Dodaj do ulubionych

Iść czy nie iść ???

26.06.03, 07:26
Mój kolega z pracy żeni się i zaprosił kilka osób z pracy
(kilku kolegów i mnie) wraz ze współmałżonkami na ślub i wesele.
Ucieszyłam się, ale tak jak się domyślałam mój mąż powiedział,
że nie pójdzie (delikatnie poruszyłam ten temat kiedy dopiero
domyślałam się że będę zaproszona)Wczoraj ponowiłam pytanie i znów
usłyszałam, że on tam nikogo nie zna, pewnie wszyscy się popiją
i nie ma najmniejszego zamiaru tam być.

Tłumaczyłam :Znasz mnie a innych poznasz, przecież to normalne,
że poznaje się nowych ludzi. Jeśli nie będzie nam się podobało
to wcześniej pójdziemy.
Ja z Tobą chodziłam na wesela Twoich znajomych.
On: Nikt Cię nie zmuszał nie pójdę i już.

Myślę że nie ma o co kruszyć kopii, nie to trudno, wiem ze go nie
przekonam.Ale: Mówię do kolegi żartem: Wiesz ja się chyba do
wystroju sali weselnej nie nadaję (brzuch 6 m-cy)
A on: Natalia proszę przyjdź, nie wyobrażam sobie, żeby Cię
nie było, może nie być ciotki albo kuzynki ale Ciebie?

I wiecie co pomyślałam: Wsadzę ten swój brzuch w suknię w srebrne motylki,
pójdę do fryzjera i pójdę tam sama, bo zależy mi na tym.
Czy będzie to w naprawdę złym tonie??? Co odpowiedzieć na pytanie "miłej"
koleżanki z pracy (sama nie ma): Gdzie masz męża? Bo na pewno takie padnie.

Dziewczyny proszę napiszcie. Co X głowy to nie jedna
Dłuuuuuugo wyszło
ale Ciebie?
Obserwuj wątek
    • mamapoli Re: Iść czy nie iść ??? 26.06.03, 07:38
      Natunia,
      idź koniecznie. W każdym bądź razie ja bym poszła.
      Na ciekawskie pytania o męża odopwiadałabym, że musiał wziąć dużo roboty do
      domu albo musiał pomóc rodzicom lub jakiejś innej rodzinie w czymś tam. Zdaję
      sobie sprawę z tego, że na odpowiedź "nie miał ochoty iść bo nikogo nie zna"
      ludzie reagowaliby cokolwiek dziwnie.
      Masz przed sobą jeszcze kilka miesięcy, żeby zdążyć się "wyszaleć". Potem
      będzie ciężko - zwłaszcza gdy dzidzia będzie bardzo mała.
      Mam 16 miesięczne dziecko i następne w drodze, i dość często chodzę do kina z
      koleżankami bądź sama. Tak się umęczyłam z wyciąganiem mojego męża do tego
      miejsca użyteczności publicznej, że w końcu sobie darowałam. I oboje jesteśmy
      zadowoleni.
      Wyglądaj pieknie i baw się dobrze.
      Serdecznie pozdrawiam
      Anka
    • mirelcia Re: Iść czy nie iść ??? 26.06.03, 07:41
      A co mąż na Twoje wyjście? On nie chce iść, ale pewnie też i go zaboli gdy
      pójdziesz.Ja już się nauczyłam żeby pomyśleć co jest dla mnie najważniejsze.
      Może i nie chce pójść małżonek na wesele i trzeba to uszanować, ale na ślub
      możesz pójść. Ja bym całą resztę sobie darowała.Bo gdyby mój uparciuch nie
      poszedł ze mną to i tak źle bym się bawiła. Pozdrawiam Mirella
    • mirka17 Re: Iść czy nie iść ??? 26.06.03, 08:29
      Jeżeli bardzo chcesz być na tym weselu i pobawić się ze znajomymi to idź.
      Szkoda że twój mąż nie chce, z nim pewnie byłoby przyjemniej (no i do pary),
      ale jeżeli sądzisz że bez niego też miło się zabawisz to idż. Noo, jeżeli to
      nie spowoduje w domu tygodniowej burzy, bo w tej sutuacji to może nie warto.
      Pozdrowienia Mirka17
    • honda1998 Re: Iść czy nie iść ??? 26.06.03, 08:47
      Idź koniecznie. To ostatnia szansa (na pewien czas )na dobrą zabawę. Znasz tych
      ludzi i pewnie będziesz się świetnia bawiła. skoro mąz nie chce pójsc to
      trudno. Ma dużo pracy, rodzice poprosili o pomoc, jest przeziebiony itd - to
      dobre odpowiedzi na pytania o męża.

      zyczę udanej imprezy

      eliza
    • dorotka1970 Re: Iść czy nie iść ??? 26.06.03, 09:19
      Szczerze mowiac troche dziwny powod przedstawil twoj maz, ale to juz jego
      sprawa. Ja bym poszla. Ale najpierw poprosilabym go jeszcze raz (tak wiesz, po
      kobiecemu... mrrr...), ze mi na tym zalezy, ze potem dlugo nie bedziesz miala
      sil ani mozliwosci gdzies sie zabawic itd. Ze to dla ciebie wazne i niech
      zrobi to dla ciebie.
      A jesli i to nie poskutkuje to idz i baw sie dobrze. Nie to nie, bez laski.
      Moze odmieni mu sie w ostatniej chwili jak cie zobaczy taka wyszykowana? smile

      Pozdrawiam,
      Dorotka
      --------
      Swiat lubi ludzi, ktorzy lubia swiat
    • justyna1212 Re: Iść czy nie iść ??? 26.06.03, 09:47
      Na ślub poszłabym na pewno. Ale na wesele, nie wiem. Nie wiem dlatego, gdyz
      nie wiem czy umiałabym się dobrze bawić wiedząc, że mój mąż będzie wściekły i
      do końca życia będzie miał o to do mnie żal. Nie wiem jak Twój mąż jest
      nastawiony do tej kwestii. Ostatnio przerabialiśmy sytuacje w których to on
      nie chce, a ja bardzo chcę lub na odwrót. Niczego nie możemy sobie zabronić,
      chociaż mojemu ślubnemu wydawało się, że jest w stanie to zrobić. Ale trzeba
      mieć, według mnie, na uwadze uczucia drugiej strony. Czy Twój mąż ma na uwadze
      Twoje uczucia, że chcesz iść, że zależy Ci na tym? Czy Ty masz na uwadze jego
      uczucia, że jeśli pójdzisz sama to zranisz go niemiłosiernie? Wszystko zależy
      od tego jak on jest nastawiony, jakie ma zdanie na ten temat. Bo jeśli dajecie
      sobie luz i on nie bedzie miał do Ciebie pretensji i żalu, to odpowiedź jest
      prosta:idź. Ale jeśli miałabyś wysłuchiwać, to ja będąc w ciąży chyba
      darowałabym sobie imprezę, dla spokoju własnego i dziecka.
    • adzia_a Re: Iść czy nie iść ??? 26.06.03, 10:20
      A ja zaczęłabym się szykować na wesele, jakby nigdy nic, jednak co jakiś czas
      podrzucając delikatne aluzje "No cóż, ciekawe, czy będę się tam dobrze bawić
      sama"...."Ciekawe, czy jeszcze ktoś będzie sam"...i tak dalej.

      Taki trik wyszedł mi (zupełnie nieumyślnie) kiedy nie miałam z kim iść do kina
      na Harry'ego 2, bo mąż stwierdizł ,że nie będzie oglądał bajek. W końcu widząc,
      że nie mam z kim iść, zrobił to dla mnie - a jak się bawił! Podobało mu się smile

      Może zmięknie, a jak nie zmięknie, to i tak możesz iść - najwyżej wcześniej
      wyjdziesz.
    • monika.zdz Re: Iść czy nie iść ??? 26.06.03, 10:21
      A,może idź tylko na ślub? W końcu jesteś w ciąży ,dosyć zaawansowanej i nie
      będziesz się bawić tak swobodnie jak inne kobiety.Możesz się także poczuć
      trochę słabo jak to w ciązy bywa czy wtedy brak męża nie będzie Ci doskwierał?
      Bo raczej jak to na weselu każdy będzie zajęty swoją dobrą zabawą.Ja byłam na
      weselu raczej takim spokojnym jak byłam w 5 miesiącu,chciałam tam pójść ,żeby
      się rozerwać ale wiele nie użyłam bo ani się napić ani poskakać ,a na koniec
      zrobiło mi się słabo i dobrze ,że był mąż to wróciliśmy do domu.Mój mąż także
      jest raczej ciężki do pójścia gdzieś ale to była jego rodzina więc się nie
      wykręcał,może jeszcze popracuj nad nim? Wiesz,takie argument,że musi się tobą
      opiekować jest oczywisty.
    • natunia1 Re: Iść czy nie iść ??? 26.06.03, 12:48
      Dziękuję za wszystkie posty, tak sobie myślę, że skrzywdziłabym go gdybym od
      początku chciała iść sama , bez niego, ale przecież jest zaproszony, prosiłam
      go i grzecznie i po kobiecemu i nic. Chyba pójdę, bo i tak zbyt często ustępuję
      mu dla świętego spokoju. Chyba się zdziwi, gdy zobaczy, że rzeczywiście jestem
      gotowa pójść.
    • kasiajan Re: Iść czy nie iść ??? 26.06.03, 12:59
      Idz-oczywiście.TYLKO UWAŻAJ NA SIEBIE. Ja kiedyś po weselu...straciłam
      dzidziusia.
      kasiajan
    • jaha_mama_magdy Re: Iść czy nie iść ??? 01.07.03, 16:26
      Jakbym o swoim mezu czytala... W moim przypadku jest tak, ze jak nie chce isc
      to go nie zmuszam. On ogolnie zadko kiedy lubi isc na jakies tego typu imprezy.
      Jesli mam ochote ide sama, wiem ze jesli ze mna pojdzie dla swietego spokoju to
      i tak bede sie zle bawic, bo bedzie siedzial naburmuszony i juz bedzie chcial
      isc do domu. Na pewno popsuje mi nastroj. Jesli pojde sama to bede sie dobrze
      bawic, myslac czasem ze szkoda ze go nie ma. Ale i on bedzie szczesliwy, ze nie
      musial isc i ja, ze moglam pojsc, tym bardziej ze to moi znajomi.

      Aga
    • ania_rosa Re: Iść czy nie iść ??? 01.07.03, 17:08
      Piszecie tu o braniu pod uwage opinii męza i ewentualnej rezygnacji z imprezy,
      na którą autorka ma ochotę " w imię celów wyższych" (świętego spokoju i
      uniknięcia kłótnii dobra małżenskiego).
      To ja pomącę nieco kadź altruizmu i "bycia dobrą dziewczynką" i zaapeluję o
      odrobinę egoizmu.
      Dziewczyny, prawda jest taka, że powinnyśmy się troszczyć same o siebie. Jęsli
      robi to za nas ( i dla nas) mąz to wspaniale. Ale on tez jest tylko człowiekiem
      i czasem nie myśli "dobrem i przyjemnością" swojej żony, ale swoim własnym
      dorem i wygodą. Dlaczego nie wynieść z tego nauki dla siebie?
      Sprawa jest taka: jest dwoje dorosłych ludzi. Jedno z nich lubi kakao, drugiego
      mdli na widok mleka. Kompromisu nie rozumiem na zasadzie rezygnacji z kakao.
      Nie lubisz, drażni Cię to wyjde do drugiego pokoju, albo po prostu zaakceptuj
      naszą odmienośc i uszanuj ją. Nie lubisz imprez? Nie lubisz konfrontacji z
      nowymi ludźmi? Fajnie, masz do tego prawo. Ale ja mam prawo do sprawienia sobie
      przyjemności i wykorzystanie ostatnich chwil oddechu przed narodzinami dziecka.
      Następny weekend możemy spędzić w domu oglądając filmy na video.
      Mój apel jest prosty: nie rezygnujcie łatwo z własnych przyjemności na rzecz
      zadowolenia męza. Naprawdę bardzo często obraca się to przeciwko nam.
      Popatrzcie ile z nas narzeka na egoizm życiowych partnerów. Ale to my same
      często uczymy ich zachowań egoistycznych wmawiając, że dla nas rezygnacja z
      wizyty u Fruzi jest bułką z masłem. W końcu musimy odwoływac spotkanie z
      Fruzią, bo mąz wymyślił że tego dnia wychodzi z kolegami (podtekst: skoro i tak
      nie zależy Ci na Fruzi to żadna strata). Szanujmy siebie, własne prawa i własne
      przyjemności. Nie namawiam do bezwzględnego egoizmu, ale do bycia dobrą dla
      siebie samej.
      Czasem błahe sprawy- jak zakaz wyjścia gdzieś lub robienie z tego problemu-
      potrafią zatruć niejeden związek i dlatego warto walczyc i negocjować szacunek
      dla siebie i swoich wyborów.
      Pozdrawiam
      Rosa- kiedyś nie dość walcząca
    • hanutek Re: Iść czy nie iść ??? 01.07.03, 21:05
      wiesz co???????ja na twoim miejscu poszłabym.Kobieta w ciąży jest bardzo
      atrakcyjna wbrew pozorom.Dziwi mnie to że twój mąż nie chce z tobą iśc ale
      jego prawo.Ty za to baw sie dobrze bo jak sama zauważyłas komus bardzo zależy
      żebyś była.Baw sie dobrze
      • zuzia_i_werka Re: Iść czy nie iść ??? 02.07.03, 00:30
        Witam! Podpisuję się pod postem Ani Rosy obydwiema rękami!! Bo tak czytamsobie
        i oczom nie wierzę-"miałby być na mnie wściekły do końca zycia..." Za co?? Ze
        nie mam zamiaru siedzieć w domu gdy mam okazję pobawic się nie wiadomo czy ni
        ostatni raz przed dłuzszym siedzeniem w domu z maleństwem? Nie wiem czy mój
        niemąż jest ideałem ale do głowy by mu nie przyszło robić mi scen przez to ,że
        jemu nie chce się gdzieś pójść-nieraz zdarzało się że jedno z nas wychodziło i
        jakoś żyjemy w zdrowiui szczęściu już osiem latsmileIdź koniecznie!!!!
    • natunia1 Re: A to ciekawe... 02.07.03, 07:12
      Dziewczyny, wiadomość z ostatniej chwili: Ślub jest na początku sierpnia i to
      będzie początek mojego 6 miesiąca, a okazuje się że 3 (słownie trzy)żony
      zaproszonych kolegów będą w 8 !!! Nie wiedziałyśmy jedne o drugich i każda
      miała obiekcje, teraz się wydało i one chcą przyjść (jeśli którejś będzie słabo
      to wyjdzie i na pewno nie pozostanie bez opieki)Będziemy miały kupę tematów
      więc stworzymy tam niezłe kółko dyskusyjne. Zażartowałam do przyszłego Pana
      Młodego, że będzie miał szkołę rodzenia na weselu a on: A to bardzo dobrze bo
      jak tylko oddam długi po weselu to też chcę mieć dziecko, powiem ci jak mi
      idzie...i kiedy się uda.

      Na razie przy mężu tematu nie poruszam, ale biorąc pod uwagę Wasze posty (potem
      moge nie mieć długo okazji i sił na imprezy), swoje przemyślenia i te 3
      dziewczyny to chyba jednak pójdę...

    • dorotka1970 Nie jest tak zle :-) 02.07.03, 08:20
      Dziewczyny, dzieki! Juz stracilam wiare w "babski rod". Myslalam, ze tylko ja
      uwazam, ze nie nalezy wszystkiego poswiecac i rezygnowac ze swojego zycia,
      byle tylko mezus byl zadowolony. Czytalam te wszystkie posty i zastanawialam
      sie, kiedy te wiecznie ustepujace, "dobrze ulozone zonki", wybuchna... Za 5
      lat, za 10? Komu wykrzycza swoja frustracje, ze nikt ich nie docenia, a one
      przeciez wszystko poswiecily... Czy wy sie boicie swoich mezow? Czy naprawde
      trudno jest wam porozmawiac i powiedziec co jest dla was wazne? I nie chodzi
      tutaj o jedno wyjscie na impreze. Chodzi o wasze przyjemnosc, na ktorym
      mezowi, jesli was kocha, zwyczajnie powinno zalezec.
      Malzenstwo to kompromis, ale nie Z JEDNEJ STRONY. I wciaz nie rozumiem,
      dlaczego maz mialby sie za to pogniewac, ze zona pojdzie na wesele bez niego,
      do swoich znajomych...
      Nie dajmy sie zwariowac smile
      Pozdrawiam,
      Dorotka
      --------
      Swiat lubi ludzi, ktorzy lubia swiat
    • justyna1212 Re: Iść czy nie iść ??? 02.07.03, 09:50
      Każdy człowiek jest inny. Każdy mężczyzna jest "ciut" inny. W każdym związku
      problemy są pojmowane i rozwiązywane inaczej. Ja akurat mam przyjemność być w
      związku z człowiekiem, któty chce bym razem z nim podejmowała większość
      decyzji. Pisząc, że być może zrezygnowałabym z imprezy dla "świętego spokoju"
      miałam na myśli swój komfort psychiczny. Nie wiem, czy dobrze czułabym się na
      weselu sama? A już na pewno nie czułabym się dobrze słysząc żale i pretensje
      (lub nie słysząc nic). No cóż, ja żyję z mężem, który w sprawach istotnych
      chce podejmować decyzje wspólnie ze mną. I ja to sznuję. Kiedyś ulegałam
      bardzo często, teraz już nie. Nauczyłam się, że nie warto. Mąż bardzo buntuje
      się przeciw temu, że niektóre decyzje chcę podejmować sama lub wbrew niemu. Ja
      potrzebuję więcej luzu. Pisząc, że nie poszłabym, myślałam o sobie, o tym, czy
      mi będzie z tym dobrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka