Takie ostatnio odnoszę wrażenie. Mieszkamy na razie w jednym domu, my z mężem
i córką zajmujemy jeden pokój. A moja teściowa przy chodzi do nas "odwiedzić"
wnusie na dosłownie 5 minut, obleci ślepiami pokój i już wychodzi bo ma coś do
roboty. Normalnie szlag mnie trafia. Czuje się jak na inspekcji sanepidu. Ale
cóż zrobić? W najlepszym wypadku wyprowadzimy się za jakieś 1,5 roku, już
odliczam dni

. Ale to co ona robi ostatnio wnerwia mnie na maksa. Muszę się
gdzieś wyżalić, z mężem jej tematu nie poruszam bo zaraz jest kłótnia.
Znajomych za wielu nie mam, bo opuściłam rodzinne miasto i przyjechałam do
męża, a z małym dzieckiem wiadomo jak jest, siedzi się głównie w domu. A jak
jest u Was dziewczyny mieszkające z teściową?