzi o to, czy w momencie kiedy byl
          > slub, wesele bylas szalenczo zakochana w swoim partnerze?czy bralas slub bo
          > byliscie np. ze soba kilka lat, i tak wyszlo w zyciu.

          Byłam szaleńczo zakochana....Na zabój.....
          Nic do tej pory (12 lat) i nic od tej pory tego nie zmieniło
          Mój małżonek= moja tęsknota i moje uwielbienie
      • bri Re: Ślub.... moje przemyślenia 12.06.07, 12:49
        Wg moich informacji nie ma większych przeszkód, żeby sobie zafundować więcej
        niż jedno wesele w życiu wink
    • bj32 Re: Ślub.... moje przemyślenia 12.06.07, 00:06
      Wiesz, ja od 11 lat czekam na ślub. Córka ma ponad 5 lat, a my jesteśmy ciągle
      razem. I wiesz co? Bywa różnie, ale zakochana jestem tak jak byłam i gdybym
      nawet miała czekać następne 11 lat, albo i 33 to tak sobie myślę, że to i tak
      będzie coś wspaniałego. Nie wesele. Ślub.
    • anetina Re: Ślub.... moje przemyślenia 12.06.07, 05:56
      przegabiłaś

      swego czasu bardzo nie chciałam wesela
      po co
      tyle kasy w jeden wieczór

      a teraz - był moment, że chciałam
      teraz nie wiem

      na takie imprezy jest już za póżno i w moim wieku i gdy dzieci są na świecie
      • anetina Re: Ślub.... moje przemyślenia 12.06.07, 05:59
        miało być - przegapiłaś big_grin
        sorry

        ślub jest chyba w miarę najpiękniejszy, gdy młodzi są sami
        ślub dla nich oznacza, że wchodzą w nową drogę życia

        a gdy są dzieci - ślub jest "tylko" przypieczętowaniem miłości, rodziny
        bo to nowa droga to już nie jest - podążąmy nią przecież już ileś lat
    • bejoy Re: Ślub.... moje przemyślenia 12.06.07, 07:10
      A dlaczego ma być bez wesela???
    • lola211 Re: Ślub.... moje przemyślenia 12.06.07, 08:05
      Romantyczna jestes.
      Coz, taki stan w ktorym ma sie rozowe okulary i czule przez nie patrzy w
      oczeta partnera masz juz niewatpliwie za soba.
      Mnie akurat taka wizja jak opisalas zalatuje opera mydlana, stad nie mam
      poczucia ze cokolwiek stracilam- no ale mnie twojego romantyzmu brakuje.
      • kajos5 Re: Ślub.... moje przemyślenia 12.06.07, 08:31
        ja też czuję że przegapiłam - mieliśmy skromniutki ślub cywilny bo duży
        koścelny miał byc za "jakiś czas". Teraz wiem że nawet jeśli zecydujemy się na
        ślub i wesele to nikt nie potrakutje tego dnia jako wyjątkowego - bo to
        tylko "formalność" sad A ja chciałabym żeby ten dzień był wyjątkowy nie tylko
        dla mnie.
      • miruka Re: Ślub.... moje przemyślenia 12.06.07, 08:34
        rzeczywiście, ominęło Cię, wydanie 30 patyków, na coś, co nie jest tyle
        warte ...
        ślub tak, jeśli będziecie tego pragnąć oboje, jak najbardziej, przecież to
        najpiękniejsza poezja miłosna w ludzkim wydaniu:
        " ja ... biorę sobie Ciebie ... za męża
        i ślubuję Ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską
        oraz że Cię nie opuszczę aż do śmierci ..."
        ale żeby tęsknić za weselem ... najpiękniejsza suknia ślubna jest wymięta po
        północy, podpici goście weselni irytują i tak dalej i tak dalej,
        gdybym zrobiła to jeszcze raz (i nie była matką karmiącą) to z kościoła męża
        porywam w podróż i tyle nas widzieli,
        a goście niech się bawią, kto im broni wink
        • michalina7 Re: Ślub.... moje przemyślenia 12.06.07, 09:15
          Moje wesele było skromne - 35 osób. Trwało do 4 nad ranem, nikt się nie spił. Do
          tej pory z sentymentem wspominamy imprezę weselną gdy przejeżdżamy koło dworku,
          w którym miało ono miejsce.
    • monia145 Re: Ślub.... moje przemyślenia 12.06.07, 08:44
      Mnie się zawsze wydawało, że to ślub ,a nie wesele, jest romantyczny.
      Przysięga, wymiana obrączek, nastrój, spojrzenie mojego męża- to jest ten
      moment, gdzie ludzie są tylko dla siebie, a cały swiat jest obok i nie
      znaczeniawinkP Póxniej jest zaś całowanie z praktycznie nieznanymi ludzmi,
      martwienie sie czy bigos nie wystygł i cała ta hucpa weselna. Nie w moim
      guściewink
    • bezsenna7 Re: Ślub.... moje przemyślenia 12.06.07, 10:28
      Wiecie co Dziewczyny...wydaje mi sie teraz po prostu, ze problem tkwi w tym, ze
      szalencza milosc minela, zostala ta spokojna, bardziej dojrzala, stateczna... i
      ze slub to bedzie przypieczetowanie tego wszystkiego, a za weselami nigdy nie
      bylam, tylko gdzies tam w glebi duszy zal, bo przeciez nie tak mialo byc, ale
      widocznie tak mialo bycwink dziekujesmile
      • miedzymorze Re: Ślub.... moje przemyślenia 12.06.07, 10:56
        Mam wrażenie że myślisz, że po slubie to już tylko papiloty i rozdeptane kapcie i nic ciekawego/pięknego w życiu się nie wydarzy. Pora przestać, bo za chwilę skwaśniejesz jak cytryna. Chcesz wziąć ślub żeby czuć się, że naprawdę jesteś z facetem - to ustalcie termin i do roboty. Wesele nie jest obowiązkowe, równie dobrze może to być obiad dla najbliższych w restauracji, nie musi oznaczać ruiny finansowej i balu na 200 osób z których połowy nie znasz.
        pozdr,
        mi
      • mam_to_w_nosie Re: Ślub.... moje przemyślenia 12.06.07, 10:56
        bezsenna7 napisała:

        > Wiecie co Dziewczyny...wydaje mi sie teraz po prostu, ze problem tkwi w tym, ze
        >
        > szalencza milosc minela, zostala ta spokojna, bardziej dojrzala, stateczna...

        No to akurat chyba dobrze wink)

        > ze slub to bedzie przypieczetowanie tego wszystkiego,

        I tak powinno właśnie być!

        > tylko gdzies tam w glebi duszy zal, bo przeciez nie tak mialo byc, ale
        > widocznie tak mialo bycwink dziekujesmile

        Oczywiście, że tak miało być. Ja bym się w życiu nie zdecydowała na ślub (który
        traktowałam i traktuję jako ważną decyzję) w tej fazie szleńczego zakochania.
        Je można bardzo łatwo pomylić z zauroczeniem. Ja wyszłam za mąż po pięciu latach
        związku (tyle, że bez dzieci ale to akurat nie ma znaczenia) i to był właśnie
        dobry moment, byliśmy pewni swoich uczuć, mieliśmy obydwoje pracę itp.
        Oczywiście gwarancji nigdy nie ma, element ryzyka jest zawsze ;P I wesele było
        (ale my akurat chcieliśmy wesele) i wzruszenie było... Czas trwania związku
        przed nie ma tu moim zdaniem nic do rzeczy.

        Ty po prostu chyba złapałaś doła. Ciesz się życiem, masz kochajacego partnera,
        dziecko. Jak macie ochotę to weźcie ślub, a jak nie to nie. To powinno być
        właśnie przypieczętowanie waszej miłości.
    • chipsi Re: Ślub.... moje przemyślenia 12.06.07, 10:40
      Niczego nie przegapiłaś tylko złapałaś doła smile
      Masz teraz poważne obowiązki, spoważniałaś i dlatego trudno Ci sobie teraz
      wyobrazić swój slub i wesele. Tak naprawdę to że macie dziecko nie musi niczego
      zmieniać na gorsze o ile sie kochacie, ale to wiesz już tylko Ty.
      Jeśli w głebi duszy chcesz ten bal to złap nastrój, moze jakies filmy z wesel
      sobie zaaplikuj. Poogladaj i wyobraź sobie jakby to było i co byś zrobiła
      lepiej. Sam slub i wesele to żadne wielkie uniesienia samo w sobie (raczej
      stresik smile). Przeżywa się samo wspomnienie czegoś co trafia się raz w życiu
      (no, na upartego może i kilka razy ;P)
    • karolina10000 Re: Ślub.... moje przemyślenia 12.06.07, 12:13
      Hmmm...moim zdaniem mocno idealizujeszsmile
      Własnie takie stany iluzji (mega entuzjazm,SZALEŃCZO zakochana, wpatrzona itp.)
      o jakich napisałaś kojarzą mi z para nastolatków a nie z dojrzałymi,
      kochającymi się partnerami.Ślub to wspaniałe wydarzenie, jednye w swoim
      rodzaju, ale w dzisiejszych czasach gdy ludzie znają się długo przed ślubem i
      mieszkają ze sobą, a nawet mają dziecko wchodzą w związek małżeński świadomie,
      wiedząc jak smakuje życie codzienne, znają swoje wady i zalety, nie mają już na
      nosie różowych okularów, io ile kiedykolowiek mieli.Różowe okulary to inaczej
      złudzenie, które mija. Moim zdaniem, taki ślub (w pełnej świadomości jak
      wygląda życie na codzień, gdy miłośc wpłynęła na spokojne wody) jest
      piękniejszy niż jak ludzie prawie się nie znają, myślą o sobie głównie w
      kategoriach zmysłowych, idealizują.
      • ikasek Re: Ślub.... moje przemyślenia 12.06.07, 13:14
        Całkowicie się z Tobą zgadzam. Jeśli jesteś z kimś już kilka lat i w dodatku
        macie dziecko to znaczy, że razem przeszliście przez wiele burz i słonecznych
        dni. W takiej sytuacji słowa przysięgi małżeńskiej wypowiadasz świadomie i nic
        Cię nie zaskoczy. Znałam już wiele par, które miały wspaniałe śluby i ogromne
        wesela a rozstawały się po pierwszych poważniejszych problemach, którym nie
        potrafili stawić czoła razem. Ja też mam dziecko z mężczyzną, z którym jestem
        już 5 lat. Nie mamy ślubu, ale planujemy w najbliższych miesiącach. To, że
        razem już tyle przeszliśmy wcale nie umniejszy wagi ślubu, a wręcz przeciwnie-
        przypieczętuje to, że jesteśmy nadal razem mimo wielu burz smile Powodzenia!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka